toja45
27.02.10, 08:45
Zdecydowanie popieram to, co robi p.dr Wroński. Przypadki opisane
wyżej zdarzają się w naszym kraju nagminnie.Plagiat zaś dotyka
bardziej niż strata pieniędzy czy jakiejkolwiek innej rzeczy.Sądy
są drogie i czasochłonne. Kiedyś w znanym portalu internetowym
pewna nauczycielka podpisała sie pod moją pracą opublikowaną
wcześniej w książce.To ja musiałam udowodnić, że mam rację.Jedyne,
co mogłam uzyskać, to odpowiednia informacja na stronie i wycofanie
publikacji.Niestety na procesy nie mam czasu i pieniędzy.Przypuszcać
zaś mogę, że Pani plagiatorce moja praca posłużyła do uzyskania
kolejnego stopnia awansu zawodowego. Inne przyklady? Szkoły
językowe, które nagminnie posługują się ćwiczeniami kserowanymi z
ksiażek itp., itd. Brawo Panie doktorze, nie można kraśc cudzych
myśli...