Dodaj do ulubionych

Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast koziołków

29.09.09, 22:49
Koziolki to banal??? no chyba ta pani na glowe upadla... w zyciu bym tych
wymyslow nie kupila z wyjatkiem ryczki ale pod warunkiem ze koziolki zamiast
tych kurczakow tam wstawic.
Mieszkam w USA ale jak tylko jestem w Poznaniu zawsze ide koziolki zobaczyc...
i "banalne" koziolki sa dla mnie symbolem miasta i jedna z lepszych pamiatek
Obserwuj wątek
    • Gość: kurczaki symbol Poznania ;) IP: *.icpnet.pl 29.09.09, 23:31
      Teraz symbolem Poznania są kurczaki Poznańskiego Kupca
      z Pl. Wiosny Ludów ;-)
      • Gość: ~hiena Re: symbol Poznania ;) IP: *.adsl.inetia.pl 30.09.09, 10:20
        a te kurczaki są z kolei symbolem arogancji władzy i braku chęci współpracy z
        małym biznesmenem...
    • l.george.l Re: Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast kozio 30.09.09, 00:30
      Pozwolę sobie podeprzeć się cytatem z jedynego odrobinę rozgarniętego polityka z
      szeregów PiS - dra Migalskiego i przytoczę jego pytanie skierowane do środowiska
      filmowców polskich: "czy wy macie w głowach nasrane?". Słowa te jak ulał pasują
      do oceny twórczości projektantów pamiątek. A recepta jest prosta jak drut. Jakoś
      nie mam problemu z doborem pamiątek za granicą. Z British Museum mam replikę
      kamienia z Rosetty, z Aten wazę i ikonę ze świętym Dżordżem, z Rumunii i
      Bułgarii gliniane gary, Z Luwru przeróżne figurki, z Murano szklane krzyże i
      kieliszki do wina, z Pragi też św. Dżordża i oczywiście też charakterystyczne
      kieliszki, z Litwy bursztynową biżuterię, itd., itd. Tylko z wycieczek po Polsce
      nie mam żadnych pamiątek, bo albo nie ma co kupić, albo jest takie gó..., że się
      tego nie da do domu zabrać. Pamiętam, zwiedzałem jakiś pokrzyżacki zamek. Na
      ekspozycji różnych pierdół z wykopalisk znajdował się przecudny krzyż. Bez
      zastanowienia kupiłbym jego replikę, ale w sklepiku z pamiątkami były dzwonki a
      la hinduskie, posążki Buddy i kadzidełka. Byłem ostatnio w Licheniu, przeszedłem
      samotnie - żywego ducha tam nie było - cała drogę krzyżową w lesie grąblińskim.
      Koniecznie chciałem coś stamtąd przywieźć. Nabyłem gipsowy odlew, miniaturkę
      bazyliki z magnesem do przypięcia na lodówce. Chyba nigdy nie zapomnę, z jakim
      politowaniem spojrzała na mnie żona, gdy wyjąłem z torby tę cenną relikwię.
      Reasumując... Szanowni Projektanci Pamiątek, czy Wy macie w głowach nasrane?
      Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego w Muzeum Narodowym nie można kupić
      reprodukcji obrazów z kolekcji, a w Muzeum Instrumentów kopii gęśli, a w Muzeum
      Sztuk Użytkowych replik naczyń? Przecież to tak banalnie proste.
      • Gość: alu Wata cukrowa prezentem z Poznania IP: *.173.2.23.tesatnet.pl 30.09.09, 07:36
        Kupiona od Pana który PARKUJE POD SAMYM RATUSZEM ROZKLEKOTANYM POLONEZEM!!! KTO
        NA TO POZWALA ??!! Wstyd usunąć Dziada w trybie natychniastowym bo wstyd na Cały
        Świat!!
      • Gość: G. Re: Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast kozio IP: *.ip.netia.com.pl 30.09.09, 11:25
        A. Zgadzam się, że jakoś bardziej wolimy promować to, co obce, niż
        to, co własne. Własne wydaje nam się siermiężne, biedne i
        nieciekawe. Budda jest ciekawszy dla nas, bo egzotyczny. W domu styl
        skandynawski, na obiad kuchnia włoska lub chińska, w klubie
        amerykańska muzyka. Jadąc na wakacje za granice chcę chłonąc klimat
        tamtej kultury, zakladam zatem, że ktoś, kto przyjeżdża do Polski,
        chce chłonąć nasz klimat - zjeść szare kluski ze skwarkami, bigosik
        i kaczkę z jabłkami Koniecznie białą kiełbasę, pyry z gzikiem. Chce
        posłuchac polskiej muzyki. Może i zakupic cos Polskiego. Ale
        wymagałoby to odkopania naszych tradycji, które po prostu wymarły -
        centralnie sterowane Cepelie z nasza sztuką ludową to wymierające
        sklepy, a na bazarkach z pamiątkami faktycznie chińska tandetna.

        B. Nie cierpię pamiątek. To zazwyczaj buble, kurzołapy i rzeczy do
        niczego nie potrzebne. Repliki kamieni, szklane krzyże i inne takie
        doprowadzają mnie do szału i cieszę się, że moi rodzice nie przywożą
        nam z podrózy takich upominków. Ja sama z Włoch przywożę zawsze
        oliwę i ocet balsamiczny i wino. Z Turcji przywiozłam mydła robione
        z oliwy i naturalne gąbki do mycia. Z Libanu - fajkę wodną. Z
        Belgii - genialne czekoladki. Do tego muzyka z danego miejsca, na
        płycie. I wówczas klimat podróży moge czuć jeszcze długo, długo po
        wycieczce. Dlatego żałuję, że na rynku nie ma sklepu z fantastyczną
        wędliną, jaką tylko w Polsce można zjeść, z chlebem na zakwasie, ze
        smalcem w słoikach, ale takim pachnącym, z jabłkiem lub cebulką.
        I tu pomysły młodych przypadły mi do gustu - bo nie są to
        zbędne "pierdółki" łapiące kurz na półce, ale przedmioty o jakiejś
        użyteczności.

        C. Bardzo się cieszę z tego, że zaproponowane przedmioty mogą z
        powodzeniem, bez kompleksów stanąć na targach w Mediolanie obok
        krzeseł sławnych projektantów. To naprawdę dobre projekty. I chętnie
        postawiłabym u siebie w wiatrołapie taką ryczkę, zamiast krzesła
        Starcka czy Pantona, które zaczynaja się panoszyć w naszych domach.
        Dywany ze Sztuki Beskidzkiej już przebiły sie na światowych rynkach,
        dostając nagrodę Red Dot Awards - proponowane produkty również mogą
        do takiej nagrody aspirować. Polscy projektanci tworzą nowoczesne
        rzeczy z Polską duszą i naprawdę nie ma znaczenia, czy będzie na tym
        Orzełek i polska flaga. Dołączam projekty do moich ukochanych
        dywanów Sztuki Beskidzkiej, lamp Kafti. Brawo!
      • Gość: marek.es Re: Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast kozio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 16:41
        "Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego w Muzeum Narodowym nie można
        kupić
        reprodukcji obrazów z kolekcji, a w Muzeum Instrumentów kopii gęśli,
        a w Muzeum
        Sztuk Użytkowych replik naczyń?" Dlatego,że w Chinach tego nie
        produkują! W maju byłem w Nidzicy i tuż przy zaporze wodnej
        instalował się punkt z "pamiątkami". Mogłeś kupić wszystko, ale nic
        związanego z zamkiem!
    • mclion Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast koziołków 30.09.09, 09:26
      Zdradźcie mi tajemnicę, komu tak na prawdę przeszkadzają koziołki? Od
      dłuższego czasu mam wrażenie, że cholernie komuś zależy by ten symbol
      wyrugować. Kiedyś, dawno temu był zespół muzyczny (młodzieżowy) "Poznańskie
      koziołki", była loteria fantowa "Koziołki" gdzie można było wygrać parę
      złotych itd. Kto chce promować Poznań kurpiowskimi wycinankami - chyba się z
      głupim na łby pozamieniał. Fakt - same gadżety są zwykle wykonane fatalnie.
      Jest jeszcze inna sprawa - o ile Poznań czy ogólnie miasta są w dosyć dobrej
      sytuacji, bo każdy "coś ma" (jeden koziołki, drugi słynny obraz itd.), to jaką
      pamiątkę zrobić "ogólnoregionalną"? CO ma być pamiątką z Wielkopolski? W
      stolicy regionu nie mogę kupić np. ludowego czepca (zakładam, że nikt nie
      kupował by całych strojów regionalnych), flagi Wielkopolski czy jakichkolwiek
      innych sensownych pamiątek. Bo sorry, ale chinszczyzna z nadrukowanym herbem
      województwa to pomyłka. Potem człowiek ma 20 identycznych np. termometrów tyle
      ze z roznym nadrukiem (to oczywiście przykład...)
      Dlaczego nie mogę na Starym Rynku iść do TANIEJ (w miarę) knajpy z regionalnym
      żarcie gdzie będa podawać dziewczyny w wielkopolskich strojach - choćby lekko
      stylizowanych) żeby zjeść szare kluchy?
      Czemu nie mogę iść do punktu i zakupić oryginalnej fajne papeterii,
      przypieczętować okolicznościowym datownikiem (co najmniej co pół roku nowy
      wzór!), albo nawet odcisnąć woskową czy lakową pieczęć?
      Był Festiwal Dobrego Smaku. Nasz rynek nie jest za duży, ale wejdzcie na
      stronę malopolska.pl i tam w filmikach po prawej jest relacja z podobnej
      imprezy w Krakowie. Trochę inaczej to wygląda. To nasz dla mnie nie różniło
      się specjalnie od straganów na placu Wielkopolskim czy Rynku Jeżyckim. Tyle,
      że było ciaśniej.
      Najgorsze jest chyba to, że tym, co o tym decydują nie bardzo zależy na
      robieniu czegoś fajnego, a jak już robią, to "liczy się sztuka" a nie jakość.
      A szkoda, bo Wielkopolska jest średnio "przyjazna turystycznie", zabytki mamy
      ciekawe ale rozstrzelone po całym regionie, trudno więc tym elementem zachęcić
      do odwiedzin. Nie rozumiem więc czemu to, co już mamy, nie jest wykorzystywane
      "do bólu".
      • Gość: Gr @mclion IP: 10.203.52.* 30.09.09, 12:01
        Chcesz w Rynku fajną knajpę z poznańskim żarciem? To ją załóż.
        Chcesz fajną papeterię i datownik? To je zrób.

        Kurna, ludzie, przestańcie narzekać. Przestańcie tworzyć teorie spiskowe ("kto
        stoi za rugami kozłowskimi?"). Róbcie! Twórzcie! Kreujcie zamiast pieprzyć.
        • Gość: Poznaniak Re: @mclion IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 13:37
          I to jest doskonałe podsumowanie tematu. Niech każdy, co narzeka, spróbuje sam coś zrobić prócz narzekania.
    • mmmmmm000 Czy na prawdę koziołki muszą być symbolem Poznania 30.09.09, 09:44
      zwykle są symbolem... biedy.
    • bimota Pamiątka z Poznania: kukuryczka zamiast koziołków 30.09.09, 11:36
      Bo chinolom nie oplaca sie tego produkowac, za maly popyt... Moze
      wymyslic jakas pamiatke ogolnopolska.. ?? Z koziolkami nie jest tak
      zle, przynajmniej w sporcie. Nie dawno powstal klub pilkarski
      mlodzikow o tej nazwie, futbolu amerkanskiego, czesto wystepuja w
      herbach klubowych... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka