Dodaj do ulubionych

Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce

30.05.08, 19:02
Umierają coraz więcej pięćdziesięciolatków 55, 56 latków a rząd chce
wydłużyć wiek emerytalny kobietom i mężczyznom.
Chodzi o to by pracowali dłużej i poumierali nie doczekawszy emerytury?.
Młodzi nie pracują, bo albo nie ma pracy albo jest marnie płatna. Starsi
ludzie będą umierali stojąc lub na stanowisku pracy.
To jest reforma emerytalna!!!?
W nosie mam trucie o dyspozycyjności 50 latków. To co proponuje rząd (
umieranie stojąc)godzi nie jest godne człowieka.
Jeśli inni mają ochotę pracować niech pracują ale nie mówcie, że kobieta,
która przepracowała 30 lub 35 lat i ma 55 lat nie może przejść na emeryturę?
Podobnie z mężczyznami, jeśli przepracowali 40 lub 45 i nie mają 60 lat niech
przechodzą na emerytury. Przez tak długi okres składkowy nie uzbieraliśmy
sobie na emeryturę godną człowieka.
Obserwuj wątek
    • Gość: nemo Umierają 30-latkowie a ty chcesz emerytur od 55!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 20:11
      • Gość: okapi Re: Umierają 30-latkowie a ty chcesz emerytur od IP: 77.252.18.* 30.05.08, 20:23
        nemo! masz trudności ze zrozumieniem przeczytanego tekstu
        • Gość: zasłużony emeryt Re: Na emeryturę marsz !!! IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.08, 20:52
          Nie wszystkim się śpieszy na emeryturę. Państwowe czy samorządowe posady często
          okupowane są przez ludzi, którzy od dłuższego czasu nabyli prawo do przejścia na
          emeryturę, a którzy ani myślą z tego prawa korzystać. Młodzi nie dostaną tam
          pracy, bo starzy blokują etaty. To jest zaprzeczenie zdrowemu rozsądkowi.
          Dlaczego nie ma przepisów, które wymuszałyby korzystanie z nabytych praw
          emerytalnych przez zasłużonych emerytów ?
        • Gość: nemo I wice-Wersal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 21:55
          • Gość: prof Umierają niemowlaki itd.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 00:53
            Trzeba popatrzeć na średnią wieku, która jest coraz wyższa. Wszystkie inne twierdzenia to wierutne bzdury. Praca jest tylko niektórym sie robic nie chce!
    • Gość: telewidz Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.08, 00:55
      Jeśli pięćdziesięciolatki umierają to może Myczka umrze?
      • Gość: zośka Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: 77.252.18.* 01.06.08, 22:01
        zdaje się, że mamy najmłodszych emerytów
        • Gość: Collonna Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: *.pool.einsundeins.de 02.06.08, 18:11
          Kiedys najmlodsi emeryci i najstarsi studenci byli w Niemczech.
          Ale to sie szybko zmienia.Hartz IV jest bezlitosny.
          A swoja droga umrza szybciej mlodzi emeryci-sprawdzona rzecz!
    • Gość: mama Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: 217.197.72.* 03.06.08, 13:05
      Zbliżam się do czterdziestki i jakoś nie mogę sobie wyobrazić bym za
      10 -15 lat miała przejść na emeryturę. Nie mam zamiaru tak szybko
      sie zestarzeć i poddać. Człowiek 60-letni to obecnie jeszcze nie
      starzec i naprawdę może wiele z siebie dać, gdy tylko zechce. Mam
      nadzieję pracować i być aktywną osobą jak najdłużej. I wcale nie
      jestem pracoholiczką.
      (A praca jest, tylko chętnych brak.)
      • Gość: zośka Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: 77.252.18.* 03.06.08, 13:32
        ja też nie chcę na emeryturę, ale nie chcę utrzymywać tych, co mają
        55 lat i chcą odpocząć.
        Nie umiem tylko rozwiązać kwestii osób ciężko fizycznie pracujących,
        bo z wiekiem sił ubywa,w wielu zawodach jednak można pracować
        dłuuugo.
      • Gość: marta Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: 77.252.18.* 03.06.08, 18:55
        a ile lat przepracowałaś za ten czas?
        • Gość: mama Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: 217.197.72.* 04.06.08, 10:51
          Pracuje od kiedy skończyłam studia, a więc już prawie 15 lat. W
          wieku 55 lat będe wiec miała przepracowane 30 lat. I co? Od razu
          emerytura? Nie wyobrażam sobie tego, choć zapewne wielu osobom to
          odpowiada.
          • Gość: marta Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: *.punkt.pl 04.06.08, 18:46

            masz dzieci?.Porozmawiamy za 15 lat. Pozdrawiam
            • Gość: marta Re: Umierają pięćdziesięciolatkowie a rząd chce IP: *.punkt.pl 04.06.08, 18:48

              i jeszcze jedno ważne jest na jakim stanowisku i w jakiej branży pracujesz.
    • sa_r_na Nie chcą 50 latków do pracy 04.06.08, 19:19
      Nto czytaj:

      Nie chcą zatrudniać pracowników po pięćdziesiątce
      Za młodzi na emeryturę, za starzy, by pracować. Jeśli masz 50 lat, to na rynku
      pracy tak, jakbyś nie żył.

      - Od trzech lat
      - Od trzech lat bezskutecznie biegam za pracą - mówi 54-letnia Teresa Pająk z
      Opola. I już wiem, że z młodymi nie wygram. (fot. Paweł Stauffer)
      PRZECZYTAJ WIĘCEJ
      Chcą zlikwidować limity dochodów dla rencistów
      28-05-2008
      O etat jest coraz łatwiej
      14-05-2008
      Taka płaca, jaka praca
      28-04-2008

      Na ekranie telewizora w czasie najwyższej oglądalności pojawia się elegancka
      kobieta w dopasowanym kostiumiku, siedzi za biurkiem. Ale już po chwili
      przenoszą ją w scenerię, która gryzie się z tą elegancją - ląduje na śmietniku.
      To śmietnik, gdzie został pogrzebany niejeden dojrzały pracownik. Tak wygląda
      spot reklamowy kampanii "50 plus”, która ma zwrócić uwagę pracodawców, wzruszyć
      ich i zachęcić do zatrudnienia ludzi po pięćdziesiątce.

      - Ani trochę nie przesadzają w tej reklamie - stwierdza 54-letnia Teresa Pająk z
      Opola. - Czuję się jak wyrzucona na śmietnik z powodu wieku. Mimo kursów,
      dodatkowych kwalifikacji będą ci chcieli wmówić, że do niczego już się nie
      nadajesz. Po co mi był kurs public relation, agenta ubezpieczeniowego i kilka
      innych, za które płaciłam sama, skoro nikt nawet nie zapyta o przygotowanie?
      Zanim zdążę powiedzieć, że znam niemiecki, to już słyszę, że do mnie zadzwonią…

      Niech się pani tak nie męczy
      Ostatnio pani Teresa składała CV do pracy w obsłudze hotelu. Wcisnęła się w
      nienaganny kostium jak u kobiety z reklamy, dobry makijaż, ale bez przesady. -
      Tylko po co, skoro szefowa już na dzień dobry bezceremonialnie mi powiedziała,
      że jestem za stara. Więc lepiej mam się nie trudzić ze składaniem aplikacji -
      pani Teresa nie może powstrzymać irytacji. - Teoretycznie, zgodnie z prawem,
      żaden pracodawca nie może dyskryminować z powodu wieku, ale w życiu wygląda to
      inaczej.

      Podobnie było w kolejnej firmie, gdzie z ogłoszenia wynikało, że szukają kogoś
      do pracy biurowej. Teresa Pająk usłyszała tam, że w jej wieku nie powinna się
      już przemęczać, niech da sobie spokój z bieganiem w poszukiwaniu pracy.

      - A ja za pracą bezskutecznie biegam już od ponad trzech lat - podkreśla pani
      Teresa. Jej kłopoty zaczęły się dwanaście lat temu. Po wypadku poszła na
      6-letnią rentę. No, a potem nie mogła już wrócić do pracy w pomocy społecznej.

      - Kiedyś wystarczało pomaturalne studium dla pracowników socjalnych, teraz to za
      mało - tłumaczy. - Ta praca była moją pasją, ale moje miejsce zajęła młodsza,
      bardziej wykształcona…

      Zaczęła się rozglądać tu i tam, akurat trafiła się okazja dłuższego wyjazdu do
      pracy w Niemczech. Duża ekipa, której została szefową, sprzątała banki. - To
      była nagroda za znajomość języka, ale też za umiejętność kierowania ludźmi -
      chwali się pani Teresa. - To trwało ponad dwa lata, ale chciałam wrócić do
      kraju. W Polsce trafił się jeszcze kontrakt na duże sprzątanie, a potem koniec.

      Teraz bywają dni, kiedy nie ma ochoty wstawać z łóżka, odwraca się do ściany. -
      W końcu jednak się przemagam, wstaję, upiekę ciasto, potem zrobię obiad, na
      który przyjdzie syn z synową - opowiada. - A sąsiadki się śmieją, że w moim
      ogrodzie nie zdąży wyjść żaden chwast, a ja już go wypatrzę. Ale to ciasto
      upiekłabym po piętnastej, a o ogrodzie pomyślałabym w sobotę. Niestety, myślę,
      że to już mój zawodowy koniec - mówi z rezygnacją.

      Kwalifikacje duże, szanse małe
      Równie podle jak pani Teresa czuje się 54-letni Waldemar z Opola. Bo jak może
      się czuć mężczyzna, który od czterech lat bezskutecznie szuka pracy i jest na
      utrzymaniu żony? Pan Waldemar uważa, że taka sytuacja pozbawia go honoru.

      - Trudno, żeby było inaczej, kiedy człowiek wie, że jest jeszcze w pełni sił
      zawodowych, a nikt go nie chce nawet na pół etatu - dodaje. Nie potrafi tego
      zrozumieć tym bardziej, że zna płynnie trzy języki w mowie i piśmie, sprawdził
      się, kiedy oprowadzał wycieczki po stolicach europejskich. Ma także
      doświadczenie w pracy w placówkach kulturalnych, przez kilka lat prowadził
      opolski oddział firmy transportowej, zaliczył też kilka lat pracy na eksporcie.
      Do tego skończone kilkumiesięczne szkolenie z pozyskiwania funduszy unijnych, za
      które zapłacił sam, ponad 2 tys. złotych.

      - Bez wątpienia bardzo bogate CV - słyszy wszędzie, gdzie stara się o pracę. Ale
      na tym się kończy.
      reklama

      - Kilka lat temu nigdy bym nie przypuszczał, że ja mogę być takim gościem
      poszukującym pracy - podkreśla pan Waldemar. - Gdziekolwiek stukałem, to
      widziałem, że byle młodzian bez doświadczenia był wyżej ceniony ode mnie.
      Najwyraźniej właśnie moje doświadczenie i kwalifikacje były tą przeszkodą w
      znalezieniu pracy…

      54-letnia Teresa Sobota z Opola miała więcej szczęścia, od prawie roku cieszy
      się swoją nową pracą - w sklepie meblowym.

      - Jestem tam księgową i sprzedawcą, ale przez pięć lat szukałam pracy - mówi. -
      A jeszcze wcześniej pracowałam w firmie leasingowej, gdzie byłam sekretarką,
      księgową i kadrową. Ale przedtem przez dziesięć lat nikt nie chciał mnie zatrudnić.
      Kiedy szukała pracy, w kolejkach do pracodawców widziała same młode kobiety, do
      tego po studiach. Zastanawiała się często, na czym one się znają, czego ona nie
      potrafi. I nie znajdowała odpowiedzi.

      Podczas rozmowy pani Teresa bardzo oszczędnie używa słów. To sztuka chowania
      emocji, którą opanowała na kursie w urzędzie pracy. - Tam się dowiedziałam, że
      podczas rozmowy kwalifikacyjnej z pracodawcą każdy gest może mieć swoją wymowę -
      tłumaczy. - Wcześniej o "mowie ciała” nie miałam zielonego pojęcia.

      50 plus to ciągle minus
      Teresa Pająk i pan Waldemar nie mogą zrozumieć, jak to jest, że nie mogą znaleźć
      pracy. Przecież przedsiębiorcy narzekają na brak pracowników, a ekonomiści
      domagają się podwyższenia wieku emerytalnego, bo inaczej nie będziemy mieli
      wzrostu ekonomicznego. Wszyscy też pomstują na tych, co to załatwiają sobie
      renty, zamiast pracować. - Nie mieści mi się to w głowie - żali się pan
      Waldemar. - Państwo chce sprowadzać Ukraińców i Chińczyków, a mnie tu mają na
      miejscu. Państwo wymyśla program "50 plus”, żeby zachęcić firmy do zatrudniania
      takich jak ja, a ja wszędzie odbijam się od drzwi. O co w tym chodzi?

      - Niestety, choć bezrobocie w naszym województwie znacząco spada, to rośnie za
      to liczba bezrobotnych około pięćdziesiątego roku życia - przyznaje Irena
      Lebiedzińska, wiceszefowa Powiatowego Urzędu Pracy w Opolu.

      W 2005 r. wśród opolskich bezrobotnych co piąty był po 50., teraz już co
      czwarty. Dlaczego tak trudno znaleźć im pracę?

      - Bo w naszym regionie brakuje głównie kucharzy, stolarzy, czy spawaczy -
      tłumaczy Lebiedzińska. - A najczęściej poszukujący zatrudnienia to osoby chcące
      pracować w biurach turystycznych, oświacie bądź administracji. Natomiast jeśli
      chodzi o program "50 plus”, to jest to tylko medialna nowość, bo te wszystkie
      mechanizmy zachęcające do zatrudniania ludzi po pięćdziesiątce istnieją od
      dawna. Ale dotąd nie zadziałały tak, jak byśmy chcieli.

      Wiceszefowa opolskiego PUP dostrzega już jednak pierwsze jaskółki zmian. -
      Opolscy pracodawcy powoli się przekonują, że dojrzałość może mieć swoją wartość
      - zauważa Irena Lebiedzińska. - Choćby taką, że w czasie, kiedy brakuje ludzi do
      pracy, starszy pracownik nie będzie już szukał lepszej oferty. Do tego u kobiet
      po pięćdziesiątce macierzyństwo to przeszłość. Dlatego np. w Tesco do obsługi
      kas już nie chcą tylko młodych. Mogą być nawet emerytki, które dorobią sobie do
      emerytury.

      W stolicy jest już inaczej
      W Warszawie pracodawcy coraz częściej wybierają dojrzałość, nikt już nie poluje
      wyłącznie na młodych. Nie tylko dlatego, że znalezienie dobrego pracownika w
      stolicy nie jest proste, a problem bezrobocia praktycznie nie istnieje.

      -
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka