Gość: jothagie Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 08:46 zamknięty Dostałem ciarek, a na skórze pojawiło mi się kilka Mrożków. Jeśli do lewactwa zostaję zaliczony z powodu pojęcia „sprawiedliwości społecznej”, to nie wiem, czy się na to nie zgodzić. Może warto, choć wymachiwanie przez małpę brzytwą trudno odczytać jako usługę fryzjerską. Może rzeczywiście, jak w tytule, chwalebnie i zaszczytnie jest polec za „sprawiedliwość społeczną”... Rozważmy, co to znaczy: W etyce „sprawiedliwość” znaczy tyle, co "uczciwe, prawe postępowanie". Jedno z podstawowych pojęć etycznych i prawnych, kształtowanych w formie pisemnej począwszy od czasów starożytnych. Warto także powiedzieć, że pojęcie zostało sformułowane dla sytuacji, gdzie zachodzi konflikt interesów. Twórcą tego pojęcia był Arystoteles (tzw. sprawiedliwość dystrybutywna), który twierdził, że każdy kto uczestniczył w produkcji towaru, to musi dostać jakąś część zysku, która jest proporcjonalna do jego wkładu pracy. Właściciel też, żeby była jasność. (wartość dodana to późniejsza sprawa). Według Słownika języka polskiego PWN, pojęcie sprawiedliwości społecznej ma dwa znaczenia: potoczne - oznacza przyznanie człowiekowi tego, co z tytułu jego wkładu pracy lub zasług słusznie mu się należy, i prawne - przyznanie każdej jednostce należnych jej praw wynikających z zasad demokracji. Jest jeszcze znaczenie filozoficzne (jako postulat), wykorzystywane przez lewicę (także w próbie przejęcia, „ochrzczenia” ruchów socjalistycznych przez Kościół – Rerum Novarum) oznaczała taką organizację systemu ekonomicznego danego państwa, w którym jest zachowany w miarę równy dostęp do podstawowych dóbr materialnych dla wszystkich jego mieszkańców, a w bardziej zachowawczej wersji - przynajmniej w miarę równe szanse na uzyskanie takiego dostępu do tych dóbr, który umożliwia godne życie, oraz brak grup społecznych zepchniętych na margines nędzy i pozbawionych realnych szans na poprawę swojej sytuacji. Dodam, że postulat "urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej" zapisany został w artykule 2 Konstytucji RP, gdzie rozumie się go jako nakaz tworzenia sprawiedliwego prawa i uchylania prawa niesprawiedliwego. Może jeszcze warto powiedzieć, że jednym z haseł „Solidarności” był ten właśnie postulat (państwa opiekuńczego) i tak trafił do Konstytucji. Jak to w życiu bywa, są prawnicy i ekonomiści (np. znany Friedrich Hayek), którzy nie zgadzają się z tym pojęciem, twierdząc, że jest zbyt wieloznaczne. Wieloznaczność jednak jest pokłosiem dzielenia włosa na czworo przez politologów. To oni wymyślili 5 znaczeń określenia „sprawiedliwość społeczna” i przynajmniej jedno z nich jest przyjęte przez mego adwersarza. Krótko: 1.Każdemu to samo – (wada) zaprzeczenie pojęcia sprawiedliwości, występuje w socjalizmie utopijnym. 2.Każdemu według jego zasług – (wada) subiektywizm w mierzeniu zasług. 3.Każdemu według jego dzieł – (zaleta) przyczynia się do wykształcania elit gospodarczych, niezależnie od tego, jak zdobyło się pierwszy milion (wada). Uważa się za nieetyczne. 4.Każdemu według potrzeb – (zaleta) oparcie na poczuciu solidarności społecznej, (wada) źródła finansowania państwa opiekuńczego. Socjalizm typu zachodniego. 5.Każdemu według pozycji – (wada) feudalizm, dyktatury, totalitaryzmy. Zakłada dystrybucję dóbr według pozycji społecznej, czyli niezależnie od procesu pracy, a ktoś to musi wypracować. Warto jednak powiedzieć, że dzisiejsze (zachodnie) rozumienie lewicowości ukazuje ją nie tylko jako jedną z formacji politycznych, ale przede wszystkim jako odrębną wizję państwa i społeczeństwa. Wizja w swej istocie jest filozoficzno - ekonomiczna. Można się z tym nie zgadzać, ale żeby obraźliwie traktować fanów... To nie jest żaden dogmat. U nas nie ma tego typu lewicowości, bo akurat brakuje wizji. U nas dalej obowiązuje powiedzenie Gramsciego, że masy mogą przyjąć filozofię społeczną tylko w formie wiary. I dlatego trzymam się z dala od tej formacji. Uzupełnię, że jest mi wszystko jedno, kim jestem w czyjejś ocenie, jeśli faktycznie na nic nie mam wpływu. Sprzeciwiam się tylko manipulowaniu świadomością, od kiedy to stało się przyjętą technologią panowania, również przy pomocy trolli. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 09:08 zamknięty jak zwykle duzo i jak zwykle bezsensu :D Definicje, rozwazania kompletnie oderwane od rzeczywistosci. A na koniec sprzeciw mianipulanta przeciw manipulacji. ciekawe.... Link Zgłoś
Gość: mir28 Re: Laude et decorum... IP: *.albrecht-edv.eu 27.04.10, 09:34 zamknięty Fajowi Internauci! Adwersarz kolegi „jothagie” to jest nikczemny manipulant, chociaż zupełnie niegroźny, bo ma rozpoznawalny schemat wyrażania myśli – taki bryk i nic więcej. To polityczny „żłobek”. Przenikliwość i trzeźwość osądów rodem z Faktu i Super Expressu. Przy tym słownictwo służy mu do pałowania czytelników – taki nawyk. A że jest prostak, to zaglądając na forum, a tym bardziej pisząc coś trzeba się na to przygotować. Osobnik potwierdza powiedzenie Lema: "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu". Mnie interesuje, kto to dokładnie spuścił ze smyczy... Cokolwiek wiem... Zasada: Terrorysta powinien być skazany na bezwzględne wykluczenie z rozmowy. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 10:10 zamknięty Bardzo ciekawy wywod :D :D No coz ale taka dyskusja jakiej jej tematyka. Skoro jhg wypisuje bzdury uwazam ze i mi wolno. Specjalnie nie odpisywalem na jego post bo jhg - podpierajac sie definicjami rodem z wikipedii - stara sie nadac samodzielny byt "sprawiedliwosci spolecznej" dokladnie jak kiedys udowadniano ze istnieje cos takiego jak demokracja socjalistyczna. Ja wychodze z zalozenia ze istnieje sprawiedliwosc a nie ma czegos takiego jak sprawiedliwosc spoleczna. Ja jestem zwolennikiem teorii Nozick'a ktory mowi ze nie da sie w zaden sposob usprawiedliwic tak znacznej ingerencji panstwa w byt jego przestawicieli. I tyle jezeli cos Ci to wyjasni.... Inteligencie. Link Zgłoś
Gość: przyg.czyt. Re: Laude et decorum... IP: *.secured-server.eu 27.04.10, 10:38 zamknięty Codzienne zadanko z nienawiści odrobione, przełożony zadowolony, pieniążki będą... Może teraz zatrudnić ten durny łeb do jakiegoś wysiłku. Jutro JHG pewnie też coś napisze, a Ty jak ten pedał – wyczesany z myśli. Znów będziesz to samo przewracał już po raz setny. Dziś już masz wolne więc opracuj sobie nowy tekst. Warto pomyśleć, czego nie poradzi Ci Pospieszalski. Pomyśl, czy przypadkiem Twoje pier...nie nie podpada pod kantowskie rozważanie stosunku seksualnego – ruch pozorny, bo tylko w te i we wte. U Ciebie również – postęp zerowy, zero inaczej rzecz ujmując. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 12:39 zamknięty Nie denerwuj sie tak bo czkawki dostaniesz :D:D W odroznieniu do JHG nie czuje nienawisci do niego, jezeli juz do glebokie wspolczucie z powodu jego intelektualnego uposledzenia ukrytego pod maska narcyza przekonanego o swojej wszechwiedzy. Nikt mi tez nie placi za moje wypociny, a jezeli juz o tym rozmawiamy to predzej ktos placi jhg zeby wypisywal te swoje dluuugie pseudointeligenckie wywody w ktorych nagminnie i wkolko macieju udowadnia ze mamy kapitalizm, ze nie ma lewicy, ze Kosciol to oszustwo, a PiS to populizm itd. itd. P.S. Pedal wyczesany z mysli? uwazaj biedaczku bo koledzy z konsomolu zwroca Ci uwage na socjalistyczna niestosownosc Twojego pismiennictwa. :D :D Link Zgłoś
jothagie Re: Laude et decorum... 27.04.10, 13:42 zamknięty Zgodnie z posądzeniem mnie forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,110634478,Re_Laude_et_decorum_.html ogłaszam, że jako pseudointeligent jestem do wynajęcia. Czekam na propozycje... Dotąd udawało mi się być niezależnym tylko dlatego, że nikt mi niczego nie proponował. Wszyscy jednak wiedzą, że najniższa krajowa robi cuda w głowie pseudointeligenckiego emeryta. Na komputerze mogę pracować do godziny 13tej, bo mam postępujące kłopoty ze wzrokiem. To pewnie od ślęczenia nad deską kreślarską... Link Zgłoś
Gość: jothagie Owszem, jest trochę jaśniej, IP: *.olsztyn.mm.pl 28.04.10, 08:45 zamknięty a swoją drogą, to słusznie podejrzewałem, że w tym kraju nie można być tak powalonym na własną rękę. Stoi za tym Robert Nozick i jego libertariańska teoria sprawiedliwości, będącą swoistą poprawką arystotelesowskiej teorii dystrybutywnej sprawiedliwości. Cóż, wolno. Dyskusja w tym momencie powinna się uciąć, bo wymaga to akademickiej aparatury myślowej, a za mną nie stoi żadna samodzielność formalna. Poza tym, humanistą jestem przede wszystkim z oczytania. Na jakie zastrzeżenia mogę się zdobyć, tak na pierwszy rzut oka. Teoria ta uznaje za sprawiedliwą taką redystrybucję, która gwarantuje respektowanie fundamentalnych praw jednostek. Rzecz w tym, że w naszym kraju mylnie zastosowano zasadę sprawiedliwego nabywania, w nawiązaniu do teorii zawłaszczania rzeczy niczyich Locke'a, W tym kraju przez dziesięciolecia wartość dodatkową przeznaczano na dobro wspólne – rozbudowa kraju. W którymś momencie złodziejska prywatyzacja oddała tą wartość różnym nożimieszkom a społeczeństwo w swej większości zostało gołe, na marginesie życia i w dodatku samo jest sobie winne... A gdzie „sprawiedliwe pozyskanie”? I jeszcze jedno, jest to teoria, która ma swoich zwolenników i przeciwników. Teoria mało znana, a zaręczam, że na tzw. ulicy, słowo „ Nozick” bardziej kojarzy się z rabinem i obrzezaniem, niż z ekonomią. Teorię pomija się, bo nie wytrzymała próby dyskusji ekonomistów z realistami. Mój pogląd na sprawę: Teoria nie jest nowa – to jest rozwinięcie Johna Locke'a (XVII wiek 1632 - 1704) – angielskiego filozofa, lekarza, polityka, politologa, ekonomisty, twórcy klasycznej postaci empiryzmu w filozofii i monetaryzmu w ekonomii. Dyskutował nad nią wiek 18,19,20. Jako receptę (poprawioną) przyjęła dla Polski trójka do pokera, m. in. Leszek B. Ale nie da się, mimo zaklęć, bo jest granica odporności społeczeństwa. Dla Twojej wygody społeczeństwo nie może popełnić harakiri. Wystarczy tych samobójstw, bo zżera nas trupi jad. Jest jeszcze demokracja – startuj, zgłoś i czekaj, a nie ujadaj... Wszystkich oszołomów charakteryzuje to, że jeszcze przed odpowiedzią społeczeństwa wiedzą, co dla niego jest najlepsze. Na przeszkodzie do tej teorii stał tylko John Rawls, który definiuje sprawiedliwość jako równość szans. To oczywiście musiał Nozick zakwestionować, zgodnie z teorią narodu wybranego, który pojęcia równych szans nie dopuszcza do swojej świadomości. Są przecież równiejsi – wyznaczeni przez Jahwe, Kościół, polityków, służby specjalne, szefów mafii... itd. Jeśli więc obywatelu nie znalazłeś się w którejś grupie, to Nozick Cię urządzi... Robert Nozick, profesor Uniwersytetu Harvarda, zawsze był widziany jako przedstawiciel radykalnego liberalizmu, czyli w Twojej nomenklaturze – prawicowa szmata... Radykalniejszy może być tylko J.K-M... w temacie - kara śmierci. Z moich notatek wynika, że w 2000 roku przeczytałem książkę Nozicka "Anarchia, państwo, utopia" utrzymując się w modzie poszukiwania nowych koncepcji. Nie zrobiło to jednak na mnie większego wrażenia. Książka jest i nowa i radykalna tylko w swoim założeniu – sprawiedliwość definiuje jako uprawnienie. Nie ma więc zastosowania „sprawiedliwość społeczna” bo społeczeństwo nie ma żadnych uprawnień, bo nie jest posiadaczem. To dla nieprotestanckiej kultury jest nie do przyjęcia. Książka pasuje do warunków amerykańskich, chociaż jak mogła się skończyć taka terapia, to dziś widać – nie wiadomo, jak się wycofać. Nie bez znaczenia jest fakt klasyfikacji książki – jest to rozprawa z zakresu filozofii polityki, czyli jest zbiorem postulatów. A czymże innym jest postulat sprawiedliwości społecznej? W tym wypadku nie potrzeba Einsteina, żeby potwierdzić względność ocen. P.S. Już w 2000 roku, po przeczytaniu wspomnianej książki napisałem w pamiętniku: ”Recepta na wydziedziczone społeczeństwo”. Jasnowidz, czy co? Dziś rano obejrzałem w zachodniej tv audycje o tym, jak to kryzys wraca (Hiszpania) i co może się zdarzyć w najbliższym czasie. Przypomniało mi się powiedzenie wspomnianego Alberta Einsteina: "wyzwolona energia atomu zmieniła wszystko za wyjątkiem naszego sposobu myślenia". Czy warto jednym zapełnionym do syta żołądkiem patrzeć na głodne społeczeństwo? Ja dziś mam co zjeść na śniadanie, ale gdy wychodziłem do sklepu i przy pojemnikach spotkałem człowieka, dawnego pracownika PGRu, obecnie bezdomnego zbieracza puszek, który jeszcze nie jadł, bo najpierw musi uzbierać i sprzedać... to pomyślałem jak głupio zlikwidowano mu miejsce pracy. Chciał się uwłaszczyć przynajmniej na 100 hektarach, ale ważniejszy był ktoś z solidarnościowej nomenklatury. Dostał się pod Nozick historii. Po 20stu latach nie ma śladu po PGRze a świńskie półtusze sprowadzamy z Portugalii. Czy mamy na tyle pieniędzy, żeby wzorem krajów, które poszły śladami mniej radykalnych (niż Nozick) doradców, dbać i rozwijać tylko aparat ucisku? Wszyscy nie znajdą zatrudnienia w policji, w wojsku i służbach specjalnych. Ktoś musi mieć szanse, by na wytwarzaniu innych dóbr zarobić na życie. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Owszem, jest trochę jaśniej, IP: *.olsztyn.mm.pl 30.04.10, 09:30 zamknięty Ogolnie za metodologie dostajesz dostateczny plus. Niestety potraktowales po macoszemu najwiekszego teoretyka sprawiedliwosc spolecznej czyli naszego drogiego Karola M. Mam nadzieje ze w czesci praktycznej gdy bedziesz wieszal psy na Kosciele i na PiS, gdy bedziesz wychwalal zalety socjalizmu i okrucienstwo kapitalizmu zastosujesz w swoim grafomanskim wodolejstwie sporo przypisow z dziel tego wielkiego "filozowa". P.S. Nie zapomnij o przecinkach w przypisach. :D:D Link Zgłoś
Gość: mir28 Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.albrecht-edv.eu 30.04.10, 10:02 zamknięty Jesteś prostak, niezależnie od tytułów, jakie Cię upoważniają do oceny innych... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.olsztyn.mm.pl 30.04.10, 10:10 zamknięty I vice versa :) Link Zgłoś
Gość: jothagie Sfora – polityczny serial kryminalny... IP: *.olsztyn.mm.pl 29.04.10, 08:18 zamknięty Przyznam, że oczekuję na wezwanie medyków, by oddać się w ich ręce. Może to nastąpić w każdej chwili, co będzie skutkować moim milczeniem na tym forum. Odpocznę trochę, choć na NFZ można liczyć, że nie będzie to długi odpoczynek... Wszystko przeczytam po ewentualnym powrocie. Zanim jednak to nastąpi, to kilka wolnych tematów z tzw. „lasu rzeczy”. Tak więc jeszcze dodatek do tragedii. Szczególnie po wczorajszym wystąpieniu premiera. I właśnie, nawiązując do wystąpienia premiera i do tytułu książki Remarque’a można by stwierdzić, że „w polityce bez zmian”. Mimo smoleńskiej tragedii. Z mego punktu widzenia, czyli zwykłego zjadacza chleba, który dodatkowo oprócz chleba jeszcze coś widzi, są to trudne problemy i wcale nie widzę postępu w ich rozwiązywaniu. Odnoszę wrażenie, że jako widz jestem spychany do pozycji, w której powinna mi wystarczyć już tylko satysfakcja, że trwam przy jakichś zasadach, że nie dałem się pożreć machinie propagandy. To fakt, trwam przy tych zasadach. Marzę, by ich nie zmieniać, tylko dlatego, że rzeczywistość stworzona przez polityków nie pasuje do nich. Są dwa aspekty tej tragedii, które wyjdą niezależnie od zabiegów PRowskich. Po pierwsze „jak to się stało?”, czyli aspekt techniczny. Każdego, kto skończył choćby szkołę średnią obowiązuje tu żelazna logika i słuchanie ekspertów. Eksperci nie kłamią – naciskani, mogą co najwyżej nie powiedzieć całej prawdy. Dlatego dopóki oni nie wypowiedzą się podpisując swoje opinie swoim nazwiskiem i imieniem, to lepiej zamilknąć. Nawet jeśli im nie wierzymy, to dajmy im szansę. Osobiście, jako niezwykle ostrożnemu w dziedzinie wiedzy pochodzącej z faktów ustalonych obiektywnie martwi mnie postawa wybiórczej racjonalności i racjonalność do podziału – każdy ważny przygotowuje się, żeby coś wyszarpnąć dla siebie. Mimo to, wierzę w bezstronność ekspertów. Po drugie, „dlaczego to się stało?”, czyli aspekt polityczny. Tu zaś obowiązuje powiedzenie Stefana Kisielewskiego: „logika jest także stanem uczuciowym”. Dodajmy, że chcieć (planować) też można w sposób logiczny, co dodatkowo gmatwa sprawę. Dla utrzymania sprawności umysłu lubię pozostawać w takich zagadnieniach, ale to mnie przerasta, bo natychmiast jawi się problem jako część czegoś bardziej większego, zaś przy zepsuciu klasy politycznej nie da się niczego z absolutną pewnością wykluczyć. Politycy są zepsuci, ale to są mięczaki i bez Służb nie istnieją, a Służby nie są tak naiwne, żeby wiązać się z byle kim. Pożyteczni idioci pokazują się tu i ówdzie, ale nie sądzę, by z powodu słabych nerwów. Raczej traktują sprawę jako możliwość zaistnienia, nie zdając sobie sprawy, w co wdeptują. Na szczęście nikt ich poważnie nie traktuje. Według moich zasad tych dwóch porządków (techniczny i polityczny) nie należy mieszać. Rozstrzygnijmy pierwszy, a dopiero potem drugi. Nie psujmy „krwi” myślącym niezależnie od propagandowego nacisku. Dyskurs polityczny już się toczy, ale warto zachować się w nim z pewną metodologią. Po pierwsze, zawsze zbadać, kto to mówi. Chodzi tu o to, że nie wystarczy mieszkać w Pcimiu Dolnym, żeby dostąpić oświecenia Ducha świętego i od razu rozmawiać wieloma językami. Domysł nie może być bajeczką – za nim jakieś strzępy wiedzy powinny stać. Równie ważną wytyczną „słuchania” jest polityczne pochodzenie. W naszym kraju ma to ogromne znaczenie „kto i z jakiej partii”, bo u nas w życiu politycznym przeważnie jest się członkiem, co zupełnie zastępuje konieczność bycia sobą. Nawet sympatycy jakiejś partii potrafią być bardziej populistyczni, niż sama partia. Po drugie, warto rozróżnić, „co mówi”. Zbiór zdań sensownych, zebranych na jakiś temat, z pominięciem autorstwa, jest podstawą do samodzielnego dochodzenia. To jednak trzeba nieco poprzedzić umiejętnością prostej logiki. Politycy tego nie robią, dlatego powinni ponieść konsekwencję pytania człowieka niezepsutego polityką, który przy takich okazjach może partiom politycznym postawiać pytanie: „Jak znoszą świadomość, że swoją postawą wyhodowali takie bydło? Niestety, młodzi wykształceni często mieszczą się w tej kategorii. Patrzycie na internetowe fora – ujadanie czas zacząć... P.S. Dlaczego taki tytuł? Od 6 rano czytam dyskusję na różnych blogach i nieodparcie mi się kojarzy wzajemne ujadanie. Niestety. A przed chwilą na mojej ulicy zatrzymał się wóz, na pewno policyjny – znam te numery, i zamarł na dłużej, razem z człowieczą obsadą... Przypomniało mi to telewizyjny serial kryminalny... Link Zgłoś
Gość: jothagie Cave GW! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.05.10, 15:39 zamknięty Swoista furorę zrobił kiedyś napis odkryty w Herkulanum „cave canem” - strzeż się psa. Dzisiaj też trzeba ostrzegać. Świat poszedł do przodu, a więc i ostrzeżenia nowe są potrzebne. Skąd taka postawa? Byłem w szpitalu i doświadczyłem faktu jednej lektury. Mianowicie GW. Co więcej doświadczyłem jedynej dyskusji z ludźmi myślącymi schematami wziętymi z GW. To jest niesamowite doświadczenie – trauma zdrowotna i zależny (od lektury GW) dyskurs polityczny. Czegoś podobnego, to nawet w komunie nie przeżyłem. Tam przekonanych było sporo, ale powątpiewających również. Teraz, jak pod sznurek... O tempora Gazety! O mores Wyborczej! Fakt, że jest mi trudno dostosować się do obecnej (takiej właśnie) mody politycznej. Gdy kształtowałem mój szkielet poglądów wszelakich to nie było jeszcze TVNu. Nie wychowałem się też na „Gazecie Wyborczej”. Moją gazetą, na której nauczyłem się czytać była "Gromada - Rolnik Polski" To był jedyny pisany autorytet, we wspomnieniach wzięty bardzo lekko, bo po 56 roku żadnej gazecie już nie wierzyłem. Do dziś zresztą. A czytałem sporo, ale ja się pogodziłem z tym, że gazety będą takie. Mielą na najniższym poziomie, bo takich odbiorców jest najwięcej. W polityce mają znaczenie przy okazji „festynów” demokracji – wyborów i innych okazji do wyrażania swego stanowiska. Gazetom warto (opłaca się) oszukiwać. Szczególnie w komentarzu. W tej walce o czwartą władzę jest coś absurdalnego, ale zwycięstwo daje realną władzę. Przykładem niech będzie GW. To jest olbrzymi wpływ na polityków i społeczeństwo, ale to jest niesamowicie szkodliwy wpływ. Sytuacja jest dodatkowo patowa, bo prosto to udowodnić, ale nie wypada tego robić. Jedną właśnie z podstaw „pedagogiki” GW jest tworzenie aksjologii negatywnej, czyli jakim wartościom nie należy uchybiać. A kto to powiedział, że nie należy. To nie jest nabożeństwo różańcowe, ale walka polityczna. Walka o nasze państwo a nie wydumane erec Israel, czy jakiś słowiański Izrael. Pewnym jest, że ktoś obśmieje mój sposób rozumowania, bo nie jest zgodny z „pedagogiką” GW, ale nikt mi nie wmówi, że polskie społeczeństwo nie jest zdolne do prowadzenia własnej słowiańskiej polityki i że wszystko inne jest be. Zostawmy nasze mrzonki o mesjanizmie, pozostawmy nasza słabość do narodu wybranego i pozostawmy Kościół, który nasze fobie rozdmuchuje, a pomyślmy o naszym społeczeństwie. Właściwi „naukowcy” wychodzą ze skóry, żeby indywidualizować nas maksymalnie różnymi formami liberalizmu, bo tak łatwiej nas pojedynczo wybierać. Zauważcie, że przepisy dla biznesu są zabójcze, a jednak wielu funkcjonuje b. dobrze. A no właśnie na zasadzie rozdawania możliwości – temu koncesji, temu ulgi, temu umorzenia, temu kredytu... Czy będziemy dochodzić, kto tym ostatecznie kieruje. Pewnie, że ośmieszam się teorią spiskową, ale dziwnym zbiegiem okoliczności należy ona do aksjologii tych, dla których antysemityzm jest be, ale antypolonizm cacy. I co zaskakujące, to fakt, że ta aksjologia GW jest podobno „lewicowa”, z czego garściami korzystają politycy. Ten naród wybrany już od Marksa wymyśla rzeczy niesamowite. Niestety, w konsekwencji z tego rodzi się „nowa moralność” - chętnie wezmą od nas 65 miliardów dolarów za mienie wywłaszczone (notabene za które już dostali), a za to będą nam produkować wódkę i sprzedawać ją w swoich restauracjach. Ale to już było... i niestety, wróci... w czym dopomoże GW. Za wszelką cenę nie chcę być z PiSem, ale inteligentowi stworzono tylko taki wybór - PiS i RM albo PO i GW. Oszaleć można! Rozprowadzajcie jakieś napije polityzujące z dodatkiem kwasu fosforowego, żeby hamować odruchy wymiotne... P.S. Wiem, że po takim postawieniu sprawy ktoś złośliwie powie: masz jeszcze SLD. Tłumaczę więc... SLD to Lewica na „wypadek pożaru...”, co znaczy, że gdyby w drugiej turze wyborów prezydenckich starł się Komorowski z Napieralskim, to zagłosuje na Napieralskiego. Żaden z nich nie pociąga mnie specjalnie, ale Napieralski uczestniczył tylko w jednej aferze, którą mu wybaczam, a mianowicie w wywaleniu ministranta Olejniczaka. Wszystkim młodym chcę powiedzieć, że wesołe jest życie staruszka – z przodu cewnik, z tyłu gruszka. Nie dość, że uwiera, to wesołe, jak cholera! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Cave GW! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 15:48 zamknięty > w drugiej turze wyborów prezydenckich starł się Komorowski z Napieralskim, to > zagłosuje na Napieralskiego. Żaden z nich nie pociąga mnie specjalnie, ale > Napieralski uczestniczył tylko w jednej aferze, którą mu wybaczam, a mianowicie > w wywaleniu ministranta Olejniczaka. Argument godny debila. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.05.10, 16:46 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 17:02 zamknięty Dziekuje i wzajemnie Link Zgłoś
Gość: mir28 Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.albrecht-edv.eu 10.05.10, 09:50 zamknięty Wybacz, że się powtarzam – prostak jesteś ! Link Zgłoś
Gość: jothagie Willkommen - willkommen IP: *.olsztyn.mm.pl 08.05.10, 09:37 zamknięty Witamy w świecie pięknych twarzy, młodych ciał, ciał, ciał/Każdy chce się uposażyć, wciąż by brał, brał, brał Mogę ci pokazać drugą stronę lustra/I całkiem możliwe, że ich świat ze mną zbluzgasz dziś... Właśnie, to jest to! Kabaret nieco polityczny. A na grillu dwie kiełbaski: Wyborcza i Podwawelska... Żeby przypadkiem nie było tak, jak z tym ochroniarzem. Zachęcili go kiełbasą oraz piwem i wybrał jeszcze przed zakończeniem kampanii wyborczej. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bomba-domowej-roboty-ciezko-ranila-ochroniarza,wid,12228488,wiadomosc.html A mogło być tak pięknie – kiełbasa osobno i jad osobno. Ani się obejrzymy, jak zniknie polędwica soPOcka, szynka POdlaska, itp. według schematu „...PO...”. A może nawet tak być, że „nic nie będzie”. Kabaret polityczny, o którym akurat myślę, tkwi w porównaniu dwóch (wykorzystanych już) sytuacji. Pierwsza, kto wszedł na pokład samolotu lecącego 10.04.10 do Smoleńska. Druga, kogo przywieziono w trumnie ze Smoleńska. To są dwie, tak różne osoby, że mamy prawo zastanawiać się, kto właściwie się zmienił i czy nie przesadził. Mimo całej tragiczności sytuacji, jako społeczeństwo zgłupieliśmy w ocenach. Na krótko wprawdzie, ale fakt faktem... Po czasie jest okazja, żeby się obejrzeć. I nie ma innej możliwości, z czegoś trzeba się pośmiać. Analizując trzeba gdzieś się puknąć w czoło. Nie sugeruję niczego poza samą koniecznością puknięcia. A swoją drogą warto to obśmiać choć na razie jeszcze nie ma kto się śmiać, ale już jest z czego, lub (po polsku) przeciw komu. To oczywiste, że pamiętam, iż w tym kraju podskoczyć może tylko Gabriel Janowski... Póki co to ja zostałem obśmiany przez moich przyjaciół Rosjan. Oni w przeciwieństwie do mnie nie wierzą w uczciwość śledztwa swoich dochodzeniowych. To też kabaret, bo tyle było mówienia, że tak dużo się zmieniło, a Wysocki znów mógłby smagać słowem i zachrypłym głosem. Na szczęście rozmawiałem z nimi na trzeźwo, bo inaczej wcisnęliby mi wersję zamachu. Gdy dzwoniłem do nich akurat biesiedowali i wmawiali mi, że ich eksperci są niezależni...od prawdy. Twierdzili, że gdyby nie wczesna pora to 10.04.10 złożyliby mi kondolencje już o 6stej rano... I „grozili” - „tylko nie ważcie się wypowiadać nam wojny”. Powoli przygotowuje się na wszelkie możliwe wiadomości. Mam nadzieję, że wreszcie dowiem się i tego, kto faktycznie siedział za sterami... Bielan żyje, Kamiński żyje... Czyżby sam Mistrz? A może Pani Grawitacja się wkurzyła doimentnie. Bóg mi świadkiem, że Go do tego nie wmieszałem. Mam tez prawo przypuszczać, że ktoś dojdzie do wniosku, iż sprawcami sprawcami tragedii są wyborcy, bo to oni wybrali króla wszelkich możliwych krotochwil. Do tego kabaretu dołączam jeszcze aktualne naigrawanie się z mego umysłu. Zachowanie się społeczeństwa po tragedii smoleńskiej jest faktem, ale faktem wieloznacznym. Pomijam, że może mieć jakieś konsekwencje, na które wolę poczekać dłużej. Zastanawia mnie jednak, że nikt tej wieloznaczności nie „wyłuskał”. Dla wielu jest korzystnie, że w dowolnej chwili można wyciągnąć dowolne znaczenie. Ja wiem, że tego ujednoznacznić się nie da, wiem, że nie uda się zakazać wielu znaczeń, wiem, że nie da się wprowadzić kanonu znaczeń (ex cathedra, co jest obowiązujące), ale można je wszystkie podać do publicznej wiadomości (tak jak wszystkie hipotezy katastrofy) – nie ogłupiać, jak robi to TVN czy GW. W innym wypadku czeka nas rozczarowanie, jak po śmierci JPII, kiedy to w krótkim czasie okazało się, że nie ma pokolenia JPII, że naród nie czyta Jego nauk, że nie postępuje według Jego wskazań. Czas przystawił nam lustro, w którym zobaczyliśmy siebie jako puste i tępe społeczeństwo, mające oczy w mokrym miejscu. A stało się tak, bo z żałoby jednostek, środki masowego przekazu zrobiły żal i ból narodowy. To było nieuprawnione. Doraźne korzyści zemściły się prawdą, że jest gorzej niż było. W tym przypadku zanosi się na to samo, choć jest to kabaret w mniemaniu tylko jednego starszego pana. Obym się mylił! Wybaczcie, że interesuje mnie coś więcej niż muzyczna rąbanka i piwo... P.S. U nich duch tchnie kędy chce (św. Jan) a u nas prezydent ląduje, gdzie chce. Nigdy bym w to nie uwierzył, gdyby nie oficjalne dementi. Odnoszę wrażenie, że nasza polityka nie jest obliczona na zrozumienie inteligentów, ale na wiarę naiwnych, a do tego towarzystwa nie zapiszę się. A Nigel Farage który zarzucił przewodniczącemu UE, że ma charyzmę mokrej ścierki. został ranny w wypadku awionetki. Miał szczęście, bo albo ciągniony baner, który zaplątał się w wirnik, dopuścił się samowolki, albo ktoś wyraźnie coś sfajdał. Jest to możliwe, bo awionetka była polskiej produkcji. polonia.wp.pl/kat,1356,title,Polityk-ranny-w-wypadku-awionetki-polskiej-produkcji,wid,12239249,wiadomosc.html?ticaid=1a1e2 Jest propozycja, żeby do Smoleńska udali się archeolodzy. Spór dotyczy tylko, czy wysłać specjalistów czasów napoleońskich, czy wcześniejszych, np. lata 1609 (Smoleńsk) - 1612 (Polacy w Moskwie). Ja poczekam i zmontuję grupę UFOlogów, którzy wszystko wyjaśnią. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dlaczego nie lubię polityki? IP: *.olsztyn.mm.pl 09.05.10, 08:33 zamknięty Żeby wyrazić się czytelnie, odpowiem na inne pytanie: Dlaczego uwielbiam Wernera Herzoga? A uwielbiam go rzeczywiście i to od wielu lat. Właśnie odbywa się festiwal PLANETE DOC REVIEW. Może uda się gdzieś załapać na WEEKEND Z CYFROWYM PLANETE DOC REVIEW. To uzdrawia spojrzenie, szczególnie gdy poszukuje się czegoś, co zdarzyło się naprawdę. Nie wystarczy samo zdarzenie – trzeba to prawdziwie opowiedzieć. W polityce nie jest to możliwe. W polityce założona jest dewastacja. Spójrzcie na tragedie smoleńską – nawet nie posiadamy języka prawdy na taką okoliczność. Zastępuje go polityczna i dziennikarska nowomowa, coś, co porcjuje umysł ludzki na niekompatybilne kawałki. Czyni mężów bez stanu a obywateli bez rozumu. Tworzy nowy typ inteligencji, która robi wrażenie jakby urwała się z drzewa wiadomości dobrego i złego. Skutkiem wykształcenia jest to, że człowiek dla własnego rozwoju potrzebuje informacji. Przyjmuje to, co mu się podaje i sam jej poszukuje. W tym procesie narażony jest na wiele niebezpieczeństw. Po pierwsze, są to fałsze podawane świadomie lub nieświadomie. Z fałszu może wynikać prawda, co jednak zmniejsza naszą kontrolę nad procesem zdobywania jej, ale z fałszu może również wynikać fałsz, co tylko w logice jest zasadą, ale życia nie wzbogaca. Po drugie, stronnicze komentarze, które mogą się „równać” z prawdą. Tak przynajmniej w polityce funkcjonują. Dlatego człowiek po przejściach w poszukiwaniu prawdy (istotnych informacji) potrzebnej dla życia zwraca się do procesów zrealizowanych w postaci ideału. Dla mnie jest to film dokumentalny. Szczególnie upatrzyłem sobie właśnie Herzoga, bo u niego nie trzeba się martwić o prawdę (fakt), można natomiast pozwolić sobie na szukanie czegoś więcej w ujęciu faktów. Mnie urzeka coś bardzo świątecznego – swoista poezja. Mogę mu zaufać, że nie okłamuje mnie również w uczuciach – nastroju, klimacie, sposobie widzenia i artykulacji, w realizmie czy romantyzmie. Gdzie mi tego brak? Właśnie w polityce, bo w niej ten idealny porządek ulega wywróceniu, zmierzwieniu i wykoślawieniu. Może tak trzeba, ale nie potrafię tego uznać, za ważne i potrzebne doświadczenie mego życia. Poraża mnie beztalencie kłamstwa i obłudy. Dzięki uprzejmości znajomych miałem okazję zobaczyć film Herzoga "Spotkania na krańcach świata" – przygody tych, którym znudziła się zachodnia cywilizacja. Jest wśród nich hydraulik wywodzący się z królewskiego rodu Azteków, filozof pracujący jako operator koparki i lingwista hodujący w szklarni warzywa. Reżyser wędruje z nimi i pyta o to, kim są i jakie mają marzenia. W rezultacie tych wędrówek powstał film - medytacja o naturze człowieka, krainie lodu i samotności. Prawda, która pozytywnie dobija człowieka w otoczeniu głupot, czyli np. polityki. Przeżyłem bardzo osobiście film „Operacja świt“. Jest to zapis walki z szaleństwem, walki o przeżycie. Coś tak prawdziwego jak walka mojej żony z rakiem. To opowieść o pragnieniu przetrwania za wszelką cenę. Nie jest łatwo ją oglądać, bo przynosi realistyczny zapis cierpienia. Otoczenie balansuje na granicy obłędu. A ja jako bezsilny obserwator zmagania, nawet tę granicę przekroczyłem... P.S. Zastanawiam się, jak możliwe jest tak dociekliwe szkiełko i oko, bez przeczytania do końca Fausta. Herzog podobno nigdy nie przeczytał tej lektury szkolnej. I jak bez niej można sobie zasłużyć na miano „ostatniego niemieckiego romantyka”? Dużo studiował w zakresie sztuk, ale niczego nie ukończył. W reżyserii jest amatorem, w dodatku z pierwszą ukradzioną kamerą. Tłumaczy to pewnie tylko jedno – talent. Może pasja. Ale jest w tym coś prawdziwego. Może nawet wszystko. Link Zgłoś
Gość: jothagie Jeszcze Marksa i d...Maryni nie ruszaliśmy IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 07:58 zamknięty No to ruszmy, ale po kolei... Gdzieś tam, w kontekście totalnego „obnażania” powiązano mnie z Karolem Marksem. Jeśli operujemy skrótami, to bardziej wolałbym być wiązany z Karolem Modzelewskim, którym interesowałam się dosyć intensywnie po roku 1968, ale mniejsza o to. Trudno jest mi się znać również na tym, ale kiedyś odniosłem wrażenie, że po tej ciężkiej filozofii niemieckiej i po tym beztroskim socjalizmie utopijnym, to Marks wprowadził jakiś porządek myślowy, stwarzając przy tym własną metodologię. To nic, że materialistyczną – stworzył system filozoficzny (tak przynajmniej sądzę), który może być podręcznikiem myślenia o świecie. I był, jest i będzie. Zaklęcia nie pomogą – w kulturze to się dokonało. Naiwnością jest dziś formułować oceny „na wynos”, czy jest to słuszny, czy niesłuszny pogląd. Ocenę powinien każdy sam sobie sformułować, czy jest mi to w czymś przydatne, czy też nie. W kulturze obowiązuje taka zasada: uszanuj nawet głupstwo, jeśli jest ono wynikiem cudzego myślenia. I po cóż ocena, typu „lewacka szmata”, jeśli przemyślany zespół poglądów kieruje go na taką drogę. Jeśli nie przekracza prawa, to nic nam do tego. W naszej szerokości geograficznej mamy dosyć specyficzny problem – przyswoić sobie demokrację czy przystosować się do niej. Póki co ledwie ją tolerujemy. I ta prawda opisuje nas wszystkich, bez wyjątku. Faktem jest , że w tzw. „ciężar rachunku” wpisano wszystkich kontynuatorów Marksa, a szczególnie całą praktykę. Nie wiem, czy to jest uzasadnione, bo za każdym „wynalazkiem” tego typu kryje się człowiek znany z imienia i nazwiska, a czasem nawet otczestwa. Wszystko też znalazło zwolenników, bo inaczej nie znalibyśmy tego dzisiaj. Faktem jest, że pod znakiem Marksa dokonano wiele radykalnych pociągnięć, ale chyba nie więcej, niż pod znakiem krzyża. Jeśli więc dziś, nauczeni historią, mamy okazję czegoś nie czynić, to nie czyńmy tego, ale konkurencja myśli jest objawem kondycji ludzkiej a nie symptomem jej słabości. Dopuszczajmy więc konkurencję, liczmy się o graniczeniami dla realizacji, ale nie róbmy idiotów z tych, co mają inne zdanie od naszego. Co jakiś czas przychodzi czas na refleksję reformatorską, typu, co uczyniono z tym Marksem, Pismem Świętym, czy z taką lub inną ideą. Co pewien czas rodzi się również radykalizm, który siłą nakazuje powrót do źródeł, lub sam te źródła na nowo ustanawia. Każdy wiek na nowo odczytuje znane idee lub tworzy nowe. Każda epoka musi sobie poradzić ze swoimi wyznawcami, cenzorami i radykałami. Taka jest kolej rzeczy i nie ma co oczu wytrzeszczać ani poganiać wg własnych komend. Świat jest otwarty dla ludzi wolnych, ale jest jednocześnie pełen tych, co tego nie rozumieją. Postęp dzieje się za sprawa tych najszybszych, ale jest rezultatem średniej. Cóż jeśli Północni Koreańczycy polecą w kosmos, jeśli nie potrafią nakarmić swoich obywateli? Radykalizm interesuje mnie od momentu, gdy socjalizm jako teoria filozoficzno - ekonomiczna wszedł w praktykę społeczno - polityczną, a później rozlał się na ruchy społeczne, od narodowo – wyzwoleńczych po terrorystyczne. Nie interesuje mnie jako rozwiązanie problemu, ale sama geneza, tzn. jak ludzie zostają zmuszeni do takich zachowań. Poczytałem sobie wiele analiz, w tym w językach nie podlegających wówczas cenzurze. Zgodnie z sugestiami znanych analityków rozważałem dwa kierunki myślenia o problemie: Pierwszy, to twierdzenie, że radykalizm pociąga specyficzne osobowości (w skrócie: powalonych ludzi). To jest zasadnicza teza tych, co nie biorą i nie chcą brać pod uwagę drugiej możliwości, że ludzie są do tego zmuszeni albo nadmiarem krzywd, albo ideą walki o sprawiedliwość. Przyznaję, że ja nie muszę rozstrzygać, które stanowisko jest słuszne – odnotowuję, ze znam wiele stron tego zagadnienia i nie poważę się na bezkrytyczne wskazanie narożnika. Czym to skutkuje? A no tym, że mam ostrożniejsze spojrzenie na dzisiejsze wojny, na ocenę Ameryki Południowej, tendencje lewicowe Europy, a więc na sprawy, które nie mają żadnego przełożenia na moje życie, ale miło jest trwać w samopoczuciu, że nie jest się baranem w stadzie. P.S. Jeśli ktoś w „uczony” sposób napisze post o Czarnobylu forum.gazeta.pl/forum/w,64,110567732,110567732,Czarnobyl.html i wzbudzi tym olbrzymie naukowe zainteresowanie, to ja chapeau bas. Takie mamy standardy... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Jeszcze Marksa i d...Maryni nie ruszaliśmy IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 09:18 zamknięty Naiwnością jest dziś formułować oceny „na wynos”, czy jest to słuszny, czy niesłuszny pogląd. Ocenę powinien każdy sam sobie sformułować, czy jest mi to w czymś przydatne, czy też nie. W kulturze obowiązuje taka zasada: uszanuj nawet głupstwo, jeśli jest ono wynikiem cudzego myślenia. A teraz przejrzyj sobie swoje posty moze w koncu zauwazysz ze co innego piszesz a co innego robisz :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 09:29 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z czterech jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie siedzieć na swoich... Link Zgłoś
Gość: Marek Żyliński O Smerti, o trewie, o lese IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 10:12 zamknięty Jothage! Za mądrze! Fansld! Za mądrze! Przecież to jest Olsztyn!!! 300 postów!! Tościę się szczepili. Zacznijcie na nowo. Może ja pojmę? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: O Smerti, o trewie, o lese IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 11:00 zamknięty Nie porownuj mnie z JHG. Moje posty to tylko kilka zdan, Gdzie mi tam do wodolejstwa "inteligenta" ktorego posty przypiminaja dlugoscia brody bojarstwa ruskiego z XV wieku. Link Zgłoś
Gość: jothagie Między Biedronką a dnem butelki... IP: *.olsztyn.mm.pl 11.05.10, 08:06 zamknięty Zaczepił mnie prosząc o dwa złote na piwo. Jego wyrachowany uśmiech zafrapował mnie na tyle, że przystanąłem, potem usiedliśmy obok na ławeczce i pogaworzyliśmy nieco. Ostatecznie dałem te dwa złote mimo, że nigdy tego nie robiłem. Nie uwierzycie! To wykształcony człowiek, po zootechnice na naszym ART. Miał pojęcie nie tylko o jednostkach owsianych, ale o składzie osobowym poszczególnych jednostek ówczesnego Wydziału Zootechniki. Pracował w zawodzie, ale pracę mu zlikwidowali. Pracował dorywczo a w przerwach popijał. Tylko piwo. Pił, bo sprawiało mu to przyjemność. Pił bo coś go łączyło z innymi, podobnie nieszczęśliwymi. I tak dziesięć lat. Teraz pije, bo musi – jest to jedyny i bezbolesny warunek metabolizmu jego organizmu. Skręca go wszystko jeśli nie wypije. Typowe uzależnienie fizyczne. Żona pobiera jego rentę i mają na skromne utrzymanie, ale na 3 piwa dziennie musi użebrać. Czasem coś dorywczo zarabia. Co można powiedzieć w takiej sytuacji. Zachęciłem do walki z nałogiem, ale łatwo to powiedzieć komuś, kto nie ulega żadnym nałogom – pewnie zainteresowanemu trudno podjąć walkę. Gdyby było to proste, to nie mielibyśmy tylu nieszczęść w rodzinach. Faktem jest, że ta rozmowa rozbiła mnie kompletnie. Tym razem nie obciążam nikogo po stronie państwa, bo w nałogi każdy wchodzi sam. Beznadzieja jest beznadzieją, ale każdy w przypadku zagrożenia powinien się zbierać w sobie. Zresztą nie wiem – jestem teoretykiem w tej sprawie. Zobaczyłem jednak specyficzny bezsens życia i trzyma mnie to już kilka dni. Nie dotyczy to mnie bezpośrednio, a jednak żal, że kogoś to w ogóle dotyczy. Trzeci już dzień zaczynam tym wspomnieniem. Przejdzie, ale zraniło mnie to jako gatunek ludzki. Wiem, że problem jest o wiele szerszy, ale dziwnym trafem nie interesuje mnie to, co dzieje się między ustami a brzegiem pucharu...Interesują mnie slamsy, bo stosując konwencję starożytności, wchodząc w podziemia poznaje się przyszłość narodu. Nie tworzą jej degeneraci, ale ci właśnie obciążają sumienie narodu na przyszłość. To są degeneraci czyichś ambicji – może rodziców, może środodowiska, a może przemian. Dziś winnych brak. Link Zgłoś
Gość: jothagie Granice obrzydzenia... IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:15 zamknięty Jeśli jesteśmy chociaż trochę estetami, to od czasu do czasu znajdzie się jakiś powód, żeby bardziej lub mniej zasadnie powybrzydzać. Stan ten wzmacnia się, gdy dodatkowo jesteśmy bystrymi obserwatorami życia politycznego i gospodarczego. Właśnie od czasu do czasu mam to, jako objaw depresji „społecznej”, której poddaje się świadomie choć z ograniczeniami. Jest to coś w rodzaju niesmaku, absmaku, czy jak to ktoś nazwie. Żaden prozac nie pomaga... Zasadniczy taki niesmak nawiedził mnie ostatnio, gdy kolejny produkt kupiony z internetu okazał się być chińskim arcydziełem techniki. A przecież zawsze wybierałem produkty znanych firm. Czarę goryczy przelał ekspres do kawy firmy Zelmer. Również „żóltek”. W domu mam już kolekcję chińskich produktów, co dodatkowo wzmacnia mój niesmak. Pomijam zdziwienie z powodu tzw. patriotyzmu gospodarczego, którego jestem wielkim zwolennikiem. Okazuje się, że cały świat to robi, a my oddalibyśmy nawet koszulę... chociaż to nie jest wcale groźne w zetknięciu z faktem, że w obce ręce oddaliśmy produkcje koszul. Pamiętam jak L.B. Publicznie mówił, że musimy nawet za darmo oddać nasz przemysł, bo jego produkcja jest na niskim poziomie. A teraz niższy poziom kupujemy w Chinach. Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo chciałbym, żeby Bóg istniał i pokarał ich za te oszustwa... Przyczyna jest prosta. Gdzie się nie obrócę, to wszędzie atakuje mnie nienawiść do komuny, do „sprawiedliwości społecznej”, do Kuby, Białorusi, Ameryki Południowej, a tu w najlepsze, w majestacie prawa, budujemy prosperity państwa komunistycznego. Wrogowie komunizmu jadą prosić o wysłuchanie... Gdyby chociaż to państwo należało do UE. Ale gdzież tam – jest wrogie naszym sprawiedliwym ustrojom i najlepszej w świecie demokracji. Trują nas swoimi technologiami, wciskają napromieniowany(żeby nie kiełkował), nic nie warty czosnek i tak po kolei. A my budujemy ich sprawiedliwość społeczną na poziomie jednego dolara dziennie na głowę... Nisko bo nisko, ale przynajmniej sprawiedliwie. W praktyce okazuje się, że garstka ryżu dla Chińczyka staje się dla nas ważniejsza, niż ciepły posiłek, czy owoce dla naszego dziecka w szkole, Gdyby chociaż wyznawali tę samą słuszną religię, co my. Skądże! W dodatku okazuje się, że gdyby Chiny w jednym dniu wycofały z banków amerykańskich wszystkie dolary, to ten wzór demokracji bankrutuje do punktu zero. Takie uzależnienie? Najpierw od Arabów a teraz od Chińczyków? A my miłujący niezależność patrzymy na to i nic? Liczymy na amerykański cud, że uda się wyżyć z deficytu? W tej sprawie również sprawdza się mądrość Elberta Hubbarda: „Genialność ma granice, głupota jest bezgraniczna”. Nieprawdaż?! Rozumiem „wspólnotę czosnku” w ramach UE czy nawet NATO, ale żeby aż tak wyjaławiać ziemie Państwa Środka? Rozumiem, że istnieje u nas potrzeba wykarmienia lumpenproletariatu i sierot po naszej złodziejskiej prywatyzacji, ale żeby pangę kupować od wiejskich sekretarzy organizacji partyjnych, bo taki jest faktyczny przydział koncesji. To już od naszych chłopów wiadomo, że „pryskane” mają na sprzedaż, a czyściutkie dla siebie. Trochę dumy Koreańczyków z Północy i jedzmy własny szczaw. Rozumiem, że można firmę państwową (TP) sprywatyzować firmie państwowej (FT), ale żeby zabierać prace naszym obywatelom i przenosić produkcję do wrogiego (ideowo) państwa. I ktoś mi potem mówi, że nie rozmawia się z terrorystami? Wszyscy negocjują z terrorystami, tylko nikt się nie chce do tego przyznać. Przy okazji robi się durniów z obywateli. I pomyśleć, że amerykanie dopuścili Chiny do światowej organizacji handlu, żeby osłabić Rosję. Coś chyba wymknęło się z planu. Bo jeśli Chiny rocznie przeznaczają na zbrojenia połowę rocznego budżetu Rosji, to chyba robi się śmiesznie i niebezpiecznie. Rosja to rozumie, że przegrywa i tak bardzo jej zależy na stosunkach z UE, że może i z nami się pogodzi....Teraz gdy na Allegro pytam oferenta, czy przypadkowo przedmiot nie został wyprodukowany w Chinach, to przeważnie milczy. Tylko jeden zrozumiał pytanie - „Tak, jak wszystko na tym świecie”. A swoją drogą, amerykański wynalazek typu cola i frytki, to tez niezła trucizna (fosforany! akrylamid!). Nie lekceważmy tego na równi z chińską melaminą. Moja wypowiedź powstała dziś, pod wpływem wiadomości, że niejaki Szyfrant legalnie wybiera się z wizytą... Warto i to przeczytać: www.olsztyn24.com/?m=1&i=9475 P.S. Czasem mówię, że „bozia” uchroniła od polityki. Oszczędziła tej masakry osobowości. Jak to jest możliwe? – ktoś zapyta. To proste. Starałem się działać jak fachowiec i tylko w tych dziedzinach, w których podejrzewam się o fachowość. Siłą rzeczy, nie mogłem się zachować jak polityk. Ta postawa całkowicie wystarczyła mi w życiu zawodowym. Teraz nie wiem, jak się zachować, gdy wciska mi się naiwność, indyferentyzm, relatywizm i nihilizm moralny jako życiową postawę. Komu zależy, żeby społeczeństwo było takie? Czy jest gdzieś mowa o jakimś zaborcy, o którym nic nie wiem? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Granice obrzydzenia... IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:51 zamknięty Jak rozumiem jhg uwaza sie za "bystrego obserwatorem życia politycznego i gospodarczego" :D :D Ciekawe tylko ze ten lewak nie zauwazyl jak zmienila sie gospodarka Chin a co sie dzieje w np. w Stanach? Oczywiscie jhg jako "bystry" nie raczy zauwazyc ze to wlasnie znienawidzony przez niego kapitalizm przyczynil sie do takiego rozwoju Chin a wprowadzany np. w Stanach socjal stacza gospodarke tego bylego kapitalistycznego kolosa (oparta na zniszczonym w latach 70-tych dolarze) na zgnile dno. Az sie dziwie ze JHG nie pieje z zachwytu ze w USA wprowadzono teraz "spolecznie sprawiedliwy" „Narodowy Fundusz Zdrowia” ktory w ciągu 10 lat będzie kosztował 940 mld USD. Oj trza bedzie nadrukowac dolarkow. :D :D Oczywiscie juz w glowie lewaka rodza sie pomysly jakby tu cos uregulowac, zeby tu od jednych kupowac a od innych nie wspierac, ale to powszechna choroba "znafcow sprawiedliwej spolecznie" gospodarki. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:57 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z czterech jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie siedzieć na swoich... Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 09:16 zamknięty Oj..... mam nadzieje ze nie urazilem "bystrego" obserwatora :D :D :D Ale pewnie nie, bo niby z jakiej racji "bystry" bedzie sie przejmowal idiota :D :D I niech tak zostanie :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Choć raz być antyfeministą... IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:27 zamknięty W sklepie, pod wezwaniem bojowników o wolność, demokrację, solidarność i kapitalizm (w skrócie „Biedronka”) spotkała mnie nie byle jaka przygoda seksualna. Często zdarza się tam, że w punkcie „A” nie ma koszyków. Są one w punkcie „B”. W takiej sytuacji klienci, przeważnie dawna klasa panująca, zachowują się przeróżnie. Część, z pewnością dawni sekretarze, opieprzają kasjerki. Moim zdaniem wyjście niehumanitarne, jeśli zobaczy się ile ton towaru przerzucają dziennie ustawiając go kodem do czytnika. Inni, wyrozumiali dla każdego sprawiedliwego systemu, obchodzą cały sklep, pobierają koszyk i ruszają do punktu „A”. Przeważnie tak się zachowuję, chociaż nigdzie nie powtarzam tego, co pod nosem wypowiadam przy tej okazji. Dziś zadziałał instynkt stadny i zachowałem się jak cwaniak z dowolnego sprawiedliwego systemu – chyłkiem koło oczekujących do kasy – koszyk do ręki, jeszcze krok i już jestem przy konfiturach... Ale nie! Cztery kobitki przeszły, a mnie zatrzymała Matka Polka, z Polakiem w wózku. Zatrzymała mnie swoją własną d.... Nie wiem, czy miała uprzedzenie do tych, co zachodzą ją z tyłu, czy cierpiała jej ambicja, gdy męski osobnik, z nieustalonymi potrzebami, był w pobliżu i nie był na widoku. To drugie to raczej odpada, bo ze względu na mój wiek, płeć raczej trudno jest ustalić. Nie dosyć tego. Jak u prawdziwej Matki Polki posypał się w moim kierunku grad pouczeń. Słuchałem skruszony, jak obywatel słucha władzy... Gdy skończyły się mentorskie pomysły wystartowałem ja: „Proszę Pani! Niektóre kobiety, przynajmniej od czasu do czasu powinny mieć orgazm, bo inaczej to mają pretensje do wszystkiego i do wszystkich. W medycynie to się nazywa ostry zespół niedopchnięcia...”. Dziś chcę Pani powiedzieć, że cofam wszystko, cofam cały ten sęk... Nic mi do pani orgazmu i serdecznie przepraszam, że tak Panią zdiagnozowałem. A swoją drogą, to wyzwolić Was może tylko kasa i władza – żaden tam orgazm. P.S. Ze swoją ukochaną żoną przeżyłem czterdzieści lat i ani raz nie przyszło mi przekonać się, że antyfeminizm może sprawić tyle przyjemności... Ale później tyle wyrzutów sumienia i tyle analiz. Z bogatym sprawa jest prosta. Emeryt natomiast, sam dla siebie staje się Jungiem, Freudem i Adlerem. Temat darowałbym, gdyby nie następujący artykuł: warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7861281,Dni_Cipki__Piknik_w_zlym_towarzystwie.html To jest mały krok w stronę parytetu płci, bo gdy cały rok, na okrągło, mamy dzień jakiegoś Chuja, może na ludowo: Kutasa, albo może siusiaka – niech to będzie zgodne z podręcznikiem szkolnym..., to przynajmniej raz w roku niech będzie i taki dzień. Dla równowagi, inna relacja: seksualnosc-kobiet.pl/nowosci/relacja_z_dni_cipki Ci... ci... śnienie, czy ch... ch... cholesterol niech nie będzie z Wami! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Choć raz być antyfeministą... IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:42 zamknięty Im dluzej Cie czytam tym czesciej dochodze do wniosku ze jest to powazna strata czasu. Przeciez Twoje przemyslenia bezsprzecznie wskazuja ze cierpisz na nie jeden ale kilka roznych "zespolow". Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:59 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie siedzieć na swoich... Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Link Zgłoś
Gość: Marek Żyliński Jednak nie rozumiem tej "wymiany" IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 09:36 zamknięty Jednak nie rozumiem. Obydwaj macie rację. Ale... - Dlaczego aborygeni zjedli kucharza? www.youtube.com/watch?v=YANLy-Fuzqo&feature=related Link Zgłoś
Gość: jothagie Lepper Kononowiczem wyborów prezydenckich IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 07:21 zamknięty W naszym pierdołkowie tak się jakoś porobiło, że wiodące partie bardzo nie lubią pana Andrzeja Leppera. Nie dociekam, jakie są tego przyczyny, bo każdy widzi, jakie jest to stado ogierów... Faktem jest, że partie te traktują go na razie jako enfanterrible tych wyborów. Prawdopodobnie spróbują go ominąć. Ale gdyby tak załapał się do drugiej tury, to nikt nie powstrzymałby swoich i sztabowych sądów na jego temat. Tak myślę, że takie doświadczenie przydałoby się nam w budowaniu osobistego stosunku do partii. Wszystkich. Ta kompromitacja jest Polsce potrzebna. Pozostał pewien niedosyt z Wałęsą i Tymińskim. Przydałoby się to dokończyć w lepszym stylu. Czekam więc na rżnięcie w stylu Szeli, a nie jakieś tam opowiadania o broszce, która się nie zmydli. A swoją drogą, w PKW mieli 10 osób do sprawdzenia i potknęli się na Lepperze... coś to może znaczyć... Przyjrzyjcie się kandydatom – ktokolwiek wygra, to i tak będzie tylko czyjąś atrapą... Niestety, o żadnym zwycięstwie w tym sporze nie można mówić jak Napoleon na widok Goethego: „Voila un home” (ależ to mąż). A tu chłop (ba, byk! jak to określiła p. Łyżwińska) z krwi i kości. Sam we własnej osobie. I wreszcie jest jakiś plus całej tej afery. Wczoraj mój przydzielony mi adwersarz raczył wyrazić się w polemice w sposób następujący: „Wole tepego uczciwego niz profesora lgarza” (pisownia oryginalna). Voila un home; A.L. P.S. Ułaskawić Rybę, bo od pewnego czasu nie smakuje mi zupa rybna. A było to najbardziej smakowite danie mojego menu. Sam łowiłem, sam gotowałem i sam jadłem... Bez specjalnego rozgłosu można by również zalegalizować gwałty na prostytutkach... nie, żebym na to czekał („dwaj starcy Zuzannę zgwałcić chcieli, ale czym nie mieli”). Koniecznie też amnestia i darmowe solaria dla narodu (mógł Wałęsa obiecywać? Może i Lepper). A co tu robi Kononowicz? To materiał dydaktyczny w temacie: „różnica między sweterkiem a garniturkiem”. Nie występuje tu tylko Drzewiecki, ale chyba miał rację. Prezydentem może być krupier, mistrz bokserski, bliźniak wykształciuch (w okularach!) i cała „Masa” innych. W razie czego... nie ma sprawy – albo Balcerowicz wreszcie odejdzie, albo wykorzystamy drugi TU154 (nr boczny 102), aktualnie na doposażaniu w tym samym miejscu, co poprzedni. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Lepper Kononowiczem wyborów prezydenckich IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 07:56 zamknięty Pod obecnymi rzadami inteligentow dług publiczny Polski powiększa się obecnie srednio z szybkością ok tysięcy złotych na sekundę. Ciekawe czy w kwestii prymitywizmu, uczciwosci i wyksztalcenia powie JHG jak znajdziemy sie w sytuacji Grecji i trzeba bedzie ciac radykalnie np. emeryturki? tez napisze ze sie w "naszym pierdolkowie narobilo" albo "ta kompromitacja jest Polsce potrzebna" czy tez "Pozostał pewien niedosyt z Wałęsą i Tymińskim"? :) Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 08:29 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie siedzieć na swoich... Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Link Zgłoś
Gość: jothagie Grekiem nie jestem – możecie ciąć... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 09:44 zamknięty Zostałem postraszony greckim kryzysem i obcięciem mi „emeryturki” na wypadek kryzysu. Takie tam nieodpowiedzialne ble, ble. Ale rozważmy konkretny przykład. Konkretny, nie zmyślony. Zawodowo spotkałem grupę Greków a zaprzyjaźniłem się jednym z nich. Przyjaźnimy się do dziś i jakieś tam mailowe dusery wymieniamy. Pochodzi i żyje na Krecie. Odwiedziłem go dwukrotnie i jedno, co mogę powiedzieć – żadne porównanie. Wykształcenie podobne, praca podobna, ale życie odmienne. Dom z posesją w przecudnym miejscu, wart na nasze około 10 milionów złotych, przy czym mogłem niedoszacować, bo szczegółów nie znam. Widziałem podobny, wystawiony na sprzedaż. Dwa samochody. Czwórka wykształconych dzieci. Żona pracowała również, ale dla prestiżu, a nie dla pieniędzy. I teraz to, co wiem na pewno. Jego emerytura wynosi 1425 euro na rękę. Ma jeszcze jakieś dodatki, ale nie wiem, na czym to polega. To jest duża emerytura jak na warunki greckie (jeśli się nie mylę to 500 euro jest minimalna). Jeśli z powodu kryzysu obetną mu połowę, to wyżyje (dochodzi emerytura żony a i dzieci nie pozwolą na obniżenie standardu życia rodzicom). Fakt, że jedzą dobrze, ale skromnie. Nie szastają również pieniędzmi. Faktem jest również, że spotkałem i biednych Greków. Policzmy jednak wg dzisiejszych kursów: połowa jego emerytury to 2850 zł. na rękę w naszych warunkach. Chciałbym mieć tyle na swoje emeryckie wydatki. Porównajmy teraz moje warunki. Jeśli zabiorą mi połowę emerytury, to jest totalna klęska. Przy 700 złotych, to ja przestaję kupować leki, przestaję płacić czynsz (50 mkw. w bloku), nie płacę za energię(?), pozbywam się mego adwersarza, bo likwiduję internet, Odżywianie – kasza i warzywa. Tragedię łatwo przewidzieć. Jeśli uwzględni się, że emerytów jest około 10 milionów, to leży również gospodarka. Zamiera wymiana towarowo – pieniężna. Bankrutują ci, co teraz krzyczą, że są solą tej ziemi – przedsiębiorcy, niezależnie od tego, jaką liberalną teorię wyznają. Wzrosną wydatki na policję, żeby bezrobotni nie podusili przedsiębiorców. Miejsc w samolotach zabraknie, żebyście mogli uciec przed niezadowoleniem głodnych i biednych. Apokalipsa i Armagedon, to mało powiedziane. Zastanów się więc durna pało, co Ty prowokujesz... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Grekiem nie jestem – możecie ciąć... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 11:49 zamknięty A Ty sie "madra palo" w koncu zainteresuj ekonomia. Moze pojmiesz na starosc na jakim swiecie zyjesz. W tym roku deficyt w kraju ma wyniesc cos ponad 50 mld zlotych. To ten oficjalny bo przeciez "liberal" Tusk zezwolil na zapozyczanie sie na poczet Polakow takim instytucjom jak Zakladow Ucisku Spolecznego a to juz nie jest wykazywane przy przeliczaniu dlugu panstwowego. Zyjemy na znacznie wiekszy kredyt niz za Gierka, podatki siegaja - jak niektorzy wyliczaja - 80% naszych dochodow wiec pytam z czego chcesz splacac rosnacy deficyt?????????? W Eurokolchozie ktorego banki sa udupione w greckich obligacjach wymyslono aby wyslac 750 mld Euro do Grecji ja sie pytam jakim prawem robi sie takie bandyctwo i po co? Przeciez debil wie ze to prowadzi do zapasci. Zapomniales co sie dzialo po Gierku? Jak sie stalo po 5 zyletek na mrozie 3 godziny? Ja nie prowokuje ja mysle czego i Tobie zycze..... madra palo. Link Zgłoś
Gość: jothagie Czym ty dla niej? Wdzięczne dziecię IP: *.olsztyn.mm.pl 15.05.10, 09:06 zamknięty Od zawsze interesowały mnie oficjalne próby ustalania tożsamości Polski i Polaków. To, co oficjalnie mówiło się na ten temat było przeważnie zakłamane i na „wynos”, czyli my wiemy swoje a wam to musi wystarczyć... Jakieś tam zrywy próbujące nas dookreślić, nie wnosiły wiele poza łopotem sztandarów. W zasadzie teraz można by to zrobić, bo wszelkie wersje będą dopuszczone, chociaż niektóre bardziej... Anachronizmem wydaje się ustalanie tożsamości w oparciu o historię, religię i przelaną krew. To jest passe i nie wróci więcej. Może jako model indywidualny utrzyma się, ale będzie musiał stawić czoło starciu ze współczesnością młodzieży. I tu nie ma rady – nowy model uwzględniający miejsce konkretnego człowieka jest również sprawą indywidualną, a ponieważ wychowanie jest oparte na wartościach tradycyjnych, więc sama tożsamość ludzi młodych, inwestujących w swoją tożsamość, długo będzie mieć charakter nieoficjalny. Powoli jednak damy sobie radę. Zastanawia mnie ta nieporadność w poszukiwaniu tożsamości w skali Polski. Wiele państw jest w takiej sytuacji więc to nic nadzwyczajnego, ale „widzę” mataczenie w tej sprawie, choć rzecz dzieje się pod stołem. Równie okrągłym, jakich wiele. W grze są propozycje, które znamy ze współczesności: IIIRP, IVRP. Są propozycje historyczne, jak odmiana Kraju Przywiślańskiego w konkurencji z Generalnym Gubernatorstwem. Rozważany jest również protektorat (stan) USA, czy Wspólnota z UE typu ZSRR (Zagłębie Siły Roboczej Reglamentowanej). Akwizgran, laudacja Angeli Merkel i najbardziej polityczna Nagroda Karola Wielkiego wskazują właściwy kierunek myślenia, chociaż ciesze się, że nas gdziekolwiek i za cokolwiek odznaczają (po prostu gratuluję). W takiej jednak sytuacji można się zastanawiać, czy przypadkowo nie warto by zmienić zestawu pytań „Małego Polaka”. Nie pytajmy więc, kto jest premierem, bo odpowiedź nie daje żadnej szczególnej wiedzy. Pytajmy, kto nami rządzi. Odpowiedź zaś na pytanie, „Kto ty jesteś?” będzie konsekwencją wcześniejszej odpowiedzi. „Mały Polak” nawet jeśli jest bękartem międzynarodowego kapitału i lokalnej głupoty, to powinien znać swoich „rodziców”. P.S. Dziadek przekazał mi w dzieciństwie kilkanaście starych książek powiązanych sznurkiem. Wśród nich większość z dedykacją Władysława Bełzy, autora wiersza „Kto ty jesteś? Polak mały” z „Katechizmu polskiego dziecka. Wiersze” (1900 rok). Przeczytałem wszystko, ale to było takie jakieś bełzowate, już wtedy. Faktem natomiast jest, że dzięki tej lekturze do dziś ustalam, kim jestem. I proszę mi nie przeszkadzać wciskaniem epitetów. Informuję jednocześnie, iż przerobiłem już odpowiedź, że jestem dzieckiem Jedynego Boga, że mam chodzić do kościoła, dawać na tacę i przynajmniej raz w życiu odbyć pielgrzymkę do siedziby mego przywódcy w Watykanie – veni, vidi et dubito. Proszę więc nie wymuszać! Link Zgłoś
Gość: ZzeStM List otwarty IP: *.serverloft.com 15.05.10, 23:10 zamknięty Jothagie! Mam wrażenie, ze czegoś nie rozumiem i będę Ci wdzięczny za wyjaśnienie. Korzystam z internetu i czytam polskie strony, ot tak z tęsknoty za krajem i rodziną. Wchodzę na to forum, jako jedyne, gdyż urodziłem się w Olsztynie. Czasem coś mi to istotnego przypomni. Czytam również Twoje teksty i z podziwu wyjść nie mogę. Jak zrozumieć Twoje intencje? Nie jesteś w polityce, nie kandydujesz, nie widać, żebyś niszczył jakąś konkurencję. Znosisz objaw ideologicznego niedorozwoju u swego oponenta. Dlaczego więc poświęcasz temu tyle czasu? Chyba nie odpowiesz, jak ten Leo, że dla pieniędzy. Więc, dlaczego, bo w kategoriach rynkowych jest to zupełnie niezrozumiałe. Link Zgłoś
Gość: jothagie Odpowiedź też nie jest sekretna IP: *.olsztyn.mm.pl 16.05.10, 08:25 zamknięty Coś Ci opowiem. O sobie i mojej żonie. Jak przystało na starszych ludzi, zasypiamy około 22giej. Z przyzwyczajenia budzimy się o 6tej rano. Zjadamy po pół jakiegoś cytrusa i oddajemy się swoim nałogom – żona ogląda telewizję a ja czytam, potem jakieś zakupy i spisuję swoje poranne i wczorajsze refleksje. Czasem coś umieszczam w internecie tak, aby moja żona mogła się na to natknąć około 10tej. Lubię jej dar recenzowania. W sposób niekłamany wyraża swoją wrażliwość na słowo pisane. Piszę więc dla żony i inteligentnych czytelników. I tyle! Żadnych podtekstów. Oponentów natomiast ma się takich, jakich się ma. Powoli wychodzimy z sowieckiej strefy wpływów myślowych, gdzie zwyczajowo z myślących inaczej robiło się psycholi, choć psycholi jest pod dostatkiem zupełnie z innych względów. Musimy ten etap jakoś przebrnąć – od prezydenta po „szaraczka”. Ale nie narzekam. Mój oponent jest dydaktycznym egzemplarzem do samokształcenia się w tolerancji. To egzemplarz specjalnej troski. I przy tym zostańmy... W poglądach jest wprawdzie faszystą (po wymiotach poznacie ich), ale mam nadzieję, że historia drugi raz gówniarzy nie dopuści do władzy. Hindenburg musiałby o tym powiedzieć, że maszerujemy osobno i bijemy się osobno. I obaj już bez szans na zwycięstwo. Mnie to nie stresuje, a jego tak... Wydaje Ci się, że poświęcam temu dużo czasu. Jeśli widzę problem, to siadam i piszę. Często nie czytam drugi raz i stąd powszechne u mnie „rwanie myśli”. Zagadnienie jest spójne, ale niekiedy brak „konsekwencji zdania po zdaniu”. Doskonale wychwytuje to moja pani domu. Mam jednak zasadę nie wracać, do tego, co zostało napisane, bo inne okoliczności nakazują zmianę myślenia. Moje pisanie jest dokumentem mnie samego, ale tylko na określoną datę i godzinę... Nie mam i nie przyznaje się do jakiegoś systemu politycznego. Jestem politycznym singlem, bo z nikim nie podzielam systemu bez zastrzeżeń, Z tych powodów nie mogę być członkiem żadnej partii, bo nie podporządkuję się temu, co mi nie odpowiada. Nie pcham się również na żaden afisz, ale poglądy prezentuję. I nie dlatego, ze muszę – utrzymuję swój umysł w sprawności. Jeśli kiedyś zaprzestanę czytać, pisać i chodzić na zakupy, to będzie znaczyć, że ostatecznie poddałem się starości. Kiedyś to nastąpi... i wtedy rozwiąże się problem mego oponenta. Ale on, żeby być wyższym zawsze będzie deptał kogoś innego. Ten typ tak ma. Ale ja go nawet lubię. Lubię go jak tych z ZMP, co to jeszcze w 1956 roku oficjalnie poniżali mnie za to, że byłem ministrantem, ale po szkole razem chodziliśmy na ryby, a tam to ja ich poniżałem, bo miałem najlepsze brania. Pozdrawiam Cię słowami Horacego: /.../vina liques/.../carpe diem quam minimum credula postero - przynieś wina. Korzystaj z dnia. Odrzuć myśl o przyszłości. Szczególnie, jeśli takie refleksje nachodzą Cię w sobotę, późną porą. Link Zgłoś
Gość: jothagie Homo sovieticus jako ewolucyjny mutant IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 08:20 zamknięty Profesor Stanisław Ossowski jeszcze w latach 50-tych napisał, że będą musiały przeminąć trzy pokolenia zanim sowiecka mentalność przestanie istnieć w umysłach Polaków. Ale kiedyś przestanie i w tej pewności mieści się część postępu, jakiego dokonujemy. Mimo wielu „poparzeń” w tym procesie. Taką nadzieje pokładaliśmy w „Solidarności” a popatrzymy jak elity postsolidarnościowe zamieniły się w cwaniaczków i kombinatorów zarabiających na państwie. Patrzą, kogo by interesownie poprzeć i gdzie dobrze d. usadowić. Urzędy to kasty oparte o instynkty stadne. Ufaliśmy Kościołowi a on ufających wydoił do ostatniej emerytury. Stworzył nawet swoista logikę: budujmy kościoły, żebyśmy mieli gdzie się modlić o mieszkania. Wiemy, że istnieją zasady, ale łamiemy je, a potem dajemy policjantowi łapówkę, pielęgniarce dodatkowe pieniądze za należną opiekę, akceptujemy korepetycje i solidaryzujemy się z przestępcami. Zdobyliśmy majątek za grosze, a teraz mówimy o należnych nam prawach jako ludziach przedsiębiorczych i nic nas nędza innych nie obchodzi. Dorobiliśmy się na wyzysku a teraz mówimy, że bieda to sprawa państwa, ale jeśli coś spróbuje zrobić, to straszymy Grecją. To wszystko jest sowiecka mentalność, ale to się zmieni. Idziemy w dobrym kierunku i dojdziemy. I jeszcze przykład: Z sądowych akt ginie sporządzony 10 lat temu rysopis. Giną klisze z odciskami palców w sprawie zabójstwa Joroszewiczów. W prokuraturze zalewa dokumenty w sprawie Olewnika, Następuje seria samobójstw uczestników zbrodni. W dziwnych okolicznościach giną ludzie zajmujący się sprawą FOZZ. I wiele innych przykładów nieracjonalnej skuteczności działań. To wszystko z naszej chrześcijańskiej tradycji? W naszej mentalności ostała się tęsknota za bolszewikiem z Aurory – niby, że każdy strzał z dział powoduje nowe rozdanie. Niestety, w najnowszej historii mieliśmy trzy rozdania i nie będzie ich więcej – Magdalenka, NATO i UE. Wszyscy graja znaczonymi kartami i tej gry musimy się nauczyć, a nie wprowadzać misyjnych zasad. Wdepnęliśmy w cały kontekst geopolityczny i życzenia, by nasze stosunki z sąsiadami były takie, jak życzy sobie całość, o czym może (nie musi!) przypominać katastrofa smoleńska. Tron będzie obsadzany według ustalonych kryteriów. To, że Mossad ma wiadomości z pierwszej ręki, nie wystarcza. A Aurorę trzeba sprowadzić do podręczników historii, a nie wykorzystywać, kiedy nam się tylko coś nie podoba. Mamy wybory prezydenckie. Sowiecka mentalność nakazuje nam jedność poglądów, a po wyborach zaleca nienawiść do wygranego. Może odwrotnie – teraz posprzeczamy się a po wyborach uznamy zwycięzcę za swego prezydenta? Nie dożyję, ale marzę, że człowiek o dowolnych poglądach politycznych będzie uznany za pełnoprawnego obywatela, a nie jak dotychczas: lider wartości i lewicowa szmata lub prawicowy mop i lewicowy wrażliwiec. Zauważcie, że na znaczeniu straciło powiedzenie: "Good red is dead red" – znak, że semiotyka wzięła górę, bo myślenie pozostało bez zmian. Zastanawia mnie również, że publicyści, zamiast wrócić do krytyki wzorca częściowo poniechanego, wolą wymyślać jakieś Negrolandie i dowolnie przypisywać jej cechy, które niby mają straszyć góralki, jak za przeproszeniem, same gacie bez chłopa. Strachy na Lachy... Nikt rewolucji nie wprowadzi. Każdy ma upatrzone pozycje. A my trwonimy czas. P.S. Wszystkim nam się wmawia, że to wybory prezydenta RP, a to zaledwie konkurs na stanowisko dozorcy żyrandola w Pałacu Prezydenckim. Ale i to nie jest prawda do końca, bo uzasadniona jest także wersja, że niezależnie od tego, kto z „wielkich” wygra, to spowoduje, że w granicach 22 lipca wraca PKWN. Bo albo biały bolszewizm, albo dawne WSI. I wtedy też będzie super, bo stery, z ustalenia demokracji, będą tam, gdzie trzeba. Nie chcę burzyć ustalonych prawd, ale sprostuję, że twórcą kategorii „homo sovieticus” był prof. Ossowski a nie ks. Tischner. Zachęcam do posłuchania czasem Liroya: "Szpitale zamykają, zamykają przedszkola - kościołów za to coraz więcej dookoła" (1995 r.). To jest w myśl logiki sowieckiej: zająć ich okopy a ceremoniał (przeznaczenie) zmieni się w trakcie... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Homo sovieticus jako ewolucyjny mutant IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 09:49 zamknięty Masz jakas fobie koscielna co? :D :D W jednym tekscie kilka odwolan do win kościoła. :D :D 1. . „Ufaliśmy Kościołowi a on ufających wydoił do ostatniej emerytury” A ja głupi myślałem ze to obowiązkowy państwowy ZUS nas doi z pieniędzy i dostaniemy od niego godna (pozalowania) emeryturke. Ale jak zwykle jestem tepy. 2. „To wszystko z naszej chrześcijańskiej tradycji?” Tradycja ze rzadza nami ludzie majacy gdzies narod siega Wazow. Od tamtej pory nastąpił trwaly kryzys zaufania do władzy. To co jest teraz to zwyczajna i absolutnie logiczna konsekwencja przystosowania się narodu do zycia w warunkach totalnych rozbierznosci miedzy potrzebami narodu a celami władzy. Rzady Wazos, Sasow, rozbiory, okupacje niemiecka i sowiecka … czemu sie dziwic? No najłatwiej zwalic na Kościół bo to nie koliduje z lewacka tepota. 3. Szpitale zamykają, zamykają przedszkola- kościołów za to coraz więcej dookoła. Szkoda ze Liroy nie zaśpiewał jak rosna dysproporcje miedzy srednia krajowa a zarobkami tzw. elity. Szkoda ze nie zaśpiewał jak się niszczy klase srednia czyli motor napedowy rozwoju każdego narodu. Szkoda ze nie mowil o 80% podatkach które placimy na opiekuncze (hehehehe) panstwo. Ale to tez nie pasuje do lewackiej ideologi. 4. „Taką nadzieje pokładaliśmy w „Solidarności” a popatrzymy jak elity postsolidarnościowe zamieniły się w cwaniaczków i kombinatorów zarabiających na państwie”. Okazalo się ze to nie byly żadne elity tylko marionetki czerwonych które w bialy dzien ogolily nas z kasy i w imie sprawiedliwości społecznej gola dalej… no ale ale to tez zapewne wina Kościoła. Kiszczak się musi pokładać ze smiechu.. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 10:00 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa (niestety, dwa padły), a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie siedzieć na swoich... Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 10:38 zamknięty Cenie sobie również poglądy nie skażone znajomością tematu - i kto to mowi :D:D Link Zgłoś
Gość: jothagie Nie należy przesadzać, IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 09:36 zamknięty a tym bardziej, powiększać... wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Powiekszyles-sobie-czlonka-Zapomnij-o-pracy-w-policji,wid,12223237,wiadomosc.html Właśnie tak, żeby nie przesadzić i nie powiększać zagrożenia, zapowiadam, że po wyborach pojawi się nowy napój energetyzujący „FullTusk” w odmianach „StrongTusk” I „MocnyLightTusk”. Już się zaczynam bać. Chcę powiedzieć, że uwielbiam moją sąsiadkę, która dała na mszę, żeby Kaczyński nie wygrał (ksiądz przyjął zamówienie, więc i Bóg wysłucha...). Niestety, porażka Kaczyńskiego niebezpiecznie wzmocni Tuska, co jest również niebezpieczne ze względu na to, co ujawniła o nim Lady Torpeda. Kadencja obecnego rządu jest historią urządzania się na dłuższy pobyt i to w stylu - nic dla ludzi, wszystko dla nadludzi. Przesada w miłości do jednej ze stron zaraziła nas niebezpieczną chorobą. Jesteśmy nieuleczalnie chorzy z powodu PiSu i ich IV RP ewentualnie z cienia możliwości ich powrotu, ale jest i drugi objaw – przesyt z powodu PO, GW, TVN, itp. Tego też już nie da się zatrzymać – równia pochyła w stronę marginalizacji partii i tych instytucji. To potrwa długo, bo PO jest dobrze osadzona w gospodarczych konfiturach, ale społeczeństwo powoli dostaje alergii i zbliża się do niebezpiecznej granicy nihilizmu, kiedy stwierdzi, że nie ma innej możliwości... Wtedy wybór w sytuacji, gdy faktycznie brak wyboru może przynieść zaskakujące wyniki. Za grubo przesadzone uważam ulubione powiedzenie liberałów, że darmowy to jest ser w pułapce na myszy. (A darmowa Noc Muzeów?) W związku z tym jest mi zawsze przykro, gdy przechodzę koło jadłodajni dla bezdomnych i bezrobotnych – uświadamiam sobie, że tych ludzi dusi się właśnie w pułapce gospodarki rynkowej. Na pewno darmowa jest również głupota w internecie, choć przyznam, że to drugie powstało w internetowym starciu liberałów z PO i bolszewików z PiSu. A starcie zapowiada się kosmiczne. Mam wrażenie, że z ogromną przesadą, w porównaniu do innych krajów, stawia się Kościół. Dzisiejszy Kościół katolicki, dalej żądający... według mnie to typowa wydmuszka kulturowa, pozbawiona zawartości ideowej. Ot taka kraszanka ozdabiana bizantyńskim ceremoniałem. Robi jeszcze swoje, tzn. zrzesza ludzi o podobnej estetyce, ale nie zostawia trwałych śladów na ludzkich zachowaniach. Po prostu, uległ deprawacji, gdyż ustawił się po złej stronie mocy. Widocznie sam nie wierzy w to, co głosi. Uważam, że przesadziliśmy w naszej narodowej nędzy. Myślę, że zbyt duża część społeczeństwa jest przez okoliczności ukierunkowana na to żeby przeżyć, a nie na to żeby żyć. Zwróćmy uwagę, że potomkom tych „zmuszonych” zamiast żyć i szukać na to sposobu, bardziej opłaca się życie udawać. Stworzono zbyt duży dystans między marzeniami a życiem. Życie nie jest dla zbyt wielu wyzwaniem. Jeśli z tego w ogóle da się wyjść, to trzeba się liczyć z dużymi okaleczeniami. Życie wymaga umiaru. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie przesadzają w swoich postawach. Osoby, które nie zdają sobie sprawy ze skutków swojej postawy określa się mianem "pożytecznych idiotów " (określenie Lenina z czasów NEPu). Ta przesada postaw jest pożyteczna tylko dla stron sporu, ale wyjaławia społeczeństwo z myślenia. Kształtuje społeczności klakierów lub potakiwaczy. Czasem odnoszę wrażenie, że właśnie na tym nam odgórnie zależy. P.S. Pamiętacie zmyłkę „na Tymińskiego”? „Uwaga! To człowiek służb”. Zadziałało, wygrał człowiek służb. Żadnej litości dla kłamców i oszustów politycznych. Obywatelu nie daj się gwałcić mediom! Media powtórzą sukces wyborczy 1947 (sfałszują je przy Twojej pomocy). Ktoś tu musi nafajdać w spodnie, ale dlaczego akurat Ty w pampersa? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Nie należy przesadzać, IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 10:42 zamknięty Ciekawe gdzie tu lewaczek widzi gospodarke rynkowa? No ale to już klasyczny – obok Kościoła – temat który jest ulubionym obszarem zakłamywania rzeczywistości. :D Ciekawe ze JHG pisze „nie daj się gwałcić mediom” a nie widzi ze dal się ogłupić zapewne jako jeden pierwszych”. Widzi gospodarke rynkowa tam gdzie jej nie ma. Wniosek może być tylko jeden – dal to sobie wmówić. No a teraz biedni i bezdomni. Co z nimi zrobic. A może uszanowac ich wybor? Może pogodzic się z tym ze będą zawsze i w każdym ustroju. Może warto zadac sobie pytanie czy w imie bezdomnych warto dac zniewolic cale społeczeństwo, zmuszac do skladania się na „bezdomnych i chorych” w imie tzw. sprawiedliwości spolecznej” a tak naprawde na bande złodziei przy korycie? Kiedys czytałem ze ponad 10% ludzy starających się o dodatki mieszkaniowe ma garaze. Każdy z nas wie ze ponad 80% osob korzystajacych z pomocy społecznej to rodziny z problemem alkoholowym. Jaki to ma sens? A ta armia urzędasów potrzebna do rodzialu pomocy spolecznej tez jesc musi. Kiedys były rozne akcje charytatywne ale do tego potrzebne jest bogate społeczeństwo a nie ograbiane w bezczelny sposób z większości swoich dochodow. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 13:37 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno. W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu? Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają... Link Zgłoś
Gość: jothagie Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:02 zamknięty Onegdaj było, że językiem salonowym w Moskwie był język polski (gdzieś około 1612 roku). Aż trudno uwierzyć. U nas zaczęło wchodzić w standard, że szef nie mówi w żadnym języku, ale sekretarka mówi po niemiecku, angielsku i potrafi po francusku... W miesiącach letnich bywało, że w Olsztynie do policyjnego patrolu dodawano studenta, który potrafił. Okazuje się, że na Zachodzie dosyć powszechne jest uczenie elementarnego polskiego (coś na kształt angielskiego w RPA). W Wielkiej Brytanii zaczęto od policjantów i w ramach pierwszej lekcji poznali polski skrót „CHWDP” i jego nieortograficzną odmianę „HWDP”. I już wiadomo, że nie należy sobie robić zdjęcia z Polakiem, który trzyma transparent z takim napisem, bo to znaczy: "A dick up the police’s ass", lub dokładniej: „Penis up the bottom of the police”. (Tyż piknie!) Obie wersje takie sobie, ale jak to sympatycznie brzmi – nowoczesna miłość i łacina XXI wieku. I miodzio! W moim wieku najważniejszy jest ruch intelektualny... Robiłem porządki w swoich notatkach pisanych jeszcze ręcznie i znalazłem ksero przecieku pewnego wywiadu przeprowadzonego ze znanym kiedyś w Olsztynie VIPem. Jak znam kulisy, to dziennikarz dorwał podpitego osobnika, co tłumaczy szczerość wypowiedzi. Wywiad ze względu na ujawnione tam „tajemnice” nie mógł się ukazać w oficjalnej prasie, ale przeciekł był do świadomości wielu olsztyniaków. Po tym fakcie pewna wspólnota wydała ciche rozporządzenie, że jej członkowie mogą udzielać wywiadów tylko swoim... Tylko jedno zdanie z tego wywiadu: „O życie jestem spokojny, bo mam oszczędności na 7 żyć”. Człowiek ten o twórczym pseudonimie „10%” został ostatecznie odsunięty od „gospodarzenia” cudzymi pieniędzmi, ale krzywdy mu nie zrobiono, no może tylko tym, że ujawniono, iż współpracował... Jak na ten czas, nie może zabraknąć refleksji wyborczych: W tym starciu gigantów podoba mi się jedno. Kaczyński nie wygra, ale PO musi tańczyć do obrzydliwej muzyki, którą on nastawił. Z oglądu sceptyka, który stoi pod barkiem i „dialektuje” się zawartością pucharu wygląda to pociesznie. Mam jednak wyraźne poczcie, że jak kiedyś z plebsem, tak teraz, nikt z wykształciuchem się nie liczy. Ale wykształciuchowi dana została jeszcze jedna radość, jak słowa czasem urastają do roli przepowiedni – myślę o perspektywie ginięcia dinozaurów. Dodatkowo mam takie optymistyczne poczucie, że ten cały sztafaż propagandowy jakoś delikatnie omija to społeczeństwo i nie ma szans na zrobienie mu wielkich szkód. Tylko nienawistnicy zdegradują się jeszcze bardziej. Janusz Kowrin-Mikke ujął mnie umiejętnością tworzenia atmosfery politycznej. Ta charakteryzuje się czymś, co wprawdzie jest oparte na fałszu, ale, przy okazji której, większe wrażenie robi prawda z tego fałszu wynikająca. Jest to zgodne z zasadami logiki, że z fałszu może prawda wynikać, dlatego nie budzi odrzucania i nawet przyjmuje się w interesie głoszącego. Najczęściej w polityce jest to rodzaj fałszywego założenia z którego do woli wyciąga się wnioski uprawdopodobniane intuicją, silnymi przekonaniami, niezadowoleniem – w żadnym wypadku solidnym rozumowaniem. Oto ta wypowiedź wspomnianego J.K-M: "Demokracja, to taki ustrój, w którym decyduje większość. A kogo jest więcej? Mądrych, czy głupich?" Sprytne, prawda? A jaką to metodą policzono jednych i drugich. Wprawdzie nie twierdzę, że społeczeństwo nasze składa się tylko z ludzi mądrych, ale nie popełniłbym takiego głupstwa, żeby sugerować, że większość to głupki. Istnieją tacy, co za chwilę udowodni mój adwersarz, ale to nie oni nadają ton życiu politycznemu. P.S. I po co ja mam być ten najgorszy, co godzi w gospodarkę? Warto poczytać... biznes.interia.pl/news/niepokojaca-diagnoza-polska-praca-jest-chora,1479189 Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:18 zamknięty Mamy wyksztalcone spoleczenstwo umiejace odrozniac dobro od zla. Dzieki temu co 4 lata wybierane sa coraz to lepsze rzady. Nasze spoleczenstwo zdolne do politycznego myslenia nie wybiera zlodziei ktorzy maja nas serdecznie gdzies. Gdyby nasze spoleczenstwo glosowalo glupio przy korycie siedzialaby banda cwaniakow a zadluzenie kraju wynosiloby ok 750 mld zl. Na szczescie, na wstepie napisalem, jest super a bedzie jeszcze lepiej. :) Ludzie wszak nie nabieraja sie na lgarstwa zlych politykow. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:42 zamknięty I tak trzymać, jak powiedział klasyk... Link Zgłoś
Gość: jothagie Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 07:35 zamknięty Rozsiewa zioła maj... Niektórzy tak właśnie mają, ale jest i inaczej. Za dziecięcych lat mieszkałem 1,5 kilometra (dokładnie 1523 m) od przepięknego górskiego strumyka. Miał on tę ważną cechę, że idąc w stronę jego źródeł nie napotykało się na żadne osady. Dzicz i wszędzie kamienie, piaseczek, które nadawały wodzie niespotykaną czystość. Wtedy doceniałem tylko jedno, że było tam pełno kiełbi o wyjątkowym smaku. Tak przynajmniej mówiła moja mama. Były również bełki (zakola), z których można było wyciągnąć całą czteropokoleniową rodzinę karasi. W płytkich miejscach woda do kostek, chociaż ktoś tam utonął, bo po powodzi pozostawały nieznane dna. Przy łowieniu ryb obowiązywała pewna zasada – jedno oko na spławik(korek) a drugie na góry. Jeśli tam pojawiły się czarne chmury, to trzeba było szybko zbierać się do domu. Najpóźniej do godziny szemrzący strumyk zmieniał się w przerażającą rzekę rozlewającą się daleko. Jest mi to niezwykle łatwo wyobrazić sobie, że dziś ten strumyk niszczy drogę w mojej miejscowości. Psychicznie jestem z mieszkańcami, bo nikogo z bliskich już tam nie mam. Kiedyś wyrzekłem się pięknych okolic, ale zyskałem spokój od żywiołu. Ileż można naprawiać te same drogi, czy wypompowywać wodę z piwnic...(kiedyś ręcznie!). Prawdziwą powódź przeżyłem również w mieście. Byłem u siostry we Wrocławiu podczas tej słynnej powodzi (1997 r.). Ulica Traugutta na którą wylewała się mała rzeka Oławka. Uciekaliśmy z I piętra bo mieliśmy wodę w mieszkaniu. Ale zaręczam, że to nic w porównaniu z pędzącym żywiołem górskim. Obudziłem się dziś w suchym mieszkaniu, ale nie zapominam, że ktoś ma zimno, mokro i odnosi wrażenie, ze jest odcięty od Pana Boga i wszystkich ludzi. Kto może, niech pomaga, bo jest to nieszczęście. Twardych ludzi to też łamie. A TV Most Dębnicki w Krakowie, którym jeździłem do benedyktynów w Tyńcu. Ileż razy jeździłem nim do Wieliczki. Mój motocykl SHL (czterobiegowy) i wyjazdy na Południe – wszystkie zaczynały się na moście Dębnickim. Wtedy tam urywał się krakowski ruch. Ostatnie spojrzenie na Wawel i w drogę. P.S. Nie chciałbym tego tematu mieszać z polityką, dlatego powiem tylko, że moją smutę widzę ogromną... Ale także coś na otrzeźwienie … władz. Powódź? Cóż to za problem? Trzeba było się ubezpieczyć – dać na mszę... Zdolni jesteśmy, więc popłyniemy nawet na drzwiach od stodoły. O. Dyrektor buduje arkę to musi lać. Pozostaje jednak problem: Na czyj młyn ta woda? To jest woda na młyn imperialistów – jak mówiono za Gomułki. Dodajmy również, że dla kapitalistów także, bo na wszystkim dorobić się można, jeśli tylko ma się co włożyć i jest komu wyjąć. Padał śnieg - padały różne słowa, padał deszcz - padały niezłe prognozy wyborcze. Ostatni padnie rząd... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 09:13 zamknięty Oczywiscie zostaje tylko modlitwa. Co prawda placimy ogromne podatki socjalistycznym rzadom aby te zbudowaly za zabrane nam pieniadze waly przeciwpowodziowe, niestety jak wiadomo kasy jest za malo wiec w 2007r. rzad Tuska wstrzymal budowe walow na podkarpaciu. Juz znany wszystkim lewak Cimoszewicz mowil z rozbrajaca szczeroscia ze "trzeba bylo sie ubezpieczyc". Zapomnial biedaczek ze narod i tak juz placi ogromny szmal za opieke panstwu. I co z tego ma? Tak to niestety jest ze wszystkim we tym socjalistycznym burdelu, jak nie ubezpieczysz sie prywatnie dostaniesz ochlapy z panstwowego ZUS, jak nie pojdziesz prywatnie do lekarza to do panstwowego (darmowego hehehe) specjalisty bedziesz czekal rok o ile predzej nie zdechniesz. Podobnie z powodza. Placisz ogromne podatki ale i tak zostajesz sam zdany na wlasne sily. Trudno sie dziwic ze niektorym pozostaje tylko modlitwa. Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 09:58 zamknięty Tym razem: „De gustibus non est disputandum”. Pewnie i masz rację... Idzie ku jednemu, że wreszcie wszyscy zrozumiemy, iż elity nas dymają... I ten burdel, jak to nazywasz, jest produktem milczenia narodu. Są więc dwie drogi: albo zachwiać podstawami tego porządku, albo uwierzyć w demokrację. W pierwszym przypadku może się sprawdzić powiedzenie Montaigne'a, że „ci, którzy starają się zachwiać rządem państwa najczęściej padają pod jego ruiną”. W drugim przypadku jest jeszcze gorzej – nie ma wszystkich możliwości na stole, a możliwości rozdają ci, których podstawą zachwiać nie możemy. Są trzy poziomy dyskusji: wiedza, przekonania (z odrobiną wiedzy), ideologia (z celem politycznym). Po raz pierwszy witam na poziomie: przekonania. I jest to do przyjęcia. Jest tylko jedno moje zastrzeżenie. Jako człowiek znający swoją najbliższa perspektywę mogę powiedzieć, że z przekonaniami można żyć - ale do umierania są nieprzydatne. W tej perspektywie – wiedza, albo ideologia. Pierwsza dogłębna, druga ślepa. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 10:52 zamknięty "Idzie ku jednemu, że wreszcie wszyscy zrozumiemy, iż elity nas dymają." No poprosze czyzby JHG zrozumial to o czym sam sie tak dluuuugo rozwodzil - czyli tytulowa "polityke naszych elit"?? Link Zgłoś
Gość: nformatyk_z_Ziemi Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: 79.143.184.* 20.05.10, 11:44 zamknięty Jesteś ciekawym okazem przyrodniczym – cokolwiek zjesz to i tak g...em walisz i ciągle tym samym... jesteś z Marsa czy z Wenus? Kto Cię zatrudnił (nastawił) na taką prawicowo – katolicko - faszystowską nutę? Może Ci oprogramowanie zmienić? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 13:21 zamknięty Ja tylko uwazam ze celem naszych elit jest dojenie nas z kasy. Czyzbys mial inne zdanie w tym temacie? Link Zgłoś
Gość: jothagie Akcja pucybutów IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 08:46 zamknięty W moje ręce dostało się promocyjne zdjęcie pary prezydenckiej mimo że niczego nie popierałem i nie podpisywałem. Usiłuję zrozumieć intencje pomysłodawców, bo przecież są tu dwie rzeczywistości, których w żaden sposób nie można połączyć. Nie jestem czepliwy, ale żadnej wzniosłości tu nie widzę - ani majestatu śmierci, ani nimbu męczeństwa, ani nawet pomnika słuszności. Widzę ludzi podniesionych do pustego symbolu. Zupełnie niepotrzebnie, bo los brutalnie zamknął ten kawałek historii, a my po zwierzęcemu obnosimy się ze szczątkami. Patrzę na zdjęcie i usiłuję zachować powagę homo sapiens... Ale wnioski wyciągam inne. Nekropolityka, to nie jest przesadzone określenie. No bo Lech jeszcze ciepły a my robimy niesmaczne wygibasy. Zupełnie jak za komuny – ciepła wódka i spocone dziewczyny... Po roli, jaką odegrał Dziwisz i Kościół mam nieśmiałe podejrzenia, że jest to polityka Watykanu. Rewelacje „La Repubblica", że brytyjski wywiad wskazywał kardynała Karola Wojtyłę jako możliwego następcę Jana Pawła I, wyraźnie wskazują na Ducha św. pod którego wpływem ten wybór się dokonał. I to jest ta polityka, którą Duch św. prowadzi we wszystkich krajach, które zawierzyły Watykanowi. Duch św. jest oczywiście akredytowany przy Kwirynale. Spotkałem w internecie, zgromadzone w jednym miejscu, wszystkie wypowiedzi o. Dyrektora na temat prezydentury L.K i jemu bliskich. Porażające. Teraz, na potrzeby kampanii, usiłuje się wszystko odwrócić. Wygląda to bardzo sztucznie i fałszywie. Ludowa mądrość mówi, że nic tak nie ożywia nieboszczyka, jak wypastowane buty. I dlatego wszystkie zabiegi poczynione na zmarłych z jakimś wydumanym założeniem wyborczym noszą znamiona działalności Sztabów i Komitetów Pucybutów. Nieodpowiedzialnie postępują również środowiska katolickie, bo Pan Bóg (włodarz smoleńskiej mgły) musi zareagować na taką ilość modłów i wskrzesi z martwych pana prezydenta, tylko po co to komu? Nie mieliśmy dostatecznej ilości kłopotów z nim a potem bez niego? Polska jest chora. Niekoniecznie jest to dziki kraj, bez kultury i cywilizacji. Kultura i cywilizacja bezsprzecznie jest obecna w naszej teraźniejszości, ale toczy je przewlekła choroba. Widzę ją następująco: Po pierwsze, nasze zmiany ustrojowe zostały błędnie wyrażone w rewolucyjnym języku. Tenże język stworzył zamierzone wrażenie szoku, gwałtownego zerwania, zniszczenia poprzedniego porządku i tworzenia nowego początku. Ta błędna maniera nie pozostała bez wpływu na sferę faktów. Stworzyliśmy społeczno – polityczną aleję tornad. "Huragan" bije wprawdzie po kręgach politycznych, ale u wszystkich wywołuje poczucie zachwiania, kruchości szans i błogi stan wdzięczności, że ktoś inny, niż my, zarządza tym permanentnym kryzysem. W takiej sytuacji szansę mają ci, którzy w tym tyglu większy pożar utrzymują. Walczą pozornie, bo paliwa musi wystarczyć również na następne wybory. Przypomina to powiedzenie Herberta, ze "w każdym z nas jest Don Kichot, ale na marginesie Szanso Pansy". Żeby sprawa była do końca jasna wyrażę się słowami obywatela Piszczyka: Nie "porywa mnie ten patos naszych czasów". Po drugie, również prawdę traktujemy użytecznie (politycznie). W sprawie katastrofy niczego nie twierdzę, bo to nie jest dziedzina, na której choć cokolwiek bym się znał, ale oceniam to, co inni mówią. Pomijam dworowanie, którego się dopuściłem, na poważnie odnoszę wrażenie, że wszyscy „wielcy” znają prawdę i nie mogę pojąć, dlaczego społeczeństwo jest trzymane we własnych plotkach i niesprawdzalnych hipotezach. Jest taka, jeszcze kolonialna metoda – trzymanie niewolników we własnych odchodach. Jak usrał... pasuje do naszej sytuacji. Czy wobec powyższego nie lepiej byłoby zastosować pragmatyzm Bierdiajewa - "lepiej, by władzą ubabrał się jeden człowiek niż cały naród". Cóż! Robimy tylko to, po czym słupki nam rosną... P.S. Po morderczej kampanii wyborczej prawdopodobnie zmieni się również język erotyki, tak twierdzi mój sąsiad, bo zamiast łechtaczki funkcjonować będzie lechkaczka. Słusznie, jeśli jest to coś, co nas podnieca... Uczcimy także narodziny innych pojęć: „inteligentna głupota”, „dostojny chaos”, „śmiertelne przekonania”, „Polacy normalni i prawdziwi”, „ilość głupków jest constans”, „nie pedofil tylko smakosz”, „klon prezesa”, itp. A Rada Naczelna Polskiej Partii Socjalistycznej podjęła uchwałę stwierdzającą, że PPS w najbliższych wyborach prezydenckich nie poprze żadnego z kandydatów. Stanowisko bardzo wymowne, chociaż bez znaczenia. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Akcja pucybutów IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 11:25 zamknięty No i wychodzi szydlo z worka. JHG to pelna geba zwolennik socjalistow, ale uwaga tylko tych bezbożnych. Socjaliści pobozni go brzydza. Ale srogo pomyli się jednak ten kto sadzi ze brzydzi go socjalistyczny program pobozniakow w którym (na papierze oczywiście) wspiera się slabych (hehe) albo gwarantuje cos tam za tzw. darmo.. O nie. Pobozny jest zły bo.. pastuje buty, bo jest sztuczny, fałszywy i……. slucha się Watykanu. Za to socjalista bezbożny jest ok. Tylko kurcze dlaczego? Przeciez tak na dobra sprawe program PiS, PO, SLD a nawet uwaga PPS jest w głównych założeniach dosłownie identyczny. Wszystkie te partie bez wyjatku twierdza ze obywatele bez pomocy panstwa zdechna w trybie iscie ekspresowym bez pomocy lekarza bez poznania alfabetu bez skosztowania szynki i radości z otrzymanej zusowskiej emeryturki (godnej of course). Poczytajcie sobie ich programy, wszedzie jest mowa o wspieraniu slabych, o darmowej tej i tamtej, o wspieraniu tych i tamtych a przede wszystkim o tzw. „sprawiedliwości społecznej”. Nigdzie ale to dosłownie nigdzie nie ma slow w stylu „obywatelu dbaj o siebie sam za swoja kase” albo „jak sobie zapracujesz to będziesz miał - a my tylko zadbamy żeby cie nikt nie okradl.”. Patrzac na to wszystko z boku nie sposób oprzec się wrazeniu ze przypomina to typowy stosunek malego dziecka do nieczułego rodzica. Poczytajcie sobie posty JHG, wszystkie sa przepełnione zalem do panstwa nie spełniającego oczekiwan, nie dbającego o biednych, slabych i chorych. Pisze o zlych elitach które zamiast się opiekowac kradna. Nigdzie JHG nie pisze jednak ze z definicji panstwo to zły opiekun lepiej wiec będzie gdy będzie się nami opiekowalo jak najmniej. Jak male biedne dziecko JHG będzie ciagle już biegal za rodzicem (państwem) chocby ten był alkoholikiem i sadysta. JHG dogłębnie rozpatruje roznice miedzy ta cala socjalna banda. Założę się ze jego zdaniem roznica miedzy PiS a PPS wynosi w najlepszym wypadku kilka milionow lat świetlnych. A przeciez programowa esencja tych ugrupowan jest niczym idealna kopia. O co więc tu chodzi? Odpowiedz wydaje się oczywista. JHG nie dostrzega i nie chce dostrzec jak wiele podobieństw laczy PiS, PPS i cala ta reszta socjalistycznych bandytow. Pytanie dlaczego tego nie widzi pozostawiam (z uwagi na oczywista zlozonosc zagadnienia) do wlasnej oceny. P.S. Niech zyje Lenin i Stalin :P Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 11:30 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno. W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu? Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają... Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego, to efekty murowane. Link Zgłoś
Gość: jothagie Wrony żyją gromadnie, orzeł sam IP: *.olsztyn.mm.pl 22.05.10, 08:34 zamknięty To wbrew pozorom, nie jest kącik ornitologiczny, ale problem z zakresu polityki historycznej. Jej podstawą jest fakt posiadania kluczyka do magazynu z prawdami. I tu nawiązanie do uroczystości wynikających z kolejnego pochówku naszego astronoma. Zastanawiam się, czy obecna religijno – patriotyczna pompa jest w stanie złagodzić jego odrzucenie za życia. Przecież prawda o Koperniku tkwi w jego epoce i jego poprzednikach i następcach, a nie wygląda to najlepiej: teoria potępiona („sta sol, ne moveare”*), główna myśl na Indeksie Ksiąg Zakazanych i jak długo... groźba uwięzienia, kłopoty sądowe jego kontynuatorów, odwoływanie poglądów za cenę życia, spalenia na stosie (Bruno, m. in. za teorie wielu światów). Pozostał sam i nikt mu pomocy nie mógł udzielić, bo wszystkich to przerażało. Dlatego pytam, czy obecne uroczystości to ekspiacja, czy dalsze rżnięcie głupa... Chwała tym, co wbrew „epoce” i za cenę odrzucenia szli do przodu: Kopernik, Tycho de Brache, Bruno, Galileusz, Kepler, Hooke, Bradley... Niech dziś też staną do raportu... P.S. Ktoś na tym forum wypowiedział pretensję, że Kopernik nie znał języka polskiego i jaki to Polak. Z jego zapisków administracyjnych mogłoby wynikać coś innego. To tak jakby M. Reja cenić za to, że pisał tylko po polsku. Jest to zasługa szczególnie gdy się zważy, że Rej nie znał łaciny... ani żadnego innego języka. Szlachetne uzasadnienie, że „Polacy nie gęsi...” jest uzasadnieniem nieuka, który jak wrona żył w szlacheckim stadzie, jadł grochówkę, popijał trunki, publicznie puszczał bąki, a gdy się już odpowietrzył, to coś napisał, bo miał taką potrzebę. Na współczesne czasy taki ewangelicki troll**... na rzecz człowieka poczciwego... Osobiście cenię go za niebywałą wyobraźnię malarską w tym co pisze. Z piedestału „ojca literatury polskiej” też go zdetronizowano. Ale dobrze mu tak – mógł zostać katolikiem. *sta sol, ne moveare - stój słońce, powstrzymaj swój bieg (napis na pomniku Kopernika w kościele św. Anny w Krakowie). W oryginale: (Jozue, 10, 12); sol, contra Gabaon ne movearis ("słońce naprzeciw Gabaonu, nie ruszaj się!"). **określenie to uwspółcześnia stosunek katolików do protestantów w owym czasie. Link Zgłoś
Gość: jothagie Odezwa do Parteigenossa! IP: *.olsztyn.mm.pl 23.05.10, 09:02 zamknięty Załóżmy, że jesteś liberałem, co nie jest prawdą. Rozumiem, że w faszystowskim stylu sarkasz na lewicę. Tak, lewicowe społeczeństwo jest przeszkodą w realizacji liberalnej ideologii. Trzeba było społeczeństwo kształcić, a nie oszukiwać. Z tego punktu widzenia mamy stracone dwadzieścia lat. Nie rozumiem natomiast, dlaczego jesteś tak przykościelny (to widać!). To jest druga i potężna przeszkoda dla liberalizmu. Kraje, które usiłują iść drogą liberalną walczą na dwóch frontach – raczej mniej ze społeczeństwem, bo edukacja przyniosła skutek, ale z trudem pokonują Kościół. Szczególnie katolicki, bo te inne kościoły są cywilizowane. Nas też to czeka. Z Kościołem jest podobnie, jak z Grekami. Mieli tak odmienne pojęcie piękna, że nie mogli zakosztować kultury innych narodów. U nas, po katolicku, odmienność dotyczy zbyt wielkiej odrębności pojęcia „dobra”. Może to nam uniemożliwić asymilację zachowań społecznych, do których przywykły społeczności protestanckie i liberalne. Jeśli więc marzy nam się liberalizm, to odetnijmy politykę od moralności jako systemu wartości, co nie znaczy, że również od przyzwoitości ludzi w niej działających. Pozostawmy etykę religijną z dala i nie pozwólmy jej mieszać w polityce. „Etyka polityczna polega na trosce o skutki jakie dane działanie może pociągnąć dla zbiorowości /.../ najwyższym kryterium jest w niej poczucie odpowiedzialności. (A.Walicki). Historia potępia bardzo często nie tylko politycznych immoralistów (Stalin), lecz również tych, którzy kierowali się w swej działalności najszlachetniejszymi pobudkami (Pinochet). Ja mogę się opowiedzieć za liberalizmem, ale pełnym w postawach i skutkach. Jeśli chcemy ramię w ramię z Kościołem, związkami zawodowymi, partiami, to tylko jakaś postać socjalizmu wchodzi w rachubę. Póki co, nie widzę nawet chęci do wprowadzenia w czyn liberalizmu. Po tylu latach rządów dyletantów naprawa państwa w takim kierunku będzie wymagać wielkiego wysiłku i pełnej jedności. Społeczeństwo winno uczestniczyć w reformie państwa, a nie kontestować w ramach nieuzasadnionych frustracji i niespełnionych ambicji. Scenariusz grecki, górniczy czy „solidarnościowy” nie może się zdarzyć. Społeczeństwo powoli dochodzi do świadomościowej krystalizacji praw jednostki i modelu praw władzy. Społeczeństwo już wie, że jeśli zachodzi drastyczne ograniczenie praw jednostki w zakresie demokracji socjalnej, to ma miejsce tzw. „prowokacja siły”, tak władzy (państwa), jak i jednostki (społeczeństwa). Dobrze, jeśli owa „prowokacja” utrzymuje się w ryzach nieagresji. Jest to jednak model, którego dopiero musimy się nauczyć. Jest to możliwe pod warunkiem, że władza (państwo) zrezygnuje z przemocy wobec jednostki (społeczeństwa). Niestety na to żadna władza (od 1989 roku) nie ma ochoty. Dlaczego? Bo władza ma poparcie w tej części społeczeństwa, które wydzieliło się jako posiadające, od części zwanej z grecka proles. (praca najemna). Wytworzył się więc odwieczny spór przekształcany przez sfery kapitału w antagonistyczny (Kto? Kogo? Przecież bez wroga żyć nie potrafimy!). To kapitał powinien dbać o warunki, byśmy byli razem, po jednej stronie, wówczas władza zostaje zmuszona do pracy na rzecz społeczeństwa, czyli nas wszystkich. To tylko głupki zaostrzają spór społeczny libertarianizmem, co jest gwarantem pojawienia się również lewicowego radykalizmu. Jedno i drugie jest tragiczne w skutkach, bo nie można dopuścić do totalnej negacji antysystemowej. Wszystko jedno, jaki ten system jest. Nie mówię o represjach ze strony systemu. Mam na myśli zatratę instynktu państwowego, że zgodzimy się na własne sprzedanie nie dociekając nawet za jakie pieniądze. A propos jeszcze Ciebie. Coś mi przypominasz. Może ten cytat: „ Nie przeczytałem z niej ani słowa, ale wiem, że wszystko w niej jest kłamstwem”. Tak powiedział przedstawiciel władz amerykańskich zapytany o książkę J. Steinbecka - „Grona gniewu”. Przeczytałem ją już jedenasty raz. Przeczytaj i Ty. Po co mamy powtarzać amerykańskie błędy. Nasz kapitalizm też ma przed sobą Oklahomę, drogę do Kalifornii, dramat ubogich rodzin i inne jeszcze okropności najsprawiedliwszego ustroju pod Słońcem. Jestem stałym czytelnikiem „Kultury Liberalnej”. Może Ty też coś poczytasz, bo przestaję rozumieć Twój bełkot. Może zacznij od tego: kulturaliberalna.pl/2010/05/18/. Potem sięgnij do archiwum... P.S. Jasny i klarowny wniosek: Moralność religijna precz z polityki. Patriotyzm romantyczny precz z obywatelskiego myślenia. I kopnąć w d... NSZZ „Solidarność” - to zwyrodniała wydmuszka. Co sądzę o Kościele, to już się domyślacie... ale sądzę, że i z nim też czas zrobić porządek. To nie jest partner do postępu. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Odezwa do Parteigenossa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.10, 08:14 zamknięty Typowe, klasyczne wrecz podejscie wojujacego lewaka do spraw koscielnch kaze mu uwazac wszystkich ktorzy nie krytykuja czarnej mafii za "przykoscielnego". Nie miesci sie mu w glowie, ze ktos moze miec Kosciol zwyczajnie gdzies. Przeciez kosciol nie jest przymusowy. Wbrew temu co uwaza wojujacy lewak nie ma obowiazku chodzenia na msze czy dawania na tace, tak samo jak nie ma obowiazku ogladania bzdurnych seriali czy upijania sie w undeath'a. Jest to wolny wybor kazdego z nas. Lewak jednak musi - inaczej sie udusi - demonizowac role Kosciola. Musi wykazywac (wbrew oczywistym prawnym faktom) jego przymusowy charakter. Jezeli mozemy mowic o przymusie watykanskiej mafii to ma on charakter wybitnie subiektywny tak samo jak subiektywny jest przymus ogladania seriali czy picia wodki. Jest za to inny, wybitnie obiektywny przymus gnebiacy nas w sposob oczywisty. Jest to lewacki przymus placenia ogromnych danin na tzw opiekuncze (czyt. zlodziejskie) panstwo. O tym zaden lewak nie wspomni bo przeciez jest to jego idealny ustroj. Ustroj w ktorym pod grozba wiezienia jestesmy zmuszani do placenia (jak niektorzy juz licza) 80% zarobionych pieniedzy panstwu aby to moglo wspierac slabych i biednych i dawac nam "darmowa" oswiate, leczenie i "godna" emeryture. I jeszcze jeden paradoks. Opiekuncze panstwo lozy tez na........ Kosciol. A przeciez kazdy myslacy wie ze bez pieniedzy z podatkow czarna mafia stracilabyy ogromnie na znaczeniu. Czy to ironia? O nie.... to tylko kolejny dowod na to ze rzadzacy socjalisci maja zwyczajnie serdecznie gdzies nie tylko nas ale i rowniez Kosciol. Baaaa on im jest nawet potrzebny zeby zyskac glosy (w zaleznosci o ugrupowania) lewakow albo moherow. Jeden pajac nie lubi kosciola glosuje na SLD, drugi lubi wiec zaznacza kwadracik za PiS. Ot takie "inteligentne" polityczne "znafstfo" :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 24.05.10, 09:20 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno. W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu? Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie tytoniu i liberalne tańce? Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają... Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego, to efekty murowane. Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm spojrzenia. Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie. ... P.S. Zapomniałeś jeszcze dodać, że prezerwatywy spadywują, a ja mam duży, czerwony nos... Link Zgłoś
Gość: jothagie O święta i bezwzględna naiwności... IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 07:27 zamknięty Z osobistych moich doświadczeń wynika, że wiele decyzji podjętych z pobudek ideowych daje niewłaściwe skutki, których po latach niczym nie da się wytłumaczyć. Rozważenie więc racji wszędzie się opłaca. Za czasów wczesnego Gierka wyjechałem zza żelaznej kurtyny. Natychmiast dostałem kilka dobrych propozycji z warunkiem zostania na Zachodzie. Odmówiłem. Żałuję, bo kiedy dojrzałem do takiej decyzji, to nikt mi już niczego nie proponował. Na początku naszej wolności miał miejsce pewien epizod, który negatywnie zaciążył na naszym rozwoju. Niepewność przekonań reformatorów zniweczyła możliwość skutecznego zarządzania krajem. Przykład: Inteligencja reformatorska (Mazowiecki & consortes) postanawia oddać część władzy Watykanowi, wierząc, że tylko poparcie Kościoła daje gwarancję, iż naród wytrzyma konieczne reformy. Okrutna pomyłka... Kościół wykształcił moherową hybrydę, w postaci duchownych i wiernych, którzy zaprzeczą wszelkiemu postępowi. A potem refleksja: „ Aleśmy Wszystko Spieprzyli” (AWS). Niestety, politycy zawsze potrzebowali magów, którzy sprzedają im poczucie dostępu do tajemnicy przyszłości. Są wydarzenia tak haniebne, że mogą zdarzyć się tylko raz. Przykłady: Przewrót dokonany przez klasę robotniczą, i zupełnie nie w swoim interesie. Zdobycie 25 proc. głosów przez Stanisława Tymińskiego w roku 1990; Zawarcie groteskowej koalicji PiS, LPR i Samoobrony w 2005 roku na salonach kurii warszawskiej i pod okiem kamer Rydzyka. No i lista pasażerów prezydenckiego samolotu – wszystko w temacie. Mam nadzieję, że takie wydarzenia będą na długo psuły dobre samopoczucie ich autorom. Ktoś wszedł na scenę i powiedział, że wszystko wie. Nie mogliśmy sprawdzić... Ten ktoś zachłysnął nas pojęciem liberalizmu, po czym odwrócił kota ogonem i zaproponował nam neoliberalizm ekonomiczny, który z liberalizmem niewiele ma wspólnego. Dzięki temu dostaliśmy tak po d..., że Ci co odnieśli korzyści na oszukaństwie (Kościół, uwłaszczona nomenklatura i partyjna i związkowa) na wszelki wypadek i z poczucia winy są w ustawicznej walce z pozornym wrogiem, czyli lewackością, a sami przesuwają się w stronę libertarianizmu, co jest skrajnością na drugim biegunie. A naiwność w sprawie naszych podstaw narodowych? Dochodzę do przerażającego wniosku, że mimo ewidentnego zdrowia, jesteśmy kształtowani na kalekie dzieci. Kulturowo i historycznie zawsze musimy mieć w pamięci miejsce lub sposób naszego duchowego przeobrażenia. Niestety, przeważnie są to idee i miejsca w jakiś tam sposób negatywnie zapisujące się w zbiorowej pamięci. Nie potrafimy żyć np. bez idei wroga, która nas mobilizuje, bez Sybiru, który wzmaga naszą czujność, bez poczucia krzywdy, która ogniskuje nasze doraźne myślenie, a nawet długofalowe plany, bez Katynia, który organizuje nam myślenie sąsiedzkie, bez stanu wojennego, który uzasadnia to czym jesteśmy, a ostatnio bez tragedii smoleńskiej. Jeśli ich nie ma, są zbyt odległe, lub zbyt słabe, to gotowi jesteśmy sami je stworzyć, wzmocnić, wykorzystując przy tym własne dzieje, najnowszą historię, a nawet poświęcić żywych ludzi, z którymi przyszło nam żyć. Jak długo można z tym żyć. Ja z tym żyłem, częściowo żyję, ale jestem przekonany, że jest to ślepa uliczka. Wejdźmy jeszcze w świat nieracjonalnych uprawnień. W naszym kraju każda reforma, każda opcja polityczna zaczyna od wymiany ludzi na swoich. Kompetencje nie są ważne. Uciera się więc przekonanie, że wystarczy usadowić swojego, a sprawy pójdą w dobrym kierunku. Wszędzie jest to groźne, a szczególnie tam, gdzie urabia się opinię publiczną. Pomijam niedouczonych polityków, ale oni nie istnieliby, gdyby niedouczeni dziennikarze nie wyciągali ich na światło dzienne. Robią z nich herosów dla ośmieszenia albo dla zwykłej wierszówki. Żal półdupki ściska... P.S. I jak tu rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia ze "zniewolonym umysłem" XX wieku, czy ze „zniewolonym instynktem społecznym” z XXI wieku. Powoli wyłania się tego skutek - etos, patos i groza – etosowe rodzeństwo, które ktoś kolejny raz chce podrzucić społeczeństwu na wychowanie. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: O święta i bezwzględna naiwności... IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 09:07 zamknięty Jak zwykle stek bzdur i kłamstw. Zmiany rewolucyjne pod wodza Kiszczaka i Bolka??? Kogos tu niezle pogielo. A wystarczy przeciez przypomniec ze np. taki Olechowski były agent wywiadu gospodarczego PRL ma obecnie majatek oficjalny (jak sam podal) wynoszący 6mln zl. To pewnie były te lapowki z Watykanu :D:D:D Liberalizm gospodarzy? Owszem było troszke liberalizmu po reformach Wilczka kiedy nasza gospodarka ruszyla z kopyta ale zaraz potem zaczęło się ponowne socjalistyczne przyciskanie prawnej i fiskalnej sruby. Trzebabyc wyjatkowo ciezko upośledzonym albo wyjatkowo obludnym i falszwym żeby nazywac ustroj który u nas panuje liberalnym. Siedzimy i siedzieliśmy po uszy w socjalizmie, ustroju tzw. sprawiedliwości społecznej w której mamy za ogromne podatki przymus ubezpieczen, darmowa oświatę i leczenie (hehehe) i…ogromny dlug publiczny. Główne fundamenty gospodarcze opieraja się mniej wiecej na tych samych założeniach które „uprawial” tow Gierek tylko na znacznie wieksza skale. Zadłużenie kraju obecnie wynosi 750 mld zl a ja się pytam gdzie jest ta kasa? Dzis jak jechałem do pracy w radiu usłyszałem ze w Olsztynie sa 4 (slownie cztery) państwowe zlobki. heh a taki oszust jak JHG pisze cos o groteskowych koalicjach albo ze kosciol wykształcił „mooherowa hybryde”?????. :D:D:D A ja się pytam. .kto się zajmuje kształceniem w tym kraju. Kościół czy może panstwowa przymusowa oplacana z naszych podatkow oswiata? JHG oczywiscie nie napisze ze panstwowa oswiata jest zla bo nie uczy myśleć, najlepiej to zwalic na Kościół. który przeciez nie jest przymusowy. Jak już pisalem wczesniej groteskowe jest to ze lewackie rzady finansuja czarnych. To jest skandal - zabieraja nam ogromna kase a potem wydaja jak chca i ile chca. No ale to jest przeciez wlasnie uwielbiana przez JHG sprawiedliwosc spoleczna. :D :D :D I kto tu ma „zniewolony umysl”? :D :D :D :D Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 11:28 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają... Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego, to efekty murowane. Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm spojrzenia. Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie. No, nie wiem, czy obejdzie się bez kozetki Freuda. W tym, co piszesz, widzę wyraźne odkształcenia osobowości (dokładnie: depresja maniakalna). Polecam rozpocząć od terapii poznawczo – zachowawczej (ważne jest rozpoznanie, co u Ciebie wpływa na takie myśli i emocje). Dziś skutecznie reguluje się negatywne wzorce myślenia. Również uczy się wpływać na siebie i środowisko. Powodzenia... Szkoda Cię, przy takiej służalczości wobec szefa... Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 12:59 zamknięty Kozetki Freuda? Czy to pomoze? Dziwie sie ze nie zaproponowales w ramach terapii 8 godz. ogladania TVN, i 5 godzin czytania Faktow i Mitow. Nic tak przeciez nie "prostuje osobowosci" i uwaga.....reguluje "negatywnych wzorcow myslenia"? :D :D :D :D :D A co sie stalo ze nie wyzwales mnmie od przykoscielnych moherow?? Skleroza dopada? :D:D Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 13:55 zamknięty Nie mogę przyjąć Twego kierunku zniżania poziomu - „Plotka”, „Pudelek”, „Fakt”. Link Zgłoś
Gość: jothagie Spójrzmy jeszcze raz na lewicę IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 09:23 zamknięty Nawet śmiesznie byłoby się z czegoś tak osobistego tłumaczyć, ale przypomnę. Nie jestem lewakiem, choć sympatyzuję z lewicowymi poglądami. Absolutnie nie z polską lewicą, bo ona raczej z „lewizny” słynie, co jest mi obce. Nie jestem komunistą, choć pociągają mnie socjalistyczne idee. Socjalizm w całości traktuję jako nośną utopię, choć do realnego życia przeniosłem z niej empatię i tylko chwilowo i ze sporym zresztą rozczarowaniem umieściłem ją w NSZZ „Solidarność”. Dlaczego tak? Socjalizmu nie da się zrozumieć w kategoriach buntu społecznego i rewolucji, lecz jako odkrycie mechanizmów solidarności społecznej. Niestety, ową empatię wyprowadziłem z ruchu „S” i obecnie sam jej doglądam. Dziś mam własną solidarność z ludźmi odrzuconymi przez władze i przez ludzi kapitału. Na nic jednak wpływu nie mam, co powinno być jasne. Obmyśliłem sobie pozycję bezpartyjnego socjalisty - idee pociągają mnie bardziej niż ich partyjni „wyznawcy”. Trochę przekonuje mnie powiedzenie Jerzego Giedroycia, który twierdził, że Polacy są narodem o odruchach prawicowych w wersji endeckiej – autorytarnych, nacjonalistycznych, ksenofobicznych – i dlatego powinni być rządzeni przez lewicę, bo tylko wtedy możliwe jest osiągnięcie jakiejś równowagi, pozwalającej na prowadzenie sensownej i spójnej polityki państwowej. Nie jest to pogląd zbyt demokratyczny i w obecnych warunkach nie da się z niego wyprowadzić żadnych praktycznych wniosków. Tym bardziej, że z historii politycznej ostatnich dekad wyłania się obraz znacznie bardziej skomplikowany. Tylko jeden wariant wydaje się tu teoretycznie do rzeczy. Wariant, w którym rodzi się wreszcie nowoczesna polska prawica – laicka, pragmatyczna, proeuropejska, ze śmiałą wizją rozwoju gospodarczego jako lekarstwa na bezrobocie i kłopoty finansów publicznych. A jednocześnie broniąca liberalnej moralności publicznej (to znaczy świeckości państwa i akceptacji pluralizmu światopoglądowego) i nowoczesnego patriotyzmu (Polska jest ojczyzną wszystkich swych obywateli, obok wspólnoty narodu są równie czcigodne wspólnoty kulturowe). Prawica potrafiąca skutecznie łagodzić moralne i społeczne skutki mechanizmu rywalizacji gospodarczej i politycznej. Wariant jest teoretyczny, bo nie widać konsekwentnych i samodzielnych ludzi. W czym problem? Pierwszy: Lewica nie ma szczęścia do ludzi. Co drugi to jakiś Nabieralski – obieca i nie dotrzyma. A nie musiała podwiązywać gruszek na wierzbie. Pamiętacie? „Jeśli lewica obieca gruszki na wierzbie, to one tam będą”. Zaciążyło to mocno. Jaja to można sobie robić z młodzieżą – starsi, po czymś takim, odeszli do PiSu. Puste obietnice są zresztą powszechna bolączka polityczna. Drugi: Lewica ma problem geopolityczny Północ – Południe. Obraz modnej dziś hiszpańskiej lewicy jest nieczytelny: Zapatero jest niejednoznaczny. Partię uwierają ruchy radykalne (ETA, czy komuniści). Północ Europy przygasła w zachwycie dla idei socjalistycznych. Dyskurs jednak trwa. Mierzenie się z problemami również. W naszym zaś interesie nie jest ideologia tylko najlepsze rozwiązania. I trzeba je wprowadzić demokratycznie a nie pokrzykiwaniem na „głupszych”. I jest nadzieja, że socjalizm nie zrealizuje się kosztem bogatych, a kapitalizm kosztem biednych. To trzymajmy jako zasadę, ale powiedzmy to jasno, bo każdy powinien mieć klarowny wybór. Jeżeli kapitalizm kosztem biednych, to ja wolę socjalizm i tu wyrażam się jasno. Historia nasza pełna jest marzeń i prób realizowania zasady egalitarności. Jest to oczywiście nośna utopia, zarówno po lewej jak i prawej stronie, w której krwiobieg trzeba od czasu do czasu wpuszczać odrobinę rozsądku. Obecna sytuacja jest w pewnym sensie zaszłością po próbie realizacji takiego właśnie społecznego egalitaryzmu. Akurat w demokracji ma on pewne uzasadnienie w znanej zasadzie, że wszyscy powinni dostać swoją szansę. Spotyka się tu socjalistyczna idea sprawiedliwości społecznej i liberalna idea równej wolności. Jakąś szansą byłyby mądrze zrobione reformy. Dla przykładu, szansą jest edukacja, ale jest to tylko możliwość, która bytem staje się dopiero przy równych warunkach i z udziałem indywidualnego wysiłku. Cóż, kiedy edukacja przeważnie ugruntowuje bezrobocie. Można więc powiedzieć, że podstawa nowej stratyfikacji społecznej leży również po stronie państwa. Dopiero gdy równość warunków zostanie zagwarantowana, można mówić o stratyfikacji podług wysiłku we własny rozwój. W tym sensie chodzi o stworzenie „warunków nacisku” (atrakcyjności pełnych możliwości), lecz także o właściwe przygotowanie czynników wewnętrznego nacisku (ludzkiej motywacji). I dopiero takie warunki stają się wyzwaniem dla ludzi. Wyzwaniem indywidualnym w sensie pełnowartościowego udziału w przyszłości jak i zadaniem społecznym w sensie zmian sterowanych ku przyszłości. Jeśli tak, to ów proces musi być założonym elementem jakiegoś porozumienia społecznego i to nie na poziomie ideologii, lecz na poziomie intuicji ludzi odpowiedzialnych. I tyle, bo demokracja daje prawa, ale wymaga wykształcenia się swoistej arystokracji, gdyż tylko ta może podjąć obowiązki. A gdzie są te elity? Otóż to! Nie ma ich ani prawica, ani lewica. Żeby, na początek, chociaż dobrzy rzemieślnicy byli... A tu miasta się wyludniają z braku szans, które powinny stwarzać elity. P.S. Dlaczego społeczeństwo w swej przewadze jest lewicowe? Poza kwestiami społecznymi jest jeszcze problem sprawności państwa. Otóż, każda dyktatura jest sprawniejsza od demokracji. Obecny burdel państwa jest zatrważający. A dobre samopoczucie ludzi władzy obezwładnia. Warte przemyślenia: wiadomosci.onet.pl/2173392,12,wyznanie_dalajlamy_pozostaje_marksista,item.html “Marksizm posiada swój wymiar etyczny, a kapitalizm to tylko dążenie do osiągania zysków”. Dalajlama to też lewacka szm...? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Spójrzmy jeszcze raz na lewicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 14:15 zamknięty " Obmyśliłem sobie pozycję bezpartyjnego socjalisty"??? A ja sobie obmyslilem pozycje bezpartyjnego antysocjalisty. Jestem przeciwnikiem socjalizmu bo ten opiera sie na gnebieniu ludzia szczegolnie ludzi pracy. Jestem zwolennikiem kapitalizmu jako ustroju wolnosci i sprawiedliwosci - nie mylic ze sprawiedliwoscia spoleczna. Brzydze sie ideologia ktora mowi ze panstwo wie lepiej jak powinien zyc obywatel, gdzie sie uczyc, jak sie ubezpieczyc, leczyc, czy bic dzieci czy nie itd. itd. itd. Moim zdaniem wszystkie rzadzace do tej pory partie przedstawiaja dokladnie jeden i ten sam socjalistyczny program gnebienia narodu. Nie wierze tez juz w demokracje bo w XXI wieku o tym czy ktos jest przy korycie decyduja tylko i wlacznie kasa i media. Polityczny byt stal sie takim samym towarem jak papier toaletowy czy parowka drobiowa. Z zewnatrz ladnie wyglada ale nikt nie wie i nie chce wiedziec jak sie go produkuje. NIe widze absolutnie zadnej istotnej roznicy miedzy partiaki typu PiS, SLD, PO, PSL LPR itd. Dla mnie jest to jeden ten sam nurt, dla pozoru jedynie udajacy ze rozni sie czymkolwiek medzy soba. Prawicy w Polsce nie ma, UPR jest totalnie osmieszane w mediach, ludzie nie znaja programu UPR a jezeli juz to kojarzy im sie wylacznie z JKM i jego rzekomym haslem kobiety do garow czy nie lubie niepelnosprawnych. A co do Solidarnosci uwazam ze bylo to calkiem sprytne skanalizowanie gniewu zabiedzonego narodu dokonane przez Kiszczaka i jego agentow. Proste te moje poglady do bolu, byc moze prostackie ale w kazdym razie wygodne bo w jasny sposob pozwalaja tlumaczyc to co sie dzieje w tej biednej republice bananowej. Link Zgłoś
Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 14:49 zamknięty Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć... Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz od własnego jadu... Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj jednak! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu. Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm spojrzenia. Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie. No, nie wiem, czy obejdzie się bez kozetki Freuda. W tym, co piszesz, widzę wyraźne odkształcenia osobowości (dokładnie: depresja maniakalna). Polecam rozpocząć od terapii poznawczo – zachowawczej (ważne jest rozpoznanie, co u Ciebie wpływa na takie myśli i emocje). Dziś skutecznie reguluje się negatywne wzorce myślenia. Również uczy się wpływać na siebie i środowisko. Powodzenia... Szkoda Cię, przy takiej służalczości wobec szefa... Albo jesteś przygłup, albo teoretyk, co tylko wąska granica oddziela. Podajmy klasyczną definicję polityki: Polityka jest to sztuką osiągania tego, co możliwe. Co u nas, z naszymi doświadczeniami i nasza historią jest możliwe? Przekonasz się po wyborach prezydenckich, na ile może liczyć J.K-M zbliżony do jakiejś postaci liberalizmu. To po co strzępić język w sprawie jakiegoś utopijnego liberalizmu? Społeczeństwo musi się edukować również na własnych błędach i na błędach tych, co to za liberałów się podawali. Za społeczeństwami Zachodu przynajmniej dwa wieki doświadczeń, a za nami doświadczenia, na które nie chcemy spoglądać – doświadczenia z chirurgami społecznego bólu, zwolenników operacji bez znieczulenia. ... P.S. Chłopie, opanuj się, bo Twoja szabelka nie ma czasu zardzewieć. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 15:45 zamknięty Nie wiele zrozumiales z tego co napisalem, choc jezyka uzywam prostego jak drut :) Link Zgłoś
Gość: jothagie Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 16:05 zamknięty Zrozumiałem! Mam tylko wątpliwości, czy pośpieszyć z chusteczką, czy z papierem toaletowym... Link Zgłoś
Gość: yorka Świętej Pamięci „jothagie”? IP: 66.230.230.* 27.05.10, 12:21 zamknięty Czyli, jak Żwirek i Muchomorek bawili się w demokrację... i jak ich udupił gajowy z Żacholeckiego lasu. Demokracja Panowie, to dwie różne bajki – szczególnie dla tych, co zezwalają. Bardzo ciekawy cykl warto zakończyć postem samego autora. Robię to za niego, z „oddali” więc mogę liczyć, że admin nie potraktuje mnie jak spam. GW niestety tak ma – to ona pretenduje do Kodeksu Moralnego naszych czasów. Fakt, że to ich przedstawiciel dostał Dekalog od Pana Boga, ale... albo religia, albo demokracja... Teraz już dobrze rozumiecie politykę naszych elit. <<Nie ma takiej rury na świecie, Autor: Gość: ocenzurowany IP: *.olsztyn.mm.pl 27.05.10, 08:35 której nie można zatkać, albo odetkać Ponieważ administrator „Forum” traktuje mnie jako spam, niezależnie od tego, czy jestem zalogowany, czy nie, postanowiłem zakończyć moją aktywność. Żegnam się więc z szanownymi internautami. Wielu z Was autentycznie podziwiam. Życzę miłej zabawy i oby bez cenzury... Z poważaniem jothagie>> forum.gazeta.pl/forum/w,64,112064048,112064048,Nie_ma_takiej_rury_na_swiecie_.html Link Zgłoś
Gość: chachachames Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 95.143.193.* 28.05.10, 21:15 zamknięty Jothagie! Teraz uwierzyłem, że nie jesteś politykiem. Klarownie nie opowiedziałeś się po żadnej ze stron i szybko ustąpiłeś. To uczciwe, choć naiwne. Tacy właśnie są inteligenci. Obrażają się w ciągu 10 minut. Jeszcze nie widziałem takiej sytuacji, żeby GW tak łatwo przyszło pozbyć się niewygodnego komentatora. Inteligencie! Powinieneś wiedzieć, że w naszym kraju na jednego poszukującego prawdy przypadają setki kłamców i tysiące obrońców kłamstwa. Nie masz szans. Pisz dalej pamiętniki. Szalom Alejchem! Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.10, 07:30 zamknięty Opowiedzial sie i to wyraznie i to od samego poczatku. Sam wielokrotnie przyznawal ze jest zwolennikiem socjalizmu ustroju w ktorym pod przymusem zabiera sie jednym a daje innym czyli upraszczajac JHG jest bezpartyjnym zwolenikiem Janosikow. Z jednym ma JHG tylko klopot, nie moze znalezc uczciwych Janosikow. I w tym miejscu mozna wlasnie napisac ze "klarownie nie opowiedzial sie za zadnym z nich, choc miedzy nami mowiac JHG wyraznie preferuje tzw. Janosikow bezboznych :D Jest tylko jedna powazna kwestia - uczciwy Janosik nie istnial i nie istnieje (no chyba ze w filmie). Ja smiem twierdzic ze istniec nie bedzie no ale ja jestem glupek a JHG widocznie wie ze taki nadejdzie. To przeciez inteligent ktory zadal niezwykle "inteligentne pytanie" - zrozumiec politke naszych janosikow. :D :D P.S. A dla tych ktorzy (jak JHG) naogladali sie filmow maly cytacik z Wikipedii (jakze ciekawie pasujacy do naszych obecnych rzadzacych) o tym jaki byl naprawde Janosik: Juraj Jánošík, ur. 25 stycznia lub 25 lutego 1688, zm. 18 marca 1713) – jeden z najsłynniejszych karpackich zbójników, słowacki bohater ludowy, żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku (...) Wbrew legendzie grabił głównie z myślą o sobie i swoich ludziach, obdarowując okazjonalnie np. dziewczęta z okolicznych wsi różnymi zrabowanymi drobiazgami. Wspierali go niektórzy lokalni możnowładcy, z którymi dzielił się łupami, a oni w zamian wyciągali go z tarapatów, np. podczas pierwszego schwytania Jánošíka i osadzeniu go w lochu alibi zapewnił mu wiceżupan komitatu liptowskiego, doprowadzając w ten sposób do jego uwolnienia. Link Zgłoś
Gość: przyg.czyt Dżizes, ale się porobiło IP: *.flatbooster.com 31.05.10, 09:43 zamknięty Z jednym z Tobą się zgadzam, że jesteś głupek. „...no ale ja jestem glupek...” - zacytowałem mistrza totalnej krytyki i raz samokrytyki, czyli Ciebie. Słuchaj Prymitywie! Są problemy, których nikt porządnie nie rozwiązał i dlatego nawet w ramach teologii rozwijają się ożywione debaty nad myślą Deleuze’a, Badiou, Foucaulta, Marksa, Heideggera. A Ty masz wszystko rozwiązane... i chętnie rozwiązujesz innym. Geniusz czy idiota? Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 31.05.10, 10:07 zamknięty Spokojnie dziadku bo sie spocisz. Ja nie krytykuje wszystkiego tylko takich fałszywych ludzi jak JHG taplajacych sie z luboscia we wlasnej hipokryzji. Sadzac po tym co wypisujesz watpie zebys to wogole rozumial...... inteligencie. :) Link Zgłoś
Gość: przyg.czyt. Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 01.06.10, 10:47 zamknięty Jeśli z Ciebie taki reformator polityczny, ekonomiczny i społeczny, jak ortografik, to klękajcie narody. Nieuku! „wogóle” to się pisze tak: „w ogóle”. Uszanuj chociaż zasady pisowni, jeśli innej kultury Ci brak. Jeśli jesteś dysortografikiem, to pisz swojej dziewczynie do pamiętnika, a nie psuj ludziom smaku. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 01.06.10, 10:56 zamknięty Nie jestem zadnym reformatorem. Za bledy przepraszam, niestety popełniam ich sporo bo pisze stanowczo za szybko na klawiaturze. A „w ogole” to nie bardzo rozumiem dlaczego czytasz moje posty skoro psuja Ci smak? Omijaj je szerokim lukiem a będziesz miał spokoj. No chyba ze przeszkadza Ci fakt ze ktos uwaza to co wypisuje JHG za stek bzdur i gore obłudy? Przykro mi ale w miare możliwości zawsze będę krytykowal tych co wypisuja takie łgarstwa jak JHG. Link Zgłoś
Gość: mier28 Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.albrecht-edv.eu 02.06.10, 11:15 zamknięty Twój konflikt z „jothagie” nie polega na tym, że macie różne poglądy. Problem leży u Ciebie, bo „jothagie” jakąś inteligencją się okazał, Ty natomiast nie. Dlatego zapamiętaj sobie: To nie jedność poglądów zbliża ludzi. Ludzi zbliża powinowactwo ducha, co za Marcelem Proustem zaliczam do kanonów życia społecznego. Pod tym względem, to jesteś jeszcze przy korycie. I myślisz „korytem”. I w Twoim myśleniu to się nie zmieni. Trudno nawet czekać, że wyewoluujesz. Jeśli to przynajmniej zrozumiesz, to bez pastwienia się i ukraińskiej zemsty, odpadaj na drugi krąg. Link Zgłoś
Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.10, 12:15 zamknięty Szanowny mier28. Uwazasz sie za sedziego, obrazasz mnie - masz do tego prawo. To jest forum kazdy moze pisac co mysli.... no prawie wszystko. Pamietaj jednak, ze podobnie jak Ty rowniez i ja mam prawo do swojego zdania. Moim zdaniem to JHG wypisuje kompletne i do bolu smieszne bzdury. A prywatnie Ci powiem, ze kazdy ma swoj subiektywny miernik poziomu inteligencji. Jezeli nie odpowiada Ci moj (jak twierdzisz niski) proprostu mnie nie czytaj. Kazdy inteligentny czlowiek skoro wie ze ten fansld jest durny zwyczajnie nie bedzie mnie czytal, co najwyzej z politowaniem pokreci glowa nad moimi tekstami, tylko prymityw mojego pokroju czy pokroju JHG bedzie silil sie na nikomu niepotrzebne oceny :P :D :D Pozdrawiam :D Link Zgłoś