Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: jothagie Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 08:46
      zamknięty
      Dostałem ciarek, a na skórze pojawiło mi się kilka Mrożków. Jeśli do lewactwa
      zostaję zaliczony z powodu pojęcia „sprawiedliwości społecznej”, to nie wiem,
      czy się na to nie zgodzić. Może warto, choć wymachiwanie przez małpę brzytwą
      trudno odczytać jako usługę fryzjerską. Może rzeczywiście, jak w tytule,
      chwalebnie i zaszczytnie jest polec za „sprawiedliwość społeczną”...
      Rozważmy, co to znaczy: W etyce „sprawiedliwość” znaczy tyle, co "uczciwe, prawe
      postępowanie". Jedno z podstawowych pojęć etycznych i prawnych, kształtowanych w
      formie pisemnej począwszy od czasów starożytnych. Warto także powiedzieć, że
      pojęcie zostało sformułowane dla sytuacji, gdzie zachodzi konflikt interesów.
      Twórcą tego pojęcia był Arystoteles (tzw. sprawiedliwość dystrybutywna), który
      twierdził, że każdy kto uczestniczył w produkcji towaru, to musi dostać jakąś
      część zysku, która jest proporcjonalna do jego wkładu pracy. Właściciel też,
      żeby była jasność. (wartość dodana to późniejsza sprawa).
      Według Słownika języka polskiego PWN, pojęcie sprawiedliwości społecznej ma dwa
      znaczenia:
      potoczne - oznacza przyznanie człowiekowi tego, co z tytułu jego wkładu pracy
      lub zasług słusznie mu się należy, i prawne - przyznanie każdej jednostce
      należnych jej praw wynikających z zasad demokracji.
      Jest jeszcze znaczenie filozoficzne (jako postulat), wykorzystywane przez lewicę
      (także w próbie przejęcia, „ochrzczenia” ruchów socjalistycznych przez Kościół –
      Rerum Novarum) oznaczała taką organizację systemu ekonomicznego danego państwa,
      w którym jest zachowany w miarę równy dostęp do podstawowych dóbr materialnych
      dla wszystkich jego mieszkańców, a w bardziej zachowawczej wersji - przynajmniej
      w miarę równe szanse na uzyskanie takiego dostępu do tych dóbr, który umożliwia
      godne życie, oraz brak grup społecznych zepchniętych na margines nędzy i
      pozbawionych realnych szans na poprawę swojej sytuacji.
      Dodam, że postulat "urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej"
      zapisany został w artykule 2 Konstytucji RP, gdzie rozumie się go jako nakaz
      tworzenia sprawiedliwego prawa i uchylania prawa niesprawiedliwego. Może jeszcze
      warto powiedzieć, że jednym z haseł „Solidarności” był ten właśnie postulat
      (państwa opiekuńczego) i tak trafił do Konstytucji.
      Jak to w życiu bywa, są prawnicy i ekonomiści (np. znany Friedrich Hayek),
      którzy nie zgadzają się z tym pojęciem, twierdząc, że jest zbyt wieloznaczne.
      Wieloznaczność jednak jest pokłosiem dzielenia włosa na czworo przez
      politologów. To oni wymyślili 5 znaczeń określenia „sprawiedliwość społeczna” i
      przynajmniej jedno z nich jest przyjęte przez mego adwersarza. Krótko:
      1.Każdemu to samo – (wada) zaprzeczenie pojęcia sprawiedliwości, występuje w
      socjalizmie utopijnym.
      2.Każdemu według jego zasług – (wada) subiektywizm w mierzeniu zasług.
      3.Każdemu według jego dzieł – (zaleta) przyczynia się do wykształcania elit
      gospodarczych, niezależnie od tego, jak zdobyło się pierwszy milion (wada).
      Uważa się za nieetyczne.
      4.Każdemu według potrzeb – (zaleta) oparcie na poczuciu solidarności społecznej,
      (wada) źródła finansowania państwa opiekuńczego. Socjalizm typu zachodniego.
      5.Każdemu według pozycji – (wada) feudalizm, dyktatury, totalitaryzmy. Zakłada
      dystrybucję dóbr według pozycji społecznej, czyli niezależnie od procesu pracy,
      a ktoś to musi wypracować.
      Warto jednak powiedzieć, że dzisiejsze (zachodnie) rozumienie lewicowości
      ukazuje ją nie tylko jako jedną z formacji politycznych, ale przede wszystkim
      jako odrębną wizję państwa i społeczeństwa. Wizja w swej istocie jest
      filozoficzno - ekonomiczna. Można się z tym nie zgadzać, ale żeby obraźliwie
      traktować fanów... To nie jest żaden dogmat. U nas nie ma tego typu lewicowości,
      bo akurat brakuje wizji. U nas dalej obowiązuje powiedzenie Gramsciego, że masy
      mogą przyjąć filozofię społeczną tylko w formie wiary. I dlatego trzymam się z
      dala od tej formacji. Uzupełnię, że jest mi wszystko jedno, kim jestem w czyjejś
      ocenie, jeśli faktycznie na nic nie mam wpływu. Sprzeciwiam się tylko
      manipulowaniu świadomością, od kiedy to stało się przyjętą technologią
      panowania, również przy pomocy trolli.
      • Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 09:08
        zamknięty
        jak zwykle duzo i jak zwykle bezsensu :D
        Definicje, rozwazania kompletnie oderwane od rzeczywistosci.
        A na koniec sprzeciw mianipulanta przeciw manipulacji.
        ciekawe....



        • Gość: mir28 Re: Laude et decorum... IP: *.albrecht-edv.eu 27.04.10, 09:34
          zamknięty
          Fajowi Internauci! Adwersarz kolegi „jothagie” to jest nikczemny manipulant,
          chociaż zupełnie niegroźny, bo ma rozpoznawalny schemat wyrażania myśli – taki
          bryk i nic więcej. To polityczny „żłobek”. Przenikliwość i trzeźwość osądów
          rodem z Faktu i Super Expressu. Przy tym słownictwo służy mu do pałowania
          czytelników – taki nawyk. A że jest prostak, to zaglądając na forum, a tym
          bardziej pisząc coś trzeba się na to przygotować. Osobnik potwierdza powiedzenie
          Lema: "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem
          internetu". Mnie interesuje, kto to dokładnie spuścił ze smyczy... Cokolwiek wiem...
          Zasada: Terrorysta powinien być skazany na bezwzględne wykluczenie z rozmowy.
          • Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 10:10
            zamknięty
            Bardzo ciekawy wywod :D :D
            No coz ale taka dyskusja jakiej jej tematyka.
            Skoro jhg wypisuje bzdury uwazam ze i mi wolno.
            Specjalnie nie odpisywalem na jego post bo jhg - podpierajac sie definicjami
            rodem z wikipedii - stara sie nadac samodzielny byt "sprawiedliwosci
            spolecznej" dokladnie jak kiedys udowadniano ze istnieje cos takiego jak
            demokracja socjalistyczna. Ja wychodze z zalozenia ze istnieje sprawiedliwosc a
            nie ma czegos takiego jak sprawiedliwosc spoleczna.
            Ja jestem zwolennikiem teorii Nozick'a ktory mowi ze nie da sie w zaden sposob
            usprawiedliwic tak znacznej ingerencji panstwa w byt jego przestawicieli.
            I tyle jezeli cos Ci to wyjasni.... Inteligencie.
            • Gość: przyg.czyt. Re: Laude et decorum... IP: *.secured-server.eu 27.04.10, 10:38
              zamknięty
              Codzienne zadanko z nienawiści odrobione, przełożony zadowolony, pieniążki
              będą... Może teraz zatrudnić ten durny łeb do jakiegoś wysiłku. Jutro JHG pewnie
              też coś napisze, a Ty jak ten pedał – wyczesany z myśli. Znów będziesz to samo
              przewracał już po raz setny. Dziś już masz wolne więc opracuj sobie nowy tekst.
              Warto pomyśleć, czego nie poradzi Ci Pospieszalski. Pomyśl, czy przypadkiem
              Twoje pier...nie nie podpada pod kantowskie rozważanie stosunku seksualnego –
              ruch pozorny, bo tylko w te i we wte. U Ciebie również – postęp zerowy, zero
              inaczej rzecz ujmując.
              • Gość: fansld Re: Laude et decorum... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.04.10, 12:39
                zamknięty
                Nie denerwuj sie tak bo czkawki dostaniesz :D:D
                W odroznieniu do JHG nie czuje nienawisci do niego, jezeli juz do glebokie
                wspolczucie z powodu jego intelektualnego uposledzenia ukrytego pod maska
                narcyza przekonanego o swojej wszechwiedzy.
                Nikt mi tez nie placi za moje wypociny, a jezeli juz o tym rozmawiamy to
                predzej ktos placi jhg zeby wypisywal te swoje dluuugie pseudointeligenckie
                wywody w ktorych nagminnie i wkolko macieju udowadnia ze mamy kapitalizm, ze nie
                ma lewicy, ze Kosciol to oszustwo, a PiS to populizm itd. itd.

                P.S. Pedal wyczesany z mysli? uwazaj biedaczku bo koledzy z konsomolu zwroca Ci
                uwage na socjalistyczna niestosownosc Twojego pismiennictwa. :D :D



                • jothagie Re: Laude et decorum... 27.04.10, 13:42
                  zamknięty
                  Zgodnie z posądzeniem mnie
                  forum.gazeta.pl/forum/w,64,97209648,110634478,Re_Laude_et_decorum_.html
                  ogłaszam, że jako pseudointeligent jestem do wynajęcia. Czekam na propozycje...
                  Dotąd udawało mi się być niezależnym tylko dlatego, że nikt mi niczego nie
                  proponował. Wszyscy jednak wiedzą, że najniższa krajowa robi cuda w głowie
                  pseudointeligenckiego emeryta. Na komputerze mogę pracować do godziny 13tej, bo
                  mam postępujące kłopoty ze wzrokiem. To pewnie od ślęczenia nad deską kreślarską...
    • Gość: jothagie Owszem, jest trochę jaśniej, IP: *.olsztyn.mm.pl 28.04.10, 08:45
      zamknięty
      a swoją drogą, to słusznie podejrzewałem, że w tym kraju nie można być tak
      powalonym na własną rękę. Stoi za tym Robert Nozick i jego libertariańska
      teoria sprawiedliwości, będącą swoistą poprawką arystotelesowskiej teorii
      dystrybutywnej sprawiedliwości. Cóż, wolno. Dyskusja w tym momencie powinna się
      uciąć, bo wymaga to akademickiej aparatury myślowej, a za mną nie stoi żadna
      samodzielność formalna. Poza tym, humanistą jestem przede wszystkim z oczytania.
      Na jakie zastrzeżenia mogę się zdobyć, tak na pierwszy rzut oka. Teoria ta
      uznaje za sprawiedliwą taką redystrybucję, która gwarantuje respektowanie
      fundamentalnych praw jednostek. Rzecz w tym, że w naszym kraju mylnie
      zastosowano zasadę sprawiedliwego nabywania, w nawiązaniu do teorii
      zawłaszczania rzeczy niczyich Locke'a, W tym kraju przez dziesięciolecia wartość
      dodatkową przeznaczano na dobro wspólne – rozbudowa kraju. W którymś momencie
      złodziejska prywatyzacja oddała tą wartość różnym nożimieszkom a społeczeństwo w
      swej większości zostało gołe, na marginesie życia i w dodatku samo jest sobie
      winne... A gdzie „sprawiedliwe pozyskanie”?
      I jeszcze jedno, jest to teoria, która ma swoich zwolenników i przeciwników.
      Teoria mało znana, a zaręczam, że na tzw. ulicy, słowo „ Nozick” bardziej
      kojarzy się z rabinem i obrzezaniem, niż z ekonomią. Teorię pomija się, bo nie
      wytrzymała próby dyskusji ekonomistów z realistami.
      Mój pogląd na sprawę:
      Teoria nie jest nowa – to jest rozwinięcie Johna Locke'a (XVII wiek 1632 - 1704)
      – angielskiego filozofa, lekarza, polityka, politologa, ekonomisty, twórcy
      klasycznej postaci empiryzmu w filozofii i monetaryzmu w ekonomii. Dyskutował
      nad nią wiek 18,19,20. Jako receptę (poprawioną) przyjęła dla Polski trójka do
      pokera, m. in. Leszek B. Ale nie da się, mimo zaklęć, bo jest granica odporności
      społeczeństwa. Dla Twojej wygody społeczeństwo nie może popełnić harakiri.
      Wystarczy tych samobójstw, bo zżera nas trupi jad. Jest jeszcze demokracja –
      startuj, zgłoś i czekaj, a nie ujadaj... Wszystkich oszołomów charakteryzuje to,
      że jeszcze przed odpowiedzią społeczeństwa wiedzą, co dla niego jest najlepsze.
      Na przeszkodzie do tej teorii stał tylko John Rawls, który definiuje
      sprawiedliwość jako równość szans. To oczywiście musiał Nozick zakwestionować,
      zgodnie z teorią narodu wybranego, który pojęcia równych szans nie dopuszcza do
      swojej świadomości. Są przecież równiejsi – wyznaczeni przez Jahwe, Kościół,
      polityków, służby specjalne, szefów mafii... itd. Jeśli więc obywatelu nie
      znalazłeś się w którejś grupie, to Nozick Cię urządzi...
      Robert Nozick, profesor Uniwersytetu Harvarda, zawsze był widziany jako
      przedstawiciel radykalnego liberalizmu, czyli w Twojej nomenklaturze –
      prawicowa szmata... Radykalniejszy może być tylko J.K-M... w temacie - kara
      śmierci.
      Z moich notatek wynika, że w 2000 roku przeczytałem książkę Nozicka "Anarchia,
      państwo, utopia" utrzymując się w modzie poszukiwania nowych koncepcji. Nie
      zrobiło to jednak na mnie większego wrażenia. Książka jest i nowa i radykalna
      tylko w swoim założeniu – sprawiedliwość definiuje jako uprawnienie. Nie ma więc
      zastosowania „sprawiedliwość społeczna” bo społeczeństwo nie ma żadnych
      uprawnień, bo nie jest posiadaczem. To dla nieprotestanckiej kultury jest nie do
      przyjęcia. Książka pasuje do warunków amerykańskich, chociaż jak mogła się
      skończyć taka terapia, to dziś widać – nie wiadomo, jak się wycofać. Nie bez
      znaczenia jest fakt klasyfikacji książki – jest to rozprawa z zakresu filozofii
      polityki, czyli jest zbiorem postulatów.
      A czymże innym jest postulat sprawiedliwości społecznej? W tym wypadku nie
      potrzeba Einsteina, żeby potwierdzić względność ocen.
      P.S. Już w 2000 roku, po przeczytaniu wspomnianej książki napisałem w
      pamiętniku: ”Recepta na wydziedziczone społeczeństwo”. Jasnowidz, czy co?
      Dziś rano obejrzałem w zachodniej tv audycje o tym, jak to kryzys wraca
      (Hiszpania) i co może się zdarzyć w najbliższym czasie. Przypomniało mi się
      powiedzenie wspomnianego Alberta Einsteina: "wyzwolona energia atomu zmieniła
      wszystko za wyjątkiem naszego sposobu myślenia". Czy warto jednym zapełnionym do
      syta żołądkiem patrzeć na głodne społeczeństwo? Ja dziś mam co zjeść na
      śniadanie, ale gdy wychodziłem do sklepu i przy pojemnikach spotkałem człowieka,
      dawnego pracownika PGRu, obecnie bezdomnego zbieracza puszek, który jeszcze nie
      jadł, bo najpierw musi uzbierać i sprzedać... to pomyślałem jak głupio
      zlikwidowano mu miejsce pracy. Chciał się uwłaszczyć przynajmniej na 100
      hektarach, ale ważniejszy był ktoś z solidarnościowej nomenklatury. Dostał się
      pod Nozick historii. Po 20stu latach nie ma śladu po PGRze a świńskie półtusze
      sprowadzamy z Portugalii.
      Czy mamy na tyle pieniędzy, żeby wzorem krajów, które poszły śladami mniej
      radykalnych (niż Nozick) doradców, dbać i rozwijać tylko aparat ucisku? Wszyscy
      nie znajdą zatrudnienia w policji, w wojsku i służbach specjalnych. Ktoś musi
      mieć szanse, by na wytwarzaniu innych dóbr zarobić na życie.
      • Gość: fansld Re: Owszem, jest trochę jaśniej, IP: *.olsztyn.mm.pl 30.04.10, 09:30
        zamknięty
        Ogolnie za metodologie dostajesz dostateczny plus. Niestety potraktowales po
        macoszemu najwiekszego teoretyka sprawiedliwosc spolecznej czyli naszego
        drogiego Karola M.
        Mam nadzieje ze w czesci praktycznej gdy bedziesz wieszal psy na Kosciele i na
        PiS, gdy bedziesz wychwalal zalety socjalizmu i okrucienstwo kapitalizmu
        zastosujesz w swoim grafomanskim wodolejstwie sporo przypisow z dziel tego
        wielkiego "filozowa".
        P.S. Nie zapomnij o przecinkach w przypisach. :D:D

        • Gość: mir28 Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.albrecht-edv.eu 30.04.10, 10:02
          zamknięty
          Jesteś prostak, niezależnie od tytułów, jakie Cię upoważniają do oceny innych...
          • Gość: fansld Re: Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.olsztyn.mm.pl 30.04.10, 10:10
            zamknięty
            I vice versa :)
    • Gość: jothagie Sfora – polityczny serial kryminalny... IP: *.olsztyn.mm.pl 29.04.10, 08:18
      zamknięty
      Przyznam, że oczekuję na wezwanie medyków, by oddać się w ich ręce. Może to
      nastąpić w każdej chwili, co będzie skutkować moim milczeniem na tym forum.
      Odpocznę trochę, choć na NFZ można liczyć, że nie będzie to długi odpoczynek...
      Wszystko przeczytam po ewentualnym powrocie.
      Zanim jednak to nastąpi, to kilka wolnych tematów z tzw. „lasu rzeczy”. Tak więc
      jeszcze dodatek do tragedii. Szczególnie po wczorajszym wystąpieniu premiera. I
      właśnie, nawiązując do wystąpienia premiera i do tytułu książki Remarque’a można
      by stwierdzić, że „w polityce bez zmian”. Mimo smoleńskiej tragedii. Z mego
      punktu widzenia, czyli zwykłego zjadacza chleba, który dodatkowo oprócz chleba
      jeszcze coś widzi, są to trudne problemy i wcale nie widzę postępu w ich
      rozwiązywaniu. Odnoszę wrażenie, że jako widz jestem spychany do pozycji, w
      której powinna mi wystarczyć już tylko satysfakcja, że trwam przy jakichś
      zasadach, że nie dałem się pożreć machinie propagandy. To fakt, trwam przy tych
      zasadach. Marzę, by ich nie zmieniać, tylko dlatego, że rzeczywistość stworzona
      przez polityków nie pasuje do nich.
      Są dwa aspekty tej tragedii, które wyjdą niezależnie od zabiegów PRowskich. Po
      pierwsze „jak to się stało?”, czyli aspekt techniczny. Każdego, kto skończył
      choćby szkołę średnią obowiązuje tu żelazna logika i słuchanie ekspertów.
      Eksperci nie kłamią – naciskani, mogą co najwyżej nie powiedzieć całej prawdy.
      Dlatego dopóki oni nie wypowiedzą się podpisując swoje opinie swoim nazwiskiem i
      imieniem, to lepiej zamilknąć. Nawet jeśli im nie wierzymy, to dajmy im szansę.
      Osobiście, jako niezwykle ostrożnemu w dziedzinie wiedzy pochodzącej z faktów
      ustalonych obiektywnie martwi mnie postawa wybiórczej racjonalności i
      racjonalność do podziału – każdy ważny przygotowuje się, żeby coś wyszarpnąć dla
      siebie. Mimo to, wierzę w bezstronność ekspertów.
      Po drugie, „dlaczego to się stało?”, czyli aspekt polityczny. Tu zaś obowiązuje
      powiedzenie Stefana Kisielewskiego: „logika jest także stanem uczuciowym”.
      Dodajmy, że chcieć (planować) też można w sposób logiczny, co dodatkowo gmatwa
      sprawę. Dla utrzymania sprawności umysłu lubię pozostawać w takich
      zagadnieniach, ale to mnie przerasta, bo natychmiast jawi się problem jako część
      czegoś bardziej większego, zaś przy zepsuciu klasy politycznej nie da się
      niczego z absolutną pewnością wykluczyć. Politycy są zepsuci, ale to są mięczaki
      i bez Służb nie istnieją, a Służby nie są tak naiwne, żeby wiązać się z byle
      kim. Pożyteczni idioci pokazują się tu i ówdzie, ale nie sądzę, by z powodu
      słabych nerwów. Raczej traktują sprawę jako możliwość zaistnienia, nie zdając
      sobie sprawy, w co wdeptują. Na szczęście nikt ich poważnie nie traktuje.
      Według moich zasad tych dwóch porządków (techniczny i polityczny) nie należy
      mieszać. Rozstrzygnijmy pierwszy, a dopiero potem drugi. Nie psujmy „krwi”
      myślącym niezależnie od propagandowego nacisku.
      Dyskurs polityczny już się toczy, ale warto zachować się w nim z pewną
      metodologią. Po pierwsze, zawsze zbadać, kto to mówi. Chodzi tu o to, że nie
      wystarczy mieszkać w Pcimiu Dolnym, żeby dostąpić oświecenia Ducha świętego i od
      razu rozmawiać wieloma językami. Domysł nie może być bajeczką – za nim jakieś
      strzępy wiedzy powinny stać. Równie ważną wytyczną „słuchania” jest polityczne
      pochodzenie. W naszym kraju ma to ogromne znaczenie „kto i z jakiej partii”, bo
      u nas w życiu politycznym przeważnie jest się członkiem, co zupełnie zastępuje
      konieczność bycia sobą. Nawet sympatycy jakiejś partii potrafią być bardziej
      populistyczni, niż sama partia. Po drugie, warto rozróżnić, „co mówi”. Zbiór
      zdań sensownych, zebranych na jakiś temat, z pominięciem autorstwa, jest
      podstawą do samodzielnego dochodzenia. To jednak trzeba nieco poprzedzić
      umiejętnością prostej logiki. Politycy tego nie robią, dlatego powinni ponieść
      konsekwencję pytania człowieka niezepsutego polityką, który przy takich okazjach
      może partiom politycznym postawiać pytanie: „Jak znoszą świadomość, że swoją
      postawą wyhodowali takie bydło? Niestety, młodzi wykształceni często mieszczą
      się w tej kategorii. Patrzycie na internetowe fora – ujadanie czas zacząć...
      P.S. Dlaczego taki tytuł? Od 6 rano czytam dyskusję na różnych blogach i
      nieodparcie mi się kojarzy wzajemne ujadanie. Niestety. A przed chwilą na mojej
      ulicy zatrzymał się wóz, na pewno policyjny – znam te numery, i zamarł na
      dłużej, razem z człowieczą obsadą... Przypomniało mi to telewizyjny serial
      kryminalny...
    • Gość: jothagie Cave GW! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.05.10, 15:39
      zamknięty
      Swoista furorę zrobił kiedyś napis odkryty w Herkulanum „cave canem” - strzeż
      się psa. Dzisiaj też trzeba ostrzegać. Świat poszedł do przodu, a więc i
      ostrzeżenia nowe są potrzebne. Skąd taka postawa? Byłem w szpitalu i
      doświadczyłem faktu jednej lektury. Mianowicie GW. Co więcej doświadczyłem
      jedynej dyskusji z ludźmi myślącymi schematami wziętymi z GW. To jest
      niesamowite doświadczenie – trauma zdrowotna i zależny (od lektury GW) dyskurs
      polityczny. Czegoś podobnego, to nawet w komunie nie przeżyłem. Tam przekonanych
      było sporo, ale powątpiewających również. Teraz, jak pod sznurek... O tempora
      Gazety! O mores Wyborczej!
      Fakt, że jest mi trudno dostosować się do obecnej (takiej właśnie) mody
      politycznej. Gdy kształtowałem mój szkielet poglądów wszelakich to nie było
      jeszcze TVNu. Nie wychowałem się też na „Gazecie Wyborczej”. Moją gazetą, na
      której nauczyłem się czytać była "Gromada - Rolnik Polski" To był jedyny pisany
      autorytet, we wspomnieniach wzięty bardzo lekko, bo po 56 roku żadnej gazecie
      już nie wierzyłem. Do dziś zresztą. A czytałem sporo, ale ja się pogodziłem z
      tym, że gazety będą takie. Mielą na najniższym poziomie, bo takich odbiorców
      jest najwięcej. W polityce mają znaczenie przy okazji „festynów” demokracji –
      wyborów i innych okazji do wyrażania swego stanowiska. Gazetom warto (opłaca
      się) oszukiwać. Szczególnie w komentarzu. W tej walce o czwartą władzę jest coś
      absurdalnego, ale zwycięstwo daje realną władzę. Przykładem niech będzie GW. To
      jest olbrzymi wpływ na polityków i społeczeństwo, ale to jest niesamowicie
      szkodliwy wpływ. Sytuacja jest dodatkowo patowa, bo prosto to udowodnić, ale nie
      wypada tego robić. Jedną właśnie z podstaw „pedagogiki” GW jest tworzenie
      aksjologii negatywnej, czyli jakim wartościom nie należy uchybiać. A kto to
      powiedział, że nie należy. To nie jest nabożeństwo różańcowe, ale walka
      polityczna. Walka o nasze państwo a nie wydumane erec Israel, czy jakiś
      słowiański Izrael.
      Pewnym jest, że ktoś obśmieje mój sposób rozumowania, bo nie jest zgodny z
      „pedagogiką” GW, ale nikt mi nie wmówi, że polskie społeczeństwo nie jest zdolne
      do prowadzenia własnej słowiańskiej polityki i że wszystko inne jest be.
      Zostawmy nasze mrzonki o mesjanizmie, pozostawmy nasza słabość do narodu
      wybranego i pozostawmy Kościół, który nasze fobie rozdmuchuje, a pomyślmy o
      naszym społeczeństwie. Właściwi „naukowcy” wychodzą ze skóry, żeby
      indywidualizować nas maksymalnie różnymi formami liberalizmu, bo tak łatwiej nas
      pojedynczo wybierać. Zauważcie, że przepisy dla biznesu są zabójcze, a jednak
      wielu funkcjonuje b. dobrze. A no właśnie na zasadzie rozdawania możliwości –
      temu koncesji, temu ulgi, temu umorzenia, temu kredytu... Czy będziemy
      dochodzić, kto tym ostatecznie kieruje. Pewnie, że ośmieszam się teorią
      spiskową, ale dziwnym zbiegiem okoliczności należy ona do aksjologii tych, dla
      których antysemityzm jest be, ale antypolonizm cacy.
      I co zaskakujące, to fakt, że ta aksjologia GW jest podobno „lewicowa”, z czego
      garściami korzystają politycy. Ten naród wybrany już od Marksa wymyśla rzeczy
      niesamowite. Niestety, w konsekwencji z tego rodzi się „nowa moralność” -
      chętnie wezmą od nas 65 miliardów dolarów za mienie wywłaszczone (notabene za
      które już dostali), a za to będą nam produkować wódkę i sprzedawać ją w swoich
      restauracjach. Ale to już było... i niestety, wróci... w czym dopomoże GW. Za
      wszelką cenę nie chcę być z PiSem, ale inteligentowi stworzono tylko taki wybór
      - PiS i RM albo PO i GW. Oszaleć można! Rozprowadzajcie jakieś napije
      polityzujące z dodatkiem kwasu fosforowego, żeby hamować odruchy wymiotne...
      P.S. Wiem, że po takim postawieniu sprawy ktoś złośliwie powie: masz jeszcze
      SLD. Tłumaczę więc... SLD to Lewica na „wypadek pożaru...”, co znaczy, że gdyby
      w drugiej turze wyborów prezydenckich starł się Komorowski z Napieralskim, to
      zagłosuje na Napieralskiego. Żaden z nich nie pociąga mnie specjalnie, ale
      Napieralski uczestniczył tylko w jednej aferze, którą mu wybaczam, a mianowicie
      w wywaleniu ministranta Olejniczaka.
      Wszystkim młodym chcę powiedzieć, że wesołe jest życie staruszka – z przodu
      cewnik, z tyłu gruszka. Nie dość, że uwiera, to wesołe, jak cholera!
      • Gość: fansld Re: Cave GW! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 15:48
        zamknięty
        > w drugiej turze wyborów prezydenckich starł się Komorowski z Napieralskim, to
        > zagłosuje na Napieralskiego. Żaden z nich nie pociąga mnie specjalnie, ale
        > Napieralski uczestniczył tylko w jednej aferze, którą mu wybaczam, a mianowicie
        > w wywaleniu ministranta Olejniczaka.


        Argument godny debila.
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 07.05.10, 16:46
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          • Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 17:02
            zamknięty
            Dziekuje i wzajemnie
            • Gość: mir28 Uwaga! Troll fansld – nie karmić... IP: *.albrecht-edv.eu 10.05.10, 09:50
              zamknięty
              Wybacz, że się powtarzam – prostak jesteś !
    • Gość: jothagie Willkommen - willkommen IP: *.olsztyn.mm.pl 08.05.10, 09:37
      zamknięty
      Witamy w świecie pięknych twarzy, młodych ciał, ciał, ciał/Każdy chce się
      uposażyć, wciąż by brał, brał, brał
      Mogę ci pokazać drugą stronę lustra/I całkiem możliwe, że ich świat ze mną
      zbluzgasz dziś...
      Właśnie, to jest to! Kabaret nieco polityczny. A na grillu dwie kiełbaski:
      Wyborcza i Podwawelska... Żeby przypadkiem nie było tak, jak z tym ochroniarzem.
      Zachęcili go kiełbasą oraz piwem i wybrał jeszcze przed zakończeniem kampanii
      wyborczej.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bomba-domowej-roboty-ciezko-ranila-ochroniarza,wid,12228488,wiadomosc.html
      A mogło być tak pięknie – kiełbasa osobno i jad osobno. Ani się obejrzymy, jak
      zniknie polędwica soPOcka, szynka POdlaska, itp. według schematu „...PO...”. A
      może nawet tak być, że „nic nie będzie”.
      Kabaret polityczny, o którym akurat myślę, tkwi w porównaniu dwóch
      (wykorzystanych już) sytuacji. Pierwsza, kto wszedł na pokład samolotu lecącego
      10.04.10 do Smoleńska. Druga, kogo przywieziono w trumnie ze Smoleńska. To są
      dwie, tak różne osoby, że mamy prawo zastanawiać się, kto właściwie się zmienił
      i czy nie przesadził. Mimo całej tragiczności sytuacji, jako społeczeństwo
      zgłupieliśmy w ocenach. Na krótko wprawdzie, ale fakt faktem... Po czasie jest
      okazja, żeby się obejrzeć. I nie ma innej możliwości, z czegoś trzeba się
      pośmiać. Analizując trzeba gdzieś się puknąć w czoło. Nie sugeruję niczego poza
      samą koniecznością puknięcia.
      A swoją drogą warto to obśmiać choć na razie jeszcze nie ma kto się śmiać, ale
      już jest z czego, lub (po polsku) przeciw komu. To oczywiste, że pamiętam, iż w
      tym kraju podskoczyć może tylko Gabriel Janowski...
      Póki co to ja zostałem obśmiany przez moich przyjaciół Rosjan. Oni w
      przeciwieństwie do mnie nie wierzą w uczciwość śledztwa swoich dochodzeniowych.
      To też kabaret, bo tyle było mówienia, że tak dużo się zmieniło, a Wysocki znów
      mógłby smagać słowem i zachrypłym głosem. Na szczęście rozmawiałem z nimi na
      trzeźwo, bo inaczej wcisnęliby mi wersję zamachu. Gdy dzwoniłem do nich akurat
      biesiedowali i wmawiali mi, że ich eksperci są niezależni...od prawdy.
      Twierdzili, że gdyby nie wczesna pora to 10.04.10 złożyliby mi kondolencje już o
      6stej rano... I „grozili” - „tylko nie ważcie się wypowiadać nam wojny”.
      Powoli przygotowuje się na wszelkie możliwe wiadomości. Mam nadzieję, że
      wreszcie dowiem się i tego, kto faktycznie siedział za sterami... Bielan żyje,
      Kamiński żyje... Czyżby sam Mistrz? A może Pani Grawitacja się wkurzyła
      doimentnie. Bóg mi świadkiem, że Go do tego nie wmieszałem. Mam tez prawo
      przypuszczać, że ktoś dojdzie do wniosku, iż sprawcami sprawcami tragedii są
      wyborcy, bo to oni wybrali króla wszelkich możliwych krotochwil.
      Do tego kabaretu dołączam jeszcze aktualne naigrawanie się z mego umysłu.
      Zachowanie się społeczeństwa po tragedii smoleńskiej jest faktem, ale faktem
      wieloznacznym. Pomijam, że może mieć jakieś konsekwencje, na które wolę poczekać
      dłużej. Zastanawia mnie jednak, że nikt tej wieloznaczności nie „wyłuskał”. Dla
      wielu jest korzystnie, że w dowolnej chwili można wyciągnąć dowolne znaczenie.
      Ja wiem, że tego ujednoznacznić się nie da, wiem, że nie uda się zakazać wielu
      znaczeń, wiem, że nie da się wprowadzić kanonu znaczeń (ex cathedra, co jest
      obowiązujące), ale można je wszystkie podać do publicznej wiadomości (tak jak
      wszystkie hipotezy katastrofy) – nie ogłupiać, jak robi to TVN czy GW. W innym
      wypadku czeka nas rozczarowanie, jak po śmierci JPII, kiedy to w krótkim czasie
      okazało się, że nie ma pokolenia JPII, że naród nie czyta Jego nauk, że nie
      postępuje według Jego wskazań. Czas przystawił nam lustro, w którym zobaczyliśmy
      siebie jako puste i tępe społeczeństwo, mające oczy w mokrym miejscu. A stało
      się tak, bo z żałoby jednostek, środki masowego przekazu zrobiły żal i ból
      narodowy. To było nieuprawnione. Doraźne korzyści zemściły się prawdą, że jest
      gorzej niż było. W tym przypadku zanosi się na to samo, choć jest to kabaret w
      mniemaniu tylko jednego starszego pana. Obym się mylił! Wybaczcie, że interesuje
      mnie coś więcej niż muzyczna rąbanka i piwo...
      P.S. U nich duch tchnie kędy chce (św. Jan) a u nas prezydent ląduje, gdzie
      chce. Nigdy bym w to nie uwierzył, gdyby nie oficjalne dementi. Odnoszę
      wrażenie, że nasza polityka nie jest obliczona na zrozumienie inteligentów, ale
      na wiarę naiwnych, a do tego towarzystwa nie zapiszę się.
      A Nigel Farage który zarzucił przewodniczącemu UE, że ma charyzmę mokrej
      ścierki. został ranny w wypadku awionetki. Miał szczęście, bo albo ciągniony
      baner, który zaplątał się w wirnik, dopuścił się samowolki, albo ktoś wyraźnie
      coś sfajdał. Jest to możliwe, bo awionetka była polskiej produkcji.
      polonia.wp.pl/kat,1356,title,Polityk-ranny-w-wypadku-awionetki-polskiej-produkcji,wid,12239249,wiadomosc.html?ticaid=1a1e2
      Jest propozycja, żeby do Smoleńska udali się archeolodzy. Spór dotyczy tylko,
      czy wysłać specjalistów czasów napoleońskich, czy wcześniejszych, np. lata 1609
      (Smoleńsk) - 1612 (Polacy w Moskwie). Ja poczekam i zmontuję grupę UFOlogów,
      którzy wszystko wyjaśnią.
    • Gość: jothagie Dlaczego nie lubię polityki? IP: *.olsztyn.mm.pl 09.05.10, 08:33
      zamknięty
      Żeby wyrazić się czytelnie, odpowiem na inne pytanie: Dlaczego uwielbiam Wernera
      Herzoga? A uwielbiam go rzeczywiście i to od wielu lat. Właśnie odbywa się
      festiwal PLANETE DOC REVIEW. Może uda się gdzieś załapać na WEEKEND Z CYFROWYM
      PLANETE DOC REVIEW. To uzdrawia spojrzenie, szczególnie gdy poszukuje się
      czegoś, co zdarzyło się naprawdę. Nie wystarczy samo zdarzenie – trzeba to
      prawdziwie opowiedzieć. W polityce nie jest to możliwe. W polityce założona jest
      dewastacja. Spójrzcie na tragedie smoleńską – nawet nie posiadamy języka prawdy
      na taką okoliczność. Zastępuje go polityczna i dziennikarska nowomowa, coś, co
      porcjuje umysł ludzki na niekompatybilne kawałki. Czyni mężów bez stanu a
      obywateli bez rozumu. Tworzy nowy typ inteligencji, która robi wrażenie jakby
      urwała się z drzewa wiadomości dobrego i złego.
      Skutkiem wykształcenia jest to, że człowiek dla własnego rozwoju potrzebuje
      informacji. Przyjmuje to, co mu się podaje i sam jej poszukuje. W tym procesie
      narażony jest na wiele niebezpieczeństw. Po pierwsze, są to fałsze podawane
      świadomie lub nieświadomie. Z fałszu może wynikać prawda, co jednak zmniejsza
      naszą kontrolę nad procesem zdobywania jej, ale z fałszu może również wynikać
      fałsz, co tylko w logice jest zasadą, ale życia nie wzbogaca. Po drugie,
      stronnicze komentarze, które mogą się „równać” z prawdą. Tak przynajmniej w
      polityce funkcjonują. Dlatego człowiek po przejściach w poszukiwaniu prawdy
      (istotnych informacji) potrzebnej dla życia zwraca się do procesów
      zrealizowanych w postaci ideału. Dla mnie jest to film dokumentalny. Szczególnie
      upatrzyłem sobie właśnie Herzoga, bo u niego nie trzeba się martwić o prawdę
      (fakt), można natomiast pozwolić sobie na szukanie czegoś więcej w ujęciu
      faktów. Mnie urzeka coś bardzo świątecznego – swoista poezja. Mogę mu zaufać, że
      nie okłamuje mnie również w uczuciach – nastroju, klimacie, sposobie widzenia i
      artykulacji, w realizmie czy romantyzmie.
      Gdzie mi tego brak? Właśnie w polityce, bo w niej ten idealny porządek ulega
      wywróceniu, zmierzwieniu i wykoślawieniu. Może tak trzeba, ale nie potrafię tego
      uznać, za ważne i potrzebne doświadczenie mego życia. Poraża mnie beztalencie
      kłamstwa i obłudy. Dzięki uprzejmości znajomych miałem okazję zobaczyć film
      Herzoga "Spotkania na krańcach świata" – przygody tych, którym znudziła się
      zachodnia cywilizacja. Jest wśród nich hydraulik wywodzący się z królewskiego
      rodu Azteków, filozof pracujący jako operator koparki i lingwista hodujący w
      szklarni warzywa. Reżyser wędruje z nimi i pyta o to, kim są i jakie mają
      marzenia. W rezultacie tych wędrówek powstał film - medytacja o naturze
      człowieka, krainie lodu i samotności. Prawda, która pozytywnie dobija człowieka
      w otoczeniu głupot, czyli np. polityki.
      Przeżyłem bardzo osobiście film „Operacja świt“. Jest to zapis walki z
      szaleństwem, walki o przeżycie. Coś tak prawdziwego jak walka mojej żony z
      rakiem. To opowieść o pragnieniu przetrwania za wszelką cenę. Nie jest łatwo ją
      oglądać, bo przynosi realistyczny zapis cierpienia. Otoczenie balansuje na
      granicy obłędu. A ja jako bezsilny obserwator zmagania, nawet tę granicę
      przekroczyłem...
      P.S. Zastanawiam się, jak możliwe jest tak dociekliwe szkiełko i oko, bez
      przeczytania do końca Fausta. Herzog podobno nigdy nie przeczytał tej lektury
      szkolnej. I jak bez niej można sobie zasłużyć na miano „ostatniego niemieckiego
      romantyka”? Dużo studiował w zakresie sztuk, ale niczego nie ukończył. W
      reżyserii jest amatorem, w dodatku z pierwszą ukradzioną kamerą. Tłumaczy to
      pewnie tylko jedno – talent. Może pasja. Ale jest w tym coś prawdziwego. Może
      nawet wszystko.
    • Gość: jothagie Jeszcze Marksa i d...Maryni nie ruszaliśmy IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 07:58
      zamknięty
      No to ruszmy, ale po kolei...
      Gdzieś tam, w kontekście totalnego „obnażania” powiązano mnie z Karolem Marksem.
      Jeśli operujemy skrótami, to bardziej wolałbym być wiązany z Karolem
      Modzelewskim, którym interesowałam się dosyć intensywnie po roku 1968, ale
      mniejsza o to.
      Trudno jest mi się znać również na tym, ale kiedyś odniosłem wrażenie, że po tej
      ciężkiej filozofii niemieckiej i po tym beztroskim socjalizmie utopijnym, to
      Marks wprowadził jakiś porządek myślowy, stwarzając przy tym własną metodologię.
      To nic, że materialistyczną – stworzył system filozoficzny (tak przynajmniej
      sądzę), który może być podręcznikiem myślenia o świecie. I był, jest i będzie.
      Zaklęcia nie pomogą – w kulturze to się dokonało. Naiwnością jest dziś
      formułować oceny „na wynos”, czy jest to słuszny, czy niesłuszny pogląd. Ocenę
      powinien każdy sam sobie sformułować, czy jest mi to w czymś przydatne, czy też
      nie. W kulturze obowiązuje taka zasada: uszanuj nawet głupstwo, jeśli jest ono
      wynikiem cudzego myślenia. I po cóż ocena, typu „lewacka szmata”, jeśli
      przemyślany zespół poglądów kieruje go na taką drogę. Jeśli nie przekracza
      prawa, to nic nam do tego. W naszej szerokości geograficznej mamy dosyć
      specyficzny problem – przyswoić sobie demokrację czy przystosować się do niej.
      Póki co ledwie ją tolerujemy. I ta prawda opisuje nas wszystkich, bez wyjątku.
      Faktem jest , że w tzw. „ciężar rachunku” wpisano wszystkich kontynuatorów
      Marksa, a szczególnie całą praktykę. Nie wiem, czy to jest uzasadnione, bo za
      każdym „wynalazkiem” tego typu kryje się człowiek znany z imienia i nazwiska, a
      czasem nawet otczestwa. Wszystko też znalazło zwolenników, bo inaczej nie
      znalibyśmy tego dzisiaj. Faktem jest, że pod znakiem Marksa dokonano wiele
      radykalnych pociągnięć, ale chyba nie więcej, niż pod znakiem krzyża. Jeśli więc
      dziś, nauczeni historią, mamy okazję czegoś nie czynić, to nie czyńmy tego, ale
      konkurencja myśli jest objawem kondycji ludzkiej a nie symptomem jej słabości.
      Dopuszczajmy więc konkurencję, liczmy się o graniczeniami dla realizacji, ale
      nie róbmy idiotów z tych, co mają inne zdanie od naszego.
      Co jakiś czas przychodzi czas na refleksję reformatorską, typu, co uczyniono z
      tym Marksem, Pismem Świętym, czy z taką lub inną ideą. Co pewien czas rodzi się
      również radykalizm, który siłą nakazuje powrót do źródeł, lub sam te źródła na
      nowo ustanawia. Każdy wiek na nowo odczytuje znane idee lub tworzy nowe. Każda
      epoka musi sobie poradzić ze swoimi wyznawcami, cenzorami i radykałami. Taka
      jest kolej rzeczy i nie ma co oczu wytrzeszczać ani poganiać wg własnych komend.
      Świat jest otwarty dla ludzi wolnych, ale jest jednocześnie pełen tych, co tego
      nie rozumieją. Postęp dzieje się za sprawa tych najszybszych, ale jest
      rezultatem średniej. Cóż jeśli Północni Koreańczycy polecą w kosmos, jeśli nie
      potrafią nakarmić swoich obywateli?
      Radykalizm interesuje mnie od momentu, gdy socjalizm jako teoria filozoficzno -
      ekonomiczna wszedł w praktykę społeczno - polityczną, a później rozlał się na
      ruchy społeczne, od narodowo – wyzwoleńczych po terrorystyczne. Nie interesuje
      mnie jako rozwiązanie problemu, ale sama geneza, tzn. jak ludzie zostają
      zmuszeni do takich zachowań. Poczytałem sobie wiele analiz, w tym w językach nie
      podlegających wówczas cenzurze. Zgodnie z sugestiami znanych analityków
      rozważałem dwa kierunki myślenia o problemie: Pierwszy, to twierdzenie, że
      radykalizm pociąga specyficzne osobowości (w skrócie: powalonych ludzi). To jest
      zasadnicza teza tych, co nie biorą i nie chcą brać pod uwagę drugiej możliwości,
      że ludzie są do tego zmuszeni albo nadmiarem krzywd, albo ideą walki o
      sprawiedliwość. Przyznaję, że ja nie muszę rozstrzygać, które stanowisko jest
      słuszne – odnotowuję, ze znam wiele stron tego zagadnienia i nie poważę się na
      bezkrytyczne wskazanie narożnika.
      Czym to skutkuje? A no tym, że mam ostrożniejsze spojrzenie na dzisiejsze wojny,
      na ocenę Ameryki Południowej, tendencje lewicowe Europy, a więc na sprawy, które
      nie mają żadnego przełożenia na moje życie, ale miło jest trwać w samopoczuciu,
      że nie jest się baranem w stadzie.
      P.S. Jeśli ktoś w „uczony” sposób napisze post o Czarnobylu
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,110567732,110567732,Czarnobyl.html
      i wzbudzi tym olbrzymie naukowe zainteresowanie, to ja chapeau bas.
      Takie mamy standardy...
      • Gość: fansld Re: Jeszcze Marksa i d...Maryni nie ruszaliśmy IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 09:18
        zamknięty
        Naiwnością jest dziś
        formułować oceny „na wynos”, czy jest to słuszny, czy niesłuszny pogląd. Ocenę
        powinien każdy sam sobie sformułować, czy jest mi to w czymś przydatne, czy też
        nie. W kulturze obowiązuje taka zasada: uszanuj nawet głupstwo, jeśli jest ono
        wynikiem cudzego myślenia.

        A teraz przejrzyj sobie swoje posty moze w koncu zauwazysz ze co innego piszesz
        a co innego robisz :D :D
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 09:29
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z
          czterech jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast
          spokojnie siedzieć na swoich...
          • Gość: Marek Żyliński O Smerti, o trewie, o lese IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 10:12
            zamknięty
            Jothage!
            Za mądrze!
            Fansld!
            Za mądrze!
            Przecież to jest Olsztyn!!!
            300 postów!!
            Tościę się szczepili.
            Zacznijcie na nowo.
            Może ja pojmę?
            • Gość: fansld Re: O Smerti, o trewie, o lese IP: *.olsztyn.mm.pl 10.05.10, 11:00
              zamknięty
              Nie porownuj mnie z JHG. Moje posty to tylko kilka zdan, Gdzie mi tam do
              wodolejstwa "inteligenta" ktorego posty przypiminaja dlugoscia brody bojarstwa
              ruskiego z XV wieku.
    • Gość: jothagie Między Biedronką a dnem butelki... IP: *.olsztyn.mm.pl 11.05.10, 08:06
      zamknięty
      Zaczepił mnie prosząc o dwa złote na piwo. Jego wyrachowany uśmiech zafrapował
      mnie na tyle, że przystanąłem, potem usiedliśmy obok na ławeczce i
      pogaworzyliśmy nieco. Ostatecznie dałem te dwa złote mimo, że nigdy tego nie
      robiłem.
      Nie uwierzycie! To wykształcony człowiek, po zootechnice na naszym ART. Miał
      pojęcie nie tylko o jednostkach owsianych, ale o składzie osobowym
      poszczególnych jednostek ówczesnego Wydziału Zootechniki. Pracował w zawodzie,
      ale pracę mu zlikwidowali. Pracował dorywczo a w przerwach popijał. Tylko piwo.
      Pił, bo sprawiało mu to przyjemność. Pił bo coś go łączyło z innymi, podobnie
      nieszczęśliwymi. I tak dziesięć lat. Teraz pije, bo musi – jest to jedyny i
      bezbolesny warunek metabolizmu jego organizmu. Skręca go wszystko jeśli nie
      wypije. Typowe uzależnienie fizyczne. Żona pobiera jego rentę i mają na skromne
      utrzymanie, ale na 3 piwa dziennie musi użebrać. Czasem coś dorywczo zarabia.
      Co można powiedzieć w takiej sytuacji. Zachęciłem do walki z nałogiem, ale łatwo
      to powiedzieć komuś, kto nie ulega żadnym nałogom – pewnie zainteresowanemu
      trudno podjąć walkę. Gdyby było to proste, to nie mielibyśmy tylu nieszczęść w
      rodzinach. Faktem jest, że ta rozmowa rozbiła mnie kompletnie. Tym razem nie
      obciążam nikogo po stronie państwa, bo w nałogi każdy wchodzi sam. Beznadzieja
      jest beznadzieją, ale każdy w przypadku zagrożenia powinien się zbierać w sobie.
      Zresztą nie wiem – jestem teoretykiem w tej sprawie.
      Zobaczyłem jednak specyficzny bezsens życia i trzyma mnie to już kilka dni. Nie
      dotyczy to mnie bezpośrednio, a jednak żal, że kogoś to w ogóle dotyczy. Trzeci
      już dzień zaczynam tym wspomnieniem. Przejdzie, ale zraniło mnie to jako gatunek
      ludzki. Wiem, że problem jest o wiele szerszy, ale dziwnym trafem nie interesuje
      mnie to, co dzieje się między ustami a brzegiem pucharu...Interesują mnie
      slamsy, bo stosując konwencję starożytności, wchodząc w podziemia poznaje się
      przyszłość narodu. Nie tworzą jej degeneraci, ale ci właśnie obciążają sumienie
      narodu na przyszłość. To są degeneraci czyichś ambicji – może rodziców, może
      środodowiska, a może przemian. Dziś winnych brak.
    • Gość: jothagie Granice obrzydzenia... IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:15
      zamknięty
      Jeśli jesteśmy chociaż trochę estetami, to od czasu do czasu znajdzie się jakiś
      powód, żeby bardziej lub mniej zasadnie powybrzydzać. Stan ten wzmacnia się, gdy
      dodatkowo jesteśmy bystrymi obserwatorami życia politycznego i gospodarczego.
      Właśnie od czasu do czasu mam to, jako objaw depresji „społecznej”, której
      poddaje się świadomie choć z ograniczeniami. Jest to coś w rodzaju niesmaku,
      absmaku, czy jak to ktoś nazwie. Żaden prozac nie pomaga...
      Zasadniczy taki niesmak nawiedził mnie ostatnio, gdy kolejny produkt kupiony z
      internetu okazał się być chińskim arcydziełem techniki. A przecież zawsze
      wybierałem produkty znanych firm. Czarę goryczy przelał ekspres do kawy firmy
      Zelmer. Również „żóltek”. W domu mam już kolekcję chińskich produktów, co
      dodatkowo wzmacnia mój niesmak. Pomijam zdziwienie z powodu tzw. patriotyzmu
      gospodarczego, którego jestem wielkim zwolennikiem. Okazuje się, że cały świat
      to robi, a my oddalibyśmy nawet koszulę... chociaż to nie jest wcale groźne w
      zetknięciu z faktem, że w obce ręce oddaliśmy produkcje koszul. Pamiętam jak
      L.B. Publicznie mówił, że musimy nawet za darmo oddać nasz przemysł, bo jego
      produkcja jest na niskim poziomie. A teraz niższy poziom kupujemy w Chinach.
      Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo chciałbym, żeby Bóg istniał i pokarał ich za
      te oszustwa...
      Przyczyna jest prosta. Gdzie się nie obrócę, to wszędzie atakuje mnie nienawiść
      do komuny, do „sprawiedliwości społecznej”, do Kuby, Białorusi, Ameryki
      Południowej, a tu w najlepsze, w majestacie prawa, budujemy prosperity państwa
      komunistycznego. Wrogowie komunizmu jadą prosić o wysłuchanie... Gdyby chociaż
      to państwo należało do UE. Ale gdzież tam – jest wrogie naszym sprawiedliwym
      ustrojom i najlepszej w świecie demokracji. Trują nas swoimi technologiami,
      wciskają napromieniowany(żeby nie kiełkował), nic nie warty czosnek i tak po
      kolei. A my budujemy ich sprawiedliwość społeczną na poziomie jednego dolara
      dziennie na głowę... Nisko bo nisko, ale przynajmniej sprawiedliwie. W praktyce
      okazuje się, że garstka ryżu dla Chińczyka staje się dla nas ważniejsza, niż
      ciepły posiłek, czy owoce dla naszego dziecka w szkole, Gdyby chociaż wyznawali
      tę samą słuszną religię, co my. Skądże! W dodatku okazuje się, że gdyby Chiny w
      jednym dniu wycofały z banków amerykańskich wszystkie dolary, to ten wzór
      demokracji bankrutuje do punktu zero. Takie uzależnienie? Najpierw od Arabów a
      teraz od Chińczyków? A my miłujący niezależność patrzymy na to i nic? Liczymy na
      amerykański cud, że uda się wyżyć z deficytu? W tej sprawie również sprawdza się
      mądrość Elberta Hubbarda: „Genialność ma granice, głupota jest bezgraniczna”.
      Nieprawdaż?!
      Rozumiem „wspólnotę czosnku” w ramach UE czy nawet NATO, ale żeby aż tak
      wyjaławiać ziemie Państwa Środka? Rozumiem, że istnieje u nas potrzeba
      wykarmienia lumpenproletariatu i sierot po naszej złodziejskiej prywatyzacji,
      ale żeby pangę kupować od wiejskich sekretarzy organizacji partyjnych, bo taki
      jest faktyczny przydział koncesji. To już od naszych chłopów wiadomo, że
      „pryskane” mają na sprzedaż, a czyściutkie dla siebie. Trochę dumy Koreańczyków
      z Północy i jedzmy własny szczaw. Rozumiem, że można firmę państwową (TP)
      sprywatyzować firmie państwowej (FT), ale żeby zabierać prace naszym obywatelom
      i przenosić produkcję do wrogiego (ideowo) państwa. I ktoś mi potem mówi, że nie
      rozmawia się z terrorystami? Wszyscy negocjują z terrorystami, tylko nikt się
      nie chce do tego przyznać. Przy okazji robi się durniów z obywateli.
      I pomyśleć, że amerykanie dopuścili Chiny do światowej organizacji handlu, żeby
      osłabić Rosję. Coś chyba wymknęło się z planu. Bo jeśli Chiny rocznie
      przeznaczają na zbrojenia połowę rocznego budżetu Rosji, to chyba robi się
      śmiesznie i niebezpiecznie. Rosja to rozumie, że przegrywa i tak bardzo jej
      zależy na stosunkach z UE, że może i z nami się pogodzi....Teraz gdy na Allegro
      pytam oferenta, czy przypadkowo przedmiot nie został wyprodukowany w Chinach, to
      przeważnie milczy. Tylko jeden zrozumiał pytanie - „Tak, jak wszystko na tym
      świecie”. A swoją drogą, amerykański wynalazek typu cola i frytki, to tez niezła
      trucizna (fosforany! akrylamid!). Nie lekceważmy tego na równi z chińską melaminą.
      Moja wypowiedź powstała dziś, pod wpływem wiadomości, że niejaki Szyfrant
      legalnie wybiera się z wizytą... Warto i to przeczytać:
      www.olsztyn24.com/?m=1&i=9475
      P.S. Czasem mówię, że „bozia” uchroniła od polityki. Oszczędziła tej masakry
      osobowości. Jak to jest możliwe? – ktoś zapyta. To proste. Starałem się działać
      jak fachowiec i tylko w tych dziedzinach, w których podejrzewam się o fachowość.
      Siłą rzeczy, nie mogłem się zachować jak polityk. Ta postawa całkowicie
      wystarczyła mi w życiu zawodowym. Teraz nie wiem, jak się zachować, gdy wciska
      mi się naiwność, indyferentyzm, relatywizm i nihilizm moralny jako życiową
      postawę. Komu zależy, żeby społeczeństwo było takie? Czy jest gdzieś mowa o
      jakimś zaborcy, o którym nic nie wiem?
      • Gość: fansld Re: Granice obrzydzenia... IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:51
        zamknięty
        Jak rozumiem jhg uwaza sie za "bystrego obserwatorem życia politycznego i
        gospodarczego" :D :D
        Ciekawe tylko ze ten lewak nie zauwazyl jak zmienila sie gospodarka Chin a co
        sie dzieje w np. w Stanach?
        Oczywiscie jhg jako "bystry" nie raczy zauwazyc ze to wlasnie znienawidzony
        przez niego kapitalizm przyczynil sie do takiego rozwoju Chin a wprowadzany np.
        w Stanach socjal stacza gospodarke tego bylego kapitalistycznego kolosa
        (oparta na zniszczonym w latach 70-tych dolarze) na zgnile dno.
        Az sie dziwie ze JHG nie pieje z zachwytu ze w USA wprowadzono teraz "spolecznie
        sprawiedliwy" „Narodowy Fundusz Zdrowia” ktory w ciągu 10 lat będzie kosztował
        940 mld USD. Oj trza bedzie nadrukowac dolarkow. :D :D
        Oczywiscie juz w glowie lewaka rodza sie pomysly jakby tu cos uregulowac, zeby
        tu od jednych kupowac a od innych nie wspierac, ale to powszechna choroba
        "znafcow sprawiedliwej spolecznie" gospodarki.
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 08:57
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z
          czterech jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast
          spokojnie siedzieć na swoich...
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          • Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.05.10, 09:16
            zamknięty
            Oj..... mam nadzieje ze nie urazilem "bystrego" obserwatora :D :D :D
            Ale pewnie nie, bo niby z jakiej racji "bystry" bedzie sie przejmowal idiota :D
            :D I niech tak zostanie :D
    • Gość: jothagie Choć raz być antyfeministą... IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:27
      zamknięty
      W sklepie, pod wezwaniem bojowników o wolność, demokrację, solidarność i
      kapitalizm (w skrócie „Biedronka”) spotkała mnie nie byle jaka przygoda
      seksualna. Często zdarza się tam, że w punkcie „A” nie ma koszyków. Są one w
      punkcie „B”. W takiej sytuacji klienci, przeważnie dawna klasa panująca,
      zachowują się przeróżnie. Część, z pewnością dawni sekretarze, opieprzają
      kasjerki. Moim zdaniem wyjście niehumanitarne, jeśli zobaczy się ile ton towaru
      przerzucają dziennie ustawiając go kodem do czytnika. Inni, wyrozumiali dla
      każdego sprawiedliwego systemu, obchodzą cały sklep, pobierają koszyk i ruszają
      do punktu „A”. Przeważnie tak się zachowuję, chociaż nigdzie nie powtarzam tego,
      co pod nosem wypowiadam przy tej okazji. Dziś zadziałał instynkt stadny i
      zachowałem się jak cwaniak z dowolnego sprawiedliwego systemu – chyłkiem koło
      oczekujących do kasy – koszyk do ręki, jeszcze krok i już jestem przy
      konfiturach... Ale nie! Cztery kobitki przeszły, a mnie zatrzymała Matka Polka,
      z Polakiem w wózku. Zatrzymała mnie swoją własną d.... Nie wiem, czy miała
      uprzedzenie do tych, co zachodzą ją z tyłu, czy cierpiała jej ambicja, gdy męski
      osobnik, z nieustalonymi potrzebami, był w pobliżu i nie był na widoku. To
      drugie to raczej odpada, bo ze względu na mój wiek, płeć raczej trudno jest
      ustalić. Nie dosyć tego. Jak u prawdziwej Matki Polki posypał się w moim
      kierunku grad pouczeń. Słuchałem skruszony, jak obywatel słucha władzy... Gdy
      skończyły się mentorskie pomysły wystartowałem ja: „Proszę Pani! Niektóre
      kobiety, przynajmniej od czasu do czasu powinny mieć orgazm, bo inaczej to mają
      pretensje do wszystkiego i do wszystkich. W medycynie to się nazywa ostry zespół
      niedopchnięcia...”. Dziś chcę Pani powiedzieć, że cofam wszystko, cofam cały ten
      sęk... Nic mi do pani orgazmu i serdecznie przepraszam, że tak Panią
      zdiagnozowałem. A swoją drogą, to wyzwolić Was może tylko kasa i władza – żaden
      tam orgazm.
      P.S. Ze swoją ukochaną żoną przeżyłem czterdzieści lat i ani raz nie przyszło mi
      przekonać się, że antyfeminizm może sprawić tyle przyjemności... Ale później
      tyle wyrzutów sumienia i tyle analiz. Z bogatym sprawa jest prosta. Emeryt
      natomiast, sam dla siebie staje się Jungiem, Freudem i Adlerem. Temat
      darowałbym, gdyby nie następujący artykuł:
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7861281,Dni_Cipki__Piknik_w_zlym_towarzystwie.html
      To jest mały krok w stronę parytetu płci, bo gdy cały rok, na okrągło, mamy
      dzień jakiegoś Chuja, może na ludowo: Kutasa, albo może siusiaka – niech to
      będzie zgodne z podręcznikiem szkolnym..., to przynajmniej raz w roku niech
      będzie i taki dzień. Dla równowagi, inna relacja:
      seksualnosc-kobiet.pl/nowosci/relacja_z_dni_cipki
      Ci... ci... śnienie, czy ch... ch... cholesterol niech nie będzie z Wami!
      • Gość: fansld Re: Choć raz być antyfeministą... IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:42
        zamknięty
        Im dluzej Cie czytam tym czesciej dochodze do wniosku ze jest to powazna strata
        czasu. Przeciez Twoje przemyslenia bezsprzecznie wskazuja ze cierpisz na nie
        jeden ale kilka roznych "zespolow".
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 07:59
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie
          siedzieć na swoich...
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          • Gość: Marek Żyliński Jednak nie rozumiem tej "wymiany" IP: *.olsztyn.mm.pl 13.05.10, 09:36
            zamknięty

            Jednak nie rozumiem.
            Obydwaj macie rację.
            Ale...
            - Dlaczego aborygeni zjedli kucharza?

            www.youtube.com/watch?v=YANLy-Fuzqo&feature=related
    • Gość: jothagie Lepper Kononowiczem wyborów prezydenckich IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 07:21
      zamknięty
      W naszym pierdołkowie tak się jakoś porobiło, że wiodące partie bardzo nie lubią
      pana Andrzeja Leppera. Nie dociekam, jakie są tego przyczyny, bo każdy widzi,
      jakie jest to stado ogierów... Faktem jest, że partie te traktują go na razie
      jako enfanterrible tych wyborów. Prawdopodobnie spróbują go ominąć. Ale gdyby
      tak załapał się do drugiej tury, to nikt nie powstrzymałby swoich i sztabowych
      sądów na jego temat. Tak myślę, że takie doświadczenie przydałoby się nam w
      budowaniu osobistego stosunku do partii. Wszystkich. Ta kompromitacja jest
      Polsce potrzebna. Pozostał pewien niedosyt z Wałęsą i Tymińskim. Przydałoby się
      to dokończyć w lepszym stylu. Czekam więc na rżnięcie w stylu Szeli, a nie
      jakieś tam opowiadania o broszce, która się nie zmydli.
      A swoją drogą, w PKW mieli 10 osób do sprawdzenia i potknęli się na Lepperze...
      coś to może znaczyć... Przyjrzyjcie się kandydatom – ktokolwiek wygra, to i tak
      będzie tylko czyjąś atrapą... Niestety, o żadnym zwycięstwie w tym sporze nie
      można mówić jak Napoleon na widok Goethego: „Voila un home” (ależ to mąż). A tu
      chłop (ba, byk! jak to określiła p. Łyżwińska) z krwi i kości. Sam we własnej
      osobie.
      I wreszcie jest jakiś plus całej tej afery. Wczoraj mój przydzielony mi
      adwersarz raczył wyrazić się w polemice w sposób następujący: „Wole tepego
      uczciwego niz profesora lgarza” (pisownia oryginalna). Voila un home; A.L.
      P.S. Ułaskawić Rybę, bo od pewnego czasu nie smakuje mi zupa rybna. A było to
      najbardziej smakowite danie mojego menu. Sam łowiłem, sam gotowałem i sam
      jadłem... Bez specjalnego rozgłosu można by również zalegalizować gwałty na
      prostytutkach... nie, żebym na to czekał („dwaj starcy Zuzannę zgwałcić chcieli,
      ale czym nie mieli”). Koniecznie też amnestia i darmowe solaria dla narodu
      (mógł Wałęsa obiecywać? Może i Lepper).
      A co tu robi Kononowicz? To materiał dydaktyczny w temacie: „różnica między
      sweterkiem a garniturkiem”. Nie występuje tu tylko Drzewiecki, ale chyba miał
      rację. Prezydentem może być krupier, mistrz bokserski, bliźniak wykształciuch (w
      okularach!) i cała „Masa” innych. W razie czego... nie ma sprawy – albo
      Balcerowicz wreszcie odejdzie, albo wykorzystamy drugi TU154 (nr boczny 102),
      aktualnie na doposażaniu w tym samym miejscu, co poprzedni.
      • Gość: fansld Re: Lepper Kononowiczem wyborów prezydenckich IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 07:56
        zamknięty
        Pod obecnymi rzadami inteligentow dług publiczny Polski powiększa się obecnie
        srednio z szybkością ok tysięcy złotych na sekundę. Ciekawe czy w kwestii
        prymitywizmu, uczciwosci i wyksztalcenia powie JHG jak znajdziemy sie w sytuacji
        Grecji i trzeba bedzie ciac radykalnie np. emeryturki? tez napisze ze sie w
        "naszym pierdolkowie narobilo" albo "ta kompromitacja jest Polsce potrzebna" czy
        tez "Pozostał pewien niedosyt z Wałęsą i Tymińskim"? :)
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 08:29
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa, a Ty głupotom się oddajesz, zamiast spokojnie
          siedzieć na swoich...
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
    • Gość: jothagie Grekiem nie jestem – możecie ciąć... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 09:44
      zamknięty
      Zostałem postraszony greckim kryzysem i obcięciem mi „emeryturki” na wypadek
      kryzysu. Takie tam nieodpowiedzialne ble, ble. Ale rozważmy konkretny przykład.
      Konkretny, nie zmyślony.
      Zawodowo spotkałem grupę Greków a zaprzyjaźniłem się jednym z nich. Przyjaźnimy
      się do dziś i jakieś tam mailowe dusery wymieniamy. Pochodzi i żyje na Krecie.
      Odwiedziłem go dwukrotnie i jedno, co mogę powiedzieć – żadne porównanie.
      Wykształcenie podobne, praca podobna, ale życie odmienne. Dom z posesją w
      przecudnym miejscu, wart na nasze około 10 milionów złotych, przy czym mogłem
      niedoszacować, bo szczegółów nie znam. Widziałem podobny, wystawiony na
      sprzedaż. Dwa samochody. Czwórka wykształconych dzieci. Żona pracowała również,
      ale dla prestiżu, a nie dla pieniędzy.
      I teraz to, co wiem na pewno. Jego emerytura wynosi 1425 euro na rękę. Ma
      jeszcze jakieś dodatki, ale nie wiem, na czym to polega. To jest duża emerytura
      jak na warunki greckie (jeśli się nie mylę to 500 euro jest minimalna). Jeśli z
      powodu kryzysu obetną mu połowę, to wyżyje (dochodzi emerytura żony a i dzieci
      nie pozwolą na obniżenie standardu życia rodzicom). Fakt, że jedzą dobrze, ale
      skromnie. Nie szastają również pieniędzmi. Faktem jest również, że spotkałem i
      biednych Greków. Policzmy jednak wg dzisiejszych kursów: połowa jego emerytury
      to 2850 zł. na rękę w naszych warunkach. Chciałbym mieć tyle na swoje emeryckie
      wydatki.
      Porównajmy teraz moje warunki. Jeśli zabiorą mi połowę emerytury, to jest
      totalna klęska. Przy 700 złotych, to ja przestaję kupować leki, przestaję płacić
      czynsz (50 mkw. w bloku), nie płacę za energię(?), pozbywam się mego adwersarza,
      bo likwiduję internet, Odżywianie – kasza i warzywa. Tragedię łatwo przewidzieć.
      Jeśli uwzględni się, że emerytów jest około 10 milionów, to leży również
      gospodarka. Zamiera wymiana towarowo – pieniężna. Bankrutują ci, co teraz
      krzyczą, że są solą tej ziemi – przedsiębiorcy, niezależnie od tego, jaką
      liberalną teorię wyznają. Wzrosną wydatki na policję, żeby bezrobotni nie
      podusili przedsiębiorców. Miejsc w samolotach zabraknie, żebyście mogli uciec
      przed niezadowoleniem głodnych i biednych. Apokalipsa i Armagedon, to mało
      powiedziane.
      Zastanów się więc durna pało, co Ty prowokujesz...
      • Gość: fansld Re: Grekiem nie jestem – możecie ciąć... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.05.10, 11:49
        zamknięty
        A Ty sie "madra palo" w koncu zainteresuj ekonomia. Moze pojmiesz na starosc na
        jakim swiecie zyjesz. W tym roku deficyt w kraju ma wyniesc cos ponad 50 mld
        zlotych. To ten oficjalny bo przeciez "liberal" Tusk zezwolil na zapozyczanie
        sie na poczet Polakow takim instytucjom jak Zakladow Ucisku Spolecznego a to
        juz nie jest wykazywane przy przeliczaniu dlugu panstwowego.
        Zyjemy na znacznie wiekszy kredyt niz za Gierka, podatki siegaja - jak niektorzy
        wyliczaja - 80% naszych dochodow wiec pytam z czego chcesz splacac rosnacy
        deficyt??????????
        W Eurokolchozie ktorego banki sa udupione w greckich obligacjach wymyslono aby
        wyslac 750 mld Euro do Grecji ja sie pytam jakim prawem robi sie takie bandyctwo
        i po co? Przeciez debil wie ze to prowadzi do zapasci.
        Zapomniales co sie dzialo po Gierku? Jak sie stalo po 5 zyletek na mrozie 3
        godziny? Ja nie prowokuje ja mysle czego i Tobie zycze..... madra palo.
    • Gość: jothagie Czym ty dla niej? Wdzięczne dziecię IP: *.olsztyn.mm.pl 15.05.10, 09:06
      zamknięty
      Od zawsze interesowały mnie oficjalne próby ustalania tożsamości Polski i
      Polaków. To, co oficjalnie mówiło się na ten temat było przeważnie zakłamane i
      na „wynos”, czyli my wiemy swoje a wam to musi wystarczyć... Jakieś tam zrywy
      próbujące nas dookreślić, nie wnosiły wiele poza łopotem sztandarów. W zasadzie
      teraz można by to zrobić, bo wszelkie wersje będą dopuszczone, chociaż niektóre
      bardziej... Anachronizmem wydaje się ustalanie tożsamości w oparciu o historię,
      religię i przelaną krew. To jest passe i nie wróci więcej. Może jako model
      indywidualny utrzyma się, ale będzie musiał stawić czoło starciu ze
      współczesnością młodzieży. I tu nie ma rady – nowy model uwzględniający miejsce
      konkretnego człowieka jest również sprawą indywidualną, a ponieważ wychowanie
      jest oparte na wartościach tradycyjnych, więc sama tożsamość ludzi młodych,
      inwestujących w swoją tożsamość, długo będzie mieć charakter nieoficjalny.
      Powoli jednak damy sobie radę.
      Zastanawia mnie ta nieporadność w poszukiwaniu tożsamości w skali Polski. Wiele
      państw jest w takiej sytuacji więc to nic nadzwyczajnego, ale „widzę” mataczenie
      w tej sprawie, choć rzecz dzieje się pod stołem. Równie okrągłym, jakich wiele.
      W grze są propozycje, które znamy ze współczesności: IIIRP, IVRP. Są propozycje
      historyczne, jak odmiana Kraju Przywiślańskiego w konkurencji z Generalnym
      Gubernatorstwem. Rozważany jest również protektorat (stan) USA, czy Wspólnota z
      UE typu ZSRR (Zagłębie Siły Roboczej Reglamentowanej). Akwizgran, laudacja
      Angeli Merkel i najbardziej polityczna Nagroda Karola Wielkiego wskazują
      właściwy kierunek myślenia, chociaż ciesze się, że nas gdziekolwiek i za
      cokolwiek odznaczają (po prostu gratuluję).
      W takiej jednak sytuacji można się zastanawiać, czy przypadkowo nie warto by
      zmienić zestawu pytań „Małego Polaka”. Nie pytajmy więc, kto jest premierem, bo
      odpowiedź nie daje żadnej szczególnej wiedzy. Pytajmy, kto nami rządzi.
      Odpowiedź zaś na pytanie, „Kto ty jesteś?” będzie konsekwencją wcześniejszej
      odpowiedzi. „Mały Polak” nawet jeśli jest bękartem międzynarodowego kapitału i
      lokalnej głupoty, to powinien znać swoich „rodziców”.
      P.S. Dziadek przekazał mi w dzieciństwie kilkanaście starych książek powiązanych
      sznurkiem. Wśród nich większość z dedykacją Władysława Bełzy, autora wiersza
      „Kto ty jesteś? Polak mały” z „Katechizmu polskiego dziecka. Wiersze” (1900
      rok). Przeczytałem wszystko, ale to było takie jakieś bełzowate, już wtedy.
      Faktem natomiast jest, że dzięki tej lekturze do dziś ustalam, kim jestem. I
      proszę mi nie przeszkadzać wciskaniem epitetów. Informuję jednocześnie, iż
      przerobiłem już odpowiedź, że jestem dzieckiem Jedynego Boga, że mam chodzić do
      kościoła, dawać na tacę i przynajmniej raz w życiu odbyć pielgrzymkę do siedziby
      mego przywódcy w Watykanie – veni, vidi et dubito. Proszę więc nie wymuszać!
    • Gość: ZzeStM List otwarty IP: *.serverloft.com 15.05.10, 23:10
      zamknięty
      Jothagie!
      Mam wrażenie, ze czegoś nie rozumiem i będę Ci wdzięczny za wyjaśnienie.
      Korzystam z internetu i czytam polskie strony, ot tak z tęsknoty za krajem i rodziną.
      Wchodzę na to forum, jako jedyne, gdyż urodziłem się w Olsztynie. Czasem coś mi
      to istotnego przypomni. Czytam również Twoje teksty i z podziwu wyjść nie mogę.
      Jak zrozumieć Twoje intencje? Nie jesteś w polityce, nie kandydujesz, nie widać,
      żebyś niszczył jakąś konkurencję. Znosisz objaw ideologicznego niedorozwoju u
      swego oponenta. Dlaczego więc poświęcasz temu tyle czasu? Chyba nie odpowiesz,
      jak ten Leo, że dla pieniędzy. Więc, dlaczego, bo w kategoriach rynkowych jest to
      zupełnie niezrozumiałe.
      • Gość: jothagie Odpowiedź też nie jest sekretna IP: *.olsztyn.mm.pl 16.05.10, 08:25
        zamknięty
        Coś Ci opowiem. O sobie i mojej żonie. Jak przystało na starszych ludzi,
        zasypiamy około 22giej. Z przyzwyczajenia budzimy się o 6tej rano. Zjadamy po
        pół jakiegoś cytrusa i oddajemy się swoim nałogom – żona ogląda telewizję a ja
        czytam, potem jakieś zakupy i spisuję swoje poranne i wczorajsze refleksje.
        Czasem coś umieszczam w internecie tak, aby moja żona mogła się na to natknąć
        około 10tej. Lubię jej dar recenzowania. W sposób niekłamany wyraża swoją
        wrażliwość na słowo pisane. Piszę więc dla żony i inteligentnych czytelników. I
        tyle! Żadnych podtekstów.
        Oponentów natomiast ma się takich, jakich się ma. Powoli wychodzimy z sowieckiej
        strefy wpływów myślowych, gdzie zwyczajowo z myślących inaczej robiło się
        psycholi, choć psycholi jest pod dostatkiem zupełnie z innych względów. Musimy
        ten etap jakoś przebrnąć – od prezydenta po „szaraczka”. Ale nie narzekam. Mój
        oponent jest dydaktycznym egzemplarzem do samokształcenia się w tolerancji. To
        egzemplarz specjalnej troski. I przy tym zostańmy... W poglądach jest wprawdzie
        faszystą (po wymiotach poznacie ich), ale mam nadzieję, że historia drugi raz
        gówniarzy nie dopuści do władzy. Hindenburg musiałby o tym powiedzieć, że
        maszerujemy osobno i bijemy się osobno. I obaj już bez szans na zwycięstwo. Mnie
        to nie stresuje, a jego tak...
        Wydaje Ci się, że poświęcam temu dużo czasu. Jeśli widzę problem, to siadam i
        piszę. Często nie czytam drugi raz i stąd powszechne u mnie „rwanie myśli”.
        Zagadnienie jest spójne, ale niekiedy brak „konsekwencji zdania po zdaniu”.
        Doskonale wychwytuje to moja pani domu. Mam jednak zasadę nie wracać, do tego,
        co zostało napisane, bo inne okoliczności nakazują zmianę myślenia. Moje pisanie
        jest dokumentem mnie samego, ale tylko na określoną datę i godzinę... Nie mam i
        nie przyznaje się do jakiegoś systemu politycznego. Jestem politycznym singlem,
        bo z nikim nie podzielam systemu bez zastrzeżeń, Z tych powodów nie mogę być
        członkiem żadnej partii, bo nie podporządkuję się temu, co mi nie odpowiada. Nie
        pcham się również na żaden afisz, ale poglądy prezentuję. I nie dlatego, ze
        muszę – utrzymuję swój umysł w sprawności. Jeśli kiedyś zaprzestanę czytać,
        pisać i chodzić na zakupy, to będzie znaczyć, że ostatecznie poddałem się
        starości. Kiedyś to nastąpi... i wtedy rozwiąże się problem mego oponenta. Ale
        on, żeby być wyższym zawsze będzie deptał kogoś innego. Ten typ tak ma. Ale ja
        go nawet lubię. Lubię go jak tych z ZMP, co to jeszcze w 1956 roku oficjalnie
        poniżali mnie za to, że byłem ministrantem, ale po szkole razem chodziliśmy na
        ryby, a tam to ja ich poniżałem, bo miałem najlepsze brania.
        Pozdrawiam Cię słowami Horacego: /.../vina liques/.../carpe diem quam minimum
        credula postero - przynieś wina. Korzystaj z dnia. Odrzuć myśl o przyszłości.
        Szczególnie, jeśli takie refleksje nachodzą Cię w sobotę, późną porą.
    • Gość: jothagie Homo sovieticus jako ewolucyjny mutant IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 08:20
      zamknięty
      Profesor Stanisław Ossowski jeszcze w latach 50-tych napisał, że będą musiały
      przeminąć trzy pokolenia zanim sowiecka mentalność przestanie istnieć w
      umysłach Polaków. Ale kiedyś przestanie i w tej pewności mieści się część
      postępu, jakiego dokonujemy. Mimo wielu „poparzeń” w tym procesie.
      Taką nadzieje pokładaliśmy w „Solidarności” a popatrzymy jak elity
      postsolidarnościowe zamieniły się w cwaniaczków i kombinatorów zarabiających na
      państwie. Patrzą, kogo by interesownie poprzeć i gdzie dobrze d. usadowić.
      Urzędy to kasty oparte o instynkty stadne. Ufaliśmy Kościołowi a on ufających
      wydoił do ostatniej emerytury. Stworzył nawet swoista logikę: budujmy kościoły,
      żebyśmy mieli gdzie się modlić o mieszkania. Wiemy, że istnieją zasady, ale
      łamiemy je, a potem dajemy policjantowi łapówkę, pielęgniarce dodatkowe
      pieniądze za należną opiekę, akceptujemy korepetycje i solidaryzujemy się z
      przestępcami. Zdobyliśmy majątek za grosze, a teraz mówimy o należnych nam
      prawach jako ludziach przedsiębiorczych i nic nas nędza innych nie obchodzi.
      Dorobiliśmy się na wyzysku a teraz mówimy, że bieda to sprawa państwa, ale jeśli
      coś spróbuje zrobić, to straszymy Grecją. To wszystko jest sowiecka mentalność,
      ale to się zmieni. Idziemy w dobrym kierunku i dojdziemy.
      I jeszcze przykład: Z sądowych akt ginie sporządzony 10 lat temu rysopis. Giną
      klisze z odciskami palców w sprawie zabójstwa Joroszewiczów. W prokuraturze
      zalewa dokumenty w sprawie Olewnika, Następuje seria samobójstw uczestników
      zbrodni. W dziwnych okolicznościach giną ludzie zajmujący się sprawą FOZZ. I
      wiele innych przykładów nieracjonalnej skuteczności działań. To wszystko z
      naszej chrześcijańskiej tradycji?
      W naszej mentalności ostała się tęsknota za bolszewikiem z Aurory – niby, że
      każdy strzał z dział powoduje nowe rozdanie. Niestety, w najnowszej historii
      mieliśmy trzy rozdania i nie będzie ich więcej – Magdalenka, NATO i UE. Wszyscy
      graja znaczonymi kartami i tej gry musimy się nauczyć, a nie wprowadzać
      misyjnych zasad. Wdepnęliśmy w cały kontekst geopolityczny i życzenia, by nasze
      stosunki z sąsiadami były takie, jak życzy sobie całość, o czym może (nie musi!)
      przypominać katastrofa smoleńska. Tron będzie obsadzany według ustalonych
      kryteriów. To, że Mossad ma wiadomości z pierwszej ręki, nie wystarcza. A Aurorę
      trzeba sprowadzić do podręczników historii, a nie wykorzystywać, kiedy nam się
      tylko coś nie podoba.
      Mamy wybory prezydenckie. Sowiecka mentalność nakazuje nam jedność poglądów, a
      po wyborach zaleca nienawiść do wygranego. Może odwrotnie – teraz posprzeczamy
      się a po wyborach uznamy zwycięzcę za swego prezydenta? Nie dożyję, ale marzę,
      że człowiek o dowolnych poglądach politycznych będzie uznany za pełnoprawnego
      obywatela, a nie jak dotychczas: lider wartości i lewicowa szmata lub prawicowy
      mop i lewicowy wrażliwiec. Zauważcie, że na znaczeniu straciło powiedzenie:
      "Good red is dead red" – znak, że semiotyka wzięła górę, bo myślenie pozostało
      bez zmian.
      Zastanawia mnie również, że publicyści, zamiast wrócić do krytyki wzorca
      częściowo poniechanego, wolą wymyślać jakieś Negrolandie i dowolnie przypisywać
      jej cechy, które niby mają straszyć góralki, jak za przeproszeniem, same gacie
      bez chłopa. Strachy na Lachy... Nikt rewolucji nie wprowadzi. Każdy ma upatrzone
      pozycje. A my trwonimy czas.
      P.S. Wszystkim nam się wmawia, że to wybory prezydenta RP, a to zaledwie konkurs
      na stanowisko dozorcy żyrandola w Pałacu Prezydenckim. Ale i to nie jest prawda
      do końca, bo uzasadniona jest także wersja, że niezależnie od tego, kto z
      „wielkich” wygra, to spowoduje, że w granicach 22 lipca wraca PKWN. Bo albo
      biały bolszewizm, albo dawne WSI. I wtedy też będzie super, bo stery, z
      ustalenia demokracji, będą tam, gdzie trzeba.
      Nie chcę burzyć ustalonych prawd, ale sprostuję, że twórcą kategorii „homo
      sovieticus” był prof. Ossowski a nie ks. Tischner.
      Zachęcam do posłuchania czasem Liroya: "Szpitale zamykają, zamykają przedszkola
      - kościołów za to coraz więcej dookoła" (1995 r.). To jest w myśl logiki
      sowieckiej: zająć ich okopy a ceremoniał (przeznaczenie) zmieni się w trakcie...
      • Gość: fansld Re: Homo sovieticus jako ewolucyjny mutant IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 09:49
        zamknięty
        Masz jakas fobie koscielna co? :D :D W jednym tekscie kilka odwolan do win
        kościoła. :D :D

        1. . „Ufaliśmy Kościołowi a on ufających wydoił do ostatniej emerytury” A ja
        głupi myślałem ze to obowiązkowy państwowy ZUS nas doi z pieniędzy i dostaniemy
        od niego godna (pozalowania) emeryturke. Ale jak zwykle jestem tepy.

        2. „To wszystko z naszej chrześcijańskiej tradycji?” Tradycja ze rzadza nami
        ludzie majacy gdzies narod siega Wazow. Od tamtej pory nastąpił trwaly kryzys
        zaufania do władzy. To co jest teraz to zwyczajna i absolutnie logiczna
        konsekwencja przystosowania się narodu do zycia w warunkach totalnych
        rozbierznosci miedzy potrzebami narodu a celami władzy. Rzady Wazos, Sasow,
        rozbiory, okupacje niemiecka i sowiecka … czemu sie dziwic? No najłatwiej zwalic
        na Kościół bo to nie koliduje z lewacka tepota.

        3. Szpitale zamykają, zamykają przedszkola- kościołów za to coraz więcej
        dookoła. Szkoda ze Liroy nie zaśpiewał jak rosna dysproporcje miedzy srednia
        krajowa a zarobkami tzw. elity. Szkoda ze nie zaśpiewał jak się niszczy klase
        srednia czyli motor napedowy rozwoju każdego narodu. Szkoda ze nie mowil o 80%
        podatkach które placimy na opiekuncze (hehehehe) panstwo. Ale to tez nie pasuje
        do lewackiej ideologi.

        4. „Taką nadzieje pokładaliśmy w „Solidarności” a popatrzymy jak elity
        postsolidarnościowe zamieniły się w cwaniaczków i kombinatorów zarabiających na
        państwie”. Okazalo się ze to nie byly żadne elity tylko marionetki czerwonych
        które w bialy dzien ogolily nas z kasy i w imie sprawiedliwości społecznej gola
        dalej… no ale ale to tez zapewne wina Kościoła.
        Kiszczak się musi pokładać ze smiechu..
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 10:00
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa (niestety, dwa padły), a Ty głupotom się oddajesz,
          zamiast spokojnie siedzieć na swoich...
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
          Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że
          dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony...
          Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          • Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 17.05.10, 10:38
            zamknięty
            Cenie sobie również poglądy nie skażone znajomością tematu - i kto to mowi :D:D
    • Gość: jothagie Nie należy przesadzać, IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 09:36
      zamknięty
      a tym bardziej, powiększać...
      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Powiekszyles-sobie-czlonka-Zapomnij-o-pracy-w-policji,wid,12223237,wiadomosc.html
      Właśnie tak, żeby nie przesadzić i nie powiększać zagrożenia, zapowiadam, że po
      wyborach pojawi się nowy napój energetyzujący „FullTusk” w odmianach
      „StrongTusk” I „MocnyLightTusk”. Już się zaczynam bać.
      Chcę powiedzieć, że uwielbiam moją sąsiadkę, która dała na mszę, żeby Kaczyński
      nie wygrał (ksiądz przyjął zamówienie, więc i Bóg wysłucha...). Niestety,
      porażka Kaczyńskiego niebezpiecznie wzmocni Tuska, co jest również niebezpieczne
      ze względu na to, co ujawniła o nim Lady Torpeda. Kadencja obecnego rządu jest
      historią urządzania się na dłuższy pobyt i to w stylu - nic dla ludzi, wszystko
      dla nadludzi.
      Przesada w miłości do jednej ze stron zaraziła nas niebezpieczną chorobą.
      Jesteśmy nieuleczalnie chorzy z powodu PiSu i ich IV RP ewentualnie z cienia
      możliwości ich powrotu, ale jest i drugi objaw – przesyt z powodu PO, GW, TVN,
      itp. Tego też już nie da się zatrzymać – równia pochyła w stronę marginalizacji
      partii i tych instytucji. To potrwa długo, bo PO jest dobrze osadzona w
      gospodarczych konfiturach, ale społeczeństwo powoli dostaje alergii i zbliża się
      do niebezpiecznej granicy nihilizmu, kiedy stwierdzi, że nie ma innej
      możliwości... Wtedy wybór w sytuacji, gdy faktycznie brak wyboru może przynieść
      zaskakujące wyniki.
      Za grubo przesadzone uważam ulubione powiedzenie liberałów, że darmowy to jest
      ser w pułapce na myszy. (A darmowa Noc Muzeów?) W związku z tym jest mi zawsze
      przykro, gdy przechodzę koło jadłodajni dla bezdomnych i bezrobotnych –
      uświadamiam sobie, że tych ludzi dusi się właśnie w pułapce gospodarki rynkowej.
      Na pewno darmowa jest również głupota w internecie, choć przyznam, że to drugie
      powstało w internetowym starciu liberałów z PO i bolszewików z PiSu. A starcie
      zapowiada się kosmiczne.
      Mam wrażenie, że z ogromną przesadą, w porównaniu do innych krajów, stawia się
      Kościół. Dzisiejszy Kościół katolicki, dalej żądający... według mnie to typowa
      wydmuszka kulturowa, pozbawiona zawartości ideowej. Ot taka kraszanka ozdabiana
      bizantyńskim ceremoniałem. Robi jeszcze swoje, tzn. zrzesza ludzi o podobnej
      estetyce, ale nie zostawia trwałych śladów na ludzkich zachowaniach. Po prostu,
      uległ deprawacji, gdyż ustawił się po złej stronie mocy. Widocznie sam nie
      wierzy w to, co głosi.
      Uważam, że przesadziliśmy w naszej narodowej nędzy. Myślę, że zbyt duża część
      społeczeństwa jest przez okoliczności ukierunkowana na to żeby przeżyć, a nie na
      to żeby żyć. Zwróćmy uwagę, że potomkom tych „zmuszonych” zamiast żyć i szukać
      na to sposobu, bardziej opłaca się życie udawać. Stworzono zbyt duży dystans
      między marzeniami a życiem. Życie nie jest dla zbyt wielu wyzwaniem. Jeśli z
      tego w ogóle da się wyjść, to trzeba się liczyć z dużymi okaleczeniami.
      Życie wymaga umiaru. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie przesadzają w swoich
      postawach. Osoby, które nie zdają sobie sprawy ze skutków swojej postawy określa
      się mianem "pożytecznych idiotów " (określenie Lenina z czasów NEPu). Ta
      przesada postaw jest pożyteczna tylko dla stron sporu, ale wyjaławia
      społeczeństwo z myślenia. Kształtuje społeczności klakierów lub potakiwaczy.
      Czasem odnoszę wrażenie, że właśnie na tym nam odgórnie zależy.
      P.S. Pamiętacie zmyłkę „na Tymińskiego”? „Uwaga! To człowiek służb”. Zadziałało,
      wygrał człowiek służb. Żadnej litości dla kłamców i oszustów politycznych.
      Obywatelu nie daj się gwałcić mediom! Media powtórzą sukces wyborczy 1947
      (sfałszują je przy Twojej pomocy). Ktoś tu musi nafajdać w spodnie, ale dlaczego
      akurat Ty w pampersa?
      • Gość: fansld Re: Nie należy przesadzać, IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 10:42
        zamknięty
        Ciekawe gdzie tu lewaczek widzi gospodarke rynkowa? No ale to już klasyczny –
        obok Kościoła – temat który jest ulubionym obszarem zakłamywania rzeczywistości. :D
        Ciekawe ze JHG pisze „nie daj się gwałcić mediom” a nie widzi ze dal się ogłupić
        zapewne jako jeden pierwszych”. Widzi gospodarke rynkowa tam gdzie jej nie ma.
        Wniosek może być tylko jeden – dal to sobie wmówić.
        No a teraz biedni i bezdomni. Co z nimi zrobic. A może uszanowac ich wybor? Może
        pogodzic się z tym ze będą zawsze i w każdym ustroju.
        Może warto zadac sobie pytanie czy w imie bezdomnych warto dac zniewolic cale
        społeczeństwo, zmuszac do skladania się na „bezdomnych i chorych” w imie tzw.
        sprawiedliwości spolecznej” a tak naprawde na bande złodziei przy korycie?
        Kiedys czytałem ze ponad 10% ludzy starających się o dodatki mieszkaniowe ma garaze.
        Każdy z nas wie ze ponad 80% osob korzystajacych z pomocy społecznej to rodziny
        z problemem alkoholowym.
        Jaki to ma sens? A ta armia urzędasów potrzebna do rodzialu pomocy spolecznej
        tez jesc musi.
        Kiedys były rozne akcje charytatywne ale do tego potrzebne jest bogate
        społeczeństwo a nie ograbiane w bezczelny sposób z większości swoich dochodow.
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 18.05.10, 13:37
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był
          taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno.
          W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki
          zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu?
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
          Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że
          dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony...
          Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie
          (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają...
    • Gość: jothagie Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:02
      zamknięty
      Onegdaj było, że językiem salonowym w Moskwie był język polski (gdzieś około
      1612 roku). Aż trudno uwierzyć. U nas zaczęło wchodzić w standard, że szef nie
      mówi w żadnym języku, ale sekretarka mówi po niemiecku, angielsku i potrafi po
      francusku... W miesiącach letnich bywało, że w Olsztynie do policyjnego patrolu
      dodawano studenta, który potrafił. Okazuje się, że na Zachodzie dosyć powszechne
      jest uczenie elementarnego polskiego (coś na kształt angielskiego w RPA). W
      Wielkiej Brytanii zaczęto od policjantów i w ramach pierwszej lekcji poznali
      polski skrót „CHWDP” i jego nieortograficzną odmianę „HWDP”. I już wiadomo, że
      nie należy sobie robić zdjęcia z Polakiem, który trzyma transparent z takim
      napisem, bo to znaczy: "A dick up the police’s ass", lub dokładniej: „Penis up
      the bottom of the police”. (Tyż piknie!) Obie wersje takie sobie, ale jak to
      sympatycznie brzmi – nowoczesna miłość i łacina XXI wieku.
      I miodzio! W moim wieku najważniejszy jest ruch intelektualny...
      Robiłem porządki w swoich notatkach pisanych jeszcze ręcznie i znalazłem ksero
      przecieku pewnego wywiadu przeprowadzonego ze znanym kiedyś w Olsztynie VIPem.
      Jak znam kulisy, to dziennikarz dorwał podpitego osobnika, co tłumaczy szczerość
      wypowiedzi. Wywiad ze względu na ujawnione tam „tajemnice” nie mógł się ukazać w
      oficjalnej prasie, ale przeciekł był do świadomości wielu olsztyniaków. Po tym
      fakcie pewna wspólnota wydała ciche rozporządzenie, że jej członkowie mogą
      udzielać wywiadów tylko swoim... Tylko jedno zdanie z tego wywiadu: „O życie
      jestem spokojny, bo mam oszczędności na 7 żyć”. Człowiek ten o twórczym
      pseudonimie „10%” został ostatecznie odsunięty od „gospodarzenia” cudzymi
      pieniędzmi, ale krzywdy mu nie zrobiono, no może tylko tym, że ujawniono, iż
      współpracował...
      Jak na ten czas, nie może zabraknąć refleksji wyborczych: W tym starciu gigantów
      podoba mi się jedno. Kaczyński nie wygra, ale PO musi tańczyć do obrzydliwej
      muzyki, którą on nastawił. Z oglądu sceptyka, który stoi pod barkiem i
      „dialektuje” się zawartością pucharu wygląda to pociesznie. Mam jednak wyraźne
      poczcie, że jak kiedyś z plebsem, tak teraz, nikt z wykształciuchem się nie
      liczy. Ale wykształciuchowi dana została jeszcze jedna radość, jak słowa czasem
      urastają do roli przepowiedni – myślę o perspektywie ginięcia dinozaurów.
      Dodatkowo mam takie optymistyczne poczucie, że ten cały sztafaż propagandowy
      jakoś delikatnie omija to społeczeństwo i nie ma szans na zrobienie mu wielkich
      szkód. Tylko nienawistnicy zdegradują się jeszcze bardziej.
      Janusz Kowrin-Mikke ujął mnie umiejętnością tworzenia atmosfery politycznej. Ta
      charakteryzuje się czymś, co wprawdzie jest oparte na fałszu, ale, przy okazji
      której, większe wrażenie robi prawda z tego fałszu wynikająca. Jest to zgodne z
      zasadami logiki, że z fałszu może prawda wynikać, dlatego nie budzi odrzucania i
      nawet przyjmuje się w interesie głoszącego. Najczęściej w polityce jest to
      rodzaj fałszywego założenia z którego do woli wyciąga się wnioski
      uprawdopodobniane intuicją, silnymi przekonaniami, niezadowoleniem – w żadnym
      wypadku solidnym rozumowaniem. Oto ta wypowiedź wspomnianego J.K-M: "Demokracja,
      to taki ustrój, w którym decyduje większość. A kogo jest więcej? Mądrych, czy
      głupich?" Sprytne, prawda? A jaką to metodą policzono jednych i drugich.
      Wprawdzie nie twierdzę, że społeczeństwo nasze składa się tylko z ludzi mądrych,
      ale nie popełniłbym takiego głupstwa, żeby sugerować, że większość to głupki.
      Istnieją tacy, co za chwilę udowodni mój adwersarz, ale to nie oni nadają ton
      życiu politycznemu.
      P.S. I po co ja mam być ten najgorszy, co godzi w gospodarkę? Warto poczytać...
      biznes.interia.pl/news/niepokojaca-diagnoza-polska-praca-jest-chora,1479189
      • Gość: fansld Re: Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:18
        zamknięty
        Mamy wyksztalcone spoleczenstwo umiejace odrozniac dobro od zla. Dzieki temu co
        4 lata wybierane sa coraz to lepsze rzady. Nasze spoleczenstwo zdolne do
        politycznego myslenia nie wybiera zlodziei ktorzy maja nas serdecznie gdzies.
        Gdyby nasze spoleczenstwo glosowalo glupio przy korycie siedzialaby banda
        cwaniakow a zadluzenie kraju wynosiloby ok 750 mld zl.
        Na szczescie, na wstepie napisalem, jest super a bedzie jeszcze lepiej. :)
        Ludzie wszak nie nabieraja sie na lgarstwa zlych politykow.


        • Gość: jothagie Re: Co za czasy? IP: *.olsztyn.mm.pl 19.05.10, 09:42
          zamknięty
          I tak trzymać, jak powiedział klasyk...
    • Gość: jothagie Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 07:35
      zamknięty
      Rozsiewa zioła maj...
      Niektórzy tak właśnie mają, ale jest i inaczej.
      Za dziecięcych lat mieszkałem 1,5 kilometra (dokładnie 1523 m) od przepięknego
      górskiego strumyka. Miał on tę ważną cechę, że idąc w stronę jego źródeł nie
      napotykało się na żadne osady. Dzicz i wszędzie kamienie, piaseczek, które
      nadawały wodzie niespotykaną czystość. Wtedy doceniałem tylko jedno, że było
      tam pełno kiełbi o wyjątkowym smaku. Tak przynajmniej mówiła moja mama. Były
      również bełki (zakola), z których można było wyciągnąć całą czteropokoleniową
      rodzinę karasi. W płytkich miejscach woda do kostek, chociaż ktoś tam utonął, bo
      po powodzi pozostawały nieznane dna. Przy łowieniu ryb obowiązywała pewna
      zasada – jedno oko na spławik(korek) a drugie na góry. Jeśli tam pojawiły się
      czarne chmury, to trzeba było szybko zbierać się do domu. Najpóźniej do godziny
      szemrzący strumyk zmieniał się w przerażającą rzekę rozlewającą się daleko. Jest
      mi to niezwykle łatwo wyobrazić sobie, że dziś ten strumyk niszczy drogę w mojej
      miejscowości. Psychicznie jestem z mieszkańcami, bo nikogo z bliskich już tam
      nie mam. Kiedyś wyrzekłem się pięknych okolic, ale zyskałem spokój od żywiołu.
      Ileż można naprawiać te same drogi, czy wypompowywać wodę z piwnic...(kiedyś
      ręcznie!).
      Prawdziwą powódź przeżyłem również w mieście. Byłem u siostry we Wrocławiu
      podczas tej słynnej powodzi (1997 r.). Ulica Traugutta na którą wylewała się
      mała rzeka Oławka. Uciekaliśmy z I piętra bo mieliśmy wodę w mieszkaniu. Ale
      zaręczam, że to nic w porównaniu z pędzącym żywiołem górskim.
      Obudziłem się dziś w suchym mieszkaniu, ale nie zapominam, że ktoś ma zimno,
      mokro i odnosi wrażenie, ze jest odcięty od Pana Boga i wszystkich ludzi. Kto
      może, niech pomaga, bo jest to nieszczęście. Twardych ludzi to też łamie.
      A TV Most Dębnicki w Krakowie, którym jeździłem do benedyktynów w Tyńcu. Ileż
      razy jeździłem nim do Wieliczki. Mój motocykl SHL (czterobiegowy) i wyjazdy na
      Południe – wszystkie zaczynały się na moście Dębnickim. Wtedy tam urywał się
      krakowski ruch. Ostatnie spojrzenie na Wawel i w drogę.
      P.S. Nie chciałbym tego tematu mieszać z polityką, dlatego powiem tylko, że moją
      smutę widzę ogromną...
      Ale także coś na otrzeźwienie … władz. Powódź? Cóż to za problem? Trzeba było
      się ubezpieczyć – dać na mszę... Zdolni jesteśmy, więc popłyniemy nawet na
      drzwiach od stodoły. O. Dyrektor buduje arkę to musi lać. Pozostaje jednak
      problem: Na czyj młyn ta woda? To jest woda na młyn imperialistów – jak mówiono
      za Gomułki. Dodajmy również, że dla kapitalistów także, bo na wszystkim dorobić
      się można, jeśli tylko ma się co włożyć i jest komu wyjąć.
      Padał śnieg - padały różne słowa, padał deszcz - padały niezłe prognozy
      wyborcze. Ostatni padnie rząd...
      • Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 09:13
        zamknięty
        Oczywiscie zostaje tylko modlitwa. Co prawda placimy ogromne podatki
        socjalistycznym rzadom aby te zbudowaly za zabrane nam pieniadze waly
        przeciwpowodziowe, niestety jak wiadomo kasy jest za malo wiec w 2007r. rzad
        Tuska wstrzymal budowe walow na podkarpaciu.
        Juz znany wszystkim lewak Cimoszewicz mowil z rozbrajaca szczeroscia ze "trzeba
        bylo sie ubezpieczyc". Zapomnial biedaczek ze narod i tak juz placi ogromny
        szmal za opieke panstwu. I co z tego ma? Tak to niestety jest ze wszystkim we
        tym socjalistycznym burdelu, jak nie ubezpieczysz sie prywatnie dostaniesz
        ochlapy z panstwowego ZUS, jak nie pojdziesz prywatnie do lekarza to do
        panstwowego (darmowego hehehe) specjalisty bedziesz czekal rok o ile predzej nie
        zdechniesz. Podobnie z powodza. Placisz ogromne podatki ale i tak zostajesz sam
        zdany na wlasne sily. Trudno sie dziwic ze niektorym pozostaje tylko modlitwa.


        • Gość: jothagie Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 09:58
          zamknięty
          Tym razem: „De gustibus non est disputandum”. Pewnie i masz rację... Idzie ku
          jednemu, że wreszcie wszyscy zrozumiemy, iż elity nas dymają... I ten burdel,
          jak to nazywasz, jest produktem milczenia narodu. Są więc dwie drogi: albo
          zachwiać podstawami tego porządku, albo uwierzyć w demokrację. W pierwszym
          przypadku może się sprawdzić powiedzenie Montaigne'a, że „ci, którzy starają się
          zachwiać rządem państwa najczęściej padają pod jego ruiną”. W drugim przypadku
          jest jeszcze gorzej – nie ma wszystkich możliwości na stole, a możliwości
          rozdają ci, których podstawą zachwiać nie możemy.
          Są trzy poziomy dyskusji: wiedza, przekonania (z odrobiną wiedzy), ideologia (z
          celem politycznym). Po raz pierwszy witam na poziomie: przekonania. I jest to do
          przyjęcia. Jest tylko jedno moje zastrzeżenie. Jako człowiek znający swoją
          najbliższa perspektywę mogę powiedzieć, że z przekonaniami można żyć - ale do
          umierania są nieprzydatne. W tej perspektywie – wiedza, albo ideologia. Pierwsza
          dogłębna, druga ślepa.
          • Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 10:52
            zamknięty
            "Idzie ku jednemu, że wreszcie wszyscy zrozumiemy, iż elity nas dymają."
            No poprosze czyzby JHG zrozumial to o czym sam sie tak dluuuugo rozwodzil -
            czyli tytulowa "polityke naszych elit"??
            • Gość: nformatyk_z_Ziemi Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: 79.143.184.* 20.05.10, 11:44
              zamknięty
              Jesteś ciekawym okazem przyrodniczym – cokolwiek zjesz to i tak g...em walisz i
              ciągle tym samym... jesteś z Marsa czy z Wenus? Kto Cię zatrudnił (nastawił) na
              taką prawicowo – katolicko - faszystowską nutę? Może Ci oprogramowanie zmienić?
              • Gość: fansld Re: Gdzie strumyk płynie z wolna IP: *.olsztyn.mm.pl 20.05.10, 13:21
                zamknięty
                Ja tylko uwazam ze celem naszych elit jest dojenie nas z kasy. Czyzbys mial inne
                zdanie w tym temacie?


    • Gość: jothagie Akcja pucybutów IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 08:46
      zamknięty
      W moje ręce dostało się promocyjne zdjęcie pary prezydenckiej mimo że niczego
      nie popierałem i nie podpisywałem. Usiłuję zrozumieć intencje pomysłodawców, bo
      przecież są tu dwie rzeczywistości, których w żaden sposób nie można połączyć.
      Nie jestem czepliwy, ale żadnej wzniosłości tu nie widzę - ani majestatu
      śmierci, ani nimbu męczeństwa, ani nawet pomnika słuszności. Widzę ludzi
      podniesionych do pustego symbolu. Zupełnie niepotrzebnie, bo los brutalnie
      zamknął ten kawałek historii, a my po zwierzęcemu obnosimy się ze szczątkami.
      Patrzę na zdjęcie i usiłuję zachować powagę homo sapiens... Ale wnioski wyciągam
      inne. Nekropolityka, to nie jest przesadzone określenie. No bo Lech jeszcze
      ciepły a my robimy niesmaczne wygibasy. Zupełnie jak za komuny – ciepła wódka i
      spocone dziewczyny...
      Po roli, jaką odegrał Dziwisz i Kościół mam nieśmiałe podejrzenia, że jest to
      polityka Watykanu. Rewelacje „La Repubblica", że brytyjski wywiad wskazywał
      kardynała Karola Wojtyłę jako możliwego następcę Jana Pawła I, wyraźnie wskazują
      na Ducha św. pod którego wpływem ten wybór się dokonał. I to jest ta polityka,
      którą Duch św. prowadzi we wszystkich krajach, które zawierzyły Watykanowi. Duch
      św. jest oczywiście akredytowany przy Kwirynale.
      Spotkałem w internecie, zgromadzone w jednym miejscu, wszystkie wypowiedzi o.
      Dyrektora na temat prezydentury L.K i jemu bliskich. Porażające. Teraz, na
      potrzeby kampanii, usiłuje się wszystko odwrócić. Wygląda to bardzo sztucznie i
      fałszywie. Ludowa mądrość mówi, że nic tak nie ożywia nieboszczyka, jak
      wypastowane buty. I dlatego wszystkie zabiegi poczynione na zmarłych z jakimś
      wydumanym założeniem wyborczym noszą znamiona działalności Sztabów i Komitetów
      Pucybutów. Nieodpowiedzialnie postępują również środowiska katolickie, bo Pan
      Bóg (włodarz smoleńskiej mgły) musi zareagować na taką ilość modłów i wskrzesi z
      martwych pana prezydenta, tylko po co to komu? Nie mieliśmy dostatecznej ilości
      kłopotów z nim a potem bez niego?
      Polska jest chora. Niekoniecznie jest to dziki kraj, bez kultury i cywilizacji.
      Kultura i cywilizacja bezsprzecznie jest obecna w naszej teraźniejszości, ale
      toczy je przewlekła choroba. Widzę ją następująco:
      Po pierwsze, nasze zmiany ustrojowe zostały błędnie wyrażone w rewolucyjnym
      języku. Tenże język stworzył zamierzone wrażenie szoku, gwałtownego zerwania,
      zniszczenia poprzedniego porządku i tworzenia nowego początku. Ta błędna maniera
      nie pozostała bez wpływu na sferę faktów. Stworzyliśmy społeczno – polityczną
      aleję tornad. "Huragan" bije wprawdzie po kręgach politycznych, ale u wszystkich
      wywołuje poczucie zachwiania, kruchości szans i błogi stan wdzięczności, że ktoś
      inny, niż my, zarządza tym permanentnym kryzysem. W takiej sytuacji szansę mają
      ci, którzy w tym tyglu większy pożar utrzymują. Walczą pozornie, bo paliwa musi
      wystarczyć również na następne wybory. Przypomina to powiedzenie Herberta, ze "w
      każdym z nas jest Don Kichot, ale na marginesie Szanso Pansy".
      Żeby sprawa była do końca jasna wyrażę się słowami obywatela Piszczyka: Nie
      "porywa mnie ten patos naszych czasów".
      Po drugie, również prawdę traktujemy użytecznie (politycznie). W sprawie
      katastrofy niczego nie twierdzę, bo to nie jest dziedzina, na której choć
      cokolwiek bym się znał, ale oceniam to, co inni mówią. Pomijam dworowanie,
      którego się dopuściłem, na poważnie odnoszę wrażenie, że wszyscy „wielcy” znają
      prawdę i nie mogę pojąć, dlaczego społeczeństwo jest trzymane we własnych
      plotkach i niesprawdzalnych hipotezach. Jest taka, jeszcze kolonialna metoda –
      trzymanie niewolników we własnych odchodach. Jak usrał... pasuje do naszej sytuacji.
      Czy wobec powyższego nie lepiej byłoby zastosować pragmatyzm Bierdiajewa -
      "lepiej, by władzą ubabrał się jeden człowiek niż cały naród". Cóż! Robimy tylko
      to, po czym słupki nam rosną...
      P.S. Po morderczej kampanii wyborczej prawdopodobnie zmieni się również język
      erotyki, tak twierdzi mój sąsiad, bo zamiast łechtaczki funkcjonować będzie
      lechkaczka. Słusznie, jeśli jest to coś, co nas podnieca...
      Uczcimy także narodziny innych pojęć: „inteligentna głupota”, „dostojny chaos”,
      „śmiertelne przekonania”, „Polacy normalni i prawdziwi”, „ilość głupków jest
      constans”, „nie pedofil tylko smakosz”, „klon prezesa”, itp.
      A Rada Naczelna Polskiej Partii Socjalistycznej podjęła uchwałę stwierdzającą,
      że PPS w najbliższych wyborach prezydenckich nie poprze żadnego z kandydatów.
      Stanowisko bardzo wymowne, chociaż bez znaczenia.
      • Gość: fansld Re: Akcja pucybutów IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 11:25
        zamknięty
        No i wychodzi szydlo z worka. JHG to pelna geba zwolennik socjalistow, ale
        uwaga tylko tych bezbożnych. Socjaliści pobozni go brzydza. Ale srogo pomyli
        się jednak ten kto sadzi ze brzydzi go socjalistyczny program pobozniakow w
        którym (na papierze oczywiście) wspiera się slabych (hehe) albo gwarantuje cos
        tam za tzw. darmo.. O nie. Pobozny jest zły bo.. pastuje buty, bo jest
        sztuczny, fałszywy i……. slucha się Watykanu.
        Za to socjalista bezbożny jest ok. Tylko kurcze dlaczego? Przeciez tak na dobra
        sprawe program PiS, PO, SLD a nawet uwaga PPS jest w głównych założeniach
        dosłownie identyczny.
        Wszystkie te partie bez wyjatku twierdza ze obywatele bez pomocy panstwa zdechna
        w trybie iscie ekspresowym bez pomocy lekarza bez poznania alfabetu bez
        skosztowania szynki i radości z otrzymanej zusowskiej emeryturki (godnej of
        course). Poczytajcie sobie ich programy, wszedzie jest mowa o wspieraniu
        slabych, o darmowej tej i tamtej, o wspieraniu tych i tamtych a przede wszystkim
        o tzw. „sprawiedliwości społecznej”. Nigdzie ale to dosłownie nigdzie nie ma
        slow w stylu „obywatelu dbaj o siebie sam za swoja kase” albo „jak sobie
        zapracujesz to będziesz miał - a my tylko zadbamy żeby cie nikt nie okradl.”.

        Patrzac na to wszystko z boku nie sposób oprzec się wrazeniu ze przypomina to
        typowy stosunek malego dziecka do nieczułego rodzica. Poczytajcie sobie posty
        JHG, wszystkie sa przepełnione zalem do panstwa nie spełniającego oczekiwan, nie
        dbającego o biednych, slabych i chorych. Pisze o zlych elitach które zamiast się
        opiekowac kradna.
        Nigdzie JHG nie pisze jednak ze z definicji panstwo to zły opiekun lepiej wiec
        będzie gdy będzie się nami opiekowalo jak najmniej. Jak male biedne dziecko JHG
        będzie ciagle już biegal za rodzicem (państwem) chocby ten był alkoholikiem i
        sadysta.

        JHG dogłębnie rozpatruje roznice miedzy ta cala socjalna banda. Założę się ze
        jego zdaniem roznica miedzy PiS a PPS wynosi w najlepszym wypadku kilka milionow
        lat świetlnych. A przeciez programowa esencja tych ugrupowan jest niczym idealna
        kopia.
        O co więc tu chodzi?

        Odpowiedz wydaje się oczywista. JHG nie dostrzega i nie chce dostrzec jak wiele
        podobieństw laczy PiS, PPS i cala ta reszta socjalistycznych bandytow.
        Pytanie dlaczego tego nie widzi pozostawiam (z uwagi na oczywista zlozonosc
        zagadnienia) do wlasnej oceny.


        P.S. Niech zyje Lenin i Stalin :P

        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 21.05.10, 11:30
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był
          taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno.
          W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki
          zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu?
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
          Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że
          dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony...
          Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie
          (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają...
          Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego,
          to efekty murowane.
    • Gość: jothagie Wrony żyją gromadnie, orzeł sam IP: *.olsztyn.mm.pl 22.05.10, 08:34
      zamknięty
      To wbrew pozorom, nie jest kącik ornitologiczny, ale problem z zakresu polityki
      historycznej. Jej podstawą jest fakt posiadania kluczyka do magazynu z prawdami.
      I tu nawiązanie do uroczystości wynikających z kolejnego pochówku naszego
      astronoma. Zastanawiam się, czy obecna religijno – patriotyczna pompa jest w
      stanie złagodzić jego odrzucenie za życia. Przecież prawda o Koperniku tkwi w
      jego epoce i jego poprzednikach i następcach, a nie wygląda to najlepiej: teoria
      potępiona („sta sol, ne moveare”*), główna myśl na Indeksie Ksiąg Zakazanych i
      jak długo... groźba uwięzienia, kłopoty sądowe jego kontynuatorów, odwoływanie
      poglądów za cenę życia, spalenia na stosie (Bruno, m. in. za teorie wielu
      światów). Pozostał sam i nikt mu pomocy nie mógł udzielić, bo wszystkich to
      przerażało. Dlatego pytam, czy obecne uroczystości to ekspiacja, czy dalsze
      rżnięcie głupa...
      Chwała tym, co wbrew „epoce” i za cenę odrzucenia szli do przodu: Kopernik,
      Tycho de Brache, Bruno, Galileusz, Kepler, Hooke, Bradley... Niech dziś też
      staną do raportu...
      P.S. Ktoś na tym forum wypowiedział pretensję, że Kopernik nie znał języka
      polskiego i jaki to Polak. Z jego zapisków administracyjnych mogłoby wynikać coś
      innego. To tak jakby M. Reja cenić za to, że pisał tylko po polsku. Jest to
      zasługa szczególnie gdy się zważy, że Rej nie znał łaciny... ani żadnego innego
      języka. Szlachetne uzasadnienie, że „Polacy nie gęsi...” jest uzasadnieniem
      nieuka, który jak wrona żył w szlacheckim stadzie, jadł grochówkę, popijał
      trunki, publicznie puszczał bąki, a gdy się już odpowietrzył, to coś napisał, bo
      miał taką potrzebę. Na współczesne czasy taki ewangelicki troll**... na rzecz
      człowieka poczciwego... Osobiście cenię go za niebywałą wyobraźnię malarską w
      tym co pisze. Z piedestału „ojca literatury polskiej” też go zdetronizowano. Ale
      dobrze mu tak – mógł zostać katolikiem.
      *sta sol, ne moveare - stój słońce, powstrzymaj swój bieg (napis na pomniku
      Kopernika w kościele św. Anny w Krakowie). W oryginale: (Jozue, 10, 12); sol,
      contra Gabaon ne movearis ("słońce naprzeciw Gabaonu, nie ruszaj się!").
      **określenie to uwspółcześnia stosunek katolików do protestantów w owym czasie.
    • Gość: jothagie Odezwa do Parteigenossa! IP: *.olsztyn.mm.pl 23.05.10, 09:02
      zamknięty
      Załóżmy, że jesteś liberałem, co nie jest prawdą. Rozumiem, że w faszystowskim
      stylu sarkasz na lewicę. Tak, lewicowe społeczeństwo jest przeszkodą w
      realizacji liberalnej ideologii. Trzeba było społeczeństwo kształcić, a nie
      oszukiwać. Z tego punktu widzenia mamy stracone dwadzieścia lat. Nie rozumiem
      natomiast, dlaczego jesteś tak przykościelny (to widać!). To jest druga i
      potężna przeszkoda dla liberalizmu. Kraje, które usiłują iść drogą liberalną
      walczą na dwóch frontach – raczej mniej ze społeczeństwem, bo edukacja
      przyniosła skutek, ale z trudem pokonują Kościół. Szczególnie katolicki, bo te
      inne kościoły są cywilizowane. Nas też to czeka. Z Kościołem jest podobnie, jak
      z Grekami. Mieli tak odmienne pojęcie piękna, że nie mogli zakosztować kultury
      innych narodów. U nas, po katolicku, odmienność dotyczy zbyt wielkiej odrębności
      pojęcia „dobra”. Może to nam uniemożliwić asymilację zachowań społecznych, do
      których przywykły społeczności protestanckie i liberalne.
      Jeśli więc marzy nam się liberalizm, to odetnijmy politykę od moralności jako
      systemu wartości, co nie znaczy, że również od przyzwoitości ludzi w niej
      działających. Pozostawmy etykę religijną z dala i nie pozwólmy jej mieszać w
      polityce. „Etyka polityczna polega na trosce o skutki jakie dane działanie może
      pociągnąć dla zbiorowości /.../ najwyższym kryterium jest w niej poczucie
      odpowiedzialności. (A.Walicki). Historia potępia bardzo często nie tylko
      politycznych immoralistów (Stalin), lecz również tych, którzy kierowali się w
      swej działalności najszlachetniejszymi pobudkami (Pinochet). Ja mogę się
      opowiedzieć za liberalizmem, ale pełnym w postawach i skutkach. Jeśli chcemy
      ramię w ramię z Kościołem, związkami zawodowymi, partiami, to tylko jakaś postać
      socjalizmu wchodzi w rachubę. Póki co, nie widzę nawet chęci do wprowadzenia w
      czyn liberalizmu. Po tylu latach rządów dyletantów naprawa państwa w takim
      kierunku będzie wymagać wielkiego wysiłku i pełnej jedności. Społeczeństwo winno
      uczestniczyć w reformie państwa, a nie kontestować w ramach nieuzasadnionych
      frustracji i niespełnionych ambicji. Scenariusz grecki, górniczy czy
      „solidarnościowy” nie może się zdarzyć.
      Społeczeństwo powoli dochodzi do świadomościowej krystalizacji praw jednostki i
      modelu praw władzy. Społeczeństwo już wie, że jeśli zachodzi drastyczne
      ograniczenie praw jednostki w zakresie demokracji socjalnej, to ma miejsce tzw.
      „prowokacja siły”, tak władzy (państwa), jak i jednostki (społeczeństwa).
      Dobrze, jeśli owa „prowokacja” utrzymuje się w ryzach nieagresji. Jest to jednak
      model, którego dopiero musimy się nauczyć. Jest to możliwe pod warunkiem, że
      władza (państwo) zrezygnuje z przemocy wobec jednostki (społeczeństwa). Niestety
      na to żadna władza (od 1989 roku) nie ma ochoty. Dlaczego? Bo władza ma poparcie
      w tej części społeczeństwa, które wydzieliło się jako posiadające, od części
      zwanej z grecka proles. (praca najemna). Wytworzył się więc odwieczny spór
      przekształcany przez sfery kapitału w antagonistyczny (Kto? Kogo? Przecież bez
      wroga żyć nie potrafimy!). To kapitał powinien dbać o warunki, byśmy byli razem,
      po jednej stronie, wówczas władza zostaje zmuszona do pracy na rzecz
      społeczeństwa, czyli nas wszystkich. To tylko głupki zaostrzają spór społeczny
      libertarianizmem, co jest gwarantem pojawienia się również lewicowego
      radykalizmu. Jedno i drugie jest tragiczne w skutkach, bo nie można dopuścić do
      totalnej negacji antysystemowej. Wszystko jedno, jaki ten system jest. Nie mówię
      o represjach ze strony systemu. Mam na myśli zatratę instynktu państwowego, że
      zgodzimy się na własne sprzedanie nie dociekając nawet za jakie pieniądze.
      A propos jeszcze Ciebie. Coś mi przypominasz. Może ten cytat: „ Nie przeczytałem
      z niej ani słowa, ale wiem, że wszystko w niej jest kłamstwem”. Tak powiedział
      przedstawiciel władz amerykańskich zapytany o książkę J. Steinbecka - „Grona
      gniewu”. Przeczytałem ją już jedenasty raz. Przeczytaj i Ty. Po co mamy
      powtarzać amerykańskie błędy. Nasz kapitalizm też ma przed sobą Oklahomę, drogę
      do Kalifornii, dramat ubogich rodzin i inne jeszcze okropności
      najsprawiedliwszego ustroju pod Słońcem.
      Jestem stałym czytelnikiem „Kultury Liberalnej”. Może Ty też coś poczytasz, bo
      przestaję rozumieć Twój bełkot. Może zacznij od tego:
      kulturaliberalna.pl/2010/05/18/. Potem sięgnij do archiwum...
      P.S. Jasny i klarowny wniosek: Moralność religijna precz z polityki. Patriotyzm
      romantyczny precz z obywatelskiego myślenia. I kopnąć w d... NSZZ „Solidarność”
      - to zwyrodniała wydmuszka. Co sądzę o Kościele, to już się domyślacie... ale
      sądzę, że i z nim też czas zrobić porządek. To nie jest partner do postępu.
      • Gość: fansld Re: Odezwa do Parteigenossa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.10, 08:14
        zamknięty
        Typowe, klasyczne wrecz podejscie wojujacego lewaka do spraw koscielnch kaze mu
        uwazac wszystkich ktorzy nie krytykuja czarnej mafii za "przykoscielnego". Nie
        miesci sie mu w glowie, ze ktos moze miec Kosciol zwyczajnie gdzies. Przeciez
        kosciol nie jest przymusowy. Wbrew temu co uwaza wojujacy lewak nie ma obowiazku
        chodzenia na msze czy dawania na tace, tak samo jak nie ma obowiazku ogladania
        bzdurnych seriali czy upijania sie w undeath'a. Jest to wolny wybor kazdego z nas.
        Lewak jednak musi - inaczej sie udusi - demonizowac role Kosciola. Musi
        wykazywac (wbrew oczywistym prawnym faktom) jego przymusowy charakter. Jezeli
        mozemy mowic o przymusie watykanskiej mafii to ma on charakter wybitnie
        subiektywny tak samo jak subiektywny jest przymus ogladania seriali czy picia
        wodki. Jest za to inny, wybitnie obiektywny przymus gnebiacy nas w sposob
        oczywisty. Jest to lewacki przymus placenia ogromnych danin na tzw opiekuncze
        (czyt. zlodziejskie) panstwo. O tym zaden lewak nie wspomni bo przeciez jest to
        jego idealny ustroj. Ustroj w ktorym pod grozba wiezienia jestesmy zmuszani do
        placenia (jak niektorzy juz licza) 80% zarobionych pieniedzy panstwu aby to
        moglo wspierac slabych i biednych i dawac nam "darmowa" oswiate, leczenie i
        "godna" emeryture.
        I jeszcze jeden paradoks. Opiekuncze panstwo lozy tez na........ Kosciol. A
        przeciez kazdy myslacy wie ze bez pieniedzy z podatkow czarna mafia stracilabyy
        ogromnie na znaczeniu.
        Czy to ironia? O nie.... to tylko kolejny dowod na to ze rzadzacy socjalisci
        maja zwyczajnie serdecznie gdzies nie tylko nas ale i rowniez Kosciol. Baaaa on
        im jest nawet potrzebny zeby zyskac glosy (w zaleznosci o ugrupowania) lewakow
        albo moherow. Jeden pajac nie lubi kosciola glosuje na SLD, drugi lubi wiec
        zaznacza kwadracik za PiS. Ot takie "inteligentne" polityczne "znafstfo" :D

        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 24.05.10, 09:20
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Popatrz! www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php Pani bocianowa już z pięciu
          jaj dochowała się potomstwa. Dwa padły a pozostałe uległy hipotermii. Deszcz był
          taki, że gniazdo nie odprowadzało wody. Człowiek interweniował, ale zbyt późno.
          W tym roku nie udało się. Para nie wykupiła ani ZUS ani nie opłaciła składki
          zdrowotnej. Trzeba było się ubezpieczyć od powodzi... Prawda adwersarzu?
          Gdybyś nie istniał, to nawet sam diabeł by Cię nie wymyślił. To widać, że
          chętnie zgoliłbyś brody i skrócił szaty bojarom. Może jeszcze przymusowe palenie
          tytoniu i liberalne tańce?
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
          Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że
          dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony...
          Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie
          (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają...
          Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego, to
          efekty murowane.
          Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności
          zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem
          albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm
          spojrzenia.
          Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie.
          ...
          P.S. Zapomniałeś jeszcze dodać, że prezerwatywy spadywują, a ja mam duży,
          czerwony nos...
    • Gość: jothagie O święta i bezwzględna naiwności... IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 07:27
      zamknięty
      Z osobistych moich doświadczeń wynika, że wiele decyzji podjętych z pobudek
      ideowych daje niewłaściwe skutki, których po latach niczym nie da się
      wytłumaczyć. Rozważenie więc racji wszędzie się opłaca.
      Za czasów wczesnego Gierka wyjechałem zza żelaznej kurtyny. Natychmiast dostałem
      kilka dobrych propozycji z warunkiem zostania na Zachodzie. Odmówiłem. Żałuję,
      bo kiedy dojrzałem do takiej decyzji, to nikt mi już niczego nie proponował.
      Na początku naszej wolności miał miejsce pewien epizod, który negatywnie
      zaciążył na naszym rozwoju. Niepewność przekonań reformatorów zniweczyła
      możliwość skutecznego zarządzania krajem. Przykład: Inteligencja reformatorska
      (Mazowiecki & consortes) postanawia oddać część władzy Watykanowi, wierząc, że
      tylko poparcie Kościoła daje gwarancję, iż naród wytrzyma konieczne reformy.
      Okrutna pomyłka... Kościół wykształcił moherową hybrydę, w postaci duchownych i
      wiernych, którzy zaprzeczą wszelkiemu postępowi. A potem refleksja: „ Aleśmy
      Wszystko Spieprzyli” (AWS). Niestety, politycy zawsze potrzebowali magów, którzy
      sprzedają im poczucie dostępu do tajemnicy przyszłości.
      Są wydarzenia tak haniebne, że mogą zdarzyć się tylko raz. Przykłady: Przewrót
      dokonany przez klasę robotniczą, i zupełnie nie w swoim interesie. Zdobycie 25
      proc. głosów przez Stanisława Tymińskiego w roku 1990; Zawarcie groteskowej
      koalicji PiS, LPR i Samoobrony w 2005 roku na salonach kurii warszawskiej i pod
      okiem kamer Rydzyka. No i lista pasażerów prezydenckiego samolotu – wszystko w
      temacie. Mam nadzieję, że takie wydarzenia będą na długo psuły dobre
      samopoczucie ich autorom.
      Ktoś wszedł na scenę i powiedział, że wszystko wie. Nie mogliśmy sprawdzić...
      Ten ktoś zachłysnął nas pojęciem liberalizmu, po czym odwrócił kota ogonem i
      zaproponował nam neoliberalizm ekonomiczny, który z liberalizmem niewiele ma
      wspólnego. Dzięki temu dostaliśmy tak po d..., że Ci co odnieśli korzyści na
      oszukaństwie (Kościół, uwłaszczona nomenklatura i partyjna i związkowa) na
      wszelki wypadek i z poczucia winy są w ustawicznej walce z pozornym wrogiem,
      czyli lewackością, a sami przesuwają się w stronę libertarianizmu, co jest
      skrajnością na drugim biegunie.
      A naiwność w sprawie naszych podstaw narodowych? Dochodzę do przerażającego
      wniosku, że mimo ewidentnego zdrowia, jesteśmy kształtowani na kalekie dzieci.
      Kulturowo i historycznie zawsze musimy mieć w pamięci miejsce lub sposób naszego
      duchowego przeobrażenia. Niestety, przeważnie są to idee i miejsca w jakiś tam
      sposób negatywnie zapisujące się w zbiorowej pamięci. Nie potrafimy żyć np. bez
      idei wroga, która nas mobilizuje, bez Sybiru, który wzmaga naszą czujność, bez
      poczucia krzywdy, która ogniskuje nasze doraźne myślenie, a nawet długofalowe
      plany, bez Katynia, który organizuje nam myślenie sąsiedzkie, bez stanu
      wojennego, który uzasadnia to czym jesteśmy, a ostatnio bez tragedii
      smoleńskiej. Jeśli ich nie ma, są zbyt odległe, lub zbyt słabe, to gotowi
      jesteśmy sami je stworzyć, wzmocnić, wykorzystując przy tym własne dzieje,
      najnowszą historię, a nawet poświęcić żywych ludzi, z którymi przyszło nam żyć.
      Jak długo można z tym żyć. Ja z tym żyłem, częściowo żyję, ale jestem
      przekonany, że jest to ślepa uliczka.
      Wejdźmy jeszcze w świat nieracjonalnych uprawnień. W naszym kraju każda reforma,
      każda opcja polityczna zaczyna od wymiany ludzi na swoich. Kompetencje nie są
      ważne. Uciera się więc przekonanie, że wystarczy usadowić swojego, a sprawy
      pójdą w dobrym kierunku. Wszędzie jest to groźne, a szczególnie tam, gdzie
      urabia się opinię publiczną. Pomijam niedouczonych polityków, ale oni nie
      istnieliby, gdyby niedouczeni dziennikarze nie wyciągali ich na światło dzienne.
      Robią z nich herosów dla ośmieszenia albo dla zwykłej wierszówki. Żal półdupki
      ściska...
      P.S. I jak tu rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia ze "zniewolonym umysłem" XX
      wieku, czy ze „zniewolonym instynktem społecznym” z XXI wieku. Powoli wyłania
      się tego skutek - etos, patos i groza – etosowe rodzeństwo, które ktoś kolejny
      raz chce podrzucić społeczeństwu na wychowanie.
      • Gość: fansld Re: O święta i bezwzględna naiwności... IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 09:07
        zamknięty
        Jak zwykle stek bzdur i kłamstw.
        Zmiany rewolucyjne pod wodza Kiszczaka i Bolka??? Kogos tu niezle pogielo. A
        wystarczy przeciez przypomniec ze np. taki Olechowski były agent wywiadu
        gospodarczego PRL ma obecnie majatek oficjalny (jak sam podal) wynoszący 6mln
        zl. To pewnie były te lapowki z Watykanu :D:D:D
        Liberalizm gospodarzy? Owszem było troszke liberalizmu po reformach Wilczka
        kiedy nasza gospodarka ruszyla z kopyta ale zaraz potem zaczęło się ponowne
        socjalistyczne przyciskanie prawnej i fiskalnej sruby. Trzebabyc wyjatkowo
        ciezko upośledzonym albo wyjatkowo obludnym i falszwym żeby nazywac ustroj
        który u nas panuje liberalnym.

        Siedzimy i siedzieliśmy po uszy w socjalizmie, ustroju tzw. sprawiedliwości
        społecznej w której mamy za ogromne podatki przymus ubezpieczen, darmowa oświatę
        i leczenie (hehehe) i…ogromny dlug publiczny.
        Główne fundamenty gospodarcze opieraja się mniej wiecej na tych samych
        założeniach które „uprawial” tow Gierek tylko na znacznie wieksza skale.
        Zadłużenie kraju obecnie wynosi 750 mld zl a ja się pytam gdzie jest ta kasa?
        Dzis jak jechałem do pracy w radiu usłyszałem ze w Olsztynie sa 4 (slownie
        cztery) państwowe zlobki. heh a taki oszust jak JHG pisze cos o groteskowych
        koalicjach albo ze kosciol wykształcił „mooherowa hybryde”?????. :D:D:D
        A ja się pytam. .kto się zajmuje kształceniem w tym kraju. Kościół czy może
        panstwowa przymusowa oplacana z naszych podatkow oswiata? JHG oczywiscie nie
        napisze ze panstwowa oswiata jest zla bo nie uczy myśleć, najlepiej to zwalic na
        Kościół. który przeciez nie jest przymusowy.
        Jak już pisalem wczesniej groteskowe jest to ze lewackie rzady finansuja
        czarnych. To jest skandal - zabieraja nam ogromna kase a potem wydaja jak chca
        i ile chca. No ale to jest przeciez wlasnie uwielbiana przez JHG sprawiedliwosc
        spoleczna. :D :D :D
        I kto tu ma „zniewolony umysl”? :D :D :D :D
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 11:28
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę.
          Pamiętaj! Bywają tak niekorzystne wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest
          obsikać samego siebie.
          Cenie sobie również poglądy nieskażone znajomością tematu, pod warunkiem, że
          dotyczą zeszłorocznej zimy. Na drugi raz umieść w tekście same emotikony...
          Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          Wybacz, ale Twoje komentarze obchodzą mnie tyle samo, co odpowiedź na pytanie
          (news), czy Anna Mucha straci pracę? Tego typu newsy nawet mi nie zwisają...
          Jeśli swoją dociekliwość zaangażujesz w udowodnienie systemu geocentrycznego, to
          efekty murowane.
          Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności
          zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem
          albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm spojrzenia.
          Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie.
          No, nie wiem, czy obejdzie się bez kozetki Freuda. W tym, co piszesz,
          widzę wyraźne odkształcenia osobowości (dokładnie: depresja maniakalna). Polecam
          rozpocząć od terapii poznawczo – zachowawczej (ważne jest rozpoznanie, co u
          Ciebie wpływa na takie myśli i emocje). Dziś skutecznie reguluje się negatywne
          wzorce myślenia. Również uczy się wpływać na siebie i środowisko. Powodzenia...
          Szkoda Cię, przy takiej służalczości wobec szefa...
          • Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 12:59
            zamknięty
            Kozetki Freuda? Czy to pomoze? Dziwie sie ze nie zaproponowales w ramach terapii
            8 godz. ogladania TVN, i 5 godzin czytania Faktow i Mitow. Nic tak przeciez nie
            "prostuje osobowosci" i uwaga.....reguluje "negatywnych wzorcow myslenia"? :D :D
            :D :D :D
            A co sie stalo ze nie wyzwales mnmie od przykoscielnych moherow?? Skleroza
            dopada? :D:D
            • Gość: jothagie Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 25.05.10, 13:55
              zamknięty
              Nie mogę przyjąć Twego kierunku zniżania poziomu - „Plotka”, „Pudelek”, „Fakt”.
    • Gość: jothagie Spójrzmy jeszcze raz na lewicę IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 09:23
      zamknięty
      Nawet śmiesznie byłoby się z czegoś tak osobistego tłumaczyć, ale przypomnę. Nie
      jestem lewakiem, choć sympatyzuję z lewicowymi poglądami. Absolutnie nie z
      polską lewicą, bo ona raczej z „lewizny” słynie, co jest mi obce. Nie jestem
      komunistą, choć pociągają mnie socjalistyczne idee. Socjalizm w całości traktuję
      jako nośną utopię, choć do realnego życia przeniosłem z niej empatię i tylko
      chwilowo i ze sporym zresztą rozczarowaniem umieściłem ją w NSZZ „Solidarność”.
      Dlaczego tak? Socjalizmu nie da się zrozumieć w kategoriach buntu społecznego i
      rewolucji, lecz jako odkrycie mechanizmów solidarności społecznej. Niestety,
      ową empatię wyprowadziłem z ruchu „S” i obecnie sam jej doglądam. Dziś mam
      własną solidarność z ludźmi odrzuconymi przez władze i przez ludzi kapitału. Na
      nic jednak wpływu nie mam, co powinno być jasne. Obmyśliłem sobie pozycję
      bezpartyjnego socjalisty - idee pociągają mnie bardziej niż ich partyjni „wyznawcy”.
      Trochę przekonuje mnie powiedzenie Jerzego Giedroycia, który twierdził, że
      Polacy są narodem o odruchach prawicowych w wersji endeckiej – autorytarnych,
      nacjonalistycznych, ksenofobicznych – i dlatego powinni być rządzeni przez
      lewicę, bo tylko wtedy możliwe jest osiągnięcie jakiejś równowagi, pozwalającej
      na prowadzenie sensownej i spójnej polityki państwowej. Nie jest to pogląd zbyt
      demokratyczny i w obecnych warunkach nie da się z niego wyprowadzić żadnych
      praktycznych wniosków. Tym bardziej, że z historii politycznej ostatnich dekad
      wyłania się obraz znacznie bardziej skomplikowany.
      Tylko jeden wariant wydaje się tu teoretycznie do rzeczy. Wariant, w którym
      rodzi się wreszcie nowoczesna polska prawica – laicka, pragmatyczna,
      proeuropejska, ze śmiałą wizją rozwoju gospodarczego jako lekarstwa na
      bezrobocie i kłopoty finansów publicznych. A jednocześnie broniąca liberalnej
      moralności publicznej (to znaczy świeckości państwa i akceptacji pluralizmu
      światopoglądowego) i nowoczesnego patriotyzmu (Polska jest ojczyzną wszystkich
      swych obywateli, obok wspólnoty narodu są równie czcigodne wspólnoty kulturowe).
      Prawica potrafiąca skutecznie łagodzić moralne i społeczne skutki mechanizmu
      rywalizacji gospodarczej i politycznej. Wariant jest teoretyczny, bo nie widać
      konsekwentnych i samodzielnych ludzi.
      W czym problem? Pierwszy: Lewica nie ma szczęścia do ludzi. Co drugi to jakiś
      Nabieralski – obieca i nie dotrzyma. A nie musiała podwiązywać gruszek na
      wierzbie. Pamiętacie? „Jeśli lewica obieca gruszki na wierzbie, to one tam
      będą”. Zaciążyło to mocno. Jaja to można sobie robić z młodzieżą – starsi, po
      czymś takim, odeszli do PiSu. Puste obietnice są zresztą powszechna bolączka
      polityczna.
      Drugi: Lewica ma problem geopolityczny Północ – Południe. Obraz modnej dziś
      hiszpańskiej lewicy jest nieczytelny: Zapatero jest niejednoznaczny. Partię
      uwierają ruchy radykalne (ETA, czy komuniści). Północ Europy przygasła w
      zachwycie dla idei socjalistycznych. Dyskurs jednak trwa. Mierzenie się z
      problemami również. W naszym zaś interesie nie jest ideologia tylko najlepsze
      rozwiązania. I trzeba je wprowadzić demokratycznie a nie pokrzykiwaniem na
      „głupszych”. I jest nadzieja, że socjalizm nie zrealizuje się kosztem bogatych,
      a kapitalizm kosztem biednych. To trzymajmy jako zasadę, ale powiedzmy to jasno,
      bo każdy powinien mieć klarowny wybór. Jeżeli kapitalizm kosztem biednych, to ja
      wolę socjalizm i tu wyrażam się jasno.
      Historia nasza pełna jest marzeń i prób realizowania zasady egalitarności. Jest
      to oczywiście nośna utopia, zarówno po lewej jak i prawej stronie, w której
      krwiobieg trzeba od czasu do czasu wpuszczać odrobinę rozsądku. Obecna sytuacja
      jest w pewnym sensie zaszłością po próbie realizacji takiego właśnie społecznego
      egalitaryzmu. Akurat w demokracji ma on pewne uzasadnienie w znanej zasadzie, że
      wszyscy powinni dostać swoją szansę. Spotyka się tu socjalistyczna idea
      sprawiedliwości społecznej i liberalna idea równej wolności. Jakąś szansą byłyby
      mądrze zrobione reformy. Dla przykładu, szansą jest edukacja, ale jest to tylko
      możliwość, która bytem staje się dopiero przy równych warunkach i z udziałem
      indywidualnego wysiłku. Cóż, kiedy edukacja przeważnie ugruntowuje bezrobocie.
      Można więc powiedzieć, że podstawa nowej stratyfikacji społecznej leży również
      po stronie państwa. Dopiero gdy równość warunków zostanie zagwarantowana, można
      mówić o stratyfikacji podług wysiłku we własny rozwój. W tym sensie chodzi o
      stworzenie „warunków nacisku” (atrakcyjności pełnych możliwości), lecz także o
      właściwe przygotowanie czynników wewnętrznego nacisku (ludzkiej motywacji). I
      dopiero takie warunki stają się wyzwaniem dla ludzi. Wyzwaniem indywidualnym w
      sensie pełnowartościowego udziału w przyszłości jak i zadaniem społecznym w
      sensie zmian sterowanych ku przyszłości. Jeśli tak, to ów proces musi być
      założonym elementem jakiegoś porozumienia społecznego i to nie na poziomie
      ideologii, lecz na poziomie intuicji ludzi odpowiedzialnych. I tyle, bo
      demokracja daje prawa, ale wymaga wykształcenia się swoistej arystokracji, gdyż
      tylko ta może podjąć obowiązki. A gdzie są te elity? Otóż to! Nie ma ich ani
      prawica, ani lewica. Żeby, na początek, chociaż dobrzy rzemieślnicy byli... A tu
      miasta się wyludniają z braku szans, które powinny stwarzać elity.
      P.S. Dlaczego społeczeństwo w swej przewadze jest lewicowe? Poza kwestiami
      społecznymi jest jeszcze problem sprawności państwa. Otóż, każda dyktatura jest
      sprawniejsza od demokracji. Obecny burdel państwa jest zatrważający. A dobre
      samopoczucie ludzi władzy obezwładnia.
      Warte przemyślenia:
      wiadomosci.onet.pl/2173392,12,wyznanie_dalajlamy_pozostaje_marksista,item.html
      “Marksizm posiada swój wymiar etyczny, a kapitalizm to tylko dążenie do
      osiągania zysków”. Dalajlama to też lewacka szm...?
      • Gość: fansld Re: Spójrzmy jeszcze raz na lewicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 14:15
        zamknięty
        " Obmyśliłem sobie pozycję bezpartyjnego socjalisty"???
        A ja sobie obmyslilem pozycje bezpartyjnego antysocjalisty.
        Jestem przeciwnikiem socjalizmu bo ten opiera sie na gnebieniu ludzia
        szczegolnie ludzi pracy. Jestem zwolennikiem kapitalizmu jako ustroju wolnosci i
        sprawiedliwosci - nie mylic ze sprawiedliwoscia spoleczna.
        Brzydze sie ideologia ktora mowi ze panstwo wie lepiej jak powinien zyc
        obywatel, gdzie sie uczyc, jak sie ubezpieczyc, leczyc, czy bic dzieci czy nie
        itd. itd. itd.
        Moim zdaniem wszystkie rzadzace do tej pory partie przedstawiaja dokladnie jeden
        i ten sam socjalistyczny program gnebienia narodu.
        Nie wierze tez juz w demokracje bo w XXI wieku o tym czy ktos jest przy korycie
        decyduja tylko i wlacznie kasa i media. Polityczny byt stal sie takim samym
        towarem jak papier toaletowy czy parowka drobiowa.
        Z zewnatrz ladnie wyglada ale nikt nie wie i nie chce wiedziec jak sie go produkuje.
        NIe widze absolutnie zadnej istotnej roznicy miedzy partiaki typu PiS, SLD, PO,
        PSL LPR itd. Dla mnie jest to jeden ten sam nurt, dla pozoru jedynie udajacy ze
        rozni sie czymkolwiek medzy soba. Prawicy w Polsce nie ma, UPR jest totalnie
        osmieszane w mediach, ludzie nie znaja programu UPR a jezeli juz to kojarzy im
        sie wylacznie z JKM i jego rzekomym haslem kobiety do garow czy nie lubie
        niepelnosprawnych. A co do Solidarnosci uwazam ze bylo to calkiem sprytne
        skanalizowanie gniewu zabiedzonego narodu dokonane przez Kiszczaka i jego agentow.
        Proste te moje poglady do bolu, byc moze prostackie ale w kazdym razie wygodne
        bo w jasny sposob pozwalaja tlumaczyc to co sie dzieje w tej biednej republice
        bananowej.
        • Gość: jothagie Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 14:49
          zamknięty
          Niech Ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi, bo nie jest On aż takim wielkim
          cudotwórcą, żeby Cię jeszcze rozumem obdarzyć...
          Uważaj! Kto mieczem wojuje, ten od pochwy ginie... Wojujesz słowem, a polegniesz
          od własnego jadu...
          Doskonale, że masz dostęp do internetu i możesz sobie popuścić z wentylka... A
          więc skutecznego psi, psi...życzę. Pamiętaj jednak! Bywają tak niekorzystne
          wiatry, że i Maneken Piss zmuszony jest obsikać samego siebie.
          Na drugi raz umieść w tekście same emotikony... Właściwie to odda stan Twego umysłu.
          Mam dla Ciebie dedykację: „Ilość głupków jest constans i tylko okoliczności
          zewnętrzne przesuwają ich bądź na lewicę, bądź na prawicę”. Bycie pieczeniarzem
          albo tylko beneficjentem jednej ze stron bardzo zmienia radykalizm spojrzenia.
          Nie rozglądaj się, chodzi o Ciebie.
          No, nie wiem, czy obejdzie się bez kozetki Freuda. W tym, co piszesz, widzę
          wyraźne odkształcenia osobowości (dokładnie: depresja maniakalna). Polecam
          rozpocząć od terapii poznawczo – zachowawczej (ważne jest rozpoznanie, co u
          Ciebie wpływa na takie myśli i emocje). Dziś skutecznie reguluje się negatywne
          wzorce myślenia. Również uczy się wpływać na siebie i środowisko. Powodzenia...
          Szkoda Cię, przy takiej służalczości wobec szefa...
          Albo jesteś przygłup, albo teoretyk, co tylko wąska granica oddziela. Podajmy
          klasyczną definicję polityki: Polityka jest to sztuką osiągania tego, co
          możliwe. Co u nas, z naszymi doświadczeniami i nasza historią jest możliwe?
          Przekonasz się po wyborach prezydenckich, na ile może liczyć J.K-M zbliżony do
          jakiejś postaci liberalizmu. To po co strzępić język w sprawie jakiegoś
          utopijnego liberalizmu? Społeczeństwo musi się edukować również na własnych
          błędach i na błędach tych, co to za liberałów się podawali. Za społeczeństwami
          Zachodu przynajmniej dwa wieki doświadczeń, a za nami doświadczenia, na które
          nie chcemy spoglądać – doświadczenia z chirurgami społecznego bólu, zwolenników
          operacji bez znieczulenia.
          ...
          P.S. Chłopie, opanuj się, bo Twoja szabelka nie ma czasu zardzewieć.
          • Gość: fansld Re: Dziękuję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 15:45
            zamknięty
            Nie wiele zrozumiales z tego co napisalem, choc jezyka uzywam prostego jak drut :)
            • Gość: jothagie Re: Dziękuję! IP: *.olsztyn.mm.pl 26.05.10, 16:05
              zamknięty
              Zrozumiałem! Mam tylko wątpliwości, czy pośpieszyć z chusteczką, czy z papierem
              toaletowym...
    • Gość: yorka Świętej Pamięci „jothagie”? IP: 66.230.230.* 27.05.10, 12:21
      zamknięty
      Czyli, jak Żwirek i Muchomorek bawili się w demokrację... i jak ich udupił
      gajowy z Żacholeckiego lasu. Demokracja Panowie, to dwie różne bajki –
      szczególnie dla tych, co zezwalają. Bardzo ciekawy cykl warto zakończyć postem
      samego autora. Robię to za niego, z „oddali” więc mogę liczyć, że admin nie
      potraktuje mnie jak spam. GW niestety tak ma – to ona pretenduje do Kodeksu
      Moralnego naszych czasów. Fakt, że to ich przedstawiciel dostał Dekalog od Pana
      Boga, ale... albo religia, albo demokracja...
      Teraz już dobrze rozumiecie politykę naszych elit.

      <<Nie ma takiej rury na świecie,
      Autor: Gość: ocenzurowany IP: *.olsztyn.mm.pl 27.05.10, 08:35
      której nie można zatkać, albo odetkać
      Ponieważ administrator „Forum” traktuje mnie jako spam, niezależnie od tego,
      czy jestem zalogowany, czy nie, postanowiłem zakończyć moją aktywność. Żegnam
      się więc z szanownymi internautami. Wielu z Was autentycznie podziwiam. Życzę
      miłej zabawy i oby bez cenzury...
      Z poważaniem
      jothagie>>
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,112064048,112064048,Nie_ma_takiej_rury_na_swiecie_.html
    • Gość: chachachames Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 95.143.193.* 28.05.10, 21:15
      zamknięty
      Jothagie! Teraz uwierzyłem, że nie jesteś politykiem. Klarownie nie
      opowiedziałeś się po żadnej ze stron i szybko ustąpiłeś. To uczciwe, choć naiwne.
      Tacy właśnie są inteligenci. Obrażają się w ciągu 10 minut. Jeszcze nie
      widziałem takiej sytuacji, żeby GW tak łatwo przyszło pozbyć się niewygodnego
      komentatora.
      Inteligencie! Powinieneś wiedzieć, że w naszym kraju na jednego poszukującego
      prawdy przypadają setki kłamców i tysiące obrońców kłamstwa. Nie masz szans.
      Pisz dalej pamiętniki.
      Szalom Alejchem!
      • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.10, 07:30
        zamknięty
        Opowiedzial sie i to wyraznie i to od samego poczatku. Sam wielokrotnie
        przyznawal ze jest zwolennikiem socjalizmu ustroju w ktorym pod przymusem
        zabiera sie jednym a daje innym czyli upraszczajac JHG jest bezpartyjnym
        zwolenikiem Janosikow.
        Z jednym ma JHG tylko klopot, nie moze znalezc uczciwych Janosikow. I w tym
        miejscu mozna wlasnie napisac ze "klarownie nie opowiedzial sie za zadnym z
        nich, choc miedzy nami mowiac JHG wyraznie preferuje tzw. Janosikow bezboznych :D
        Jest tylko jedna powazna kwestia - uczciwy Janosik nie istnial i nie istnieje
        (no chyba ze w filmie). Ja smiem twierdzic ze istniec nie bedzie no ale ja
        jestem glupek a JHG widocznie wie ze taki nadejdzie.
        To przeciez inteligent ktory zadal niezwykle "inteligentne pytanie" - zrozumiec
        politke naszych janosikow. :D :D

        P.S. A dla tych ktorzy (jak JHG) naogladali sie filmow maly cytacik z Wikipedii
        (jakze ciekawie pasujacy do naszych obecnych rzadzacych) o tym jaki byl naprawde
        Janosik:

        Juraj Jánošík, ur. 25 stycznia lub 25 lutego 1688, zm. 18 marca 1713) – jeden z
        najsłynniejszych karpackich zbójników, słowacki bohater ludowy, żyjący na
        przełomie XVII i XVIII wieku (...)
        Wbrew legendzie grabił głównie z myślą o sobie i swoich ludziach, obdarowując
        okazjonalnie np. dziewczęta z okolicznych wsi różnymi zrabowanymi drobiazgami.
        Wspierali go niektórzy lokalni możnowładcy, z którymi dzielił się łupami, a oni
        w zamian wyciągali go z tarapatów, np. podczas pierwszego schwytania Jánošíka i
        osadzeniu go w lochu alibi zapewnił mu wiceżupan komitatu liptowskiego,
        doprowadzając w ten sposób do jego uwolnienia.

        • Gość: przyg.czyt Dżizes, ale się porobiło IP: *.flatbooster.com 31.05.10, 09:43
          zamknięty
          Z jednym z Tobą się zgadzam, że jesteś głupek. „...no ale ja jestem glupek...” -
          zacytowałem mistrza totalnej krytyki i raz samokrytyki, czyli Ciebie.
          Słuchaj Prymitywie! Są problemy, których nikt porządnie nie rozwiązał i dlatego
          nawet w ramach teologii rozwijają się ożywione debaty nad myślą Deleuze’a,
          Badiou, Foucaulta, Marksa, Heideggera. A Ty masz wszystko rozwiązane... i
          chętnie rozwiązujesz innym. Geniusz czy idiota?
          • Gość: fansld Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 31.05.10, 10:07
            zamknięty
            Spokojnie dziadku bo sie spocisz. Ja nie krytykuje wszystkiego tylko takich
            fałszywych ludzi jak JHG taplajacych sie z luboscia we wlasnej hipokryzji.
            Sadzac po tym co wypisujesz watpie zebys to wogole rozumial...... inteligencie. :)
            • Gość: przyg.czyt. Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 01.06.10, 10:47
              zamknięty
              Jeśli z Ciebie taki reformator polityczny, ekonomiczny i społeczny, jak
              ortografik, to klękajcie narody. Nieuku! „wogóle” to się pisze tak: „w ogóle”.
              Uszanuj chociaż zasady pisowni, jeśli innej kultury Ci brak. Jeśli jesteś
              dysortografikiem, to pisz swojej dziewczynie do pamiętnika, a nie psuj ludziom
              smaku.
              • Gość: fansld Re: Dżizes, ale się porobiło IP: *.olsztyn.mm.pl 01.06.10, 10:56
                zamknięty
                Nie jestem zadnym reformatorem. Za bledy przepraszam, niestety popełniam ich
                sporo bo pisze stanowczo za szybko na klawiaturze. A „w ogole” to nie bardzo
                rozumiem dlaczego czytasz moje posty skoro psuja Ci smak? Omijaj je szerokim
                lukiem a będziesz miał spokoj. No chyba ze przeszkadza Ci fakt ze ktos uwaza to
                co wypisuje JHG za stek bzdur i gore obłudy?
                Przykro mi ale w miare możliwości zawsze będę krytykowal tych co wypisuja takie
                łgarstwa jak JHG.
        • Gość: mier28 Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.albrecht-edv.eu 02.06.10, 11:15
          zamknięty
          Twój konflikt z „jothagie” nie polega na tym, że macie różne poglądy. Problem leży u
          Ciebie, bo „jothagie” jakąś inteligencją się okazał, Ty natomiast nie. Dlatego
          zapamiętaj sobie: To nie jedność poglądów zbliża ludzi. Ludzi zbliża powinowactwo
          ducha, co za Marcelem Proustem zaliczam do kanonów życia społecznego. Pod tym
          względem, to jesteś jeszcze przy korycie. I myślisz „korytem”. I w Twoim myśleniu to
          się nie zmieni. Trudno nawet czekać, że wyewoluujesz. Jeśli to przynajmniej
          zrozumiesz, to bez pastwienia się i ukraińskiej zemsty, odpadaj na drugi krąg.
          • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.10, 12:15
            zamknięty
            Szanowny mier28. Uwazasz sie za sedziego, obrazasz mnie - masz do tego prawo. To
            jest forum kazdy moze pisac co mysli.... no prawie wszystko.
            Pamietaj jednak, ze podobnie jak Ty rowniez i ja mam prawo do swojego zdania.
            Moim zdaniem to JHG wypisuje kompletne i do bolu smieszne bzdury.
            A prywatnie Ci powiem, ze kazdy ma swoj subiektywny miernik poziomu
            inteligencji. Jezeli nie odpowiada Ci moj (jak twierdzisz niski) proprostu mnie
            nie czytaj. Kazdy inteligentny czlowiek skoro wie ze ten fansld jest durny
            zwyczajnie nie bedzie mnie czytal, co najwyzej z politowaniem pokreci glowa nad
            moimi tekstami, tylko prymityw mojego pokroju czy pokroju JHG bedzie silil sie
            na nikomu niepotrzebne oceny :P :D :D Pozdrawiam :D


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka