Gość: Pirx
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
07.02.04, 22:45
Gazeta pisze: dur(n)a lex sed lex, kolejny raz odnosząc się do sprawy
pensji burmistrza Obrzycka. Nie neguję - można i krytykować prawo za to, że
nakazuje dawać burmistrzowi prensję w wysokości ponad 5 tys. (choć można to
też interpretować jako zapis antykorupcyjny - urzędnik tego szczebla
zarabiający mniej - wszak to pachnie dorabianiem na boku).
Ale sprawa ma i drugi aspekt, który Gazeta konsekwentnie omija, choć - z
tego co wiem - pan Bojarski jest w nim zorientowany. Otóż burmistrz Andrzej
Grzeszczyk w roku 1990 przyczynił się walnie do powstania w Obrzycku
odrębnego samorządu miejskiego (oprócz gminnego). To by oczywisty absurd
(sama Gazeta pisze, że mamy oto dziś samorząd o budżecie 3,5 miliona, z czego
2 mln. idzie na oświatę!). Potem pan Grzeszczyk był przez dwie kadencje
burmistrzem i jego pensja nie była jakoś drastycznie niska, mało tego - kiedy
odchodził, miasto musiało mu zwrócić niezły ekwiwalent za urlop. Kiedy
ponownie A. Grzeszczyk został burmistrzem, miasto było już bliskie
bankructwa - ku któremu zresztą konsekwentnie zmierzało wcześniej. No i
obniżenie uposażeń samorządowców - to był ratunek dla uratowania sztucznego
tworu. Oczywiście - mógł też burmistrz nie czynić takiego gestu, więc niech
mu będzie chwała, ale...
Proszę sobie wyobrazić, panie red. Bojarski, że w Pańskim Poznaniu
doprowadza Pan do powstanie odrębnej gminy - tylko dla Pańskiego osiedla - i
zostaje Pan jej burmistrzem. A potem, w trzeciej (1) kadencji
burmistrzowania, godzi się Pan na pensję w wysokości 2,5 tysiąca złotych. Czy
to takie wspaniałe?
Miasto Obrzycko przez 14 lat przejadło już mnóstwo pienidzy, które mogły
być wydane efektywniej, gdyby wchodziło dalej w skład jednego samorządu z
gminą. Jeżeli pan burmistrz taki wspaniały i oszczędny - dlaczego na to
pozwala? Może dlatego, że lepiej mieć 2,5 tysiąca złotych miesięcznie niż ich
nie mieć.