Dodaj do ulubionych

Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert

18.07.10, 19:46
Panie Redaktorze!
Trzeba zauważyć, że nie istnieje coś takiego jak "spokojna dzielnica
mieszkaniowa". Zgodnie z polskim prawem, każdy może otworzyć
hałaśliwą dyskotekę gdzie tylko chce, nawet w środku blokowiska.
Jeżeli jest na własnym gruncie - zapewniam, że nikt takiego
przybytku nie usunie!
Ze sprzedażą alkoholu, który jest główną przyczyną awantur, bijatyk
i obszczywania klatek schodowych - jeszcze prościej. Urząd nie ma
prawa nie wydać koncesji, jeżeli spełnione są warunki formalne.
Obserwuj wątek
    • trzeci_kot1 Panie Wybieralski - jaki Pan jest bezmyslny .... 18.07.10, 19:59
      A jesli ktos nie ma wyboru zeby wyprowadzic sie z centrum? Rozumiem,
      bylo to zbyt trudne pomyslec, ze wyprowadzka skadkolwiek laczy sie z
      reguly z ogromnym kosztem. Chetnie skorzystam z Panskiego pomyslu,
      jesli zafunduje mi Pan pokrycie kredytu lub kupi mieszkanie w tzw
      spokojnej dzielnicy.
      Mieszkanka centrum.
      • Gość: kabak Dopłacać do przeniesienia na obrzeża? IP: *.acn.waw.pl 19.07.10, 10:27
        Co prawda nie mieszkałem nigdy w Poznaniu, ale wszędzie, gdzie
        mieszkałem, mieszkania w centrum były najdroższe. Więc po
        wyprowadzce do spokojniejszej odległej dzielnicy pozostaje jeszcze
        na czysto spory zysk!
        Chyba że ktoś mieszkanie w centrum dostał z kwaterunku, ale w takim
        wypadku trzeba przypomnieć stare przysłowie o koniu i zębach.
      • Gość: zuza Re: Panie Wybieralski - jaki Pan jest bezmyslny . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 11:10
        gwarantuję Pani, że za cenę sprzedaży mieszkania w centrum kupi Pani dużo
        większe mieszkanie w spokojniejszej dzielnicy. Tak to już jest że mieszkania w
        centrum są zawsze najdroższe
        • Gość: aa Re: Panie Wybieralski - jaki Pan jest bezmyslny . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:32
          Ale nie wszyscy mogą sprzedać mieszkanie. Nie wszyscy tez maja
          mieszkanie kwaterunkowe i tzw darowanego konia i jego zęby:/
    • Gość: czytelnik Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.izacom.pl 18.07.10, 20:43
      Panie Michale,
      Pisze Pan, że KontenerArt musi zostać na Chwaliszewie, nawet kosztem
      wyprowadzki kilku osób na przedmieścia. Kiedy i w jakich godzinach
      osoby te mogą się do Pana zgłaszać po pieniądze niezbędne do
      realizacji Pańskiego jakże pożytecznego pomysłu?
      Pozdrawiam
    • Gość: gosc portalu. Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.10, 20:52
      trzeba bylo isc na zgramadzebie swiadkow jehowy to bys odetchnal z ulga od
      halasy ryku kwiku i targania nerwow grand awantur chlania piw szczania pod mur
      i dys doznal pokoju ducha i serca i bys posluchal o jehowie bogu ja tak zrobilem
      i w zadumie nad tym swiatemrelaks relaks relaks spie spokojnie,
    • cfalek przychodzi hałasliwy sąsia to się wyprowadź?? 18.07.10, 20:55
      Na szczęście Panie Redaktorze, jest prawo i pojęcie immisji, nietykalności
      mieszkania, prawo do ochrony zdrowia, które można skutecznie wykorzystać. Dla
      grupy mieszkańców opłacenie prawnika, który skutecznie ich problem rozwiąże
      nie powinno być problemem.

      Niech miasto wykorzysta mapę hałasu jaką zrobiło, przyzna się oficjalnie, że
      nie ma bladego pojęcia jak tym fantem zarządzać(w okół wszystkich głównych
      ciągów komunikacyjnych, gdyby teraz tworzono tam mpzp nie można by ich
      przeznaczyć na funkcje mieszkalne, śródmieście zwłaszcza), zacznie lobbować o
      zmianę prawa środowiska, kodeksu cywilnego i wykroczeń i wtedy zarządzi wielką
      zamianę mieszkań.

      Hałas to była kiedyś stosowana w Chinach tortura: Kto obraża Najwyższego, nie
      będzie powieszony, lecz fleciści, dobosze i heroldzi będą wokół niego czynić
      hałas dniem i nocą, póki nie padnie martwy, albowiem to jest właśnie
      najcięższa kaźń. (wiki)

      A teraz to nagle kultura?
      • cfalek w ankiecie brak opcji "przestrzegać prawa" 19.07.10, 11:23
        a każdemu kto mówi jak ci się nie podoba to się wyprowadź mówię:

        Jak chcesz mieszkać w mieście to zapoznaj się z pojęciem immisja i kultura osobista.
        U siebie na polu, ryknij se kładem, pierdnij motocyklem, zawyj silnikiem,zapodaj
        z samochodowego alarmu, włącz muzę na maksa, zarycz po pijaku

        Silent disco z festiwalu Malta powinien być przykładem i wymogiem, chcesz mieć
        hałas we łbie - załóż se słuchawki, jest wilk syty i owca cała.

        A głównym powodem jest beznadziejne zarządzanie przestrzenią i kwestią
        transportu przez miasto w kontekście hałasu, które wzbrania się jak może przed
        uspokajaniem ruchu, co chwila robiąc loda kierowcom, bojąc się podejmować
        właściwe, nowoczesne działania. Później człowiek cały dzień atakowany hałasem,
        nie jest wstanie wykazać tolerancji, choćby bardzo się starał. efekty
        niedziałania miasta można zobaczyć na mapkach:
        bip.city.poznan.pl/bip/public/bip/uchwaly.html?co=print&uc_id_uchwaly=25401
        Miasto to ograniczona przestrzeń, gdzie mają się realizować potrzeby, często
        wzajemnie sprzeczne. I nie ma w nim miejsca, by każdy mógł mieć wszystko i robić
        to co chce. Biorąc poniższe pod uwagę, należy stwierdzić, że obecnie prawdziwych
        polityków niema, są tylko skamlący o poparcie, różnej maści samochodowych
        egoistów,a ci wiadomo nadzierać się potrafią najbardziej, bo przecież napędzają
        gospodarkę, płacą podatki i im się należy.
    • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 18.07.10, 22:13
      A w środku którego poznańskiego blokowiska jest jakaś dyskoteka?

      Swoją drogą, czy mieszkańcy Chwaliszewa wnioskują o zamknięcie tej dzielnicy dla ruchu samochodowego, który jest głównym generatorem hałasu (o zanieczyszczeniach nie wspomnę) w miastach? A na Chwaliszewie tu i tam zdaje się jeszcze bruk jest, który tylko wzmaga problem?
      Niestety, wbrew pozorom hałas jest pojęciem dość subiektywnym. A podpieranie się rozporządzeniem (konkretnie zdaje się tym, żeby nie gadać po próżnicy: Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku, Dz.U.2007.120.826) niewiele da, bo nagle się może okazać, że jest ono fikcją, bo w miastach (a mówimy tu o śródmieściu!) normy są w zasadzie ciągle przekroczone. I co wtedy? Z okna wyskoczyć?

      • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 18.07.10, 23:39
        Gość portalu: VROOOM napisał(a):

        > A w środku którego poznańskiego blokowiska jest jakaś dyskoteka?

        A jednak jest, nad moim sufitem. Oraz piętro niżej, pod podłogą. Obie nielegalne, w prywatnych mieszkaniach. O północy i jeszcze później. Oczywiście, mogę zawiadomić stosowne organa, ale wyglądałoby to mniej więcej tak, jakbym próbował zawiadomić znak drogowy o tym, że droga jest dziurawa.

        W naszym mieście chyba nie ma "stref ciszy", ani też pór, kiedy to nie powinno się hałasować. Impreza czy koncert której odgłosy bombardują sporą część miasta grubo po północy nie jest niczym niezwykłym. Ci którzy nie uczestniczą bądź nie są zainteresowani - są wprost gwałceni.

        Co ciekawe: gdybym miał sporządzić listę największych uciążliwości tego miasta - jedno z pierwszych miejsc [jeśli nie pierwsze] zająłby właśnie hałas. Ciekawostka polega na tym, że ten rodzaj hałasu generowany przez samoloty F-16 nie zdobyłby pierwszego, ani nawet piątego miejsca w rankingu.

        Miasto to nie zabytki, kluby, drogi. Miasto to przede wszystkim ludzie wraz ze swymi jakże różnorodnymi potrzebami. Zadaniem władz powinno być takie organizowanie życia i przestrzeni, by potrzeby wszystkich osób mogły zostać w dużej części spełnione. Nie obejdzie się też bez odrobiny tolerancji i wzajemnego szacunku.
        • Gość: 007 co tam Chwaliszewo, stadion Lecha da popalić IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 00:56
          i to dość znacznej części miasta. Przecież nie poto się buduje, żeby
          nic tam sie nie działo...
          • emissarius Re: co tam Chwaliszewo, stadion Lecha da popalić 19.07.10, 08:48
            Co prawda mieszkam dość daleko od stadionu, jednak...

            Jeśli taka impreza [np. koncert] zakończyłaby się o rozsądnej porze [np. w okolicach północy], i miałaby charakter okazjonalny - bez problemu byłbym gotów to zaakceptować, bez względu na jej rodzaj. Rozumiem, że jest wielu takich, którym jest to potrzebne, a tylko zmrok daje różne możliwości wzbogacenia pokazu.

            Problem w tym, że tego rodzaju imprezy czasem kończą się znacznie później, na dodatek wielką kanonadą w postaci pokazu sztucznych ogni [vide Malta]. Tu już nie widzę żadnego przejawu zrozumienia i szacunku dla tych, którzy chcą [czasem muszą] wypocząć.

            Stadion rzeczywiście da się we znaki niejeden raz, i to nie tylko hałasem.
            • Gość: 007 wynik działań ludzi bez wyobraźni-księgowego i ele IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 09:21
              ktryka, w roli planistów. Utopia świetlanej przyszłości, która z racji
              dojścia do władzy ekipy „równych żołądków”, zamieniającej ruch
              społeczny w partyjniactwo, nie pozwoliła na dostrzeżenie przyszłych
              zagrożeń...
        • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 12:00
          emissarius napisał:

          > Gość portalu: VROOOM napisał(a):
          >
          > > A w środku którego poznańskiego blokowiska jest jakaś dyskoteka?
          >
          > A jednak jest, nad moim sufitem. Oraz piętro niżej, pod podłogą. Obie nielegaln
          > e, w prywatnych mieszkaniach. O północy i jeszcze później. Oczywiście, mogę zaw
          > iadomić stosowne organa, ale wyglądałoby to mniej więcej tak, jakbym próbował z
          > awiadomić znak drogowy o tym, że droga jest dziurawa.
          >
          Ale zaraz, zaraz... Nie manipulujmy. Takie problemy (z sąsiadami nadającymi niemal 24h na dobę radio 'bzdet') ma również mój kolega mieszkający na wsi, więc nie wiem co to ma do tematu?

          > W naszym mieście chyba nie ma "stref ciszy", ani też pór, kiedy to nie powinno
          > się hałasować. Impreza czy koncert której odgłosy bombardują sporą część miasta
          > grubo po północy nie jest niczym niezwykłym. Ci którzy nie uczestniczą bądź ni
          > e są zainteresowani - są wprost gwałceni.
          >
          Generalnie w miastach strefy ciszy to sprawa rzadka, niemal nierealna. Po prostu nie ma miast cichych. Problem w tym, że większość hałasów przyjmujemy jak lecą, a większości z nich po prostu już nie słyszymy (w dużej części dotyczy to szumu ulicznego i gwaru).

          > Co ciekawe: gdybym miał sporządzić listę największych uciążliwości tego miasta
          > - jedno z pierwszych miejsc [jeśli nie pierwsze] zająłby właśnie hałas. Ciekawo
          > stka polega na tym, że ten rodzaj hałasu generowany przez samoloty F-16 nie zdo
          > byłby pierwszego, ani nawet piątego miejsca w rankingu.
          >
          Ameryki nie odkrywasz. :) Hałas to problem wszystkich miast. I dajmy już spokój tym F-16, bo mi tu akurat tramwaj pod oknem terkocze, a kilka razy dziennie coś latającego pasażerskiego nad głową huczy.

          > Miasto to nie zabytki, kluby, drogi. Miasto to przede wszystkim ludzie wraz ze
          > swymi jakże różnorodnymi potrzebami. Zadaniem władz powinno być takie organizow
          > anie życia i przestrzeni, by potrzeby wszystkich osób mogły zostać w dużej częś
          > ci spełnione. Nie obejdzie się też bez odrobiny tolerancji i wzajemnego szacunk
          > u.
          Dokładnie tak! Ale jak tu mówić o wzajemnej tolerancji i szacunku, skoro stawiasz sprawę tak, że miasto to NIE zabytki, kluby, drogi. A tak się składa, że wszystkie te elementy są stworzone przez ludzi i dla ludzi i są elementem koniecznym (choć oczywiście niewystarczającym) by mówić w ogóle o mieście. Ale to - podobnie jak stwierdzenie, że miasto to ludzie - to są truizmy, z których jeszcze nic nie wynika. Bo miasto to takie środowisko, w którym zawsze coś się dzieje i coś się zmienia. Trudno. Chcesz spokoju i jako takie przewidywalności? Dla Ciebie jest wieś - relatywna cisza i życie w rytmie pór roku.
          Swoją drogą, do niedawna Chwaliszewo było takim miejsce, które nie cieszyło się dobrą sławą, oględnie mówiąc (może teraz jest już lepiej?). Czy jeśli ileś osób się poskarży, że dostało tam w zęby to będzie argument, żeby po prostu zlikwidować Chwaliszewo? Bo to jest niestety trochę taka logika.
          • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 15:07
            Gość portalu: VROOOM napisał(a):

            > Dokładnie tak! Ale jak tu mówić o wzajemnej tolerancji i szacunku, skoro stawia
            > sz sprawę tak, że miasto to NIE zabytki, kluby, drogi. A tak się składa, że wsz
            > ystkie te elementy są stworzone przez ludzi i dla ludzi i są elementem konieczn
            > ym (choć oczywiście niewystarczającym) by mówić w ogóle o mieście. Ale to - pod
            > obnie jak stwierdzenie, że miasto to ludzie - to są truizmy, z których jeszcze
            > nic nie wynika. Bo miasto to takie środowisko, w którym zawsze coś się dzieje i
            > coś się zmienia. Trudno. Chcesz spokoju i jako takie przewidywalności? Dla Cie
            > bie jest wieś - relatywna cisza i życie w rytmie pór roku.

            Proszę wybaczyć, ale chyba inaczej rozumiem pojęcie wzajemnej tolerancji i szacunku dla potrzeb innych. Dla mnie nie oznacza to pełnej akceptacji dla wszelkich poczynań współmieszkańców w imię... no właśnie, czego?

            Do pewnego stopnia szanuje i staram się rozumieć potrzeby innych ludzi. Na znak dobrej woli - rezygnuję nawet z części swoich praw [cisza nocna od 22:00]. Jednak moim zdaniem tolerancja nie oznacza całkowitej rezygnacji z moich praw w imię wyższej idei, czy potrzeb innych. Jestem skłonny pość na daleko idące ustępstwa, ale dopóki obowiązuje art. 51. § 1 kodeksu wykroczeń, art. 144 KC, oraz art. V pkt 6 Regulaminu mojej spółdzielni - to nie ja muszę wyprowadzać się z miasta, ale ci którzy naruszają w/w powinni się z tego tłumaczyć. Wszak żyjemy w kraju, który mieni się być państwem prawa. Chyba, że coś się ostatnio zmieniło i obowiązuje prawo głośniejszego.

            Zwracam uwagę, że cisza nocna obowiązuje do godziny szóstej rano. Mimo to nie włączam głośno radia o tej porze, bo rozumiem, że inni ludzie mają wówczas pewnego rodzaju inne potrzeby. To już kolejny dowód mojej dobrej woli. Co otrzymuje w zamian? Czy ktoś liczy się z moimi potrzebami w tym zakresie? Mam to znosić i już, bo tak.
            • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 18:24
              Kiedyś był w Gazecie taki artykuł, w którym autor twierdził, że twierdza Poznań, to nie forty, ale mentalność. I chyba coś jest na rzeczy, bo mam wrażenie, że żyjesz za zasiekami paragrafów i jakichś tam lęków (np. lęku przed wielkim różowym prąciem na Starym Rynku, z tego co zauważyłem ;)). Jak się bowiem zastanowić, to 98% ludzi żyje z Tobą w całkowitej zgodzie i dzieje się to bez potrzeby wytaczania tak śmiercionośnej broni jaką niewątpliwie jest regulamin spółdzielni.
              Nikt Tobie codziennie przecież nie wybija okien, nie drapie samochodu, nie podtruwa psa i nie sika do mleka. A jeśli jest inaczej, to chyba komuś po prostu nieźle podpadłeś, ale nie jest temu winny Kontener Art, ani miasto jako takie. :)
              Żeby było jasne: uważam, że trzeba problem jakoś rozwiązać, bo kontenery stoją blisko zabudowy (jakieś 50-80 m), ale moja prywatna hipoteza jest taka, że to nie hałasem jest tu problemem - jest co najwyżej pretekstem.
              • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 19:21
                Gość portalu: VROOOM napisał(a):

                > prąciem na Starym Rynku, z tego co zauważyłem ;)).

                No ciekawa hipoteza, bardzo. Niestety, z gruntu chybiona. Dowodów oczywiście brak.

                > regulamin spółdzielni.

                Hmm, pewnie można powołać się na miłość bliźniego i Nowy Testament...

                > hałasem jest tu problemem - jest co najwyżej pretekstem.

                Czytamy ze zrozumieniem, proszę.
                • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 19:36
                  emissarius napisał:

                  > Gość portalu: VROOOM napisał(a):
                  >
                  > > prąciem na Starym Rynku, z tego co zauważyłem ;)).
                  >
                  > No ciekawa hipoteza, bardzo. Niestety, z gruntu chybiona. Dowodów oczywiście br
                  > ak.
                  >
                  A, muszę Cię przeprosić! Moja pomyłka. Od prącia (i minaretu) jest bodaj Rockville. :)

                  > > regulamin spółdzielni.
                  >
                  > Hmm, pewnie można powołać się na miłość bliźniego i Nowy Testament...
                  >
                  Pewnie można. Ja zwykle wybieram wariant trzeci: dobre wychowanie.

                  > > hałasem jest tu problemem - jest co najwyżej pretekstem.
                  >
                  > Czytamy ze zrozumieniem, proszę.
                  A to Pluralis Majestatis, czy reprezentujesz jakąś większą zbiorowość? :) W każdym razie, istoty problemu dotknął poniżej heinrichmiller. Pozwolę sobie po prostu z nim zgodzić i niczego nie dodawać:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,67,114314330,114336465,Nocne_zycie_kosztem_ludzi_komfort_albo_koncert.html
                  • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 20:21
                    Gość portalu: VROOOM napisał(a):

                    > Pewnie można. Ja zwykle wybieram wariant trzeci: dobre wychowanie.

                    Czyżbyś sugerował, że mi tego brakuje??

                    A zobaczmy może, jak tam z dobrym wychowaniem u innych:

                    poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,7979237,Bum__bum__bum__Niezapomniana_noc_dla_sasiadow.html
                    • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 20:43
                      Nie, nie sugeruję. :) A jeśli już coś sugeruję, to że dobre wychowanie jest po prostu znacznie bardziej adekwatnym rozwiązaniem do skali dyskutowanych tu problemów, niż obrzucanie się paragrafami kodeksu takiego czy owego. Można oczywiście powiedzieć, że jest to nieskuteczne, ale czy prawo jest tu skuteczniejsze?
                      Można powiedzieć, że takie czasy: coraz częściej przyjmujemy postawę roszczeniową, można powiedzieć konsumencką, bo skoro płacę podatki, to niech wszystkie moje problemy załatwia straż miejska, policja, spółdzielnia mieszkaniowa, sądy, paragrafy i wszyscy święci. Ale to już - oczywiście - dalsza dygresja.
                      • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 23:49
                        O proszę, nawet w temacie kontenerowym możliwy jest konsensus. ;-)
      • Gość: Monika Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 09:32
        Była dyskoteka na rondzie Rataje.Likwidowanie jej trwało bardzo długo.Hałas był
        tak duży ,że łomot techno było słychać w promieniu 1,5 km.
        • Gość: klakson Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 14:28
          Umówmy się, jest pewna różnica między dyskoteką na Ratajach, a
          kontenerami. To tak jak by narzekającemu na operę opowiadać że cyrk też
          długo likwidowali
          • Gość: Monika Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 16:23
            Gość portalu: klakson napisał(a):

            > Umówmy się, jest pewna różnica między dyskoteką na Ratajach, a
            > kontenerami. To tak jak by narzekającemu na operę opowiadać że cyrk też
            > długo likwidowali

            Odpowiadałam na pytanie gdzie zlokalizowano dyskotekę lub klub na osiedlu mieszkaniowym.Chodziło o sam fakt lokalizacji miejsca powodującego dodatkowy, niekonieczny hałas, a nie o poziom kulturalny czy wręcz cywilizacyjny uczestników imprezy.
      • moriach Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 09:45
        Jestem w stanie zrozumieć, że mieszkając w centrum mniejszej czy większej
        miejscowości, musimy się liczyć z ulicznym hałasem, odgłosami karetek czy straży
        jadących do zgłoszenia. Koncert czy inne wydarzenia ale raz na jakiś czas
        są również akceptowalne, ale nie widzę powodu aby tolerować ciągłe
        zakłócanie ciszy nocnej w imię dowolnej "wyższej sprawy".
    • Gość: ania Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: 217.168.131.* 19.07.10, 07:37
      no właśnie - wczoraj byłam na koncercie Myslovitz, skończyli grać ok
      23.08 i nie MOGLI bisować, bo "mieszkańcy ul. Kościuszki już śpią" -
      :( Tez uważam, ze centrum masta jest od tego "żeby się działo"
      wystarczy odwiedzić kilka europejskich stolic, które nie wymierają
      po 23, eh...
      • poz3 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 08:18
        Czemu miasto ma być tylko dla imprezujących pijaków? Niech pijacy zrobią sobie
        własna dzielnicę gdzie będą sobie imprezować do rana a nie przeszkadzać
        porządnym ludziom.
        • gulcia77 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 10:08
          Kurcze! Jeżdżę na koncerty Myslovitz dość często, z zasady nie piję. Potrafię
          imprezować do świtu bez alkoholu. Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
          Też zjeździłam kawał Europy i tylko polskie miasta o 21 wieczorem przypominają
          cmentarze. Najdziwniejsze jest to, że tętniące życiem miasto przynosi korzyści
          wszystkim. I jeszcze jedno - jak jestem śpiąca, to śpię. Bez względu na hałas.
          Więc bez przesady.
          • Gość: le ming Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: 85.222.87.* 19.07.10, 11:58
            > I jeszcze jedno - jak jestem śpiąca, to śpię. Bez względu na hałas.

            Przykro mi, niunia, ale nie każdy tak ma. Ja mogę być zrypany na maksa, ale
            kiedy jest hałas, będę co najwyżej przydrzemywał po 5 minut, budził się,
            wk*rwiał, znowu przysnę na 5 minut - i tak do zajechania. Tak się nie da żyć.
            • gulcia77 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 12:06
              Wiesz co, może to efekt kilku czynników:
              a) Rodzice nigdy się nade mną i siostrą nie trzęśli. Mieli gości, jeździli z
              nami wszędzie od maleńkości. Jak któraś z nas marudziła, że za głośno, tata
              stwierdzał krótko "jesteś śpiąca - to śpij"
              b) Miałam okazję pomieszkać dwa okna od dyskoteki "Za szybą" w Katowicach. Tak
              się przyzwyczaiłam, że budziła mnie cisza :D
              c) Od czwartego roku życia mam sąsiedztwo w postaci stadionu Polonii Bytom. Da
              się przyzwyczaić.
              To było dla jaj, a teraz na poważnie. Co proponujesz w zamian? Znasz jakieś
              większe europejskie miasto, w którym centrum wymiera o 21? Może czas zacząć
              myśleć o tym, żeby przesiedlać ludzi poza centra. Tylko problemem jest np. na
              Śląsku to, że centra to często mieszkania kwaterunkowe.
              • Gość: epitafium Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.152.142.253.dsl.dynamic.eranet.pl 19.07.10, 14:41
                gulcia77 napisała:
                Co proponujesz w zamian? Znasz jakieś
                > większe europejskie miasto, w którym centrum wymiera o 21? Może
                czas zacząć> myśleć o tym, żeby przesiedlać ludzi poza centra.

                Nie, to "centra kulturalne", które bez hałasu funkcjonować nie
                potrafią, bo hałas dla nich jest podstawą kultury, powinno się
                przenieść poza miasta. Tam dzicz spragniona takiej "kultury" będzie
                mogła ją czerpać pełnymi ręcami aż do rana i tak co noc. Nikomu to
                nie będzie wtedy przeszkadzać. Dziwne, że "tfórcy takiej kultury"
                nie wpadli na ten pomysł, oczywisty dla każdego kulturalnego
                człowieka z taką "kulturą" nie chcący mieć nic wspólnego. Już ten
                fakt przemawia, że wprowadzający "nową kulturę" nie tylko nie wiedzą
                co to kultura, ale, że powinni być wylani na pysk z pracy w której
                wprowadzają chamstwo jako model życia. Tymi, którzy i dlaczego
                obsadzili takich ludzi na tych stanowiskach powinien zająć się
                prokurator i CBA, bo przyczyniają się do szerzenia dużej
                szkodliwośći społecznej czynu.
                • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 18:29
                  O, losie słodki! Gdybyś był Grekiem (tym starożytnym), to pewnie byś na Agorze składał protesty, że Fidiasz, ten cham i prostak, od rana do nocy dłutem po kamieniu wali. :)))
        • Gość: klakson Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 13:27
          Ależ taka dzielnica jest! To właśnie centrum!
    • Gość: Mike Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 08:29
      Zakłócanie ciszy nocnej to wykroczenie z art. 51 zagrożone karą
      grzywny, aresztu lub ograniczenia wolności. Dzwoń na 112. Policja ma
      obowiązek interweniować. Tak uspokoiłem sąsiada. Dwie dyskoteki, dwie
      interwencje, sprawa w sądzie grodzkim i teraz cisza. Szybko i bez
      kosztów.
      • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 09:05
        112 to w Poznaniu alarmowy numer do... Straży Pożarnej.

        Tego rodzaju zgłoszenie [997 - Policja, Straż Miejska - 986] - aby było skuteczne wiąże się z koniecznością podania swoich danych personalnych i ewentualnego wystąpienia przed sądem.

        Po wszystkim głośny sąsiad poszuka sposobu zemsty - podpali Twoje drzwi, albo zajmie się samochodem. A Ty otrzymasz ładnie wdrukowane rutynowe postanowienie o umorzeniu sprawy z powodu niewykrycia sprawców.

        Na dodatek - od momentu zgłoszenia za ścianą masz wroga, który zrobi wszystko, by Tobie nie było miło.
        • Gość: ello Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 09:30
          zgadzam się - ludziska, z ktorymi jesteśmy czasem zmuszeni walczyc, to
          nie są kulturalni, rozumiejacy obywatele, to są tępe kmiotki, które po
          jakiejkolwiek interwencji stana na głowie, żeby zatruć ci życie.
          zgadzam sie też z poz3, że hałas to tylko połowa problemu. wiekszość
          bywalców takich koncertów czy innych wydarzeń po drodze jeszcze wysika
          mi się w bramie, połamie krzaki, wrzuci butelki do ogródka, zanim
          pójdzie w swoją stronę wydzierając się przy tym wniebogłosy...
          • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 10:43
            Gdyby jeszcze ludzie ci mieli odrobinę charakteru, i potrafili wrócić następnego dnia po rozróbie, po wytrzeźwieniu z oświadczeniem: ok sąsiedzie, przesadziliśmy. Przepraszamy. Zaraz naprawimy uszkodzony płot i zwrócimy za połamane krzaki. Byłbym w stanie wiele zrozumieć.

            Ale to całkiem nie w ich stylu. Dla nich taka rozróba i nocna demolka to powód do prawdziwej dumy i chwały w grupie - tym większej, bo uniknęli jakichkolwiek konsekwencji, i pokazali kto tu rządzi. A ten, kto dał sobie narobić szkód - wiadomo, to frajer.
        • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 12:06
          To,mam nadzieję, dygresja? Czy może realna obawa przez Ewą Łowżył, która przyjdzie, drzwi podpali i jeszcze nazwie to akcją artystyczną? :))
          • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 14:30
            Niestety, to nie dygresja, ani przenośnia.

            Jeśli poziom bezpieczeństwa w całym mieście jest taki sam, jak na moim osiedlu w nocy - to oznacza, że to "bezpieczeństwo" to tylko hasło encyklopedyczne, podobnie jak "sprawiedliwość".

            Właśnie dziś rano widziałem szklarza, który usuwał skutki weekendowych "imprez". Podobnie rozpoczyna się wiele tygodni pracy tego pana, zwłaszcza w lecie.

            Oczywiście, przy odrobinie "szczęścia" możesz złapać takiego kolesia na gorącym uczynku. Musisz jednak wiedzieć, że na całkowitą demolkę Twojego auta [wytłuczenie wszystkiego, co szklane, plastikowe i porysowanie lakieru] - potrzeba mniej niż minutę. Potem tylko kilka godzin zbierania śladów przez ekipę dochodzeniową i miesiąc oczekiwania na decyzje o umorzeniu sprawy. Przyśniło mi się? Jednak nie.

            Technika podpalenia drzwi jest jeszcze prostsza, ale z pewnych względów nie będę pisał o szczegółach.

            Oczywiście, rozumiem. Muszę to wszystko znosić, bo mieszkam w "mieście", czy tak? W przeciwnym razie nie rozumiem specyfiki dużego miasta i jestem nietolerancyjny.
            • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 14:45
              W porządku, tylko co to ma do KontenerArt?
              • Gość: ello Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 15:00
                Trochę dyskusja się uogólniła. Ja nie wiem, co to Kontener art, bo
                jak studiowałam w Poznaniu, jeszcze tego nie było. Mówimy teraz
                ogólnie o funkcji 'kulturotwórczej' centrów miast, gdzie często
                'kultura' oznacza (tak bronione przez niektórych przedmowców) ogródki
                z piwem czy koncerty. Takiej kultury nie chcemy, ze względu na jej
                konsumentów.
                Wydaje mi się, że masowe wydarzenia w miastach powinny być dużo
                lepiej zabezpieczane przez ochronę (tudzież policję, ale czemu
                organizator nie miałby ponosić większych kosztów).
                Swoją drogą, jak ktoś wspomniał, temat związany jest bardzo z ogólnym
                schamieniem młodych (głównie), a walka z tym jest baaardzo uciążliwa.
                Tylko czemu ja mam czekać aż oni "wyrosną z tego..." - bo co, teraz
                jeszcze nie rozwineły im się mózgi?
                I jeszcze tak zupelnie na marginesie: w wielu miastach mieszkania w
                centrum wcale nie są droższe niz na 'pobocznych' osiedlach. Śmiem
                twierdzić, że w głównej mierze przez hałas i brak zieleni.
              • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 15:42
                Gość portalu: VROOOM napisał(a):

                > W porządku, tylko co to ma do KontenerArt?

                Forum na którym piszemy dotyczy ogólnie uciążliwości hałasu generowanego przez rożne imprezy odbywające się w naszym mieście, w tym głównie późnym wieczorem lub w nocy. Chodzi nie tylko o to konkretne miejsce, i chyba nie tylko o hałas.

                Jestem po trzykroć za istnieniem takich inicjatyw jak KontenerArt. Nawet, jeśli budzą pewne kontrowersje. Doceniam ich funkcję kulturotwórczą - także wówczas, jeśli nie do końca ją rozumiem. Absolutnie nie jestem zwolennikiem likwidacji tej działalności.

                Chcę tylko wzajemnego konsensusu i szacunku. Świadomie i z dobrej woli rezygnuję z części swoich praw, ale chcę także, by druga strona również odrobinę ustąpiła. Dopiero na takim fundamencie można budować porozumienie.

                Zupełnie nie w tym rzecz, by miasto zamierało o 22ej. Chodzi raczej o to, by organizatorzy mieli świadomość, że o tej porze korzystają niejako z dobrej woli ludzi, których prawa są naruszane. I tyle. Aż tyle.
                • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 17:59
                  Z tego co wiem, prawie wszystkie koncerty w Kontenerze zostały przeniesione do jego wnętrza (pomimo panującej tam wtedy duchoty), a działalność kończy się w okolicach 22-23 (w weekendy możliwe, że dłużej) lub jest przenoszona do środka.
                  Przy czym w dzień okoliczni mieszkańcy zyskują fajne miejsce, gdzie można przyjść z dziećmi albo i bez, wypić sok a może i piwo, czy też poczytać książkę na leżaku. No, czegoś takiego w centrum Poznania nie było. (Mówię o własnych obserwacjach, jeśli są niereprezentatywne, proszę mnie poprawić.) W każdym razie, co jeszcze mieliby zrobić organizatorzy, aby osiągnąć pożądany poziom konsensusu?
                  • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 19:40
                    "A coś Ty się tak, chłopie, na tym KontenerArt zafiksował?" Artykuł ma szerszy kontekst.

                    Byłem tam kilka razy. Dla mnie wszystko jest ok, ale nie mieszkam w pobliżu i nie mogę ocenić, co dzieje się tam wieczorem i w nocy. Wierzę, że jest w porządku.

                    Gość portalu: VROOOM napisał(a):

                    > co jeszcze mieliby zrobić organizatorzy, aby osiągnąć pożądany poziom konsensusu?

                    Dla osiągnięcia konsensusu potrzeba dobrej woli obu stron. Proszę mi wytknąć, gdzież to ja napisałem, że wyłączną rację mają protestujący mieszkańcy?

                    Tutaj znajduje się artykuł, który ujmuje problem wyłącznie z punktu widzenia "problemu" KontenerArt:

                    poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,8149418,Kultura_za_cene_spokoju__Spor_wokol_KontenerArt.html
                    • Gość: zofia Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 17:16
                      to oczym mówicie to nie żaden konsensus tylko kompromis . Konsensus to
                      jednomyślność - czyli że każdy się w 100% zgadza i ma to samo zdanie. Jeśli obie
                      strony muszą trochę ustąpic nazywa się to kompromis.
                      • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 20.07.10, 20:45
                        Pokornie dziękuje za zwrócenie uwagi. Obiecuję uzupełnić ewentualne braki w wiedzy.

                        Pozwolę sobie jednak zauważyć, że wg słownika języka polskiego PWN konsensus to także "porozumienie osiągnięte w wyniku dyskusji i kompromisu".

                        Oczywiście, tenże sam słownik jako drugie znaczenie tego określenia podaje "zgodne stanowisko w jakiejś sprawie".

                        Również słownik współczesnego języka polskiego określa konsensus jako "porozumienie osiągnięte w wyniku rozmów, negocjacji, na podstawie wzajemnych ustępstw, zastrzegając jednocześnie, że w tym znaczeniu wyraz ten jest nadużywany.

                        I na koniec Słownik Wyrazów Obcych Wydawnictwa Europa: konsensus (łc. consensus ‘zgodność, zgoda’) porozumienie, ustalenie rozwiązania kompromisowego; zgodność opinii, zeznań, dowodów itp.

                        Mimo to poczynioną uwagę odbieram jako w części uzasadnioną i bardzo za nią dziękuję.

                        Pozdrawiam.
    • Gość: / Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 10:22
      z tego powodu sprzedalem dom w centrum miasta - od pokolen do rodziny i
      ucieklem z miasta -
      normalni mieszkancy przegraja z dzicza chciwa zyskow
      dlatego miasta wyludnija sie
      w moim miescie w ostatnich 20 latach wyprowadzili sie niemal wszyscy
      znajomi - cale miasto zmniejszylo sie o 13 000 ludzi . a centrum
      wymarlo - biegaja opo nim tylko nawalena przyszlosc narodu i policja
    • Gość: mieszkanka centrum czasem centrum przychodzi do nas a nie my do centr IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.10, 10:45
      ja jestem właśnie niespodzianym mieszkańcem centrum, niespodzianym -
      bo kupowałam mieszkanie 11 lat temu, przy spokojnym, nieco
      zaniedbanym placu w Tychach. Nagle miasto postanowiło, że ten plac
      to będzie centrum Tychów - i co? Wbrew swojej woli i swoim planom
      mieszkam w centrum. Mam obecnie pod oknem kilka knajp w ogródkami,
      fontannę szumiącą jak Niagara od 8.00 do 22.00, setki ludzi
      siedzących na ławeczkach, automaty do gry i zabawy dla dzieci. Co
      niedzielę koncerty lub inne imprezy plenerowe. Zimą lodowisko.
      Dzieje się to wszystko mimo sprzeciwu mieszkańców, bo reszta miasta
      właśnie tam widzi nasze miejskie centrum (Tychy są specyficznym
      miastem, nie ma tam naturalnego centrum, każde osiedle miało swój
      ryneczek i wybór padł akurat na nasz, jako centrum całego miasta).
      I co? Ja nie chcę być mieszkańcem centrum, nie chcę hałasu i nie
      decydowałam się na to kupując mieszkanie - okolica wyglądała wtedy
      zupełnie inaczej. Teraz oczywiście muszę ponieść potężne koszty,
      żeby się wyprowadzić. Moje mieszkanie wcale nie zyskało na wartości
      przez te zmiany, a obawiam się, że wręcz przeciwnie. Szanowny panie
      redaktorze, jeśli moje mieszkanie osiągnie wartość mieszkania na
      Rynku w Krakowie, czyli zdołam dzięki jego położeniu zrekompensować
      sobie koszty przeprowadzki, to chętnie skorzystam z tej możliwości,
      ale życie nie jest takie proste. Nie stać mnie na przeprowadzkę, a
      chciałabym czasem mieć trochę spokoju we własnym domu. Więc warto
      się zastanowić zanim wyda się sąd nad ludźmi.
      • Gość: gosc Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: 94.254.210.* 19.07.10, 14:37
        trzeba bylo się zastanowic przed kupnem mieszkania na rynku w centrum
        • Gość: też gość Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: *.152.142.253.dsl.dynamic.eranet.pl 19.07.10, 14:53
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > trzeba bylo się zastanowic przed kupnem mieszkania na rynku w
          centrum

          Jak ludzie się tam wprowadzili to ciebie głupi gnoju nie było
          jeszcze na świecie. Na pisanie opinii musisz jeszcze poczekać, aż
          zmądrzejesz bo we łbie masz, jak narazie pusto.
        • Gość: też gość Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: *.152.142.253.dsl.dynamic.eranet.pl 19.07.10, 15:00
          Gość portalu: gosc napisał(a):

          > trzeba bylo się zastanowic przed kupnem mieszkania na rynku w
          centrum

          Jak ludzie zaczęli tam mieszkać to Ciebie nie było jeszcze na
          świecie. Zanim zaczniesz pisać opinie powinieneś poczekać, aż
          zmądrzejesz. Potrwa to pewnie dość długo, ale potem nie będziesz się
          ośmieszał i chwalił głupotą.
          • Gość: gosc Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: *.adsl.inetia.pl 19.07.10, 17:40
            Jesteś pieniacz a słowa podtrzymuję. Trzeba się było zastanowić przed kupnem
            mieszkania w tym miejscu. Ludzie w tym kraju kupują bez zastanowienia, później
            mamy takie sytuacje:
            - wybudowali się na terenach zalewowych i lament, że zalało
            - kupili mieszkanie w centrum lub przy planowanej trasie szybkiego ruchu i
            lament, że teraz jest hałas większy niż 20 lat temu
            - kupili mieszkanie w pobliżu lotniska (i oczywiście nikt nie przewidział, że
            może się ono rozbudować - bo po co!) i znów tragedia

            Wybierając lokalizację trzeba się liczyć z konsekwencjami tego, co będzie w tym
            miejscu za 10-15 lat.
            • Gość: gość II Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: *.152.142.253.dsl.dynamic.eranet.pl 19.07.10, 17:57
              Gość portalu: gosc napisał(a):
              > Wybierając lokalizację trzeba się liczyć z konsekwencjami tego, co
              będzie w tym> miejscu za 10-15 lat.

              Gdzie jak gdzie, ale w Polsce takie przewidywania nie mają sensu, bo
              czy np. przewidzisz, że przed zakupionym mieszkaniem w ustronnym
              miejscu, czarna mafia nie wybuduje przed oknami dzwoniącego i
              pierdzącego głośnikami bunkra?.
            • Gość: ello Re: czasem centrum przychodzi do nas a nie my do IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 07:04
              taaa... postaraj się dowiedzieć w jakimś urzędzie, co będzie w
              sąsiedztwie twojego domu / działki za 15 lat. jak się dowiesz, daj
              znać.
    • bamber0 Pozwem zbiorowym w organizatorów... 19.07.10, 10:47
      ...i zażądać wysokiego odszkodowania. Kilka procesów i po kłopocie.
    • gulcia77 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 11:22
      Pozwolę sobie zadać pytanie formalne. To co, wszyscy oburzeni, proponujecie?
      Zamknąć w centrach miast wszystkie knajpki? Nie organizować żadnych wydarzeń
      masowych? Polska i tak jest w takie imprezy cholernie uboga.
      Może warto by było wprowadzić jakieś prawo, które regulowałoby kwestię
      powstawania imprezowni z dala od centrum, a sukcesywnie dążyć do przesiedlania
      tych, którzy nie życzą sobie w centrum mieszkać.
    • jm-x Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert 19.07.10, 11:35
      Sprawa jest prostsza niż się wydaje. Nie ma mowy o zniewoleniu
      poprzez hałaśliwą aktywność w centrach miast. Wybór miejsca
      zamieszkania jest wyborem względnie wolnym. W szczególności osoby,
      które stać na mieszkanie w centrum, mogą sobie pozwolić na
      zamieszkanie z dala od śródmiejskich hałasów. Trzeba wreszcie
      powiedzieć wprost: wybór miejsca zamieszkania związany jest z
      rachunkiem zysków i kosztów determinowanych uwarunkowaniami
      konkretnej lokalizacji. Dojeżdżając spoza centrum nie mam prawa
      rościć od mieszkańców bliżej położonych dzielnic zaniechania
      używania samochodów aby ulżyć mi w dojazdach poprzez rozładowanie
      korków. Wybierając mieszkanie zdala od centrum liczyłem się przecież
      z tym, że będę musiał przebijać się przez korki. Jeśli komuś
      kontenery lub inne hałasogenne inicjatywy tak bardzo przezkadzają -
      proponuję zamianę: za 50 metrów w centrum dam 60 metrów w Nowej Wsi -
      cisza i spokój przez cały rok gwarantowane! :)
    • al675.39312 Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert 19.07.10, 11:41
      Magda Knapowska-Niziołek napisała:

      1.Obcowanie z hałasem jest niezbywalną cechą mieszkania w centrum.
      Próby zmiany tego stanu prowadzą do zubożenia oferty rozrywkowej i
      kulturalnej Poznania.

      2. Likwidacja takich miejsc zapewni spokój i komfort
      kilkudziesięciu osobom. Ale też zachęci do opuszczenia Poznania
      studentów, młodych i starszych konsumentów kultury i całą kastę
      kreatywną, od której zależy potencjał miasta: artystów,
      projektantów, designerów, pracowników agencji reklamowych czy
      menedżerów w korporacjach.

      3.KontenerArt musi zostać. Nawet kosztem tego, że z Chwaliszewa na
      przedmieścia wyprowadzi się kilkanaście osób.

      Ad1. Obcowaniez hałasem nie jest niezbywalną cechą mieszkania w
      centrum, jest cechą mieszkania w miejscach zarzadzanych przez
      prymitywnych, nieucywilizowanynych, mimo mieszkania w mieście osób,
      które wprowadzają "nowo kulture" po swojemu na wzór miejsc
      rodzinnych, im głośniej tym pikniej, bęben i podłoga z desek.
      Jeżeli zdaniem takich osób oferta rozrywkowa i kulturalna ma zależeć
      od ilości decybeli i całonocnych prymitywnych łomotów to o kant dupy
      potłuc taką ofertę i taką kulturę a siewcą tej "nowo-kultury"
      zaproponowć należy jak najszybciej zmianę pracy na bardziej dla nich
      zrozumiałą i odpowiednią. W tym przypadku pucowanie krawężników i
      zbieranie śmieci z trawników. Jest skandalem, że takie osoby wogóle
      dopuszczane są do głosu na temat kultury, bo Ich mentalność jest
      szkodliwa społecznie. To żle wróży na przyszłość a jednocześnie w
      negatywnym świetle pokazuje władze miasta, które na taką patologię
      nie reagują w natychmiastowy sposób.


      Ad2. Jeżeli likwidacja takich miejsc zapewni spokój i zachęci do
      opuszczenia "studentów, młodych i starszych konsumentów kultury i
      całą kastę kreatywną" to bardzo dobrze, bo studenci mają się uczyć a
      nie pić i wariować po nocach. Dzięki temu pozbędziemy się
      takich "konsumentów i takiej kultury" co na dobre wyjdzie i mieszka
      ńcom i kulturze a przychamuje również wszechobecne chamstwo i brak
      poszanowania prawa. Dzięki temu zacznie rozwijać się prawdziwa
      kultura, bez prymitywnych chamów, dla których żadna impreza bez
      łomotów w nocy i alkoholu nie ma prawa być udana i istnieć.

      Ad3. Jeżeli "otoczaki" wykażą się jednak dużą siłą przebicia i
      wprowadzą po swojemu "swoją kulturę" i powszechny sposób życia i
      bycia to psim obowiązkiem "miasta" jest zapewnić mieszkańcom
      mieszkania w innym miejscu, z daleka od tej "kultury" o
      równorzędnych parametrach mieszkaniowych i opłacić to z budżetu
      miasta.

      Życzę tfórcą, siefcą i piefcą nowej kultury dalszego pomyślnego
      rozwoju i tforzenia swoich nowych dzieł kulturalnych w nocnych
      lokalach, klubach co noc, aż do rana a manna wam z nieba zacznie
      lecieć.
      • Gość: 007 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 12:02
        dzięki! taki wpis pozwala myśleć, że świat nie zwariował, do końca.

        Warto przypomnieć, że KULTURA to: „ogół duchowego i materialnego
        dorobku ludzkości, wytworzony na kolejnych etapach rozwoju
        historycznego, nieustannie utrwalany i wzbogacany...”

        Słownik współczesnego języka polskiego Warszawa 1998
      • Gość: al675.39312 Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.152.142.253.dsl.dynamic.eranet.pl 19.07.10, 12:06
        Przepraszam, ten tekst, który wzbudził zdumienie każdego normalnego,
        cywilizowanego człowieka nie napisała Magda Knapowska-Niziołek,
        tylko zwolennik "nowej kultury" michał wybieralski.
        Jeszcze raz przepraszam Panią Knapowską-Niziołek.
      • cfalek To napisał Pan redaktor 19.07.10, 12:08
        Pani Magda ma inne zdanie.

        Dziwne, że gazeta, która zainteresowała się umieraniem Śródmieścia nie
        dostrzega, że głównym powodem wyprowadzek jest hałas właśnie (+wola
        powiększenia lokalu).
      • Gość: gosc Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: 94.254.210.* 19.07.10, 14:43
        oj widać, że al675.39312 nie skalał się odwiedzeniem kontenerartu, ba nawet nie
        zadał sobie trudu, żeby poznać program i ofertę szczegółową - o tym moglibyśmy
        podyskutować. Zero rzeczowych argumentów typowe, żałosne utyskiwanie.
    • dziodu "Obcowanie z hałasem jest niezbywalną cechą 19.07.10, 12:16
      mieszkania w Centrum"
      A pomysły Gazety o wyłączeniu z ruchu samochodowego centrum Poznania to co?
      Jednym z argumentów (o ile dobrze pamiętam) był właśnie hałas, który samochody
      generują. Czyli jeden hałas jesteśmy w stanie zaakceptować, bo jest "dobry"
      ale drugi już nam nie pasuje do koncepcji?
      • wlodzimierz_nowak masterplan dla śródmieścia 22.07.10, 01:49
        Słusznie punktujesz. Miasto musi mieć strefy. Najbardziej przykładną strefą
        ciszy jest wiedeńskie Stare Miasto, które po 20tej prawie wymiera, za to jest
        gęsto zaludnione i zamieszkiwane przez najzamożniejszych z zamożnych. Podobnie
        Mediolan, gdzie całą strefę spotkań wieczornych wyniesiono nad kanały Naviglio.
        Ale są też miasta, gdzie strefy się rozdziela i sąsiadują w odległości kilkuset
        metrów, choćby paryskie Trocadero i luksusowa XVI dzielnica, podobnie londyńskie
        Soho i luksusowe Pimilco aż do parku, rzymskie średniowieczne, a potem barokowe
        miasto przeplatane jest spokojnymi placami i ulicami, ale łączy je też ciąg
        knajpek, którym podążać można od Piazza Navona do Piazza Spagna. Tak samo w
        Amsterdamie, gdzie ciche kanały sąsiadują z tymi głośnymi, a mieszkańcy
        prestiżowego Herrengracht czasem widują naćpanych przechodniów, jednak plączą im
        się dwoma ciągami, poza tym mają spokój. A w dzień w tę mozaikę wpleciony jest
        jeszcze handel i usługi. I te wszystkie miasta godzą hałas, zgiełk, ciszę i
        przyjemność z życia. Ale nad tym wszystkim musi czuwać planista, a nie
        "niewidzialna ręka".
    • kontenerart1 KontenerArt 19.07.10, 12:54

      Inicjatywa nasza spotkała się z dużym entuzjazmem i wybuchami spontanicznej
      radości wśród młodej, twórczej, kulturalnej społeczności Poznania. Wielu
      poczuło, ze jest dla nich bezpretensjonalne miejsce w centrum miasta.

      Idea KontenerART czyli Mobilne Centrum Sztuki oraz pracownie artystyczne są
      tym miejscem, gdzie można czuć się bezpiecznie i gdzie nie ma prymitywnego,
      agresywnego towarzystwa. Oraz nie ma prostackiej oferty kulturalnej.
      U nas można posłuchać, obejrzeć najlepszą ofertę kulturalną artystów Poznania
      i zaproszonych gości z kraju i zza granicy. To miejsce po dwóch miesiącach
      działania ma na koncie ponad setkę cennych wydarzeń artystycznych.

      Po sygnałach o dokuczliwym hałasie od mieszkańców Chwaliszewa - postanowiliśmy
      szybko zadziałać i po kilku dniach zatrudniliśmy profesjonalną ochronę, która
      codziennie pilnuje porządku na naszym terenie od godz.21 do 6 rano. Pan
      ochroniarz jest zawsze wieczorem i w nocy obecny a o godz. 22.00 zdecydowanie
      przycisza muzykę, a o 24.00 całkowicie ją wyłącza. Tak więc możliwie jak
      najszybciej zastosowaliśmy się do Waszych wskazówek i próśb o zwiększenie
      spokoju na naszym terenie. Nadal pracujemy nad zlikwidowaniem niedogodności,
      skracamy czas otwarcia KontenerART.

      Jednak zauważyliście pewnie Państwo, że teren łąki dochodzącej do Warty stał
      się modnym miejscem spotkań i tam często dochodzi do spontanicznych nocnych
      spotkań.

      Ludzie, którzy tam bywają są poza naszym terenem.

      Cóż, nasze działania rewitalizujące w bardzo krótkim czasie sprawiły, ze ten
      teren, który przez wiele lat budził grozę i strach, stał się nagle terenem
      budzącym zaufanie i zachęcającym do odwiedzenie w gorące, letnie wieczory.
      Młodzi ludzie z miasta schodzą się, aby posiedzieć na ciepłej, zielonej trawie.

      Naszym zdanie warto byłoby zamontować na tym terenie lampy uliczne/parkowe,
      które oświecałyby łąkę w nocy, oraz kosze na śmieci, które zdyscyplinują ludzi
      do utrzymania porządku. Teren ten powinien funkcjonować jak park.
      Bardzo nam doskwiera bałagan jaki zostawiają tam ludzie i my sami, jako
      wolontariusze często chodzimy i sprzątamy.
      Jednak nie jest to nasz teren – robimy to bo lubimy ładne widoki.
      Teren, który my użytkujemy jest sprzątany regularnie, śmieci są segregowane,
      piasek i żwir jest grabiony.

      Mam nadzieję, że nasze wyjaśnienia satysfakcjonują Państwa.
      Bardzo nam zależy na dobrych kontaktach sąsiedzkich z sąsiadami.
      Staramy się nie być dokuczliwym sąsiadem, organizowaliśmy dla mieszkańców Dni
      Sąsiada, teraz opiekujemy się Darmową Wypożyczalnią Rowerów, organizujemy
      niedzielne warsztaty dla dzieci i młodzieży, a przed nami wiele naprawdę
      ciekawych atrakcji z których możecie Państwo do woli korzystać.
      Pozdrawiamy i zapraszamy
      Inicjatorzy
      projektu KontenerART
      wraz z ekipą współpracowników
      • cfalek na czym polega mobilność tego centrum? 19.07.10, 13:06
        Jest szansa na rewitalizowanie w podobny sposób placu kolegiackiego? Jakieś
        koncerty poranne(a najlepiej bicie rekordu w słuchaniu bum bum bum), albo może
        mini F1, zlot motocyklistów? A najlepiej to robić współczesną kulturę pod oknami
        Pięknego Ryszarda (gdziekolwiek teraz mieszka).

        Pomysł jest dobry, ale miasto nie potrafi zarządzać hałasem, którym bombarduje
        wszystkich co dnia(wzbranianie się przed tempo30, cała linia tramwajowa to
        przekroczenia), Policja nie ma sonometru, a jak starosta nadzoruje stacje
        kontroli pojazdów to można posłuchać na ulicy - trudno się zatem dziwić
        mieszkańcom o których znów ktoś nie pomyślał i musieli mu o tym przypomnieć.
        • Gość: gosc Re: na czym polega mobilność tego centrum? IP: 94.254.210.* 19.07.10, 14:49
          zbombardować należałoby takich zgredów jak ty
        • wlodzimierz_nowak Re: na czym polega mobilność tego centrum? 22.07.10, 01:42
          Najpierw się tam wybierz, a potem insynuuj, że bumbumbum itd.
      • Gość: gosccc Re: KontenerArt IP: 94.254.210.* 19.07.10, 14:59
        Byłem w "kontenerze" kilka razy. Nie rozumiem głosów o hałasie, pijanej
        młodzieży, kiepskiej ofercie kulturalnej. To są głosy osób, które nigdy tam nie
        były. Przyjdźcie, sprawdźcie, jak jest naprawdę. Widziałem świetnie bawiące się
        osoby w różnym wieku, również starsze i to był dla mnie dowód na zalążek
        wspaniałej integracji "miejscowych" z tym miejscem (z ofertą kulturalną).

        Przyjdę do tego miejsca jeszcze wiele razy z prostego powodu:
        - nie lubię hałaśliwych techno-dyskotek
        - nie lubię pijanego agresywnego towarzystwa
        - lubię bogatą i ciekawą ofertę kulturalną
        - lubię klimat tego miejsca i bezpieczną atmosferę
        - lubię czystość i porządek, który panuje w tym miejscu
        właśnie dlatego przyjdę tam znów!

        pozdrawiam bywalców, dziękuję organizatorom
    • nauma Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 12:55
      Cała ta dyskusja nie ma sensu, bo powinna się toczyć na zupełnie inny temat:
      dlaczego Polacy tak bardzo schamieli i większość z nich ma w głębokim poważaniu
      bliźnich, wychodząc z założenia, że egoizm jest najważniejszy?
      Doskonale rozumiem, że w dużych miastach jest hałas. Im bliżej centrum, tym
      większy, choćby ze względu na ruch uliczny. Ale poza tym są jeszcze normy
      prawne, stojące ponad wszystkie chciejstwa organizatorów imprez:
      1) zakaz emitowania hałasu powyżej określonej ilości decybeli;
      2) obowiązująca w godzinach 22.00 - 6.00 cisza nocna.
      Rozumiem, że czasami gdzieś zrobi się imprezę. Ale organizator nigdy nie wpadnie
      na pomysł, żeby na przykład na osiedlach, które zostaną zaatakowane hałasem,
      rozwiesić przepraszające ogłoszenia. Tak, żeby ktoś, kto ciężko pracuje albo ma
      małe dzieci mógł się chociaż przygotować (np. dzieci przewieźć do rodziny).
      Organizator i pilnująca (teoretycznie) porządku policja ma też głęboko gdzieś
      to, co dzieje się poza terenem imprezy. Stąd po każdej imprezie w promieniu
      kilometra albo i więcej rozpełzają się bandy, które drą ryja ile wlezie, szczą
      gdzie popadnie i często kontynuują między blokami imprezę.
      Argument zwolenników imprez: "to spadaj na peryferia" jest po prostu chamski. Z
      kilku powodów:
      1) Masa ludzi mieszka w kwaterunku;
      2) Masa ludzi ma powody, by mieszkać w takiej, a nie innej lokalizacji (starsi
      ludzie ze względu na więzi sąsiedzkie, bliskość znanych i wypróbowanych lekarzy,
      rodzice ze względu na szkoły i przedszkola dzieci);
      3) Wyprowadzka, nawet jeżeli mieszkania dalej od centrum są tańsze, to nie jest
      takie hop siup, tylko proces potrafiący trwać LATAMI i zmieniający całe życie -
      przy czym sprzedać mieszkanie, gdzie często jest się narażonym na hałas, nie
      jest bynajmniej łatwo.
      I wreszcie najważniejsze: impreza może pojawić się w praktycznie każdym miejscu,
      nie tylko w ścisłym centrum miasta można się z nią spotkać! Człowiek kupuje
      mieszkanie będąc pewnym ciszy, a po paru latach okazuje się, że pod nosem
      wyrosło mu źródło hałasu. Ja tak mam, mieszkając kilka kilometrów od centrum -
      żłobek pod moimi oknami zamienił się w szkołę społeczną, gdzie imprezy do późnej
      nocy są robione czasem kilka razy w miesiącu, próby jakichś zespołów bardzo
      często, a lekcje muzyki mają m.in. w składzie naukę gry na pełnych zestawach
      perkusyjnych. I jak ja to miałem przewidzieć?
      Dla porządku: jestem za imprezami, ale robionymi w taki sposób, żeby maksymalnie
      ograniczyć uciążliwość dla osób postronnych, które często idą w TYSIĄCE. A
      każdy, kto mówi "nie da się", jest dla mnie albo głupkiem, albo zapatrzonym w
      siebie chamem.
      • cfalek to widzę, że członków ruchu antyhałasowego trochę 19.07.10, 13:13
        się uzbiera, bo w pełni popieram Twój wpis.
      • wlodzimierz_nowak Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 22.07.10, 01:37
        nauma napisał:
        > Cała ta dyskusja nie ma sensu, bo powinna się toczyć na zupełnie inny temat:
        > dlaczego Polacy tak bardzo schamieli i większość z nich ma w głębokim poważaniu
        > bliźnich

        Zaryzykuję odpowiedź...bo zawsze mieli? A może "zawsze" utożsamiam z okresem, w
        którym jestem na świecie, czyli okresem gierkowskim, gdy ludzie już z całą
        pewnością mieli się masowo w du.... Ale potem mieliśmy krótką przerwę i od
        połowy lat 80-tych dalej to samo, znów z krótkimi porywami.

        Nie mniej nie zgadzam się z "przestrzeganiem prawa". Znów natrafiamy na
        "problem" prawa, które jest w Polsce fikcją, a chęć zrealizowania wszystkich
        jego zapisów skończyłaby się unicestwieniem kraju. Tylko ktoś nieświadom sposobu
        rozwiązywania problemów kraju na Wiejskiej może takie coś postulować ;-) A tam
        nie mogąc nic realnie zdziałać uchwala się kolejne prawo.
        Miasto powinno wydzielać strefy na wszystkie swoje aktywności. Niedorzecznością
        jest lokowanie dyskotek w podwórzu kamienic, ale i niedorzecznością mieszkańców
        jest postulowanie zamykania życia nocnego o 21-szej jak to było do roku 1991,
        gdy to otwarto pierwszy prócz Sukienniczej lokal na Rynku.
    • heinrichmiller Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert 19.07.10, 13:10
      Tak się składa, że mieszkam na Chwaliszewie od 4 lat i zdążyłem już trochę poznać ludzi, którzy protestują w sprawie kontenerart. Obawiam się, że hałas nie ma tu wiele do rzeczy.

      Mieszkam po drugiej stronie ulicy, więc trudno mi ocenić poziom hałasu generowany w kontenerach, podejrzewam jednak, że ma się on nijak do darcia mordy na cały regulator (niestety inaczej nie da się tego nazwać) noc w noc o czwartej nad ranem przez nastoletnią dziatwę tychże ludzi. Ale to przecież swój hałas, taki nie przeszkadza.

      Mam nieprzyjemne wrażenie, że to wszystko raczej kwestia tego, że ktoś (czyli m.in. miasto, kontenerart jest w dużej części finansowany z miejskiego programu rewitalizacji) śmiał wtargnąć na ich fyrtel.

      Ja sam się cieszę, że na Chwaliszewie, które jest w końcu w samym centrum miasta, życie nocne to w tej chwili coś więcej niż chlanie z kolegami pod klatką kamienicy. Ta dzielnica ma wielki potencjał i cieszę się, że ktoś go zaczyna wykorzystywać.
      • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 19.07.10, 18:36
        BINGO.
      • agatakolacz Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 19:17
        Teren Poznańskiego Chwaliszewa i Starego Koryta Warty wrócił do centrum miasta,
        tak można by posumować toczącą się dyskusję. Dotychczas był raczej nieestetyczną
        wyrwą na szlaku łączącym Katedrę ze Starym Rynkiem. Był zaniedbanym, nielegalnym
        parkingiem, z którego korzystały setki osób. Teren za morzem samochodów był
        zarośniętą łączką do wyprowadzania psów, po której bałam się chodzić po zmroku,
        ze względów na druga zmianę „bywalców”, tych przechadzających się z butelkami
        alkoholu.
        Dziś przychodzą tam piękni, pełni energii ludzie, którzy swoimi pomysłami
        zarażają organizatorów i włączają się do animacji życia w KontenerART. Być może
        znudziły ich pijalnie piwa, być może chcieli wyrwać się z miejskiej
        infrastruktury, być może szukają kulturalnych propozycji. A może, po prostu
        dobrze się u nas czują. Do mobilnego centrum kultury przychodzą zarówno rodzicie
        z dziećmi i babcie z wnukami, jak młodzi ludzie. Słucha się tu muzyki, rozmawia
        o literaturze, ogląda filmy, dba o środowisko, a przede wszystkim spotyka. Takie
        było nasze założenie, chcieliśmy stworzyć miejsce twórczej pracy i wymiany
        myśli. Udało się, a pomysł się przyjął. Cieszymy się tym i zależy nam, by
        KontnerART dalej cieszył się poparciem społecznym i akceptacją. Miło jest
        słyszeć, że „fajnie się zrobiło w Starym Korycie”.

        Agata Kołacz
        KontnerART
        • Gość: królewna śnieżka Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 00:05
          Boże, jak słodko! Jakbym przeczytała ulotkę jakiegoś kółka socjalistycznej
          młodzieży wiejskiej. A może byśmy się tak dowiedzieli, jak to jest możliwe, że
          za miejskie pieniądze prywatne osoby otworzyły sobie knajpę? Jest również rzeczą
          niezwykle interesującą, czy osoby te wpłacają Miastu na przykład jakieś
          pieniądze za dzierżawę terenu.
      • agatakolacz Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 19.07.10, 19:23
        heinrichmiller napisał:

        > Tak się składa, że mieszkam na Chwaliszewie od 4 lat i zdążyłem już trochę pozn
        > ać ludzi, którzy protestują w sprawie kontenerart. Obawiam się, że hałas nie ma
        > tu wiele do rzeczy.
        >
        > Mieszkam po drugiej stronie ulicy, więc trudno mi ocenić poziom hałasu generowa
        > ny w kontenerach, podejrzewam jednak, że ma się on nijak do darcia mordy na cał
        > y regulator (niestety inaczej nie da się tego nazwać) noc w noc o czwartej nad
        > ranem przez nastoletnią dziatwę tychże ludzi. Ale to przecież swój hałas, taki
        > nie przeszkadza.
        >
        > Mam nieprzyjemne wrażenie, że to wszystko raczej kwestia tego, że ktoś (czyli m
        > .in. miasto, kontenerart jest w dużej części finansowany z miejskiego programu
        > rewitalizacji) śmiał wtargnąć na ich fyrtel.
        >
        > Ja sam się cieszę, że na Chwaliszewie, które jest w końcu w samym centrum miast
        > a, życie nocne to w tej chwili coś więcej niż chlanie z kolegami pod klatką kam
        > ienicy. Ta dzielnica ma wielki potencjał i cieszę się, że ktoś go zaczyna wykor
        > zystywać.

        Dziękujemy, jako organizatorzy KontenerART bardzo lubimy Chwaliszewo i będziemy
        o nie dbać najlepiej, jak potrafimy. Bo to przecież część naszego miasta- dobra
        wspólnego.



    • a_weasley Starych drzew się nie przesadza 19.07.10, 14:19
      Mieszkał ktoś całe życie w tym samym miejscu, a teraz na stare lata ma się
      wynosić na obrzeża albo pewnie najlepiej do domu starców. A co tam. On jest z
      grupy starszych, mniej wykształconych, regularnie praktykujących religijnie,
      mieszkających w małych miejscowościach... ups... chyba się rozpędziłęm... w
      każdym razie to nie jest target jedynie słusznej partii.
      • Gość: Igor Re: Starych drzew się nie przesadza IP: *.173.31.189.tesatnet.pl 19.07.10, 20:08
        Wszystko się zgadza. Nie jestem za przeprowadzaniem ludzi na siłę.
        Jednak miasto to nie głaz, który stoi i się nie rusza. Miasto żyje i
        się zmienia. Wręcz powinno to robić. Myślę, że problem leży właśnie
        w tym, że niektórym nie podoba się, że pusta do tej pory "łączka-
        toaleta dla psów" stała się miejscem spotkań ludzi spragnionych
        czegoś innego niż tylko piwa w ogródku na starym mieście. Że ci
        niedobrzy ONI zabrali nam NASZE. Parę lat mieszkałem na ulicy
        Kramarskiej, zaraz przy rynku. W weekend budziły co chwila ryki
        zapijaczonych ludzi wracających z miasta, przekleństwa, tłuczone
        szkło. I tak w kółko. Już nie wspominając o dochodzących czasem z
        rynku dźwiękach z imprez masowych. Czy się skarżyłem? Nie, bo nie
        miałoby to sensu. Nie zmienię zapijaczonego prostaka, który pije mi
        pod bramą w kulturalnego człowieka, który po 22 grzecznie zamyka
        dziób. W Kontenerze bywałem, bywam i bywać będę bo takich miejsc na
        mapie kulturalnej miasta szukać próżno. Nie ma chamstwa, nie ma
        bójek, nikt nie patrzy komu tu obić gębę. Jest bezpiecznie. Są
        koncerty, warsztaty i wiele innych inicjatyw, które zamieniają
        centrum w to czym być powinno. Miejscem dla ludzi tworzonym przez
        ludzi, a nie rynsztokiem dla sfrustrowej i pijanej patologii, którą
        to widuje się w małych uliczkach centrum.
        Obecnie mieszkam na Wildzie i naprzeciwko kamienicy mam codziennie
        widok na alkoholowe libacje. Wolałbym widzieć Kontener i
        uśmiechniętych ludzi, którzy tam chodzą. Przez cały dzień.
    • bungus Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo koncert 20.07.10, 03:53
      Mieszkam w Wielkopolsce, konkretniej w Poznaniu, a jeszcze konkretniej na Jeżycach. Lubię pracować w nocy, zdarza mi się odsypiać w dzień. Często budzi mnie śmieciarka, jeszcze częściej Pan X „wyznający miłość” Pani Y lub kilku innym Paniom lub domagający się wódki, od czasu do czasu zdarzy się jakaś bijatyka, a w weekendy poważni sąsiedzi lubią sobie posłuchać aktualnych dyskotekowych hitów i raczyć nimi całą okolicę, ale poza ciszą nocną, więc nie ma co się burzyć.
      Pracuję „w kulturze”, tak to się podobno nazywa, ale nie jest to zbyt poważana działka – nieżyciowe, niedochodowe i w ogóle nie wiadomo o co chodzi jak nie można odhaczać kolejnych szczebelków na drodze kariery.
      Mam niejakie pojęcie o dobrym wychowaniu, żyję również w naiwnym przekonaniu, że drugiego człowieka warto szanować.
      W Poznaniu nie ma łatwego chleba dla wszystkich, którzy w działce kulturalnej działają.
      Jest jednak całkiem spora grupa zapaleńców, ideowców, można wręcz powiedzieć, którym zależy na tym, żeby w Poznaniu się działo dużo, różnorodnie i wartościowo.
      Poznaniacy lubią spokój, lubią również narzekać, co generalnie jest raczej cechą wspólną całego naszego narodu. Jak się nie dzieje – narzekają, że się nie dzieje, że nie ma gdzie, jak, jak się dzieje, to za drogo, a jak za darmo to na pewno chała, oczywiście hałas i na pewno ktoś chce na tym zarobić.To tak jak z pogodą, jak jest zimno – to źle, bo zimno, szaro, depresja i klimat umiarkowany doskwiera, jak jest ciepło i słońce to za gorąco, nie się nie da nic robić i żyć normalnie nie można.
      Nie dogodzisz.
      Mój problem polega na tym, że nie interesują mnie kolejne nowinki z życia gwiazd, nowe odcinki seriali, telewizja i niedzielny obiad o stałej godzinie. Lubię koncerty, wystawy, spotkania, warsztaty, parady, performance itp. Nie wszystkie, ale lubię. Nie każe lubić tego wszystkiego innym, choć wiem, że jest spora grupa mieszkańców zainteresowana podobnymi atrakcjami. Nie koniecznie są to tylko tzw. młodzi ludzie.
      Uważam, że właśnie bogata oferta kulturalna zawierająca jednocześnie przyjemności dla mas jak i alternatywne działania i „ rewolucyjne” myślenie uatrakcyjnia miasto, dając mu możliwość szeroko pojętego rozwoju. Wolałabym, żeby Poznań postawił na kulturę, a nie na sport, bo tłumu kibiców boję się bardziej niż bandy najradykalniejszych artystów.
      W KontenerArt nie ma samych pięknych, pachnących gości o nienagannej kulturze osobistej. Jest różnorodnie, jak wszędzie. Choć trzeba przyznać, że z reguły bezpiecznie i przyjaźnie.
      Przychodzi tam dużo ciekawych, sympatycznych osób umiejących się zachować, ale zdarzają się jednostki o niezbyt przyjemnych charakterach, zdarzają się również „naloty” okolicznych mieszkańców, którzy pod wpływem alkoholu (bynajmniej nie tego sprzedawanego w KontenerArt)
      chcą po prostu miejsce to zdewastować, bo „jak coś robią na naszej dzielni i jeszcze śmieją od czasu do czasu zwrócić uwagę, to trzeba ustawić i przywołać do porządku tę sztukę i kulturę.”
      Jest też druga grupa mieszkańców Chwaliszewa – porządni poznaniacy, wstają rano, mają odpowiedzialną pracę i po prostu chcą mieć trochę świętego spokoju. Zrozumiałe. Tyle, że potrzeba spokóju idzie w parze z agresją, bo przecież jak już coś się pojawiło i od czasu do czasu zakłóca ciszę nocną to należy to zmiażdżyć, zgnieść i wdeptać w ziemię. Artyści to nieroby, taka kultura, to nie kultura i generalnie banda pijaków pod przykrywką wyższych celów urządza sobie pod naszymi domami wieczną imprezę, do tego częściowo za nasze pieniądze- no chamstwo jak się patrzy.
      Ta agresja spływająca na oczy robi z w miarę normalnych ludzi pijaków, penerów, nierobów i obszczymurków i choć by pokazywać, przekonywać, ściszać, skracać i wychodzić z chęcią współpracy, ponury obraz i tak będzie się jawić w oczach pokrzywdzonych mieszkańców - bo przecież mają rację.
      Z drugiej strony szanowni goście i obrońcy KontenerArtu także często nie grzeszą uprzejmością i wyrozumiałością. Bo skoro łąka tak blisko, a na następny dzień nie trzeba rano wstać , to czemu nie melanżować się na łonie natury, a że ludzie mieszkają, no cóż, a że organizatorzy fajnego letniego miejsca będą mieli kłopoty, trudno – stoi, to od razu nie rozbiorą, zamknąć pewno nie zamkną, więc czym się przejmować - nie nasza odpowiedzialność.
      Zawsze można też mieszkańcom zarzucić zaściankowość, powiedzieć, że mogli wybrać inną dzielnicę, że po prostu głupi są, że mieszkają w centrum, jak chcą spokoju.
      Te argumenty oczywiście szanownych mieszkańców doprowadzą tylko do większej wściekłości i upewnienią na stanowisku, że artyści to chamy i ochleje, a kultura jest bez sensu, no chyba że Sting raz na rok.
      I tak to sprzężenie zwrotne sobie działa z powodu generalnego braku szacunku i ochoty wzajemnego zrozumienia. To tak, jak na tym tu forum, najlepiej się wzajemnie poobrzucać, bo racja jest jedna, święta i oczywiście moja.
      Organizatorzy starają się wychodzić naprzeciw dobrosąsiedzkim kontaktom, ale również przy takim a nie innym terenie – gdzie nie ma sztywno wyznaczonej, ogrodzonej przestrzeni trudno jest im odpowiadać za każdego jednego człowieka przebywającego w pobliżu KontenerArtu i choćby nie wiem ile dla sąsiadów robili, to ci nie raczą skorzystać z kulturalnej oferty.
      Więc może Szanowni Mieszkańcy raczyliby pojawić się na jednym bądź drugim koncercie, warsztatach czy spotkaniu literackim, bo inicjatywa to całkiem ciekawa i różnorodna.
      Szanowni Goście KontenerArtu, jak również Ci, którzy na pobliskiej łące przebywają mogliby również wziąć pod uwagę, ze ktoś gdzieś w pobliżu chce się wyspać i, że krzyczeć do siebie nie ma potrzeby, śmiecenie też nie jest fajne, a toalety są bezpłatne i ogólnodostępne.
      Może warto budować jakieś porozumienie, żeby mieszkać można było oraz, żeby Poznań nie był kulturalną pustynią, bo jest potencjał w tym mieście, w tych ludziach, tylko szacunku i kultury jak na lekarstwo i to zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie barykady.

      • emissarius Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce 20.07.10, 10:09
        Bardzo ciekawa refleksja, wnikliwe podsumowanie naszej dyskusji. :-)
    • Gość: VROOOM Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 22.07.10, 12:53
      Dziś na facebookowym profilu Kontener Art (www.facebook.com/KontenerART) został ogłoszony następujący komunikat:

      Drodzy przyjaciele! w trosce o dobro relacji sąsiedzkich, ogłaszamy nowe godziny otwarcia KontenerART:
      11-22 (pon-czw)
      11-23(pt-ndz)
      • Gość: Pilarska Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.icpnet.pl 03.08.10, 18:17
        I o to chodzi. Ustalone godziny działalności,nikt nikomu nie przeszkadza i o.k.
        Ludzie chcą i odpoczywać i bawić się,jednym słowem rozwójzrównoważony.
        Niestety taka normalność w Grobellandzie jest niemożliwa. Błagam nie wybierajmy
        na 4 kadencję największego dewastatora Poznania- Grobelnego!!
        Przy okazji warto dodać,że obszar gdzie znajduje się Kontener Art nadaje się
        świetnie na wielopoziomowy parking tak potrzebny dla wszystkich odwiedzających
        centrum i Stary Rynek.Brak wizji rozwoju Poznania jest katastrofalny!!
    • Gość: zGorczyna Re: Nocne życie kosztem ludzi: komfort albo konce IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.10, 21:25
      >>Błagam nie wybierajmy
      na 4 kadencję największego dewastatora Poznania- Grobelnego!!

      Wygra w cuglach, teraz to on jest kandydatem PO a kto z wyborcow PO
      jest w stanie myslec dluterminowo??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka