Dodaj do ulubionych

Kasa Tuska

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 20:46
"Jeśli zarzucana Cimoszewiczowi „spirala kłamstw” oplecie go spiralą ołowiu i
pociągnie w mętną toń klęski, czyli w głębinową banicję puszczańskiej
żubrówki; ergo: jeśli kobieta wszystkich lewych mężów (plus minus: dziesięciu
lewicowych partii i tyluż nielojalności kolejno), T. Nałęcz, nie zdoła
udającymi bon–moty sofizmatami wybielić swego nowego guru według
metody „czerń bielsza od bieli” –– wówczas (jak mówią sondaże) finał konkursu
piękności pt. „Mister Polonia” rozegra się między Kaczorem a Donaldem. Lech
Kaczyński versus Donald Tusk.

Konkursy piękności, również polityczne, mają to do siebie, że wygrywa
pretendent, którego sztab lepiej opanował grę medialną, tudzież lepiej
zrozumiał, iż dzisiaj „cywilizacja obrazkowa” ruguje już merytokrację ––
kulturę merytoryczną. Rzecz prosta –– nawet ta chytrość nie wygra, jeśli
sprytnemu brak „kasy”. I tu ogarnia mnie zdziwienie: moje uszy i moje oczy
cały czas sobie przeczą. Ciągle słyszę z ust polityków Platformy
Obywatelskiej, że wśród wszystkich partii właśnie PO jest tą, która w
kampanię, w reklamy wyborcze, ładuje najmniej grosza, bo ma budżet rekordowo
skromny. Tymczasem codziennie widzę (na mieście i na ekranie telewizora), że
obrazki promujące Donalda Tuska stanowią chyba więcej niż połowę reklam
wyborczych wszystkich kandydatów. Uszy słyszą co innego, oczy widzą co
innego. Cud! Ale tak już jest z bajkami, od Czerwonego Kapturka zaczynając, a
na disneyowskim Donaldzie kończąc –– bajki zawsze pełne były
samonakrywających się stoliczków, plus innych cudownych pączkowań i
rozmnożeń.

Można oczywiście tłumaczyć ten cud tak: sztaby wyborcze innych kandydatów
przepijają większość zebranego grosza, a chłopcy Donalda Tuska są
abstynentami, tudzież filantropami, którzy z własnych kieszeni dokładają do
promocji pryncypała. To był żart, a teraz serio: ludzie Tuska (swojacy lub
najęci cudzoziemscy wirtuozi PR) demonstrują bezbłędny profesjonalizm.
Wymyślili najlepsze hasło („Człowiek z zasadami”) i upichcili najlepszy
telewizyjny spot, wręcz deklasujący spoty konkurencyjne. Spot ten nie
opuszcza ekranów (pewnie telewizje dają Platformie Obywatelskiej zniżkę
obywatelską), zaś bilboard Tuska jest wszędzie widoczny –– strach otworzyć
lodówkę i zerknąć pod własną kołdrę. Jechałem wczoraj (26 sierpnia) z
dalekich Bielan do rodzinnego domu na Saskiej Kępie, a więc przez całe
miasto, i już w połowie drogi uświadomiłem sobie, że nie jestem wewnątrz wozu
sam, bo zabrał się ze mną autostopowicz: cały czas był przy mnie „Prezydent
Donald Tusk”. Widziałem jego twarz na każdym płocie, każdej ścianie, każdym
rogu, wśród latarni, słupów, rusztowań i drzew, gdzie okiem sięgnąć. Setki
Tusków! Wszystko za darmo lub półdarmo, bo budżet PO najskromniejszy. Jak to
nędza uszlachetnia!

Nie mam, broń Boże, zamiaru snuć tu teorii spiskowych wzorem prof. Jadwigi
Staniszkis, która w „Tygodniku Solidarność” stwierdziła, iż jej „poważny
niepokój” budzi fakt, że „ktoś manipuluje sceną przedwyborczą”, a
jako „najlepszy przykład” tej manipulacji podała „ataki ze strony Tuska
utrudniające powstanie koalicji”, i jako autorów spisku
wskazała „beneficjentów układu nomenklaturowego”. Do „manipulacji” dodała
jeszcze „penetrację przez jakieś niezidentyfikowane siły zewnętrzne”, i
zakończyła „nadzieją, że manipulowanie Platformą daleko nie pójdzie”. Woda na
młyn wrogów Platformy, którzy i Tuskowi, i Rokicie nie chcą zapomnieć ich
dawnych związków z „Salonem” kontrlustracyjno–kontroszołomskim, a samej
Platformie wytykają dużą obecność eksczłonków i sympatyków UD–UW. Tymczasem
nie ma się czego bać, bo „człowiek z zasadami” wygruził już z
partii „niezidentyfikowane siły zewnętrzne”, które nepotycznie „penetrowały”
platformę świętych Franciszków. Dla tych, co wolą Zytę Jones (żonę Michaela
Douglasa) od Zyty Gilowskiej, był to Thanksgiving Day, ale dla ludzi którzy
wiedzą, co oznacza nepotyzm, był to szok, bo nie mogli zrozumieć, iż w
Gdańsku i po kaszubsku nepotyzm oznacza leninowską politykę NEP–u. Nie mogą
też zrozumieć ci ludzie jeszcze czegoś: oto „człowiek z zasadami” releguje
Bogu ducha winną ekonomistkę, a nie reaguje, gdy prasa kilkakrotnie opisała
brzydkawe gierki finansowe biznesmena, który jest sekretarzem generalnym PO.
No, chyba że prasa kłamie.

Ja jako prostaczek ubogi duchem, ciągle nie mogę zrozumieć tylko jednego ––
tego właśnie, czemu poświęciłem felieton niniejszy: skąd najuboższa partia
bierze środki finansowe, aby prowadzić kampanię najbardziej sutą (według
polityków PiS–u Platforma pakuje w reklamę wyborczą dwa razy więcej niż
deklaruje). Wszak Platforma to nie Kana Galilejska ani estrada Davida
Copperfielda rozmnażającego cudownie dobra materialne. Wspomniany leninowski
NEP to była Nowa Ekonomiczna Polityka komunizmu. I być może tu jest pies
pogrzebany: od dawna wiadomo, że już za komunizmu Polacy byli mistrzami
świata w życiu ponad stan –– wydawali dużo więcej niż zarabiali. Nic się
chyba nie zmieniło. Jeśli tak –– to hasło kupieckie „Teraz Polska” i
praktyka „Teraz my, platformersi” nie kłócą się ani ciut."
Gazeta Polska
Obserwuj wątek
    • Gość: inekses Re: Kasa Tuska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 21:25
      Łysy ma rację. Tusk i PO chce uchodzić za super wspaniałych, ale tak naprawdę
      to kasę mają którzy ludzie? Odpowiem, z układów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka