Gość: miki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.07.05, 11:02
We wrocławskim schronisku sytuacja jest po prostu tragiczna, w każdej klatce
po kilka kotów, wszystkie płaczą, część się głodzi...
Wśród tych wszystkich nieszczęśników jest mały czarno-biały kocurek 2,5
miesięczny którego musiał dorwać pies i ugryźć dotkliwie. Mały cały czas ma
przechyloną główkę w jedną stronę a na boku przy szyii z tej strony ranę, nie
wygląda najgorzej, zrobił się tam wrzód, który już pękł.
Maluch jest niesamowity, mimo bólu, mimo uszkodzonego jakiegoś nerwu wspina
się po klatce do góry prosząc o pomoc. Ma bardzo mądre oczka, garnie się do
człowieka, widać, że był domowy.
Pewnie ktoś go wyrzucił z domu i dopadł go pies bo maluch sobie nie potrafił
radzić a potem ktoś go znalazł poranionego i odniósł do schroniska.
Moja wielka prośba - my mamy po prostu zatkane wszystkie tymczasowe domki,
nie ma jak go zabrać a tak bardzo BARDZO zapadł mi kocurek w sercu. Czy
znajdzie się we Wrocławiu ktoś, kto zechce go zabrać choćby na dwa, trzy
tygodnie? Na czas szukania domku?
Pewnie ranę trzeba opatrzeć, może przemyć. Kocurek jest mimo wszystko pogodny
i przekochany. W schronisku jak inne młode kociaki nie ma szans, każdy dzień
dłużej to dla niego wyrok tym bardziej, że tam nikt nie ma czasu się nim
zająć, przemyć rany itp.
Proszę... Wrocławianie pomóżcie temu maluszkowi.... w razie czego proszę o
kontakt na maila gatito@epf.pl
-
www.kocie-zycie.prv.pl