l.george.l
25.06.12, 09:54
"W Poznaniu ewidentnie dopuszcza się do świadomej segregacji uczniów, pozwalając od lat, by pewne szkoły stawały się coraz gorsze".
Ooooooo! nadziwić się nie mogę, że ktoś wreszcie dostrzega tę oczywistą prawdę. Dopowiedzieć jeszcze należy kto za tym stoi. Kiedyś Niemiec niszczył wielkopolską edukację, teraz okupant z Watykanu. Oddawanie szkół pod zarząd czarnokieckowych powoduje, że coraz więcej szkół w Poznaniu ma wolną rękę w segregacji dzieci. W rezultacie prowadzi to do drastycznej polaryzacji poziomów nauczania. Jak najprędzej należy zbadać, jaki procent dzieci w Poznaniu podlega segregacji i jak to się ma do regionów kraju, w których dzieci osiągają lepsze wyniki. Rodzicom wydaje się, że segregacja jest korzystna dla ich pociech. Też tę chorobę przechodziłem. W skali globalnej i perspektywicznej to się jednak nie sprawdza. Na mapie miasta już powstają białe plamy edukacyjne. Droga dziecka do szkoły się wydłuża. A szkoła to nie tylko odbębnianie sześć siedem godzin lekcyjnych. Szkoła musi być lokalnym centrum edukacyjnym, wychowawczym, integracyjnym, kulturotwórczym. I nie może to być centrum zarządzane przez okupanta, którego jedynym celem jest ogłupianie i wychowanie dyspozycyjnych sobie niewolników.