Gość: 1984
IP: *.icpnet.pl
16.05.04, 13:04
Z przerażeniem obserwuje nierzetelnośc Kackiego w relacjach o strrzelaninie
na Bałtyckiej.Drugiego dnia po publikacji o tym wydarzeniu Gazeta tryumfalnie
podaje że policji prokurator postawił zarzuty zabójstwa.Oczywiście prokurator
ze śmiechem dementuje te rewelacje podkreślając że jesli dojdzie do
postawienia zarzutów to mowa będzie o nieumyślnym zabójstwie a to zupełnie
inna bajka.Gazeta oczywiście swojego błędu nie odzszczekuje.W sobotnim
wydaniu Gazety Kącki przedstawia swoją wersje wydarzen .Oczywiście łudząco
zbierznych z wersją policjantów.wystarczy tylko historia o prywatnym
samochodzie biorącym udział w pościgu.Według Kąckiego policja widząc że
domniemany bandyta odjeżdza szybkim samochodem dzwonią po swojego kolegę
który ma jeszcze szybszy samochód.Wyobrażacie to sobie ,późny
wieczór,siedzicie w kapciach wygodnie przed telewizorem,dzwoni kumpel prosi o
pożyczenie samochodu,ile to trwa?dogadanie po co,gdzie,ubranie,dojście do
auta,dojazd na miejsce......oczywiście po ściganym nie ma już śladu,ale Kacki
łyka wersje policji i próbuje przedstawic ją czytelnikowi jako tę prawdziwa
ustaloną przez gazete.Po co te kłamstwa?Czyżby Kącki piszący swe teksty tylko
dzięki znajomym w policji i prokuraturze chodził na ich smyczy i swoimi
tekstami tuszował ich błędy?