Gość: be
IP: *.centertel.pl
14.12.11, 17:53
kiepska wokalistka, niezbyt powalająca aparycja, osobowość też nie magnetyzująca... jaka na to rada? nagrać pseudofrywolne piosenki dla niedopieszczonych (takich, co się czerwienią przy erotycznych podtekstach), wzorowane na otwartości francuskiej fali końcówki lat 60 i odcinać kupony od wizerunku "skandalistki" i "obrazoburczej artystki". słabe to. a robienie kasy na polskim kołtunizmie i zaściankowości - no cóż... drugą madonną panna peszek nie będzie. ale rozchichotane nastolatki i pseudofeministki, widzące w śpiewaniu o genitaliach objaw swojej nowo zdobytej kobiecej wolności - one zawsze ciałem marię przed takimi malkontentami jak ja obronią :) wolałem poprzednią, subtelną wersję marii. ta jest naciągana i tania.