Dodaj do ulubionych

Żużel w Opolu

IP: *.po.opole.pl 09.04.02, 14:50
Początek kwietnia 1985 roku, deszczowa pogoda, stadion żużlowy w Opolu
wypełniony jednak w znacznej mierze. Wiadomo - Kolejarz "jedzie" mecz
inauguracyjny i po zimowej przerwie wszyscy złaknieni żużla tłumnie przybyli na
stadion, aby zobaczyć mecz o mistrzostwo I ligi (wówczas była to najwyższa
klasa rozgrywek) pomiędzy "Kolejarzem" Opole a "Falubazem" Zielona Góra. W
składach same znakomitości - w drużynie gości Andrzej Huszcza (niewiarygodne,
że jeździ nadal, po 17.latach od tamtego meczu...), Maciej Jaworek, a w
drużynie opolskiej Leonard Raba, początkujący Wojciech Załuski... "Zelazna
kurtyna" powodowała, iż wówczas "stranieri" nie występowali w polskiej lidze.
Niesamowita dramaturgia spotkania. Goście, po objęciu prowadzenia, przez prawie
całe spotkanie prowadzili 2-4 punktami. Końcówka jednak należy do Opolan.
Wygrywamy dwa ostatnie wyścigi i całe spotkanie 47-43. Stadion szaleje z
radości... Kolejne spotkanie ma miejsce dwa tygodnie później, przy przenikliwym
zimnie. I wyścig - startują m.in. Leonard Raba i Bolesław Proch. Na I łuku
dochodzi do makabrycznie wyglądającego wypadku, w wyniku którego bardzo poważną
kontuzję odnosi ówczesny lider "Kolejarza", L.Raba. Stadion zamiera z
przerażenia... Jeden ze starszych kibiców stojących obok mnie wypowiada słowa,
które w najbliższych latach z przepowiedni przekształcają się w
rzeczywistość: "No to, k..., II liga...". W sezonie 1985 jeszcze udało
się "Kolejarzowi" utrzymać, po barażach z "Motorem" Lublin, w I lidze.
Jednocześnie, po kontuzji L. Raby, ciężar walki wzięli na swoje barki Wojciech
Załuski, Stanisław Pogorzelski, nieodżałowany Karol Lis (niestety, już śp.),
Roland Wieczorek oraz "młodzi torreros" - Artur Pyka i Alfred Galowy. W
kolejnym, 1986 roku degradacja już stała się faktem, chociaż po sezonie
1987 "Kolejarz" powrócił do najwyższej klasy rozgrywek, ale - jak się okazało -
tylko na rok. W sezonie 1988 zaczęła się prawdziwa "degrengolada" opolskiego
żużla. Sezon zakończony z trzema "dużymi" punktami ujemnymi (przez pewien czas,
punktacja była nieco "szersza" - za zwycięstwo różnicą 25 i więcej pkt.
zwycięzca otrzymywał 3 duże punkty, a przegrany minus jeden), powrót na wiele
lat do drugiej, najniższej wówczas ligi. Po sezonie 1989, w którym mistrzem
Polski został Wojciech Załuski, odchodzi on do Wrocławia, a w Opolu na długie
lata nastaje beznadzieja... Chodząc na każde spotkanie, mam do dyspozycji
prawie cały "pierwszy łuk", bo kibiców, razem z ochroną i obsługą toru jest ok.
500-1000 osób. Przez trzy kolejne sezony "CemWap" Opole, później OTŻ Opole
zajmuje ostatnie miejsce w II lidze, a mi przypominają się lata 80., gdy
zastanawiałem się, kto chodzi we Wrocławiu na "Spartę", która regularnie
zbierała wtedy "baty". Nie sądziłem, że opolski żużel da mi taką odpowiedź w
tak krótkim czasie... Ostatnio wydawało się, że coś "drgnęło". Ostatni sezon z
podziałem na dwie ligi, TŻ Opole kończy na miejscu gwarantującym udział
w "nowej" I lidze (wówczas utworzono również Ekstraligę). Liczyłem, zresztą nie
tylko ja, że nadchodzą lepsze czasy... Niestety, ostatni sezon w dużym stopniu
zweryfikował moje oczekiwania. Beznadziejna postawa w lidze, ostatnie miejsce
po fazie zasadniczej i różnego rodzaje kombinacje z torem (pierwszy mecz z ŁTŻ
Łódź w fazie zasadniczej nie odbył się ze względu na deszcz, który padał...
dzień wcześniej), nieczyste zagrywki, jedynie w miarę waleczna postawa w
barażach z Ostrowem - tak w skrócie wyglądał, okiem kibica, poprzedni sezon. W
nowy, 2002 sezon, TŻ Opole przystąpiło wzmocnione nowymi zawodnikami.
Nieszczęśliwa kontuzja dotknęła jednak Rafała Osumka, z kolei Sławomir Drabik
zarówno w Tarnowie, jak i na inaugurację w Opolu, wypada blado, bardzo blado.
Nieporozumieniem jest Matej Ferjan, kiepsko przedstawia się Sławomir Dudek,
walczy, chociaż nie z najlepszymi, Wojciech Załuski, Adam Czechowicz kompletnie
się gubi, a Marcin Sekula udowadnia, że warto w niego inwestować. Niestety, ze
względu na inne obowiązki w dniu 7.kwietnia przybywam na stadion mocno
spóźniony, dopiero po 7. biegu. Widzów ok. 5 tys., w tym spora grupa sympatyków
żużla z Rybnika. Po remisie w Tarnowie, Opolanie zapowiadają walkę z dużo
silniejszym RKM-em. Jednak już w momencie, gdy dotarłem na stadion, jest 29-13
dla gości. Wszelkie ciche nadzieje na korzystny wynik zostały błyskawicznie
rozwiane... Szkoda, że Opolanie popełniają te same błędy, co przed laty.
Przyczepny, podobno na życzenie zawodników i trenera Opolan, tor sprzyjał w
znacznie większym stopniu gościom, dysponującym znakomitym sprzętem. Wiadomo,
że na przyczepnym torze, nawet jeżeli nie "wyjdzie" start, to jeszcze można
powalczyć. Inna rzecz, że nawet same starty wygrywali goście... W efekcie
porażka TŻ Opole 29-61. W komentarzach napisano, że mecz był mało emocjonujący.
Może w pewnym stopniu tak było, chociaż moje oczy cieszyły się na widok
doskonale przygotowanych i dysponowanych braci Karlssonów, Adama Pawliczka,
Mariusza Węgrzyka i największego, przyszłościowego kapitału Rybniczan -
fenomenalnej młodzieży, która - o czym jestem przekonany - wygrałaby w Opolu
niewiele niżej w przypadku absencji braci Karlssonów. Z całego serca gratuluję
kibicom RKM-u takiej drużyny i liczę oczekiwanego od kilku sezonów awansu do
Ekstraligi, chociaż walka pomiędzy RKM-em, Pulsem Start Gniezno oraz ZKŻ-tem
Zielona Góra zapowiada się pasjonująco. A co czeka TŻ Opole? Nie jestem
wróżbitą, ale 14. kwietnia przegramy w Rawiczu, potem, 21.04 czeka nas "lanie"
od Gniezna, przegramy również na wyjeździe 1. maja w Zielonej Górze (tam będzie
prawdziwy pogrom...) i dopiero, być może, z Rzeszowem, 3. maja, powalczymy o
zwycięstwo... Pod kilkoma wszakże warunkami - na twardym torze, przy
wygrywanych startach (na "betonie" niewiele wtedy można zrobić, trzeba jednak
najpierw wygrać ten start), w składzie: 9. Wilson, 10. Mikuta, 11. Załuski, 12.
Drabik, 13. Nagy, 14. Sekula, 15. (rez.) Czechowicz, co pozwoli na wystawienie
w 12. biegu teoretycznie bardzo silnej pary Wilson-Drabik, a w 13. - Mikuta-
Czechowicz, co może przesądzić o wygranej. Brzmi to może zbyt optymistycznie,
ale takie zestawienie jest chyba najbardziej optymalne, przy czym kluczowym
wydaje się być twardy, regulaminowy (!!!) tor. Zawsze jednak pozostaje
możliwość wybrania się na żużel do innego bliskiego miasta, aby oglądnąć
prawdziwą walkę, np. pomiędzy rybnicką młodzieżą a drużyną Gniezna lub Zielonej
Góry, czy też na Ekstraligę do Wrocławia lub Częstochowy... Osobiście chyba
jednak, jak przez ostatnie 17 lat, przyjdę na stadion przy ulicy Wschodniej. Na
dobre i na złe... Pozdrawiam. Kibic TŻ Opole, mój wirtualny e-mail ("nomen-
omen"): kolejarz1000@poczta.gazeta.pl).
Obserwuj wątek
    • Gość: speen Re: Żużel w Opolu IP: *.punkt.pl 10.04.02, 14:07
      Piękny tekst. Kiedy nawiążemy wreszcie do wspaniałych tradycji Kolejarza??? Na
      dobre i na złe...
      speen
      • Gość: Kibic TŻ Re: Żużel w Opolu IP: *.po.opole.pl 11.04.02, 15:34
        Niestety, niewiele wskazuje na to, abyśmy mieli nawiązać do pięknych tradycji
        żużla w Opolu w najbliższym okresie. Żużel nie powinien być traktowany jako
        hobby dla kilku zapaleńców, czy też okazja do "porządzenia" sobie klubem, lecz
        jako działalność, oparta o solidny kapitał i o reguły gry rynkowej. Dopóki tego
        nie będzie, trudno liczyć na Ekstraligę w Opolu... Pozdrawiam. Kibic TŻ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka