Dodaj do ulubionych

Zrozumieć politykę naszych elit

    • Gość: jothagie Ku wystudzeniu serc... IP: *.dynamic.mm.pl 03.01.12, 15:21
      zamknięty
      refleksji kilka na bieżąco. Okazuje się, że nie ma tak dobrze, żeby pisać „ku pokrzepieniu”.
      Onkolog przepisuje pacjentce po chemioterapii specyfik, który normalnie jest w ryczałcie a z pieczątką kosztuje tysiąc razy więcej... Nie sądziłem, że dożyję takiego zezwierzęcenia. Ku memu zdziwieniu naszła mnie następująca refleksja. Za to, że mój ojciec zaangażował się w AK to odsiedział swoje a ja miałem zamkniętą przyszłość. Nie dostałem się do szkoły – skończyłem prywatne liceum. Nie przyjęto mnie na studia – ukończyłem Uczelnię Katolicką. Dopiero wtedy dostałem się na normalne studia, dzięki którym żyłem, ale nigdy nie awansowałem. Zawsze miałem o to żal, ale teraz, w świetle wyczynu tej lekarki, o której wyżej, rozumiem komunę. I podpowiadam, przecież to NFZ zatrudnia takich lekarzy. Czy mógłby im za takie zasługi dać „wilczy bilet” a z organizacjami, które zatrudniają takich nie podpisywać kontraktów. Ja, trochę skrzywdzony przez komunę, bardzo o to proszę! Kończę, bo cóż tu więcej, tym bardziej, że całe to nasze państwo to jakiś szemrany interes.
      Z czasów komuny pamiętam jeszcze jedno doświadczenie i przeżyłem je na własnym grzbiecie – napuszczanie nawzajem na siebie inteligencji i robotników. W roku 68 napuszczono robotników na studentów i inteligencję. To pracownicy krakowskiego Solvay'a tłukli nas kablami elektrycznymi. Mieliśmy to długo w pamięci i dlatego pokazaliśmy „figę” robotnikom w 70 roku. Po 76 roku KOR zaczął naprawiać stosunki wzajemne i w stanie wojennym byliśmy już po jednej stronie. Wygląda na to, że teraz musimy nauki pobierać od nowa. Faza dokształtu jest taka, że lekarze i farmaceuci grabią sobie a my pacjenci jesteśmy po stronie rządu, ale my się doszkolimy i zorientujemy się, kto powinien w tą rudą mordę dostać za oszukiwanie w kartach. Jestem zdecydowany wypuścić cios, ale na razie cel jest nieklarowny.
      Inna myśl: Ameryka dostaje świądu paluszków na przyciskach atomowych. Zadziera z kolejnymi krajami. Otóż, nowa wojna jest Ameryce potrzebna, żeby pozbyć się weteranów poprzednich wojen. Okazuje się, że jest to tańsze, niż leczenie świrów i psychopatów z poprzednich wojen. To jednak nie może trwać w nieskończoność. W którymś momencie muszą się zdecydować na pomyłkę własnego ognia artyleryjskiego, bo inaczej musieliby wypowiedzieć wojnę całemu światu, a to mogłoby się źle skończyć dla psychopatów w białych kołnierzykach i tych w białych domach. Kiedyś był taki żart: pewne, jak w chińskim banku – jest a wybrać nie można. Teraz Chińczycy i Arabowie mają podobne odczucie: pewne, jak w amerykańskim banku - niby jest a wybrać nie można... no chyba, że w złocie, to wtedy dostajesz pozłacane sztaby wolframowe (5700 sztabek dla Chin). Okazuje się, że gdyby wszystkie kraje wyciągnęły swoje lokaty w amerykańskich bankach to USA bankrutują, a mennice nie nadążyłyby drukować śmiecia w z wizerunkiem prezydenta.
      Nasza opozycja dostała wiatr w żagle – jest za co skrytykować przeciwników. Rzeczywiście, sposób wdrażania reformy lekowej jest skandaliczny i dobre zamiary rządu (w co wierzę) zostały nieprofesjonalnie podane. Ale nawarzyli piwa, więc niech sami piją. Bronić ich nie zamierzam. Sądzę zresztą, że konfrontacja jest w podtekście u wszystkich. Strach przeszywa człowieka, gdy pomyśli nad tym, co ćwierkają wiewiórki, że gen. Rapacki może być pierwszą ofiarą tej konfrontacji. Już nie smieszno tolko grusno. A na dole, np. na forum trolle żyją życiem opozycyjności wobec tego, co wiecznie nadaje się na śmieszność. Przykładowo, zauważyłem temat Wałęsy. Czemu się wpieniasz trollu jeden? Wyrok niebios jest niezwykle sprawiedliwy. Czerwone bandziory miały swego prezydenta. Nie dotrwał do końca kadencji... Tajni współpracownicy mieli swojego prezydenta. Żydzi mieli, mają i będą mieli swego prezydenta. Wszelkiej maści nieudacznicy mieli swego prezydenta. Niedokształty ortograficzne mają swego prezydenta. Czeka nas jeszcze prezydent wszystkich nieudanych Polaków. Potem nie jest ważne, kto będzie prezydentem (pewnie czarny choć niekoniecznie kolorowy), bo kanclerz będzie miał(a) więcej do powiedzenia. Czego nie zwojował dziadek, to wnuk dokończy. PIT będziemy rozliczać w Berlinie a po rozgrzeszenie do Jerozolimy – pielgrzymka przynajmniej raz w życiu (oszczędzaj od dziś). Listy do P.B. będziemy osobiście wtykać między kamienie dawnego świątynnego muru...
      P.S. To pewnie nic dziwnego, że komuna we mnie tkwi i we wspomnieniach (dobrych i złych) wychodzi. To w tej serii jeszcze jedna refleksja. W latach komuny człowiek pozbawiał się szans odmawiając władzy (współpracy, akceptacji, podziwu i czegoś tam jeszcze..). To było bardzo bolesne, bo władza do końca to pamiętała. Teraz władza pozbawia szans nie badając, kto jest za, a kto jest przeciw... Władza lubuje się we władzy a obywatele nie wchodzą w zakres ambicji władzy.
      • n4eu Re: Ku wystudzeniu serc... 03.01.12, 16:37
        zamknięty
        Czemu sie czepiasz lekarzy? Mamy Twoja ukochana socjalistyczna "darmowa" sluzbe zdrowia . Ona jest generalnie taka sama jak za komuny czyli finansowana przez panstwo. Wszedzie tam gdzie dzialalo "panstwo" bylo jest i bedzie zlodziejstwo.
        I masz racje w republice bananowej Kiszczaka i jego Bolkow nie ma zadnego znaczenia kto jest czy bedzie prezydentem.
        • Gość: jhg Re: Ku wystudzeniu serc... IP: *.dynamic.mm.pl 03.01.12, 18:07
          zamknięty
          Ty rozumiesz, co ja napisałem, czy kaczyniejesz z minuty na minutę? Ja popieram reformę zaopatrzenia w leki. Wprowadza ona porządek podobny, do tych, jaki funkcjonuje w krajach europejskich. Jest nawet bardziej „opiekuńcza” bo średnia europejska to 14% u nas natomiast jest na poziomie 17% refundacji. Jest natomiast prawdą, że te 17% to teraz mniej, niż było przed reformą, ale wiadomo, drożeje wszystko, dlaczego nie leki. Nie jest więc prawdą, że jest to coś złego. Nie jest też prawdą, że to chodzi o finansowanie przez państwo. Jest to zarządzanie naszymi składkami i mimo że jest to zarządzanie wieloma synekurami dla swoich, to ja nic przeciwko temu nie mam. Sytuacja, gdzie olbrzymimi składkami zarządzali dyrektorzy Wydziałów Zdrowia przy Wojewodzie już nie wróci. Sytuacja prywatnego ubezpieczenia, poza systemem i kontrolą społeczną pokazuje, że nożyce między bogatymi a biednymi sukcesywnie rozwierają się. Dopóki mamy taką liczbę biednych a życie (od poczęcia do naturalnej śmierci) jako wartość naczelną, to nie powinniśmy likwidować „solidarnościowej” służby zdrowia i refundacji leków, podobnie jak emerytur. I to na razie jest dla mnie kanon. A więc jestem po stronie rządu – oczywiście, nie wiem, jak długo, bo nie znam tego, co w sprawie zostało ukryte.
          Pozostaje problem, jak „nadarzającą się sytuację wykorzystamy. Lekarze wykorzystują to do rozruby nie patrząc na to, że nie są lekarzami z Ukrainy tylko z tej samej Polski, co pacjenci. W dupie mają tzw. „powołanie” do tzw. misji. Przecież kłopoty robią pacjentom a nie rządowi. Liczą na to, że to pacjenci zrobią kłopot rządowi. Doktory pier...one! Taż to nie Krakowskie Przedmieście! Lenie pieprzone! Nie chce się sprawdzić podstawy ubezpieczenia. Nie chce się wgrać listy do komputera i przeczytać parę razy. To ja kiedyś w godzinę uczyłem się na pamięć stronę książki telefonicznej. Dzisiaj byłem u znajomego lekarza, który „nie stawia pieczątek” i wytłumaczył mi skrywaną postawę tej rewolucji. On w swojej specjalności posługuje się 22 substancjami. Ma je na dwóch karteczkach, którymi posługuje się najwyżej do końca tygodnia. Potem będzie to znał na pamięć. Żaden problem. Przyjmuje na skierowanie od lekarza rodzinnego i raz w roku sam sprawdza podstawę ubezpieczenia. Nie należy do żadnego porozumienia i ma w d... politykę. Może więc służyć pacjentom...
          Tu trzeba jednak powiedzieć prawdę, że za pieniądze koncernów kończyło się specjalizacje, kursy i szkolenia w tym te na atrakcyjnych wyspach. Darmowe życie zaczęło mieć smak. Ale to nie jest darmowe, to my pacjenci musieliśmy opłacić to w cenie leku, bo to z naszych składek płaciło się za leki trzykrotnie więcej niż za ten sam lek płacił niemiecki system refundacji.
          Szanowni Państwo! Rozumiem jedno, że nowoczesny system zarządzania w służbie zdrowia powinien wolno trafiać pod strzechy. Teraz każdy dzieciak z podstawówki swobodnie posługuje się komputerem, czego nie można powiedzieć o wielu doktorach. Cóż, że Sośnierz wprowadził karty czipowe, jeśli w gabinecie doktor nie ma terminala i potrafi na nie nanieść informacji. Powiedzmy więc sobie, że taki projekt położyli lekarze, bo nie chciało się uczyć elementarnych rzeczy. Niech więc koncerny przeszkolą doktorów w zakresie elementarnego posługiwania się komputerem, konkretnym programem. W mojej przychodni rodzinnej jedna lekarka (na ileś) potrafi wypisać komputerowo recepty, ale informację medyczną prowadzi papierkowo. To po co jej komputer jeśli ja internetem nie mogę zapisać się na wizytę, jeśli internetem nie potrafi nikt przyjąć zamówienia na leki? Może jakiejś babci to zaimponuje, bo mnie nie. A komputer wypasiony. Nawet głośniki dobrej firmy. Do słuchania szmeru moczu po przewodach?
          Ach, niech to … doktory wezmą...
          • Gość: jhg Re: Ku wystudzeniu serc... IP: *.dynamic.mm.pl 03.01.12, 18:32
            zamknięty
            Przepraszam! Pisałem pod bieżące oburzenie - narobiłem sporo błędów i nie tylko emocjonalnych. Jedno sprostowanie: „Cóż, że Sośnierz wprowadził karty czipowe, jeśli w gabinecie doktor nie ma terminala i potrafi na nie nanieść informacji”. Powinno być: „Cóż, że Sośnierz wprowadził karty czipowe, jeśli w gabinecie doktor nie ma terminala i nie potrafi na nie (na czipa) nanieść informacji”.
          • n4eu Re: Ku wystudzeniu serc... 03.01.12, 21:11
            zamknięty
            Nie ma zadnej reformy tylko bajki dla baranow przy okazji ktorych robi sie spory burdel. Mamy nie reformowalny monopol NFZ . W tym calym zamieszaniu chodzi tylko i wylacznie o klotnie ktora grupa ma dostac wiecej ze wspolnego wora.

            A tu fajny link opisujacy ten kabaret:
            www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1084
    • Gość: jothagie Linia Maginota–rząd, lekarze, aptekarze IP: *.dynamic.mm.pl 04.01.12, 14:30
      zamknięty
      Zostawiam już temat wynaturzeń w świecie medyków, administracji, chorych. Wszyscy są porównywalnie siebie warci, tylko niektórzy nie chcą się leczyć, a niektórych nie ma kto przeleczyć. Pozostanę przy zawołaniu medice, cura te ipsum (Ew. wg Łuk. 4, 23), choć na usta ciśnie mi się pytanie do medyków: „Czy nie jest to syn Józefa?”. Czy nie są to ludzie? Czy nie są to Polacy?
      Afera jakoś się kończy na spotkaniu u premiera, więc ani minutę dłużej, niż mnie porusza, nie chcę o niej myśleć.
      W tej całej „aferze” towarzyszy mi niesmak, to fakt. Częściowo tylko nakłada się na niesmak innych. Mam niesmak, że sprawy tak ważne zostały zrobione niemal na kolanie. Czas należał się wszystkim i doktorom i aptekarzom i pacjentom. Wszystkich należało długo informować, uczyć, wyjaśniać. Czasem trzeba byt kształtować przez świadomość. Drugi niesmak, pominąwszy zachowanie doktorów, to umizgi Opozycji Kaczyńskiej do świata lekarskiego. Traktują lekarzy, jak nieprofesjonalną kur...ę, którą błyskotkami można kupić. Jeśli lekarze pójdą na to, to z pewnością nie z powodu nieprofesjonalizmu... A przecież prawie to samo chcieli zrobić, gdy byli u władzy. Trzeci niesmak sprowadza się do niechęci podjęcia odpowiedzialności za wykonywany zawód. Nie dosyć, że obcinają nie tę nogę, co trzeba, że pozostawiają w brzuchu chusty i narzędzia chirurgiczne i popełniają błędy medyczne (są to oczywiście przypadki a nie reguła), to nie chcą wziąć odpowiedzialności za prawidłowe i zgodne z prawem wypisywanie recept. Ja do tej pory już mam dosyć wracania do przychodni ze źle wypisaną receptą. Razem z żoną mamy 9 takich przypadków. Otóż analizując te przypadki dochodzę do wniosku, że średniej klasy maturzysta może tych błędów nie popełniać, a cóż dopiero człowiek po studiach, gdzie wiele czasu poświęcono na ćwiczenie pamięci. Może to właśnie błąd, że nie ćwiczono wyobraźni i sztuki finalnego myślenia poprzez skutki. Może niepotrzebnie dyplom przedkładano nad pacjenta. Może „mieć” przerosło „być”. No to powiedzmy, że mamy lekarzy półinteligentów i wybaczmy im wszystko. A sami niech nie sra... wyżej niż dupę mają. Niech zostaną robotami, jeśli nie widzą się wśród inteligentnych (rozumiejących problem) ludzi.
      P.S. Jakie to fantastyczne. Kiedyś za pieniądze... Solidarność obalała komunizm. Teraz za pieniądze koncernów (wychodzi na to samo) będzie się obalać resztki Solidarności. Może rząd choć przełknie ślinę... Nie mówię o lekarzach z których część gotowa jest przełknąć każdą niegodziwość. Medycy, któż jak nie my chorzy, znamy niegodziwości czynione przez was. Rządowi, poznajcie wreszcie siłę cudzych pieniędzy... Nie mówcie, że się nie uginacie, bo coś wiemy o stacjach benzynowych, cmentarzach, Telegrafach, ustawach za dolary, funduszach kierowanych, dofinansowaniach, itp.
      Osobiście, bardzo przeraża mnie kult łatwizny w naszym kraju. Kryzys załatamy kosztem emerytów i rencistów – to łatwe, bo oni nie zaprotestują. Dziurę w NFZ załatamy posługując się chorymi – chcą żyć to muszą płacić więcej. Przy okazji lekarze zaprezentują swój problem przywiązania do koncernów pod pozorem wstrętu do dodatkowych obciążeń administracyjnych. Rektor UWM zamiast lustrować pracowników (wychowawców) lustruje patronów ulic. Obłęd tej tandetnej łatwizny.
      W zasadzie, to już mógłbym zakończyć pisanie w tym cyklu, bo już chyba dostatecznie rozumiecie politykę naszych elit... Znam jednak swój kraj i zapewniam Was, że argumentów do zrozumienia... będzie więcej.
      • n4eu Re: Linia Maginota–rząd, lekarze, aptekarze 04.01.12, 14:42
        zamknięty
        Tu nie chodzi o to kto kogo gdzie ma ale o to ze wierzymy politykom. Placimy ogromne pieniadze na sluzbe zdrowia w nadziei ze ta kasa bedzie uczciwe rozdzielana. I po raz tysieczny okazuje sie ze nie mozna na to liczyc a naszej kasy juz dawno nie ma. Mit o "darmowym" leczeniu trzeba jak najszybciej obnazyc. Tylko gdy bedziemy sami sie ubezpieczec i samy decydowac gdzie i za ile mamy sie leczyc wowczas nie bedzie nas obchodzic kto gdzie ma lekarzy, firmy itd. To my bedziemy rzadzic..... naszymi pieniedzmi.
        Na to niestety nie ma szans bo ludzie ktorzy sa przy korycie beda nam udowadniac ze bez "darmowej" sluzby zdrowia bedziemy zdychac na ulicach jak mrowki i nie bedzie nas stac nawet na zwykle witaminki. Socjalisci stana na glowie zeby nam udowodnic ze koryto jest niezbedne.

        • Gość: jhg Re: Linia Maginota–rząd, lekarze, aptekarze IP: *.dynamic.mm.pl 04.01.12, 14:52
          zamknięty
          Jak zwykle, nic nie rozumiesz. Wstyd, że jesteś głupszy, niż te doktory... Ale ja Ci życzę, żeby tak było, jak piszesz. Innym tego nie życzę.
          • n4eu Re: Linia Maginota–rząd, lekarze, aptekarze 04.01.12, 16:08
            zamknięty
            No przeciez mowilem ze prywatna sluzba zdrowia i brak przymusu NFZ to wyrok smierci dla biednych. :D :D Ta komusza retoryke ktora wtlaczano Ci do glowy przez lata masz wyryta w mozgu i zawsze juz bedziesz reagowac panicznym lekiem gdy ktokolwiek cos powie o wolnosci wyboru.
    • Gość: jothagie Pierwszy wyłom w mojej sympatii politycznej IP: *.dynamic.mm.pl 06.01.12, 10:45
      zamknięty
      Po raz pierwszy nie zgadzam się z Palikotem. Różnica kiedyś musiała nastąpić. To jednak wcale nie zmienia mego stosunku do całości idei Palikota i jego Ruchu. Panie Januszu! Lekarzy jest sporo i warto by ich mieć po swojej stronie, ale to bardzo koniunkturalna grupa osób. (Oświadczam przy tej okazji, że wszystkie opinie na temat lekarzy, które już wypowiedziałem traktuję jako zdania szczegółowe lub w przybliżeniu szczegółowe). Są to ludzie którzy nie mają swojej Ojczyzny – mają swoje gabinety, domy, pieniądze. Ich koniunkturalizm nie przystoi do naszej ideowości. Pan myśli z jednej strony o wilczych oczach PT Tuska, a z drugiej o Januszu Korczaku lub Judymie. Niech Pan myślowo i fizycznie trzyma się z dala od Krakowskiego Przedmieścia, gdzie jedną nogą mimo wszystko, lekarze już są. Proszę również wziąć pod uwagę fakt, że według ostatnich sondaży poparcie dla PO wśród cierpiących na zespół depresyjno – lękowy wynosi 150% i ma tendencję wzrostową.
      Ten konflikt, na którym cierpią pacjenci wzbudził we mnie pokłady pretensji. Ze względu na moje doświadczenia życiowe już żyję z jednym przykazaniem nienawiści: „Będziesz nienawidził ubeka i esbeka po koniec swoich dni”. Nie chciałbym, żeby takie przykazanie regulowało mój stosunek do lekarzy, bo w przypadku esbeków nie spotkałem wyjątku, a w przypadku lekarzy jest ich sporo i mam wśród nich przyjaciół (nielicznych, ale są). Będzie mnie jednak sporo to kosztowało, żeby mój obojętny stosunek do zawodu jako takiego wrócił do poprzedniego stanu. W żadnym jednak przypadku nie zgodzę się, żeby partia sankcjonowała ten cyniczny stosunek do pacjentów.
      Ogłaszam więc Panu, Panie Pośle, że świstak przestał zawijać w sreberka oczekując na ukochany ciąg dalszy... Niech się Pan w nim znajdzie jako twardziel po stronie pacjentów. Do poczytania: wiadomosci.onet.pl/raporty/nowa-ustawa-refundacyjna/palikot-jesli-tuskowi-nie-uda-sie-zgonic-winy-na-l,1,4990039,wiadomosc.html.
      Szanowni Państwo! Chcę się pochwalić lekarzem - moim przyjacielem. Jest specjalistą z II stopniem. Każdej zimy spędza z rodziną 2 tygodnie na nartach. Wiosną wita lato w Afryce. Jesienią przynajmniej raz - od piątku do poniedziałku podziwia Tatry. Idzie na jedną wycieczkę i co rok innym szlakiem. Bardzo lubi ze mną popijać wino i dyskutować o literaturze – to ja wskazuję książki - on kupuje książki i ja jako drugi je czytam. Nie stawia pacjentom zbędnych pieczątek. Są powody do dumy z tej znajomości! Dodam jeszcze, nie czuje się obrażony tym, co o świecie lekarskim wcześniej napisałem...
      P.S. Gdy już tak bardzo usiłuje mi się wcisnąć komunę do głowy i ktoś wie lepiej, co ja myślę, to podzielę się swoim „intelektualnym” wnętrzem, które steruje moim widzeniem spraw. Generalnie uznaję istnienie dwóch porządków jako norm widzenia świata i poszczególnych procesów w nim zachodzących.
      Porządek wypracowany na podstawie „oglądu zmysłowego” - stworzony przez człowieka jako wynik gromadzenia wiedzy o świecie. Wymieniam go jako pierwszy, ale bez wątpienia jest on drugi, pochodny. Zarówno kultura jak i cywilizacja jest przetworzeniem abstraktów filozoficznych, religijnych, czy choćby tylko samej zdolności abstrakcyjnego myślenia.
      Porządek wypracowany na podstawie „oglądu umysłowego”, przykładowo o następującej genezie: prawidłowość zjawiska, prawidłowość przyrodnicza, prawo natury, prawo naturalne. (pokazuję sposób uogólniania). W końcowej fazie jest to abstrakt filozoficzny. W naturze nie ma czegoś takiego, ale jest to element pewnego porządku, innego niż zmysłowy. Porządek, jako możliwa platforma zgodnych pomysłów ludzkich. Rodzaj hierarchii wg której człowiek tworzy swój porządek przyrodniczy (porządkuje świat), społeczny, religijny i inne. W języku nauk ścisłych nazywa się to aksjomatem i regułami przetwarzania myślowego. Nic więcej w tym widzieć nie należy. Nie ma zgody, co do ilości tych aksjomatów. Wiadomo zaś, że chodzi o najmniejszą ich liczbę. Mam parę takich aksjomatów i bez wątpienia jest nim rynek jako sposób myślenia ekonomicznego. Przy czym nie chodzi o jakąś kategorię absolutną, ale o rynek „po interwencji państwa” (rynek zaczyna działać w pewnym stopniu średniego bogactwa, kiedy istnieje możliwość obrotu, wymiany). Gdy prawidłowo funkcjonuje rynek to interwencja powinna być ograniczana.
      Amen, można by powiedzieć, gdyby była choć odrobina nadziei, że adwersarz to zrozumie. Przecież nie jest to Hayek, co już dawno zauważyłem.
      • n4eu Re: Pierwszy wyłom w mojej sympatii politycznej 07.01.12, 20:05
        zamknięty
        cytat z netu o prawdziwym "dnie" socjalistycznej refundacji lekow czyli klasycznym zlodziejstwie.
        Chrzanienie o lekarzach itd to tylko odwrocenie uwagi lewicowych baranow od istoty owego zlodziejstwa.

        Czy wiecie ile "państwo", czyli my z podatków i innych obowiązkowych składek dokładamy do refundacji leków? Łatwo to z grubsza policzyć.
        Na stronie
        www.nfz.gov.pl/new/index.php?katn...artnr=4748
        NFZ podaje wielkość refundacji od stycznia do listopada 2011. Z grudnia danych jeszcze nie ma. W sumie dobrze (dla obliczeń i dla NFZ, hehe), bo te dane będą zniekształcone przez "masowe grudniowe wykupywanie lekarstw" w związku z obawą spowodowaną wejściem od 1 stycznia w życie nowej ustawy.
        Otóż NFZ dołożył 9 627 357,37 zł (dane w tys.). Mnożąc przez 12/11 (aby uzyskać uśredniony wynik dla całego roku 2011) dostajemy 10 502 571 272 zł, czyli 10,5 mld zł. Dzieląc przez liczbę mieszkańców Polski (wszystkich mieszkańców Polski; za wikipedią, dane z roku 2010 pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski), czyli 38 200 037 osób dostajemy roczne dofinansowanie do refundacji leków na jednego mieszkańca Polski 274,94 zł.

        Płacących składki jest jednak zdecydowanie mniej. Dla uproszczenia (za wikipedią) dorosłych mieszkańców Polski (w wieku produkcyjnym) jest 24 mln 624 tys. Stopa bezrobocia (www.forbes.pl/artykuly/sekcje/wyd...c-,9852,1) na grudzień 2010 (z tego okresu brałem dane dot. ludności) wyniosła 12,3 proc. Pracujących było zatem ok. 21,6 mln ludzi.

        Z powyższego wynika, że każdy płacący podatki i składki rocznie "składa" się na refundację leków w wymiarze ok. 486 zł. Plus koszty obsługi, czyli działalność NFZ. Lekko licząc 10 proc., czyli w sumie na pewno grubo powyżej 500 zł.
        Mogłem się gdzieś pomylić, to jest wartość zaokrąglona, przybliżona.

        Jeżeli refundacja polega na tym, że leki po refundacji są... uwaga, droższe od leków sprzedawanych po cenie detalicznej, to zasadnym wydaje się pytanie - dlaczego moje 500 zł jest tak bezrozumnie marnowane? Dlaczego jestem z tych 500 zł rocznie okradany?

        Przykład na poparcie tezy o cenach leków:
        Jest lek Zocor20, który po refundacji (dla ubezpieczonych) kosztuje 15,30 zł (cena detaliczna - 24,41 zł) - leki-refundowane.com/leki/zocor-20.htm. Odpowiednikiem tego leku (na liście odpowiedników poniżej w podanym linku) jest lek Simvastatin20, którego cena detaliczna (dla nieubezpieczonych) wynosi... uwaga 12,19 zł (3,66 zł po refundacji). Takie same proporcje, tyle samo tabletek.
        Niestety nie znalazłem cen odpowiedników spoza listy leków refundowanych. Skoro jednak jednak firma może sprzedawać lek w cenie detalicznej 12,19 zł, przy 24,41 drugiej firmy, to można przypuszczać, że wolny rynek spowodowałby, iż ktoś sprzedawałby ten lek jeszcze taniej, może nawet w cenie 6,08 zł, czyli dwa razy taniej niż Simvastatin, skoro tenże Simvastatin jest dwa razy tańszy niż Zocor.

        Nie wszyscy pacjenci wiedzą, że można stosować zamienniki. Nie wszyscy wiedzą, ile one kosztują. Gdyby nie było refundacji, gdyby był zdrowy, normalny, wolny rynek, to każdy rozglądałby się za tańszymi lekami i więcej pieniędzy zostawałoby w kieszeniach ludzi.
        Każdy kupiłby lek za zakładane (nie wiem, czy to możliwe, tak zakładam) 6,08 zł, a nie lek za 12,19 zł czy - o zgrozo - 24,41 zł. W ostatnim przypadku należy jeszcze doliczyć różnicę w refundacji dla Zocor, czyli 9,11 zł, które również pośrednio płacimy (z tych zabieranych 500 zł rocznie na refundację).
        W tym przypadku dzięki refundacji największym wygranym jest oczywiście producent leku Zocor. A ludzie narzekają...

        Rozsądku życzę wszystkim zwolennikom refundacji leków.
    • Gość: jhg To szaleństwo jest imponujące! IP: *.dynamic.mm.pl 06.01.12, 16:52
      zamknięty
      Czyli z cyklu: Zrozumieć politykę naszego menela.
      W stanie wojennym było „dookoła Wojtek”, a w wolnej Polsce mamy „dookoła kecawa”. Gratulacje! Chciałoby się przytoczyć cytat z Królika Bugsa: No i co, doktorku? Lub też wersję nieliteracką: No i co nieudaczniku? Przypominacie sobie scenę? Królik wkłada palce w strzelbę i zajada marchew... A my wkładamy palce w … a fuj! Poza tym, prostata większa od mózgu.
    • Gość: jothagie "Dzieje się w Polsce, czyli nigdzie" IP: *.dynamic.mm.pl 09.01.12, 13:04
      zamknięty
      Farsa Alfreda Jarry „Ubu król, czyli Polacy” nie zasługuje na cytowanie, bo to dziecięce widzenie świata, ale trudno zaprzeczyć, że jesteśmy świadkami wielu absurdalnych zdarzeń w dowolnej płaszczyźnie. Mnie tylko dziwi, że w świetle dziejącej się sztuczki politycznej jakaś partia może uzyskać większy niż 15% społecznego poparcia. Tyle to akurat może otrzymać dowolny Disnejowski bohater, jeśli ubiegałby się o prezydenturę Stanów. Jeśli u nas partia uzyskuje więcej, to może Alfred Jarry podświadomie trafia nas w „dziesiątkę”.
      wiadomosci.wp.pl/title,Poznanski-prokurator-strzelil-sobie-w-glowe-podczas-konferencji-dot-podsluchow-ws-Smolenska,wid,14147795,wiadomosc.html
      Fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Może ktoś przemyśli to dogłębnie, od Michniewicza poprzez więzienne zawiśnięcia, aż po zwisającego obywatela w którego przewodzie pokarmowym sekcja zwłok nie odkryła niczego... Tylko pajęczynę na odbycie.
      • n4eu Re: "Dzieje się w Polsce, czyli nigdzie" 09.01.12, 13:40
        zamknięty
        No jak to? Przeciez ten caly bajzel, ta hipokryzja, zlodziejstwo i caly ten polski cyrk to wina krzyza w Semie i agentow Watykanu a lekiem na to jest Palikot.. Czyby szanowny JHG zapomnial o swojej "doglebnej: diagnozie naszych elit? :)
        • Gość: jegor Re: "Dzieje się w Polsce, czyli nigdzie" IP: *.snydernet.net 09.01.12, 14:01
          zamknięty
          Rzecz w tym, że nawet trafna diagnoza elit nie ma tu nic do rzeczy, bo Tobie (Wam?) chodzi o zwykłą jatkę. Na tym forum „kecawa” stała się symbolem jak „Krakowskie Przedmieście”, ten qrewski pot czuje się w każdym słowie...
          • n4eu Re: "Dzieje się w Polsce, czyli nigdzie" 09.01.12, 14:42
            zamknięty
            Sorry Gregory ale trafna diagnoza wyjasnia wszystko. Jak ktos stawia - jak JHG - zle i smieszne diagnozy to wlasnie wowczas robi sie jatka. Wlasnie bledne pojmowanie polityki powoduje ze nie sposob wyjasnic tego co sie dzieje. To jest klasyczna sprzecznosc miedzy teoria a praktyka.
            I ja tylko na te sprzecznosci albo jak wolisz jatki zwracam uwage co oczywiscie irytuje JHG bo on jest przeciez "inteligentem" wiec jego diagnozy sa "inteligentne". A to ze nijak sie one maja do rzeczywosci to juz nie moja wina.:D
    • Gość: jothagie "No, Blumciu, co będziemy teraz robili?" IP: *.dynamic.mm.pl 09.01.12, 15:09
      zamknięty
      Na wzór opowiadania Heinrich Bölla "Utracona cześć Katarzyny Blum" powinno u nas powstać coś na zasadzie protokołu z przesłuchań tych wszystkich co w świetle prawa naruszają naszą godność, pod wieloma zresztą względami. Byłoby to więc przesłuchanie elit, bo tylko one zabawiają się tak niebezpiecznie. Proponuję, by w ramach rewanżu skorzystać z „raju” pod nazwą „Guantanamo” i nie ograniczać się tylko do aresztu wydobywczego. Może przyjdzie i na to czas. Nic w końcu nie jest wieczne. Ani władza, ani dziennikarze, nawet ci z GW.
      „/.../Blumciu - proponuję, żebyśmy najpierw popieprzyli. /.../pomyślałam: chcesz pieprzyć, no dobra, to wypieprzysz - wyjęłam pistolet i od razu strzeliłam. Dwa, trzy, cztery razy. Nie pamiętam dokładnie ile”.
      Zdesperowana dziewczyna chwyta za pistolet i zabija swojego oprawcę. Pod wpływem artykułów Gazety młoda, atrakcyjna, radosna kobieta staje się morderczynią. To w literaturze...
      W życiu? W życiu, elitarne psy mogą dopaść każdego... Może to być agent T. Może szef ABC K. Nie jest ważne, kto... Liczy się tylko śmierć w ostatnim akcie.
      • n4eu Re: "No, Blumciu, co będziemy teraz robili?" 09.01.12, 16:07
        zamknięty
        Mam nadzieje ze zagorzaly lewicowiec nie jest zwolennikiem kary smierci. To przeciez cecha tych zgnilych prawicowcow. Lewicowiec to wszak czlowiek nowoczesny.. i "inteligentny" :D
        • Gość: jhg „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.dynamic.mm.pl 09.01.12, 16:13
          zamknięty
          Kiepski? Mówi Ci to coś...? A kopniaka to Ci ktoś zasadził? A w pośredniaku byłeś?
          Słuchaj nieudaczniku! Różnimy się zasadniczo tym, że mnie interesują problemy kraju, a Ciebie tylko moje problemy. Niezbyt trafiasz, więc co? Podrzucić Ci historię mojej choroby? Odcinek emerytury? To są prawdziwe moje problemy.
          A propos kary śmierci. A o kogo chodzi, bo może zrobiłbym wyjątek...
          P.S. Nie obrażaj się! Żeby rozumieć cytat Twego guru, to trzeba rozumieć język dyplomacji. To było wyznanie miłości wszystkim szmatom. Jeśli tego nie rozumiesz to znaczy, że tkwisz jeszcze głębiej w tym szambie.
          • n4eu Re: „Spieprzaj Dziadu!” 09.01.12, 18:14
            zamknięty
            Bardzo przepraszam szanownego "inteligenta" JHG ale mnie rowniez interesuja problemy tego kraju. Tylko ze ja je dostrzegam zupelnie gdzie indziej niz "inteligent" JHG.
            On widzi problem w dwoch deskach w Sejmie a ja tu:
            kwejk.pl/obrazek/692930
            • Gość: Eliza Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.limehost.ro 09.01.12, 19:48
              zamknięty
              Jeśli Gamoniu nie widzisz, że są to problemy nieporównywalne to zapisz się do inicjatywy majora Frydrycha i krasnalom zatruwaj życie a nie internautom. Macie różne zdania , bo problemy są różne i nie utrudniaj komuś wypowiedzi. Jeśli prawdziwe jest podejrzenie, że jesteś kecawą a kecawa parlamentarzystą to gamoniowato widzę Polskę.
            • privus Re: „Spieprzaj Dziadu!” 09.01.12, 20:20
              zamknięty
              Wybacz, ale twoje upierdliwa chęć zaistnienia w wątkach jhg, do złudzenia przypomina wymianę zdań miedzy Marcinem Dubienieckim a jednym z dziennikarzy z "Dziennika Bałtyckiego". Ten pierwszy zakończył już swoja karierę polityczną zanim jeszcze ją zaczął. Zauroczony nieszczęsny zięć poszedł w ślady swego nieżyjącego teścia, którego powiedzonka z kampanii samorządowej 2002 roku stały się synonimem piso-moherowej kultury politycznej i sposobu bycia. Smrodzisz w takim samym bezsensownym stylu ofiarny synu tej rozpaczliwie poparzonej mafii. Jeżeli chcesz udowodnić wszystkim czytającym ten wątek, że jeszcze jesteś, bo znowu ktoś ci wydał przepustkę, to już udowodniłeś, ale swoją bezdenną głupotę n4eu ex faniesld. Wałęsa 16 lutego 2007 w swej wypowiedzi stwierdził, że "Mamy durnia za prezydenta”. Obawiam się, że był zbyt skromny, by odnieść się do znacznie szerszego grona ludzi porażonych przerostem ambicji i pozbawionych jednocześnie jakiejkolwiek samokontroli. Robisz z siebie kretyna, bez względu na nicki, pod jakimi byś się nie ukrywał.
              • Gość: jhg Witaj Dostojny IP: *.dynamic.mm.pl 09.01.12, 20:46
                zamknięty
                Witaj Dostojny! Skojarzenia, jak zwykle – fantastyczne. Szkoda, że w geście solidarności, musiałeś poświęcić czas na głupka. Jeśli osiągniesz sukces, to habilitację z andragogiki masz zaklepaną. Z przyjemnością czytam Twoje analityki. Dawno Cię nie było na forum i już myślałem, że wziąłeś narty i w Rusi czekasz na śnieg.
              • n4eu Re: „Spieprzaj Dziadu!” 09.01.12, 21:03
                zamknięty
                Forum to jest taka dziwna instutycja gdzie kazdy moze sie wypowiadac a takze komentowac czyjes posty. Sam z tego prawa Privusie wielokrotnie korzystasz wiec daj korzystac tez innym. Nie jest to prywatny blog Pana JHG. Rozumiem Twoja tesknote do starych dobrych czasow gdy wszyscy sobie przytakiwali a tym co nie przytakiwali "zabieralo sie mikrofon" :D Niestety ktos wynalazl internet i sprawa sie skomplikowala. No coz zostaja Ci wiec wyzwiska i "odganianki" bo tylko tyle jest w stanie wydusic Twoj mozg :D

                • Gość: Eliza Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.noisetor.net 09.01.12, 21:15
                  zamknięty
                  Tak na moją kobiecą intuicję, jesteś obrzydliwy! Mało to merytoryczny spór, ale tu nic innego nie da się powiedzieć. Wycofuję się z dyskusji, bo to naprawdę obrzydliwie wygląda.
                  • Gość: jhg Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.dynamic.mm.pl 10.01.12, 09:46
                    zamknięty
                    Coś w tym jest. Ja też bym przy jednym stoliku wina z nim nie wypił. Na szczęście nie ma takiej konieczności. Wino to przyjemność, a przyjemność z kimś takim...? Upartym tylko na jeden smak...? Tolerancja jest podstawą smakowania. Wina, znajomości, przyjaźni, itp. Ale jak tu być tolerancyjnym wobec nietolerancyjnego?
                    • n4eu Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 10:21
                      zamknięty
                      Odezwala sie chodza tolerancja :D :D
                      • yadol Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 10:32
                        zamknięty
                        n4eu jesteś jak brudna koorew, kogo nie dotkniesz budzisz obrzydzenie
                        lubisz to, samotny i niechciany nigdzie menelu
                        • n4eu Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 10:43
                          zamknięty
                          Nie jestem samotny i wydaje mi sie ze jestem lubiany. Jezeli jednak wzbudam obrzydzenie wsrod klamcow, oszustow lub glupcow to mi to tylko i wylacznie pochlebia. :)
                          • Gość: fryz Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.noisetor.net 10.01.12, 15:19
                            zamknięty
                            Dobra! I sper...
                            Kiedyś jako fansld opowiedziałeś nam bajeczkę, że zostałeś wezwany do prokuratury i że jhg złożył na Ciebie donos. Coś nic nie słychać o postanowieniach – oddalono ze względu na Twoją poczytalność? Wycofałeś się tylko z tego nicka, ale pisałeś dalej pod rozlicznymi innymi. Teraz jaki numer zamierzasz odwalić, bo tym razem sprawa może zacząć się toczyć.
                            • n4eu Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 16:27
                              zamknięty
                              Niedawno bylem Kacewa, po czym kecawa zostal Jerzym szmitem, ja teraz jestem fansld, kim jeszcze bede, kim bedzie kecaw? Faktycznie mozna zdurniec :) A wogole to mam spie.. bo ktos wezwie prokurature.
                              Czyli wracamy do podstaw "inteligencji" czyli obelgi plus wyganianie z forum.

                              • yadol Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 16:43
                                zamknięty
                                tak wielu ludzi mówi ci z obrzydzeniem: SPIERDALAJ a ty jak goowno przyklejone do podeszwy trwasz na posterunku
                              • Gość: jhg Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.dynamic.mm.pl 10.01.12, 17:44
                                zamknięty
                                Sam kreujesz siebie, więc na wdechu czekamy, co Ci Twoja chora wyobraźnia podpowie. Zdecyduj się marudo: RedTube czy YouTube, czy JegoTube? Tytuł postu rozważ jednak dokładnie.
                                • Gość: janek Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 19:05
                                  zamknięty
                                  Pisałem Ci niedawno jacy ludzie tu działają. Naprawdę nie warto polemizować z tym ubeckim szambem. Zostaw to, niech się taplają we własnym smrodzie. Przy okazji proszę o kontakt na priwa, myślę że domyślisz się kto pisze.

                                  • Gość: janek Re: „Spieprzaj Dziadu!” IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.12, 19:55
                                    zamknięty
                                    to ja jureczek, tylko wstydzę się tak ujawniać, bo wszyscy już śmieją się z mojej głupoty , chamstwa i zakłamania - stąd ten "janek", chyba rozumiesz, zasady konspiracji w zniewolonym kraju

                                    mają mnie tu dosyć aż do obrzygania, piszę jako kecawa, n4eu, fansld i h wie jeszcze jak, samemu mi się już poperdoliło ale cieszę się że zostałeś mi chociaż ty jeden przygłupie i menelu wierny jak smród idący za armią
                                    • yadol Re: „Spieprzaj Dziadu!” 10.01.12, 22:46
                                      zamknięty
                                      inni tego nie powiedzą , ale ja tak to ujmę :
                                      PISOWSKA KOOREWNIO WYPIERDALAJ Z TEGO WĄTKU!!!


                                      jureczku, czy można bardziej dosadnie i po polsku menelu to wyrazić abyś zrozumiał ?
    • Gość: jothagie Tylko Austrii mi zabrakło... IP: *.dynamic.mm.pl 11.01.12, 09:45
      zamknięty
      Jestem porażony pewnym spotkaniem w gronie osób opiniotwórczych. Odniosłem wrażenie, że wokół mam tylko Volks-Niemców, Volks-Rosjan, Volks-Ukraińców i Volks-Żydów. A przecież wszyscy mówili nienaganną polszczyzną. Co się porobiło...? Cóż ja mogę? Wyraziłem zdziwienie więc żartobliwie przypomniano mi prostującą odzywkę radzieckich towarzyszy: Albo jesteś w Komitecie, albo na Syberii. Po powrocie usiadłem w fotelu i puściłem sobie piosenkę dla ukojenia: www.youtube.com/watch?v=9U4K0BfJ01k Nawet wino nie było mi potrzebne.
      Potem siadłem do internetu. Internet nie jest zbyt mądry, ale jako jedyne medium jest niezależne od narodu wypranego z wszelkiej moralności. I nawet od kogokolwiek. Internet jednak bardzo łatwo można zniszczyć, a zakusy o jego przykrojenie do chciejstwa władzy są prawie ustawiczne. Mnie jednak bardziej porażają zakusy pojedynczego człowieka, żeby wszystko przykroić do swojej racji. Jest to realne niebezpieczeństwo rozbicia wspólnoty narodowej, na którą tylko czekają wspomniani Volks... Zamiast, bez warunków wstępnych, zgodzić się na Polskę i potem nie dzielić jej na indywidualne racje, to my wydziwiamy. No i będziemy mieć obcą Polskę z krzyżem w parlamencie i na każdym zakręcie drogi - ważne, żeby była katolicka. Henryk Goryszewski jest klasykiem tego powiedzenia i konstruktorem Polski braci starszych w wierze.
      P.S1. Dziś byłem w firmie ubezpieczeniowej, celem kontynuacji, bo na wypadek śmierci trzeba bliskim zostawić pewność finansową. Może właśnie to, ZUS i celowe oszczędności wystarczą na całopalenie i obsługę kolumbarium. Przy okazji przypomniało mi się, jak to z pierwszego mego wyjazdu za żelazną kurtynę przywiozłem reklamówki różnych firm turystycznych, w tym ogłoszenia typu „U nas umrzesz taniej”. Wtedy była akurat moda umierania w Hiszpanii i Portugalii. Full servis. Wracało się do kraju w urnie lub zostawało na miejscu nierzadko z widokiem na morze. Pamiętam, że taki pobyt w atrakcyjnym miejscu, przed ostateczną decyzją przeniesienia się na „łono Abrahama” był w zasięgu każdego niemieckiego emeryta. Konsultowałem to z zainteresowanymi. Parę lat później widziałem taki kompleks eschatologiczny, gdzie z jesieni życia cieszyli się Japończycy. Wtedy byłem zszokowany, ale dziś wspominam to z zachwytem. Wczoraj postanowiłem ustalić, czy w Olsztynie byłoby to możliwe. Dzwoniłem do trzech ośrodków, bo chyba tyle ich jest w Olsztynie (Kombatant, Redykajny, Paukszty) choć do poszukiwania nie przyłożyłem się specjalnie. Otóż dostanie się tam, jak dla mnie, nie jest osiągalne i to z różnych względów. U nas także w umieraniu potrzebna jest albo kasa, albo znajomości. Tego ja nie posiadam. I niech mi ktoś powie, że kasa nie liczy się...
      Nierządzie! Czas na manewr gospodarczy (wzorem Gierka). Świadomie nie wpychaj nas, jak Grecji do wykupienia nas przez naród wyprany ze skrupułów. I nie podsyłaj nam mówców w stylu Odeon Platz w Monachium, bo radocha tej popierającej gawiedzi partyjnej przeraża nas (przynajmniej mnie) do szpiku kości. A poza tym skojarzenie z Odeon Platz budzi pewnie płonną nadzieję na Norymbergę... A przydałaby się po tym jak zawarli umowę, że jeden robi za głupa ułatwiając drugiemu, a ten drugi sprzedaje za bezcen.
      Ktoś zapyta, czemu miała służyć Austria? Wiadomo, do zmiany tematu. Anschluss Österreichs to byłoby zbyt odważne skojarzenie.
      P.S2. Nagle wokół Libii cisza. Trwają intensywne przygotowania do wprowadzenia demokracji. W ich ramach rebelianci wyłączyli z walki w ciągu tych paru miesięcy więcej narodu niż znienawidzony dyktator przez 40 lat! Demokracja wymaga bowiem tak intensywnej walki, żeby nie został nawet kamień na kamieniu. Jak pokazuje choćby Polska, demokrację najlepiej wprowadza się na pustyni lub wśród głupoli – większość dostaje swoją rację, a garstka, najczęściej zagraniczna, przejmuje narodowe bogactwo. Rację z czasem się odbierze a bogactwo zostanie we właściwych rękach.
    • Gość: jothagie Era dzieci z nieprawego łoża IP: *.dynamic.mm.pl 12.01.12, 11:57
      zamknięty
      Żyjemy w takich czasach, że politycznie skazani jesteśmy na wstydliwość naszego pochodzenia. Na scenie politycznej widoczne są postaci, które zaliczyć można jako dzieci trzech mezaliansów: komuny, solidarności oraz jednego i drugiego („ni pies, ni wydra – jak mawiał klasyk...). Wszystko to staje się kłopotliwe, gdy dochodzimy szczegółów i momentu, kiedy zadziałało lex prima nocte – naszej decyzji i pokrętnej kochanki.
      Teraz śmieszy mnie to, jak większość chciałaby się od tego pochodzenia wykręcić. Najpierw córki i synowie PZPR – nie było ich wtedy w kraju. I to byłoby najlepsze wytłumaczenie, gdyby nie było śmieszne. Legitymacje przynależności i dyplomy WUMiLu, jak na ironię, miały twarde okładki. Tego nie dało się zjeść. Było to długo przetrzymywane, bo „a może jeszcze...”, ale ostateczne rozstanie stało się w którymś momencie trendy.
      Wyznawcy solidarności i „Solidarności” szli w zaparte, że to był pełen legal, ale dziś coś im nie do śmiechu i radości. Inaczej mówiono a inaczej myślano. Ostatecznie zostali bez myśli – słowa tylko pozostały. Dlatego wszystko to poszło w innym kierunku, bez liczenia się z zasadniczą siłą przewrotu. Stracili ten gniewny choć działający w dobrej intencji „szyk”. A wiadomo przecież, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. I to piekło mamy... Gdzie się załapali, to się nachapali, ale tym samym odcięli się od idei i innych do idei zniechęcili. Biernie czekają na zmianę a byle co może ich zachwycić – oburzenie również... Biernie, bo już niczego nie zaryzykują. W świecie ich idei zapanowało interregnum wykorzystywane przez zwykłych oszustów i z lewa i z prawa.
      Najtężej trzymają się ci, co okrakiem siedli na obydwu barykadach, ale gdy już mają wszystko, zaczynają sami wątpić, czy inni im wierzą w te bajeczki rodem z Okrągłego Stołu. Oni idei nie mieli żadnych, ale doprowadzili do dewaluacji ludzi – nie czekamy już na kogoś uczciwego, męża opatrznościowego. To odeszło do wraz z bajkopisarzami, którzy taki scenariusz napisali i odsunęli się na tylne siedzenia tego wehikułu historii.
      Najśmieszniejsze jednak jest to, że amatorzy popróbowali trochę różnych pomysłów na Polskę i polskie społeczeństwo i nagle najchętniej poczuliby się uprzynależnieni do socjalizmu. Dorośli do idei...z której wyrastali? A może tej otoczce nie trzeba myśleć – wystarczy konsumować? To jest takie (o)błędne koło – nie pozbędziemy się tej formy socjalizmu bez wzbogacenia się i obniżenia poziomu biedy, a to jest niemożliwe przy tym socjalizmie. Mentalność naszych elit skazuje nas na socjalizm. Pozbycie się socjalizmu to kilka milionów osób faktycznie skazanych na śmierć. Kto za to zechce kiedyś odpowiedzieć, jeśli chcemy wprowadzić karę śmierci? Tu raczej zastosowanie ma inna zasada: Na to, żeby być lewicowcem, to trzeba być również wolnorynkowcem, bo na opiekuńczość państwa trzeba gdzieś zarobić. A do lewicowości podobno poczuwa się przynajmniej połowa sceny politycznej. Trudno to zrozumieć, bo i ta idea wydaje się pochodzić z nieprawego łoża – naszej historii i naszego w niej zaangażowania.
      Rzeczywistość więcej niż skrzeczy, a jako porażka nie ma rodziców. Wiadomo tylko, że była chrzczona... I tego każe nam się trzymać, ale czy to wystarczy?
      I amerykański trop... Czy ktoś mógłby potwierdzić lub obalić wiadomość(?), że Prezydent USA podpisał akt „The National Defense Authorization Act”. Wierzyć mi się nie chce, żeby za jednym pociągnięciem lewego (ze względu na leworęczność) pióra obalić poprawki do Konstytucji, ale jestem bezsilny w kwerendzie. (Czy temu można wierzyć? - www.amerbroker.pl). Jeśli to prawda, to boję się myśleć co zrobi premier Tusk, albo o ile skoczą (do góry) słupki Prezesowi. W tym stylu wszyscy lubią rządzić... Osobiście zaczynam się bać kraju, którego elity mylą nas z Holandią lub Pakistanem... tym bardziej, że listę ich donatorów tworzą Goldman Sachs, Citigroup Inc, Merrill Lynch, JP Morgan...
      P.S. Jestem już po „konfrontacji” z księdzem kolędnikiem. Byłem wystawiony na dwa pytania: Jakiego jestem wyznania, bo już któryś raz nie przyjmuję księdza (widocznie jest jakaś dokumentacja...) i dlaczego nie przyjmuję wizyty, a przecież mieszkam na terenie tej parafii (okazuje się, ze powiedzenie „mój dom moja twierdza” jest fikcją). Do wytłumaczenia mi, że agnostycyzm to też ateizm już nie dopuściłem. To garść refleksji z tym związanych.
      Ludzie wierzący doskonale wiedzą, że pewnych „rzeczy” nie da się inaczej przyjąć i obrobić z doznań psychicznych w uogólniony obraz świata, jak tylko przez wiarę. Z tego wiedzą również, że zaprzeczanie tym „rzeczom” jest tej samej natury i musi być o wiarę uzupełnione. Dlatego ateizm jest uproszczoną (szczątkową) wersją jakiejś religii. Stąd różnią się ateiści chrześcijańscy od judaistycznych itp., bo różnią się religie, którym zaprzeczają. Agnostycyzm jest natomiast tylko stanem umysłu, w którym nie dopuszcza się do potwierdzenia lub obalenia tych „rzeczy” ze względu na oszczędną (rygorystyczną) metodologię oglądu świata. Agnostyk nie stwarza sobie takich problemów, bo już wcześniej ustalił, najczęściej myślowo, że nie da się ustalić prawidłowych związków między światem doznań psychicznych a światem uogólnionym. Tym światem uogólnionym, którym dysponują religie. Teizm i ateizm, to w istocie spór o tę samą rzeczywistość. Agnostycyzm to ustalenie, że ten spór jest niepoprawny. I tyle w największym uproszczeniu.
      „W tym jednym miejscu całe życie moje mija/A takich drzew się, nie przesadza/Nie chciej odebrać mi tej całej duszy mojej/Nie sięga tam już twoja władza”. (Kazik).
      wiadomosci.wp.pl/title,Wyrzucila-wnuczke-z-6-pietra-Byla-z-nieprawego-loza,wid,14150418,wiadomosc.html?ticaid=1db6e
    • Gość: jothagie Apteczne kryterium prawdy IP: *.dynamic.mm.pl 13.01.12, 13:23
      zamknięty
      Pierwszy raz w tym roku musiałem powtórzyć niektóre leki, ale dla porównania powtórzyłem wszystkie. Nie powiem, rodzinny lekarz zachował się normalnie. Odnotowuję to, chociaż go nie chwalę, bo ta normalność mi się należy. Myślałem, że pułapka czeka na mnie w aptece, bo to dziś 13 i piątek, ale spotkała mnie pełna obsługa z wyborem najtańszych zamienników. Niespodzianka była przy płaceniu. Dostałem w plecy na 83 zł (zwyżka na specyfiku od 3-6 razy – nie mam leku tańszego) w porównaniu do grudnia. Jest to miesięczna porcja leków. I teraz jeśli wezmę pod uwagę podwyżkę emerytury (71 zł) to w samej „amerykańskiej” księgowości dostaję w d... na 12 złotych. I pomyśleć, że tyle trzeba się nakombinować, „by żyło się lepiej...”.
      P.S. Coś mi się wydaje, że pewien ważny przedstawiciel IIIRP kłamie patrząc prosto w kamery i ten wniosek, długo „wyciągany” uporczywie pogłębia mnie psychicznie. Na razie trzymam się i samospalenia przed urzędem nie planuję. Osłabia to jednak moją kondycję jako człowieka, bo moralność uważałem za właściwą konstrukcję psychiczną człowieka. Ci co byli innego zdania stanowili dla mnie lumpengrupę wyjętą spod szacunku należnego gatunkowi animal rationale.
      Polska nie będzie brała udziału w szczytach eurolandu, nawet jeśli podpisze nowy traktat międzyrządowy o pakcie fiskalnym. To jest tak, jak się nie ma umiaru w kłamstwach. Zaraz pewnie padnie mit wyborczy o 300 miliardach euro - tam kłamców było trzech...
      www.ekonomia24.pl/artykul/706205,790026-UE--W-nowej-umowie-szczyty-euro-nadal-tylko-dla-strefy-euro.html
    • Gość: Polak = żyd Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.12, 20:33
      zamknięty
      youtu.be/0IF9y5d5fe8
      • Gość: fryz Gdzie jest państwo? IP: *.ipredator.se 14.01.12, 09:47
        zamknięty
        Wobec powyższego, pytam: Gdzie jest państwo? Gdyby ktoś wiedział coś na ten temat to proszę dać znać... Nie rozumiem, jak później można się dziwić, że esbecy byli w kółku tanecznym. To źdźbło widzicie, a belki nie widzieliście?
        Sądzę, że czas dojrzał, żeby z tym problemem zwrócić się do kacawy – ona jedna wszystko wie.
        • Gość: mix Re: Gdzie jest państwo? IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.12, 03:22
          zamknięty
          Państwo w postaci takich farbowanych kecawów przykrywających się dzisiaj biretem chce za wszelka cenę nastroić swoje skrzypki na dwukreślne "C" mając zupełnie zdezelowany smyczek i fatalny pogłos katakumb :)
    • Gość: jothagie Inne symptomy kryzysu... IP: *.dynamic.mm.pl 15.01.12, 13:16
      zamknięty
      Odnoszę wrażenie, że w niedalekiej przyszłości będę musiał ogłosić upadłość. Gdy się zorientowałem, że to może iść w tym kierunku, to zacząłem oszczędzać. Na czym? Na opłatach nie da rady – wszystko poszło w górę. Na żywności. Rzecz jednak w tym, że w mojej chorobie muszę dobrze się odżywiać, co wyklucza zmniejszenie kosztów. Schudłem już trzynaście kilogramów i nie wiem, czy to choroba, czy to dieta. Jest fajnie, jest mi lekko i lepiej się oddycha, ale jak takie tempo utrzyma się jeszcze trochę to przekroczę dolną granicę BMI (czytaj: wyniszczenie organizmu). Ale przecież o tym nie ma co dyskutować – to są fakty.
      Tak sobie myślę, że dyskusja o skazaniu Kiszczaka jest daniem z okresu wielkiego postu (takie kiszenie żuru). O czym my w ogóle dyskutujemy. Solidarność w braku wizji i w skutkach swych działań uśmierciła głodem i beznadzieją więcej Polaków niż zginęło ich w stanie wojennym. Dokonała zmiany sekretarzy i bonzów, przetasowania w zamożności, ale nic poza tym. Ponieważ sama, poza ujawnionym roszczeniem, była kompletnym zerem, więc oddała sprawy polskie Kościołowi i narodowi wybranemu. Dzięki niej nie mamy Polski. Ja już nie doczekam, ale przyjdzie taki czas, że naród (przy cichej zgodzie nowych właścicieli Polski) będzie burzył pomniki Solidarności. Gdy już wszystko wyjdzie na jaw, to stanie się to bardzo kompromitujące, a my jako pozbawieni elementarnej kultury nie będziemy mieć szacunku dla nieaktualnych bogów. Przykro mi, że jestem Słomką-inaczej...
      Myśl może inna, ale czy nie równie odkrywcza? Patrząc, co dzieje się w kraju i jakie wokół powoduje to „zadowolenie”, dochodzę do wniosku, że coś tu jest z klasyka demokracji socjalistycznej: nie ważne, kto jak głosuje – ważne kto liczy głosy... coś w tym musi być! Tak niestety wyszło, że „dzięki” zwycięzcom 'liberalizm'' kojarzy się głównie z ''aferalizmem'' i już nie może być inaczej, bo ci ludzie krążą w krwiobiegu politycznym a opanowując systemy propagandy i informacji zapewnili sobie stymulator dla zwycięskiego serca. Gdy patrzę na to z góry, tzn. nie dopuszczam emocji, to widzę, że przypomina to zabawę w szkołę, w której silniejsi zabierają kanapki słabszym. To jednak nie jest zabawa, to rzeczywistość. Zapewniam Was o tym z rzetelnością starca, który już wiele lat siedzi na przyzbie i ma tylko jeden interes – zrozumieć, co się na jego oczach dzieje.
      Na tzw. „Świecie” też jakieś kretyństwo panuje. Śmieszy mnie, przykładowo, to zagrożenie Iranu, które modeluje ludzie myślenie w niebezpiecznym kierunku. Sądzę, że jest to akcja wymierzona przeciw komuś (wiemy o co chodzi, jeśli tarcza wraca), albo „leży” ona w czyimś interesie (wojna jest komuś potrzebna). Takiego natomiast cynizmu, że to chodzi tylko o ropę, to nie mogę „przełknąć”. Gdyby Iran miał broń atomową, to już by jej użył bo niebywała i bandycka jest skala presji Izraela na kraje arabskie i Iran, jako kraj niepoddający się hegemonii narodu wybranego. Widać jak na dłoni, że Jahwe i Allach, albo są fikcją i produktem różnych wyobraźni, albo to autentycznie różni Bogowie. Zainteresowany tematem zacząłem rozczytywać się w zagadnieniach tzw. „psychologii politycznej”. Wreszcie dochodzę do wniosku, że ci dążący do władzy (każdej, ale szczególnie nad światem) powinni być gratisowo badani i leczeni na prostatę. Myślę sobie tak – jeśli tabletkami nie da się już nic poprawić w ich sposobie myślenia, to może chociaż prostata, bo wyraźnie widać, że coś uciska i są problemy z wymianą płynów ustrojowych. W normalnym życiu, jeśli ktoś ma pomysły samobójcze, to realizuje je sam. W polityce podjudza do tego innych. Pamiętam jak przed naszym „wkroczeniem” do Iraku pewien nadredaktor obiecywał, że będziemy drugim mocarstwem naftowym. Czy jesteśmy przygotowani teraz na przyjęcie palmy pierwszeństwa? Uwaga! Jesteśmy w zasięgu tych podjudzeń (Irak, Afganistan, pewnie także Iran, i inne... bo to na tym nie może się zatrzymać). Naszym udziałem w tych awanturach dajemy mordercy tylko alibi, a sami tracimy życie i Honor. Na dobrą sprawę, z trzech narodowych wartości, pozostanie nam tylko Bóg (Panie Palikot!), bo o Ojczyznę już nie ma komu zadbać.
      P.S. I tak, rzeczy poważne mogą stać się śmiesznymi i odwrotnie. Przykład polityczny: Prokurator Seremet wybrał się do Moskwy na uroczystości 290 lecia prokuratury rosyjskiej. Może z tej okazji otrzyma dokładne dane, ilu Polaków zginęło decyzją tej prokuratury... Już widzę wdzięczność narodu z tego powodu (rym niech posłuży za ironię).
      • Gość: mix Re: Inne symptomy kryzysu... IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.12, 03:40
        zamknięty
        Z braku wizji na dzień jutrzejszy tłucze się wszystko i wszystkich dookoła licząc na zrobienie sobie odskoczni do dnia następnego. Widać to zarówno po postępowaniu władz gminnych jak i naczelnych. Naszą wina jest to, że nasz fundusz emerytalny już dawno został przebradziażony, a my śmiemy jeszcze żyć, oczekiwać emerytury i jeszcze liczyć na ubezpieczeniową służbę zdrowia w jej obecnym kształcie organizacyjnym. Trąci mi to wizją co najmniej George Orwell'al sprawdzaną na jawie i żywym organizmie w ramach reformy przeklinanej pod publiczkę tej samej komuny liczącej się z człowiekiem na tyle, na ile można go jeszcze wykorzystać.
    • Gość: jothagie Chyba stało się... IP: *.dynamic.mm.pl 17.01.12, 09:24
      zamknięty
      Niniejszym ogłaszam, że stałem się antysemitą. Wstyd mi z tego powodu, bo nie przystoi to inteligentnemu, wykształconemu człowiekowi, ale nie mam wyboru. Sądzę też, że jeśli prawidłowo odczytuję polską rzeczywistość, to jest to jedyna pro-polska i pro-patriotyczna możliwość. Jest to tylko moje stanowisko, za którym nie pójdą żadne działania, typu szerzenie czy wzywanie do nienawiści i waśni rasowych. Stanę z boku i będę obserwował realizację diagnozy, że „polskość to nienormalność...”. Temat więc tak traktujmy, że wina jest po naszej stronie.
      I nie mówcie, że to nie jest problem, a tym bardziej jestem czuły na lekceważenie sprawy. To jest wielki problem, bo Polacy rozumiejąc sytuację nie poddadzą się tak łatwo, ale żadnych szans nie mają. Znów to będzie tylko romantyzm a w prostym wydaniu nienawiść. Odżyją złe wzory totalitaryzmów, czym będziemy się dostatecznie głośno ośmieszać. Pod naciskiem Unii i Rosji (może Ukrainy) a także naszych sprzedajnych elit zostaniemy zmuszeni do kapitulacji, sprowadzeni do walki o krzyż, czym grają wszyscy poza prostym ludem, który w to jeszcze wierzy. Czy zauważyliście, że żydowskie elity polityczne są za krzyżem w sejmie i nie chcą tam własnego symbolu? To przeważnie są ludzie głęboko niewierzący (ateiści, agnostycy i cynicy), ale po co to ujawniać. Zmuszeni zaś do zajęcia stanowiska, mówią to, co „właściwe”.
      Przypominam sobie sprawę dwóch księży pochodzenia żydowskiego, którzy już po maturze otrzymali rozkaz (od kogo - nie wiem) wstąpienia, jeden do Wyższego Seminarium Duchownego, a drugi do zakonu. Przeszli cały ten rygor, ale mieli pewne ułatwienia. Wszystkie ruchy przełożonych były obliczone na to, żeby byli w pobliżu siebie i pewnego wielkiego miasta. Mieli dostępne mieszkanie w tym mieście, gdzie czekały na nich wszelkie rozkosze w tym luksusowe dziwki. Dostawali również informacje, kogo unikać, bo współpracuje z esbekiem. Była to więc jakaś inna organizacja, albo wydzielona do celów specjalnych. Aż dziw, że nikt o tym nie pisze, a myślowo i nienawistnie kierowani jesteśmy na księży, których na tzw. „dupie” przyłapano i zmuszono do współpracy z esbecją. Razem więc poszli na studia, obaj mają doktoraty, a dziś bardzo wysokie „stołki”. Nigdy nie zapomnę jak jeden z nich powiedział mi, bo dostąpiłem pewnego wtajemniczenia, że ich zadaniem jest ogłupiać i burzyć. Nie zapomnę, jak jeden z nich bardzo czymś zaaferowany i zamyślony, dwa razy odprawił (poprowadził) drogę krzyżową z tymi samymi studentami, czyli doszedł do ostatniej stacji i jakby nigdy nic, zaczął od pierwszej. Oczywiście byli to pierwszej wody ateiści, ale dobrzy fachowcy w wypełnianiu swojej roli. Kiedyś mnie to bawiło i miałem ich za zgrywusów. Teraz łączę zapamiętane obrazy w jedną całość. Teraz ma to zupełnie inny sens.
      Nie przypominam sobie, żeby byli lustrowani. Nikt im nic nie zarzucał. Po świecie jeździli za komuny i teraz, choć wiek już raczej na rozpustę nie zezwala. Są to ludzie młodsi ode mnie, ale już nie tacy młodzi. Nazwisko przynajmniej jednego wielu czytelników zna – czysto polskie! Na ciele żadnych usterek w postaci braku napletka. Cóż, ludzie z klasą, ale mieli doskonałe warunki, by takimi się stać. Ja na studiach pracowałem w nocnym przeładunku wagonów, a oni mieli pełne kieszenie banknotów. A teraz zastanowić się nad problemem, że faktycznie znam tylko malutki fragment prawdy. Co tkwi w zadaniu jako takim i jakie są rozmiary takiej prowokacji?
      Znam jeszcze jeden proceder ze sfery władzy. Jeśli komuś (wiemy o kogo chodzi) zamarzyło się dobre (dla sprawy jako takiej) stanowisko, to szukano sprawy do załatwienia z zajmującym je urzędnikiem. Posługiwano się łapówką, która po pewnym czasie ulegała ujawnieniu. Facet tracił stanowisko a następca już był gotów do jego objęcia. Podobno trwało to parę lat, zanim się połapano. W ten sposób już nie przejdzie żaden projekt, który krzywdziłby chociaż „jednego sprawiedliwego w Izraelu”, bo zdobyte w ten sposób „kadry” nie pozwolą. I można by do tego dokładać inne przypadki, ale rozwala mnie to wewnętrznie... Dlatego dosyć, ale zaręczam, że inni nie cackają się z nami.
      P.S. Zanim przystąpicie do kasacji postu obejrzyjcie sobie dokument "Szabas w Wietnamie" (z Planete). Inni to też widzą. "Podbijemy wszystkie narody świata" - to tylko cytat z tego filmu.
      To studium o moim „dorastaniu” do przemiany postaram się rozwinąć w najbliższym czasie, traktując rzecz osobiście i niezwykle delikatnie. Jeśli wzbudzi to emocje, poza rzetelną dyskusją, to tematu zaprzestanę.
    • Gość: jothagie Panie Premierze! Jak żyć, żeby nie pić? IP: *.dynamic.mm.pl 18.01.12, 09:49
      zamknięty
      O problemach społeczno – politycznych, niestety wiemy to, co przeczytamy, usłyszymy, zobaczymy. W 99% (to moje przypuszczenie) jest to wiedza pochodzenia medialnego. Nie ma żadnej pewności, że ta wiedza jest zgodna ze stanem faktycznym. Wiele natomiast wskazuje na to, że jest to „założenie”, co wg kogoś powinniśmy wiedzieć. Nasza wiedza jest anonimowa (ktoś bezimienny z zewnątrz jest nią zainteresowany), a nie jest rezultatem naszego wysiłku poznawczego. Nie mamy zresztą takich możliwości poznawczych dlatego „urządza” nas gotowy produkt. Wybaczamy sobie nawet wtedy, kiedy jest to miałkie. Niestety, jest to niewiele warte, często kłamliwe. Najczęściej nie ma w tym żadnej moralności, poza polityczną (założona skuteczność w osiąganiu celów), religijna (przekonanie o bajkowej nieomylności), itp. Kiedyś furorę robiło powiedzenie cuius regio eius religio. Dziś w praktyce uciera się zasada, czyje media, tego prawda. I taką „prawdą” usiłuje się działać na wszystkich – na władzę i społeczeństwo. Dopóki władzy ukształtowanej taką „prawdą” nie zaczęto wmawiać, że są rasą übermenschów to jeszcze dało się to tolerować. Ale elity w to uwierzyły. Niech spróbują zadziałać przeciwko tej prawdzie, to szybko dowiedzą się, kim są. Może dlatego prawda nie jest w tym kraju modna, ale coś mi się wydaje, że i w nas nie ma nawyku dążenia do prawdy. I to uchybia godności człowieka, ale świadomie godzimy się na to. Tworzymy społeczeństwo niedoinformowane lub fałszywie poinformowane. Nie ważne – tacy właśnie, w razie potrzeby (wybory, fałszywe decyzje, niepatriotyczne pociągnięcia), możemy być przekierowani na dowolny cel. Pod tym względem, względem posiadania prawdy jako własnego dorobku, Polska nie jest krajem niezależnym, choć z perspektywy kubka mojej śniadaniowej zupy mlecznej tego nie widać. Polska nie jest niezależna, ale i obywatele nie są niezależni. Trudno się więc dziwić, że jesteśmy za nos ciągnieni przez tych, co zarozumiałe i uzurpatorsko przypisują sobie wiedzę dobrego i złego. Z perspektywy tej biedy trudno nawet protestować. Pod wpływem natłoku cudzej „prawdy” stosujemy chwyt: "Nic nie widac, ale i tak schodzimy poniżej dozwolonego pułapu". I taka jest większość z nas. A to się nie zmieni dopóki na bazie bytu nie rozwinie się świadomość potrzeb zdobywania rzetelnej informacji o świecie, własnym kraju i życia wg niej. To już w Rzymie wiedzieli, że najpierw sobie pojeść, a dopiero potem pofilozofować. Kolejność obowiązkowa!
      P.S. Dziś obchodzę swoje urodziny w takiej specyficznej atmosferze myślowej. Od rana odbieram różne życzenia. Wreszcie nadchodzi czas na moje, własne, realistyczne życzenia urodzinowe: Stary, żyj sto lat! Tylko po co, kiedy nawet dla siebie jesteś kłopotem?
      Mam wino, choć, jak zwykle, skończy się na jednym niedopitym pucharze... Wystarczy więc, żeby I Wam, Drodzy Czytelnicy, zdrowia życzyć.
    • Gość: jothagie Czy ja mam prawo do antysemityzmu? IP: *.dynamic.mm.pl 19.01.12, 09:19
      zamknięty
      Cz. I, czyli maca na telefon...
      Szczególnie jeśli niektórzy semici tak bardzo mną (nami) pogardzają? Posługując się pojęciem „semita” nie myślę o naukowym terminie wprowadzonym przez Augusta Schlözera, ale myślę o popularnym określeniu Żydów (inkorporowanych do religii) oraz o osobach pochodzenia żydowskiego. Są trzy powody, że zabieram głos na ten temat.
      Po pierwsze, niech się dziennikarzowi sprawdzi: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1818:czeka-nas-fala-czerwonego-antysemityzmu-&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97 Po drugie, www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1845:konserwatysta-nie-moe-by-wrogiem-izraela-&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97 Nie cierpię uproszczeń. I jakby na potwierdzenie tego: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1847-judaizujcym-frondystom-pod-rozwag&catid=65&Itemid=123&joscclean=1&comment_id=20299#josc20299 (Źródło: www.legitymizm.org) Po trzecie, dowiedziałem się rzeczy przerażającej, że Ci ludzie, którzy kiedyś bardzo zaszkodzili mi zdrowotnie, to narodowość wybrana: Prezes i wiceprezes, współwłaściciel firmy były esbek (kanalia nieprzeciętna), prawnik zatrudniony przez nich i sędzina (sic! Nie mogłem uwierzyć). Oczywiście zbieg okoliczności... i tego się trzymam, ale tego się nie zapomina tak łatwo. Rzucam więc pytanie Stowarzyszeniu Оtwarta Rzeczpospolita (przeciw antysemityzmowi)... czy ja mam prawo do antysemityzmu? Jeśli Agora ma prawo, żeby wygrać z Rymkiewiczem...bo podniósł rękę na władzę ludową fakty.interia.pl/polska/news/sad-rymkiewicz-ma-przeprosic-wydawce-gw-hanba,1671099 to znaczy, że ustalono model nowego patriotyzmu – być zmuszanym do przepraszania... Niedługo wszyscy będziemy przepraszać, że żyjemy, że nie wyjechaliśmy, że psujemy boski plan... A Herberta to chyba tylko śmierć uratowała... Poeci! Cierpieć za miliony, a nie zajmować się mówieniem prawdy... Poeta zupełnie niepotrzebnie tyle pamięta. A może to nowy program dla Polski – 3 miliony cel?
      Prawdziwej Polski (realnej, takiej jaka w rzeczywistości jest) nie ma w telewizji. Uprawia się tam inny rodzaj nowomowy o kraju „wciskanym” Polakom na siłę. Jest to wersja totalnego upokorzenia i zniechęcania do budowy, rozbudowy, doskonalenia. Jest to jawna zachęta do wyjazdu z Polski, bo przecież jakoś trzeba osiągnąć zakładane 15 milionów Polaków jako baza taniej siły roboczej (12godzinna dniówka za dwa chleby). I w tym telewizja jest przerażająco skuteczna. Robi się to polskimi rękami i jest to bodaj najistotniejsze w tym sprzedawaniu precjozów narodowych. Do tego kraju już nie będzie można wrócić, bo czas spędzony w innym kraju rodzi przepaść między tym co się zostawiło a tym co się zastaje. Powstaje rodzaj apatii, że nawet ludzie, którzy zarobili nieco grosza nie chcą tu inwestować. Dla mnie jest to ciekawe, że ci ludzie, którzy przed wyjazdem nie wiedzieli, co to jest antysemityzm, stają się takimi po pobycie w USA lub po powrocie do Polski z UE rozglądając się za możliwością rozkręcenia jakiegoś interesu. Wystarczy, że się rozszyfruje subtelne powiązania. Dochodzę do wniosku, że Polak ma „szczęście” i dlatego powinien mieć gwarantowane prawami człowieka, prawo do antysemityzmu. I pomyśleć, że dopada to mnie, człowieka którego ojciec uchronił dwóch przyjaciół Żydów od zagłady, człowiek który przyjaźnił się z Żydami i do głowy nie przychodziły mu myśli, których dziś jest pełen. Coś się musiało istotnego stać w tym kraju, bo długo broniłem się przed takimi wnioskami.
      Nigdy w życiu nie robiły na mnie takiego wrażenia słowa Harry'ego Trumana, prezydenta USA, a przecież znam je od dawna: „Żydzi są bardzo samolubni. Nie obchodzi ich ilu Estończyków, Łotyszy, Polaków, Jugosłowian czy Greków zostało zamordowanych lub wysiedlonych, liczą się tylko Żydzi których należy szczególnie traktować. Dajcie im fizyczną, finansową lub polityczną siłę a natychmiast zapominają jak ich traktowano i postępują w podobny sposób wobec innych”.
      Nie piszę tego z powodu chęci szerzenia czegoś niegodnego, naprawiania czegoś, bo pierwsze nie jest godne człowieka a drugie jest niemożliwe. Przespaliśmy możliwość samoorganizacji w naszym interesie. Sądzę jednak, że mamy prawo do wiedzy na ten temat i do przemyślanych postaw i do ich obrony. Dlatego, po osobistych doświadczeniach, które skierowały mnie do przemyślenia słów Lutra, za racjonalne uważam bycie antysemitą (w sensie antysyjonistą) na własny użytek i gromadzenie wiedzy na ten temat. Żałuję tylko, że po słowach Lutra nastąpiła taka pogarda narodu. Zacytuję tylko pierwsze zdania (reszta z własnym wysiłkiem): „Nigdy nie było pod słońcem narodu krwi bardziej żądnego i bardziej mściwego, niż ci, którym się zdaje, że są narodem przez Boga wybranym”.
      Przypomnę jeszcze tekst, który powstał w związku z Libanem, ale wyraża „duszę” (kiedyś cytowałem go w języku angielskim za prezydentem Carterem). „Nasza rasa jest rasą panów. Jesteśmy boskimi bogami na tej planecie. Jesteśmy tak różni się od niższych ras ponieważ są one od insektów. W rzeczywistości, w porównaniu do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, bydło w najlepsze. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone przez naszych liderów z rózgą żelazną. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako niewolnicy”. (M.Begin). Można odszukać w Google za zdaniem: "Our race is the Master Race”.
      A z nauk rabinatu: „Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że goj stwarza zagrożenie dla Izraela, to wolno go zabić. Dotyczy to nawet przyzwoitego goja, który nie ponosi odpowiedzialności za to, że stwarza tę sytuację zagrożenia". Dopuszczalne jest także zabijanie dzieci nie-Żydów, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że wyrosną na wrogów Izraela”. Czy możliwe, że Bóg zechciałby istnieć w takiej religii? To nie ma nic wspólnego z religią, podobnie jak młodsza siostra KK z interesem narodowym.
      Zgromadziłem takich perełek blisko 120 stron, ale zaprzestałem dalszych poszukiwań, bo mnie to przeraziło. Świat na to patrzy i nic? Jeśli prawdą jest, że On istnieje, to ta przygoda musi się zakończyć Armagedonem.
      Analizuję polski antysemityzm i dochodzę do wniosku, że w dużym stopniu jesteśmy sami sobie winni. Po pierwsze przez regulację „honoru” stanów. Czym nie może zajmować się szlachcic, czym mieszczanin. W ten sposób zostawiliśmy olbrzymią przestrzeń do zagospodarowania, gdzie leżały prawdziwe pieniądze, a sami skierowaliśmy się do zajęć jałowych, niewydajnych i niewymiernych. Po drugie, to religia, która pchała nas do nietolerancji, odrzucania, pogromów. I tu następowało wzmocnienie dodatnie – wartość dodana w postaci wzajemnej nienawiści i pogardy. Otóż w interesie obu stron nie trzeba do tego dopuścić, ale żeby do tego nie dopuścić trzeba przestać traktować nas jak niedorozwiniętych, jak insekty. Takie traktowanie przekracza swoją utajoną jakość, staje się widoczne i budzi to, co budzi obrzydzenie i nie mówcie, że do tego nie mamy prawa. I do tego też nie mamy prawa?
      [b]Nie kasujcie tego przed przeczytaniem części drugiej, której umies
    • Gość: jothagie Wyścig meleksów po polsku IP: *.dynamic.mm.pl 20.01.12, 10:36
      zamknięty
      Coś dziwnego dzieje się z tym narodem, który nie potrafi uporać się ani z przeszłością, ani z teraźniejszością, że o przyszłości tylko wspomnę. Problem wraca przy byle jakiej okazji i nigdy nie mogę dociec, czy chodzi o rzeczywiście popapraną naszą historię, teraźniejszość, ewentualnie przyszłość, czy o naszą chorą wrażliwość, emocjonalność, czy o jakiś zakodowany bajkowy model, który nakręca nasze niezadowolenie ze wszystkiego. Staram się temu nie ulegać, choć nie jest to takie proste, żeby wypreparować się z tego wyścigu o „właściwe” spojrzenie na to, co nas otacza. Każdy zresztą ma do tego prawo – przynajmniej sfera poglądów jest wolna od „wglądów”.
      Poruszył mnie przykład „bieżący”. Bieżący przynajmniej od czasów naszej niepodległości. Wiadomo, że oprócz krytycyzmu, mam własne życzliwe zdanie o bohaterze jednego skoku – skoku na Polskę. Historia jednak będzie mieć prawdziwy problem z przełknięciem Wałęsy, podobnie jak Oriana Fallaci: wiadomosci.wp.pl/title,Slynna-dziennikarka-o-Walesie-to-prozny-ignorant,wid,14174024,wiadomosc.html?ticaid=1dc48&_ticrsn=5 Przewrót, który się dokonał również dzięki Wałęsie sprawił, że powstało nowe pokolenie ludzi wykształconych, samodzielnych myślowo, z ambicjami bycia „miarą wszechrzeczy”, co do przyszłości i przeszłości. Nie jest to nic specjalnie twórczego, bo wyrastamy z dużej ciemnoty, niestety ku pomroczności jasnej. To pokolenie, szybko zaczęło się wstydzić Wałęsy, a ponieważ nie usunął się ze sceny w odpowiednim czasie, w zasadzie to usiłuje trwać dalej, to tych wstydliwych przybywa bo i prawdy o tym czasie przybywa. Niepotrzebnie i za szybko zajęliśmy się tym grzebaniem w „historii najnowszej”, ale ktoś nam to sprawnie podrzucił jako ochłap, już nawet nie wiem do czego, w sensie, że nie wiadomo, co będziemy musieli połknąć zagryzając tym ochłapem. Wiele osób zwątpiło, co jest zrozumiałe. Odsunęła się również „Solidarność”, ale ruch masowy jest mniej mobilny i straciłby sens negując swego pierwszego przywódcę, choć kierunek „odchodzenia” pokazuje, że jest to nieuniknione. Może nawet nie uda się uratować tamtych czasów i tamtych zasług, bo heroizują się wszyscy. Nie mówię już o tym, że kombatantów przybywa, a naiwnych z owych czasów ubywa. Problem zaś polega na tym, że dziś wolno nam to, czego nigdy nie było wolno, więc w tym niszczeniu i swoich i obcych nie mamy miary. Wałęsa stanie się symbolem okresu straconego, w którym nie udało się stworzyć żadnego panteonu narodowego. Na tej fali nawet JPII nie ostanie się, bo Kościół w Polsce ośmiesza się ponad wyobraźnię jego wrogów. Będzie to okres stracony etycznie: zdezawuowane normy i zburzone wzory.
      Czasem dochodzę jednak do wniosku, że ten wyścig meleksów to czysto polska specjalność. Spójrzmy na naród wyprany z wszelkich skrupułów. Oni są zadowoleni. Zadowoleni z Wałęsy, z tego co osiągnęli, z tego co kupili za bezcen, z tego jaką rolę odegrali i odgrywają, a nawet z przyszłości, która mimo możliwego niezadowolenia tubylców jawi się, jak to było „obiecane” w Wybranych Księgach.
      P.S. Kyrie eleison, Christe eleison, Kyrie eleison!
      Panie Premierze! Obecnie jest taki etap, że dworuję sobie, trochę wyprzedzając społeczeństwo, ale już to widzę - przyjdzie taki moment, że ja zamilknę. Niedługo po mnie wkur... się społeczeństwo.
      Panie Premierze! Wystarczy prześledzić życiorysy tych u władzy, żeby zrozumieć, że to nie studia są podstawą kariery, ale koneksje rodzinne (i inne też). To też Rodzina, jak u... Rydzyka. A jakże? Nasza władza - nasze kadry.
      Panie Premierze! Nie jest to prawdą jakoby wszyscy mieli jednakowe żołądki, ale niektórzy są nad wyraz żarłoczni. Proszę się rozejrzeć i w tym kontekście pomyśleć, że w Europie nie ma już państw religijnych, ale niektóre są pod rządami szkodliwych konkordatów.
      Panie Premierze! W telewizji utopia - III i IV Atlantyda jednocześnie w peerelowskim sosie. Warczą na siebie tylko politycy, bo nawet psy już rozumieją, o co chodzi. A przypomnijmy politykom, że do ewentualnego obrzezania podaje się... a nie głowę, bo wygląda na to, że niektórym to też się pomyliło.
      Panie Premierze! Czy Pan wie, że z tego można ułożyć Litanię do Waszych wyborców, żeby przestali się kompromitować...?
    • Gość: jothagie Jest dobrze, a będzie dobrzej IP: *.dynamic.mm.pl 21.01.12, 12:49
      zamknięty
      Polska wyraźnie zmierza w stronę obalenia (upadku) Tuska. Nie jest jeszcze tak źle, żeby było to równoznaczne z obaleniem PO. W tym realnym i widocznym procesie, w którym nawet Tusk uczy się angielskiego, przyjęto jedyną metodę obrony – odwracanie uwagi. Pewne tematy podrzuca Premier, ale największym szkodnikiem jest PiS i jego liderzy. Dech zapiera, kiedy odnosi się wrażenie, że jest to ustalone między PO a PiS - działanie na przetrzymanie układu. Nawet domyślam się, w jakim celu, ale niech będzie, że się mylę, że nie mam prawa tak myśleć. Niestety, z przerażeniem stwierdzam, że takim szkodnikiem staje się także Palikot ze swoim jointem. Pewnie rozumiem wszystkie za i przeciw, także sytuację samego Palikota – zakładnika Wolnych Konopi i drobnych obietnic różnym lufkarzom, ale podejrzewam(!), że opóźnia proces powalenia Tuska przez niezadowolenie społeczne.
      Panie Januszu! Nie dajcie się w to wciągnąć. Waszym zadaniem jest budować alternatywę i rezerwę społecznego zaufania, żeby w momencie politycznego krachu to społeczeństwo miało kogo wybrać. Przecież wie Pan dobrze, że jest pan lepszym wyjściem niż JK, LM, WP, czy kapitan statku na skałach. Pani EK nie musi się Pan bać, bo ona jest silna tylko siłą Tuska (P.T. oczywiście). Widzi Pan, że jako marszałek w sprawie refundacji miała do powiedzenia mniej, niż zero, a w sprawie jointa była gadatliwa jakby go wcześniej wypaliła. Jakaż to hipokryzja – 1/3 sejmu podobno coś tam, coś tam wypala i się nie boi, bo Pan Waldek za nimi stoi. Kto zaś za Panem stoi? Wolne Konopie? Jeszcze wolne? Zlikwidują Panu zaplecze szybciej, niż Pana zdąży to zaskoczyć...
      W tej sprawie obowiązuje powiedzenie, że punkt widzenia zależy także od stopnia zrozumienia. A na to nie może Pan liczyć. Podobno prywatnie nawet posłowie mówią, że rozumieją problem, ale oni posługują się ironią typu: „rozumiem”. Zacytuję Panu Kissinger'a: "Kontrolując ropę naftową, kontroluje się narody, kontrolując żywność, kontroluje się ludy”. Dla ułatwienia dodam od siebie, że kontrolując używki, kontroluje się życie duchowe znacznej części społeczności, np. wojskowych. Żeby nikomu się nie narazić przytoczę obyczaje starożytnych, którzy przed bitwą „mężnieli” przy specjalnych ogniskach z których dymem ich wachlowano. I tak powoli domykamy komplet o nazwie „władza – społeczeństwo”. To wcale nie jest prawdą, że używki nie są kontrolowane! Pan chce osłabić światowego monopolistę. Widzi Pan, że łapie się tylko płotki i konkurencję.
      P.S. Niebywałe. wiadomosci.onet.pl/swiat/atak-na-francuskich-zolnierzy-prezydent-zawiesil-o,1,5003706,wiadomosc.html. Chodzi o Francuzów. Ta sama logika jak POprzednio u nas. Pewnie prezydent musi wygrać jakieś wybory. Z kondolencjami zgłosimy się więc po wyborach..., żeby nie psuć dostojeństwa spraw wagi państwowej.
      Może jeszcze coś z ciekawostek. Facet może zostać ukarany za poglądy, ale takie jest prawo: wiadomosci.onet.pl/swiat/napisal-na-facebooku-bog-nie-istnieje-i-grozi-mu-z,1,5004607,wiadomosc.html Hipotezy typu „bóg istnieje” albo „bóg nie istnieje” są bodajże najważniejsze dla życia duchowego i dlatego karani powinni być wszyscy, którzy swoich hipotez należycie uzasadnić nie potrafią. Przypominam, że już I. Kant rozprawił się z tzw. „dowodami” na „tak”, a dowodów na „nie” nie stosuje się w poważnym myśleniu (poza przypadkiem w matematyce). Natomiast kant emocjonalny dalej trwa. Okazuje się, że w Indonezji wypada być agnostykiem. I nie tylko tam... Pozdrowienia dla Dody, mimo że ją tylko słucham, a nie oglądam. Nie wypada mi tego powiedzieć, bo byłoby to zarozumialstwo z mojej strony i żona niezbyt mile to traktuje: „Jestem z Panią”...
      • Gość: luzik Re: Jest dobrze, a będzie dobrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 21:20
        zamknięty
        www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2366
    • Gość: jothagie Czy ja mam prawo do antysemityzmu? IP: *.dynamic.mm.pl 22.01.12, 09:24
      zamknięty
      Cz. II, czyli ziemia obiecana... na telefon... i rzeczywiście oddana.
      Czym więc jest ten mój anty? Będąc w lipcu na wsi otarłem się o grono starszych Ukraińców. Pojedynczo kochani ludzie. Wystarczyło wspólne ognisko i parę kieliszków, żeby zechcieli rezać Lachy. Poczułem realne zagrożenie. Coś jeszcze mocniejszego jest w Żydach. Potworna ideologia przenoszona pamięcią zbiorową z gett, totalnego odrzucania i w konsekwencji chęć zapanowania nad tym i zabezpieczenia się w postaci takiego samego traktowania innych. I chciałbym wierzyć, że tak nie jest, bo przecież nic mi przeciw ludziom. Proszę tylko o jedno, żeby Żydzi nie „palili głupa” nie wiedząc o co chodzi, dochodząc „przemocą” swoich racji, bo tak ustalają się wzajemne odniesienia na lata.
      Teraz powiem coś, czego nie ogarniam do końca. Dokładnie to nie wiem, czym kierował się mój ojciec pomagając swoim przyjaciołom, Żydom. Pewnikiem słowo „przyjaźń” wyjaśnia wszystko. Trochę tłumaczy fakt, że obaj mówili pięknie po polsku (przed wojną 85 % Żydów nie znało języka polskiego) na co ojciec był bardzo czuły. Pewnikiem były to względy ideowe, choć uratował tylko dwóch. Faktem jest, że gdyby sytuacja powtórzyła się, to nie wiem, jak ja bym się zachował. Pewne doświadczenia tkwią w człowieku jak zadra i upośledzają go na dłużej. Martwię się, że pozbywam się tego rodzaju solidarności, ale trudno być jednostronnym. Solidarność obowiązuje w dwie strony – w ten sposób jest „karmiona” i utrzymywana przed zanikiem.
      Wybieram się na film Agnieszki Holland „W Ciemności”. Podobno jest to film niejednoznaczny, co jest jakąś gwarancją satysfakcji. Wybieram się jednak jak "sójka za morze", bo obawiam się, że film może wzmocnić w mnie obecny poziom nastawienia, czego specjalnie i świadomie nie poszukuję. Czekam więc na jakiś właściwy moment. W tym miejscu, jako tematycznie właściwym, powinienem wytłumaczyć, dlaczego przestałem czytać Gazety, łącznie z szanowanym kiedyś Tygodnikiem Powszechnym. Zaczynam dowierzać (i mam na to dowody) tym, którzy twierdza, że wszystkie gazety są żydowskie. Dobiło mnie to, że poczytałem sobie parę razy nieżydowską gazetę – Nasz Dziennik. Ale jeśli tak ma wyglądać gazeta, to ja dziękuję za taki kontakt z informacją, analizą polityczną i popularną kulturą. Dziękuję, nie poczytam... A szkoda, bo głupi nie jestem i nie powinienem wypaść z obiegu kulturowego.
      I co? Ja nie mam prawa do antysemityzmu podczas gdy Żydzi na całym świecie szkalują nas („polskie obozy śmierci” - określenie w gazetach, które są własnością Żydów) i szerzą nienawiść do polskich gojów, a jednocześnie w milczeniu przejmują nasz majątek i wykupują wszystko, co ma znaczenie dla gospodarki i propagandy. Z pomocą naszych władz zmierzamy do syndromu Palestyny. I jednocześnie jesteśmy we wpływach żydowskiej Europy, w której kapitalizm, wolny rynek jest dla bogatych a ograniczony socjalizm dla biednych. Niedługo już objawią się te dwie Polski: אֶרֶץ יִשְׂרָאֵל Eres Izrael bez związku z Torą i powszechny kibuc oparty na polskiej nędzy, co już przerabialiśmy. I podobnie jak przy założeniu państwa Izrael będą gwarancje naszych „przyjaciół” z Unii. Czy teraz władze rozumieją, że wpychają nas w orbitę Radia Maryja i prof. Nowaka?
      P.S. Syjonizm - podręcznikowy przykład. Arnon Milchan, hollywoodzki producent i miliarder był agentem izraelskich służb specjalnych. Wykradał tajemnice USA w których żył i pomagał Izraelowi w budowie bomby atomowej. wiadomosci.onet.pl/swiat/znany-filmowiec-i-miliarder-byl-agentem-izraela,1,4797026,wiadomosc.html Mając do wyboru interesy dwóch państw (w tym ojczyzny rzeczywistej) wybrał interes Izraela (ojczyzny ideowej). Izrael nielegalnie wszedł w posiadanie broni atomowej a świat się godzi na awanturnictwo z tym związane. I z tego, między innymi, wynika antysemityzm. „Wykupujemy Rumunię, Węgry, Polskę...” - przecież ktoś to powiedział publicznie. I nie byle kto, bo premier Izraela...
      Czy Was nie wkurza ta żydowska manipulacja "zbrodniami" Polaków? W czasie II wojny światowej zginęło około 35 milionów Słowian a Żydów około 6 milionów (od 4-6 rachunki są celowo zawyżane chociaż śmiercią nie powinno się manipulować). My walczyliśmy, a oni...? Woleli umierać pogodzeni z losem. Dodatkowo, w ZSRR ginący Słowianie byli na śmierć wysyłani przez Żydów. Po wojnie w Polsce też Słowianie ginęli z rozkazów żydowskich (UB).
      I jeszcze wiadomość niemalże z ostatniej chwili. Znajomy mojej siostry mieszka w Egipcie i ostatnio opisywał mi atak na ambasadę Izraelską. Ze strony inteligentnego Araba padło pytanie do uciekającego pracownika ambasady. Czy wy Żydzi potraficie zrobić jeszcze coś, żebyśmy znienawidzili was jeszcze bardziej?
      W swoim pamiętniku odgrzebałem notatki z dawnych lat, kiedy to przyjaźniłem się z Żydami kolegami ze studiów. Zapisałem sobie dosyć naiwne pytanie zadane koledze: Dlaczego tak bardzo upatrzyli sobie Polskę na ziemie ojczyste. Dziś powaliła mnie jedna myśl z odpowiedzi: "Dopracowaliśmy się metod skuteczniejszych na rządzenie od tych, które stosują chrześcijanie i katolicy. Możemy żyć tylko z nimi, bo nimi możemy rządzić tak, jak tego pragniemy". Dziwię, że wtedy nie wziąłem tego na poważnie. Wtedy jednak było po wojnie i inaczej myślało się o tej garstce. Okazuje się, że mówienie o "garstce" jest również nowomową w tej metodzie. Garstka nagle eksplodowała...
      To może warto jeszcze odnotować: www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2041:lewica-prawica-metafizyka-i-antysemityzm&catid=65:publicystyka&Itemid=123 wraz z dyskusją. To nie są wszystkie moje przemyślenia na ten temat, ale już nie mogę walczyć o Polskę dla Polaków. Im bliżej wiosny tym mniej mnie to obchodzi. Mój kalendarz Majów, jeśli wierzyć lekarzom, może zakończyć się tej wiosny, a góra, latem. Zanim tak się stanie, przestaję pisać i komentować. Robi mi się bowiem niedobrze, gdy patrzę i przewiduję, w jaką stronę to wszystko zmierza.
    • Gość: greg.iński Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.snydernet.net 25.01.12, 17:25
      zamknięty
      Jothagie, nie wygłupiaj się. Napisz, co sądzisz o sytuacji. Kościół, nie wiedzieć czemu, nie zabiera głosu. Propaganda rozgrzana do czerwoności. Absolutny mętlik. Co o tym sądzisz?
      • Gość: jhg Przepraszam, tako rzecze TW Wielki Elektronik IP: *.dynamic.mm.pl 26.01.12, 12:07
        zamknięty
        Za co? Za błąd? Nie, to nie błąd. To arogancja z PRLu rodem. Elity polityczne winny uświadomić sobie fakt, że nikt z wyborców nie powierzył im zadania łamania Konstytucji, prawa i wprowadzania w cywilizowanym kraju niewolnictwa. To tylko „Chazarska dzicz (tak) panem (uje nad) świata(em)". Po prostu pajęczyna. Posłuchaj Mądralo: Uważam się za człowieka kumatego i mnie nie trzeba niczego wyjaśniać, mnie trzeba informować. Potrafię połączyć informacje i wyciągnąć wnioski. Wyjaśniać to możecie posłom.
        Przy tej okazji wychodzi zupełnie inna sprawa, że ktoś celowo podzielił naród i zlikwidował mu ośrodki zaufania. Nie mamy wokół czego się zjednoczyć. Kościół ze względu na swoja pazerność i fundamentalizm stracił rolę ogólnonarodowego centrum zaufania. Zresztą jest beznadziejnie głupi głupotą swoich hierarchów. Politycy dali rozliczne dowody oszukiwania społeczeństwa. Są zresztą beznadziejnie egoistyczni i usłużni możniejszym, bez odrobiny patriotyzmu. Ich wiarygodność lokuje się na poziomie grasia, a już od drugiej kadencji rozrastające się „ego” wypiera mózg. Jak na dłoni widać, że podziały, wykluczenia, polaryzacja służą powstawaniu kleptokaracji (gr. kléptein kraść, kratein rządzić; dosł. rządy złodziei). Komu więc mamy ufać? Zaczynamy ufać happenerom, hakerom, itp. To oni reprezentują odrobinę naszej godności lub przynajmniej określają pragnienie tejże. Dlatego z podziwem patrzę na tych „anonymowych bohaterów” akcji antyACTA. Pewnie ich połapią i wsadzą, ale to jest dziś jedyna wersja patriotyzmu – być karanym za walkę o honor Ojczyzny. Dzięki takim akcjom może i Słomkę łatwiej mi będzie zrozumieć.
        A ja się pytam, czy GW zleciła już sondażowni (najlepiej CBOS) pożądane wyniki i zwyżkę procentową dla PO zaraz po podpisaniu ACTA ? Koniecznie trzeba przeprowadzić sondaż, bo polska demokracja sprawiła, iż dobrze odróżniamy przywilej głosowania i przywilej wyboru. Tego drugiego nie mamy i to trzeba sobie jasno powiedzieć. Może powiedzą to sondaże. Nie powiedzą? Może tak być... Ale my i tak wiemy, że biorąc pod uwagę ostatnie głosowanie (frekwencję) to na jednego zwolennika wypada czterech przeciwników. Można tym się przejąć, ale skuteczniejsza jest arogancja i lekceważenie i to my jesteśmy tego ofiarami. Szanowni Państwo! To przecież nie jest możliwe, żeby społeczeństwo wynosiło tak wysoko taką partię, która teraz ma za daleko, żeby się od dna odbić.
        I jak tu żyć? Kiedyś musieliśmy słuchać Rosjan teraz Amerykańców. Nic samodzielności ani dążenia do niej. Jak tu żyć w takim upokorzeniu? Upokarza mnie również to, że ludzie podobno walczący kiedyś o wolność teraz chcą ją odbierać. A tyle się żonglowało powiedzeniem „nic o nas bez nas”. Ileż w ich założeniach musiało być hipokryzji. Wierzcie mi – po tych zbiorowych doświadczeniach i wiwisekcji demokracji urodzenie się Polakiem nie koniecznie musi być powodem do dumy. Zadziwia mnie również, żeby naród wybrał rząd, który mu szkodzi. Coś z tym liczeniem chyba było nie tak. Pamiętam, jak wyśmiewano, że „demokracja socjalistyczna” to inne określenie dyktatury. A jak teraz myli się dyktat z konsultacjami, to wszystko jest OK?
        Stop szubrawcom! Stop rozbiorcom! Stop degeneratom politycznym! Stop kłamcom! Stop tyranom!
        Panie Premierze! Dosyć chamstwa! Zarządzić nowe wybory! Dosyć tego „Obywatelstwa”, które macie w nazwie. PP! Jak to ujął A. Schopenhauer, każdy błąd wcześniej czy później wyrządzi szkody i to tym większe, im sam był większy. Panie Ministrze Boni! Daj Pan jakiś Znak, że Pan myślisz. Nie znalazłem potwierdzenia tego, ale tenże Schopenhauer miał powiedzieć: "Niegdyś rządy opierały się na przymusie, obecnie na oszustwie". Powiedział, nie powiedział – tak to wygląda... Europa z nas się śmieje, że Polska jest „koniem trojańskim” USA na tereny Unii i dlatego odnieśliśmy taki sukces za Kuca-Sawi. Europa jednak doskonale wie, że prawo, które narzuca USA jest kalką siły, jaką dysponują korporacje. Pan Premier niesiony przez nie gra z nami w "choking game". To bardzo niebezpieczna gra w modelu amerykańskim. Model argentyński to: porwanie, przesłuchanie, obóz koncentracyjny, "transfer".
        P.S. To wszystko wkur... mnie tak dalece, że nawet nie mam ochoty sprawdzać, kto tym razem zawija w sreberka, chociaż popatrzcie w stronę Kongresu Żydów Amerykańskich i żądania od Polski 50 miliardów dolarów. W dodatku jestem tak zdruzgotany, że pierwsze oświadczenie, iż jestem antysemitą, mogę zamienić na drugie, a mianowicie, że jestem gejem. Mnie jest wszystko jedno. Co wolicie? Możecie również
        od siebie coś dodać. Nawet nie zwrócę uwagi.
        P.S. - Odpowiedź. Problem nie polega na napisaniu czegoś, tylko na zobaczeniu światełka w tunelu, które usprawiedliwiłoby taki fakt. Ja go nie widzę, a w takiej sytuacji przedstawianie swego niewidzenia innym mija się z celem. Można liczyć na mnie, ale gdy sensowny cel się objawi. Teraz go nie widzę z tych samych powodów, co prof. Łętowska, choć mam i swoje spojrzenie. Dlatego piszę i jeszcze trochę popiszę do swego pamiętnika w nadziei, że ktoś z rodziny odziedziczy ową „własność intelektualną”. Wyrwany zaś do tablicy umieszczam tekst z dnia, w którym mnie „zaatakowałeś”, ale podtrzymuję zdanie, że to nie ma sensu.
        A co się tyczy pytania, dlaczego Kościół nie zabiera głosu w sprawie? Kościół nie traci praw autorskich do swych bajek, więc dlaczego ma protestować? Wartość emocjonalną zapewnił sobie przez prawo stanowione przez „sługi” - musimy ich kochać, oj musimy! Wartość wolitywna zorganizowana przez społeczną presję... A co go inni obchodzą? A powinni się martwić, bo „wolna kasa” owieczek będzie mniejsza. Kościół jest już ustawiony a jeszcze wykorzysta sytuację. W całej sprawie są w ogóle dwa wnioski: Pierwszy, społeczeństwo jest tak naiwne, że do tej pory wystarczał mu internet. Teraz mądrzeje, gdy może być tego pozbawione. I to mi się podoba, choć, jak zwykle, mądrzeje za późno. Drugi, zaczyna się Era Wielkiego Brata, która doprowadzi świat do punktu w którym jedyną sensowną możliwością będzie rozpoczęcie wszystkiego od epoki kamienia łupanego.
        Dumny narodzie, pomyśl, kto Cię ostatecznie puści w skarpetkach?
    • Gość: fryz Nie wszyscy przyjaciele to przyjaciele. IP: *.com 28.01.12, 09:27
      zamknięty
      Podobnie, nie wszyscy wrogowie, są wrogami.
      Jothagie. Pomyśl. A jeśli okaże się, że ci z którymi zaprzyjaźniłeś się na tym forum, to byli ubecy i esbecy. Nigdy nie miałeś wątpliwości? Napisałeś gdzieś tam, że masz na to uczulenie. To więc jak?
      • Gość: jhg W fobiach też nie przesadzajmy IP: *.dynamic.mm.pl 28.01.12, 15:10
        zamknięty
        Nie dzielę tak ludzi, zanim zdążą mi zrobić krzywdę. Niechęć nie jest u mnie nigdy ślepa. A poza tym, z nikim nie umawiałem się na obrabowanie banku... ani na żaden czyn niezgodny z prawem. Wypicie herbaty żeńszeniowej, jaśminowej i wymiana poglądów, a nawet wspólne zaangażowanie się na rzecz Palikota czy innej, chwalebnej sprawy, to jeszcze o niczym nie świadczy. A już poza wszystkim, to trzeba jednak nauczyć się odróżniać, co kto mówi czy robi, od tego, kto mówi i robi. To bardzo istotne, żeby głupio nie tracić (ślepo przekreślać) ludzi mądrych. Dlatego wybacz, ale nie podrzuciłeś mi tematu do myślenia czy sprawdzania. Temat ten również należy do tych, o które nie pytam przyjaciela. Jeśli ktoś podziela mój sposób myślenia to już go lubię, bo lubię ludzi myślących.
        • Gość: bez fobii Re: W fobiach też nie przesadzajmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.12, 15:16
          zamknięty
          JHG-CZY NIE BYŁEŚ KIEDYŚ MOCZAROWCEM?
          • Gość: jhg Re: W fobiach też nie przesadzajmy IP: *.dynamic.mm.pl 28.01.12, 15:34
            zamknięty
            Nie, nie byłem, ale co to zmienia?
          • privus Mieczysław Moczar a właściwie Mykoła Demko 06.08.12, 22:13
            zamknięty
            syn córki łódzkiego włościanina i Tichona Demki vel Diomki (najprawdopodobniej Ukraińca). mAbsolwent kursu NKWD w mieście Gorki w 1941. W czasie II wojny światowej dowódca GL i AL w okręgu łódzkim, kieleckim i lubelskim. Po 1945 działał w Komitecie Centralnym PPR, kierownik Grupy Operacyjnej Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ds. województwa łódzkiego, od 8 czerwca 1945 do 1948 roku szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi. Od 25 maja do 5 września 1948 był Pomocnikiem Ministra Bezpieczeństwa Publicznego do spraw operacyjnych. Po odsunięciu grupy zwolenników Gomułki we władzach PPR został zmuszony do złożenia tzw. samokrytyki, lecz pozostał w strukturach partyjnych, zostając zastępcą członka Komitetu Centralnego PZPR. Od 6 października 1948 wojewoda olsztyński, a po likwidacji urzędów wojewodów (20 marca 1950) – przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Olsztynie (od 24 maja 1950 do 16 kwietnia 1952), następnie w Białymstoku i Warszawie. Pod koniec lat sześćdziesiątych był przywódcą tzw. frakcji "partyzantów" w PZPR, nastawionej wrogo wobec partyjnych "liberałów" i "kosmopolitów". Umiejętnie posłużył się skłonnościami antyżydowskimi w partii w celu walki o władzę, zwłaszcza prowadząc tzw. antysyjonistyczną (a tak naprawdę antysemicką) nagonkę w czasie wydarzeń marca 1968. Pochowany w Rąblowie na polu bitwy partyzanckiej, podczas której dowodził oddziałem AL.

            Tyle w skrócie na temat Twojego idola.
    • Gość: jothagie Ważne, jak się kończy... IP: *.dynamic.mm.pl 29.01.12, 13:31
      zamknięty
      Sądzę, że mój cykl nie może się zakończyć tak haniebnie, a mianowicie koniecznością tłumaczenia się, że nie byłem moczarowcem. Nie jestem i nie byłem, bo nie byłem, ale w szczególności: Po pierwsze, nie nazywam się Mykoła Demko (Diomko), ani podobnie; nie miałem pseudonimu „Mietek”, czy „Woron”. Mam dwa nicki ale, oba znane. Po drugie, nie potrafiłbym pracować dla wywiadu ZSRR – aż tak zepsuty to nie jestem. Po trzecie, czas aktywnej działalności delikwenta przypada na lata, kiedy ja byłem silnie związany z Kościołem Katolickim, co jakby wyklucza się. Może trochę „podoba” mi się jego udział w fałszowaniu wyników referendum z 1946 roku i wyborów z 1947 roku, czym wyprzedził naszą epokę, ale ja jeszcze tego nie pamiętam – byłem zdolnym dzieckiem, ale tak bacznym politycznie to jeszcze nie. A tak w ogóle, to brzydzę się brutalnością, której uosobieniem był wspomniany osobnik.
      Dla zatarcia niesmaku szykuję więc coś do pamiętnika i jako ostatni tekst w tym cyklu umieszczę go dziś, jutro...
      Z poważaniem.
    • Gość: jothagie Mojżesz i Nowy Dekalog czy Kaddafi Północy? IP: *.dynamic.mm.pl 30.01.12, 09:12
      zamknięty
      Alea iACTA est... Tak podobno powiedział Juliusz Cezar. Jest to poprawne w odniesieniu do gry (współcześnie np. w „chińczyka”) i kostki. W naszej sytuacji politycznej gra się skończyła dlatego powinno się powiedzieć: Alea iACTA sunt – kości na stos. „Wy pierwsza brygada/Na stos!/Rzuciliście swój życia los/Na stos, na stos!” (swoją drogą, czy ta parafraza fragmentu tekstu Biernackiego i Hałacińskiego będzie wg ACTA karana odcięciem – zbyt późnym!). To właśnie ten moment historii, choć głupotą byłoby robić kolejne powstanie. Może w Poznaniu, bo oni wiedzą, jak wygrywa się powstania. Arabowie nie wytrzymują. Murzyni nie wytrzymują. Niewolnicy jeszcze znoszą. Muszą! Do czasu, oczywiście. Na razie Spartakusa nie widać... Może inaczej: Penderecki do Poznania! Może Poznaniaków da się oszukać, że to Paderewski...
      Ktoś już przepraszał za Solidarność. Teraz czas, żeby Solidarność“ przeprosiła w swoim imieniu i w imieniu starszych, którzy dokonali nam zmian. Czas również, żeby Solidarność wyłączyła się z gry a wsparła walkę młodych o inną Polskę. Młodzi, pogońcie polityków i elity, jeśli będą się do Was przyklejać. Panie Januszu Palikot, wiem że chętnie poprotestowałbyś z niezadowolonymi, ale nie pchaj się do nich – nie psuj im opinii. Głoś program naprawy Rzeczypospolitej, abyś ewentualnie był dla młodych do wyboru między czymś nowym, a czymś już popularnym.
      Panie Premierze! Acta, opłata za emisję CO2 i inne, to nie jest dbanie o interes państwa. To jest dbanie o interes innych. Szczególnie obcych nam korporacji. I to dziwne, że robią to władze różnej politycznej „maści”. Podam przykład wymownie przemawiający. Mogliśmy stworzyć klasę średnią, np. aptekarzy, lekarzy i innych, ale po co? Najpierw min. Łapiński skasował przepis, że aptekarz może mieć jedną aptekę. Uruchomił korporacje. Proszę bardzo – mamy korporacje, bez klasy średniej. PO włożyła służbę zdrowia jako dłużnika do kieszeni korporacji, albo dała wyjście korzystne dla swoich ludzi. Wielu z nich już dziś można się kłaniać jak właścicielom szpitali. ITD.
      I najnowsza wiadomość. Jeśli ja dobrze rozumiem sytuację hakera z Wrocławia, nie mylę osoby i prawidłowo kojarzę dyskusję w internecie, to jest to człowiek niezwykle zdolny informatycznie, który nie może być satysfakcjonująco wchłonięty przez rynek pracy. Woli więzienne jedzenie, niż wolność w ograniczeniach. Dokładnie tak powiedział Jacek Kuroń na spotkaniu w Krakowie w końcu lat 60-tych. Słyszałem to i bardzo się dziwiłem. Ale to prawda, że w człowieku wytwarza się coś takiego z powodu jego bezradności na problemy, które dotyczą składowych jego życia. Również wrocławski bombiarz z braku pomocy w narkomanii w głodzie i bezdomności zapewnił sobie 12 lat spokojnego życia. Właśnie dla takich Pan Premier załatwił zniesienie wiz przez USA – deportacja i więzienie, wg ACTA, nie wymaga wiz wjazdowych do USA. A przecież nie powinniśmy się godzić na deportacje do krajów, które stosują karę śmierci... Niemniej gratuluję sukcesu! O wizy, a raczej ich zbędność, nasi górale walczyli od zarania, ale i im będzie kiepsko jeśli okaże się, że ich ciupagi są podróbą laski Mojżesza i mieszkańców gór Golan.
      A teraz fragment odległej przyszłości. Polit-archeolodzy znaleźli dzieło z przełomu pierwszego i drugiego dziesięciolecia XXI wieku. Rękopis jothagie, politycznego skryby z epoki. Oto fragment Rękopisu znalezionego, nie wiedzieć czemu, na Kaszubach. „Kiedy bogiem było Słońce Peru to dokonywano rytualnych mordów. Mordowano kapłanów wyrywając im rytualnie Trwam, odmóżdżano ministrów, wysyłano donikąd całe samoloty, w świetle nowoczesnego prawa uprawiano eutanazję lekowo – refundacyjną, podpisywano pacta na zgubę obywateli, sadzano za internet i deportowano do innych państw, kastrowano chemicznie za własne zdanie, celowo myląc pedofilii z odważnymi, stwarzano szansę dla przestępstw jako sposobu życia i przeżycia”. Co było dalej? Rękopis kończy się na 2012 roku (dokładnie: 21.12.2012). Ciemność, widzę ciemność...
      P.S. Panie Premierze! Chce Pan o tym porozmawiać? Może chociaż o tych rządach błazeńsko - sondażowych? Czy Pan wie, że w internecie jest zupełnie inny świat, różny od Waszego zakłamanego? Może porozmawiamy o elementarnym zaufaniu obywatela do władzy, które Pan wykończył. Jaki jest tego cel? Chce Pan wojny? Bo doprosi się Pan swego Jakuba Szeli... Mówię to ja starzec, który na Pana ręki nie podniesie, ale widzę, jak rozwija się nienawiść do Pana i pańskich kompanów. Każdy ma swój kalendarz Majów. A może zleci Pan CBA, żeby prześwietlili cały proces negocjacji ACTA, bo to przecież niemożliwe, żeby Polacy z czystej przyjaźni do Polaków przyszykowali taki los swoim pobratymcom. Za tym musi coś stać. Amerykanie nie potrafią inaczej – albo wysyłają wojsko, albo przystojnych panów z walizkami pieniędzy... Tylko u Afgańczyków muszą stosować jedno i drugie. Z Polakami pewnie poszło im łatwiej. Ale jak? Może jak w dodatkowych stanach Ameryki? Może naszym zwyczajem negocjowaliśmy na kolanach?
      Panie premierze! Proszę chwilę pomyśleć interesem Polaka, a nie portfelem i prywatnymi ambicjami. Niech Pan podziękuje tym protestującym, że zatrzymali tragedię i dalszą nędzę Polaków. Niech Pan podziękuje od siebie, bo być może nie jest Pan aż tak zepsuty i też Pan musi coś zrozumieć. Przecież to każdy wie, że wcale nie chodzi o dorobek Hołdysa, ale chodzi o mnóstwo innych spraw – od leków generycznych, poprzez hodowlane zwierzęta, po ziarna roślin. Wątpię jednak, czy z dzisiejszego poziomu buntu społecznego da się przywrócić patriotyzm do poziomu myślenia obywatelskiego, który, jako jeden z nielicznych elementów tradycji, udało Wam się zniszczyć doszczętnie.
      Niech Pan jeszcze pomyśli, że internet jest jedynym dowodem na to, że ludziom coś się poprawiło. Starsi przeważnie nie cierpią niedostatku, bo głodowe emerytury wypracowali sobie w socjalizmie. Młodsi mają internet i nic więcej. Po co im odbierać jedyną radość życia. A inne aspekty ACTA niech przemyślą ministrowie od gospodarki – raz na kadencję może ich Pan zmusić do wysiłku.
      Czego ja Panu życzę? Życzę, żeby ta Unia rozpierdzieliła się w drobny mak, bo obywatelom już mniej na niej zależy, niż Panu. UE ma talent w podawaniu nam wrogów jako przyjaciół i wplątywania nas w niewolnicze dyby. Angielskiego może się Pan uczyć dalej – dołączy Pan do dwójki, która specjalizuje się w samobójach: L. B. i Pan. Nie zmieścicie się ani na prawym skrzydle, ani też we wdzięcznej pamięci Polaków. Kibice też nie zaakceptują...
      Żegnam... Oba nicki przestają funkcjonować.
    • Gość: dziabas Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: 82.102.5.* 28.06.12, 07:31
      zamknięty

      już mi się rzygać chce od tej polityki
      • Gość: czytelnik Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.12, 17:55
        zamknięty
        Ale od polityki nie da się uciec. Polityka to nasze życie, otacza nas ze wszystkich stron codziennie.
        Pozdrowienia dla autora wątku.
    • Gość: j Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 19:42
      zamknięty
      Wczoraj /28.06.2012r/ obchodziliśmy trzecią rocznice założenia tego wątku.
      • edico Re: Zrozumieć politykę naszych elit 03.08.12, 22:22
        zamknięty
        Mam cichą nadzieję, że będą następne rocznice :)

        Pozdrawiam
    • Gość: mix Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.12, 08:54
      zamknięty
      Zamilkł ten wątek. A szkoda.
    • Gość: mk Re: Zrozumieć politykę naszych elit IP: *.adsl.inetia.pl 07.04.13, 17:30
      zamknięty
      Proszę o kontakt.

      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka