Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: jothagie Przyzwolenie biduje IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 12:13
      zamknięty
      Są hasła wybieranych (przykładowo: Zgoda buduje, Polska jest najważniejsza) i
      hasła wybierających (Przyzwolenie biduje). Uważa się, że bieda jest wynikiem
      milczenia (przyzwolenia) narodu. Miało się kartkę wyborczą w ręku? Trzeba było z
      niej skorzystać, każdy wg swojego znawstwa w zakresie polityki i gospodarki.
      (Refleksja powyższa dotyczy bardziej wyborów parlamentarnych).
      Śledziłem internet w okresie przedwyborczym i dochodzę do wniosku, że rozegrała
      się tam pierwsza wojna światowa (toutes proportions gardées) - ilość trolli
      wysłana na ten front jest zatrważająca. Na przyszłość pozostanie tylko sfora
      kalek intelektualnych. A nam zostają się nawyki jak np. długie dyskusje z
      "mądrymi" trollami i pyskówki z trollami chamskimi. Nie brońmy cudzych racji,
      ale brońmy samych siebie zachowując jakąś własną godność. Dlatego nie podejmujmy
      ani dyskusji ani pyskówek. Jemu płacą za zupełnie coś innego niż to, do czego
      chcielibyście ich „przekonać”. A oni wcale nie chcą być przekonani - mają
      przecież inne cele.
      Nie lepiej jest także po wyborach, ale tu daje o sobie znać zajadłość
      przegranych. Nie umiemy przegrywać. Widać to na przykładzie właśnie internetu.
      Powstają różnorakie figury myślowe, które oprócz zwykłej słuszności wystawiają
      nas na śmieszność. Ot choćby analiza wyników wyborów na tle wszystkich
      uprawnionych do głosowania. demotywatory.pl/1869854/Prawdziwe-wyniki
      Należę do grupy tych, co „wygrali” dlatego, że nie przegrałem. Nie znaczy to
      wcale, że mam wszystko w d... Wyraziłem swój pogląd w pierwszej turze. W drugiej
      nie mogłem zabrać głosu. Zgodziłem się, że wygra ten, kto wygra, a żadnego zła
      (nawet mniejszego) nie będę popierał. I wyszedł z tego mój prezydent, którego
      obdarzę szacunkiem stosownie do tego, co będzie robił. A demokracja, jeśli choć
      trochę cenimy ją sobie, ma wmontowany moduł arytmetyczny – jeden głos przeważa.
      Nie tych, co mieli to wszystko w d..., ale tych, co poszli głosować. Demokracji
      nie da się wmontować modułu „serca”, „romantyzmu” czy jakichś irracjonalizmów.
      Umówmy się, że nie ma takich, co mają wszystko w d... Są tacy, co stracili wiarę
      w demokrację. Przypomnę, ze zmiany w naszym kraju były możliwe nie z powodu
      tych, co walczyli, ale dzięki tym, co wiarę w socjalizm stracili. Tę grupę
      45,35% ktoś wreszcie zmobilizuje. Historia zna takie brutalne przypadki.
      Przeważnie źle się to kończy. Czasem tylko wychodzą długotrwałe konsekwencje
      typu, biednyś, boś głupi. A dlaczegoś głupi? Boś biedny. Dlatego ceń sobie
      kartkę do wyborów samorządowych i parlamentarnych.
      • Gość: fansld Re: Przyzwolenie biduje IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 13:15
        zamknięty
        Jak jak zwykle pozwole sobie nie zgodzic się z JHG.
        Osobiście uwazam ze dla sporej czesci spoleczenstwa nie ma znaczenia kto wygra.
        Ich znawstwo zarówno polityki jak i gospodarki pozwala im (wg. mnie calkowicie
        słusznie) mniemac ze obojętnie czy wygra jeden czy drugi nie zmieni to nic
        zarówno w polityce jak w ekonomii.
        Malo tego nawet taki JHG mimo chorobliwie wylewnego słowotoku nie jest w
        stanie wykazac, szczegolnie wgospodarce, znaczących roznic miedzy kandydatami.
        W tym kontekście mowienie cos o wyborczym przyzwoleniu lub jego praku zakrawa
        na kpine.
        Jak już wielokrotnie pisalem wbrew temu w co naiwnie wierzy JHG nie ma zadnych
        demokratycznych wyborow. Jest plebiscyt w którym możemy sobie zakreślić tego
        albo innego złodzieja a którego celem nie jest dobro kraju ale nasze pieniadze.
        Nazwanie czegos takiego co się dzieje w naszym kraju demokracja wynika albo z
        totalnego zidiocenia albo ze zwyklej zlej woli. .
        Smiesza mnie tez tezy ze nie umiemy przegrywac? Kto nie umie? 45% tych co nie
        glosowali?
        Naczytal się JHG Wyborczej i dziecinnie uogolnia.

        I jeszcze jedno. Ludzie nie stracili (niestety) wiary socjalizm, PRL upadl bo (o
        czym niewielu pamieta) nie było co włożyć do gara!!! Szanowny Pan JHG jak
        ślepiec nie widzi ze ludzie dalej chca mieć „darmowa” oświatę i „darmowe
        leczenie” i cala ta tzw „opieke panstwa” czyli typowe socjalistyczne wynalazki.
        Socjalizm w ich umysłach trwa sobie w najlepsze, tyle ze ludzie nie zdaja sobie
        sprawy ze to wlasnie socjalizm generuje biede. I to jest wlasnie nasza narodowa
        tragedia.
        • Gość: przyg.czyt. Fansld! Podpadłeś mi! IP: *.bootnetworks.com 12.07.10, 13:40
          zamknięty
          Po dłuższej nieobecności odrobiłem zaległości w czytaniu postów na forum i
          zauważyłem, że wyśmiewałeś się z lektury JHG. Co to są za gazety, które on
          czyta... Robisz to dalej.
          Rozbrajają mnie coroczne badania na temat czytelnictwa w naszym kulturalnym
          kraju. I co roku okazuje się, że ponad 40% Polaków nie przeczytało w ubiegłym
          roku żadnej książki. W konsekwencji życiem ideowym, o które winniśmy zabiegać w
          interesie spraw publicznych, objęta jest tylko garstka. Na szczęście, myślenie
          jest dostępne wszystkim, niezależnie od miejsca, w którym są, lub z którego
          wyruszą. Ale myślenia też ktoś powinien uczyć. Najlepiej w oparciu o fakty i
          niezakłamane ich opisanie. Myślenie zostało wyprowadzone ze szkoły i wymuszają
          je inni, niekoniecznie właściwie. Oprzeć się konsumpcji „przetrawionej” wiedzy i
          jej bylejakości to zadanie bardzo ważne. Ale czytanie jest najważniejsze, bo bez
          niego niemożliwe jest powstanie umysłu krytycznego. I w tym kontekście, jako
          kretyńskie oceniam wyśmiewanie się z tego, kto jaką lekturę czyta. Cudownie, że
          cokolwiek czyta. Dlatego niech sobie fansld nie rości prawa do naprowadzania
          myślenia na „właściwe” tory. Nigdzie i na żaden temat nie dowiódł, że ma rację.
          Niech trochę sam pomyśli – może mu się to spodoba. Może chociaż raz ten
          pieprzony narcyz nie zgodzi się z sobą. Widzę, że ma poglądy, ale on nie widzi,
          że inni też mają poglądy.
          I może jeszcze problem pisania. Pisaninę JHG oceniasz, jako grafomaństwo. Nie
          znam się – może i tak jest, ale w sytuacji, gdy całej klatce piszę głupowate
          podania, a nawet list zakochanemu, to umiejętność takiego pisania, jaką
          prezentuje JHG, jest godna podziwu. Wiem, że Wam zależy na tym, co powiedział
          kiedyś Wiesław Chrzanowski (ZCHN, swego czasu chyba nawet minister jakiejś
          edukacji); 4 klasy podstawówki - czytać, pisać i rachować. Takiego można i
          wystrychnąć na dudka i wydudkać na strychu, co Wam bardzo odpowiada...
          • Gość: fansld Re: Fansld! Podpadłeś mi! IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 14:02
            zamknięty
            JHG chwalic socjalizm - dobrze, JHG miec poglady i byc tolerancyjnym
            Fansld krytykowac socjalizm - fansld byc tempym i nie dostrzegac pogladow
            innych :D :D
            • Gość: jothagie Fansld! Mnie nie podpadłeś, ale IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 14:23
              zamknięty
              Po tej argumentacji, jaka się na tym forum okazałeś, wcale nie zabiegam, żeby w
              zestawieniu z Tobą mieć w czymkolwiek rację. Nawet by mi to ubliżało. Nie musisz
              się więc wysilać... W założeniu piszemy dla inteligentnych ludzi, dlatego nie
              będę im podsuwał żadnych wniosków końcowych. Niech się trochę pomęczą. Nie
              jesteś wart wysiłku, ale gdzieś tam w metodologii funkcjonuje „dowód negatywny”
              (I.Kant), wykorzystany przez Kwaśniewskiego: „L. Dorn, Sabo! Nie idźcie tą drogą”
              • Gość: fansld Re: Fansld! Mnie nie podpadłeś, ale IP: *.olsztyn.mm.pl 12.07.10, 15:21
                zamknięty
                JHG nie zabiega, bo mu to ublizy, bo fansld jest idiota a ludzie sa
                inteligentni. Rodzi sie wiec pytanie - Po co to ludziom tlumaczyc. Po co im
                pisac ze fansld gada glupoty? Przeciez kazdy inteligent widzi ze fansld bredzi a
                JHG wypisuje same "madrosci".

                Hmm, cholera a jak jednak ktos uwierzy w te brednie fanasld. To na wszelki
                wypadek trzeba cos napisac o jego tepocie a na koniec podeprzec sie takim
                "autorytetem" jak np. Kwachu. Bo przeciez tylko "autorytety" moga oceniac i
                doradzac, bo autorytety sa dobre, inteligentne i autorytety - a to
                najwazniejsze - maja zawsze racje choc cierpia na np. chora golen.
                Wlasnie, z autorytetami sie nie dyskutuje. Wystarczy strzelic jakis cytacik i
                juz mozna pisac "co slina na jezyk przyniesie". Kto zarzuci JHG ze on bredzi na
                kolach, ze tak naprawde niczego nie udowadnia tylko kopiuje bezmyslnie
                zaslyszana w mediach bzdure za bzdura. Przeciez JHG to inteligent, on cytuje
                Kartezjusza, Arystotelesa, znaczy jest "myslacy" a z "myslacym" sie nie
                dyskutuje. Albo mu sie przytakuje albo z miejsca czlowiek staje sie idiota :D
                Skoro wiec JHG pisze ze ludzie stracili wiare w socjalizm to stracili i koniec,
                jak pisze ze nie umiemy przegrywac to nie umiemy i tez koniec. itd.itd.itd.itd.itd.

    • Gość: jothagie Czy wampiry muszą korzystać z toalety? IP: *.olsztyn.mm.pl 13.07.10, 09:48
      zamknięty
      Dokładna odpowiedz w „Krwiopijcach”, a my zastanówmy się, czy fansld może
      traktować forum jak publiczną toaletę. Nie ma rady, jeśli jego myśleniem rządzi
      ZUS KRUS i MUS... I na razie koniec metafizyki.
      Teraz zapytam, czy twardzi faceci potrzebują chusteczki do otarcia łez?
      Znałem takiego faceta. Stary piłsudczyk, płakał w życiu kilka razy. Osobiście to
      widziałem. Pierwszy raz (wydaje się, ze to około roku 1956), gdy oficjalnie w
      Polskim Radiu usłyszał o poranku piosenkę „Czerwone maki” - może uwierzył w
      wolność. Drugi raz, czego do dziś nie rozumiem u człowieka trzech wojen, kiedy
      jego koń złamał nogę – pojął to jako koniec jego świata. Na koniu, broni i
      torbie lekarskiej opierał się ten jego świat. Broń mu odebrali, w więzieniu ręce
      uczynili niesprawnymi, a teraz koń... I jeszcze, gdy pierwszy raz usłyszał
      piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Mury”. „W nic już nie wierzę – mury będą rosły, a
      łańcuch będzie kołysał się u nóg”. „Teraz tylko Nabuchodonozor będzie obywatelem
      tego kraju”. (Przypomnę, że w „Nabucco” Verdiego Żydzi są w niewoli – Va
      pensiero www.youtube.com/watch?v=MYhxfq8HoxY , choć ja osobiście wolę to:
      www.youtube.com/watch?v=cdAERH_XkCQ&feature=related ) i koniecznie po
      francusku: „Je Chante Avec Toi Liberté”. Też uroniłem łzę, gdy słuchałem tego
      pierwszy raz.
      Ten problem wraca do mnie często. Najpierw jako odpowiedź L.B. na jego
      powiedzenie, że idziemy na Wschód - w stronę Białorusi. Nie było to prawdą. To
      Białoruś szła na Zachód i zbliżała się do nas. Nie jest więc tak, że nie
      zrobiliśmy postępu. Ogromny, ale jakim kosztem, zważywszy, że przedstawiano
      sprawę jako interes społeczny. Czy warto było? Owszem, ale jak spotykam takich,
      którzy chcieliby dorżnąć watahy biednych w interesie dalszego rozwoju
      korporacji, mafii i małych interesów, to szlag mnie trafia... niezależnie od
      poglądów politycznych. Jesteśmy obywatelami tego samego państwa a nie
      najeźdźcami na tubylczą ludność. Czy musimy stawiać mury nieporozumień oraz
      kłamstwa i biedą skuwać ludziom możliwości? Problem, moim zdaniem, polega na
      tym, że nie widać żadnego szlachectwa po stronie ludzi mądrych, bogatych i
      trzymających władzę. Nauczyli się myśleć własnym interesem. Nie widzę też po ich
      stronie wiedzy, jak traktować interes społeczny – zastępują ją syndromem
      nieomylności w interesie „naszych”. Ludzie bogaci, dorobieni przez nasza pracę,
      wyprowadzają biznesy do rajów podatkowych. Twierdzą, że w tym kraju muszą
      korzystać tylko z toalety (sic). W stosunkach społeczno – politycznych wychodzi
      na to, że podstawową winą społeczeństwa jest to, że w całości nie popiera partii
      rządzącej lub nie jest jej członkiem. Teraz martwię się, że po wyborach
      prezydenckich, to już nie jest problemem. I to wszystko razem wzięte powoduje,
      że niczego po nich oczekiwać nie można, oprócz tego, że mury będą rosły...
      P.S. Po 10ciu latach przerwy w znajomości, odwiedziłem znajomego w małym
      miasteczku. Od 20tu lat nic się tam nie zmieniło. Tylko ciszej i spokojniej.
      Połowa miasteczka mieszka na Wyspach - jakoś żyją. Znajomy zarabia więcej o 500
      złotych niż 10 lat temu. Po godzinach pracy wykopał koparką duży zbiornik wodny,
      postawił ławeczkę i spędza tam czas zamiast kontaktu z prasą radiem, telewizją i
      ludźmi. Pomnaża swój kapitał w ten sposób, że co złowi karasia, to go z powrotem
      wpuszcza. Podstawowa zmiana u niego polega na tym, że za socjalizmu nie chodził
      do kościoła, a teraz mus...
      • Gość: fansld Re: Czy wampiry muszą korzystać z toalety? IP: *.olsztyn.mm.pl 13.07.10, 10:58
        zamknięty
        Biedny JHG jak zwykle nie wiele rozumie z ekonomii. Jego światopogląd nie
        wykracza poza utarty falszywy socjalistycznych schemat którym nasiakal od
        urodzenia w „cudownych rekach ludowej ojczyzny”. Wydaje mu się ze fansld to
        tylko o ZUS albo Krus. Jakiez to smutne.
        Szlag go trafia gdy watahy bogatych chca dorznac biedakow….. niezależnie od
        poglądów politycznych…hehehe
        Facet niestety nie zdaje sobie sprawy ze podstawowa przyczyna tego
        „wkurzającego” wyzysku jest ustroj który JHG tak radosnie popiera. Ten człowiek
        nigdy nie pojmie ze ogromne dysproporcje w zamożności istnieja dlatego ze
        poprzez ucisk fiskalny i prawny niszczy się motor każdego społeczeństwa czyli
        klase srednia. W tym parszywym ustroju istnieje grupka bogatych którzy bogaca
        się dzieki swojej ogromnej przewadze nad innymi tzn dzieki bezgranicznemu
        wpływowi na wladze. To się nazywa mafia panie JHG.. W socjalizmie rzadzi kasta
        uprzywilejowanych którzy nigdy nie oddadza swoich przywlejow. Ta kasta doskonale
        sobie zdaje sprawe ze w warunkach kapitalizmu czyli wolnego rynku zostalaby
        szybko wyparta z rynku przez ludzi zaradnych i madrych. JHG jak dziecko
        uwierzyl ze jak będzie placil wysokie podatki na panstwo to panstwo się nim
        zaopiekuje i placi.. ale mafii. Zadziwiające ze dorosły człowiek znajacy tysiące
        lat ludzkiej histori nie zdaje sobie sprawy jaka jest ludzka natura i jej nigdy
        niezaspokojona rzadza władzy i pienaidza.

        Jak zapewne wiecie uwazam socjalistow albo za skończonych idiotow albo
        złodziei dlatego posłużę się przykładem żeby JHG zaskoczyl (w co niestety
        powaznie watpie) jak dziala socjalistyczny mechanizm w którym o gospodarce
        decyduja państwowi urzednicy a nie wolny rynek

        Posłużę się przy tym cytatem bo nie chce mi sie tego pisac:

        (…) „Drugi to Jan Kulczyk. Przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego i innych
        komunistycznych prominentów, pierwszy milion dostał od ojca, który za peerelu
        robił legalnie interesy w Niemczech, a takich interesów nie dało się wtedy robić
        bez błogosławieństwa władzy, czyli, konkretnie, komunistycznego wywiadu. Kulczyk
        szybko stał się najbogatszym człowiekiem w Polsce, jako właściciel całego
        mnóstwa firm, które wszystkie robiły kokosowe interesy z państwem,
        reprezentowanym przez ludzi prywatnie będących jego przyjaciółmi. Jeden z bardzo
        wielu przykładów - prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej SA. Pomińmy już
        dyskusję nad tym, czy była ona potrzebna, i krzyczący z ekonomicznego punktu
        widzenia nonsens, że sprzedano nie tyle firmę, co monopol na świadczenie w
        Polsce usług telekomunikacyjnych, na dodatek, co czyni kpiną stosowanie w tym
        konkretnym wypadku określenia „prywatyzacja", firmie państwowej; tyle że
        francuskiej. Pomińmy to. Ale jaki miała sens polityczna decyzja, że jednocześnie
        ze sprzedażą mniejszościowego pakietu udziałów Francuzom, co najmniej 15 proc.
        musi objąć na warunkach preferencyjnych „partner krajowy"? Taki, że owym
        partnerem krajowym, decyzją stosownych władz, stał się właśnie Kulczyk. Objął
        udziały po cenie znacznie niższej niż France Telekom. A skądinąd wiadomo, że nie
        wyłożył na ten zakup ani grosza, bo wziął kredyt. Ponieważ ustawa mówiła, że
        musi być partner krajowy, ale nic nie wspominała, że ten partner krajowy nie
        może swych udziałów sprzedać, więc niedługo potem Kulczyk swe 15 procent
        odsprzedał tym, którzy mieli je kupić od razu. Tyle, że różnica między
        preferencyjnym kursem, po jakim dostał akcje on, a ceną, jaką mieli zapłacić
        Francuzi, poszła do jego kieszeni, zamiast do skarbu państwa. A, nawiasem mówiąc
        - kredyt Kulczyka też spłacili Francuzi. Nie musiał więc wykładać na całą
        operację ani grosza, wyjąwszy oczywiście ewentualne koszta pozyskiwania
        życzliwości decydentów.
        Czysty zysk, bez kiwnięcia palcem - tylko dzięki decyzjom ministrów i ich
        podwładnych. Takim biznesmenem mógłbym być i ja, i każdy z Państwa, gdyby akurat
        na nas, a nie na Kulczyka, spłynęła łaska rządzących. W III RP były dziesiątki
        takich, których spotkał los Kluski, a może setki, jeśli policzyć tych, którzy
        postawieni na jego miejscu uznali, że „na układy nie ma rady" i zapłacili
        haracz. Takich Kulczyków też były dziesiątki. Nadal są.”
    • Gość: jothagie Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 08:39
      zamknięty
      A związki zawodowo walczą o podwyżki dla siebie.
      W czym rzecz. Hipermarkety sieci Carrefour wprowadziły usprawnienie typu
      “czerwona kropka”. Pracownik, który chce siku, musi stanąć na niej I czekać, aż
      kierownik da mu znać I pozwoli na opróżnienie pęcherza. To jest duże ulepszenie
      w stosunku do pieluchomajtek, które w innej sieci dawali kasjerkom. A ponadto
      mogli owa kropkę kazać nosić na ramieniu razem z literką “P”. Upokarzające, prawda?
      Cóż, niezależnie od tego, kto zechce mnie pożreć po tym wpisie, mam ochotę
      powiedzieć, że taki jest kapitalizm – obrzydliwie niemoralny. Ale chcieliśmy
      tego. O ile sobie przypominam, kandydatem na prezydenta był również Ziętek z
      PPP, który tępi takie przypadki, a my dokładnie tępimy jego. Mogliśmy chociaż
      dać znać, że opowiadamy się za prawami pracowniczymi. Tak więc dobrze nam, że
      nam tak dobrze...
      Nie da się ukryć. Taka jest istota kapitalizmu. Zacytuję tu cudzą myśl na
      zasadzie wytnij/wklej: „l tymi czerwonymi kropkami właściciel zwiększa swój
      zysk, za który pewnie kupi dla siebie i swych pociech apartamentowiec na 301
      kondygnacji z basenem i kortem tenisowym. A ci, którzy na czerwonej kropce nie
      będą chcieli stawać, muszą przygotowywać się do rywalizacji ze szczurami o
      kawałek chleba w okolicach śmietnika pod tym drapaczem. I żadna PIP tego
      wykluczyć nie zdoła. Siła, wynikająca z własności, zawsze będzie mocniejsza i
      skuteczniejsza”. I pomyśleć, że Reagan wypowiedział światu walkę na prawa
      człowieka. I podobno wygrał z komunizmem...
      Ja, jak przystało na emeryta, korzystam z dyskontu z owadem w herbie, ale
      ostatnio dowiedziałem się, że jedna z dróg kapitałowych prowadzi do Watykanu –
      zadławiłem się źródlaną za 57 groszy... Z tego powodu zrezygnowałem z usług
      banku na „M”, mogę i z dyskontu zrezygnować. Teraz rozumiem, dlaczego ta sieć
      jest taka popularna w Polsce i dlaczego wszędzie dostanie pozwolenie, nawet 20
      metrów od świątyni (alkohol!).
      Jest i pozytyw pedagogiczny: jeśli nie będziesz się uczyć, to będziesz stać na
      czerwonej kropce w Carrefourze. W porę przyzwyczajajmy się do mentalności
      niewolnika. Godność osobistą, to sobie możecie do d... wsadzić. Czasem mam
      wrażenie, że Polska to jedna wielka czerwona kropka. Czekamy kiedy kierownik na
      coś zezwoli Tuskowi.
      • Gość: fansld Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 09:11
        zamknięty
        No i jak zwykle JHG albo perfidnie klamie albo (co bardziej prawdopodobne) nic
        nie rozumie. Po pierwsze i jak zwykle najważniejsze nie ma w Polsce
        kapitalizmu!!!!!!!! Istota kapitalizmu jest wolny rynek. A to oznacza ze kazdy
        ma rowne szanse w gospodarce a panstwo zajmuje się jedynie ochrona granic i
        prawa nie prowadzi ubezpieczen, oswiaty itd. za ogromne podatki.
        A popatrzmy co jest u nas. Przykładowo koszty pracy w związku z panujaca u nas
        „opieka panstwa” sa niewyobrazalnie wysokie. Wysokie koszty pracy powoduja
        oczywista oczywistość - pracy jest malo.
        Fiskalizm i biurokracja, koncesje ulgi dla wybranych itd. powoduja ze na rynku
        automatycznie i bezwglednie panem i wladca staje się pracodawca.
        Pracodawcow jest poprostu malo wiec robia sobie co chca a przede wszystkim mogą
        sobie pozwolic na totalne olewanie pracownikow.
        Nie istnieje (wbrew temu co dziecinnie naiwnie mysli JHG) administracyjny sposób
        na zmuszenie pracodawcy do szanowania pracownika. Jedynym sposobem jest grozba
        wiszaca nad pracodawca ze może utracic pracownika. Nie ma innego sposobu. Jak
        pracodawca nie będzie szanowal pracownika tez sobie zwyczajnie pojdzie do innej
        roboty. Ale nie w socjalistycznej republice bananowej panuajcej u nas. Tu
        pracownik nie pojdzie bo nie ma dokad. Koszty pracy sa po prostu straszne.
        Niestety dla JHG jest to zbyt skomplikowane i sprzeczne z jego wyrytym w mozgu
        lewackim schematem w mysl którego kapitalista to złodziej a nie człowiek który
        daje innym zarobic wiec im mniej kapitalistow tym lepiej dla pracownikow. Sic!
        Wiec otumaniony JHG zamiat dazyc aby „kapitalistow” było jak najwięcej zawsze
        będzie dazyl żeby było ich malutko czyli upraszczając żeby pracownik nie miał
        dokad pojsc i zostal niewolnikiem.
        • Gość: jothagie Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 11:51
          zamknięty
          Ośmieszaj się raczej na swój rachunek i nie mieszaj do tego mojego nicka, nawet
          w formie skróconej. Internauci dali wyraz temu, co o Tobie sądzą, więc dlaczego
          prężysz muskuły (jak żonaty wróbel). Poglądy są jak płeć - można ich nie używać,
          ale trzeba mieć. Odnotowaliśmy, że je masz, że od pewnego czasu nie zmieniają
          się. Ale rozwijaj się, udoskonalaj swoje poglądy, np. na wszelki wypadek gdyby
          udało Ci się je zrealizować. Czemu nas męczysz utopią? Nudzisz się, ale
          jednocześnie jesteś leniwy, prawda?
          Chcę Ci powiedzieć, że zakładanie majtek przez głowę to super racjonalna metoda
          wobec Twojego spędzania czasu pracy. Po prostu go dobijasz, jeśli w ogóle
          pracujesz...
          • Gość: fansld Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 13:24
            zamknięty
            Nawet nie skomentuje tego wywodu..... inteligenta.
            • Gość: jothagie Re: Czerwony wraca. Jak ja się cieszę... IP: *.olsztyn.mm.pl 14.07.10, 14:10
              zamknięty
              Dziękuję Łaskawco! Uratowałeś mój honor!
    • Gość: jothagie Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 09:44
      zamknięty
      Inna przyszłość polityczna jest bez wątpienia naszym celem, ale w osiąganiu
      tego, co możliwe, kluczymy wg tego, co ktoś tam wykreśla. Bo czyż wybory
      prezydenckie nie są tego dowodem? Nasze zdumienie, gdy zostało dwóch takich, co
      to mogą wszystko zrobić, oprócz tego, co jest w interesie społecznym. Ale nic
      to! Zwyciężyło „mniejsze zło” i zyskaliśmy czas na przegrupowanie sił.
      Sukcesywnie ta linia „mniejszego zła” będzie się kompromitować, choć zawsze
      istnieć będzie pokusa do jej następnego wykorzystania. PiS jest nie do przyjęcia
      i nawet nie wiem, czy sprowadzony do „kloców” nadaje się do zbudowania
      czegokolwiek. Widzę jednak, że nie śpi ktoś i utwierdza PiS w słuszności drogi,
      a nawet podpuszcza do aktywnej walki o „pałacowy” krzyż. To jest wybitna
      strategia na przegraną, bo włodarz terenu jednym zleceniem może sprawę załatwić
      godnie lub mniej godnie.
      Zbliżają się wybory samorządowe w których PO powinna ponieść klęską. Ale... Nie
      byłoby dobrze, gdyby do władzy w terenie doszła lewica, bo tam bojówkarze
      dawnego SdRP jeszcze nie porzucili zamiaru zmiany dobrych foteli na dobre
      kanapy. Na lewicy dalej istnieje walka między wersją socjalizmu z przewagą
      ideologii (L.Miller) i socjaldemokracji z przewagą wolnego rynku
      (A.Kwaśniewski). Obie zresztą skompromitowały się dokumentnie, a najbardziej
      druga, gdy okazało się, że była to droga dla 100 najbogatszych. Nie ma drogi
      między latyfundystami a społeczeństwem. Jest droga między klasą średnią a
      społeczeństwem. PiS również nie wykształcił kadr zmienników. W działaniu są ci,
      co „siedzieli” za bukiet kwiatów podrzucony pod siedzibę „Solidarności” - różni
      menadżerzy sentymentów. PO uchwyciła przyczółki biznesu i dostępu do pieniędzy.
      Nie jest zainteresowana poszerzaniem klasy średniej na „innych”. Kto więc
      przyjdzie nowy i na takim poletku da sobie radę? I tu zaczynam wątpić, czy ten
      czas dany nam po wyborze „mniejszego zła” zostanie właściwie spożytkowany. A w
      samorządzie można by zbudować podwaliny interesu lokalnych społeczności.
      Samorząd już dosyć ma cwaniaków! Czeka na służbę obywatelską – bezpartyjną,
      bezwyznaniową, nienarodowościową, bez koneksji i uprzedzeń. Fikcja, czy Mission
      Impossible?
      Jeszcze gorzej rzecz ma się w przypadku wyborów parlamentarnych. Będziemy mieć
      jeszcze mniejsze rozpoznanie, a partie tak wydelegują „wybrańców”, żebyśmy mieli
      jeszcze mniejszy wybór. Tu chyba potrzebny jest kryzys grecki, żeby było do
      końca jasne, które kukły trzeba w tym teatrze lalek odwiesić na stałe. Rzecz w
      tym, że interes ponadnarodowy wciśnie nam pożyczkę, żeby tylko uratować
      „swoich”. A kto będzie słuchał tych, co kasandrycznie będą mówić prawdę. Nie
      pora na rozumowanie – zmobilizuje się wg starych prawideł: kogoś przeciwko
      komuś, normalnych przeciwko wynaturzonym, wierzących przeciwko Adwentystom
      Rozdziału Kościoła od Państwa, itp. To nic, że z żadnego podziału nie wynika ani
      kawałek Polski. Ważne, by dostarczyć społeczeństwu kaca, typu: „Waluś, coś mi
      się wydaje, żeśmy za darmo te g...a żarli”
      P.S. Jako reakcję na upał podczytuję sobie (chwilami przysypiam) „Anioły i
      Demony” Dana Browna. Akurat jestem przy fragmencie jak to "W 1857 roku papież
      Pius IX uznał, że dokładne odzwierciedlenie męskiej budowy w rzeźbach może
      pobudzić żądzę, toteż wziął dłuto i młotek i osobiście pozbawił genitaliów
      wszystkie męskie posągi w obrębie Watykanu”. Może tak na Wiejską... Tylko co
      odbijać, jeśli „Politycy – puszące się dziwki retoryki” (z: „Brudna robota”
      Christophera Moore'a). To może chociaż głosu pozbawić... jakąś klozetową szczotką?
      • Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: 94.75.251.* 15.07.10, 09:53
        zamknięty
        I jak zwykle JHG niczego nie rozumie. Szczotka kiblówka jest narzędziem ekonomii
        i rynku. To jak kropidło w Kościele. Jeśli wszystkie ZUSy, KRUSy i
        socjalistyczne przedsiębiorstwa je kupią, to wzbogacą się właściciele i gdyby
        tak jeszcze obniżyły się koszty pracy, to przedsiębiorcy daliby podwyżki swoim
        ukochanym pracownikom. I jakoś ten inteligent JHG tego nie może zrozumieć. Już
        ja nie mam sił tego tłumaczyć. I jeszcze raz i jeszcze raz... ileż razy można?
        • Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 10:58
          zamknięty
          Mozesz nie podszywac sie podemne? Masz klopotyz wymysleniem nicka zastosuj xyz.
      • Gość: fansld Re: Wyprawa na grubego zwierza... IP: *.olsztyn.mm.pl 15.07.10, 10:24
        zamknięty

        Za każdym razem fascynuje mnie jak można napisac setki slow w temacie roznic
        miedzy czyms co w zasadzie roznic nie ma.
        Przypomina mi to dawne quizy z gazetek dla młodzieży gdzie trzebabylo odszkuac
        np. czym się rozni obrazek z lewej strony od tego z prawej. Na obu obrazkach
        np. facet lowi rybki ale na lewym obrazku brakuje a to śrubeczki, a to chmurka
        nie ma jednego brzuszka a to haczyk jest zaokrąglony w inna strone. itd.
        Dokladnie tej samej fascynującej sztuki dokonuje JHG piszac np. ze: Na lewicy
        dalej istnieje walka między wersją socjalizmu z przewagą ideologii (L.Miller) i
        socjaldemokracji z przewagą wolnego rynku (A.Kwaśniewski). „Geniusz” JHG
        pozwolil mu ujrzec te brakujaca śrubeczkę miedzy programem jednych czerwonych
        bandytow a drugich i na tej podstawie nazwal ich tak jak ich nazwal. Doprawdy
        fascynujaca sprawa szczegolnie ze na obu obrazkach (czytaj programach) facet
        lowi rybki. Zaiste niesamowite.
        Mialem natomiast maly problem ze zrozumieniem podejścia JHG do PiS. Przeciez
        liderzy tego ugrupowania caly czas i nieustannie opowiadaja się za tzw.
        polityka prospoleczna. Czyli czyms co jest dla JHG ponoc najważniejsze a co ja
        osobiscie uwazam za wyrafinowana forme złodziejstwa przedstawiana kiedys znanym
        wszystkim skrotem - TKM..
        Tu na szczescie z pomoca w analizie przychodzi Kościół. PiS jest prokościelne a
        jak wiadomo JHG Kościoła nie lubi. A skoro tak logicznym następstwem jest teza
        ze dla JHG ważniejszy jest stosunek do Kościoła niż uwielbiane przez niego
        kwestie społeczne :D
        Nie no nie sadze żeby JHG był az tak schizofrenicznie zakłamany, on poprostu
        wie ze program złodziei z Pis nie rozni się niczym istotnym od programu
        złodziei zSLD czy PO dlatego może sobie spokojnie pozwolic na sugerowanie się
        innymi pozaekonomicznymi kryteriami w stylu wyzej wymienionej śrubeczki czy tez
        chmurki bez jednego brzuszka.
    • Gość: jothagie Przełkniemy i to... IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.10, 11:48
      zamknięty
      Nie zdążyliśmy ochłonąć a już nowe zadania wyborcze zaczynają wwiercać nam się w
      mózg. Wybory samorządowe – kto prezydentem, burmistrzem... a kto tylko radnym.
      Czyli, kto kogo wybiera, a kto jest wybierany? I znów, w powodzi słów, pewnych
      spraw będziemy musieli się domyślać. Może więc „warto rozmawiać” o tym.
      Wg mnie istnieją dwa składniki potencjału lokalnej władzy: w każdym wypadku
      lokalna sitwa – to pierwszy i nieodzowny składnik władzy. Drugi to aktualnie
      obowiązująca w skali kraju ideologia. Może to być ideologia lewicowa, lewicowo
      – neoliberalna, prawicowo - lewicowa i prawicowa, choć ta ostatnia nie była
      jeszcze w samodzielnym użyciu. Lokalne sitwy mają to do siebie, że akomodują się
      do każdego przypadku. Skutkiem ubocznym tego stanu nie jest ruch intelektualny
      na rzecz rozwoju pomysłu na państwo, samorząd, ale sposoby znalezienia się w
      sitwie. Sądzę nawet, że tego mafijnego trendu nie da się powstrzymać. Obserwując
      (z literatury) rozwój takiego ruchu we Włoszech widzę cel, ku któremu zmierzamy.
      Na tym etapie, kiedy marzeniem „porządnego” człowieka jest dostać się do sitwy,
      trzeba sitwie oddać władzę, bo inaczej ją wymusi z ofiarami. Sitwa przejmie
      dochody, ale w którymś momencie zacznie się nimi dzielić. Mafia, wbrew pozorom,
      jest niezłą organizacją życia gospodarczego. Jest amoralna, ale jest skuteczna.
      To jest ideał każdej „porządnej” władzy – być skuteczną. W tym czasie do
      społeczeństwa dotrze świadomość, czym jest sitwa i zdąży wykształcić paru
      komisarzy, którzy skutecznie będą sitwę osłabiać. Proces żmudny, ale nie ma
      innego wyjścia. Dziś podjąć taką walkę, to, po pierwsze, trzeba by zadać
      retoryczne pytanie: kto ma podjąć taką walkę – sitwa z sitwą? Jeśli władza
      paktuje z sitwą na cmentarzach, stacjach benzynowych i dworcach kolejowych, to
      nie zachęca do czynienia tego samego? A po drugie, grozi ryzyko walki ze sporą
      częścią społeczeństwa, które jest uzależnione od sitwy. Dla „dobra” swego i
      swoich dzieci nawet myśli kategoriami sitwy. I później jest tak, że mamy wybór z
      dwóch sitw a społeczeństwo z moralnym przyzwoleniem na „mniejsze zło” wali na
      wybory w liczbie 55%. Czy się obudzi? Nie, bo kładło się spać w nadziei, że
      jutro się załapie...
      P.S. Ja już nie muszę korzystać z władzy. Problem w tym, że niczego z prasy nie
      da się czytać, z mediów – słuchać i oglądać.. wyroków sądowych przetrawić. Mam
      przed sobą plik prasy i co? Bronisławowi Komorowskiemu za życia robi się
      podobnie naprawiającą propagandę, jak Lechowi Kaczyńskiemu po śmierci. Tak więc
      jeden dopiero na urzędzie jest „hero”, mimo że wcześniej nie był, a drugi
      dopiero po śmieci, mimo że wcześniej również nie był.
      • Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.olsztyn.mm.pl 16.07.10, 12:39
        zamknięty
        No i proszę poczytac co wypisuje JHG. Stwierdza to co wszyscy myślący wiedza od
        dawna. Ze rzadza nami „lokalne sitwy”. Zapewnie niewiele się pomyle jeżeli
        napisze ze tam w „centrali” tez siedza sitwy. Jestem przekonany ze potwierdzi to
        również i sam JHG. Wówczas proszę zwrocic uwaga na to o czym starałem się
        pisac od początku mojej „polemiki” z JHG.
        Tematyka jaka zajmuje się JHG a która zatytuowal jakze problemowo „zrozumiec
        polityke naszych elit” w kontekscie wyzej wspomnianych sitw brzmi jak myślowy
        rechot balwana nad istota deszczu.
        Wystarczy zajrzec do pierwszego lepszego słownika zobaczyc co oznacza slowo
        sitwa aby pojac ze wszystkie te wywody JHG, te szerokie analizy te rozpatywania
        który to liberal a który to socjalista sa po prostu i zwyczajnie zalosnie
        glupie i kompletnie nie na temat. Sitwa to grupa ludzi wspoldzialajaca w celu
        osiągnięcia wlasnych korzyści. Podkreslmy to slowo „wlasnych”. Upraszczając sa
        to zwyczajni złodzieje a celem ich polityki jest tylko i wylacznie dorwanie
        się do naszej kasy z podatkow. Po co wiec JHG wypisuje te kilometry tekstu w
        sprawie tak jednoznacznej i oczywistej? Po co wykazuje ze jedna sitwa to np.
        prawicowa a druga lewicowa? Po co dzieli sitwy na klerykalne czy nieklerykalne? itd.
        Moim zdaniem JHG nie zdaje sobie sprawy z jednej podstawowej rzeczy, nazywając
        złodziei liberalami, lewicowcami, klerykałami itd. itd. ukrywa ich zlodziejstwo
        i legitymizuje ich w oczach swoich i swoich „czytelnikow”. Złodziej powinien
        być nazwany złodziejem i tylko złodziejem. Nie wolno go klasyfikowac jako
        prospołecznego, watykańskiego, komunistycznego czy jakiegokolwiek innego bo jest
        to zwyczajne oszustwo. Mam nadzieje ze JHG robi to wyłącznie z głupoty i obym
        się nie mylil.

        • Gość: mir28 Re: Przełkniemy i to... IP: *.albrecht-edv.eu 16.07.10, 13:54
          zamknięty
          A to dopiero afera! Jeśli się okaże, że JHG popełnia plagiat poglądów fanslda,
          to klękajcie narody! Fansld! Nie jesteś kretynem, o co Cie podejrzewałem na
          początku. Jest chyba jeszcze gorzej... Niczego ta diagnoza nie zmienia, ale
          warto pamiętać, ze grasuje tu taki.
          • Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 14:55
            zamknięty
            Niewiele z tego zrozumiales. JHG nie popelnia zadnego plagiatu. JHG sam sobie
            przeczy. Kumasz? Nie sadze.
            • Gość: mir28 Re: Przełkniemy i to... IP: *.albrecht-edv.eu 16.07.10, 16:02
              zamknięty
              Też nie sądzę, żebym kumał. Jestem pewien, że moja matka była kobietą, a nie
              żabą. Twój przypadek „kumania” specjalnie mnie nie interesuje... szanuję Twoją
              odmienność. Omijaj tylko Francję, bo jak zakumasz, to zrobią z ciebie ślimaka.
              • Gość: fansld Re: Przełkniemy i to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 19:23
                zamknięty
                To szanuj dalej moja odmiennosc i wczytuj sie z zachwytem w schizofreniczne
                brednie JHG :D :D
    • Gość: jothagie Niewłaściwe skreślić IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 08:37
      zamknięty
      Niejednokrotnie „mistrz” pióra i „kaznodzieja” tego forum czynił mi zarzut, że
      język mam barokowy, że przydługawe piszę te wypracowania, że mam schizofreniczne
      wypowiedzi, itd. bo nie staram się wszystkich zarzucanych mi głupot pamiętać.
      Właśnie dlatego, pisząc cokolwiek na tym forum staram się wypośrodkować między
      dwiema skrajnościami:
      "Pisze człowiek ambitnie, a tu przychodzi prostak i wszystko rozumie. To jest
      ewidentna bezczelność!" S. Friedmann /J. Kofta/. I stanowisko drugie, "mądremu
      wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało" /Sofronow/. A po ostatniej
      jego odpowiedzi udzielonej „mir28” muszę dołożyć i trzeci wymiar: „Uma hija
      humba gaga Manga haja gamba haha!". No i koniecznie wymiar kosmologiczny: „Pusz
      się, draniu, pusz się, pusz - Potem hycniesz w grób i kusz."
      Chłopczyku! Nieuku jeden! (jeśli jesteś starszy). Pofolguj z tą schizofrenią,
      która innym przypisujesz, bo pojęcia o tym nie masz. W chorobie tej chodzi o
      „zespół dezorganizacji” (urojenia i omamy, zubożenie psychomotoryczne), których
      ustalenie jest wynikiem obserwacji znawców. Postawić diagnozę społeczną, że
      jesteś głupi, to każdy czytelnik tego forum może, bo może przytoczyć
      przynajmniej 51% argumentów na tak. Natomiast, żeby postawić taką diagnozę, inna
      rzecz, że nie jest to diagnoza, jak Ty stawiasz, to trzeba przynajmniej już tak
      być zdiagnozowanym. Poczytaj trochę Witkacego a do problemu podejdziesz na
      kolanach i z szacunkiem dla tych, którzy mają uprawnienia do wypowiadania się na
      ten temat. Mów raczej o tym, „jakie dziwne formy może przybierać szaleństwo
      ludzi zdrowych”. I szanuj je... pro...ku, choćby jako wyraz solidarności gatunkowej.
      P.S. Adwersarzowi swemu dedykuję: "Nie jesteśmy tacy, jacy w lustrze się
      widzimy... W nim nie widać naszej głupoty”. A o niej dowiadujesz się najczęściej
      od innych. Komplementy miła rzecz, ale praw je sobie sam. O prawdę poproś
      innych. Zdecyduj się kiedyś na taki odważny krok.
      • Gość: fansld Re: Niewłaściwe skreślić IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 10:32
        zamknięty
        No prosze zgadzam się z JHG, ktory napisal ze schizofrenia to „zespół
        dezorganizacji” (urojenia i omamy, zubożenie psychomotoryczne), czyli
        upraszczając opatrzne postrzeganie rzeczywistosci. Teraz tylko wystarczy sobie
        przypomniec co takiego najczesciej wytyka glupek fansld szanownemu „inteligentowi”.
        Mianowicie to ze stosuje „semantyczne kłamstwa” czyli falszuje rzeczywistość.
        Przede wzystkim, wg. glupka fanasld, semantyczne oszustwo JHG dotyczylo slowa
        kapitalizm.
        Wg. JHG przyczyna zla w kraju jest zły i wstrętny kapitalizm o czym ww.
        „inteligent” wielokrotnie dawal wyraz.
        Popatrzny wiec sobie na raport Centrum A.S.:
        „Przez ręce administracji państwowej przechodzi, podlegając różnym formom
        redystrybucji, 55 proc. Produktu Krajowego Brutto. Stopa opodatkowania wynosi,
        (zależnie od sposobu obliczenia, 35 proc. (brutto) albo 80 proc. (netto). Oprócz
        podatków istnieje 8 rodzajów przymusowych składek, ściąganych od pracowników i
        pracodawców. Państwo jest właścicielem ponad 50 proc. środków produkcji oraz 3
        milionów hektarów ziemi uprawnej. Działalność gospodarcza reglamentowana jest
        przez 216 rodzajów koncesji i licencji ( u zarania III RP koncesjonowanych było
        tylko 7 rodzajów działalności gospodarczej, takich jak handel bronią czy
        wydobycie bogactw mineralnych). W kilkunastu zawodach obowiązują kodeksy
        limitujące dostęp do nich. Ponad 40 instytucji kontrolnych może w każdej chwili
        wkroczyć do firmy, aby przeprowadzać nieograniczone w czasie kontrole. Państwo
        ustala minimalną płacę, maksymalne odsetki i minimalne ceny skupu w rolnictwie
        oraz chroni ustawowo liczne monopole i oligopole (na czele z kluczową dla
        rozwoju technologicznego telekomunikacją - dzięki czemu Polak jest w Europie na
        trzecim miejscu od końca pod względem dostępu do Internetu). Rejestracja firmy
        trwa średnio 60 dni, a średni czas dochodzenia sprawiedliwości w procesie
        sądowym - 1000 dni.
        Wystarczy przypomniec jeszcze ze mamy obowiązek ubezpieczenia, przymus
        państwowej oswiaty itp. socjalistyczne wynalazki.
        Pytam się wiec kim trzeba być aby pisac z mamy w kraju wolny rynek? Czy JHG ma
        wobec tego urojenia czy jest idiota a może lze specjalnie? Nie on nie lze, on
        jest inteligentem a każdy inteligent wie ze kapitalizm jest zły a krajem rzadzi
        Kościół (zapewne piszacy w Watykanie akty prawne dla ciemnego polactwa). Proste,
        zdrowe i logiczne, a fansld to tuman który tego nie widzi. Ot taki prostaczek
        który na dodatek smie krytykowac inteligenta JHG i jeszcze mu sie wydaje ze cos
        wie. Skandal. :P
        • Gość: Rom_man Re: Niewłaściwe skreślić IP: *.by.irc.net.in 19.07.10, 11:07
          zamknięty
          Nic bardziej trafnego nie spotkałem:
          forum.gazeta.pl/forum/w,64,114305511,114322308,Re_Nullum_crimen_sine_lege_.html
          • Gość: alfred Re: Niewłaściwe skreślić IP: 121.12.249.* 19.07.10, 12:26
            zamknięty
            Rom_an siła Twoich argumentów jest powalająca, podobnie jak jothagie.
            • Gość: student34 Re: Niewłaściwe skreślić IP: 62.149.141.* 19.07.10, 12:43
              zamknięty
              Powitać w nowym wcieleniu... Jest tu tu miejsce dla adolfa, to znajdzie się i
              dla alfreda i dla alfonsa także... Alfabet ma wiele możliwości na kolejne litery.
      • Gość: mir28 Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.albrecht-edv.eu 19.07.10, 13:50
        zamknięty
        jothagie: „Z głupim człowiekiem nie warto gadać”.
        fansled: „Więc stulcie pyski i proszę siadać!"
        chór do jothagie: „Wielkość jest tylko w perwersji”.
        chór do fansld: „Nawet w seksie tylko złoty deszczyk”.
        chór do alfreda:„Już wszystko tak zbrzydło na tym świecie, że więcej o niczym
        gadać nie warto”.
        Chór do następnego ch...:”Już nic gadać nie trzeba. Wszystko je wygadane do cna”
        mir28: "Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"
        • Gość: fansld Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 20:03
          zamknięty
          forum.gazeta.pl/forum/w,64,114351073,114351073,cholota_niezle_sie_bawila.html
          a ot taki fajny zyciowy i jakze wymowny poscik ukazujacy jak debilne i
          pozbawione totalnie sensu jest zastanawianie sie nad "polityka naszych elit".
          • Gość: jothagie Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.olsztyn.mm.pl 19.07.10, 20:12
            zamknięty
            Załóżmy, że zostałem debilnie sprowokowany, albo choćby dla „jaj” dodam z
            „Szewców”: „Takim was kocham, śmierdzącego wszarza, ze słońcem wszechmiłości
            gadziej w sercu starego szewca naszej planety”. Dedykacja wiadoma...
            • Gość: fansld Re: Forumowa prowokacja w stylu Witkacego: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 21:41
              zamknięty
              No to doloze jeszcze to:
              olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,8155253,Grunwald__VIP_w_Litwinow_rzucil_butelka_piwa.html
              moze wowczas JHG pojmie co to sa elity i gdzie ona maja... fanaSLD i JHG i jego
              analizy.
    • Gość: jothagie „Szewcy” są w literaturze a wulgaryzmy na forach IP: *.olsztyn.mm.pl 20.07.10, 09:28
      zamknięty
      „Zaglądali do kufrów, zaglądali do waliz/Nie zajrzeli do dupy - tam miałem
      socjalizm”. (Cz. Miłosz, o MO). To taki wymowny wulgaryzm, którego nie znalazłem
      u yadola, ale który padł z równie kulturalnych ust.
      Bardzo mnie rozśmieszyło to, że w walce „na argumenty” na tym forum pojawiły się
      posty dyskryminujące kogoś tam tylko dlatego, że użył ciętych, wulgarnych słów.
      Forum nie jest lekcją dawnej epistolografii (miałem to w szkole), ale wymianą
      poglądów, przy użyciu języka powszechnie zrozumiałego.
      Wulgaryzmy stały się częścią naszej kultury i zagościły w niej na stałe,
      wyrażają emocje, przynależność do jakiejś grupy itp. Są w książkach, filmach,
      sztukach teatralnych i odgrywają w nich takie samo znaczenie jak inne słowa. Są
      na równi z gołą dupą Joanny Szczepkowskiej w Teatrze Dramatycznym na spektaklu
      Krystiana Lupy (i jak tu nie rymować). Przeczytałem ich w życiu tyle, że mi nie
      przeszkadzają, szczerze mówiąc, jakoś specjalnie ich nie zauważam. Ważne jest
      znaczenie słowa, które wynika z niego samego i ze sposobu użycia go. Problem
      pojawiał się zawsze wtedy, gdy takie frazy trzeba było tłumaczyć na inne języki.
      Z tym miałem kłopoty, bo wulgaryzmów uczyłem się na Salwatorze w Krakowie (wtedy
      nie znano jeszcze maczet) i nigdzie indziej. A to trzeba wyssać...żeby użyć
      prawidłowo (15 minut nie powtarzając ani jednego słowa).
      Nie uważam polityki za rynsztok mimo, że posługuje się szeroką gamą znaczeniową
      języka, ale pisanie o tym fakcie w adekwatnym języku, jest opisem ze zmienną
      wielu znaczeń. Czasem mam wrażenie, że język polityki zbliża się do opisanej
      przez Frederica Beigbedera "29.99", czyli, że bagienko jest głównym bohaterem.
      Nie jest zaś żadnym uchybieniem jeśli jest tłem chyba, że na forum zaplątała się
      jakaś dziewica, która ma kłopoty ze zrozumieniem. Dziewica? Proszę bardzo, w
      moim wieku korepetycje tylko płatne! Poczytamy Ferdydurke, albo Trans-Atlantyk...
      Ludzie którzy zwracają uwagę na wulgaryzmy, poza ich nikczemnym środowiskiem -
      bagienka, dają znać, ze niczego z literatury nie przeczytali. Ani starej, ani
      tej najnowszej... że nie są potomkami szewców, którzy podobno klęli, jak...
      Oczywiście, nie mam żadnych pretensji do Balzaka, Dickensa czy Zoli, że w sposób
      grzeczny opisywali niegrzeczne życie.
    • Gość: jothagie Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetnie szybki IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 10:54
      zamknięty
      to PiS znaczy okrutnie naiwny. Naiwność wynika z błędu polityki na podstawach
      religijnych. Tego tak się nie da robić. Bezwzględnie trzeba oddzielać politykę
      od religii i religijności. Jeśli PiS chce być skuteczna, to musi mieć do
      dyspozycji wszystkie środki, w tym również te pozareligijne. Inaczej sama
      religia będzie tylko narzędziem. To może pół biedy, bo tak robi od wieków
      Kościół, ale jako narzędzie spłyca to, czemu służyć miało. Społeczność religijna
      staje się postreligijną masą naporu. I nic więcej. Dlatego PiS nie może ustawiać
      przeciwnika pod ewangeliczne „tak, tak”; „nie, nie”, czyli ograniczać
      przeciwnika do religijnego zachowywania się w polityce. I to jest naiwne, choć,
      jak widać, ma jeszcze jakąś skuteczność w sympatiach elektoratu. I nikt nie
      mówi, że to nie jest ważne, ale jest to żenujące. I taki jest PiS, ma swój
      elektorat, ma swoją do nich nowomowę, ma swoje cele, ale to wszystko jest
      nieprawdziwe. Taki typ partyjności i polityki zostanie w końcu poniechany.
      Był taki okres w moim życiu, że zaczytywałem się w orwellowskim Roku 1984. Teraz
      stoi na półce i boję się do niego sięgnąć. I im dalej w czas naszej demokracji,
      tym większy strach towarzyszy prostemu gestowi sięgnięcia po niezbyt okazałą
      książkę. Boje się spotkać twierdzenie, że jeżeli ktoś chce rządzić, rządzić
      nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości... I
      jeszcze tylko grzybny podział Polaków na prawdziwych i trujących a odczuję
      satysfakcję z najbardziej wyszukanych manier intelektualnych. Ale nie...!
      Odczekam jeszcze trochę – może zaktualizuje się więcej...
      Dlatego wracam do refleksji po pierwszym czytaniu książki, że główną drogą
      rozwoju społeczeństwa pozostanie przyrost rozumności elit władzy, a każda
      „wpadka” tylko ową prawdę potwierdza. Musimy widzieć, że elity się rozwijają.
      Nie może być tak, że Kościół jest co raz ciemniejszy a politycy co raz bardziej
      obrzydliwi. Jesteśmy uczestnikami przedziwnego procesu - na naszych oczach obala
      się ważną zasadę demokracji. Istnienie Kościoła, organizacji społecznych, partii
      nie jest już gwarantem pokoju społecznego. Niestety! W sumie jest jak w ludowym
      powiedzeniu: „myśleliśmy, że ch... go strzelił, a teraz wiemy że g... go
      uwiodło”. Inteligentom powiem to słowami Slavoja Żiżka (zaczerpnął od Marksa):
      "Wiedzą, że w tym co czynią, kierują się iluzją, a mimo to nadal to robią". I
      dziwicie się, że jestem rozczarowany?
      I jeszcze coś o samym Mistrzu Ceremoniału. J. K. staje się symbolem człowieka
      walki z wszystkimi i wszystkich z nim („Kampfbegriff). Staje się więc więc
      postacią tragiczną. W dodatku zapotrzebowanie na niego, odsuwa się w nieznaną
      przyszłość. Powoli pada pod ciężarem demokracji, którą chciał nafaszerować
      wodzostwem ideologicznym.
      P.S. Grzebałem w archiwum i co znalazłem? Ano, śmieszną informację z tejże
      Gazety: IPN wydał "Twarze olsztyńskiej bezpieki". I co z tego - zapytałem.
      Kiedyś jeśli doktor wydał dwóch kolegów to zostawał docentem, a teraz?
      • Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 11:31
        zamknięty
        No znowu „znawca elyt” udziela bezcennych rad jak powinna wygladac skuteczna
        polityka.
        „Znafca elyt” zauwaza słusznie, ze nie da się jej obecnie skutecznie zrobic na
        religii. Można się zastanowic na czym wiec mozna „zrobic” polityke. Wystarczy
        spojrzec kto od lat „siedzi” u koryta i kto czerpie z tego największe korzyści.
        Oczywiście tzw. komuna. To ludzie nie dosc ze się uwłaszczyli na Polakach to do
        tej pory trzesa cala scena polityczna. Zdrajcy „okrągłego stołu” do spolki z
        renegatami Kiszczakami posiadaja przede wszystkim ogromny kapital i media dzieki
        którym dowolnie kształtują polityczne poglady polmozgow podobnych do”znafcy elyt”.
        We współczesnej „demokracji” licza się wyłącznie 3 podstawowe kwestie:
        pieniadze, pieniadze a przede wszystkim pieniadze. logiczne wiec jest ze
        opieranie się na religijności oznacza narazanie się na śmieszność. Podobnie
        odwoływanie się do hasel wolnorynkowych momentalnie sciaga na siebie pietno
        „oszolomstwa”. Teraz każdy „znawca elyt” wie ze trzeba zniszczyc kościół a
        kapitalizm to samo zlo o czym codziennie „znawca elyt” dowiaduje się z gazet czy
        telewizji w których właścicielami sa albo byli Sb-cy albo ich współpracownicy
        czy tez kolesie od kieliszka.
        Malo tego sasiedzi Polski tez wiedza lepiej która sila polityczna jest madra a
        ktora glupia, zla i mowiaca jezykiem nienawiści . Jak sięgnąć pamięcią zawsze w
        historii sasiedzi popierali nie tych madrych i zdolnych ale tych głupich i
        zdradliwych. Teraz widocznie polityka się zmienila i taka Rosja np. zrobi
        wszystko żeby tylko Polska rosla w sile. O czym z pewnoscia wie doskonale
        poinformowany „znafca elyt”.
        • Gość: jhg Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 11:50
          zamknięty
          „Uma hija humba gaga Manga haja gamba haha!". I to byłoby na tyle w ramach
          kompletnej odpowiedzi.
          • Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 12:38
            zamknięty
            Zawsze miales gadane chlopczyku tylko z reguly nie na temat i kompletnie bez
            sensu :D
            • Gość: jhg Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 13:13
              zamknięty
              Nie przesadzaj! Nie nadwyrężaj mózgu! Murzyn zrobił swoje rano i Murzyn ma wolne
              do jutra...
              • Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 21.07.10, 13:18
                zamknięty
                Przeciez ja nie mam mozgu. Mozg ma tylko "znafca elyt". Konsekwencji troszke
                hipokryto :P
            • Gość: klara zet Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.xantron.fastwebserver.de 21.07.10, 13:42
              zamknięty
              A swoją drogą, demokracja to cudowny wynalazek. Widać, że jhg to oczytany facet
              i nieźle zorientowany w wielu dziedzinach. A tu przychodzi taki prymityw, co to
              już po trzecim poście można rozpoznać, i jest górą, bo „wali” receptami, które
              dla większości ciemnogrodu są zrozumiałe: ZUS, KRUS, LEWACTWO, SZMACIARSTWO,
              ZŁODZIEJSTWO, OMNIBANDYTYZM, ITP. Jeszcze tylko krawat w kolorach granicznych i
              łamigłówka do rozwiązania, czy prostytutkę można zgwałcić... „Kocham Cię Polsko”
              i te całoroczne ogórki, które dla nas porzuconych rozwódek organizujesz. Mimo
              wakacji.
              • Gość: fansld Re: Jeśli Pius–to pobożny,Alfons-szlachetni IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 11:48
                zamknięty
                To ze JHG udaje oczytanego wcale nie znaczy ze wolno mu pisac ze biale jest
                czarne i odwrotnie. :)
    • Gość: jothagie Katolik, katolikowi nie równy... IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 10:21
      zamknięty
      Moja siostra jest katoliczką, przynajmniej sama za taką się uważa. Ja ją również
      za taką uważam, bo przeżyła życie wg tego kodeksu moralnego. Z PZPR wystąpiła na
      znak protestu wobec nagonki na biskupów za „przebaczamy i prosimy o
      przebaczenie”. Pracy nie straciła, bo była znanym bankowcem. Fakt, że stołków
      już nie piastowała, ale zarabiała b. dobrze. Jeden z jej synów kontynuuje
      tradycję katolicka i dobry biznes. Drugi wyrodził się i są to chyba ostatnie
      jego dni jako bezdomnego i bezrobotnego w jednym z francuskich miast. Brałem
      udział w poszukiwaniu go, ale bezskutecznie, choć na ślad trafiłem w trzech
      miastach. Ale nie o tym...
      Otóż moja wspaniała siostra, zażyczyła sobie ostatnio, żebym ją odprowadził do
      autokaru, którym ona udaje się na pielgrzymkę do sanktuarium maryjnego, gdzieś
      na terenie dawnej Jugosławii. Byłem w Warszawie mimo że sam mam kłopoty z
      podróżowaniem. Miała ze sobą drobny bagaż, kartę kredytową i zapas
      pieluchomajtek na drogę. Twierdzi, że nie dowierza dwóm: o. Rydzykowi i własnym
      zwieraczom. Ale, że 75 lat nie przekonało jej do o. Dyrektora? Otóż ona lubi mi
      zrobić swoją wykładnię bieżącej polityki, bo wiedzę ma dalej „z pierwszej ręki”
      i w ramach tego wykładu dowiedziałem się, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego
      powinien być usunięty. Strasznie przy tym denerwowała się, że władze kościelne
      zezwalają na ten gorszący spektakl. „Nie dosyć, że skompromitował się
      „naleganiem” - „na Kaczyńskiego”, by reprezentował wierzących w wyborach, to PiS
      staje się śmierdzącą kupą tego kościelnego niedorozwoju”. Kościół wyraźnie
      zapomniał, że to nie są wybory prymasa Polski!
      P.S. Znam swoją siostrę i kocham ją bardzo, ale trudno pojąć, że w jednym
      Kościele są takie skrajności... Mam zaproszenie na obiad po jej powrocie.
      Zdjęcia prześle mi mailem, gdy już będę w drodze do Warszawy, zawsze tak robi,
      więc obejrzę je dwa razy. Na obiedzie będzie zaprzyjaźniony z rodziną kanonik –
      kumple z liceum. Wreszcie posłucham ich łaciny w doskonałym wydaniu.
      Gdybym się modlił, to wyglądałoby to tak: „Panie, dałeś mojej siostrze
      olśniewającą urodę,wspaniałą pamięć i zdolności malarskie, olbrzymią
      (matematyczną) inteligencję, daj jej jeszcze nowe zwieracze... Koniecznie popraw
      swoje dzieło”.
      Wiem, że przynajmniej jeden problem jest nieaktualny – zmierzam w niedzielę
      podejść do św. Anny i obejrzeć samo miejsce „spoczynku” krzyża.
      • Gość: fansld Re: Katolik, katolikowi nie równy... IP: *.olsztyn.mm.pl 22.07.10, 12:05
        zamknięty
        Obsesja koscielna wychodzi. Jakiz to strach powoduje ze ludzie maja az taka
        antyklerykalna manie? Przeciez Kosciol ma stosunkowo niskie prawa w stosunku
        np. do urzedu skarbowego czy poslow na Sejm. Kosciol nie jest organizacja
        przymusowa. Jestem przekonany ze np. wiekszosc Polakow ma zdecydowanie negatywny
        stosunek do Rydzyka, zreszta ten gosc osmiesza sie sam. Skad wiec taki paniczny
        lek przd nim. Ta nieustanna potrzeba opisywania jego "bledow i wypaczen". Nie
        sadze zeby JHG bal sie Rydzyka, moim zdaniem dla niego Rydzyk to tylko pretekst
        do uogolnien, do wykazania ze skoro w Kosciele sa klamcy oszusci to caly
        Kosciol jest zly. Jakos nie moge sobie przypomniec zeby JHG wychwalal
        gdziekolwiek jakiegos ksiedza, za to wielokrotnie krytykowal on Watykanska
        instytucje. Po co? Czyzby czarni zajmowali sie edukacja mlodziezy? Nie przeciez
        nad tym czuwa panstwowy urzednik, wiec o co chodzi? O kase. Wydatki na KK sa
        sladowe (pomijam wywody pani prof. pieknej ktorej kwot nikt nie udowodnil bo nie
        bylw stanie), wiec co jeszcze? Pranie mozgow rodakow? Przeciez pod to mozna
        podciagnac mase innych skladnikow szeroko pojetego zycia spolecznego. Stad taka
        antykoscielna selekcja. Gdzies cos JHG kiedys pisal co go upowaznia do
        krytykowania kk ale nie chce mi sie tego szukac. Moze pozniej.

    • Gość: jothagie Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 10:02
      zamknięty
      W zasadzie, to ja już nie protestuję, no może poza jednym wyjątkiem, gdy w TVP
      Olsztyn pokazuje się napis, że „Ten program zrealizowano dzięki twojemu
      abonamentowi”. O nie – myślę sobie. Na taką bzdurę, to moje pieniądze iść nie
      mogą... Poza tym daje sobie na luz. Przełykam więc reklamy, daję sobie wmówić
      zbawienne recepty różnym uzdrawiaczom: samorządowym, parlamentarnym,
      prezydenckim, ale to przede wszystkim dlatego, że jestem niedowiarkiem. „Ty se
      mów, a ja se zdrów”. Chcę Wam powiedzieć, że za komuny straciłem wiele ze swej
      „kariery” tylko dlatego, że byłem krytyczny, a wynikało to z tego, że byłem
      człowiekiem zaangażowanym. Może naiwnym, ale gdy dziś to śledzę, to widzę, że to
      ja miałem rację. Te 20 lat kapitalizmu (czy czegoś, czego dosadniej nazwać nie
      potrafię) wypaliło mnie zupełnie. Nawet wobec oszustów nie protestuję – więcej
      się z nimi nie zadaję. Intelektualnych również...
      I w ten sposób przed wielu laty moja lewicowość rozstała się z wszystkimi
      partiami lewicowymi. Na temat torii i spójnej koncepcji państwa, nie ma z kim
      rozmawiać. Jeśli chodzi o praktykę, to aż tak zepsuty nie jestem... Rozstałem
      się z wieloma instytucjami, które mnie oszukały – w pobliżu ich siedzib
      przechodzę na drugą stronę ulicy. Porzuciłem wielu znajomych, gdy zorientowałem
      się, że kierował nimi powód czysto materialny – moja wiedza i umiejętności
      przysparzały im dochód. Zarzuciłem solidarność z pokrzywdzonymi, bo gdy ja byłem
      w takiej sytuacji, to nikt nie wyraził nawet swego zdania. Ostatnio robię
      porządek z aptekami. Okazuje się, że różnice w różnych aptekach wynoszą nawet do
      połowy ceny leku. Zrobiłem sobie komputerowy spis aptek, w których mogę kupić
      taniej dany specyfik. Odbiło się to na moim rachunku telefonicznym, ale już
      wiem. Warto to robić, bo zawyżają, jak w klasycznym kapitalizmie.
      I chcecie mi powiedzieć, że państwo chroni emerytów i rencistów w przypadku, gdy
      ta sama apteka (przynajmniej w nazwie) na Żurawskiego w stosunku do tej na
      Prostej orżnęła mnie o 40 złotych? I odbyło się to w świetle prawa... To ja
      pier... nie protestuję, ale wiarę wykreślam z mego życia jako narzędzie zupełnie
      nieprzydatne.
      I chcecie mi powiedzieć, że państwo chroni emerytów i rencistów i studentów w
      przypadku, gdy zlikwidowano bary mleczne. Przecież lepsze jest dopłacanie do
      taniego karmienia biednych, niż pasienie Caritasu. Ale zdania uczonych są
      podzielone, bo przecież jest do wyboru: boski Caritas albo komunistyczne
      „Społem”. Jak ja Was durnie kocham...
      P.S. Czasem drgnie mi powieka na widok czegoś na kształt amerykańskiej błazenady
      wyssanej razem z coca colą, ale też już nie protestuję. Wielu to bawi, wielu
      widzi w tym nowy sens, więc dlaczego protestować.
      • Gość: glab :) Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 11:37
        zamknięty
        Zaczynam powoli rozumiec dlaczego JHG z uporem maniaka nazywa
        ustroj ktory u nas panuje kapitalizmem czy czyms tam, takim. :)
        Wyobrazcie sobie faceta, ktory caly czas byl lewicowcem. Jego
        opiekuncza koncepcja panstwa legla w PRL-owskich gruzach, zawalila
        sie z wielkim smordem jak stara drewniana wiejska toaleta. Nastaly
        nowe czasy, tyle ze rowniez z cala gama socjalistycznych wynalazkow
        i te nowe czasy tez okazaly sie klapa. Kazdy myslacy czlowiek
        umiejacy krytycznie analizowac takze swoje poglady doszedlby do
        wniosku ze cala ta opiekunczosc panstwa to jedna wielka bzdura i
        lepiej samemu wydawac swoje pieniadze niz przekazywac je panstwu
        ktore potem i tak je zmarnotrawi. Niestety nie dotyczy to JHG, on
        dalej wierzy, wbrew wszystkiemu w socjalizm. Aby urealnic swoje
        poglady wystarczy zastosowac mu prosty trik, mozna nazwac te nowe
        czasy, wbrew oczywistym faktom, kapitalizmem aby dalej mozna bylo
        plawic sie w swojej kochanej "lewicowosci", wierzyc ze panstwo
        bedzie sie dobrze troszczyc o emerytow, robotnikow itd. A przeszkoda
        sa tylko jak zwykle zle elity i kapitalisci. Gdyby nie oni to byloby
        super a tak to dupa. Bieda i syf. Nie chce przekonywac JHG do
        wolnego rynku bowiem rozumiem istote jego tesknoty za socjalizmem.
        Tym czyms jest STRACH. Socjalizm daje zludne poczucie
        bezpieczenstwa, daje falszywe przekonanie ze jak cos pojdzie zle w
        zyciu to panstwo pomoze i czlowiek nie zginie pod mostem. Wolny
        rynek z definicji wymaga wysilku, umiejetnosci stad ludziom wydaje
        sie ze jakos sie stanie zgina jak te marne chlopy w XIXw. JHG byl
        przeciez wychowywany w takim przekonaniu od dziecka, zreszta nie
        tylko on ja rowniez. Wiec sam juz nie wiem czy nie lepiej zeby
        dalej wierzyl w ten swoj socjalizm, podobnie jak ludzie wierza w
        Boga i chodza do nieustatnnie krytykowanego przez JHG Kosciola.
        Badz co badz motywacja jest ta sama. Chodzi o psychiczne
        przytlumienie strachu porzed zlem tego swiata. Rodzi sie tylko
        pytanie czy sztuczne tlumienie strachu rozgrzesza przyzwolenie na
        ekonomiczny i spoleczny upadek calego narodu. JA glupek FanSLD mowie
        nie a JHG ma to chyba gdzies.



        • Gość: jhg Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 11:48
          zamknięty
          „Uma hija humba gaga Manga haja gamba haha!".
          • Gość: fansld Re: Z czasem łagodnieję. Może z konieczności... IP: *.olsztyn.mm.pl 23.07.10, 13:40
            zamknięty
            Mozesz byc pewny ze za kazdym razem gdy bedziesz lgal ze mamy
            kaptalizm albo pisal podobne bzdury bede dopisywal swoje 3 zdania.
    • Gość: jothagie Czy wszystko musi mieć tytuł? IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.10, 09:39
      zamknięty
      Gdzieś jest bariera obciachu i z czegoś trzeba przyszłość wypracować. Z PO,
      PiSu, SLD, PSLu nie da się tego zrobić. Może kiedyś powstanie jakaś mądra
      lewica. Może mądra prawica, niezależna od religii i religijności...
      Po lewej stronie sceny politycznej jest wiele możliwości. Wymienię dwie, możliwe
      dla tego układu własności środków produkcji – idea państwa socjalistycznego z
      akcentem na sprawiedliwy podział dochodu narodowego i socjaldemokratyczny z
      akcentem na rozwój wolnego rynku i klasy średniej, z zachowaniem możliwej
      opiekuńczości w jednym i drugim przypadku. Opiekuńczości wobec ludzi
      zdeklasowanych przez obecne zmiany, wydziedziczonych z wszelkich możliwości –
      takie niestety jest życie większości tego społeczeństwa. To oczywiście, co w
      naszym kraju funkcjonuje ma się nijak do tego, o czym myślę. To jest moja twarda
      pozycja, nie mająca żadnego znaczenia dla kraju – jestem emerytem. Zmianę
      przekonań przewiduję tylko w jednym przypadku, kiedy ludzie aktywni mając
      klarowną inną wizję państwa zdobędą 51% głosów w wyborach parlamentarnych. Może
      to być nawet pani „Thatcher “. Szanuję demokrację a nie bredzenie o niej przy 2%
      poparcia. Szanuję poglądy partii politycznych. One mogą głosić wszystko, bo
      „świadectwo moralności” ostatecznie wystawiają im wyborcy. Szanuję jednostki z
      tytułami naukowymi, ale i tych muszą zaakceptować partie i społeczeństwo.
      Inaczej mogą sobie głosić swoje poglądy wg pewnej metodologii, czyli licząc się
      z siłą argumentów – swoich i przeciwników. Na tym polega demokracja – jest
      zorganizowana politycznie czyli wokół partii politycznych, lub zadaniowo (np.
      samorządy) poprzez grupy nacisku.
      Inaczej możemy sobie głosić nawet to, że Słońce krąży wokół Ziemi... pod
      warunkiem, że nie jesteśmy niepełnosprawni i potrafimy ruszyć to Słońce. Do tej
      grupy ja się nie zaliczam, ale nie znaczy to, że jakiś zwariowany zwolennik
      heliocentryzmu będzie mi na głowie kołki ciosał tylko dlatego, że nie potrafi
      świecić inaczej, jak tylko światłem odbitym.
      I jeszcze coś z „ostatniej chwili w nawiązaniu do aktualnego zapisu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,64,114461115,114558607,Re_Antyfansld_tylko_u_nas_8211_tylko_u_nas_be.html
      I tu widzę zasadniczy problem, bo partyjna choroba ma jeszcze trzecią odmianę:
      ateistów, wyznawców politycznej ekonomii socjalizmu, marksistów o wizji
      komunizmu, członków PZPR (i sojuszników) a potem SdRP – ostatecznie wypalonych
      doszczętnie; następnie napalonych i przesuniętych o 180 stopni. Widziałem takich
      tuż przed balaskami w Kościele, w Kortowie na budowie kościoła, w procesji
      Bożego Ciała niosących baldachim, występujących ze „Słowem Bożym” w kościele,
      piszących pedofilskie donosy na tych, co do kościoła nie chodzą, spowiadających
      się z adresów ginekologów, itp. przykładów wiele. Ogólnie jest to kategoria
      „neofitów”, którzy w historii wyrządzili naprawdę wiele złego. A neofici są
      wszędzie – nic więc dziwnego, że i na forum tacy bywają. Nie uwierzylibyście
      Państwo, co dziś robią dawni absolwenci WUMLu, czy WSNS, jeśli oczywista nie
      zrozumieli wniosków wynikających z marksizmu i nie załapali się na jakieś
      draństwo w stylu solidarnościowego dwudziestolecia. Przykłady „ustawionych”
      macie przed oczyma – sprywatyzować mienie komunalne, a potem zostać prezesem tej
      spółki..., czy urządzić tam rodzinę lub znajomych – dola leci, jak w mafii. Nie
      załapaliście się na to? To macie dwie możliwości: fansledzić, czyli naprawiać
      przez rozpierdzielanie, lub być cichymi, pokornymi i szczęśliwymi, że jeszcze
      nikt Wam się do d... nie dobrał.
    • Gość: fansld Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.olsztyn.mm.pl 26.07.10, 10:56
      zamknięty
      Socjalizm to niewatpliwie piekny ustroj, niestety kompletnie utopijny
      (szczegolnie w polskich warunkach). Warunkiem koniecznym jest to aby ludzie
      zajmujacy sie tak wychwalana przez JHG "opieka" byli uczciwi.
      Niestety jest to zalozenie moim zdaniem niewykonalne. Natura ludzka jest
      niezmienna od wiekow i latwa kasa u koryta zawsze bedzie kusic zlodziei,
      nierobow i cwaniakow. Niestety (albo stety) tak to juz jest ze czlowiek dba
      tylko o swoje i najlepiej troszczy sie o wlasne. Opiekunczosc - szczegolnie w
      polskich warunkach - zawsze bedzie produkowac swinie u koryta, mase nierobow
      cwaniakow zyjacych na koszt innych i urzedasow decydujacych komu i ile dac a
      przede wszystkim komu zabrac. Pamietajcie bowiem ze ( JHG o tym nigdy nie
      wspomni) OPIEKA NIE JEST ZA DARMO, DO TEGO POTRZEBNE SA NASZE PIENIADZE.

      P.S. Nie komentuje fantazyjnych hybryd w stylu wolnorynkowa opiekunczosc bo to
      takie samo semantyczne oszustwo jak pizza wegeterianska z kielbasa.
    • Gość: jothagie Biednym wiatr w oczy... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.07.10, 10:21
      zamknięty
      Z soboty na niedzielę pragnąłem tylko jednego – dobrze się wyspać, bo wcześnie
      rano udawałem się do Warszawy. Nie udało się. Najpierw zrywał mnie jakiś czuły
      alarm samochodowy – normalnie nie reaguję, ale pożyczyłem samochód i wydawało mi
      się, że to on staje się łupem złodziei. Następnie dwóch młodych sąsiadów
      poderwało dziewczynę i usiłowali zaciągnąć ja na chatę, ale ta działała dosyć
      wymijająco. A ja to wszystko słyszę przez okno, którego nie sposób zamknąć w
      taki upał. Otóż oni próbowali zachęcić ją tym, co jej zrobią, jak pójdzie z nimi
      (przy czym obietnic nie powstydziłby się wprawny kochanek) a ona usiłowała im
      wytłumaczyć, że bluzka i spodenki, które jej się ostatnio spodobały kosztują 250
      złotych. Nie wiem jak to się ma do uśrednionej wartości usług tego typu, ale ja
      powiedziałbym pass. I to przekomarzanie się pod blokiem trwało od 23.30 do 1.30.
      motyw kosztów był przez dziewczynę postawiony 6 razy i chyba wreszcie dotarło do
      chłopaków, bo przyznali, że nie mają takich pieniędzy. Ostatnie pieniądze
      zainwestowali w piwo i niestety, inwestycja nietrafiona. Zmarnowali dziewczynie
      wieczór biznesowy, sami niepotrzebnie wykosztowali się na piwo, a ja zasnąłem
      późno i tylko na dwie godziny. O ileż życie byłoby prostsze, gdyby chłopcy
      dysponowali gotówką, którą obrót jest korzystny dla państwa w kryzysie. A i
      alegoria, że słowo staje się ciałem, (lub staje wraz z ciałem) zyskałaby na
      znaczeniu. I ja byłbym wyspany.
      P.S. Z rozrzewnieniem wspominam moje młode lata, kiedy takie sprawy były
      przedmiotem gry, a nie targu końskiego, chociaż przyznać muszę, że qrewstwo ma
      większe szanse w kapitalizmie, niż w socjalizmie. Ale tylko qrewstwo...
      Ktoś zapyta, a gdzie tu są elity? Ukrywają się, bo obok mieszka taka jedna elita
      i mogła otworzyć okno i uspokoić rynek...
      • Gość: fansld Re: Biednym wiatr w oczy... IP: *.olsztyn.mm.pl 27.07.10, 10:37
        zamknięty
        W kapitalizmie szanse ma każdy kto jest pracowity. A jak ktos jest jeszcze do
        tego inteligentny to powinien miec już bardzo dobrze.
        W socjalizmie szanse maja tylko „elyty” wyludacze i cwaniacy. Uczciwi i
        pracowici maja przerabane. To jest wlasnie sprawiedliwosc spoleczna która tak
        lubi JHG.
    • Gość: jothagie „Biedronka” cud natury IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.10, 09:41
      zamknięty
      Za dziecięcych lat, ktoś z bliskich ateistów na długo pogrążył mnie w myśleniu
      pytaniem: „Czy Bóg może stworzyć taki kamień którego sam by nie podźwignął?”.
      Mocowałem się z tym długo, bo wstydziłem się zapytać teologa. Nie powiem, że
      udało mi się go porządnie rozwiązać, ale problem przestał mnie interesować w
      miarę wcześnie, tak że nie zmarnowałem cennego czasu.
      W tym tygodniu dręczy mnie podobny problem, choć niesie wymiar o wiele mniej
      teologiczny: „Czy dobry supermarket może stworzyć swoim pracownikom takie
      warunki, by dokonywali zakupów na jego terenie”?
      Coś w tym musi być istotnego, bo zauważyłem, że pracownicy pewnego marketu robią
      zakupy w Biedronce. Początkowo myślałem, że podglądają w ramach konkurencji, ale
      nie ma to sensu, bo wniosków nie widać po cenach. Po prostu, pracowników nie
      stać na zakupy w swojej firmie, w której pracują. Żenujące. Przecież można to
      rozwiązać w ranach bonusów. Czy pracownika nie wystarczy wykorzystać raz? I czy
      trzeba wyciągać wszystkie możliwe wnioski, czy one nie nasuwają się same?
      Jeśli Państwo sami nie wpadniecie na nie, to za chwile odezwie się mój
      antagonista i Państwu wytłumaczy wszystkie dobrodziejstwa tej sytuacji i
      kapitalizmu w ogóle. Wy zaś możecie uwierzyć lub nie.
      P.S. Osobiście przepraszam Dyrekcję tego zacnego dyskontu (w moim przypadku
      musowego dyskomfortu) za nadmierne zainteresowanie ich firmą. Antagoniście
      natomiast potwierdzam: wiem, że gdybym nie płacił na ZUS i nie dawał się okradać
      bandytom, to stać by mnie było na Carrefour, a może nawet na Aldiego.
      Wiem,a gdzie elity? Dziś mam je gdzieś...
      • Gość: fansld Re: „Biedronka” cud natury IP: *.olsztyn.mm.pl 28.07.10, 10:49
        zamknięty
        Ciekawe co. JHG zastnawial sie nad "polityka naszych elit" teraz ma to gdzies.
        Czyzby pojal wreszcie ze celem polityki elit jest wlasnie dbanie o to zeby
        czlowiek nie mial za duzo kasy i ciulal sie po biedronkach. Czyzbyzrozumial ze
        im mniej elity beda mialy wplywu na nasze zycie tym lepiej dla nas?
        Watpie.
        A teraz "elity" mysla zeby nam podwyzszyc podatek VAT do 25%. Ile osob pojdzie
        wowczas po zakupy do Biednejrąki?
        Co go to obchodzi? JHG wie ze to nie jest wina elit ale "zlych kapitalistwo
        ktorzy wykorzystuja pracownikow" :D :D Zalosne.
        • Gość: Spowiednik Re: „Biedronka” cud natury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 19:00
          zamknięty
          Fansld ale z Ciebie pijawka. Jesteś wyjątkowo złośliwym
          człowiekiem. Chyba masz problemy, proponuję odwidź psychologa jak nie
          pomoże to psychiatrę.
          • Gość: fansld Re: „Biedronka” cud natury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.10, 20:29
            zamknięty
            Pijawka? O nie, ja tylko usiluje zwrocic uwage na fakt ze Jhg wypisuje bzdury
            absolutnie nic wiecej. :P
    • Gość: jothagie Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 29.07.10, 10:12
      zamknięty
      Gdy w 1989 roku pojawiła się realna szansa zmiany ustroju, to przeraziła mnie
      wizja ekonomiczna Balcerowicza, szczególnie w sprawie prywatyzacji majątku
      narodowego. W naiwności swojej zacząłem słać listy do mego guru z lat 60tych,
      mianowicie Karola Modzelewskiego. Do dziś nie dostałem odpowiedzi.
      Istotą mego pomysłu było inne podejście do prywatyzacji. Uważałem po pierwsze,
      że pewien zasób (wyliczony, wymieniony), po restrukturyzacji, powinien zostać
      jako Spółka Skarbu Państwa. Po drugie, część majątku sprzedać na zasadzie
      giełdy, firmom międzynarodowym, zostawiając sobie duży, ale mniejszościowy
      pakiet. To jako rezerwa na rozwiązywanie problemów socjalnych. I, po trzecie,
      resztę majątku przeznaczyć na stworzenie klasy średniej. Niezależnie od koloru
      partyjnego „mianować” przyszłego właściciela (możliwość darowania lub wykupu
      przez trzecie pokolenie), ustalić zarobki (proponowałem możliwość do 10
      najniższych pensji), proporcjonalnie na inwestycje własne lub fundusz społeczny
      (rezerwa polityki społecznej, bez możliwości użycia w innym celu). Dla cwaniaków
      i złodziei sankcje w postaci utraty prawa do własności, niemożności otwarcia
      własnej firmy i otrzymania pracy „państwowej”. (Trudno omówić w takim tekście 8
      elaboratów – dziś jestem z nich zadowolony, bo były inną propozycja dla Polski).
      Owszem byłem naiwny, ale wiedziałem o co mi chodzi. Koncepcja nierealna ze
      względu na słabość ludzi. Teraz szarpiemy się między niewyobrażalnym bogactwem
      (przykład z ostatnich dni – pensja miesięczna 600 najniższych pensji, a
      niewyobrażalną biedą. I znam tego człowieka (600 najniższych pensji) – na
      studiach zostawałem z nim po zajęciach i uczyłem go ręcznego programowania
      pierwszej Odry.
      Możliwości ludzkie ludzi bogatych są takie, że lokują się między Zhang Xin a
      Romanem Abramowiczem.
      O Zhang Xin mówi się, że ją stać na wiele rzeczy, jej sumienia – już nie. Żyje
      skromnie, część dochodu przeznacza na wspomaganie biednych. Szczególnie troszczy
      się o ludzi przesuniętych z tych terenów, na których prowadzi swoją działalność
      deweloperską.
      Po drugiej stronie wzorem w tej sprawie raczej nie jest, chyba, że negatywnym,
      rosyjski utracjusz Roman Abramowicz, który ma jeden cel – przyjemne życie,
      niezależnie od sposobu zdobywania pieniędzy.
      I wobec takich musi istnieć aparat ucisku, który zatroszczy się, by jego
      pieniądze miały również charakter społeczny, by służyły również tym, którzy
      zostali pozbawieni dostępu do nich.
      P.S. Powyższy tekst za chwilę komentarzem opatrzy mój antagonista, co nie zmieni
      ani jednego z moich poglądów. Dla porządku tylko, zapowiadam hucpę... Potem
      ewentualnie zapytam, czy się dobrze Państwo bawicie.
      • Gość: fansld Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 29.07.10, 12:30
        zamknięty
        JHG zupełnie niepotrzebnie się martwil bo okazalo się ze nie było zadnej
        zmiany ustroju. Jego kochany socjalizm jak był tak pozostal. Nie było zadnej
        prywatyzacji tylko przejecie majatku tzw. panstwowgo przez komuchow i ich
        agentow. (czytaj zwykle złodziejstwo). Jedyne co nam teraz pozostalo to
        niewolnictwo i coraz wieksza bieda bo klasy średniej tez już prawie nie ma.
        • Gość: Spowiednik Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.10, 23:26
          zamknięty
          Fansld powiedz kogo reprezentujesz i ile średnich krajowych dostajesz za te wpisy. A może ty chcesz sprywatyzować to forum?
          • Gość: fansld Re: Mieć rację to zbyt mało jak na ten kraj IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 07:52
            zamknięty
            Nikogo nie reprezentuje i nie mam zamiaru niczego prywatyzowac. Liczba moich
            postow i tak odbiega znacznie od co niektorych forumowiczow. Poza tym moje posty
            sa z reguly krotkie i pisane z reki na szybko nie to co epistoly co niektorych.
            Zwroc uwage ze to nie ja wypisuje prawie codziennie mase slow jak JHG. Ja tylko
            komentuje te bzdury ktore JHG wytwarza. Czyzby bylo to zakazane? Ja wychodze z
            zalozenia ze skoro JHG wolno wypisywac brednie to mi wolno je komentowac. Daleki
            jestem od tego zeby czegokolwiek JHG zabraniac albo mu wypominac ze ciage pisze,
            wrecz przeciwnie im wiecej on bedzie pisal tym ja wiecej beda mial smiechu.
            Pozdrawiam.
    • banaczek102 Re: Zrozumieć politykę naszych elit 29.07.10, 10:15
      zamknięty
      niemożliwe !!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: jothagie Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 09:52
      zamknięty
      Historia lubi zataczać koła a jej uczniowie lubią nie brać wynikających z niej
      nauk na poważnie. Na własną rękę zgrywają bohaterów i fansledzą na każdym kroku.
      Na porządku dziennym jest zapominanie, skąd się wyszło i jakie zobowiązania
      wypadałoby mieć. Gdzie interes, a gdzie przyzwoitość. To przypomnijmy, bo
      Hannibal ante portas...
      wiadomosci.onet.pl/2203241,12,terrorysci_chca_obrocic_kraj_ue_w_strefe_wojny,item.html
      Uważam to za bardzo naturalne i możliwe w każdym kraju, gdzie bieda i wyzysk
      zradykalizują społeczeństwo. I co będziemy bronić się sami, czy wystąpimy o
      pomoc do tych bandytów, którzy łupią nas podatkami, zmuszają do ZUSu KRUSu i
      MUSu? Czy może wyjedziemy przed ślepą zemstą i przeczekamy, aż radykalna bieda
      wyrżnie się sama. Może być tak, jak w Rosji, że ci co wyjechali z kraju właśnie
      z takimi rachubami, nigdy do niego nie wrócili... Ale pamiętajmy, że wśród ludzi
      mądrych jest również sporo cwaniaków, którzy okrakiem siądą na każdych
      barykadach. Ci cwaniacy działają poprzez pranie mózgów, wojsko oraz kryzysy
      finansowe. Oni także zechcą mieć krew na rękach, żeby potem przejąć władzę i
      urządzić tam innych swoich. Was tam już może nie być – mędrcy i piewcy
      liberalizmu...
      Dziś nic nie daje, że przypisujemy Leninowi czy Che krew na rękach. Im to
      wszystko jedno, a myślenie ludzi biednych na zawsze zyskało na wyobraźni i
      dlatego nie należy prowokować demonów. Nie wystarczy kiboli, chuliganów i
      blokobijców, którzy mszczą się za własne bezrobocie?
      Tym, którzy pilnie szukają, komu by zaufać podpowiadam, że dziś przeważnie mamy
      do czynienia z ludźmi słabymi, dla których walka kończy się z chwilą osiągnięcia
      korzyści indywidualnych. Nie dowierzajcie obiecującym gruszki w dowolnym
      miejscu. Gruszki rosną na gruszy i dlatego „sadź, Dafnisie, grusze: twe wnuki
      rwać będą owoce” (Wergiliusz). Pamiętajmy również, że żyjemy tu i teraz i że
      pięknego „początku” już nie da się zaprogramować... Był na to czas. Tak więc,
      bez fanśledzenia pokochajmy ewolucję, nie przyśpieszajmy wigilii, bo rewolucja
      nie musi uwzględnić naszych interesów.
      P.S. Jestem emerytem, ale czuje się udupiony przez kapitalizm. Ten światowy -
      niby cywilizowany i ten polski - łupany. Widzę wyzysk pracownika, widzę
      przedmiotowe traktowanie go. Nie mogę zrozumieć, że pieniądz zastępuje większą
      część kultury jako systemu zachowań i systemu świadomości. Żaden system
      wartości poza pieniądzem praktycznie nie istnieje.
      Nie jest prawdą, ze pisząc krytycznie o sytuacji w której żyję czerpię ze swoich
      przeżyć jako ofiary. Nie! Ja wyszedłem na tym całym przewrocie stosunkowo
      nieźle. Zrestrukturyzowany, ostatecznie znalazłem pracę i dopracowałem do
      pierwszej możliwości pójścia na emeryturę. Ze względu na stan zdrowia nie
      poszukuję dalszych zajęć, bo to nie ma sensu przybliżać sobie końca. Nie jestem
      miłośnikiem życia, ale samobójcą również nie. Skromne emeryckie życie należy mi
      się za pracę, a z wykształcenia i umiejętności dalej czerpię hedonistyczne korzyści.
      • Gość: fansld Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 11:02
        zamknięty
        Czytanie postow JHG jest naprawde kształcące. Można analizowac jak dlugo
        człowiek pijac sfermentowany stary jogurt może wmawiac sobie ze to co pije nie
        jest jogurtem tylko piwem i wygłaszać przy tym niekończące się elaboraty o
        szkodliwości picia piwa i cudownych zaletach starego jogurtu. Zadziwiające jest
        jak propaganda może zakorzenic w mozgu poglad ze stary sfermentowany jogurt
        jest dobry a piwo wstrętne. Już wielokrotnie pisalem i starałem się udowodnic ze
        to co u nas panuje to czystej wody socjalizm. Niestety srawy ekonomiczne dla JHG
        sa kompletnie abstrakcyjne. Dla JHG definicja kapitalizmu nie znaczy nic. Skoro
        w kraju jest bieda i wyzysk to JHG automatycznie nazwie panujący ustroj
        kapitalizmem cokolwiek to by bylo. Tak wlasnie dziala mozg ogłupiony przez
        propagande, mozg pozbawiony umiejętności przyswajania i analizowania faktow.
        Wystarczy przeciez zajrzec do pierwszej lepszej encyklopedii i przeczytac co to
        jest kapitalizm a potem spojrzec co się dzieje np. w Polsce żeby pojac ze
        wolnego rynku w tym kraju nie ma. Po co jednak to robic, latwiej jest napisac ze
        Fansld to jakis uparty pajac naslany przez kogos który uwziął się na
        inteligenta JHG. Takie tłumaczenie załatwię sprawe. Nie trzeba myśleć, nie
        trzeba sobie zadac pytania, a może faktycznie u nas nie ma wolnego rynku? A moze
        faktycznie zyjemy w tzw. panstwie opiekunczym. Ale po co. Można przeciez dalej
        wieszac psy na mitycznym kapitalizmie albo na jeszcze bardziej mitycznych
        liberalach.
        P.S. Pamiętacie jak nazywano mediach PO partia liberalna? I co teraz robi PO.
        Podnosi podatki bo panstwo nie ma kasy żeby się wywiązać ze swoich socjalnych
        powinności. Wiec ja się pytam co to za liberalowie?
        Semantyczne oszustwa – to jest to z czego socjaliści zawsze slyneli a JHG jest
        wrecz podręcznikowym przykładem bezmyślnego przyswajacza tych bredni.
        • Gość: Grzesznik Dalej myślisz że nie ma problemu? IP: 62.149.141.* 30.07.10, 11:43
          zamknięty
          Jesteś zwykłą świnią..., bo już wiadomo, na czyje zlecenie piszesz i komu chcesz
          się przypodobać. Ale spojrzeć na sprawę okiem Samuela Johnsona, to w odróżnieniu
          od jothagie jesteś mądrym facetem, bo „tylko dureń nie pisze dla pieniędzy”.
          Tylko nie przepuszczaj tej forsy byle jak, bo co będzie, jak odezwie się
          sumienie, choć tacy jak Ty pewnie sumienia nie mają...
          Wybacz! Skoro za nic masz prawa innych to i Tobie żadne przysługiwać nie powinny...
          • Gość: fansld Re: Dalej myślisz że nie ma problemu? IP: *.olsztyn.mm.pl 30.07.10, 11:58
            zamknięty
            To za takie wypisywanie mozna cos zarobic? Chetnie sobie dorobie :) Bede robil
            przyjemne z pozytecznym :D Czekam na oferty :D
        • Gość: Spowiednik Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:04
          zamknięty
          Jeżeli cię obraziłem to przepraszam. Ale tym razem nie dotrzymałeś
          słowa i rozpisałeś się.
          • Gość: fansld Re: Dlaczego Che miał krew na rękach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:20
            zamknięty
            Dawalem slowo ze bede pisal krotko czy pisalem ze moje posty sa "z reguly
            krotkie"? To chyba jednak subtelna roznica, nie sadzisz?
    • Gość: Sylvek Zaglądam na forum i co widzę? IP: 213.251.189.* 31.07.10, 17:49
      zamknięty
      Widzę, że sytuacja jak na „Przystanku Woodstock” i próbie nieudanej
      konkurencji „Przystanku Jezus”. A poza tym „miłość, przyjaźń,
      muzyka”...
      „Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być
      durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi
      pewnych, że nie są durniami”. Stefan Kisielewski
    • Gość: jothagie Dziś o wszystkim i o ... nikim IP: *.olsztyn.mm.pl 02.08.10, 09:45
      zamknięty
      Drogi Internauto! Za chwilę, przez mego antagonistę, zostaniesz uraczony zdaniem
      odmiennym i będziesz musiał rozważyć, co warte są teksty. Chcę, żebyś zwrócił
      uwagę na specyfikę sporu i czy on w ogóle ma miejsce, bo może jest chorym
      sposobem na obrzucanie się argumentami, które do siebie nie pasują. Może opiera
      się na braku szacunku stron. Pewnie tak jest, ale chciałbym, żeby wniosek był Twój.
      Czytuję „Debatę”, bo tak lokalnie wypada. Czytuje też internetową dyskusję,
      która przypomina mi metodę niemerytorycznego wzmacniana argumentacji aż do
      momentu, kiedy to staje się intelektualnie nieprzyzwoite. Znam to. Przez lata
      przerabiałem to w KIKu. Jak wchodziliśmy do pomieszczenia, tak i wychodziliśmy
      różnymi drzwiami. To nigdy nie był czas stracony, ale zawsze towarzyszyło mi
      przekonanie, że to do niczego nie prowadzi. Unikam takich dyskusji, gdzie jedna
      strona skrywa absolutną pewność swoich poglądów i tylko kwestia czasu, kiedy ją
      wypuści. W takiej sytuacji żadna dyskusja nie może się udać.
      Winna jest specyficzna metoda dyskutowania, którą przez wieki udoskonalało
      duchowieństwo. Występują tu dwa elementy składowe. Po pierwsze, teologiczne
      zaciemnienie. Elbert Hubbard: „Teologia to próba wyjaśnienia problemu przez
      ludzi, którzy go nie rozumieją. W zamierzeniu nie służy wyjawieniu prawdy, lecz
      usatysfakcjonowanie pytającego”. Podpisuje się pod tym – tej szkoły
      doświadczyłem autentycznie poszukując wiedzy. Po drugie, to metoda Kk
      wypracowana przez lata służąca wzmocnieniu swego autorytetu. To wybijanie wokół
      siebie autorytetów obcych (innych). Proste, jak konstrukcja cepa. Chcesz być
      zrobionym na głupka, to bierz udział w takiej dyskusji, szczególnie gdy masz
      inne zdanie. Nie chodzę już na takie dyskusje, ale czasem nie da się tego
      ominąć. Choćby ze zwykłej ciekawości. Czasem ma się nieoperacyjną fansledową
      narośl i trzeba to tolerować. Cóż, jak mówił G. Ch. Lichtenberg „dowcipny
      człowiek zawdzięcza najczęściej więcej niż połowę swego pomysłu durniowi, na
      którego trafił”. Może tak właśnie jest...
      Jest to tak charakterystyczne, że właśnie w KIKu na tyle zrozumiałem II RP,
      żeby sądzić, że III RP też będzie się opierać na nieporozumieniu. I sprawdziło
      się. III RP od momentu powstania jest totalnym nieporozumieniem, co rozumiem
      tak, że suma elementów złych (nieporozumienia, niezrozumienia, celowego
      zagmatwania) jest większa, niż dobrych.
      P.S. Młodym przypomnę, że po 1956 roku funkcjonowały KIK (Klub Inteligencji
      Katolickiej) w których można było poznać nowości z zakresu, np. nauk
      społecznych. Do roku 1980 bardzo interesujące (Warszawa, Kraków, Wrocław). Po
      tym czasie, albo wdały się w politykę (przysłowiowy Mazowiecki, ale i 20 innych
      przy Okrągłym Stole), albo zyskały kapelanów tracąc przy tym ducha (jeśli nie
      liczyć rozwodnionego „spiritus”).
      • Gość: fansld Re: Dziś o wszystkim i o ... nikim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 12:40
        zamknięty
        Ciekawe jest to ze nigdy i nigdzie nie twierdzilem ze jestem nieomylny.
        Ja tylko krytykuje to co nazywac mozna "semantycznym oszustwem" a ktore z tak
        wielka przyjemnoscia stosuje JHG. No ale to typowe dla "zaangazowanych"
        lewicowcow. Oni namietnie krytykuja "kapitalizm" ktorego nie ma, "wszechwladny
        kk" ktory sie wali, czy tez "sprawiedliwosc spoleczna" ktora ma tyle wspolnego
        ze sprawiedliwoscia co woda z ogniem.


    • Gość: jothagie Jest gorąco, nieznośnie i zastanawiająco IP: *.olsztyn.mm.pl 03.08.10, 09:46
      zamknięty
      Wszędzie robi się gorąco. I na zewnątrz (33 stopnie). I wewnątrz (28 stopni C).
      Ciało 36,6. Gorąco w rządzie, w polityce, przed Pałacem Prezydenckim, podobno
      również w wojsku – Gromy gdzieś biją, a w lasach ogień... Płonie Rosja. I tu
      leży problem, który mnie zastanawia – fetysz ognia (magiczna moc oczyszczania).
      Nie całe zagadnienie, ale jego aspekt społeczny. Wiadomo, że upał czyni zjawisko
      bardziej spektakularnym, ale ogień przeważnie zaczyna się od człowieka. Jedne
      kraje przyznają się do tego, inne nie. Grecja, Hiszpania, Francja, USA i inne
      przyznały się do tego, ze przyczyną wielkich pożarów były podpalenia. Rosja ma z
      tym kłopoty, bo niezadowolenie ludu ostatni raz wystąpiło tam 1917 roku. Nie
      może więc teraz wystąpić bez jakichkolwiek przyczyn.
      Ciekawe, czy ktoś przeprowadził odpowiednie badania, które wyjaśniałyby
      przyczyny ludzkiego zachowania. Interesuje mnie, czy wśród podpalaczy złapano,
      przykładowo Paris Hilton, albo inną bogatą celebrytkę. Chciałbym ostatecznie
      ustalić, czy to bogactwo, dobra praca, powodzenie, tak dogłębnie przewraca w
      głowach, czy są inne przyczyny takich zachowań. I czy ktoś na pewno stwierdził,
      że to są ludzie chorzy, czy tylko zdesperowani. Może to od początku świata
      działa syndrom „Ziemi Obiecanej”, czyli każdy ma takiego mściciela, na jakiego
      sobie zasłużył. Podobno tylko ogień wypala dwie strony – skrzywdzonego i
      mściciela. A może to tylko liberalna bajka, sfilmowana przez Janusza
      Majewskiego, o właścicielu pewnego burdelu, który za karę siedzi w piekle i
      płonie. I pokrzykuje: Panie Pogorzelski, Pan sobie dziewki chędożysz... a ja gorę!
      No! No! No!!!
      P.S. A Pan tu Panie Fansld internautom duby smalone pleciesz a ja płonę ze
      wstydu za Waszmość!
      • Gość: fansld Re: Jest gorąco, nieznośnie i zastanawiająco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.10, 10:02
        zamknięty
        Ja mysle ze przyczyna ludzkich wybuchow w obecnych czasach jest kapitalizm. On
        powoduje ze ludzie sa biedni jak te myszy w kosciele. Na szczescie od wojny mamy
        socjalizm i bogatych zadowolonych ludzi, oni nigdy nie beda narzekac bo jak
        wiadomo proletariusze wszystkich krajow lacza sie.
    • Gość: jothagie Moja relacja intymna ze zdarzeń publicznych IP: *.olsztyn.mm.pl 04.08.10, 09:41
      zamknięty
      Jesteśmy krajem bardzo religijnym, gdzie religią jest albo religia, albo
      polityka, albo jakaś inna wymyślona głupota. Składamy się nie ze społeczeństwa
      (grup), ale z jednostek, które na własną rękę odkrywają swój związek z czymś
      historycznie lub aktualnie wydumanym. Przy czym interesuje nas żywioł dziania
      się a nie głębsza refleksja. Uwielbiamy żyć pozorami i dla pozoru - jedność na
      poziomie instynktu. Prawda, jak i inne wartości, w takim społeczeństwie są nie
      do ustalenia, a cóż dopiero do zobowiązywania wszystkich. A ponieważ na głupocie
      i zamęcie, celowo rozniecanych, można zrobić dobry interes, więc znajdują się
      tacy i tłuką pieniądze wprost (duchowni) lub pośrednio (politycy). Jesteśmy
      wydani na ich łup tylko ze względu na naszą głupotę, ale nie ma obrony –
      potrzebę bycia głupim mamy w genach. Tylko niektórzy „faraonowie” są tego
      świadomi i dlatego pełnią ważną rolę – my ich słuchamy, głosujemy na nich, potem
      się oburzamy i ostatecznie „mamy własną rację”. Ostatecznie przychodzi inny
      faraon i też nas przekona.
      W ten sposób stworzyliśmy „osiągnięcia” ze światowym certyfikatem: polski
      katolicyzm i polska polityka. Polski katolicyzm to mieszania mrehera z czarnym
      betonem. Występuje w już w formie kopaliny jako warstwa hardkorowych fanów
      modlitwy na przemian z warstwą hardkorowych fanów wódki. Polska polityka to
      całkiem realna choć obrzydliwa, ze względu na swą galaretowatość i oślizłość,
      warstwa bigbitowych posiadaczy możliwości kłamstwa, korupcji i egoistycznych
      interesów, zmieszana z bigbitowym pragnieniem rozwiązywania wszystkich spraw wg
      jedynie słusznych, czyli najmojszych racji. Ideologia występuje tu jako
      wydzielina animalnego mózgu.
      Odsłoną tego obrzydliwego spektaklu były wybory prezydenckie, jeśli nie zgubi
      się niczego z tego „przed, w trakcie i po”. I w każdym momencie dzieje się coś
      takiego, co tylko wymaga znalezienia odpowiedniej cezury czasowej i jądra tego
      „id quod volo”. Obraz będzie pełniejszy, gdy uzupełnimy, że nasz polski obyczaj
      wyborczy w ramach wszelkich kanonów wolności proponuje nam wybór między „legią”
      a „gwardią”...
      Jestem pod wpływem kolejnej „wyprawy krzyżowej”, i dochodzę do wniosku, że w tym
      kraju nie można się umówić, co do czegokolwiek. Można rządzić Francuzami, którzy
      mają tyle gatunków sera, ale nie można żyć w kraju, w którym istnieje obowiązek
      bycia lepszym w głupocie, lepszym od swego sąsiada z dowolnego boku.
      Autentycznie źle się w tym czuję i wymagam pobytu w sanatorium z lepszym
      porządkiem społecznym.
      Przy okazji pobytu w Warszawie byłem przed Pałacem Prezydenckim. Zaręczam, że
      nie jest to piknik bezdomnych. Może w jakiejś części bezrobotnych. Siostra
      spotkała tam, jako widza, koleżankę ze swej parafii, ale oprócz sekciarstwa, ja
      tam religijności nie widziałem. Czuje się politykę w najgorszym wydaniu. W
      przeważającej części byli to emeryci poprzedniego systemu pracy i ZUSu, którym
      źle się żyje i nie kontrolują swoich odruchów z tego powodu. To jest potrzeba
      społecznej psychoterapii biedy, którą ktoś musi zaspokoić metodą szokową. Ale
      jeśli dobrze ustaliłem przyczynę (w porządku społecznym) to zabraknie nam
      paralizatorów do powodowania tylu szoków. Raz, że przyczyn dużo, dwa, to miliony
      chętnych na „poczęstunek”.
      Na „polityków” rozgrywających na Placu i zapełniających Plac, pomysłu nie mam –
      nie nadaje się na żadne stanowisko w dowolnym obozie. Cieszę się, że sam
      uwolniłem się od wszelkich zasieków. Ale faktem jest, że obecna władza, to
      manekin. W żadnym temacie, poza sprywatyzowaniem czegokolwiek dla swoich, nie ma
      pomysłu. A ponieważ nie występuje tu żaden interes, ani niemiecki, ani rosyjski,
      ani nawet amerykański, więc nikt za sznureczki nie pociąga. Watykan i Jerozolima
      są „za”...a nawet „za”, ale nacisk wywierają niewidocznie - „duchowo”. Żal
      półdupki ściska...
      P.S. No i nie wiem tylko, jak fansld zrobi z tego tramwaj... bo ZUSu to już nie
      da rady.
      • Gość: fansld Re: Moja relacja intymna ze zdarzeń publicznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 18:34
        zamknięty
        No i prosze jak mamy ladnie opisana istote lewicowosci. Jej ideologiczny
        fundament mamy podany jak na tacy. Esencja lewicowosci jest nastepujaca teza -
        narod jest glupi. JHG w swej przejmujacej madrosci wie takze dlaczego narod jest
        glupi. Ano dlatego ze zostal oglupiony przez Watykan. Stad wynika bezposrednio
        program kazdego porzadnego lewaka - glupkami musi sie opiekowac panstwo.
        Dodatkowo w przypadku socjalistow bezboznych dochodzi drugi aspekt - tzn
        Watykan to dranie. Prawda ze piekne :D :D a jakie logiczne :D Ale jest drobny
        problem. Panstwowi urzednicy to tez dranie. No i co tu robic? :D :D No ale z
        dwojga zlego JHG woli juz zapewne panstwowych urzednikow bo im placimy?????
        posrednio a czarnym.... bezposrednio.
        Nie wiem o co mu chodzi bo jestem idiota ale moze o wielkosc kwot. Bo jak
        wiadomo na tace glupi narod daje zlotowki a panstwu placi tysiace. :D :D
        Jakie to szczescie ze JHG jest inteligentem i oparl sie naszej wrodzonej
        narodowej tepocie :D Nie wiem tylko jak inteligent JHG wytlumaczy fakt ze narod
        skladajacy sie z glupkow caly czas popiera najlepszy z ustrojow czyli socjalizm
        :D :D Skoro Watykan ma taki oglupiajacy wplyw na Polakow ktorzy co 4 lata
        wybieraja socjalistycznych zlodziei to moze jednak JHG powinen calowac ksiezy w
        nozki? :D Wychodzi bowiem na to ze dzieki Watykanowi mamy panstwo opiekuncze a
        wiec ulubiony ustroj JHG :D
    • Gość: jothagie Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.olsztyn.mm.pl 05.08.10, 08:43
      zamknięty
      Krzyż przed Pałacem Prezydenckim to nie jest sprawka Kościoła (piwo wg homilii).
      Rzeczywiście, idąc po śladach dochodzimy do pewnej partii politycznej, ale
      Kościół, w odpowiednim czasie, chętnie włączy się do sprawy z dwóch powodów: Po
      pierwsze, musi czymś zredukować niesmak powstały po tym, że namawiał do
      głosowania na przegranego, który w dodatku okazał się politycznym łobuzem, bo
      zmienił ustalony kierunek. Czyli w ramach aktywności na zasadzie, jak pokazać,
      że nie byli przeciwko Komorowskiemu. Uda się, bo Kościół nie takie gafy potrafił
      przykryć. Po drugie, w państwie teoretycznie świeckim, Kościół ma okazję pokazać
      jaki rząd jest słaby i że tylko on jest mocny.(Co prawda, to prawda!). Kościół
      ostatecznie może to załatwić, bo ktoś wezwie JK na purpurowy dywanik i nakaże
      zmianę w sprawie, ale będzie to celebra w której z dnia na dzień władze będą
      mniejsze. I sprawa zakończy się, jak zwykle, Kościół wygra chociaż znieważono mu
      ważny symbol. On to przekalkulował i dobrze obliczył zyski i straty. Brak w tym
      było tylko zaćmienia Słońca...
      W końcu okaże się, że jedni nie wiedzieli, do czego służy głowa, a drudzy
      wykorzystali krzyk do udawania orgazmu. No może ekstazy. Trudno jest precyzyjnie
      zaklasyfikować to, co starszym paniom zdarza się w okolicach krzyża. Niemniej
      jednak, kapelusze z głów...powiedzmy zagadkowo: przed tymi, co obnażyli słabość
      państwa. Ta nauka jest niezwykle wymowna i żaden rządowy baran nie będzie mógł
      powiedzieć, że nie miał pojęcia w jakim to idzie kierunku. Zacznijcie od
      porządku na placu a potem od konkordatu... Czarni muszą dostać po niezdrowych
      ambicjach... Ktoś też musi im wskazać ich miejsce, jeśli Bóg zapomniał to zrobić
      w ewangeliach.
      Jakie ma wyjście władza świecka? Przywrócić porządek prawny siłą a potem
      ogłosić, jak Piłsudski, że nie będzie pomnika w miejscu, gdzie Polak strzelał do
      Polaka... To salomonowe rozwiązanie jest pewnie niemożliwe, bo rząd, jak go
      czuję, będzie się bał oskarżenia o plagiat...
      P.S. I niech mi nikt nie p...rzy, że krzyż nie jest narzędziem (znakiem)
      politycznym. Od snu Konstantyna: "Pod tym znakiem zwyciężysz" (rok 313 edykt
      mediolański), po wieszany nocą krzyż sejmowy, a jest to przecież przybytek
      polityczny.
      I coś extra, po prostu konfitury:
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bp-Pieronek-ci-ktorzy-bronia-krzyza-to-fanatyczna-sekta,wid,12538531,wiadomosc_prasa.html
      Czasem to i biskup prawdę Ci powie. Trzeba tylko abstrahować od przypadku
      warszawskiego i rozciągnąć na cały problem, orzeczenie ze Strasburga i
      konkordat. Krzyże w szkołach i urzędach. Brawo księże Biskupie! Tylko czy
      ekscelencja rozważał problem, że jest jednym z naczelnych sekciarzy?
      • Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 10:21
        zamknięty
        Zgadzam sie z JHG. Nie ma wiekszego problemu w kraju niz dwie dechy w stolicy.
        Zapatrujac sie na media mozna odniesc wrazenie ze problem jest wazniejszy niz
        wszystkie ustawy podatkowe w ostatnim XX-leciu razem wziete. Podobno juz nawet
        "uczciwi inaczej" z SLD szykuja sie na wiec w tzw. "obronie" :D :D
        Bylem niedawno nad morzem gdzie moglem naocznie przekonac sie jak ta palaca
        kwestia wspomnianych dwoch dech dzieli narod (wedle teorii PiS, PO czy SLD i
        rzetelnych mediow). Opalacze na plazy podzielili sie na dwa nienawidzace sie
        obozy, po prawej byli zwolennicy krzyza po lewej przeciwnicy. Tlum nieustatnie
        obrzucal sie wyzwiskami ze o kamieniach nie wspomne :D :D. Taaa to "palacy"
        problem, ktory ponadto od razu zwraca uwage ze wszystkim trzesie ten zly kosciol.
        Jestem przekonany ze w nastepnych wyborach do wladzy dojda bandyci z SLD i
        wreszcie jak obiecuja odstawia czarnych od panstwowej kasy co automatycznie
        spowoduje upadek czarnej mafii i narodowe pojednanie.
        Tylko co wowczas zrobi "inteligent" JHG jak Kosciol zniknie, na kogo bedzie
        zwalal winy za biede i glupote w narodzie? Czyzby na fanasld? :D



        • Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 11:55
          zamknięty
          tu mam jeszcze cos co "bogaczach" w warunkach panstwa opiekunczego :D
          www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=809
          choc mam powazne watpliwosci zeby "inteligent" JHG cokolwiek zrozumial :D
          • Gość: Rom_man Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: 209.44.103.* 05.08.10, 12:20
            zamknięty
            Regularnie bierz te tabletki, bo masz zbyt częste okresy remisji. Zmiłuj się!
            Raz dziennie Cię spotkać, to wystarczy!
            • Gość: fansld Re: Po rozum do głowy a po orgazm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 12:25
              zamknięty
              przeciez pisalem Ci juz, nie czytaj moich postow. :) Dzieki mojej bajecznie
              prostej radzie mozesz nie spotkac mnie juz nigdy, bez zalu z mojej strony :D
    • Gość: jothagie He's Not my President? IP: *.olsztyn.mm.pl 06.08.10, 10:08
      zamknięty
      To nie był mój prezydent, nawet po uwzględnieniu wyniku demokratycznych wyborów,
      ale od momentu zaprzysiężenia, jest to prezydent mego kraju i ma u mnie
      zapewniony szacunek. Warunkowy, bo nie powinien mnie kompromitować, jak
      poprzedni prezydent - nemo, czy paplający Wałęsa, czy choćby pijący Kwaśniewski.
      Najbardziej usatysfakcjonowany jestem prezydenturą Jaruzelskiego, choć do tej
      bajki nie wracam, bo dworski ceremoniał jest oparty na marnym podłożu. Mimo
      wszystko symbolizuje on okres, o którym warto pomilczeć, bo nic mądrego, co nie
      uwłaczałoby naszej godności, nie da się powiedzieć. Inna rzecz, że wszyscy inni,
      byli prezydenci, też reprezentują okres, który nie powinien określać świadomości
      obywatelskiej. Takie jest nasze przekleństwo, że zaczynamy wszystko od nowa... I
      ta naiwna wiara, że może chociaż tym razem się uda.
      • Gość: fansld Re: He's Not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 11:32
        zamknięty
        Mozna i tak.
        Jak sie traktuje prezydenta jak marionetke, lalke na pokaz to faktycznie
        kryterium wstydu jest jak najbardziej na miejscu.
        Wszak nie jest istotne kim jest prezydent co robi, co mowi, wazne jak mowi i jak
        robi. :D :D
        "He is not my president". W sumie moj tez nie podobnie - jak jego poprzednicy -
        tyle tylko ze zupelnie z innego powodu.
      • edico Re: He's Not my President? 06.08.10, 13:12
        zamknięty
        To, co się stało po 10 kwietnia, do złudzenia przypomina bardzo
        nieustabilizowaną sytuację polityczną przed sierpniem 1980 r., tylko
        do roli Wałęsy przymierza się kto inny.
        • Gość: jothagie Re: He's not my President? IP: *.olsztyn.mm.pl 06.08.10, 14:00
          zamknięty
          Nie widziałem tego tak, ale to ma jakiś swój gorzki sens. Istota problemu tkwi
          jednak w tym, że Wałęsa był pod jakąś kontrolą (pod jaką – różni różnie mówią) i
          miał wytyczony cel i wszystko jedno, kto mu ten cel wytyczył, bo
          zaakceptowaliśmy jego realizację, nawet jeśli to dziś mija się z nasza
          wyobraźnią. Ten natomiast, o którym Ty myślisz wydaje się być czymś napędzany,
          czymś czego jako celu nie akceptujemy (IV RP) i bez wątpienia jest poza
          kontrolą. Powtórzenie buntu społecznego z tamtego okresu jest niemożliwe. Możemy
          sobie natomiast sprawić krwawą łaźnię. Sytuacja rzeczywiście dojrzewa w wielu
          sprawach, a przekierowanie jej nie jest trudne, jeśli ma się za sobą ruch od
          delikatności działania zwany moherowym. Czy więc to nie jest bardziej niebezpieczne?
          • Gość: fansld Re: He's not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 14:12
            zamknięty
            Jezeli wyjdziemy z zalozenia ze Walesa byl Bolkiem, i ze jego celem bylo
            skanalizowanie gniewu narodu i pozostawienie komunistow przy wladzy przy uzyciu
            blefu ze zmiana ustroju to oczywiscie sytuacja moze wydawac sie podobna bo
            przeciez tzw. IV RP nie rozni sie niczym od III RP. Tylko medialnie roznica jest
            ponoc nie do opisania:)
          • edico Re: He's not my President? 06.08.10, 15:06
            zamknięty
            Niepokoi mnie przede wszystkim to, że zarówno w jednym wypadku jak i
            drugim wcale nie poślednią rolę odgrywają te same siły, które nie
            jednokrotnie groziły wyprowadzenium ludzi na ulicę, nie określając
            się formalnie po żadnej ze stron.

            Jaką rolę odgrywa tu Rydzyk formalnie ułudnie krytykowany bez
            wyciągania żadnych konsekwencji?

            Jaką rolę odgrywa i odgrywał mariaż Kaczyńskich z Rydzykiem?

            Dla czego kosciół wziął na siebie propagandowe wspieranie
            Kaczyńskich i robienie z nich na siłę legendy bohaterów męczenników?

            Dla czego hierarchia kościelna w wypadku konieczności zajęcia
            stanowiska w sprawach fatalnych efektów działań swoich
            desygnatariuszy zawsze chowa głowę w piasek?

            Odpowiedzi na te pytania zaczynają budzić we mnie coraz większe
            wątpliwości nie tylko ze względu na zastosowane metody "terapii"
            socjologicznej.
            • Gość: fansld Re: He's not my President? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.10, 18:52
              zamknięty
              Mysle ze nie ma sensu demonizowac roli Kosciola i moherow. Ich liczebnosc tak naprawde jest znikoma, stanowia jedynie margines aczkolwiek niewatpliwie glosny. Bardzo watpie zeby ta "sila" zdolna byla np. do strajkow chcoby z tego powodu ze wiekszosc moherow to zwyczajnie nie pracujace dziadki. Uwazam ze cala ta heca to tylko medialna nagonka aby odwrocic uwage spoleczenstwa od naprawde waznych problemow ktore predzej czy pozniej spowoduja prawdziwy i powazny konflikt.

              P.S. demotywatory.pl/1957248/Hipokryzja :D :D :D
    • Gość: jothagie Czy „tu chodzi o coś więcej...”? IP: *.olsztyn.mm.pl 09.08.10, 09:39
      zamknięty
      Czyli próba „Debaty” z głupotami...
      "Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
      wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią.
      Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój
      Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego
      i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. " (Księga Wyjścia
      20,4-5, Biblia Tysiąclecia, III wydanie).
      Na tym opierał się ruch ikonoklastów, w chrześcijaństwie widoczny w 8 i 9 wieku
      naszej ery. Byli przeciwni przedstawianiu Boga w jakiejkolwiek zmysłowej
      postaci. Religia w takim wydaniu uaktywniała rozum w miejsce wyobraźni i gdyby
      on się zindywidualizował (w przeciwieństwie do Kk, który przejął zarząd nad
      rozumem i wyobraźnią), to mielibyśmy bardzo głęboką religię, być może nawet
      bardziej filozoficzną niż buddyzm. Błąd bizantyjskich obrazoburców polegał
      jednak na tym, że nie dostrzegli, iż religia (wiara) to nie kwestia rozumu, ale
      uczuć i woli. Te zaś można wzmocnić i utrwalić tylko przez obraz i wyobraźnię.
      Ostatecznie Kościół obrał kurs na prymitywizm religijny.
      W ten sposób produkujemy wierzących, którzy nie mogą sobie wyobrazić tragedii
      smoleńskiej inaczej i gdzie indziej jak tylko pod krzyżem i przed Pałacem
      Prezydenckim. Traktuję to jako inwalidztwo umysłowych doznań, bo trudno mi od
      razu przyjąć, że w tym jest polityczne dno. Dotyczy to również inwalidów
      maryjnych, którzy nie potrafią przemyśleć swego życia w innym miejscu, jak tylko
      w Częstochowie. Potem w Ostrej Bramie, Lourdes, Fatimie. Aż chciałoby się
      zapytać, czy te MB to kuzynki, bo jeśli nie, to chwila refleksji w dowolnym
      miejscu może przywrócić człowiekowi równowagę ducha. Może nie chodzi o religię
      tylko genius loci, genius obecności o. Dyrektora, genius tego który trudził się
      i Maybachem przyjechał przemówić do mnie, który pieszo przeszedł taki szmat drogi.
      Jeśli więc ktoś, rokujący jakiś znaczący udział w życiu społecznym pisze, że
      „wszyscy ci, którzy nie rozumieją dlaczego jeszcze ten krzyż stać powinien przed
      pałacem, nie rozumieją czym jest polskość, i co obecnie na naszych oczach się
      dokonuje”, to mam wrażenie, że lada moment otrzymam od A. Dantego propozycję
      przechadzki po jego Piekle.
      W naszej sytuacji, gdzie religia jest na takim poziomie intelektualnym, na jakim
      jest, krzyż bardzo rzadko występuje jako znak treści religijnych. Przeważnie ma
      takie znaczenie, jakie mu się nada przez definicję albo przez kontekst w jakim
      go się umieszcza. I ten kontekst przeważa. Jest więc symbolem śmierci ludzi,
      którzy zginęli za wolność ojczyzny, konkretnej wojny, bitwy, w tym bitwy
      osobistej (cmentarz), symbolem nadziei w związku z kierunkiem zmian (Pomnik
      Stoczniowców), symbolem wygranej potyczki (szkoły, urzędy), itp. Niestety, bywa
      tak, że kontekst stwarza symbol wymuszenia (krzyż przed Pałacem Prezydenckim).
      Właściwy jednak kontekst krzyż zyskuje w świątyni i u człowieka, który świadomie
      tam wszedł. Krzyż nie jest więc symbolem uniwersalnym mimo że jest powszechnie
      rozumiany.
      Jest więc prośba: nie definiujcie nam życia pod wasz brak wyobraźni a tym
      bardziej pod chora wyobraźnię.
      P.S. Byłem kiedyś w Lourdes i mogę zaryzykować twierdzenie, że więcej tam
      wychodzi ateistów, niż wchodzi. Właśnie wtedy, wśród religijnego biznesu,
      figurek, figureczek, jak na kaukaskim targu w Moskwie, jak to zresztą w takich
      miejscach bywa wszędzie na świecie, pomyślałem sobie czy nie lepiej byłoby
      przyjąć propozycję bizantyjską - monogram Chrystusa w postaci dwóch pierwszych
      liter jego imienia: X i P (Khi i Rho). Napiszesz sobie na kartce w domu i już
      jesteś w domu bożym. W takiej jednak sytuacji Twoje pieniądze są z Tobą, a
      powinny być ofiarą dla Twego Boga...
      • Gość: zenKRT Re: Czy „tu chodzi o coś więcej...”? IP: *.flatbooster.com 09.08.10, 15:39
        zamknięty
        Zapomniałeś jeszcze o jednym symbolu krzyża – symbolu ludzkiej głupoty. Proszę
        wybaczyć, ale gdy przemierzam samochodem Polskę i widzę te przydrożne krzyże, to
        nie mogę pozbyć się wrażenia, że nadmiaru ludzkiej głupoty nie przykryje się
        żadnym krzyżem, kapliczką ani świątynią. Gdy na bieżąco oglądam sytuacje, gdzie
        za kilka dni będzie stał krzyż, to mam pretensje do Boga, że rozsadek tak
        nierówno dzieli. Właśnie ten bodajże najsławniejszy z polskich krzyży (przed
        Pałacem) jest symbolem konieczności podjęcia walki z głupotą we wszystkich jej
        wymiarach. W ramach sprawdzenia, czy potrafią, niech najpierw zaczną od siebie,
        potem noga z gazu i odstawić alkohol. I właśnie „taki ktoś” skasował mi samochód
        pod Gdańskiem. W jego samochodzie dyskoteka religijności: Św. Krzysztof,
        różaniec, szkaplerz na szyi, a w wydychanym powietrzu 1,2. Na szczęście jedyna
        strata to mój samochód. Wyszedłem na tym źle również materialnie, ale...
        Ale jest i wniosek ze zdarzenia: Nie prowokować śmierci, kalectwa, cudzych
        emocji, obojętności, normalności i wszystkiego, co utrudnia wspólne życie. I gdy
        „pod tym znakiem...” będziemy pozytywnie odróżniać się od innych z Europy, to
        powiemy, że krzyż jest symbolem czegoś wzniosłego. Póki co, z zakłopotaniem
        przyjmuję tą smoleńsko – warszawską wyprawę krzyżową.
        Owszem, uznaję, że istnieją jakieś świętości, i mam ich kilka, ale nie róbmy z
        przysłowiowej d...y sakramentu, jeśli nie nadaje się na „wynos”. Krzyż również,
        poza pielgrzymką, procesją, nie nadaje się na wynos. Albo jest sprawą osobistą,
        albo jest zbyt trudny dla nas do zrozumienia.
    • Gość: jothagie Warszawski przystanek drogi krzyżowej IP: *.olsztyn.mm.pl 10.08.10, 09:44
      zamknięty
      Stacja kolejna – Cyrk. Sprawa nadal nie jest rozwiązana. Napawa to smutnymi
      refleksjami, chociaż, jak to mówią: „nie mój cyrk, nie moje małpy”. Coś jednak
      zaczyna świtać...
      Dopóki była to „wojna na górze” w wydaniu polsko - polskim, to można było to
      olać. Gdy natomiast grozi to przeniesieniem wojny na społeczeństwo, to władza
      nie może ryzykować. Musi problem rozwiązać, zanim będzie zmuszona opowiedzieć
      się po jakiejś stronie. A to już byłaby kompromitacja. Obawiam się jednak czegoś
      innego - demokracja jest w Polsce bardzo słaba, społecznie powierzchowna i ktoś
      może zechcieć zaryzykować dla pełnej totalitarnej władzy. I może się to udać...
      I wcale nie jest pewne, kto to wykorzysta.
      Jeśli natomiast, władza (miejska, właściciel terenu) nie śpieszą się z
      rozwiązaniem skandalicznego incydentu, to znaczy, że i w tym ma jakiś interes.
      Po pierwsze, uchwycono w potrzasku JK i PiS. Pis to już nie ta sama partia. I
      tam są ludzie zdolni napełnić się wstydem. To będzie działać odśrodkowo. Po
      drugie, powiało zapateryzmem. Europa ma problem z Polską i jej Kościołem.
      Wyraźnie idzie na kompromitację Kościoła i laicyzację życia. W tym względzie
      jest to punkt milowy, który będzie początkiem zaczynu wewnętrznego buntu i
      odwagi laickiej młodzieży. Teraz pójdzie „z górki”.
      Także Kościołowi sprawa wymyka się z rąk. Na razie o tym się nie mówi, ale ktoś
      na pewno zwrócił uwagę na fakt, że krzyż z symbolu wiary staje się przedmiotem
      kultu. To niepozorna różnica, ale spycha Kościół na manowce. Bałwochwalstwo
      tępione w Starym i Nowym Testamencie wg nauk Św. Pawła jest przeszkodą w
      osiągnięciu zbawienia. Idolatria to termin, który coraz bardziej ściąga polskich
      wyznawców przeróżnych kultów do poziomu bajecznego. Psuje też duchownych na tle
      bożkowatej chciwości pieniądza. Kościół „połyka” różne odchyły swoich sług i
      swoich wyznawców, ale sytuacje powiązane (np. z polityką) uwidaczniają te
      problemy i ośmieszają go, odsuwając wielu wyznawców.
      Wniosek: polska droga krzyżowa ma szansę wyjść na prostą... która, niestety,
      prowadzi donikąd. I tego pewnie dotyczy kolejna tajemnica fatimska, że to będzie
      początek końca.
      • Gość: fansld Re: Warszawski przystanek drogi krzyżowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.10, 21:51
        zamknięty
        Garstka idiotow, albo podstawionych cwaniakow, broni dwoch desek - to bez
        watpienia dowod na rzady Watykanu w Polsce :D :D :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka