lukasz.palka
19.08.10, 20:54
Nie mogę już słuchać narzekania na wiceprezydenta. Cała sprawa
rozpoczęła się od listu poparcia do Palikota, a teraz wszyscy uczepili
się wiceprezydenta i słówka "apolityczny". Rozumiem, że teatr nie może
być apolityczny, ale wysyłanie listów poparcia do konkretnego polityka
przez instytucję finansowaną z publicznych pieniędzy uważam za
niestosowne. Czytając wypowiedzi obrońców Teatru mam wrażenie, że
przyczepili się do słówka "apolityczny" i "polityczności" kultury tylko
po to, aby odwrócić uwagę od tego, co rozpoczęło cały konflikt. A
konflikt nie rozpoczął się dlatego, że ktoś miał czelność skrytykować
władzę. Rozpoczął się tylko dlatego, bo instytucja finansowana z
pieniędzy podatnika wysłała list poparcia dla konkretnego polityka.
Mnie osobiście cieszy, że ktoś, a w tym wypadku wiceprezydent, zwrócił
na to uwagę.