podwożenie

28.06.07, 12:35
Codziennie wracam do domu z pracy swoim samochodem, przy okazji podwożę
również koleżankę z pracy bo akurat mieszkamy niedaleko.
Nie muszę przy tym zmieniać trasy.

Nie oczekuję za to żadnej gratyfikacji, ale ostatnio ktoś mi uświadomił że
koleżanka w takiej sytuacji powinna mi to jakoś zrekompensować (np.
dzieleniem się kosztami za paliwo).

Czy rzeczywiście?
    • Gość: camel Re: podwożenie IP: 81.19.200.* 28.06.07, 12:39
      no coz... ja bym jej tego nie wypomnial..ale w summie gdyby troche pomyslala...
    • yoma Re: podwożenie 28.06.07, 12:41
      Zacznij podwozić tego, kto cię uświadomił, żądając od niego zwrotu kosztów.
      • feminasapiens Re: podwożenie 28.06.07, 14:15
        yoma napisała:

        > Zacznij podwozić tego, kto cię uświadomił, żądając od niego zwrotu kosztów.

        Akurat on sam jest w podobnej sytuacji do mojej ;-)
    • mike.recz Re: podwożenie 28.06.07, 12:44
      Korzystałem kiedyś z podobnej pomocy mojej koleżanki i co jakiś czas starałem
      się jej zrekompensować część kosztów paliwa w formie prezentów ale nigdy w
      postaci gotówki.Zwłaszcza, że była to moja bardzo dobra koleżanka.Obojgu taki
      układzik był na rękę ale to ja wyszedłem z inicjatywą.
    • default Re: podwożenie 28.06.07, 12:53
      Jeśli faktycznie nie zmianiasz trasy, nie zbaczasz, nie koliduje to z Twoimi
      planami (rozumiem, że jak nie jedziesz danego dnia prosto do domu, to koleżanka
      wraca sama) - to moim zdaniem nie ma co się upominać o rekompensatę. Inna
      sprawa - to kwestia zwykłej kultury i obycia tej koleżanki - powinna taką
      rekompensatę zaproponować, albo - lepiej wymyślić inną formę rewanżu, np.
      czasem zrobić także dla Ciebie jakieś specjalne kanapki do pracy, ciasto
      własnej roboty, przynieść coś słodkiego itp.
      • cimoszewicz Calkowicie podzielam twoja opinie 28.06.07, 13:25
        Upominanie sie o rekompensate byloby zupelnie nie na miejscu.
        Takie przyslugi, zwlaszcza gdy nic nie kosztuja to oczywistosc i chrzescijanski
        obowiazek ;)

        Kolezanka MOGLABY zaproponowac jakas rekompesate lub od czasu do czasu
        odwzieczyc sie jakims drobiazgiem ale jesli tego nie robi, to nie ma powodu,
        zeby krzywo na nia patrzec. Nie kazdy wynosi takie odruchy z domu.
        • yoma Re: Calkowicie podzielam twoja opinie 28.06.07, 13:31
          Zwłaszcza że i autorka nie miała pretensji, dopóki jej życzliwy nie uświadomił :)
        • nancyboy Re: Calkowicie podzielam twoja opinie 28.06.07, 13:32
          > Takie przyslugi, zwlaszcza gdy nic nie kosztuja
          Gwoli ścisłości to chyba jednak wioząc jedną osobę więcej zużywa się trochę
          więcej paliwa.
          Ale najważniejsze, że oszczędza się środowisko.
        • nessie-jp Re: Calkowicie podzielam twoja opinie 28.06.07, 20:57
          > Kolezanka MOGLABY zaproponowac jakas rekompesate lub od czasu do czasu
          > odwzieczyc sie jakims drobiazgiem ale jesli tego nie robi, to nie ma powodu,
          > zeby krzywo na nia patrzec. Nie kazdy wynosi takie odruchy z domu.

          Weź jeszcze pod uwagę, że koleżanka może być zwyczajnie zażenowana i wstydzić
          się występować z pieniędzmi. Jeżeli to autorka wątku proponuje podwiezienie, a
          nie koleżanka się wprasza, to może niezręcznie jej się ostentacyjnie "odwdzięczać".

          Ja np. strasznie nie lubię takich sytuacji i proszę o pomoc/podwiezienie tylko w
          naprawdę awaryjnych sytuacjach. Niestety moja koleżanka na wszelkie propozycje
          rekompensaty niemalże się obraża, mówi, że zgłupiałam, i w ogóle broni się
          rękami i nogami... nawet wtedy, gdy specjalnie dla mnie wyjeżdża z domu (a
          mogłaby siedzieć i odpoczywać). Dlatego też staram się jak najrzadziej prosić ją
          o podwiezienie.

          No bo jak wcisnąć rekompensatę komuś, kogo wychowano tak, aby się uprzejmie
          krygował i odmawiał?
          • cimoszewicz Re: Calkowicie podzielam twoja opinie 29.06.07, 09:04
            Przypadki "upierdliwosci" jakie opisujesz sa rzeczywiscie nie do zniesienia.
            Takiego braku umiaru nie cierpie, tym bardziej, ze takie osoby niejednokrotnie
            sprzedaja pozniej swoja "dobroczynnosc" jako wielkie poswiecenie...

            A co do kolezanki, masz racje - oferowanie pieniedzy moze byc dla niej zenujace,
            choc jest to najzwyklejsza sprawa pod sloncem. No ale wdziecznosc mozna wyrazac
            tez nie tylko za pomoca pieniedzy....

            Generalnie mysle, ze gdybysmy wszyscy byli nastawieni bardziej na dawanie niz
            branie, to zyloby nam sie o wiele lepiej. Ale to juz zupelnie inny temat.
            • judensztajn Re: Calkowicie podzielam twoja opinie 29.06.07, 14:47
              > choc jest to najzwyklejsza sprawa pod sloncem. No ale wdziecznosc mozna wyrazac
              > tez nie tylko za pomoca pieniedzy....

              więc za pomocą czego? moze buzi?
    • l.george.l Re: podwożenie 28.06.07, 19:43
      Jeżeli jest to regularne podwożenie, to dla mnie jest całkowicie oczywiste, że
      koleżanka powinna Ci zwracać połowę kosztów benzyny. Pomijam już fakt, że na
      koszty utrzymania samochodu to nie składa sie tylko zakup benzyny. Nie ma
      znaczenia, że nie zbaczasz z drogi, i że sama czy z koleżanką i tak byś tę
      drogę pokonała. Dzięki Twojej uprzejmości w kieszeni Twojej koleżanki pozostaje
      spora kwota, którą musiałałby wydać na komunikację miejską.
      • iberia.pl Re: podwożenie 30.06.07, 11:19
        l.george.l napisał:

        > Jeżeli jest to regularne podwożenie, to dla mnie jest całkowicie oczywiste,
        że
        > koleżanka powinna Ci zwracać połowę kosztów benzyny. Pomijam już fakt, że na
        > koszty utrzymania samochodu to nie składa sie tylko zakup benzyny. Nie ma
        > znaczenia, że nie zbaczasz z drogi, i że sama czy z koleżanką i tak byś tę
        > drogę pokonała.

        dokladnie.

        >Dzięki Twojej uprzejmości w kieszeni Twojej koleżanki pozostaje spora kwota,
        którą musiałałby wydać na komunikację miejską.

        otoz to.
    • iberia.pl Re: podwożenie 28.06.07, 21:09
      wypadaloby zeby chociaz zapytala czy moze sie jakos zrewanzowac, np.dorzuacajac
      sie do paliwa.Ja bym tak zrobila.
    • mariusz-ef Re: podwożenie 29.06.07, 01:49
      mozna to podciagnac pod darowizne,
      moim zdaniem powinienes zglosic to do urzedu skarbowego, juz oni wykoncza
      kolezanke ;-)
      • uyu Re: podwożenie 29.06.07, 02:33
        We Francji to zjawisko nazywa sie "covoiturage" i jest rzecza normalna, ze
        osoby korzystajace stale z tego samego samochodu dziela sie kosztami paliwa.
        Inna opcja to cotygodniowa zmiana - kazdy przez tydzien wlasnym autem wozi
        pozostalych.
        • cimoszewicz Re: podwożenie 29.06.07, 08:59
          uyu napisała:

          > We Francji to zjawisko nazywa sie "covoiturage" i jest rzecza normalna, ze
          > osoby korzystajace stale z tego samego samochodu dziela sie kosztami paliwa.

          Ale na tym wlasnie polega to, co okresla sie mianem "kultury", ze takie rzeczy
          sa oczywiste i uregulowane czyli OBIE strony wiedza jak sie zachowac.
          Z drugiej strony gotowosc do bezinteresownej pomocy jest na Zachodzie generalnie
          duzo wieksza niz w Polsce! Mysle, ze malo kto mialby takiej kolezance to za zle,
          ze tego nie tematyzuje i nie proponuje zadnej rekompensaty.
      • iberia.pl Re: podwożenie 29.06.07, 06:01
        mariusz-ef napisał:

        > mozna to podciagnac pod darowizne,
        > moim zdaniem powinienes zglosic to do urzedu skarbowego, juz oni wykoncza
        > kolezanke ;-)

        dobry pomysl, ale od nowego roku zmienily sie przepisy co do darowizny...:-)
        • Gość: portugalia4 Re: podwożenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 07:06
          a ja zupelnie nie rozumiem dlaczego nalezaloby sie dzielic kosztami. Skoro jest to fajna kolezanka albo kolega i jedzie w ta sama strone i mam z nia dobre uklady to mi sie w glowie nie miesci brac od niej pieniedzy. Przeciez ja na tym nic nie trace. A takie podejscie jak zaproponowano autorowi watku mnie przeraza, to na kazdym kroku uwypuklanie rzadzy pieniadza. a gdzie bezinteresownosc i po prostu chec pomocy?

          mam nadzieje ze ta kolezanka wie ze Ty jej robisz przysluge i nie odbywa sie to na zasadzie "ona i tak mnie podwiezie". Jej zwykle dziekuje za kazdym razem by mi wystarczylo.
        • Gość: Lena Re: podwożenie IP: *.jachpol.net 29.06.07, 09:13
          Zmieniły się przepisy ale tylko tylko dotyczące najbliższej rodziny.
          • mariusz-ef Re: podwożenie 29.06.07, 20:21
            Uprzedziłaś mnie Lena!
    • Gość: kic Re: podwożenie IP: *.aster.pl 29.06.07, 10:32
      Osoba podwożona sama powinna wpaść na jakiś podział kosztów, zwłaszcza gdy
      korzysta z tego notorycznie. Nie jest prawdą, że podwożenie nic nie kosztuje.
      Samochód bardziej obciążony zużywa więcej paliwa. Każde ruszenie z miejsca (a
      przecież trzeba się zatrzymać, żeby wysiadła, a potem ruszyć), to też dodatkowe
      zużycie, i tak np. przez 2 lata 5 dni w tygodniu. Zwykła przyzwoitość nakazuje,
      by skoro korzysta się z cudzej uprzejmości i wiezie się wygodnie tyłek, to
      wypadałoby się za to odwdzięczyć. Uważam, że zrzutka na benzynę jest jak
      najbardziej OK. Jeśli podwożący kategorycznie nie chce pieniędzy, można
      obmyślić inną formę rekompensaty.
      • malinova14 Re: podwożenie 29.06.07, 11:32
        Zanika juz takie cos jak BEZINTERESOWNOSC.
        Ludzie nastawiaja sie na czerpanie korzysci ze specjalnie dobieranych
        znajomosci lub na kazdym kroku robili by z czegokolwiek pieniadze.
        materialny swiat.
      • xtrin Re: podwożenie 30.06.07, 00:17
        Gość portalu: kic napisał(a):
        > Nie jest prawdą, że podwożenie nic nie kosztuje.
        > Samochód bardziej obciążony zużywa więcej paliwa.

        Waga samego auta to minimum 600kg. Z dodatkami i kierowcą - no 700kg trzeba
        liczyć. Niech koleżanka będzie wielka i waży 100kg. To ledwo 1/8 wagi całości.
        Szczerze wątpię, by przekładało się to na zużycie paliwa w takiej prostej
        zależności, raczej będzie to wzrost zużycia daleko poniżej tych 12.5%, ale niech
        będzie i tyle. Wciąż daleko do postulowanej tutaj połowy.
    • chwila.pl Re: podwożenie 29.06.07, 13:20
      Nie lubię sama jeździć samochodem. Chetnie zabieram ze sobą znajomych. Szybciej
      i przyjemniej spędza się czas, a zwłaszcza podczas postojów w korkach. Zamiast
      dłubac w nosie, co czyni ponoc większość kierowców, mozna sobie po prostu
      porozmawiać, pośmiać się. Korzyść obustronna, Ty masz towarzystwo natomiast ona
      wygodną forme podróży. Do głowy by mi nie przyszło mysleć o jakiejkolwiek
      rekompensacie.
      • Gość: jaija Re: podwożenie IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.06.07, 23:40
        Bardzo ładna wypowiedź, chwilo :)
      • Gość: miwia Re: podwożenie IP: *.adsl.alicedsl.de 29.06.07, 23:45
        Skoro rzeczywiscie masz po drodze, a towarzystwo kolezanki nie jest dla Ciebie
        problemem, to traktowalalabym to raczej jako przywilej, ze mozesz zaoferowac
        komus tak drobna przysluge. Uwazam, ze podzial kosztow paliwa bylby nie-na-
        miejscu, jesli nie zmieniasz trasy i planow, po to by podwiezc kolezanke.
        Rowniez nie popieram prezentow, czy innych form rekompensaty, bo podwaza to
        bezinteresownosc, a pod prezentami czesto kryje sie falsz. Najwieksza zaplata
        bylby dla mnie usmiech.
        I mam nadzieje ze kolezanka nie trzaska drzwiami zbyt mocno ;)

        'Prawdziwych przyjaciol poznaje sie...'
      • Gość: miwia Re: podwożenie IP: *.adsl.alicedsl.de 29.06.07, 23:45
        Skoro rzeczywiscie masz po drodze, a towarzystwo kolezanki nie jest dla Ciebie
        problemem, to traktowalalabym to raczej jako przywilej, ze mozesz zaoferowac
        komus tak drobna przysluge. Uwazam, ze podzial kosztow paliwa bylby nie-na-
        miejscu, jesli nie zmieniasz trasy i planow, po to by podwiezc kolezanke.
        Rowniez nie popieram prezentow, czy innych form rekompensaty, bo podwaza to
        bezinteresownosc, a pod prezentami czesto kryje sie falsz. Najwieksza zaplata
        bylby dla mnie usmiech.
        I mam nadzieje ze kolezanka nie trzaska drzwiami zbyt mocno ;)

        'Prawdziwych przyjaciol poznaje sie...'
    • nangaparbat3 Re: podwożenie 30.06.07, 00:43
      Jak nie miałam auta, podwoziły mnie kolezanki. Teraz ja podwożę inne koleżanki.
      Codziennie nie, bo cenie sobie chwile samotnosci. ale za to czasem nie tyle
      podwożę, ile odwożę. A one czasem mi w czymś pomogą, choc nigdy nie sądziłam, że
      to w ramach rekompensaty.
      • iberia.pl Re: podwożenie 30.06.07, 11:20
        nangaparbat3 napisała:

        > Jak nie miałam auta, podwoziły mnie kolezanki. Teraz ja podwożę inne
        koleżanki.
        > Codziennie nie, bo cenie sobie chwile samotnosci. ale za to czasem nie tyle
        > podwożę, ile odwożę. A one czasem mi w czymś pomogą, choc nigdy nie sądziłam,
        że to w ramach rekompensaty.


        to troche inna sytuacja, podwozenie sporadyczne a permanentne....
    • xtrin Re: podwożenie 30.06.07, 00:45
      Jeżeli propozycja wyszła od Ciebie i podwożenie to jest wyłącznie w ramach
      Twojej uprzejmości to absolutnie nie powinnaś tego od niej wymagać. Ona może
      oczywiście coś takiego zaproponować, ale brak takowej inicjatywy z jej strony
      nie jest też niczym złym.

      Jeżeli miałaby partycypować w kosztach to zamiast koleżeńskiej uprzejmości mamy
      koleżeńską umowę, co oznacza także pewne zobowiązania. Jeżeli to tylko
      uprzejmość, to gdy nie możesz lub nie chcesz jej podwieźć to nie podwozisz. W
      przypadku umowy jesteś już nieco bardziej ograniczona w tej swojej wolności, bo
      w tym momencie jej już się NALEŻY.
    • Gość: miś Re: podwożenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 09:23
      Feminko, jeżdziłaś sobie zadowolona aż KTOŚ pomógł Ci zrozumieć, że jesteś
      wykorzystywana. Pogoń tego Ktosia. Są ludzie, którzy nie mogą znieść, że inni
      się przyjaźnią, chodzą razem na imprezy czy choćby jeżdzą razem do domu. To
      taka bardzo fałszywa życzliwość, fałszywa troska o Twoje pieniądze. Tak
      naprawdę to zwykłe judzenie i próba skłócenia Ciebie z koleżanką. Przecież
      Tobie do tej pory nawet nie przyszło do głowy, że jest jakiś problem.
    • danusiaa2 Re: podwożenie 30.06.07, 09:52
      Bardzo często zabieram kogoś z sobą jak jadę taksówką. Wszyscy próbują zwrócić
      mi część kosztów - ja nigdy nie biorę. W końcu to ja zamawiam taxi i ja sama
      komuś proponują wspólną jazdę. Większość osób podrzuca mi potem jakieś słodycze
      od batonika do bombonierki. Większą ilość zjadamy wspólnie, batona pożeram sama.
    • brasilka2 Re: podwożenie 30.06.07, 12:02
      Ja też prawie codziennie podwożę po pracy do domu kolegę - czasem w związku z
      tym trochę zmieniam trasę, ale niewiele.

      Raz była taka sytuacja, że musiałam po drodze zatankować, bo jechałam na
      końcówce rezerwy i na stacji benzynowej on zaczął mi wciskać kasę. Poczułam się
      idiotycznie. Stanowczo mu powiedziałam, że dla mnie to nie jest żaden problem,
      że on ze mną jeździ i ma schować te pieniądze.
      Dalej go podwożę i przestał już się wygłupiać :)

      Nie rozumiem, dlaczego miałabym żądać od niego zrzutki, skoro i tak jadę w tym
      kierunku i jest mi po drodze.
    • iberia.pl Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 13:52
      jestem ciekawa ilu z Was ma auto oraz na codzien pelni role nadwornego kierowcy
      w rodzinie czy wsrod znajomych?Zapewne niewielu.

      Tak sie sklada, ze byl czas kiedy bylam niezmotoryzowana i czasem ktos mnie
      gdzies podwozil-to troche inna sytuacja niz podwozenie codziennie.Wtedy
      obiecalam sobie, ze jak juz bede miala auto to nie bedzie dla mnie problemem
      podwiezienie kogos nawet jesli mialam nadlozyc drogi-poki co tego sie trzymam i
      proponujac komus podwiezienie go nawet gdy jest to nie po drodze nie oczekuje
      niczego oprocz :"dziekuje".

      Co innego gdyby ktos ze mna np.jezdzil do pracy.To zmienia postac rzeczy wiecej
      niz troche.Nie twierdze, ze MUSIALBY sie dokladac do paliwa choc byloby to mile
      widziane gdyby z taka propozycja ta osoba wyszla,niemniej jednak
      oczekiwalabym "jakiegos" rewanzu.

      To samo dziala w druga strone:jesli to ja bylabym osoba podwozona
      zaproponowalabym dorzucenie sie do paliwa-chcoby tego co wydalabym na
      komunikacje miejska lub ewentualnie chcialabym sie w inny sposob zrewanzowac.
      Czy to materializm?Nie sadze.
      • xtrin Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 15:13
        beria.pl napisała:
        > jestem ciekawa ilu z Was ma auto oraz na codzien pelni
        > role nadwornego kierowcy w rodzinie czy wsrod znajomych?

        A co to ma wspólnego z tematem?
        • iberia.pl Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 15:44
          xtrin napisała:

          > iberia.pl napisała:
          > > jestem ciekawa ilu z Was ma auto oraz na codzien pelni
          > > role nadwornego kierowcy w rodzinie czy wsrod znajomych?
          >
          > A co to ma wspólnego z tematem?

          duzo, bo najprosciej pisac o czyms tylko teoretycznie, prawda?Tak samo jak
          ksiadz wypowiedz ksiedza na temat seksu.
          • xtrin Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 15:59
            iberia.pl napisała:
            > duzo, bo najprosciej pisac o czyms tylko teoretycznie, prawda?
            > Tak samo jak ksiadz wypowiedz ksiedza na temat seksu.

            Nie zrozumiałaś pytania :).
            Co ma wspólnego bycie "nadwornym kierowcą" z podwożeniem współpracownika, które
            totalnie nic nas nie kosztuje i nie wiąże się z żadnymi zmianami własnych planów.
            • iberia.pl Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 16:11
              xtrin napisała:

              > Nie zrozumiałaś pytania :).

              zrozumialam, to Ty zadalas je nieprecyzyjnie...

              > Co ma wspólnego bycie "nadwornym kierowcą" z podwożeniem współpracownika,
              które totalnie nic nas nie kosztuje i nie wiąże się z żadnymi zmianami własnych
              planów.

              skoro nie widzisz zadnych zbieznosci...no coz moze jak bedziesz miala auto,
              jak bedziesz kierowca, jak bedziesz rowniez nadwornym kierowca oraz bedziesz
              kogos podwozic do domu CODZINNIE to moze zrozumiesz.
              • xtrin Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 16:42
                beria.pl napisała:
                > zrozumialam, to Ty zadalas je nieprecyzyjnie...

                Pytanie było zadane precyzyjnie, natomiast Twoja jego interpretacja była lekko
                absurdalna.

                > skoro nie widzisz zadnych zbieznosci...

                Ależ widzę - tu i tu mamy auto, kierowcę i pasażera. I na tym zasadzie się kończą.

                > no coz moze jak bedziesz miala auto, jak bedziesz kierowca,
                > jak bedziesz rowniez nadwornym kierowca oraz bedziesz kogos
                > podwozic do domu CODZINNIE to moze zrozumiesz.

                Może jak wyjrzysz zza swojej kierownicy to zrozumiesz :).
                • iberia.pl Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 16:47
                  xtrin napisała:


                  > Pytanie było zadane precyzyjnie, natomiast Twoja jego interpretacja była lekko
                  > absurdalna.


                  ??czyzby?


                  > Ależ widzę - tu i tu mamy auto, kierowcę i pasażera. I na tym zasadzie się
                  kończą.

                  czyli nie rozumiesz.

                  > Może jak wyjrzysz zza swojej kierownicy to zrozumiesz :)

                  nie musza zza niej wygladac bo....nie siedze pod nia....
                  • xtrin Re: Do wszystkich niematerialistów w tym watku 30.06.07, 16:56
                    iberia.pl napisała:
                    > ??czyzby?

                    Czyżby.

                    > czyli nie rozumiesz.

                    To mniej więcej tak, jak różnica pomiędzy nadwornym kucharzem, a osobą
                    podejmującą znajomych obiadem. Też są pewne podobieństwa, ale i dość znaczące
                    różnice.

                    > nie musza zza niej wygladac bo....nie siedze pod nia....

                    No to już krok naprzód :).
Pełna wersja