Dodaj do ulubionych

Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Ktoś...

13.05.12, 18:45
"Telefon zarejestrowany na firmę mojej mamy" No pięknie. US już może sprawdzić i udowodnić sztuczne generowanie kosztów jako nie związanych z prowadzoną działalnością. Konsekwencją będzie kara za uszczuplenie podatku dochodowego i zaniżenie VAT.
Obserwuj wątek
    • Gość: kdf Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.icpnet.pl 13.05.12, 19:43
      maturzysta mogl pracowac w firmie mamy, mogl rowniez korzystac z telefonu z zainstalowana karta sim nie bedaca na stanie firmy. Proste.
      • bq Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 14.05.12, 09:48
        > maturzysta mogl pracowac w firmie mamy,
        myślisz, że tak właśnie było?
        > mogl rowniez korzystac z telefonu z zai
        > nstalowana karta sim nie bedaca na stanie firmy. Proste
        oczywiście, że mógł. pod warunkiem, że koszt zakupu telefonu nie był kosztem firmy mamy.
    • angrusz1 Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Ktoś... 13.05.12, 20:00
      Nowe pokolenie poznaniaków rośnie .

      Trochę inna zaradność niż u Cegielskiego .

      Może takie rodziny teraz i ... takie szkoły .
    • Gość: pp Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: 95.108.86.* 13.05.12, 21:02
      Znalazł się formalista. Przez takich w tym kraju jest jak jest, czyli źle. Drugi Tusk i Kaczyński brawooo dla Pana.
      • Gość: tak Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.12, 11:32
        Dokładnie - przecież każdy kupując używany samochód wie, że licznik był cofany a bezwypadkowość dotyczy okresu od ostatnie naprawy powypadkowej. Ale zawsze się znajdzie formalista, który udowadnia, że tak nie powinno być. To właśnie przez takich ludzi jest w Polsce gorzej niż na zachodzie.
    • Gość: gosc Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.05.12, 21:43
      Jak w misiu :D Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?!
    • Gość: Misioo Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.183.147.168.dsl.dynamic.t-mobile.pl 13.05.12, 22:40
      Posiadanie telefonu na firmę, nie jest równoznaczne z wprowadzaniem faktury za ten telefon w koszty. Sam mam pare numerów na firme ale tylko jeden wrzucam w koszty.
    • lukask73 Depozyt 14.05.12, 00:44
      Równie dobrze mogli postawić przed wejściem do szkoły karton. Byłby tak samo bezpieczny depozyt. Ale przynajmniej każdy by wiedział, że np. można przed maturą spróbować swój telefon szybko spieniężyć, bo widzi się go ostatni raz.
    • Gość: fd Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.pz3-nat.espol.com.pl 14.05.12, 03:29
      A kto powiedział, że używał tego telefonu do rzeczy niezwiązanych z firmą? W czasie gdy telefon był w szkole mógł go mieć tylko na chwilowe przechowanie, być w trakcie dostarczania telefonu do właściciela firmy... głupoty piszesz i tyle...
    • Gość: leon Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.telgam.pl 14.05.12, 06:46
      No cóż ktoś będzie odpowiadał finansowo za to. Tylko dlaczego mam wrażenie, że to nie będzie dyrektor.
      • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 14.05.12, 10:39
        A dlaczego niby dyrektor miałby ponosić takowe koszta?

        Z artykułu wynika, że to konkretny pracownik zawalił. Była nim jakaś kobita z portierni, co to pewnie grosze zarabia i mi jej żal po prostu.

        Jak dla mnie, to jest sprawa do polubownego załatwienia, a nie robienia sprawy w Gazecie (niedługo w gazetach będziemy czytali, że ktoś do toalety się wybrał...). Pani portierka powinna lepiej pilnować pozostawionych w depozycie przedmiotów, maturzysta mógłby być mądrzejszy i na egzamin nie przynosić telefonu (naprawdę nie da się żyć parę godzin bez telefonu? Zwłaszcza nie swojego???). Teraz trzeba coś dla świętej sprawy wymyśleć, natomiast pisanie o tym w ogólnopolskich gazetach - a nawet w ich lokalnych dodatkach - wybaczcie...
    • three-gun-max Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 08:48
      aż się żal robi
      • kazek100 Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 10:45
        Jest szansa, że gdy skończysz gimnazjum i rozpoczniesz pracę, zrozumiesz, że zadaniem dyrektora szkoły nie jest pilnowanie uczniowskich telefonów, i jakkolwiek sprawa jest przykra, to naprawdę cokolwiek dyrektor tej szkoły zrobi, będzie i tak wyrazem jego dobrej woli. Dyrektor ma bowiem jakieś tysiąc ważniejszych kwestii na głowie, a maturzysta powinien znac informator maturalny, w którym jest jasno powiedziane, że na egzamin maturalny nie przynosi się telefonu ani żadnych innych urządzeń elektronicznych.

        wybaczcie, ale sensu w tej całej sprawie mniej więcej tyle, jakby ktoś oczekiwał od dyrektora, że będzie mu w trakcie pisania matury pilnował samochodu.
        • three-gun-max Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 11:31
          Gość najpierw pozwala składować telefony w pudle, a gdy jakiś telefon zniknął to gada, że tak naprawdę to on za nic nie odpowiada i telefonów nie wolno przynosić do szkoły. Dziwne, że przypomina sobie o tym dopiero jak trzeba ponieść jakąś odpowiedzialność.
          Nie potrafi dopilnować swoich pracowników, którzy te dosyć cenne przedmioty mieli pilnować i mówi, że nic się nie stało i nic się nie zmieni bo ukradli tylko jeden telefon.

          A wystarczyło pokazać trochę honoru i po prostu przeprosić tego chłopaczka.
          • kazek100 Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 11:44
            A tu zgoda, słowo "przepraszam" nigdy nie szkodzi.

            widzisz, tym razem trochę lepiej wyjaśniłeś swe zarzuty.

            Nie zmienia to jednak faktu, że dyrektor szkoły nie ma najmniejszego obowiązku pilnować czyjegoś telefonu, nie ma powodu poczuwać się do odpowiedzialności za takowy, natomiast maturzysta w informatorze, który powinien znać od dwóch lat (co najmniej) ma powiedziane, że telefonu przynosić na egzamin nie wolno, a nie znam szkoły, która w swoim statucie miałaby cokolwiek o prowadzeniu depozytu.

            Cała sprawa w każdym razie nie nadaje się do prasy - to jakiś siostrzeniec kogoś z Gazety, że takimi pierdołami się pismo zajmuje?
            • three-gun-max Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 15:42
              Zapewne od lat w szkole panował zwyczaj, że telefony zostawia się w depozycie. Co więcej, depozyt był pilnowany przez cieciową. W sumie to norma. W sądzie jak idziesz na rozprawę to często też telefon zostawiasz w depozycie. W końcu komórkę nosi każdy i nie ma powodu aby zostawiać ją w domu skoro trzeba wyłączyć jedynie na czas egzaminu. Rzecz trywialna wręcz. Dyrektor o tym nie wiedział? Siedział w gabinecie przez 100% czasu i nosa nie wychylał? Wszystko było normą aż do czasu kiedy cieciowa zawaliła sprawę i pozwoliła ukraść telefon. I nagle dyro: "to nie my", "nic nie widziałem, nic nie słyszałem", "a w ogóle to nie wolno". No szkoda, że o tym że nie wolno nie przypomniał sobie wcześniej.
              • kazek100 Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 14.05.12, 17:25
                Bez sensu piszemy o tym samym, ale jeżeli - młody człowieku, będziesz publicznie nazywał portierkę cieciową, to skoro nie szanujesz jej pracy, nie oczekuj, że będzie się dla tak nisko cenionego zajęcia jakoś poświęcać.

                Jeszcze raz Ci powtarzam - żaden dyrektor szkoły nie ma w zakresie swoich obowiązków pilnowania telefonów obcych ludzi, nie jest to też obowiązkiem szkoły, żadna szkoła nie ma też tego w statucie. Jeżeli to robi, to jest to tylko wyraz jego dobrej woli i nic więcej. Oczywiście zapewne ten dyrektor jest bardziej dorosły, niż Ty, i pewnie jest mu faktycznie przykro, niemniej formułowanie publicznych pretensji jest nie na miejscu, a pisanie o tym artykułów w gazetach to po prostu żenada.

                Naprawdę sądzisz, że jeżeli dyrektor w pracy nie zajmuje się twoim telefonem, to znaczy, że siedzi w gabinecie, nosa nie wychyla i nic nie robi?

                Infantylizmowi na forum mówimy zdecydowanie nie ;-))

                Acha - w tej szkole nie było oficjalnego depozytu. Za prowadzenie depozytu należałoby pracownikowi (którego tak pogardliwie określasz) zapłacić. Podobnie jak za każdą inną pracę. W którym sądzie Ty widziałeś depozyty? W Poznaniu?

                Ale powiem Ci, co zrobi mądry dyrektor po przeczytaniu takich postów jak Twój. Wprowadzi na terenie szkoły absolutny zakaz posługiwania się telefonami komórkowymi oraz przynoszenia ich do szkoły (i uzasadni to tak: szkoła nie ma technicznych warunków do prowadzenia depozytu, więc w trosce o dobro uczniów i systuacje materialną rodziców bla bla bla...). I tak infantylni krzykacze, co nie potrafią pilnować swoich zabawek, utrudnią życie całej braci uczniowskiej.
                • three-gun-max Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 15.05.12, 11:13
                  Dyrektor odpowiada za to co się dzieje w jego szkole. Skoro szkoła zbiera telefony i jeszcze każe je pilnować cieciowej to odpowiada za to. Dziwne, że oficjalny depozyt przestał być oficjalny kiedy coś z niego zginęło ;))
                  • kazek100 Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 15.05.12, 11:34
                    Mylisz się młody człowieku. Dyrektor odpowiada za to, co jest w zakresie jego obowiązków. Jesteś pewien, że w statucie szkoły istnieje zapis o prowadzeniu "oficjalnego depozytu" i "pilnowanie uczniowskich telefonów"? Dziwnie jestem przekonany, że takowego nie ma, więc bzdurą jest pisanie depozycie "oficjalnym".

                    Zdajcie sobie wreszcie dzieci sprawę, że dyrektor w tym wypadku nic nie musi. Może mu być przykro i może polubownie jakoś sprawę załatwić, ale będzie to tylko wyrazem jego DOBREJ woli. Jest żenujące, ża jako jedyny w tym wątku wspominam o nieodpowiedzialnym zachowaniu samego maturzysty. Jak widać w szkole nie uczą obiektywizmu w rozumowaniu i na takowy obiektywizm nie potraficie się zdobyć.
                    • three-gun-max Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 16.05.12, 12:34
                      Nie musiał organizować ale zorganizował - dlatego za to odpowiada. Paragraf już ci ktoś podał.
                      • kazek100 Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 16.05.12, 20:20
                        organizował egzamin, a nie depozyt. Istnieje jakaś umowa dotycząca depozytu?

                        Ja wiem, że poniżej któregoś tam roku życia człowiek musi miec ostatnie słowo, ale już napisałem - zapis prawny, który ktoś tam przytoczył, dotyczy zupełnie innej sfery rzeczywistości. Działalności handlowej, a nie szkolnictwa.

                        Ciekawe, że do zapisów prawnym, które ja przytoczyłem, a które dotyczą szkolnictwa, nie odniosłeś się wcale ;-))
                        • three-gun-max Re: Jak taki ktoś może być dyrektorem? 21.05.12, 11:30
                          Tak, istnieje umowa ustna. Zorganizował więc jest odpowiedzialny.
                          • Gość: x w tym wypadku nie została zawarta umowa ustna, IP: *.unitymediagroup.de 21.05.12, 12:07
                            lecz umowa poprzez czynności konkludentne. A może i ustna, nie znam szczegółów jak depozyt został zorganizowany. W każdym razie umowa została zawarta.
                            Może kazik w końcu to zrozumie :)
                            • three-gun-max Re: w tym wypadku nie została zawarta umowa ustna 22.05.12, 09:30
                              Kazik to chyba dyro tej szkoły co się tak pięknie tłumaczył niczym sołtys przyłapany na obmacywaniu kucharki.
                              • Gość: x trudno temu zaprzeczyć! IP: *.unitymediagroup.de 22.05.12, 09:46
    • bartdab Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 14.05.12, 11:35
      Syn może pracować u mamy w firmie... i z pewnością tak jest że czasem jej pomaga.
    • Gość: Kuba Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.12, 14:08
      A może pracuję u mamy, a mama nie jest nawet VATowcem? Głupoty wygadujesz. :)
    • Gość: x odpowiedzialność ponosi dyrektor szkoły IP: *.unitymediagroup.de 14.05.12, 16:42
      i jego zwierzchnicy, czyli w Polsce chyba wydział oświaty.
      Jego obowiązkiem było zorganizowanie możliwości zdeponowania telefonów na czas egzaminu, podobnie jak zorganizowanie szatni, gdzie uczniowie mogliby zostawić wierzchnie okrycie, parasole, w zależności od pogody. Gdyby próbował się zabezpieczyć przed odpowiedzialnością wywieszając kartkę "Szkoła nie ponosi odpowiedzialności za przedmioty pozostawione w...", to taka informacja jest mniej warta od tej kartki papieru.
      Kiedyś popularne były informacje w gastronomii: Klientów w płaszczach nie obsługujemy, a przy wieszakach na ścianie: Za garderobę nie odpowiadamy, hehehe.

      P.s. ktoś napisał powyżej, że dyrektor ma 1000 innych spraw na głowie, no to teraz doszła jemu jeszcze 1001 sprawa i być może 1002 (zabezpieczenie papieru toaletowego w kiblach;) ). Jest wiele innych miejsc pracy w oświacie, nie każdy musi być dyrektorem.
      • kazek100 Re: odpowiedzialność ponosi dyrektor szkoły 14.05.12, 17:29
        Ale potrafisz podać podstawę prawną a'propos tej odpowiedzialności???

        > P.s. ktoś napisał powyżej, że dyrektor ma 1000 innych spraw na głowie, no to te
        > raz doszła jemu jeszcze 1001 sprawa i być może 1002 (zabezpieczenie papieru toa
        > letowego w kiblach;) ). Jest wiele innych miejsc pracy w oświacie, nie każdy mu
        > si być dyrektorem.

        za papier toaletowy w kiblu to dyrektor odpowiada (bhb i takie tam). za twój telefon? Ponawiam pytanie o podstawę prawną. Sam jestem ciekaw ;-))

        Gdybym był na miejscu tego dyrektora, to byłoby mi faktycznie przykro i starałbym się polubownie sprawę załatwić. Ale każdy tego rodzaju dziecinny wpis skłaniałby mnie raczej do zlekceważenia sprawy.
        • Gość: x nie tylko potrafię ale i podam. IP: *.unitymediagroup.de 14.05.12, 23:18
          Jako światły obywatel RP, zabierający głos na tematy prawne, posiadasz lub masz dostęp do Kodeksu cywilnego. Zajrzyj tam.
          Dla ułatwienia dodam: Księga Trzecia. Zobowiązania. Tytuł XXVIII. Przechowanie. Art. art. 835 - 841, 843, 844.
          Masz więcej pytań?
          • kazek100 Re: nie tylko potrafię ale i podam. 15.05.12, 12:07
            Tak. Mym pytanie, jak można być takim ignorantem, a jednocześnie być tak pewnym siebie. Choć pewnie taka zbitka to nic nowego.

            Księga trzecia Kodeksu Cywlinego dotyczy prawa kontaktowego i zakłada podpisanie umowy o przechowanie. Dyrektor szkoły, o której mowa, takowej nie podpisywał, bo i nie robi tego żaden dyrektor szkoły,więc daruj sobie ironię nie ma miejscu. Uprzejmie zapytuję, jaką to stawkę płacili maturzyści w wymienionym liceum za korzystanie z depozytu?

            Przebieg egzaminów reguluje - w różnym zakresie - kilka dokumentów. Przede wszystkim Ustawa o systemie oświaty, w jakimś drobnym stopniu Karta Nauczyciela, w większym Rozporządzenie Ministra o klasyfikowaniu etc, szczegółowe procedury egzaminacyjne CKE.... Bądż łaskaw nie wygłupiać się i w tych dokumentach poszukać zapisu, wg którego dyrektor szkoły ma obowiązek organizować nieletnim depozyt. Z tym, że raczej stracisz czas, który mógłbyś wykorzystać na naukę.
            • Gość: x dlaczego nie przeczytałeś tych artykułów? IP: *.unitymediagroup.de 15.05.12, 15:18
              Umowę zawiera się nie tylko na piśmie, z "okoliczności wynika, iż zobowiązał się przechować rzecz bez wynagrodzenia" (art. 836).
              Zobowiązanie do złożenia telefonów w depozycie nie ma nic wspólnego z wymienionymi ustawami o przeprowadzaniu egzaminów.
              Depozyt został zorganizowany, szkoła przyjęła telefony na przechowanie i w ten sposób doszło do zawarcia umowy między szkołą, reprezentowaną przez...X, i posiadaczami telefonów.
              Jest to jedna z "umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego".
              Gdy oddaję płaszcz do szatni w operze, również następuje zawarcie umowy.
              Przestań zawracać głowę, bo całą sprawę i tak mam w dupie, zwróciłem tylko uwagę, że szkoła ponosi w tym przypadku odpowiedzialność, podobnie jak ia za wszystko inne, co się wydarzy na jej terenie.
              • kazek100 Re: dlaczego nie przeczytałeś tych artykułów? 15.05.12, 17:04
                Dobrze, spróbuj w ten sposób argumentować w sądzie, powodzenia ;-))

                > Gdy oddaję płaszcz do szatni w operze, również następuje zawarcie umowy.

                Tak, i dlatego zawsze spotkasz się tam z kartką, że za wartościowe przedmioty pozostawione w szatni opera nie odpowiada.

                > Przestań zawracać głowę, bo całą sprawę i tak mam w dupie, zwróciłem tylko uwag
                > ę, że szkoła ponosi w tym przypadku odpowiedzialność

                przede wszystkiem w d.. to masz zapisy prawa, natomiast na forum wyładowujesz swą infantylną złość na szkołę.

                To ciekawe, przepisy dotyczące konkretnie funkcjonowania szkoły i organizacji egzaminów nie mają tu zastosowania, natomiast dotyczące umów handlowych - tak. Ciekawe. A jak planujesz uzgodnić, jaki to w ogóle był telefon, skoro, jak słusznie zauważyłeś, nie ma tu mowy o umowie "na piśmie"? Bo ja pamiętam, że w zeszłym tygodniu pożyczałem ci nowego ipada i czekam, kiedy mi go wreszcie zwrócisz. Na piśmie tego oczywiście nie mam.
    • Gość: Paulina Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.12, 18:53
      Kazek to chyba dyrektor tej szkoły. W każdym komentarzu stara się bronić dobrego imienia szkoły, które zostało zszargane postawą właśnie Pana dyrektora, a nie maturzystą, któremu skradziono telefon. Osobiście mi go żal.
      • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 14.05.12, 20:41
        Gość portalu: Paulina napisał(a):

        > Kazek to chyba dyrektor tej szkoły. W każdym komentarzu stara się bronić dobreg
        > o imienia szkoły, które zostało zszargane postawą właśnie Pana dyrektora, a nie
        > maturzystą, któremu skradziono telefon. Osobiście mi go żal.

        Ze zdania, które napisałaś, nie wynika, czy żal Ci mnie, czy tego maturzysty. Naprawdę musisz popracować nad składnią, ianczej marnie widzę maturę.

        I naprawdę uważasz, że trzeba być dyrektorem tej konkretnie szkoły, aby odezwać się, gdy roszczeniowo nastowione nastolatki wypisują publicznie bzdury? To ciekawe, żal ci "maturzystą" (pisownia oryginalna) (albo mnie, bo z Twojej wypowiedzi nie wiadomo), ale dyrektora, który pewnie wiele lat pracy poświęcił pracy - nie jest ci żal, gdy jego imię publicznie jest szargane i ciągane po gazetach, bo nastolatek stracił swój najważniejszy w życiu gadżecik.

        Spokojnie, ja po prostu jestem zapalonym uczestnikiem tego forum, który boleje nad tym, że czyjeś imię jest publicznie szargane przez roszczeniowe dzieciaki, które uważają, że strata telefonu to powód to wielkiego żalu, ale negatywne opisywanie w wielkonakładowej gazecie (być może - bo nie znam) bardzo dobrego dyrektora szkoły, jest jak najbardziej OK. A mnie wydaje się, że trzeba znać proporcje.

        Nie podoba mi się wasz egoizm i bardzo nie podoba mi się postawa dziennikarza Gazety. Dobre imię jest o niebo bardziej cenne, niż jakiś śmieszny telefonik, choć może dla was telefon jest ważniejszy niż człowiek. Mam propozycję - mam taką nieużywaną Nokię, niech ten maturzysta poda namiary, podeślę mu ją, niech ma. I niech spada. A następnym razem niech czyta regulaminy egzaminów, do których przystępuje.
    • Gość: Kuba Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.12, 18:56
      Moja mama nie jest VATowcem, jako syn mogę u niej pracować i posiadać telefon na firmę niekoniecznie do firmowych spraw. Czy myślisz, że wypowiadając się w gazecie nie sprawdził bym tego wcześniej? Chciałbym dodać, że cały problem nie wyniknął z samego faktu kradzieży telefonu tylko skandalicznej postawy Pana dyrektora - krzyków, braku jakiejkolwiek pomocy i zakazowi rozmowy ze mną wszelkim pracownikom szkoły.
      • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 14.05.12, 20:51
        "Niesprawdziłbym" pisze się razem, panie maturzysto.

        A więc to jednak sam zainteresowany się odezwał...

        Cóż, relację znamy znamy z jednej strony, czyli wiemy tyle, co nic. Nie mogę jednak uwierzyć, że załatwianie tak banalnych spraw wymaga interwencji dużego dziennika. Coś mi tu nie pasuje. Znam ludzi, których deweloperzy oszukali na dziesiątki tysięcy pln i żaden dziennikarski pies z kulawą nogą nie był ich sprawami zainteresowany, a tu taka sprawa wokół telefonu?

        W sytuacji gdy - przypominam - szkoła nie ma żadnego obowiązku organizowania depozytu (choć z życzliwości może to zrobić), natomiast maturzysta ma obowiązek znać informator maturalny (i to na dwa lata przed maturą).

        Miałeś nam zresztą kolego podać podstawę prawną swoich roszczeń - i co?

        Powiem ci coś jeszcze mały egoisto - z artykułu wynika, że sprawę położyła woźna. Taka kobita zapewne w miesiąc zarabia mniej, niż kosztuje ten twój telefonik. Będziesz miał sumienie zażądać od niej zwrotu kosztów? Już wyżej przedstawiłem propozycję - dam ci swoją nokię, nie jest nowa, ale jest całkiem fajna, dzwoni etc. Może być? Czy ważniejsze jest wyciągnięcie kaski od tej kobieciny za twój mega wypasiony jazzy spoko coco lancy gadżecik?
        • Gość: x to czy szkoła nie ma w takim przypadku IP: *.unitymediagroup.de 14.05.12, 23:29
          obowiązku urządzenia depozytu, to rzecz dyskusyjna. Moim zdaniem ma obowiązek. Ale nie o to chodzi. Depozyt został zorganizowany, zostały przyjęte na podstawie umowy cywilnej rzeczy na przechowanie i z tego tytułu powstały zobowiązania.
          I nie nazywaj wszystkich zabierających tutaj głos nastolatkami. Przypuszczam, że mój syn jest starszy od ciebie, ponieważ on nie argumentuje w tak dziecinny sposób, jak ty to czynisz.
          • kazek100 Re: to czy szkoła nie ma w takim przypadku 15.05.12, 12:19
            Gość portalu: x napisał(a):

            > obowiązku urządzenia depozytu, to rzecz dyskusyjna

            Nie. Nie ma o tym mowy w przepisach egzaminacyjnych, więc i nie ma tu nic dysusyjnego.

            > . Moim zdaniem ma obowiązek.

            A moim zdaniem wszyscy powinniśmy być piękni, młodzi i bogaci.

            > Ale nie o to chodzi. Depozyt został zorganizowany, zostały przyjęte na podstawi
            > e umowy cywilnej rzeczy na przechowanie i z tego tytułu powstały zobowiązania.

            To tam była podpisana umowa cywilno-prawna??? Ja tego nie doczytałem, ale wskaż mi tę informację, gdzie ją znaleźć... A jeżeli takowej nie było, to kończy temat.
            Powiem ci coś innego. Pracownicy tej szkoły zrobili błąd, bo nie dopilnowali kartonu, ale ten błąd powstał z ich dobrej woli, bo mogli po prostu zabronić przynoszenia do szkoły jakichkolwiek telefonów (takie prawo akurat dyrektor ma) i nie organizować żadnego przechowywania. Za swą dobrą wolę mają tyle, że od kilku dni szarpiecie ich dobre imię publicznie. Zawsze dzieki takim roszczeniowym egoistom cierpi ogół, bo w przyszłym roku po prostu w tej i innych szkołach będzie komunikat o absolutnym zakazie wnoszenia w czasie matur telefonów do szkoły, o tym, że szkoła nie bierze za nic odpowiedzialności, natomiast (zgodnie z prodecurą maturalną) przerwie egzamin uczniowi, który telefon wniesie, i to się zemści na setkach dzieciaków, co po maturze nie będą mogli do rodziców zadzwonić, a wszystko dzięki zapatrzonemu w swój czubek nosa jednemu krzykaczowi.

            > I nie nazywaj wszystkich zabierających tutaj głos nastolatkami. Przypuszczam, ż
            > e mój syn jest starszy od ciebie, ponieważ on nie argumentuje w tak dziecinny s
            > posób, jak ty to czynisz.

            wybacz, ale argumentowanie "a moim zdaniem ma obowiązek" - to jest właśnie infantylne. Zaczynam rozumieć, skąd Twój syn (o ile z tym synem to w ogóle prawda) czerpie swe roszczeniowe podejście do świata....
        • Gość: Kuba Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.12, 01:35
          Poliglotą nie jestem, ale dziękuję za zwrócenie mi uwagi. Sprawy w najmniejszym stopniu bym nie rozdmuchał, gdyby nie oburzająca postawa dyrektora, który zamiast zareagować w jakikolwiek właściwy sposób, postanowił schować głowę w piasek i swoje absurdalne argumenty wykrzykiwać na korytarzu. Uwagi skierowane co do mojego „mega wypasionego jazzy spoko coco lancy gadżeciku” są co najmniej śmieszne. To zwykł telefon, którego wartość nie przekraczała 600zł. Co w dzisiejszych czasach nie robi szału, przy tak rozwijającym się poziomie urządzeń. Do tego proszę nie nazywaj mnie małym egoistą, ponieważ kończyłem szkołę wieczorową, która umożliwiła mi uzupełnienie braków w edukacji z poprzednich lat. Maturę w tej szkole pisałem gościnnie i jak gość traktowany byłem dopóki zaniedbania ze strony szkoły nie wyszły na wierzch. Wiek nie ma tutaj nic do rzeczy, ale skoro tak bardzo Cię to gryzie to przyznam, że jestem trochę starszy od uczniów na poziomie klasy maturalnej. Co niestety z artykułu nie wynika, moje pretensje skierowane są wobec dyrektora szkoły, ponieważ zachowywał się skandalicznie. Jest on osobą odpowiedzialną za dobre imię szkoły i niestety je zszargał. Pani dyrektor zapewniła, że telefony będą bezpieczne w depozycie i proszę nie opowiadać mi głupot, że po zaistniałym fakcie, nagle szkoła nie jest odpowiedzialna, za przechowanie ponad stu telefonów. Jest to pewnego rodzaju standard i norma, która zapewnia chyba każda placówka szkolna umożliwiająca pisanie egzaminu maturalnego. Gdyby Pan dyrektor wykazał chociażby najmniejszą chęć współpracy, (wystarczyłoby poinformowanie mnie o zaistniałych zaniedbaniach – nie wymagałem nawet przeprosin od Pana dyrektora, ponieważ wydaje mi się to oczywiste, że on tego telefonu nie ukradł, ani żaden z jego pracowników), to do tak absurdalnej sytuacji jak artykuł w gazecie, oraz pozew szkoły nigdy by nie doszło. W dodatku chciałbym dodać, że zakaz wydany krzykiem i sugestywnymi gestami na oczach wielu maturzystów, mówiący o kategorycznym zakazie prowadzenia rozmowy ze mną przez pracowników szkoły mówi sam za siebie. Więc proszę nie ośmieszaj się wydając osądy poparte nierozsądnymi argumentami takimi jak „szkoła nie ma żadnego obowiązku organizowania depozytu”, ponieważ każdy wie, że nie ma takiego obowiązku, ale skoro już organizowała depozyt, a Pani dyrektor zapewniała o jego istnieniu i bezpieczeństwu przechowywanych telefonów, to mają obowiązek tego dopilnować. Gdybyś sam po napisaniu egzaminu maturalnego, który bez wątpienia jest kamieniem milowym w życiu każdego ucznia nie chciał podzielić się wrażeniami z najbliższymi, to wydaje mi się, że masz nie równo pod sufitem. Na zaistniałą sytuacje mam bardzo dużo świadków, którzy zdecydowali się na rozmowę z Panią Justyną Suchecką, policją, oraz złożeniem zeznań w sądzie, więc daje to do myślenia, jak naprawdę wyglądały zaniedbania ze strony szkoły i postawa dyrektora. Dodam, że świadkowie są ze szkoły dziennej, z którymi nigdy wcześniej kontaktu nie miałem, po prostu zainteresowali się tą absurdalną sytuacją, gdy ich dyrektor hańbił dobre imię szkoły wydzierając się do mnie podczas, gdy ja odzywałem się grzecznie i kulturalnie... Myślę, że w tej długiej wypowiedzi naświetliłem Ci chociaż trochę problem, który powstał, że nie jest tu problemem fakt utraty „gadżeciku”, tylko oburzająca postawa Pana Lehmanna, który jako dyrektor XI LO nie powinien pozwolić sobie na taką postawę. Nie pozwolę sobie na takie traktowanie i myślę, że nikt nie powinien, bo pracownicy szkoły chyba zapominają o tym, że to oni są dla nas, a nie my dla nich (oczywiście z całym należytym szacunkiem dla wszystkich nauczycieli, którzy przyczyniają się i pomagają nam wejść w dorosłe życie z głowami pełnymi wiedzy). Jeżeli nadal masz zamiar wypisywać głupoty, to zastanów się dobrze, ponieważ ludzie to czytają i potrafią wyciągać wnioski.
          • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 15.05.12, 12:30
            Poliglota to człowiek znający wiele języków obcych, a Ty masz po prostu problem z polską ortografią.

            Już Ci pisałem - nie wiemy, czy to prawda z "krzykiem" dyrektora na korytarzu - to tylko Twoja relacja, wielokrotnie słyszałem młodych ludzi, którzy krzyczeli na swoich nauczycieli, rodziców (???), ale byli świecie przekonani, że to ich zachowanie jest w porządku.

            Jeżeli to był zwykły telefon, to zaproponowałem Ci już - oddam ci taką swoją nokię, używaną, mniej więcej tyle samo warta. naprawdę to jest przyczyna szarpania człowieka po gazetach? Te parę złotych? Zastanawiam się - powtarzam - jak udało Ci się dotzreć do dzienniarza Gazety? Podejrzewam tu jakąś prywatę, bo znam sprawy dotyczące dziesiątków tysięcy złotych, które nikogo nie zainteresowały w Gazecie. Czyżby chęć zdobycia poklasku wśród młodych ludzi? Czy też jakaś rodzinna zależność? Nie wiem, ale chwały Gazecie to nie przynosi.

            Więc proszę nie ośmieszaj się
            > wydając osądy poparte nierozsądnymi argumentami takimi jak „szkoła nie m
            > a żadnego obowiązku organizowania depozytu”, ponieważ każdy wie, że nie m
            > a takiego obowiązku,

            No popatrz, a kilku dyskutantów broniących Ciebie w tym wątku właśnie twierdzi, że takowy obowiązek szkoła "ma". Uzgodnijcie jedną wersję.

            Dodam, że świadkowie są ze szkoły dziennej, z którymi nigdy wcześniej
            > kontaktu nie miałem, po prostu zainteresowali się tą absurdalną sytuacją, gdy
            > ich dyrektor hańbił dobre imię szkoły wydzierając się do mnie podczas\

            Uczniowie rzadko są obiektywni w sprawac dotyczących ich nauczycieli. O tym już pisałem - sprawę znamy tylko z Twojej relacji. Na pewno wiemy tylko jedno - w tak błahej sprawie zamiast załatwić sprawę polubownie, ciągacie nazwisko dyrektora po ogólnopolskich gazetach. To też jest synonim krzyku i to jest jedyny krzyk, jaki na razie mamy udokumentowany. Natomiast już w tym wątku mogliśmy się przekonać, jak pogardliwe słownictwo stosujecie na opisanie pracowników szkoły, i stąd właśnie biorę swoje podejrzenia, że Twój opis nie jest obiektywny.

            Mogę zostawić ten telefon dla Ciebie w siedzibie Gazety?
            • Gość: Kuba Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.12, 13:24
              Już nawet nie ma co komentować bredni, które wypisujesz. Miłego trollowania, pozdrawiam.
              • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 15.05.12, 17:06
                W przeciwieństwie do Ciebie jesten na forum zalogowany, ty nie - pojęcie trollowania także koledze jest nieznane?

                W przeciwieństwie do Ciebie powołuję się na obowiązujące przepisy - myślisz, że wystarczy nazwać czyjąś wypowiedź brednią, aby nią była? To typowa dla niektórych forumowiczów tzw. argumentacja przedszkolna sprowadzająca się do "a ty głupi jesteś".

                Mam nadzieję (szczerze), że jednak tę maturę to jakoś po ludzku napisałeś.
          • conena Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 16.05.12, 09:15
            > a takiego obowiązku, ale skoro już organizowała depozyt, a Pani dyrektor zapewn
            > iała o jego istnieniu i bezpieczeństwu przechowywanych telefonów,

            "pani dyrektor"? rozumiem, że chodzi o panią dyrektor szatni?
            ja tu jestem panią dyrektor tej szatni, nie mamy pańskiego telefonu i co nam pan zrobi?
            :D

            kazek, nie przekonasz tego poligloty i jemu podobnych, żeby nie mieć w sobie takiego ładunku żalu do szkoły musi upłynąć dobrych kilka lat.
            • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 16.05.12, 20:23
              masz rację.

              Czasem sobie przypominam, jaki byłem mądry zaraz po skończeniu szkoły. Też wiedziałem wszystko o wszystkim. Just the kid with all the asnwers - jak to ktoś śpiewał ;-))
        • Gość: x nie bierz na litość, to nie ta kobieta odpowiada IP: *.unitymediagroup.de 15.05.12, 15:28
          materialnie za przedmioty oddane jej do depozytu, zorganizowanego okazyjnie. Odpowiedzialność ponosi osoba, która to zleciła. Zresztą szkoła chyba jest ubezpieczona na wypadek kradzieży. A co się dzieje, jeżeli coś zginie z szatni? Ciekawe, czy ubezpieczyciel uzna szkodę, czy obwini dyrekcję szkoły.
          • kazek100 zrozum wreszcie 15.05.12, 17:16
            No, ale jaka pani to zleciła??? to jakaś nowa postać w sprawie się pojawiła.

            Nic mi nie wiadomo, aby jakieś szkoły były ubezpieczone od kradzieży (może jakieś są, choć nigdy o tym nie słyszałem, ale to zapewne dotyczy tylko mienia szkolnego).

            ZROZUMCIE WRESZCIE:

            Ja naprawdę uważam sprawę za przykrą. Gdybym był tym dyrektorem, nie załatwiłbym jej wzruszeniem ramion. Ale uważam, że i tak większą krzywdę zrobił dyrektorowi szkoły ten maturzysta, niż na odwrót, bo dobre imię jest ważniejsze, niż modne urządzenie, które - jak już ci zaoferowałem, mogę ci sprezentować. Trzeba znać proporcje. Jeżeli po popełnieniu takich drobnych błędów będziemy znajdowali swoje nazwiska w gazetach, to rezultatem będzie jeszcze niższy niż obecnie poziom zaufania społecznego i to, co opisałem już wcześniej - aby się zabezpieczyć, nikt nikomu nie pomoże, w tym wypadku - z góry wszyscy dyrektorzy szkół odrzucą prośby o przechowanie telefonu, kurtki (dla ucznia spoza szkoły) czy czegokolwiek.

            Przemyśl to - także pani redaktor z Gazety - czy nie zrobiliście burzy w szklance wody, zamiast się po ludzku dogadać, i czy przypadkiem nie wyrządziliście więszej krzywdy, niż wam uczyniono.
            • kazek100 Re: zrozum wreszcie 15.05.12, 20:02
              źle odczytałem wypowiedź przedmówcy - tak faktycznie nie ma mowy o żadnej kolejnej kobiecie. Przepraszam.

              reszta jednak jak wyżej.

              Kolega musi zrozumieć, że jest kolosalna różnica między prawem kontraktowym i pozostawieniem na placu budowy np. koniecznej tam koparki, a egzaminem, gdzie nie ma żadnej umowy, żadnego obowiązku ze strony dyrekcji w kwestii depozytu, a właściwie nie ma żadnej nawet podstawy ku temu, by był, bo żadna szkoła nie ma nawet osobości prawnej. Z kim miałby być ten spór? Urząd miasta ma maturzyście odkupić telefon? Minister administracji?

              Powtórzę raz jeszcze - sprawę należało po ludzku załatwić, ale gdyby spór ze mną ktoś zaczął od artykułu w Gazecie, to zapewne delikwent zobaczyłby tylko palec wskazujący drzwi. Bardzo się dziwię też pani redaktor, dlaczego znajduje czas i miejsce na taką drobnostkę, gdy wiele poważniejszych spraw jest lekceważonych - naprawdę chciałbym wiedzieć, jak to się stało, że maturzysta znalazł tak dobre dojście do Gazety? Na pewno nie było tu jakiejś towarzyskiej relacji?
            • Gość: x ubezpieczenie OC, nie od kradzieży. IP: *.unitymediagroup.de 16.05.12, 06:31
              Możliwe, że szkoła nie ma obowiązku organizowania depozytu, ale jednak zorganizowała i z tego wynikają skutki prawne. Telefony zostały złożone do depozytu w dobrej wierze, że są tam bezpieczne.
              Proponujesz rozwiązanie problemu emocjonalnie wg norm moralnych, a nie norm prawnych. I tym się różnimy.
              Przywołujesz ogólnie regulaminy egzaminacyjne itp. itd. bez wskazania konkretnych punktów. Zwróć uwagę, że te ustalenia regulaminowe nie mogą być sprzeczne z ustawą nadrzędną, w tym przypadku KC.
              Nastąpiła kradzież mienia o wartości ca. 600 PLN, a to jest przestępstwo. Ktoś ukradł, ale ktoś umożliwił tą kradzież przez zaniedbanie.
              Proponuję szkole odkupienie tego telefonu, inaczej mogą dojść jeszcze koszty sądowe. Sprawa jest jasna.
              • kazek100 Re: ubezpieczenie OC, nie od kradzieży. 16.05.12, 20:44
                Kolego, jest dokładnie odwrotnie.

                To ty przedstawiasz sprawę emocjonalnie, a ja zapytuję tylko o przepisy prawne. Już cię pytałem o umowę dotyczącą depozytu, jakoś nie doczekałem się odpowiedzi ;-))

                przykro mi to mówić, ale z depozytu zorganizowanego nieficjalnie, w kartonie, bez umowy, nie wynika prawnie nic. Dziwnie konsekwentnie ignorujesz przywoływany przeze mnie - a jak najbardziej istniejący zapis prawny - dotyczący zakazu przynoszenia na egzamin telefonów.

                wspomniane przezeze mnie regulaminy egzaminacyjne dostepne są na stronie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, a maturzysta ma obowiązek je znać! Nadrzędne wobec tych przepisów są Ustawa o systemie oświaty i inne dokumenty, które przywołałem, ale na pewno nie KC w części dotyczącej umów handlowych. Błagam, wiem jesteś młodym człowiekiem, ale nie bądź aż takim ignorantem.


                > Przywołujesz ogólnie regulaminy egzaminacyjne itp. itd. bez wskazania konkretny
                > ch punktów.

                zaczynasz się posuwać do kłamstwa, młody kolego. Przywołałem konkretne zapisy, chociażby obowiązujący maturzystę informator maturalny. Nawet uczniowie kończący podstawówkę potrafią znaleźć w nim rozdział pt. "informacja dla zdającego egzamin"...

                > Nastąpiła kradzież mienia o wartości ca. 600 PLN, a to jest przestępstwo. Ktoś
                > ukradł, ale ktoś umożliwił tą kradzież przez zaniedbanie.

                Oczywiście, możesz zgłosić sprawę na policję. Ale i tak nie będzie płaciła za telefon szkoła. Choćby z powodu, o którym wspomniałem, że szkoła nawet nie ma osobowości prawnej, a nie może za nic płacić ktoś, kto nie istnieje ;-)). Możesz personalnie pozwać dyrektora, ale masz z nim podpisaną umowę?

                > Proponuję szkole odkupienie tego telefonu, inaczej mogą dojść jeszcze koszty są
                > dowe. Sprawa jest jasna.

                Szkole? To znaczy personalnie komu? Z jakiego budżetu ma księgowa ponieśc ten koszt? Pamiętaj że koszta sądowe ponosi strona wnosząca sprawę, można je odzyskac, ale to musiałbyś przedstawić umowę i po wielu miesiącach batalii wygrać... Życzę powodzenia ;-))

                Albo może już wyluzuj się i zrozum, że w sensie prawnym nie masz żadnych szans. Ani nie masz racji. Juk już pisałem wielokrotnie - można było sprawę załatwić polubownie, ale w tym wypadku nie należało zaczynać od ataku w Gazecie ;-))

                acha, o co Ci chodzi z tym ubezpieczeniem OC? Nogę złamałeś na WFie??
              • qwardian Re: ubezpieczenie OC, nie od kradzieży. 16.05.12, 20:51

                Gość portalu: x napisał(a):

                > Proponuję szkole odkupienie tego telefonu, inaczej mogą dojść jeszcze koszty są
                > dowe. Sprawa jest jasna.

                Gość niech się cieszy, że uszedł z życiem. Wachmani z obozu koncentracyjnego wysuną mu ultimatum nie do odrzucenia. Zdany egzamin w zamian za 600 złotych, ekwiwalent kosztu telefonu i w Konzentrationslager für Zivilpersonen wszystko wróci do normy...
        • Gość: szaletowa Nie sprawdziłbym pisze się tak! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.05.12, 14:54
          Panie Kazek NIE SPRAWDZIŁBYM pisze się rozdzielnie! Poza tym, jeżeli ktoś podejmuje się przechowania cudzych rzeczy, to zwykła ludzka przyzwoitość wymaga, by to zrobił skutecznie. Pani pilnująca wychodząc ze swojej pakamery mogła zamknąć ją na klucz lub w inny sposób uniemożliwić innym wejście do środka. Dopiero po zaistnieniu tego przykrego zajścia kradzieży zorganizowano w należyty sposób przechowywanie zdeponowanych telefonów w sekretariacie. Szkoda jednak , że za późno!.
          • kazek100 Re: Nie sprawdziłbym pisze się tak! 16.05.12, 20:49
            Napisałem inaczej?

            Przepraszam. Oczywiście, że z czasownikami w formie osobowej pisze się oddzielnie.

            cieszę się jednak, że potwierdzasz to, o czym mówiłem. Co do ludzkiej przywoitości i załatwienia sprawy w ludzki, polubowny sposób - pisałem o tym w tym wątku już z 10 razy. Zgadzam się w pełni. Ale kilku krzykaczy na tym tym forum próbuje wymyśleć coś o dopowiedzialności prawne, umowach handlowych etc - a to akurat bzdura. A swój ludzki sposób załatwiania spraw rozpoczęli od artykułu w gazecie - trochę zbyt grubo, jak na ludzkie podejście....

    • Gość: Kamil Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt IP: *.w90-50.abo.wanadoo.fr 16.05.12, 13:25
      www.surfowisko.pl/?c=b
    • qwardian To jest normalny stan rzeczy... 16.05.12, 15:09

      W obozach koncentracyjnych rzeczy osobiste są konfiskowane w zależności od uznania władz....
    • qwardian Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Ktoś... 16.05.12, 15:36

      kazek100 napisał:

      > Ale uważam, że i tak większą krzywdę zrobił dyrektorowi szkoły ten maturzysta, niż na odwrót, bo dobre imię jest ważniejsze, niż modne urządzenie...

      Kaziku chcesz zaprezentować wzorową szkołę. Faktycznie Konzentrazionslager Sachsenhausen był niemieckim uznanym za wzorowy obozem koncentracyjnym założony we wrześniu 1936, w pobliżu Oranienburga; około 30 km na północ od Berlina. Dobre imię tego obozu bronił sam H. Himmler...
      • kazek100 Re: Przed maturą zostawił telefon w depozycie. Kt 16.05.12, 20:54
        Trzeba być zwykłą świnią, aby ofiary obozów histlerowskich, porównywać do maturzysty, który stracił telefon za 600 pln.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka