Dodaj do ulubionych

Po powodzi woda śmierdzi

12.06.10, 09:33
Holandia - woda krystaliczne czyta. Powszechnie pita centralnie z kranu. Mozna by butelki zywca kranowka napelniac i nie byloby roznicy.
Glupio sie przyznac... zoltawy slad na wannie powstal mi dopiero po pol roku nie mycia jej srodkami chemicznymi, ot zwykle splukiwanie starcza... wiec jak widac... jak sie chce to mozna

A w Poznaniu? Pare dni, zolty osad i szorowanko! I takie cos mam niby pic pozwalajac by tez zolty osad w takiej ilosci mi sie na nerkach osadza? Kpiny W Poznaniu tylko butelkowana do picia.

Sam jak przyjezdzam do Poznania, to za kazdym razem mysle, ze jakas awaria... sie nie dziwie juz, ze jak kiedys studenci do nas z wymiany przyjechali to nawet myli sie woda z 5l butelek!
Obserwuj wątek
    • mrmrmr2010 Po powodzi woda śmierdzi 12.06.10, 09:33
      U mnie na Ogrodowej też śmierdzi i jest żółta, więc nie tylko Dębiec i Wilda
      ma ten problem. Pani rzecznik (chyba raczej wodnik...) powinna jeszcze
      poinformować jak długo to potrwa.

      Herbata smakuje jakby woda do jej przygotowania pochodziła z basenu. Pomaga
      odstawienie wody w dzbanku na kilka godzin. Chlor się nieco ulotni, zostaje
      jedynie kolor - lekko słomkowy...
      • Gość: gośc Re: Po powodzi woda śmierdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 09:35


        cool.gif Jak donoszą moi znajomi z Sandomierza, kilka dni temu miało tam miejsce
        wydarzenie, o którym milczą wszystkie media. Zastanawialiście się może, co się
        premieru Tusku stało w ust korale? Zaciął się przy goleniu? Zagryzł wargę
        mocując się z powodzią i mu tak zostało? Dostał od żony?

        Nie, moi państwo. Otóż pan premier ze swoją świtą postanowił się polansować na
        terenach powodziowych i pofotografować, żeby ładnie wypaść w gazetach. Nie
        prxewidział jednego - że wytrzymałość nerwowa powodzian ma swoje granice. Na
        widok pozowania do sesji fotograficznej ludzie rzucili się na ochroniarzy i
        zaczęli ich po prostu lać. Jeden facet przedarł się do samego Tuska go trzasnął
        w zęby. O dziwo, ochrona nie strzelała ani nic, a i Tusk dyskretnie milczy o
        takim casus pascudeus. Wraz ze świtą zmykał chyłkiem, ścigany gniewnymi
        okrzykami ludzi, których powódź doprowadziła do rozpaczy, a arogancja władz - do
        wściekłości. "Już my was wybierzemy!", "My wam damy wybory!"

        Nie można się dziwić postawie mieszkańców zalanych terenów. Ci, co tam byli -
        nie na brzegu, ale na środku tego olbrzymiego, nowego akwenu, który rozciąga się
        na przestrzeni 15 kilometrów, od Sandomierza do Tarnobrzega. Wojna nie zdołałaby
        spowodować większych strat, chyba atomowa. Tysiące domów, które już nigdy nie
        będą zdatne do użytku, nawet gdyby ich właściciele mieli pieniądze na remont.
        Tysiące budynków gospodarczych, sklepów, zakładów, szkół, placówek służby
        zdrowia, urzędów, kościołów - wszystko zniszczone doszczętnie. Do wymiany będzie
        w nich wszystko, prócz murów, stropów i dachów. Każdy, kto budował dom, wie, że
        największe koszty ponosi się na etapie kładzenia instalacji i wykończeń. A co z
        miejscami pracy? Ci ludzie zostali bez środków do życia, bez domów, bez
        perspektyw, bez szans na poprawę losu. Nawet jeśli państwo im pomoże, to na
        pewno nie w takim zakresie, by pokryć choćby trzecią część strat. Nie będzie
        pracy, nie będzie szkół, przychodni, nawet cmentarzy nie będzie. Wyobraźcie
        sobie, gdzie pochować zmarłych członków rodziny, skoro wszystko na kilkanaście
        kilometrów wokół jest pod wodą? Jak odwiedzić rodzinę w szpitalu? Jak zapewnić
        byt dzieciom?

        Ci, którzy prowadzą akcję ratunkową dziwią się, że nie wybuchła jeszcze epidemia
        - ale do przedwczoraj było chłodno. Teraz mamy tropikalne upały. Setki tysięcy
        zwierząt rozkładając się, zatruwają wodę i ziemię, budynki i te sprzęty i
        instalacje, które ocalały. Gniją rośliny, żywność. Po wodzie pływają sprzęty
        wyniesione przez wodę z budynków. Do tej wody nie można zanurzyć ręki, by bie
        narazić się na ciężkie zakażenie, zachłyśnięcie się nią to, dosłownie, stan
        zagrożenia życia.

        Media kłamią, nie pokazując grozy sytuacji. Kłamią ręka w rękę z władzą, której
        wydaje się, że ma szanse ponownie oszukać naród. Telewizja nie pokazuje tych
        dantejskich scen, jak nie pokazała premiera przyjmującego na zęby poparcie
        wdzięcznego narodu. sad.gif
        Go to the top of the pageraport
        • rockville Re: Po powodzi woda śmierdzi 12.06.10, 10:53
          Gość portalu: gośc napisał(a):

          >
          >
          > cool.gif Jak donoszą moi znajomi z Sandomierza, kilka dni temu miało
          tam miejsc
          > e
          > wydarzenie, o którym milczą wszystkie media. Zastanawialiście się
          może, co się
          > premieru Tusku stało w ust korale? Zaciął się przy goleniu? Zagryzł
          wargę
          > mocując się z powodzią i mu tak zostało? Dostał od żony?
          >
          > Nie, moi państwo. Otóż pan premier ze swoją świtą postanowił się
          polansować na
          > terenach powodziowych i pofotografować, żeby ładnie wypaść w gazetach.
          Nie
          > prxewidział jednego - że wytrzymałość nerwowa powodzian ma swoje
          granice. Na
          > widok pozowania do sesji fotograficznej ludzie rzucili się na
          ochroniarzy i
          > zaczęli ich po prostu lać. Jeden facet przedarł się do samego Tuska go
          trzasnął
          > w zęby. O dziwo, ochrona nie strzelała ani nic, a i Tusk dyskretnie
          milczy o
          > takim casus pascudeus. Wraz ze świtą zmykał chyłkiem, ścigany gniewnymi
          > okrzykami ludzi, których powódź doprowadziła do rozpaczy, a arogancja
          władz - d
          > o
          > wściekłości. "Już my was wybierzemy!", "My wam damy wybory!"
          >
          > Nie można się dziwić postawie mieszkańców zalanych terenów. Ci, co tam
          byli -
          > nie na brzegu, ale na środku tego olbrzymiego, nowego akwenu, który
          rozciąga si
          > ę
          > na przestrzeni 15 kilometrów, od Sandomierza do Tarnobrzega. Wojna nie
          zdołałab
          > y
          > spowodować większych strat, chyba atomowa. Tysiące domów, które już
          nigdy nie
          > będą zdatne do użytku, nawet gdyby ich właściciele mieli pieniądze na
          remont.
          > Tysiące budynków gospodarczych, sklepów, zakładów, szkół, placówek
          służby
          > zdrowia, urzędów, kościołów - wszystko zniszczone doszczętnie. Do
          wymiany będzi
          > e
          > w nich wszystko, prócz murów, stropów i dachów. Każdy, kto budował
          dom, wie, że
          > największe koszty ponosi się na etapie kładzenia instalacji i
          wykończeń. A co z
          > miejscami pracy? Ci ludzie zostali bez środków do życia, bez domów, bez
          > perspektyw, bez szans na poprawę losu. Nawet jeśli państwo im pomoże,
          to na
          > pewno nie w takim zakresie, by pokryć choćby trzecią część strat. Nie
          będzie
          > pracy, nie będzie szkół, przychodni, nawet cmentarzy nie będzie.
          Wyobraźcie
          > sobie, gdzie pochować zmarłych członków rodziny, skoro wszystko na
          kilkanaście
          > kilometrów wokół jest pod wodą? Jak odwiedzić rodzinę w szpitalu? Jak
          zapewnić
          > byt dzieciom?
          >
          > Ci, którzy prowadzą akcję ratunkową dziwią się, że nie wybuchła
          jeszcze epidemi
          > a
          > - ale do przedwczoraj było chłodno. Teraz mamy tropikalne upały. Setki
          tysięcy
          > zwierząt rozkładając się, zatruwają wodę i ziemię, budynki i te
          sprzęty i
          > instalacje, które ocalały. Gniją rośliny, żywność. Po wodzie pływają
          sprzęty
          > wyniesione przez wodę z budynków. Do tej wody nie można zanurzyć ręki,
          by bie
          > narazić się na ciężkie zakażenie, zachłyśnięcie się nią to, dosłownie,
          stan
          > zagrożenia życia.
          >
          > Media kłamią, nie pokazując grozy sytuacji. Kłamią ręka w rękę z
          władzą, której
          > wydaje się, że ma szanse ponownie oszukać naród. Telewizja nie
          pokazuje tych
          > dantejskich scen, jak nie pokazała premiera przyjmującego na zęby
          poparcie
          > wdzięcznego narodu. sad.gif
          > Go to the top of the pageraport
          Ochrona nie strzelala-powinni zatrudnic tego policjanta z Piatkowa,
          ktory strzelal do zlodzieja telefonu komorkowego !!!
    • Gość: kropka Radni miejscy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 11:56
      w tej sytuacji powinni zlecić kontrolę. Załączam cytat z raportu NIK-u sprzed 8 lat w sprawie wody pitnej:
      "w Poznaniu Powiatowy Inspektor Sanitarny w latach 1999 – 2000 nie przeprowadzał badań wody z 222 studni publicznych zlokalizowanych na terenie Poznania, głównie ze względu na fakt niewykorzystywania tych studni, utrudniony dostęp i niespełnianie warunków jakościowych wód, w związku z powyższym na właścicieli studni o złej jakości wody nałożony został obowiązek oznakowania tych studni. Przeprowadzone w 2001 r. przez Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Poznaniu badania 6 studni wykazały, że woda tylko w jednej spełniała wymagania rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 04.09.2000 r., natomiast w pozostałych 5 studniach przekroczenia obejmowały od 3 do 6 podstawowych parametrów, w tym bakterie grupy Coli. Powiatowy Inspektor Sanitarny zobowiązał właścicieli studni do umieszczenia informacji o złej jakości wody. W wodzie pobranej do analizy w kwietniu i w lipcu 1999 r. przez PSSE, ze źródła naturalnego przy ul. Sępiej w Poznaniu stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych wskaźników bakteriologicznych określonych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 31 maja 1977 r. w sprawie warunków jakim powinna odpowiadać woda do picia i na potrzeby gospodarcze. W kwietniu 2000 r. pracownicy PSSE stwierdzili, że źródło zostało zdewastowane i w związku z tym nie badano jakości wody z tego źródła".
    • ejtej Po powodzi woda śmierdzi 12.06.10, 13:01
      To nieprawda że woda na Wildzie śmierdzi chlorem powiedziałabym, że raczej
      śmierdzi jak woda z jeziora
      • Gość: Bronek z WSI Bronek Branicki smierdzi zdrada IP: 95.108.0.* 12.06.10, 13:04
        taki sam odor leci o Peło bo dzisiaj nikt po rosyjsku nie przepraszal rosjan
        jescze...dla mnie zdrada bratniego narodu ktory przejrzyscie i doskonale
        prowadzi sledztwo w sprawie wspolnej zbrodni. Rauber szybko z Ewa kopacz
        bohaterka tamtych dni.

        www.niezalezna.pl/photorelation/show/id/147/photo_id/2469#photorelation_147
      • cfalek właśnie, nie chlorem, a żyburą wali 12.06.10, 17:00

    • delphine85 Po powodzi woda śmierdzi 12.06.10, 15:29
      A już myślałam, że to tylko mnie kubki smakowe wariują i węch oszukuje.
      Normalnie jakbym piła coś pomiędzy brudną wodą z jeziora a chlorowaną
      wodą z basenu, ostatnio tak ohydną wodę do mycia miałam w Kairze (i
      herbata też z niej była wstrętna). Coś ohydnego.
      • delphine85 Re: Po powodzi woda śmierdzi 12.06.10, 15:30
        ach, no i to na ulicy Rataje, nie mam pojęcia pod którą z tych
        mniejszych dzielnic podpadamy :)
        • Gość: ach Re: Po powodzi woda śmierdzi IP: *.icpnet.pl 12.06.10, 17:40
          na starym mieście też taki syf w kranach - wiec ktoś tu kreci!
          żenada jak zwykle...
          • Gość: kajak Re: Po powodzi woda śmierdzi IP: *.icpnet.pl 13.06.10, 22:40
            Zgadza się na Starym Miescie już dwa tygodnie śmierdz jakby gazem, a
            jaz kranu często piję...tylko patrzec jak zacznę swiecic....
        • Gość: mis Re: Po powodzi woda śmierdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 21:25
          na osiedlu Rataje tez woda śmierdzi chlorem
    • Gość: Smochowice Re: Po powodzi woda śmierdzi IP: 87.204.189.* 12.06.10, 23:14
      Widać to bardzo jednak zależy od dzielnicy, bo np. na Smochowicach woda prosto z kranu, również teraz, krystalicznie czysta i całkowicie bez smaku (taka powinna być). Mam dzbankowy filtr Brita, ale do picia używam prosto z kranu - po co usuwać dobre minerały, gł. twardość węglanową. (Filtrowanej wody używam do gotowania na herbatę/kawę, aby właśnie osad z węglanu wapnia się nie tworzył w czajniku elektrycznym).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka