speedy 01.06.10, 21:16 Witam. W weekend odbyły się kolejne Dni Łazarza. Miałem okazję być w Parku Wilsona podczas festynu i koncertu w niedzielę. Jak oceniacie Łazarz? Jaką jest dzielnicą? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
wlodzimierz_nowak Re: Łazarz 01.06.10, 21:21 Jedną z najpiękniejszych. Niestety o porządek się tam nie dba. Dekady zaniedbań. Odpowiedz Link Zgłoś
gianni_vonsacze Re: Łazarz 01.06.10, 21:23 speedy napisał: > Witam. > W weekend odbyły się kolejne Dni Łazarza. Miałem okazję być w Parku Wilsona > podczas festynu i koncertu w niedzielę. > Jak oceniacie Łazarz? Jaką jest dzielnicą? ma swój klimat, tego nie mozna mu odmówić, kamienice, pomiędzy mnie powciskane te wysokie bloki niedaleko Rynku; z drugiej strony park Wilsona i okolice Matejki, ale spacery Lodową, Kolejową, Gąsiorowskich itp wieczorową porą nie należą chyba do najciekawszych. Ale mogę się mylic, bo na co dzień tam nie mieszkam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x tak źle nie jest, IP: *.unitymediagroup.de 01.06.10, 22:10 mieszkałem przy Łukaszewicza 1952-75, przeżyłem i mam się dobrze ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: tak źle nie jest, 01.06.10, 22:37 Trzydzieści lat tam mieszkałam. Kolejowa - Mottego - Łukaszewicza - Calliera to był mój fyrtel. Do dziś jak wracam do domu od południowej strony Poznania zawsze urządzam sobie rundkę ulicami Łazarza by choć wzrok nacieszyć detalami pamiętanymi z dzieciństwa. Chociaż nie ma już sklepu chemicznego przy Łukaszewicza gdzie kupowało się saletrę by po zmieszaniu z cukrem i zapakowaniu do puszki po kawie INKA zrobić bombę jakiej nie powstydziłby się arabski terrorysta. Nie ma już sklepu prowadzonego przez panią Witkowską, gdzie matka wysyłała mnie do kolejki po kawę. Na Rynku nie stoją już handlarki sprzedające Donaldy z historyjkami, zapewne już nie mozna dostać koperytek i korkowców a chłopaki nie zwołują się na piłkę charakterystycznym przenikliwym gwizdem wydobywanym spod swoistej kombinacji języka oraz zakrzywionych kciuka i palca wskazującego lub w wersji hard - języka i dwóch prostych palców wskazujących. Nigdy nie nauczyłam się tak gwizdać, chociaż przynależność do mojej eki wymagała tej umiejętności nawet od dziewczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madzia Re: tak źle nie jest, IP: *.icpnet.pl 02.06.10, 00:40 Łazarz ma za to doskonały portal www.lazarz.pl, zaglądam na niego codziennie. Prowadzony jest przez bardzo młodego człowieka, który zawsze wie na bieżąco co dzieje się w dzielnicy. Podziwiam jego zapał i ogromne chęci do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x to byłaś "somsiadką" IP: *.unitymediagroup.de 02.06.10, 08:22 edukację rozpocząłem w dziewiątce, a mieszkałem naprzeciwko Polmozbytu Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: to byłaś "somsiadką" 02.06.10, 08:48 Do "dziewiątki" miałam bliżej, ale edukacyjna rejonizacja skazała mnie na SP 97. Zresztą cała wiara z mojego fyrtla tam chodziła, wiec nie czułam się poszkodowana. Polmozbyt pamiętam - zresztą tam do dziś jest jakiś sklep motoryzacyjny. O ile się nie mylę obok była kawiarnia "Bezik" gdzie jak sprzedało się butelki pozostawione prze pijaków w bramach kupowaliśmy sobie "hitlery" czyli klery. Kawałek dalej był słynny na cały Łazarz papierniczy gdzie co roku przed 1 września stały kolejki po zeszyty, piórniki, długopisy, gumki i inne elementy rynsztunku ucznia. Z kolei jeszcze dalej w obok kolejowej apteki była pasmanteria gdzie kupowało się sznajderę do proc by strzelać jesienią do glap gromadzących się na okolicznych topolach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do kalmuczki Re: to byłaś "somsiadką" IP: *.versanet.de 02.06.10, 09:15 Czyli lili,ni to pies,ni to wydra.Jak to pieknie brzmi po slowiansku w pyrowym wydaniu.Fyrtla,hitlery,sznajdery somsiadka,glapy i co jeszcze kartoflaczko??Czysta Hitlerowska rasa!! Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: to byłaś "somsiadką" 02.06.10, 21:55 Gość portalu: Do kalmuczki napisał(a): > Czyli lili,ni to pies,ni to wydra.Jak to pieknie brzmi po slowiansku w pyrowym > wydaniu.Fyrtla,hitlery,sznajdery somsiadka,glapy i co jeszcze > kartoflaczko??Czysta Hitlerowska rasa!! Nic dziwnego, że się nie podpisałeś(aś) kosmito, Ty pewnie nie masz swojej małej ojczyzny, i żal Ci, że inni mówią o miejscach swoich latach młodości z takim rozrzewnieniem - żal mi Ciebie. Ja wychowałem się, i jestem z tego dumny, na Łazarzu na Chociszewskiego, i nie zmienił bym tego, na żadne inne miejsce na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do wuzetki Re: to byłaś "somsiadką" IP: *.versanet.de 03.06.10, 01:02 Tak mi wjechales na regionalny patriotyzm,ze az sie poplakalem jak przyslowiowy bobr.Stokrotne dzieki za wyrazy zalu i wspolczucia,ktore biore pod rozwage i obiecuje poprawe w drugim wcieleniu.Wiedz tylko jedno pyrowa prazynko,wasza pyrowa gwara Polakow nie interesuje i mozecie sobie spiewajaco ujadac w swoim gronie a nie na Forum.Tu obowiazuje czysty polski jezyk,bez pyrowo zgermanizowanych nalecialosci.I tak po waszemu-bimbaj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x a ty się pie... IP: *.unitymediagroup.de 03.06.10, 11:24 sam fakt, że korzystasz z versanetu potwierdza twoją głupotę. Twój polski nie dorównuje naszemu, nawet z naleciałościami gwarowymi. I nikt z nas się tej gwary nie wstydzi, za to ty w Germanii ledwo bąkasz po niemiecku, bo po polsku się wstydzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: to byłaś "somsiadką" 03.06.10, 20:31 Gość portalu: Do wuzetki napisał(a): > Tak mi wjechales na regionalny patriotyzm,ze az sie poplakalem jak przyslowiowy > bobr.Stokrotne dzieki za wyrazy zalu i wspolczucia,ktore biore pod rozwage i > obiecuje poprawe w drugim wcieleniu.Wiedz tylko jedno pyrowa prazynko,wasza > pyrowa gwara Polakow nie interesuje i mozecie sobie spiewajaco ujadac w swoim > gronie a nie na Forum.Tu obowiazuje czysty polski jezyk,bez pyrowo > zgermanizowanych nalecialosci.I tak po waszemu-bimbaj sie. Żal mi Ciebie, musiałeś mieć ciężkie dzieciństwo z dala od rodzinnych stron - a to boli, i czasami uwidacznia się nieuzasadnionymi atakami na innych - szczęśliwszych. Nie wiem czy zauważyłeś, że jest to forum regionalne - Poznań - i tutaj my Poznaniacy szczycimy się odrębnością, szczególnym śpiewnym językiem - ale nie tylko, szczycimy się też gospodarnością, przedsiębiorczością, logiką w podejmowaniu trudnych decyzji itd, itp. Twoje inwektywy są naprawdę żałosne, i niepotrzebnie podnosisz sobie poziom żółci w organizmie... Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: to byłaś "somsiadką" 03.06.10, 09:26 wuzet21 napisał: > Ja wychowałem się, i jestem z tego dumny, na Łazarzu na Chociszewskiego, i nie zmienił bym tego, na żadne inne miejsce na świecie. Czyli mieszkałeś obok Areny - stałego miejsca pielgrzymek całych watah wiary z Łazarza. Zimą na górki, na sanki. Wiosną i jesienią na rower a latem... oczywiście BASEN, w tym ten mały z betonową zjeżdżalnią, która bez litości darła do gołego tyłka dolną część stroju kapielowego. Na Reymonta jesienią wybierało się lawirując między rozpaczliwie dzwoniącymi ostrzegawczo tramwajami kasztany potrzebne na lekcje plastyki albo tylko po to by nazbierać ich pełne tytki i potem świgać się nimi w trakcie wojen kasztanowych podczas dużej przerwy w szkole. PS Na tę żałosną kreaturę powyżej szkoda uwagi. W naszym fyrtlu mówiło się o takich - mientkim dydkiem robiony. Żal go nawet skasować - ponoć i najmarniejszy robal jest wart świata na jaki go matka natura wydała w swej bezgranicznej i ślepej rozrzutności. Stać nas na tę łaskę by pozwalać mu pełzać do woli. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: to byłaś "somsiadką" 03.06.10, 20:44 Do Lili - wszystko się zgadza...Arena, Admira, planty, zimą lodowisko za blokiem...fabryka papierosów (psst), pierwsze miłości, gra w palanta na boisku...- a tu jakiś cymbał wyjeżdża... on nawet nie wie, że w Poznaniu, jak daleko sięgam pamięcią, nikt nie mówił "pyry" w składzie, jak ktoś powiedział "pyry", to wszyscy się oglądali, i patrzyli na wieśniaka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do kretynow [...] IP: *.versanet.de 04.06.10, 00:02 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eco-Osholom Re: Łazarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.10, 02:05 W.-Y.-P.-I.E.-R.D.-A.L.-A.J. zwierzaku czy tam pieńku drzewniany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgrunwaldu Re: Łazarz IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.10, 01:53 Mi sie Łazarz bardzo podoba. Nie jest taki straszny jak go malują, wielokrotnie w nocy po imprezce "z laczka" wracalem Glogowska przez Lazarz i nic sie nie dzialo - uwazam ze szybciej mozna po zmroku zarobic na Hetmanie niz na Lazarzu. Fakt, ze np Calliera/Kolejowa raczej balbym sie lazic po nocy, ale w dzien bywalem tam nie raz i spoko ;) Regularnie robie zakupy na Rynku Lazarskim, miejsce ma swoj niepowtarzalny klimat (np stoi facet ktory ostrzy noze). Nawyk zostal mi z komuny, napewno wielu z Was pamieta ze na Rynku Lazarskim za komuny mozna bylo kupic np. oryginalne salami z Niemiec (kosztowało "szopena" czyli 5000 zł), elektronike i generalnie kupe towarow prosto z Berlina Zachodniego. Byl taki sektor na wlocie na rynek (na wysepce), teraz tam zburzyli te sklepiki i jest tylko skwerek i parking. W kazdym razie Łazarz jest swietny, lubie tam bywac, chociaz moja bytnosc ogranicza sie do zakupow na ryneczku, w piekarni i rytualnie gazeta w kiosku "na górce". Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: Łazarz 04.06.10, 23:54 Pamięta ktoś Bar Pomorski? Na rogu Głogowskiej i ówczesnej Engla. Słynna mordownia, gdzie pośród wyziewów trawionego piwska, potu i dymu papierosowego tłum stałych bywalców pochodzenia proletariackiego raczył się płynem barwy zleżałego moczu lanym z beczki zapewne słynnej marki Ratuszowe. Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: Łazarz 05.06.10, 10:47 Jeszcze mi się coś przypomniało. Na tzw "giełdzie" czyli Rynku Łazarskim w tej części gdzie na murku sprzedawano przemycane z Zachodu soft - porno stałym bywalcem był olbrzym - facet o wyraźnym gigantyzmie spowodowanym nadczynnoscią przysadki. Czymś tam hadlował. Niemniej jego postura gdy majestatycznie poruszał się posród tłumu wyższy od niego o połowę budziła sporą sensację i respekt. Nazywaliśmy go Godzilla. Na tym samym murku siadywał też z nieodłączną flaszką denaturatu zarośniety siwy starzec, którego z racji wygladu nazywaliśmy Apostołem. Alkoholizm powoli odbierał mu władzę w nogach więc chodził już o kulach. Generalnie na Łazarzu widywało się sporo pijaków i to głownie amatorów tanich trunków, dla których wino Tur było ekskluzywnym napojem, na codzień bowiem pijali "jagodziankę" Coż, dziś prawdziwych pijaków już nie ma.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Łazarz IP: *.icpnet.pl 12.06.10, 19:54 > bywalcem był olbrzym - facet o wyraźnym gigantyzmie spowodowanym > nadczynnoscią przysadki. W jego przypadku nadczynność przysadki była konsekwencją eksperymentów medycznych, które zostały wykonane na nim w obozie koncentracyjnym. Jak już wspominasz osoby charakterystyczne dla tej dzielnicy, to był jeszcze pan niskiego wzrostu, który głownie kumplował się z dzieciakami. Często można go było spotkać w Regionalnej, a latem na pływalni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Łazarz IP: *.icpnet.pl 26.06.10, 22:58 lili_marleen napisała: > Coż, dziś prawdziwych pijaków już nie ma.... To odwiedz Kanałową. Gwarantuję, że spotkasz, a co jeden to lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
cfalek mógłby być zajebistą gdyby: 05.06.10, 11:25 - w końcu walnięto dolną Głogowską, wygaszono ruch na Głogowskiej i zrobiono torowisko z prawdziwego zdarzenia oraz wywalono z niej banki, suknie ślubne i apteki, a wstawiono jakieś kafejki, restauracyjki -stworzono parking podziemny pod rynkiem, w parku Kasprowicza oraz toaletę dla psów -zadbano o park Wilsona by nie można było się do niego przyczepić, jak i park Kasprowicza trochę choćby ogarnięto -zrobiono coś z torami kolejowymi, by można było dostać się pieszo na wildę -stworzono połączenie tramwajowe do centrum oraz drogę rowerową -prawdziwie rewitalizowano, a nie tylko odpicowywało jakieś budynki Teraz dobije się ten fyrtel centrum Metropolis, centrum handlowym przy pkp, oraz wieżowcami zamiast stadionu w parku Kasprowicza Wiara będzie odpływać dalej "Według szacunków Rad Osiedli tylko w latach 2000-2005 liczba mieszkańców Śródmieścia zmniejszyła się o 18 tys. Najbardziej wyludniły się Jeżyce (ok. 5880) i Łazarz (5560)" poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,4031268.html Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 05.06.10, 23:22 Pamiętam bar Pomorski, Tatrzańską (róg Hetmańskiej), choć nie były to moje "lokale" - moim lokalem przez wiele lat była kawiarnia "Prasowa" na Grunwaldzkiej - była miejscem spotkań muzyków, malarzy, w tamtych czasach różnego typu "chałturników". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x w pobliżu Hetmańskiej na Głogowskiej IP: *.unitymediagroup.de 05.06.10, 23:42 była chyba rest. Soplica? Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: mógłby być zajebistą gdyby: 06.06.10, 20:28 wuzet21 napisał: > Pamiętam bar Pomorski, Tatrzańską (róg Hetmańskiej) Kolega X ma chyba rację. Ja na rogu Głogowskiej i Hetmańskiej pamietam restaurację Soplica. Tatrzańskiej sobie nie przypominam. Kawałek dalej był sklep RTV gdzie czasem rzucali ruskie Rubiny, które potem płonęły, nieraz wraz z całym dobytkiem ich szczęsliwych nabywców. Tak została pogorzelcem moja sąsiadka, której zajął się ogniem Rubin - o dziwo wyłączony. Tuż za sklepem RTV był punkt napraw tzw ZURT, gdzie jak głosiła legenda pracownicy z powierzonego im sprzętu wylutowywali dobre części, by potem nimi handlować na Łazarskim, wsadzając w zamian jakąś gemelę. Na osobną uwagę zasługuje park Wilsona zwany w czasie mego dzieciństwa parkiem Kasprzaka. Ów Kasprzak miał w nim sporej wielkosci pomnik, któremu notorycznie jacyś nieznani sprawcy doczepiali między nogi siusiaka z plasteliny koloru czerwonego. Park miał prócz wspomnianego pomnika wiele atrakcji w tym skałki z wodospadem, na które teoretycznie nie wolno było wchodzić, niesamowicie brudny stawek z równie brudnymi kaczkami, które wszyscy przekarmiali rzucanym chlebem. I była oczywiscie palmiarnia ze złotymi rybkami i zegarem słonecznym wg którego podczas spaceru mój ojciec objaśniał mnie i mojemu bratu podstawy astronomii. Na lewo od zegara były budki z lodami i parówkami - wówczas nie lada rarytasem. Smak tej parówy podawanej na papierowej tacce z niesamowicie pikantną musztardą i bułką chodzi za mną do dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: od niedawna... Re: mógłby być zajebistą gdyby: IP: *.icpnet.pl 06.06.10, 20:35 Ja mieszkam na Łazarzu już prawie rok. Przepiękne kamienice, Arena, Park Wilsona - miejsce na pewno ma swój niepowtarzalny urok. Jedyne czego mi brak to tego by właściciele psów zaczęli sprzątać po swoich pupilach... Odpowiedz Link Zgłoś
marek.es Re: mógłby być zajebistą gdyby: 07.06.10, 20:45 Bar Tatrzański znajdował się przy Głogowskiej i został zastąpiony przez też już nieistniejący Hortex. W miejscu gdzi stoi biurowiec (Głogowska/Kanałowa) po wyburzeniu parterowego budynku postawiono fontannę, woda spływała po betonowych grzybach. Była jeszcze piwiarnia zwana Pod beczką, gdzie wraz ze sklepem firmowym Browaru Poznań tworzyła enklawę dla "prawdziwych mężczyzn" z całego Łazarza! Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Re: mógłby być zajebistą gdyby: 07.06.10, 22:17 Tego baru nie pamiętam, za to doskonale pamiętam te "grzyby" gdzie wieczorami gromadziła się lokalna elita opróżniając flaszki z tanim winem zakupionym w pobliskim sklepie "Non Stop" - wówczas jedynym nocnym sklepie w Poznaniu. Sklep ten zresztą w zamyśle władz miał być państwową konkurencją dla łazarskich melin. Piwiarnia "Pod beczką" była zaiste miejscem magicznym. Podówczas jako licealista pierwszy raz w życiu straciłem w niej kontakt z rzeczywistością po wypiciu dwóch kufli na pusty żołądek. Po 14.oo dochodziło tam do fraternizacji wychodzącego z roboty proletariatu z niedorosłą inteligencją starszych klas licealnych i młodzieżą studencką. Wszystkich jednoczył brzęk pucharów i zgiełk wznoszonych toastów. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 08.06.10, 20:31 No i komu to przeszkadzało ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: mógłby być zajebistą gdyby: IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 09:36 A mnie sie zdaje, ale mogę się mylić, że bar Tatrzański był po drugiej stronie skrzyzowania Głogowskiej z Hetmańską, tam gdzieś w rejonach gdzie Złota Kaczka jest obecnie Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 18:11 Masz zupełną rację, Tatrzański był po lewej stronie, patrząc w dół Hetmańskiej. Nawiasem mówiąc, była to niezła mordownia...a stali bywalcy..., ale przynajmniej, jak się poszło do restauracji, to był spokój i cisza, bo całe to niepewne towarzystwo siedziało w barach. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 18:12 Miało być po prawej - sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: mógłby być zajebistą gdyby: IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 19:42 Ano, więc dobrze mi się wydawało, w końcu na Lodowej się wychowałem :) A faktem jest, że dla dziecka wejście do tego baru, a zdaje się, że parę razy tam wchodziłem (ciekawe po co ? - chyba ze zwykłej szczeniackiej ciekawości) to było dosyć traumatyczne przeżycie. A tak a propos przypomina mi się sklepik na Lodowej na wprost Załęża (obecnie warzywniak). Wtedy - przełom lat 60/70 prowadziła go nijaka Pani Roża zwana oczywiście przez wszystkich Róźią. Przepyszne oranżady w proszku tam kupowałem, no i oczywiście od razu "na sucho", że tak powiem, je konsumowaliśmy - każdy nadstawiał rączkę, lizał, a piana w ustach sama się robiła Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 19:54 O tak, te oranżady w proszku pamiętam doskonale - to jeden ze smaków dzieciństwa. Na Hetmańskiej, pomiędzy Głogowską a Reymonta, na wysokości Jarochowskiego, był sklep rybny - tam kupowało się śledzie solone w całości z beczki - pamiętam smak ikry śledziowej, słonej jak jasna cholera, ale jakiej dobrej... dzisiaj już takich śledzi nie można dostać... i komu to przeszkadzało ? Kto pamięta skład u p. Mrówki na Chociszewskiego ? taki malutki, a wszystko tam było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: mógłby być zajebistą gdyby: IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:08 A propos smaków, ale tych niezbyt, chociaż nie do końca. Pamiętam jak moi rodzice i dziadkowie wciskali mi tran... Niby mi nie smakował, ale bez przesady Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 20:28 Tran, szpinak itp. - czasem to był warunek, żeby pójść na dwór (w Krakowie mówi się "na pole" - wieśniaki...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: mógłby być zajebistą gdyby: IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:36 Heh, akurat szpinak zawsze mi smakował, zresztą mojemu synowi też - od najmłodszych lat. Do dzisiaj wcina, aż mu się uszy trzęsą. Ja też. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 22:52 To tak jakby króliki ? a schabowy ? Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Re: mógłby być zajebistą gdyby: 12.06.10, 19:46 Gość portalu: ejber napisał(a): "...Przepyszne oranżady w proszku tam kupowałem, no i oczywiście od razu "na sucho", że tak powiem, je konsumowaliśmy - każdy nadstawiał rączkę, lizał, a piana w ustach sama się robiła" I pomyśleć, że nasze niedojrzałe organizmy to przyjmowały bez żadnej konsekwencji zdrowotnej. Taka oranżada złożona z sody oczyszczanej, syntetycznego kwasu cytrynowego, sztucznego barwnika była wg dzisiejszych dietetyków istną bombą chemiczna masowego rażenia. Tym bardziej, że kosztowała tylko 50 gr, tyle co lizak. My tymczasem, którzy zajadalismy się kilogramami tego czegoś na sucho, zyjemy i niejednego młodego mozemy jeszcze zostawić w tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
jooseff Re: mógłby być zajebistą gdyby: 11.06.10, 20:37 O tak, parówki z musztardą na papierowej tacce to był hicior :) Jako mały szkrab uwielbiałem lody włoskie z budki, która stała przy barze mlecznym vis a vis Parku Kasprzaka. Fascynowały mnie neony na Głogowskiej - Czerwony Mak, Sorrento w halach targowych, gdzie spędziłem cztery godziny w kolejce po sztruks na kurtkę. Neon reklamujący ZOO, a raczej jego szczątki widać jeszcze na ścianie kamienicy przy Głogowskiej przy Strusia koło budy, gdzie sprzedawali polonijne dżinsy Revis. A gofry i lody na rogu Głogowskiej i Wyspiańskiego na tzw. tarasie... Przełaziło się przez mur na dużej przerwie w SP26, żeby odstać swoje i wciągnąć gofra... Starzejemy się... Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Re: mógłby być zajebistą gdyby: 12.06.10, 19:06 jooseff napisał: "...przy Strusia koło budy, gdzie sprzedawali polonijne dżinsy Revis." Ja jeszcze jestem takim praszczurem, który pamięta jak tę budę stawiali. Była w stylu zakopiańskim i pasowała architektonicznie do otoczenia jak drzwi do lasu. Po mieście chodziły słuchy, ze buduje ją jakiś cwaniaczek - protegowany ówczesnego I sekretarza KW PZPR Zasady. Pierwszym towarem jaki tam sprzedawano były zamki błyskawiczne marki "Alpha" a może "Alfa" - rzecz wówczas nie do dostania w innych sklepach. Na przeciw tego tatrzańskiego potworka był sklep sportowy, gdzie jako gzuby napalaliśmy się na piłki futbolowe, a największym obiektem westchnień były profesjonalne strzały do łuków. My nasze strzały do łuków zrobionych ze sznurka i drąga leszczyny strugaliśmy sobie sami z patyków. Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: mógłby być zajebistą gdyby: 06.06.10, 20:46 cfalek napisał: > Wiara będzie odpływać dalej "Według szacunków Rad Osiedli tylko w latach > 2000-2005 liczba mieszkańców Śródmieścia zmniejszyła się o 18 tys. Najbardziej > wyludniły się Jeżyce (ok. 5880) i Łazarz (5560)" Niestety racja. Sama jestem uciekinierką z Łazarza do jednej z podmiejskich gmin. Dzielnica nie dosć, że sie wyludnia to się jeszcze starzeje. W domu w którym mieszkałam mieszkają wciaż ci sami ludzie tyle, ze 20-30 lat starsi. Młodych wywiało na landy albo nowe osiedla. Jak ktoś umrze rodzina przeważnie wynajmuje odziedziczone mieszkanie studentom, a ci jak to studenci długo miejsca nie zagrzewają i nie czują związków z miejscem. Za mojego dzieciństwa Głogowska była na równi z Dąbrowskiego i Św Marcinem jedną z głównych handlowych ulic miasta. Moda Polska, Telimena, Hortex, salon z koszulami, butiki prywaciarzy, pewexy, bliskość dworca PKP i giełda ciuchów na Rynku Łazarskim oraz w zasadzie co 5 min jeżdżące w te i wew te bimby ściagały tłumy Poznaniaków i przyjezdnych. Teraz wszyscy gnają do Komornik, Swadzimia, na Franowo albo do Browaru. Głogowska umiera... Może to odwieczne prawo natury? Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: mógłby być zajebistą gdyby: 06.06.10, 22:28 "Może to odwieczne prawo natury?" - napisała Lili - może, stare odchodzi, nowe przychodzi - starzy twierdzą, że kiedyś było fajniej, młodzi nie wiedzą jak było kiedyś, i twierdzą, że teraz jest lepiej - no cóż, świat się zmienia... gusta też. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgrunwaldu Re: Łazarz IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.10, 23:21 "Za mojego dzieciństwa Głogowska była na równi z Dąbrowskiego i Św Marcinem jedną z głównych handlowych ulic miasta. Moda Polska, Telimena, Hortex, salon z koszulami, butiki prywaciarzy, pewexy, bliskość dworca PKP i giełda ciuchów na Rynku Łazarskim oraz w zasadzie co 5 min jeżdżące w te i wew te bimby ściagały tłumy Poznaniaków i przyjezdnych. " Zle patrzysz, moze dlatego ze juz nie ma Mody Polskiej, Telimeny czy Hortexu jako takich firm, natomiast ruch jest. Nie tragizowalbym, Glogowska zyje, w sobote przed poludniem sa prawie tlumy ;).Chociaz juz widac wszechimperialne punkty parabankowe/finansowe nie wiadomo co. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Łazarz 07.06.10, 17:42 Gość "Z Grunwaldu" napisał :" nie ma Mody Polskiej, Telimeny, Horteksu - nie chodzi o nazwy, tylko o firmy które znikły. Mamy teraz zamienniki - Moda Polska - lumpex, Telimena - szmatex, Horteks - Algida-bida - w Horteksie stały kolejki, a sprzedaż lodów to było kilkadziesiąt tysięcy dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Re: Łazarz 07.06.10, 19:20 Gość portalu: zgrunwaldu napisał(a): > .... ruch jest. Nie tragizowalbym, Glogowska zyje, w sobote przed poludniem sa prawie tlumy ;). Wiesz - obrazy z dzieciństwa zawsze są wyidealizowane. Nawet przedmioty wydają się były być jakby wieksze. Jak po latach odwiedziłam zupełnie przypadkowo moja podstawówkę - wszystko, ławki, parapety, okna, korytarze, sala gimnastyczna jakby skarlały, wydały się sporo mniejsze niż jak je zachowałam w pamięci. Niemniej coś jest na rzeczy. Media trabia, że Św. Marcin zamiera. Skoro nasza Hauptstrasse umiera to co mozna powiedzieć o Głogowskiej? Sama - mimo przywiązania do Łazarza, najczęściej robię zakupy dla siebie w Browarze. Na Głogowskiej ostanio kupowałam.... gazetę w jednym ze sklepów z alkoholem, skąd dość szybko przepędziła mnie zdrowo już zaprawiona i hałaśliwa eka szczonów odzianych w bluzy z kapturami. Kiedyś niewątpliwym magnesem była giełda ciuchów na Rynku Łazarskim. To dzięki sprzedawanym tam ancugom, dżinsowym jakom( ach ten pamiętny marmurek)tłumy waliły też na Głogowską do tamtejszych prywaciarskich sklepów z butami. Przyjeżdżał nie tylko cały Poznań i okoliczne landy, ale i wiara z poza regionu - no i przybywało też sporo Szkiebrów z NRD. Wraz z przemianami związanymi z upadkiem komunizmu - ciuchy z giełdy jako ersatz (tylko ersatz) luksusu przestały być magnesem. Część handlarzy pootwierało własne sklepy czy inne biznesy, na ich miejsce przyszła fala handlarzy ze Wschodu - Ormian, Ruskich, Bałtów, pojawiali się nawet Rumuni. Ci też z czasem się wykruszyli po przystąpieniu Polski do Układu z Schengen. Dziś giełda na Łazarzu prócz tradycyjnych zieleniaków jest jakby mniejszą podróbką bazaru na Bema. Czasy świetności ma w każdym razie już za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: Gra w korale IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 11.06.10, 20:26 Jeszcze jedno mi się przypomniało. Czy ktoś z was grał w korale? Ach pamietam, że mamusi niejeden naszyjnik z jabloneksu (albo cholera wie z jakiej firemki) skroiłem (przeciąłem żyłkę), żeby zagrać tzn kulnąć do dołka szybciej niż konkurenci. I pamiętam takie fajne korale - rurki na nie mówiliśmy... Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Re: Gra w korale 12.06.10, 19:20 Gość portalu: ejber napisał(a): "Czy ktoś z was grał w korale?" No pewnie! Robiło się w ziemi dołek obcasem, wyrównywało się teren wokół dołka, podeszwą ustawiało się zdobyte na ciociach, babciach i matkach korale i grało do późnego wieczora, póki cokolwiek było jeszcze widać. Te korale miały swoje dwie kategorie: szklaniaki - ze szkła i plachaje - z tworzywa, najmniej cenione. Pośród szklaniaków najcenniejsze były szklane tzw. kule duńskie z wzorkiem zatopionym wewnątrz oraz oczka (oszlifowane na kształt kamieni szlachetnych szkiełka). Rurki, choć ze szkła były zdaje się w swej kategorii najmniej warte. To był zdaje się mój pierwszy i ostatni kontakt z hazardem z prawdziwego zdarzenia. Wszak można było przegrać swój cały cenny majatek - złożony z rurek, kul duńskich i oczek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ejber Re: Gra w korale IP: *.173.15.199.tesatnet.pl 14.06.10, 16:27 A propos hazardu przypomniała mi się gra czysto hazardowa. Stawało się w odległości 2 -3 metrów od muru i rzucało w stronę tego muru monetami, najczęściej albo 20, albo 50 gr. Kto rzucił najbliżej muru wygrywał kasę pozostałych grających. No i oczywiście najbardziej cenione były tzw stójki, czyli sytuacje w których moneta po rzucie stawała prawie w pionie opierając się o mur. Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Miniaturka 12.06.10, 19:29 Na Chełmońskiego było małe kino Miniaturka. Jedno z dwóch na Łazarzu. Pierwszym była zlikwidowana potem Skala na Krauthofera. Miniaturka też podzieliła niestety los Skali. Niemniej pierwsze poważniejsze sprawy z dziewczynami zaczynałem zwykle seansem w tejże niezapomnianej Miniaturce. Świat się zmieniał - znikła Skala, zamknęli Miniaturkę. Potem to i Wilda podzieliła ten los, a Bałtyk nawet wraz z całym gmachem anihilowali... Acha, w Wildzie jest teraz Biedronka... O tempora! O mores! Pora umierać... Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Miniaturka 13.06.10, 22:47 Skala - kino z klimatem, Miniaturka, pamiętam... to były czasy, i komu to przeszkadzało ? Kto pamięta turnieje w palanta, gry w sera czy w sztekla ?, puszczanie bąków (nie to co myślicie) batem i grę w zośkę ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x albo strzelanie z klucza z gwoździem, IP: *.unitymediagroup.de 14.06.10, 00:26 do środka proszek z oskrobanych zapałek. Albo prawdziwe bomby, puszki z karbidem ;) Czasami, wspominając dzieciństwo, zastanawiam się, jak to wszystko przeżyłem? Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Re: albo strzelanie z klucza z gwoździem, 14.06.10, 20:18 Ja pamiętam zabawę, która polegała na nakręceniu nakretki na śrubę ale tylko trochę tak by pozostał otwór, w który wsypywało się materiał wybuchowy pozyskany z obranych koperytek. Im wiecej było tych koperytek tym lepiej. W tak zasypaną nakretkę wkrecało się delikatnie drugą identyczna śrubę po czym tak skręcony dynks rzucało się z całej siły o beton. Obie śruby skrecone nakretką rozrywało z efektownym hukiem i błyskiem od powstałego od uderzenia wybuchu. Też zastanawiam sie jakim cudem w zdrowiu przeżyłem swe dzieciństwo na Łazarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
marek.es Re: Miniaturka 21.06.10, 11:18 Kino Miniaturka działo do końca lat 80-tych.Będąc uczniem VIII LO często namawialiśmy naszą polonistkę, prof. Ziółkowską na seanse filmowe. W końcu trzeba było sprawdzić, jak lektury widzą inni.Sala miała 56 miejsc, więc część uczniów musiała iść (tu puście wodze fantazji). Wpuszczała mała kobieta, tzw. Węgierka. Ech... piękne to były czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
marek.es Re: Miniaturka 21.06.10, 11:21 Przepraszam za niedopowiedzenie. Chodziliśmy tam w dwie klasy, B i E. Odpowiedz Link Zgłoś
sardoniczny Pamięta ktos grę w kraje? 14.06.10, 20:07 Rysowało się na ziemi okrąg, dzieliło go promieniście na tyle równych części ilu było uczestników - jak tort. Potem rysowało się jeszcze analogicznie podzielone małe kółko centralnie wewnątrz tego okręgu. Zabawa polegała na wbijaniu noża w ziemię nalezącą do sasiada i wykrawaniu sobie terenu jego kosztem, aż do zupełnego wyeliminowania go z gry lub tzw kuchy - kiedy rzucony nóz nie wbił się w ziemię wówczas do krojenia przystępował przeciwnik. Przypominało to trochę imperialną politykę XVII, XVIII, XIX i XX wiecznych mocarstw powiekszajacych swe terytorium kosztem sasiadów. Tej grze wygrywał ten kto podbił cały "świat" czyli skroił dla siebie cały okrąg wraz ze "stolicami" czyli małym kółkiem w centrum. Jeszcze była gra w haje ( haj - nóż), która polegała na wręcz cyrkowym wbijaniu noza w ziemię z pozycji wyjściowej na palcu, łokciu, barku, brodzie, czole itd. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Łazarz 14.06.10, 21:10 Chłopaki z Łazarza mieli zawsze pomysły, aby zrobić komuś psikusa - czasem złośliwego, ale tylko tym, których się nie lubiło. Kiedyś, w naszej piwnicy była pralnia, a w niej przygotowany do remontu taki duży omurowany gar do gotowania. Były tam cegły, był piasek i cement - no a my mieliśmy klucz do tej pralni. Wymyśliliśmy w sylwestra, żeby zamurować sąsiadowi drzwi wejściowe do domu - co zrobiliśmy. Wyobraźcie sobie minę gościa - otwiera rano drzwi - i stoi przed murem... zadyma była... Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen podwórkowe rozrywki 15.06.10, 19:13 Grę hazardową w korale i w bejmy pamiętam. Była też gra w pajaca ( zwana w reszcie kraju grą w klasy). Był do niej potrzebny kawałek najlepiej płaskiego szkła i narysowany na ziemi patykiem lub na chodniku kredą ów pajac. Dziewczyny grały jeszcze w gumę do czego była potrzebna wydarta z matczynej szuflady sznajdera. Moża było też zbiorowo skakać na długiej skakance. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pyruś A co sądzicie... IP: *.icpnet.pl 18.06.10, 03:18 A co sądziecie o tej stronie www.lazarz.pl? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poz Re: Łazarz IP: *.forcom.com.pl 21.06.10, 12:30 Z dotychczasowych postów wyłania się dzielnica jak z koszmaru. Nawet wyidealizowane wspomnienia z dzieciństwa są straszne... Wyraźnie widać, że dzielnica prędzej czy później robi z mieszkańców pijaków i lumpów, a w najlepszym przypadku snobów. Normalni ludzie uciekają... Czy to kamienice działają tak na ludzi? Ja się nie dziwię, że z takich koszmarów ucieka każdy, kto może... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek.es Re: Łazarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.10, 20:27 Chyba Ciebie Bóg opuścił! W którym miejscu widzisz dzielnicę jak z koszmaru? Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Łazarz 21.06.10, 21:31 Dla takiego cymbała, wszystko co inne od jego wyobrażeń, to koszmar. Taki człowiek (cymbał) to koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
poz3 Re: Łazarz 21.06.10, 23:15 Wystarczy przejść się po dzielnicy, nawet na norc'u. Ponure, przytłaczające ulice zastawione samochodami, mieszkańców praktycznie nie widać, jedynie trochę na głównych ulicach, gdzie zmuszeni są robić zakupy wśród spalin i hałasu. Poruszać się można tylko samochodem, rower nie ma tam racji bytu. Wiele budynków jest na prawdę wypasionych, ale co z tego, skoro otoczone są morzem asfaltu. Taka asfaltowa pustynia, wroga każdemu, przyjaźnie witająca tylko samochody... Jedyne przyjemne miejsca które się rzucają w oczy to parki Wilsona i Kasprowicza. Ale większość mieszkańców ma do nich daleko, a na co dzień musi siedzieć zamknięta wśród depresyjnych ścian niczym w jakimś więzieniu, gdzie jedynym pocieszeniem są gzymsiki czy kolumienki na kamienicach... Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Łazarz 22.06.10, 17:36 Do poz3 - może opisz swoje miejsce urodzenia, czy wychowania - może wtedy będziemy wiedzieli, skąd u Ciebie taka frustracja ? Odpowiedz Link Zgłoś
poz3 Re: Łazarz 22.06.10, 23:11 Ja wychowałem się w miejscu, gdzie pod nosem, zamiast wrogich i przytłaczających uliczno/parkingowych labiryntów, miałem ławeczki, plac zabaw, boisko i alejki, po których jako brzdące zasuwaliśmy rowerami. Bogato nie było, ale w porównaniu do Łazarza, gdzie nie możesz wyjść z domu bo zaraz rozjadą Cię samochody albo pobiją pijacy w bramach, to był raj... Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Łazarz 23.06.10, 20:02 Dobrze napisałeś : "to był raj" - był, na Łazarzu w latach mojej młodości też był raj - samochodów niewiele, ludzie uśmiechnięci, bez pośpiechu, na chodnikach sprzedawcy gorących parówek, lodów, wody sodowej z saturatora z sokiem lub bez..., młodzi ludzie z gitarą śpiewają "Anna Maria" Czerwonych gitar, czy inne piosenki, i giełda słynna na cały Poznań... Odpowiedz Link Zgłoś
cfalek wspominki, a teraźniejszość 25.06.10, 22:46 sam piszesz w czasie przeszłym, a dziwisz się, że ktoś realnie dostrzega "mankamenty" teraźniejszości. bankowo-ślubno-apetkowo Głogowska, lejek może zdobyć miano najbardziej zasranego miejsca w mieście, w parku nie działa fontanna, wszędzie auta, że łazić nie ma gdzie. to fakty Zamiast wypytywać o pochodzenie, może wskazałbyś co sprawia, że na Łazarzu teraz warto żyć? czego na razie nie udało się spier...? Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: wspominki, a teraźniejszość 26.06.10, 22:24 Czytając wszystkie posty, można było doczytać, że przeszliśmy z rozrzewnieniem do trybu wspominkowego. Piszesz o obecnych mankamentach Łazarza - a napisz gdzie ich nie ma ? wszystko się zmienia - nieraz na lepsze - częściej na gorsze... tak to jest, ale jak przyjemnie było powspominać... Nie denerwuj się, dobre wspomnienia pozwalają lepiej znaleźć się w dzisiejszej zasranej rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz_nowak Re: wspominki, a teraźniejszość 08.07.10, 18:48 Coraz bardziej mam wrażenie, że bez radykalnych porządków nie obędzie się. Na przykład wyburzania oficyn w ramach rewitalizacji jak to robiono w FFM. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: wspominki, a teraźniejszość 11.07.10, 13:36 A co to, albo gdzie jest to FFM ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tur Dewastacja dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.10, 22:03 Placyk zieleni przy Rynku Łazarskim otoczono chodnikiem z łupanej kostki granitowej po której trudno chodzić. Na ulicy Górczyńskiej ułożono na jezdni kostkę brukową aby zwiększyć mieszkańcom hałas generowany przez samochody. Oto przykłady wyrzucania pieniędzy w błoto. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Dewastacja dzielnicy 27.06.10, 22:42 Gość portalu: tur napisał(a): > Placyk zieleni przy Rynku Łazarskim otoczono chodnikiem z łupanej > kostki granitowej po której trudno chodzić. To dla Ciebie jakiś problem ? - nie chodź ! a przy okazji - jaka to jest ta "kostka łupana" ? > Na ulicy Górczyńskiej ułożono na jezdni kostkę brukową aby zwiększyć > mieszkańcom hałas generowany przez samochody. > Oto przykłady wyrzucania pieniędzy w błoto. Zupełny brak zrozumienia aspektu ekonomicznego, a tam gdzie kostka, tam nie ma błota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tur Re: Dewastacja dzielnicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.10, 21:46 Kostka łupana to fachowa i handlowa nazwa dla tego typu kostki. To dosłownie łupany czy przełamany blok kamienia. Może być też kostka szlifowana do gładkiej powierzchni i wtedy nadaje się do chodzenia. Problemem jest to że ja za tę głupotę inwestycyjną płacę z moich podatków. Tam gdzie leży kostka na ulicy zawsze będzie hałas. A to jest powód aby uciekać z takiego głupiego miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: Dewastacja dzielnicy 01.07.10, 18:39 W temacie kostki łupanej mnie oświeciłeś, ale Twoje podejście do miejsca w którym żyjesz, jest okropne - masz rację - wyprowadź się na zadupie - Poznań to nie miejsce dla Ciebie - myślę, że nikt za Tobą płakał nie będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
cfalek a mi żal logicznie myślących opuszczających miasto 01.07.10, 19:27 przez jego politykę. Hałas jest jednym z głównych powodów wyprowadzki poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,4031268.html Niedostateczna ochrona akustyczna w SWOT strategii miasta jest wymieniona jako zagrożenie dla głównego celu: ZAMIESZKANIE . A budowanie teraz jezdni z jakiejkolwiek kostki, gdy dostępne są technologie cichych nawierzchni powinno być karane. p.s. nadal czekam na konkretny co tu takiego fajnego teraz na Łazarzu jest - wymyślisz coś? Odpowiedz Link Zgłoś
wuzet21 Re: a mi żal logicznie myślących opuszczających m 01.07.10, 22:22 To trudno określić, to tak jak z kobietami - każda w sobie coś ma, dla każdego coś innego...Łazarz to Łazarz, drugiego takiego w Poznaniu nie ma. Jakie mogą być podane konkrety odnośnie miejsca urodzenia - to moje miejsce, najważniejsze, najładniejsze, a mogę powiedzieć, że wiele miejsc już widziałem, a że mogło by być jeszcze ładniejsze, albo pozostać choćby takie jak było - mogło by, ale czas nie stoi w miejscu, i na to też, nic poradzić nie można... Nie staraj się widzieć tylko minusów - plusy lepiej wpływają na samopoczucie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Łazarz IP: *.echostar.pl 08.07.10, 21:01 na Łazarzu brakuje rozwiązań dla rowerzystów - Głogowska, Hetmańska, Kolejowa, Kasprzaka, Matejki są antyrowerowe, lepiej nie wsiadać na rower jeśli ktoś chce żyć, antyrowerowe getto. Odpowiedz Link Zgłoś
poz3 Re: Łazarz = antyrowerowe getto 09.07.10, 13:12 Zgadza się, to jest prawdziwy koszmar. Co ciekawe, tymczasem Plaza uruchamia bezpłatną wypożyczalnię rowerów. epoznan.pl/news-news-19618-WSKOCZ_NA_ROWER_W_POZNAN_PLAZA__-_bezplatna_wypozyczalnia_rowerow Jak widać nawet zgniłokapitalistyczne ;) blaszaki są bardziej przyjazne dla mieszkańców miasta niż te stare dzielnice. Odpowiedz Link Zgłoś
lili_marleen Nostalgicznie podnoszę wątek 12.06.13, 08:07 Przy okazji przypominam i wklejam link ze zdjeciami mojej dzielnicy z lat 60 ub. wieku www.trzyoblicza.klubkrag.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś