Dodaj do ulubionych

Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie wy...

25.06.12, 09:54
"W Poznaniu ewidentnie dopuszcza się do świadomej segregacji uczniów, pozwalając od lat, by pewne szkoły stawały się coraz gorsze".

Ooooooo! nadziwić się nie mogę, że ktoś wreszcie dostrzega tę oczywistą prawdę. Dopowiedzieć jeszcze należy kto za tym stoi. Kiedyś Niemiec niszczył wielkopolską edukację, teraz okupant z Watykanu. Oddawanie szkół pod zarząd czarnokieckowych powoduje, że coraz więcej szkół w Poznaniu ma wolną rękę w segregacji dzieci. W rezultacie prowadzi to do drastycznej polaryzacji poziomów nauczania. Jak najprędzej należy zbadać, jaki procent dzieci w Poznaniu podlega segregacji i jak to się ma do regionów kraju, w których dzieci osiągają lepsze wyniki. Rodzicom wydaje się, że segregacja jest korzystna dla ich pociech. Też tę chorobę przechodziłem. W skali globalnej i perspektywicznej to się jednak nie sprawdza. Na mapie miasta już powstają białe plamy edukacyjne. Droga dziecka do szkoły się wydłuża. A szkoła to nie tylko odbębnianie sześć siedem godzin lekcyjnych. Szkoła musi być lokalnym centrum edukacyjnym, wychowawczym, integracyjnym, kulturotwórczym. I nie może to być centrum zarządzane przez okupanta, którego jedynym celem jest ogłupianie i wychowanie dyspozycyjnych sobie niewolników.
Obserwuj wątek
    • Gość: kkk Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.12, 10:17
      1) segregacja - spowodowana np. naciskami nauczyceli "bliższych dyrekcji" bo w klasie gdzie są mądre dzieci łatwiej się uczy; "gorszych" wrzuca się do 1 klasy i uczą ich nauczyciele za karę, odbębnić minimum i spoko, żadnych dodatkowych godzin z uczniem słabszym bo po co? Kuratorium śledzi takie poczynania i nic z tego nie wynika.
      2) pamiętam 1 egzamin gimnazjalny, sama douczałam dzieciaki z takich rzeczy jak czytanie wykresów, wyciąganie wniosków, zadania z chemii itp. i .. zdziwienie - klasowe "orły" zdały gorzej niż "moi" część mat-przyr
      3) poziom nauczania np. jęyka polskiego - miałam do czynienia z polonistą, który na siłę uczył pisania rozprawki na miesiąc przed egzaminem bo ... może być na egzaminie . Co robił przez 2,5 roku ? Oczywiście zasłużony nauczyciel więc został w szkole a stażystkę która od I klasy kazała uczniom pisać ( nie wypełniać testy ) ZWOLNIONO
      4) oświata jest chora, większość uczniów nie potrafi napisać 1 zdania w rodzimym języku, zresztą czytając tzw. prace licencjackie też jest się bliskim omdlenia
      • Gość: Waldus Kiepski Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.pools.arcor-ip.net 25.06.12, 10:24
        Mosz racyja !! Jo se tygo ni mogiem POjadz !! :-)) PS Kurna,wino - jajca Pazdzioch !!
      • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 12:11
        Przecież na Uniwersytety idą uczniowie z tych podstawówek, gimnazjów i liceów.

        Trudno w trzy lata nadrobić 12 lat nieuctwa.
    • szmecierecie Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 10:25
      l.george.l napisał:

      > "W Poznaniu ewidentnie dopuszcza się do świadomej segregacji uczniów, pozwal
      > ając od lat, by pewne szkoły stawały się coraz gorsze".

      >
      > Ooooooo! nadziwić się nie mogę, że ktoś wreszcie dostrzega tę oczywistą prawdę.

      Oczywista prawda, chociaż niektórzy nie rozumieją o co chodzi. Kiedyś jeśli ktoś się nie uczył nie dostawał się do elitarnej szkoły i tyle.

      Teraz płacz i zgrzytanie zębów bo "uczniowie nie są równi i co z tym zrobić". Jednym się chce, drugim już nie. Tak było od zawsze, jest i będzie. Jeśli uczniowie sami się segregują (na chcących i niechcących) to nie należy tego zaburzać "znoszeniem segregacji".

      Jeśli komuś się uczyć nie chce niech po prostu idzie kopać rowy, a nie zajmuje miejsce w ławkach szkolnych.



      > Dopowiedzieć jeszcze należy kto za tym stoi. Kiedyś Niemiec niszczył wielkopol
      > ską edukację, teraz okupant z Watykanu.

      ROTFL! :-)
    • mmmmmm000 Problem jest w systemie... 25.06.12, 10:28
      ...wynagradzania nauczycieli!
      Nasz system szkolnictwa wychodzi z założenia, że nauczyciel chce uczyć. A to nie prawda. Nauczyciele z reguły odwalają swoje godziny i robią co mogą by się nie przemęczać. Zdarzają się zaangażowane jednostki, którym się jeszcze chce i to są najczęściej ci, którzy zabiegają o awans. Przecież widać to gołym okiem, że nawet w tych samych szkołach, dzieci czy młodzież w jednej klasie ma o wiele wyższe wyniki niż w drugiej (równorzędnej). Czy to znaczy, że w tej pierwszej są sami geniusze, a w drugiej debile? Oczywiście, że nie! Problemem jest zaangażowanie nauczyciela. Jeśli temu nie zależy na nauczeniu, to nic go do pracy, za które bierze pieniądze nie skłoni.
      Najbardziej efektywny jest system francuski. Tam nauczyciel dostaje na koniec roku (w trakcie z resztą też) oceny podobnie jak jego uczniowie. Ocena ta wynika ze śreniej uzyskanej przez jego uczniów w niezależnych testach. Oczywiście w taki sposób, by nauczyciel sztucznie nie podnosił średniej dając celowo lepsze oceny. Od stopnia oceny nauczyciela zależy nie tylko jego płaca, ale też możliwość awansu. Tam każdy nauczyciel zaczyna od nauczania początkowego. Jeśli jest kiepski, to nie daje mu się prawa nauczania starszych roczników. Na sam szczyt dochodzą tylko najlepsi, jednocześnie najlepiej zarabiający. W Polsce taki system to utopia.
      • szmecierecie Re: Problem jest w systemie... 25.06.12, 10:50
        mmmmmm000 napisał:

        > Nasz system szkolnictwa wychodzi z założenia, że nauczyciel chce uczyć.

        a uczniom chce się uczyć.

        > Przecież widać to gołym okiem, że
        > nawet w tych samych szkołach, dzieci czy młodzież w jednej klasie ma o wiele w
        > yższe wyniki niż w drugiej (równorzędnej).

        Każdy ze szkoły pamięta, że byli nauczyciele wymagający i olewający. Uczniowie tych pierwszych zawsze mieli lepsze wyniki na egzaminach końcowych / wstępnych.

        > Jeśli temu nie zależy na nauczeniu, to nic go do pracy, za k
        > tóre bierze pieniądze nie skłoni.

        Jasne, ale pamiętaj, że nikt nigdy nikogo niczego nie nauczył. Jeśli uczniom uczyć się nie chce to nauczyć się ich nie da. Problem polega na tym, że kiedyś, tych którym uczyć się nie chciało eliminowano, a teraz hołubi.

        Uczniowie nie mają chęci do nauki bo nie ma konsekwencji słabych wyników nauczania, a nagroda za dobre wyniki nauczania jest mizerna zarówno w domu jak i w szkole. Po co mieliby się wysilać, żeby się czegoś nauczyć?
      • angrusz1 Re: Problem jest w systemie... 25.06.12, 21:05
        Mmmm000 pisze : " Przecież widać to gołym okiem, że nawet w tych samych szkołach, dzieci czy młodzież w jednej klasie ma o wiele wyższe wyniki niż w drugiej (równorzędnej) ... "

        Nie neguję, że nie ma nauczycieli , którzy olewają pracę . Ale przecież wielu nauczycieli - zwłaszcza młodych - ma umowy na pewien okres i jeśli olewają to dyrektor może im nie przedłużyć umowy .
        Może naiwnie zakładam , że dyrektorowi zależy na dobrych i uczciwie wystawiających stopnie nauczycielach - a nie na dobrych układach - także z rodzicami .

        Ale do rzeczy , czy nie przyszło ci do głowy , że nawet w tej samej szkole jest segregacja i pewni nauczyciele dostają doborowych uczniów a inni kiepskich .
        Stąd i mogą być takie różnice w wynikach na egzaminach .
        Ja tego doświadczyłem nie raz .
    • artur.klosowski Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie wy... 25.06.12, 10:51
      Piątkowska Szkoła Społeczna - Brawo.
    • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 12:08
      Georg jak zwykle.
      Za trzęsienie ziemi winny KK, za korki winny KK, za nauczanie winny KK.
      Jak w tej zabawie w pomidora.

      OK.
      A poważnie.
      Segregacja dzieci w gimnazjum jest moim zdaniem dobre.
      Tzn najzdolniejsi powinni być ciągnięci w górę.


      Słabych wyników testów upatruję w trzech rzeczach.

      1. Rodzice.
      Niestety wielu rodziców "olewa" pomoc dzieciom, wielu jest też chamsko roszczeniowa w stosunku do nauczycieli. Co gorsza, widzą to dzieci i "olewają" nauczycieli.
      To nie jest wychowawcze i nie zachęca do nauki.

      2. Nauczyciele.
      Oczywiście nie wszyscy.
      Są dobrzy nauczyciele.
      Niestety wielu tylko "odbębnia" swoje godziny, mając wszystko "w nosie".
      Są też tacy, którzy zwyczajnie nie mają zdolności do tej pracy.
      Od lat powtarzam, że nie wystarczy matematykę umieć. To żadna sztuka.
      Trzeba umieć tą matematykę przekazać. A TO JUŻ SZTUKA.
      Podobnie w innych przedmiotach.
      A braki nawarstwiają się. Od podstawówki.
      Trudno np w liceum nadrobić zaległości. Trudno uczyć jakiegoś badania funkcji, kiedy uczniowie "zabijają" się na dodawaniu ułamków.

      I tu jest problem.
      Karta nauczyciela.
      Nie nie mówię podwyższyć pensum, czy obciąć płace.
      Natomiast mówię.
      ZŁYCH NAUCZYCIELI NALEŻY WYELIMINOWAĆ Z ZAWODU.
      Ot na "zieloną trawkę".

      Jest tytle bezrobotnych absolwentów. Sądzę, że wielu z nich byłoby lepszymi nauczycielami.

      A przed maturami i tak mówią "nieważne do jakiej szkoły chodzisz. Ważne gdzie chodzisz na korki"

      Czy tak musi być??
      Dobry "kałąch" i odstrzelić złych nauczycieli.


      3. Podręczniki.
      Dziś, każdy, kto ma wejścia w ministerstwie pisze podręcznik.
      Podręczników mrowie, większość z takimi błędami merytorycznymi, że "mózg się lasuje".
      O błędach metodycznych nawet żal wspominać.


      • l.george.l Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 12:56
        Wyszukiwanie dzieci szczególnie uzdolnionych i stwarzanie im dogodnej ścieżki rozwoju nie jest niczym złym. Powinna to być jednak forma wzbogacająca ofertę edukacyjną, a nie ją ograniczającą. Jeśli zamyka się osiedlową szkołę rejonową, a w jej miejsce tworzy się ośrodek segregacji dzieci i to nie tylko ze względu na predyspozycje intelektualne, ale także przynależność do wybranej grupy religijnej i to wszystko za miejskie pieniądze, zakrawa to na skandal. Może nie wiesz, albo nie chcesz wiedzieć, ale są w Poznaniu szkoły miejskie, do których podczas rekrutacji trzeba przedłożyć opinię katechety, a specjalną pulą miejsc dysponuje lokalny szaman. Podkreślam, chodzi o szkołę powszechną, finansowaną przez nas wszystkich, ale która jest dostępna tylko dla niektórych - uległych okupantowi. Przy czym szkole przyznaje się szczególne przywileje: na przykład możliwość prowadzenia zajęć w mniej licznych klasach. Może gdyby każdej szkole stworzyć takie warunki, to i wyniki nauczania by się poprawiły.
        • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 13:07
          te lepsze warunki to wygodniesze Ławki??
          Pewnie nie.
          Te lepsze warumki, to zwyczajnie bardziej kompetentni nauczyciele.
          • l.george.l Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 18:43
            pan.nikt napisał:

            > te lepsze warunki to wygodniesze Ławki??
            > Pewnie nie.
            > Te lepsze warumki, to zwyczajnie bardziej kompetentni nauczyciele.
            [...]

            Nie napisałem wyraźnie? Chodzi o mniej liczne klasy. Dochodzi jeszcze jedna istotna kwestia. Kieckowy dyrektor ma też więcej swobody w formułowaniu oferty dydaktycznej. Prosty przykład. W katolickiej szkole powszechnej dzieciaki uczą się dwóch języków obcych, przy czym drugi wybierają z dwóch, czyli wszyscy uczą się angielskiego oraz dodatkowo niemieckiego lub hiszpańskiego. Z tego, co wiem, jeśli nawet jedno dziecko w klasie wybierze hiszpański, to będzie dla niego zatrudniony nauczyciel. W gimnazjum oferte poszerza się do do czterech języków, czyli angielski dla wszystkich plus francuski, hiszpański i niemiecki do wyboru. Jeśli dwudziestoosobową klasę podzielisz na trzy grupy, to uzyskujesz laboratoryjne zespoły. Takie warunki pracy oferują szkoły językowe z wyższej półki. Szkoła rejonowa czegoś takiego zaoferować nie może, nawet gdyby rodzice chcieli się zrzucić na dodatkowych nauczycieli. Dyrektor szybko wylądowałby u prokuratora za coś takiego. Kieckowy dyrektor natomiast może przyjmować koperty z kasą i dlatego ma ciekawszą ofertę.
            W tej chwili zarysowuje się wyraźny podział w edukacji, który dokonywany jest za pieniądze nas wszystkich: na szkoły dla wybranych, do których segregacji dokonuje czarny i którym tworzy się preferencyjne warunki funkcjonowania i na zwykłe rejonówki, którym na początek przykręca się śrubę, w końcu likwiduje. Proceder ten, o którym ja tu piszę od dawna, a który wreszcie został dostrzeżony przez media ma tak szeroki zasięg, że od lat rzutuje na wyniki poznańskich uczniów. Każdy urzędnik władz oświatowych, który sprzyja czarnym powinien być natychmiast wypie...ny z roboty. Każdy radny, który sprzyja czarnym, powinien tracić mandat. Są to ludzie podli, którzy działają na szkodę tego miasta.
            • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 19:48
              ".... Każdy radny, który sprzyja czarnym, powinien tracić mandat. Są to ludzie podli, którzy działają na szkodę tego miasta....."

              to sie nazywa język miłości wg Georga.

              I to jest jego sposób myślenia.
              Pieprzyć wszystko, byle przywalić KK
        • szmecierecie Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 13:07
          l.george.l napisał:

          > Wyszukiwanie dzieci szczególnie uzdolnionych i stwarzanie im dogodnej ścieżki r
          > ozwoju nie jest niczym złym. Powinna to być jednak forma wzbogacająca ofertę ed
          > ukacyjną, a nie ją ograniczającą. Jeśli zamyka się osiedlową szkołę rejonową, a
          > w jej miejsce tworzy się ośrodek segregacji dzieci i to nie tylko ze względu n
          > a predyspozycje intelektualne, ale także przynależność do wybranej grupy religi
          > jnej i to wszystko za miejskie pieniądze, zakrawa to na skandal.

          Jeden przykład?
          • kazek100 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 17:04
            GM 24?
    • seidr Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie wy... 25.06.12, 13:12
      Problem leży przede wszystkim w rodzicach i nauczycielach. Rodzice teraz hodują dzieci, nie wychowują. Gdy nauczyciel ma obiekcje co do zachowania dziecka, nie może teraz już nic zrobić, bo nie ma żadnych praw. A rodzice jeszcze huzia na niego, jakby to on był winien ocenom. Brak czasu i zero odpowiedzialności rodziców przywodzi do tego. Jak również brak motywacji ze strony nauczycieli, którzy są w szkole by tylko odbębnić ileś godzin i iść do domu. Brak nauczycieli z powołania i rodziców mądrze kochających (rodziców z czasem dla dzieci też jak na lekarstwo). Gdy byłam w podstawówce czy liceum rodzice poświęcali swój czas by poćwiczyć ze mną to, co było na lekcji, wyjaśniali zadania domowe, pomagali w zrozumieniu jak mogli i to nie była poświęcona godzina, ale popołudnie. Nie słyszałam dziś o jakimś rodzicu, który by to robił dla swojego dziecka. A nauczyciele? Większość traktuje swój zawód jako zło konieczne, a to już jest kompletnie błędne nastawienie, które dyskwalifikuje ich z bycia dobrymi pedagogami.
      • Gość: kacha Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: 130.185.97.* 25.06.12, 14:36
        No to Ty się uczyłaś czy Twoi rodzice? Nie wyobrażam sobię, żebym całe popołudnie "wyjaśniała dziecku zadanie domowe".
        • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 18:41
          a powinnaś

          Ewentualnie dyskretnie obadać sytuację w szkole.
          DYSKRETNIE, żeby dziecko nie widziało Twoich zabiegów.

      • jagoda2 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 19:06
        Dlaczego przerzucasz obowiązek szkolny na rodziców? To błąd w myśleniu. Od nauczania są nauczyciele, nie rodzice. Jeżeli nauczyciele myślą podobnie jak Ty, to trudno się dziwić, że wyniki nauczania są takie, jakie są.
        • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 19:45
          za wychowanioe dziecka odpowiadaja rodzice. Szkoła ma pomagać.
          Dlatego napisałem, że dzieciom powinno się w miarę mozliwości pomagać w nauce.

          Uwazam, też, że TĘPYCH NAUCZYCIELI TRZEBA TĘPIĆ, ale BEZ UDZIAŁU W TYM DZIECI i bez piany na ustach.

          Wciąganie dzieci w walki dorosłych nie jest wychowawcze.

          I jak napisałem wyżej. Jest z tym problem. Problem, żeby tępaków wysłać na zieloną trawkę, w postaci Karty Nauczyciela.
          Ale walczyć trzeba.
          • jagoda2 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 20:12
            Ależ wychowanie to jedno, a edukacja to drugie. Dlatego nadal nie rozumiem, dlaczego rodzice mają zajmować się pomaganiem dzieciom w nauce? Od nauczania są nauczyciele, od wychowywania - rodzice. Ja nie przerzucam obowiązku wychowania mojego dziecka na nauczycieli, w zamian oczekuję nieprzerzucania obowiązku nauczania na mnie.
            Rozumiem, że dziecko czasami może mieć z czymś problem i wtedy zwraca się o pomoc do rodziców, a rodzice - w miarę możliwości - pomagają. Nie rozumiem jednak, dlaczego rodzice - z definicji - mają spędzać kilka godzin dziennie z dziećmi nad szkolnym materiałem? To chyba zadanie szkoły? W każdym razie, dla mnie to nie do pomyślenia. Gdybym chciała sama edukować dziecko, to zdecydowałabym się na edukację domową, skoro jednak tego nie zrobiłam, to znaczy, że ani nie czuję się na siłach, ani nie mam na to ochoty (i czasu).
            • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 20:23
              Napisałem wyraźnie o POMAGANIU w nauce, a nie o zastępowaniu szkoły.

              A edukacja jest też elementem wychowania.
              • jagoda2 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 21:28
                Fakt, to nie z Tobą rodzice spędzali kilka godzin dziennie na przerabianiu materiału szkolnego, tylko z seidr. Ona uważa ten system na naturalny i normalny, pożądany wręcz.
                Edukacja jest elementem wychowania, ale wychowanie nie jest elementem edukacji. Przynajmniej nie w polskich szkołach, niestety. Chociaż, szczerze mówiąc uważam, że nie powinno się przerzucać odpowiedzialności za wychowanie dzieci na szkołę. I vice versa.
            • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 22:15
              Jagoda 2 napisała :"Nie rozumiem jednak, dlaczego rodzice - z definicji - mają spędzać kilka godzin dziennie z dziećmi nad szkolnym materiałem? "

              Dobrze jest trzymać się ziemi a bujać w obłokach czy przedstawiać jakieś nierealne sytuacje .
              Problem z kiepskimi wynikami występuje nie dlatego , że rodzice nie siedzą godzinami ze swoimi dziećmi i nie pomagają im w odrabianiu lekcji .
              Problem w tym, że część rodziców w ogóle nie interesuje się tym , co dziecko robi w szkole i w domu . pomijam, że często nie jest w stanie pomóc , bo sam rodzic ma taką kiepska wiedzę i taki poziom umysłowy .

              No i tak " hodowane " dziecko nie czuje potrzeby nauki , ba !! nawet nie chce mu się uważać na lekcji . Woli zabawiać się np telefonem komórkowym, albo rzucanie kredą w nauczyciela ( cała klasa nie widzi tego , taaak nawet dyrektorka po przyjściu do klasy zadała każdemu pytanie czy on to zrobi i czy widział kto . Nikt się nie przyznał i nikt nie widział ).

              No i taki nieuk potem jest przepychany z klasy do klasy , bo ... bo np liczebność klasy już jest w okolicy 25 uczniów . A jeśli ta liczba spadnie poniżej 25 osób , to nie będzie podziału na grupy na takich przedmiotach jak : języki , informatyka .
              No i tyle nauczycieli straci pracę !!
              A nawet jeśli taki gostek nie zda egzaminu poprawkowego, to jeszcze rada pedagogiczna we wrześniu może go promować .
              Pracowałem w takim gimnazjum, gdzie to była stała praktyka .
              • jagoda2 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 22:52
                To, o czym piszesz jest dla mnie nie do pomyślenia. Ale może dlatego, że wychowałam się w innych czasach, pochodzę z "innego" domu, z "innej" rodziny, a moje dziecko właśnie ukończyło III klasę "innej" szkoły.
                Niestety, tym sposobem dochodzimy do tematu "segregacji, elitarności, inności". Bynajmniej nie uważam się za "lepszą", ale może moim rodzicom więcej się chciało, większą wagę przywiązywali do swojej i mojej edukacji, może mnie więcej się chciało (lub więcej musiałam) i może te same wzorce przenoszę na swoje dziecko. Ktoś napisał, że dzieci poniekąd segregują się same - na te, którym się chce i te, którym się nie chce. Myślę, że to prawda. Dodałabym tutaj jeszcze przykład "z góry", czyli jaką wagę do edukacji przywiązują rodzice.
                • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 23:58
                  :):)
    • belfe Słabe szkoły czy uczniowie? 25.06.12, 14:44
      Powyższa dyskusja, jak zwykle zresztą, dotyczy ogólnej sytuacji szkolnictwa w Polsce.
      Jak to się dzieje, że akurat w Wielkopolsce rok po roku dzieciaki piszą nieco poniżej średniej?
      1. Czy mają gorszych nauczycieli niż ich rówieśnicy w innych częściach kraju?
      2. Czy mają inne (gorsze) warunki do nauki?
      3. Czy mają głupszych rodziców?
      A może robimy z igły widły, i skoro te różnice są tak małe (sięgają 1-2 punktów procentowych), to nie ma co sobie tymi wynikami głowy zawracać?
      • kazek100 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? 25.06.12, 16:55
        belfe napisał:

        > A może robimy z igły widły, i skoro te różnice są tak małe (sięgają 1-2 punktów
        > procentowych), to nie ma co sobie tymi wynikami głowy zawracać?

        Problem jest o tyle realny, że sprawa powtarza się z roku na rok.

        Teorii wyjasniających go słyszałem sporo. Pewnie w wielu z nich było ziarenko prawdy. Tak czy owak - przez wiele lat szkolnictwo w Poznaniu, pod rządami naszego Giganta stadionowego, było najniżej dofinansowywane w skali kraju. Zepsuć łatwo, naprawić...
        • belfe Re: Słabe szkoły czy uczniowie? 25.06.12, 18:11
          Tak czy owak - przez wiele lat szkolnictwo w Poznaniu, pod rządami naszego Giganta stadionowego, było najniżej dofinansowywane w skali kraju.
          - przez kilka lat lekcje matematyki były w Poznaniu dofinansowane przez miasto i co? Żadnych efektów...
          • l.george.l Re: Słabe szkoły czy uczniowie? 25.06.12, 19:07
            belfe napisał:
            [...]
            > - przez kilka lat lekcje matematyki były w Poznaniu dofinansowane przez miasto
            > i co? Żadnych efektów...
            [...]

            Pamiętam, że moja córa załapała się na program pilotażowy i w jej szkole nastąpił akurat znaczny skok, zauważalny nawet w skali kraju. Prasa o tym się rozpisywała. Efekty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Żadnych korepetycji, żadnego ślęczenia z dzieckiem przy lekcjach, a wyniki na testach uzyskała rewelacyjne.
          • kazek100 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? 26.06.12, 08:02
            belfe napisał:
            > - przez kilka lat lekcje matematyki były w Poznaniu dofinansowane przez miasto
            > i co? Żadnych efektów...

            To dofinasowywanie, o którym wspominasz, funckjonowało bardzo krótko (bodaj 3 lata? Mogę się mylić), dotyczyło raptem jednej godziny w liceum i nie objęło wszystkich szkół ponadgimnazjalnych.
            • belfe Re: Słabe szkoły czy uczniowie? 26.06.12, 12:09
              Wiesz, jedna godzina na poziomie podstawowym to wzrost o 25% (przy 3h nominalnie) - dla mnie to dużo... Jeżeli założymy, że w innych częściach kraju samorządy nie dały kasy na te dodatkowe lekcje (różnie z tym bywało), to masz cały rocznik który przeszedł przez np. liceum z jedną godziną ponad - czyli zamiast 9h mieli 12h, a wyniki matury praktycznie tego nie "zauważyły".
              Więc albo te pieniądze nie do końca były racjonalnie zainwestowane, albo wyniki matur byłyby jeszcze niższe...
              Jestem zdania, że dawanie pieniedzy wszystkim po równo, mija się z celem. Ja akurat pracuję z bardzo dobrymi uczniami i oni bez tej godziny mogliby się świetnie obyć... Tyle że przy okazji i ja zarobiłem więcej...:-)
    • pochodna.dx Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie wy... 25.06.12, 14:52
      Zawsze zastanawiałem się, dlaczego Poznań ma bardzo słabe szkolnictwo podstawowe w porównaniu z innymi miastami i średnie natomiast bardzo dobry (jak na polskie warunki) uniwersytet. Najwyżej notowana szkoła średnia, 29. w rankingu Perspektyw (Maria Magdalena) jest prywatna, szkolnictwo publiczne w Wielkopolsce wygląda jeszcze mniej ciekawie, pierwsza niepoznańska szkoła (Swarzędz) jest w rankingu na 121 miejscu, trzecie - Kalisz - na 199. Lepiej wypadają nawet woj. podlaskie i podkarpackie, o wynikach dolnośląskiego nie ma nawet co marzyć. I nie jest to jakiś gorszy rok dla szkolnictwa wielkopolskiego, takie wyniki są od lat. Nikt mi nie powie, że to jest wynik np. segregacji uczniów. Coś innego musi za tym stać, albo generalnie zły poziom kształcenia od podstawówek albo odpływ dobrych uczniów - znam przypadki, że poznaniacy wysyłali swoje dzieci do wrocławskich szkół, takich jak XIV LO i III LO. Przy całym szacunku dla osiągnięć Marii Magdaleny - nie każdy chce posłać dziecko do wyznaniowej szkoły. Tego problemu nie da się rozwiązać od razu, niestety.,..
      • belfe Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 18:09
        Najwyżej notowana szkoła średnia, 29. w rankingu Perspektyw (Maria Magdalena) jest prywatna
        Przy całym szacunku dla osiągnięć Marii Magdaleny - nie każdy chce posłać dziecko do wyznaniowej szkoły
        - - coś się Tobie pomyliło, to jest liceum publiczne!
        • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 18:23
          Tak, pomyliło mi się, przepraszam. Ale ogólnie zdania nie zmieniam :) Pozdrawiam.
      • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 10:21
        Pochodna.dx napisała :" Lepiej wypadają nawet woj. podlaskie i podkarpackie, o wynikach dolnośląskiego nie ma nawet co marzyć "

        Hmm, skąd się to bierze ?
        Wielkopolska jest o wiele bogatsza niż podkarpackie czy podlaskie .

        Więc skąd ?

        Ano chyba stąd , że te dwa województwa - podkarpackie i podlaskie - są ostoją Kościoła katolickiego i tam ludzie mieszkający jakoś bardziej są przywiązani do nauki Kościoła a i stąd też więzi rodzinne są silniejsze .

        A w Wielkopolsce widocznie te czynniki nie działają .
        Tutaj ludzie są " nowocześni " - ale prawdę powiedziawszy po prostu bardziej zdemoralizowani .

        Powtórzę : zdemoralizowani .

        Dziwnym trafem ma to też odbicie w preferencjach wyborczych .
        • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 11:05
          Nie sądzę. Popatrz na Dolny Śląsk, który ma świetne wyniki. Tam ludzie nie są "nowocześni" a nowocześni, wyniki wyborcze są inni, ziemie nie mają większych tradycji - wszystko, jak wiesz, napłynęło po 1945 roku.
          • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 13:32
            Pochodna.dx pisze :"ziemie nie mają większych tradycji - wszystko, jak wiesz, napłynęło po 1945 roku. "

            Tam emigrowali grupami ludzie ze wschodu II RP , z Kresów i tam zakładali osiedla , które jednak w sporej części ( nie wszyscy , bo i tamte tereny zasiedlał też i margines z Kongresówki ) były tradycyjną zwarta społecznością .
            A Wielkopolska stała się bardzo " nowoczesna " moralnie . To przyszło z Niemiec .
            Skutki tego widać .
    • Gość: AAA Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.play-internet.pl 25.06.12, 15:09
      "Segregacja" i polaryzacja nauczania są dobre bo premiują zdolnych, ambitnych i pracowitych. To stwarza szansę na awans i podniesienie poziomu wykształcenia, świadomości, a w końcu i dobrobytu całego społeczeństwa. W tym znaczeniu segregacja jest pożądana bo służy CAŁEMU społeczeństwu.

      Zupełnie osobną sprawą jest obowiązek gminy i państwa w zapewnieniu każdemu dziecku podstawowego i średniego ogólnego wykształcenia na dobrym poziomie.

      Georg jak to zwykle komuch myli te dwie płaszczyzny i nic z tego nie pojmuje - bo po prostu kieruje się ideologią. Ideologią urawniłowki, mętnej wody, lenistwa, cwaniactwa i łapówkarstwa.
      • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 15:17
        Tak? To zobacz do czego doprowadziła "segregacja" w Wielkiej Brytanii. Zwłaszcza z tej drugiej strony. Wyprodukowała grupę szkół, w których rządzą uczniowie a świadectwem ukończenia można sobie podetrzeć d... Końcowym efektem są np. zamieszki w Londynie, w których absolwenci Oksfordu czy red brick raczej nie brali udziału... Z drugiej strony - Finjandia nie jest bynajmniej krajem socjalistycznym a szkolnictwo państwowe ma na bardzo wysokim poziomie.
        • Gość: AAA Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.play-internet.pl 25.06.12, 17:29
          Jak widać każde poważne państwo dopracowało się jakiegoś własnego modelu, który się sprawdza. Gdzieżby nam równac się do Anglii czy Finlandii....widocznie w Anglii sprawdza się to co angielskie, a w Finlandii to co fińskie...

          ..ale co to ma do rzeczy z faktem, że segregacja, o której mówi Georg jest dobra ? Bo ona jako ogólna zasada promowania tych co lepsi, zdolniejsi, bardziej pracowici - jest nie do podważenia. Tym bardziej, że nasz dotychczasowy maniacko forsowany ideologicznie system powszechnej urawniłowki, ale pod kuratelą urzędników - się nie sprawdził - co widać porównując nasze państwo choćby z Anglią czy Finlandią.
          • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 17:58
            Rzecz w tym, że angielski model, w którym selekcja jest dość ścisła, nie sprawdza się. Przede wszystkim polaryzując społeczeństwo zwłaszcza na obu biegunach. Anglia już ma bardzo poważny problem z młodzieżą, która nie chce się uczyć, typowy wiek porzucenia szkoły to 13-15 lat. Nietrudni zgadnąć, jakie szkoły są porzucane. Jak pewnie wiesz, angielski młodziak ma możliwość albo pójść do dobrej boarding school, w miarę możliwości prywatnej (public) - albo do beznadziejnej, państwowej, gdzie nauczyciele już boją się pracować z uczniami. Porównaj to z sytuacją w polskich gimnazjach, która coraz bardziej zmierza w tym kierunku; żale nauczycieli gimnazjów możesz znaleźć na tym portalu. Efektem jest społeczeństwo, które ma kłopoty z dyscypliną społeczną, rynkiem pracy... Wiesz dlaczego Polacy są dalej chętnie przyjmowani do pracy w UK mimo zlej sytuacji na rynku? Bo są lepiej przygotowani w szkołach, nie mają kłopotów z liczeniem itp. Jeśli chcemy dorobić się pokolenia bezmózgów jak Anglicy - wprowadźmy ich metodę segregacji. Na obu jej biegunach otrzymamy produkt zupełnie oderwany od życia, zblazowaną upper class i ogłupiały lower class, których szczyt intelektualny to Jeremy Kyle Show. Prowadząc segregację jesteśmy na jak najlepszej drodze do tego. Pozdrawiam - oczywiście nie odbieram Ci prawa myślenia inaczej.
            • Gość: AAA Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.play-internet.pl 25.06.12, 18:36
              Skoro już tak bardzo jesteś przywiązany do modelu angielskiego (zamiast myśleć racjonalnie po polsku), to odpowiedz sobie na kilka prostych pytań:
              ...skoro w Anglii jest ak źle to dlaczego jest tak dobrze ?
              ....skoro w Polsce jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ?

              W końcu czy to Anglicy masowo szukają roboty w Polsce, czy jest na odwrót ?

              A poza tym czy zezwalając na lepsze szkoły jednocześnie wprowadza się zakaz by szkoły publiczne państwowe były złe ? W zasadzie to powinny być lepsze bo stoi za nimi cała moc państwa i jego potężny aparat.
              Skoro uważasz, że szkoły państwowe są tak dobre, że powinno się zakazać istnienia innych szkół, to dlaczego w tychże państwowych szkołach powoli nauczyciele zaczynają się bać uczniów ?
              I wreszcie: czy jeśli do klasy chodzą bandyci (takie wychowanie z domu), to wrzucając na siłę do tej samej klasy 2,3 porządnych zdolnych uczniów - wyeliminujemy bandytyzm ?

              Pewnego rodzaju "segregacja" jest konieczna i naturalna.
              • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 18:46
                > ...skoro w Anglii jest ak źle to dlaczego jest tak dobrze ?
                > ....skoro w Polsce jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle ?

                każdy kraj ma swoje wary i zalety. Anglii nie rozpieprzano przez 45 lat w imię miłości do ZSRR... Poza tym, jak pewnie pamiętasz z historii, w momencie, kiedy Anglia miała najbardziej kwitnący przemysł na świecie, Polska była pod zaborami... Wiele z tych zapóźnień to sprawy czysto historyczne.

                > Skoro uważasz, że szkoły państwowe są tak dobre,
                Gdzieś tak napisałem?

                > Pewnego rodzaju "segregacja" jest konieczna i naturalna
                Owszem. Ale nie dzika i niekontrolowana. Mam o tyle pecha, że życie oszczędziło mi tych gorszych szkół (generalnie to nie pech ale w tym kontekście na pewno) i moja wiedza o tym, jak jest w tych gorszych jest z drugiej ręki. Nigdy nie mówiłem, że mam monopol na rację, mogę się mylić. Faktem jest, że rodzice zabierają z tych szkół co lepsze dzieci, sami przyczyniając się chcąc nie chcąc do rozwarstwienia. Natomiast uważam, że na elementarnym poziomie dziecko, oprócz nauczenia się konkretnych rzeczy, powinno się nauczyć również, jak żyć z "elementem", ponadto dziećmi z biedniejszych rodzin - podstawy integracji społecznej, ponadto zebranie podstawowego doświadczenia. Inna sprawa, że na poziomie szkolnictwa średniego zawsze była podstawowa selekcja, wszak LO to nie zawodówka. Owszem, uważam, że zdolniejsze dzieci powinny mieć większe szanse, jednak nie twórzmy gett od urodzenia. Pozdrawiam.
                • Gość: AAA Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.play-internet.pl 25.06.12, 19:11
                  > każdy kraj ma swoje wary i zalety. Anglii nie rozpieprzano przez 45 lat w imię
                  > miłości do ZSRR... Poza tym, jak pewnie pamiętasz z historii, w momencie, kiedy
                  > Anglia miała najbardziej kwitnący przemysł na świecie, Polska była pod zaboram
                  > i... Wiele z tych zapóźnień to sprawy czysto historyczne.
                  >

                  Ja to doskonale wiem i przyznaje ci rację, ale mnie chodziło o coś innego: o to że żaden kraj nie szans bez własnych pro-narodowych elit (wbrew temu co się dzisiaj w dobie globalizacji głosi).
                  Naszą polską tragedią jest to, że nie mamy elit (dlaczego ? - to osobny temat), natomiast Anglia ma - w znacznej części dzięki systemowi kształcenia jaki ma, a więc dzięki pewnej segregacji. Oczywiście proporcje na szali segregacja-uspołecznienie należy odpowiednio zbalansować w zleżności od konkretnej sytuacji, konkrtnego kraju (dlatego mówiłem by w Polsce mysleć po polsku, a nie po angielsku).
                  A konkretna sytuacja u nas obecnie wygląda tak, że rządzących absolutnie nie interesuje wysoki poziom państwowych szkół, ba - w ogóle edukacja ich nie interesuje - raczej dążą do spospolicenia szkół państwowych i obniżenia poziomu. W tych warunkach póki co wydaje się, że pewna "segregacja" może być pewną samoobroną narodu i pewną koniecznością.
                  Oczywiście w tej dziedzinie nie ma dogmatów, ale jednak pewnym małym dogmatem jest to, że pewne zróżnicowane, jako naturalne, w każdym systemie musi być.
                  Pozdrawiam
                  • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 19:13
                    I doszliśmy do porozumienia, bo pod tym mogę się podpisać :) Pozdrawiam.
      • kazek100 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 17:02
        Ja akurat nie sądzę, by wyprowadzenie religii ze szkół było remedium na wszystko, choć zapewne byłoby słuszne i uczciwe.
        Niemniej w kwestii urawniłowki - znałem szkoły, w których uczniowie byli mocno obciążeni różnymi edukacyjnymi obowiązkami, w związku z czym co bardziej odważni dyrektorzy wystosowywali pisma do Kurii o zgodę na zmiejszenie wymiaru lekcji religii do jednej godziny tygodniowo. Kuria odmawiała udając głupkowato, że nie wie o co chodzi i proponując pomoc w zorganizowaniu tych lekcji. A przecież każdy wiedział o co chodzi - chodziło o to, by zmieścić w planie i tzw. organizacji roku np. dodatkową matematykę.

        Ale nie - miało być równo po katolicku, nawet wbrew woli dzieciaków, rodziców i dyrekcji. To tyle w kwestii urawniłowki, o której piszesz.
        • qwardian Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 17:23

          kazek100 napisał:

          > Ja akurat nie sądzę, by wyprowadzenie religii ze szkół było remedium na wszystko..


          Remedum na wszystko byłoby wyprowadzenie państwa ze szkół tak jak z fabryk samochodów. Jezdzilibyśmy wtedy Volkswagenami zamiast Syrenkammi i Trabantami...
        • l.george.l Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 19:11
          Ale gwoli sprawiedliwości należy forumowiczów poinformować, że jest w Poznaniu szkoła, która ma w planie lekcji tylko jedna godzinę religii tygodniowo. Jednym słowem da się to załatwić.
          • Gość: xxx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.cable.net-inotel.pl 25.06.12, 19:47
            Być może słabe wyniki to efekt zawirowań w poznańskich gimnazjach w tym roku szkolnym, czyli likwidacje szkół, ataki radnych i prezydenta na nauczycieli, przekazywanie za darmo budynkow szkolnych Salezjanom, czyli G24. To dzieki takim decyzjom radnych PO i RPO - likwidacja z zemsty szkoły - powoduje, ze nauczyciele i uczniowie przestaja zaufanie do wladz i zamiast myslec o przyszlosci, o integracji szkoły, wyzwaniach jakie ich czekają myslą jak przetrwac, mysla jak nieprawiedliwa i zła jest poznańska wladza miejska - prezydnet, radni PO i PRO, urzednicy wydziału oświaty oraz ci ktorzy winni szczycic się uczciwościa i prawda - Salezjanie. To prze decyzje takich ludzi poznanska oświata schodzi na psy....
    • angrusz1 Autor sam 25.06.12, 20:56
      sobie odpowiada pisząc : "I mechanizm się nakręca, bo zostają w nich najsłabsi i najmniej zainteresowani. "

      To lenistwo i słabe zdolności uczniów są winne za słabe wyniki .
      Nauczyciel niewiele może zrobić z uczniem , któremu się nie chce a i rodzice nic nie robią .

      Ilu jest drugorocznych ?

      Przecież wszyscy ci z 18 pkt powinni co najmniej raz powtarzać klasy a może i więcej razy .

      A dlatego jest segregacja , bo nikt nie chce się uczyć z uczniem , który zabawia się na lekcji , świadomie przeszkadza i do tego demoralizuje resztę klasy .

      Na to nie ma rady .
      • pan.nikt Re: Autor sam 25.06.12, 22:46
        Trochę winy leży rzeczywiście po stronie rodziców, co wyraźnie wyżej napisałem.

        Niestety znacznie więcej po stronie leniwych i tępych nauczycieli.
        I jeżeli jesteś uczciwy, to przyznasz, że wielu nauczycieli nie nadaje się do tego zawodu.
        Dopóki mojego starszego syna matematyki uczyła Pani X nie było problemu. Niestety pani X poszłą w dyrektory i przyszła Pani Y. Nie powiem, nawet kobita do gadania (w sumie koleżanka), niestety kompletnie bez poltu do przekazania matematyki. I zacżeły się problemy, które trwały do matury. Bo dziura w matematyce multiplikuje się. Oczywiście nie były to problemy zda, czy nie zda, tylko piątka, czy trójka. I dodatkowo problem niespełnionych ambicji chłopaka.

        Przyznaj, że wielu ludzi nie powinno być nauczycielami. Do tego trzeba wiedzy, ale i talentu.
        • pan.nikt Re: Autor sam 25.06.12, 22:52
          aaaa I BEZSENSOWNE PODRĘCZNIKI.
          • angrusz1 Re: Autor sam 26.06.12, 07:30
            Pan nikt napisał : "I BEZSENSOWNE PODRĘCZNIKI. "

            Nie mogę się wypowiadać o wszystkich podręcznikach , bo mam do czynienia tylko z podręcznikami do angielskiego .

            Wydawane są przez różne wydawnictwa , zwykle takie , które są aktywne na całym świecie np Oxford University Press . Te wydawnictwa mają dość duże doświadczenie i dlatego te podręczniki są niezłe . Chociaż wg mnie są jedne lepsze a drugie gorsze .

            Wadą ich jest : wysoka cena .

            No i może to , że tłumaczenie gramatyki jest zwykle po angielsku i uczeń tego nie rozumie .

            Ale jeśli uczeń zechce popracować z podręcznikiem w domu , to jego wiedza znacznie wzrośnie . A o to , czego nie wie , może zapytać nauczyciela np na przerwie .
            Ja zachęcałem do tego ale niewielu korzystało .
            Bo tacy są uczniowie - sporo jest leniwych - połowa .
            Z tej połowy połowa jest mało zdolnych , lub zwyczajnie niedorozwiniętych .

            Taak , w pewnym technikum , we wrześniu w klasach , w których uczyłem pojawiły się dwie osoby o twarzy przygłupa . Jedna osoba przyszła do pierwszej klasy w wieku 19 lat .
            Hmm, dyrektor je przyjął , bo liczy się sztuka i subwencja oświatowa . A z tym zawsze był problem . Byli tylko do końca roku .
            I taki był to poziom tego technikum .
            • pochodna.dx Re: Autor sam 26.06.12, 08:15
              Bo u nas uczeń nie jest uczony pracy z podręcznikiem i źródłami (słownik, podręcznik gramatyki).

              1. Tak jak do zrozumienia fizyki potrzebny jest aparat matematyczny, tak do zrozumienia tekstu gramatycznego potrzebna jest znajomość gramatyki wlasnego języka a zwłaszcza metajęzyka. Z tą jest bardzo różnie.

              2. Uczniowie zupełnie nie umieją korzystać ze słowników, zarówno jednojęzycznych jak np. OALD, Larousse, jak również dwujęzycznych. Lekceważą informacje poboczne, często o istotnym znaczeniu.

              3. Często winni są sami nauczyciele, ostentacyjnie lekceważąc podręczniki. W mojej szkole średniej (choć to było dawno, matura'83) w zasadzie cała nauka była oparta na książkach dla studentów: fizyka z Hallidaya, biologia z Villego, Szweykowskich i Chudoby itp. Prawdziwa zmora - choć z drugiej strony świetnie przygotowywalo to do studiów, bo nauczyciele jeszcze zadali sobie trud tłumacząc często trudny wykład z podręcznika. Jednak bardzo często nauczyciel nie wymaga pracy z podręcznikiem na lekcji, ograniczając się do wykładu a podręcznik służy mu wyłącznie jako zbiór zadań. To skąd to biedne dziecko ma umieć korzystać z książki?

              4. Jestem po studiach językowych, więc korzystanie z podręczników gramatyki to dla mnie codzienność. Natomiast za moich czasów na lekcjach korzystało się z podręczników gramatyki. Na angielskim był nieśmiertelny zbiór zadań Prejbisza, na niemieckim równie tradycyjny Bęza, oba z dobrym, zrozumiałym kursem gramatyki. Dla ambitniejszych była Smólska i te wszystkie książki nauczyciele wykorzystywali w nauczaniu (mimo że nie musieli, w podręcznikach gramatyka była tłumaczona po polsku). Znam sporo młodzieży, bardzo często rozmawiamy o nauczaniu, zarówno w Polsce jak i w UK, gdzie mieszkam, jednak nie słyszałem, by którykolwiek z polskich nauczycieli obecnie odwoływał się do podręcznika gramatyki. Zupełnie tego nie rozumiem, uczeń musi mieć jakąkolwiek pomoc. Pozdrawiam.
        • angrusz1 Re: Autor sam 26.06.12, 07:39
          Pan nikt napisał :

          "Przyznaj, że wielu ludzi nie powinno być nauczycielami. Do tego trzeba wiedzy, ale i talentu."

          Taak , mogę się zgodzić z tym , że wielu ludzi nie powinno być nauczycielami .
          Słowo " wielu " jest niekonkretne ale zawiera w tym kontekście negatywną ocenę , bo oznacza zbyt wielu .
          Co do wiedzy , też zapewne są tacy nauczyciele ale czasem nie potrzeba wielkiej wiedzy - np do nauki angielskiego w początkujących klasach szkoły podstawowej , ale trzeba solidnie pracować .
          Po pierwsze być w klasie . Taak , co pytam ucznia ( o okolicznościach zmilczę ) , to okazuje się , że lekcji nie było , bo pani nie było w szkole - może chora , albo jej dzieci , albo wyjechała na szkolenie .
          Albo lekcji nie było, bo była próba do akademii .

          Z talentem w ogóle się nie zgodzę . Ludzie pracują na różnych stanowiskach - raz lepiej raz gorzej ale jakoś nie widzę, żeby mieli talent .
          Ci , którzy są solidni , pracują solidnie .Ale oczywiście talent jest mile widziany .

          Niestety kolejne pokolenie rośnie w poczuciu kultu cwaniactwa - w szkole np ściągania i tacy są też nauczyciele .
          • pan.nikt Re: Autor sam 26.06.12, 14:21
            Nie jestem poliglotą i słąbo się na tym znam.
            Jestem matematykiem, fizykiem.
            I
            Po pierwsze oceniam podręczniki tych przedmiotów.
            Sorry "100 tys" różnych podreczników i w każdym "blynd na blyndzie".
            Moi synowie (różnica wieku 3 lata) chodzili do tych samych szkół i ŻADEN słownie żaden podręcznik się nie powtórzył. Już pominąwszy problem wydatków rodziców. Zwyczajnie nie da się pisać dobrych podręczików masowo. To nie produkcja "zatyczek do dupy" w Chinach.

            I
            Po drugie. Do wykładania matematyki wg mnie potrzebny jest TALENT.
            Tak samo jak do muzyki, czy plastyki.
            Nikt nie zrobi ze mnie muzyka, choćbym nauczył się regułek, skoro "słoń nadepnał mi na ucho".
            Podobnie z nauczycielami. Szczególnie przedmiotów ścisłych, ale innych też.
    • angrusz1 Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie wy... 25.06.12, 22:28
      Kluczem jest dyscyplina .
      Część uczniów można łatwo zdyscyplinować , ba !! zwyczajnie zachęcić ale część uczniów trzeba przymusić dość drastycznymi metodami .
      Dawniej takim skutecznym narzędziem dyscyplinującym w szkole były łapy .
      No ale tzw postępaki - to ci od tzw " postępowej " , " nowoczesnej " oświaty uznali takie łapy za agresję .
      I czym teraz tych leni zmusić , choćby do przyzwoitego zachowania na lekcji ?
      Uwagą w dzienniku ( dyrektorzy bardzo tego nie lubią , ba !! wyśmiewają takiego nauczyciela na radach pedagogicznych ) , w zeszycie uwag ( który i tak ginie pod koniec roku ) ?

      Pora sobie prawdę powiedzieć : trzeba odsunąć tych postępaków ( mieszanina lewaka i liberała ) od władzy , na każdym szczeblu w oświacie .
      • belfe Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 25.06.12, 23:14
        czekałem, kiedy się pojawisz, opowiesz o rzucaniu kredą w twoje oblicze i o obozach koncentracyjnych, pardon szkołach, gdzie dzieci się będą uczyć pod twoim nadzorem...
        to jak zabawa w pomidor - całkiem nudna, niestety!
        aha, nauczycieli chorych z nienawiści do uczniów powinno się eliminować
        • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.washdc.fios.verizon.net 25.06.12, 23:42
          Nie wszystkich mlodych ludzi uda sie zmusic do wyjazdu , ci , ktorzy pozostana powinni miec minimalna edukacje , aby nie kwestionowac rezimu . Zalegalizowanie narkotykow i niski poziom edukacji to jedyny sposob , aby mlode pokolenie nabralo respektu dla wladzy.
        • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 07:15
          Belfe pisze :"czekałem, kiedy się pojawisz, opowiesz o rzucaniu kredą w twoje oblicze i o obozach koncentracyjnych, pardon szkołach, gdzie dzieci się będą uczyć pod twoim nadzorem...
          to jak zabawa w pomidor - całkiem nudna, niestety!
          aha, nauczycieli chorych z nienawiści do uczniów powinno się eliminować "

          Też czekałem , kiedy pojawi się jakiś postępak w stylu Głosu Cadyka .

          No i jest .

          On - belfe - nic nie wnosi do dyskusji , tylko skupia się na autorze i do tego manipulując np
          " nauczycieli chorych z nienawiści do uczniów " czy " obozy koncentracyjne ".
          Znam te metody na wylot i nie dyskutuję z takimi forumowiczami .
          A niniejszy post polecam innym .
          • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 08:38


            Oto co napisał jeden forumowicz - maruda - na forum GW ale w Lublinie :

            "Bo tam są warunki rozwoju dla dzieci. Pomijając, że te szkoły już na starcie odrzucają dzieci z niską srednią i problemami, to posiadają nieliczne klasy i duże wsparcie rodziców."

            I to jest to o czym od lat piszę .
            I tylko durnie próbują coś innego podawać .
            Oczywiście mogą być i inne czynniki - drugo- i trzeciorzędne .
      • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 13:13
        > Dawniej takim skutecznym narzędziem dyscyplinującym w szkole były łapy .
        > No ale tzw postępaki - to ci od tzw " postępowej " , " nowoczesnej " oświaty uz
        > nali takie łapy za agresję . \

        Gdyby ktoś wymierzył mojemu dziecku "łapę", zniszczyłbym go sądowo. Skąd np. mam wiedzieć, że nie jest pedofilem z odchyleniem SM?
        • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 13:38
          Pochodna.dx napisał :" Gdyby ktoś wymierzył mojemu dziecku "łapę", zniszczyłbym go sądowo. Skąd np. mam wiedzieć, że nie jest pedofilem z odchyleniem SM? "

          No to teraz już się odkryłeś .
          To ty jesteś tym postępakiem .

          Od setek lat , nauczyciele wymierzali kary - w tym i kary fizyczne - i było dobrze .
          I był porządek .
          I nikt tych nauczycieli o zboczenia nie posądzał .
          No ale " nowocześni " ludzie zajęli się organizacją oświaty i skutki widać .
          Część rodziców to obserwuje i nie oczekuje jakichś zmian na lepsze a swoje dzieci stara się chronić od tych ludzi - postępaków - jak się da np posyłając dzieci do szkół prywatnych , katolickich albo na korepetycje . Oni nie mają siły ani ochoty walczyć z tym systemem .
          To nie ich problem .

          I tak ogólnie i politycznie : głosujcie nadal w Wielkopolsce na PO i Tuska - poczujecie na starość skutki swojej głupoty .
          • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 14:08
            Może i jestem. W każdym razie uważam, że fizycznie karze ktoś, kto ma ogromne problemy ze sobą i nie potrafi pracować z innymi. Jednym zdaniem osoba absolutnie nienadająca się do tej pracy. Może jestem "postępakiem" ale nie jestem konserwą i wsteczniakiem w przeciwieństwie do ciebie - z kar cielesnych zrezygnowano nawet w Anglii.
            • Gość: ja Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.man.poznan.pl 29.06.12, 11:19
              No i właśnie w Anglii debatują nad ich przywróceniem!
          • pochodna.dx Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 14:10
            Głosuj na PiS - będziesz miał wyłącznie Smoleńsk, teczki i religię. Myślenie, a zwłaszcza znajomość praw fizyki surowo zakazana. EOT.
            • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 14:24
              co Ty chłopie pie...sz??
              Macierewicz podpiera się jakimiś obliczeniami, a komisja Millera czym??
              Prozą.
          • kazek100 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 15:32
            angrusz1 napisał:

            > Od setek lat , nauczyciele wymierzali kary - w tym i kary fizyczne - i było dob
            > rze .
            > I był porządek .

            ręce opadają, jak się czyta takie idiotyzmy.

            Najbardziej podoba mi się to ogólnikowe "i było dobrze". A tak konkretnie to komu było dobrze? Bitemu? Bijącemu? ofiarom nieustannie prowadzonych wojen?

            Dziwnym trafem świat liberalny, przy wszystkich swoich wadach, zapewnił swoim obywatelom już prawie siedem dziesięcioleci pokoju. Słyszałeś o czymś takim w historii? Oczywiście - gdzieniegdzie na świecie toczą się krwawe wojny. Tak się składa, że nie dotyczy to krajów, w którym wprowadzono nowoczesną, liberalną edukację.

            Czytałeś może coś o modelu wychowawczym, w którym dorastali Niemcy osiągający dojrzałość na pocz. lat trzydziestych XX wieku? Wiele mogłoby ci to dać do myślenia.

            Inna rzecz - warto odchodzić od tematu wątku dla tak demagogicznych bzdur?
            • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 16:47
              Kazek100 to lewak czy liberał ?
              • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 17:07
                Nieważne kim jest Kazek. Ważne, że Ty bdury wypisujesz.

                Bicie w szkole, to BZDURA.
                I prawdą jest, że również bzdurą jest postawa wielu rodziców.
                To rodzice powinni stosować kary (cielesne, tylko delikatne i wyjątkowo), są inne metody.
                Ale rzezcywiście rodzice powinni reagować na wybryki dziecka.
                Pamiętam, kiedy wzywali matkę, czy ojca do szkoły, to jako dzieciak byłem s trachu, a w domu awantura była sroga.
                A dziś??
                A dziś zbyt często rodzice olewaja.
                Przykre.
                Ale trzeba wychowywać rodziców, a nie bic dzieciaki w szkole.
                Wychowanioe rodziców??
                Niestety media zamaist w tym pomagać przeszkadzają, ale to już inna medialna, a nie szkolna bajka.
                • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 19:04
                  Pan nikt napisał :" Bicie w szkole, to BZDURA. "

                  Bicie w szkole to bzdura ale kary cielesne nie .

                  Kary te są dolegliwe dla każdego i dlatego każdy , komu grozi ta kara , stara się jej uniknąć .
                  Wielu po prostu pilnuje się i nie dokonuje występków .
                  Tak było i za zaborów i tak w II RP i w PRL .
                  Wtedy uczeń - uczeń początkowych klas - nie pokazywał nauczycielowi środkowego palca .
                  Teraz to się zdarza , a często w gimnazjum .

                  Dzisiaj wielu speców od " nowoczesnej " oświaty wymyśla różne teorie , które jakoś mijają się z realnym życiem .
                  Ja wolę trzymać się zasad , które udowodniły swą przydatność latami praktyki .

                  Policjanci na Euro 2012 nie stosują się do " nowoczesnych " metod i żeby szybko zlikwidować ognisko zapalne - grupę bijących się chuliganów - po prostu walą pałami .
                  • Gość: belfe(go)r Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.173.38.33.tesatnet.pl 26.06.12, 20:46
                    Jaki jest związek tych pierdół, które wypisujesz, z tematem?
                    Czy w kraju bije się uczniów a u nas nie i dlatego Wielkopolska ma gorsze wyniki?
                    Słaby nauczyciel potrafi przykuć uwagę uczniów krzykiem i groźbą kar - dzięki panie boże, że szybko się na tobie poznano i już krzywdy dzieciakom nie robisz
                    • angrusz1 Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 21:02
                      Belfegor napisał :

                      "Jaki jest związek tych pierdół, które wypisujesz, z tematem?
                      Czy w kraju bije się uczniów a u nas nie i dlatego Wielkopolska ma gorsze wyniki?
                      Słaby nauczyciel potrafi przykuć uwagę uczniów krzykiem i groźbą kar - dzięki panie boże, że szybko się na tobie poznano i już krzywdy dzieciakom nie robisz "

                      Wiesz dlaczego zagraniczni kibice tak pozytywnie oceniają organizacje Euro 2012 ?
                      Bo nie było zadym, bo je w zarodku likwidowano , bo był nadzór i odpowiednio wyposażeni i wyszkoleni ludzie .
                      Ludzie do walki z bandytami stadionowymi .
                      W szkole - a jakże przecież zwykle to ten wiek - nie ma takich warunków , więc bandyci szkolni rozbijają lekcję - świadomie . I ... nic im się nie dzieje - dostają uwagę w zeszycie uwag .
                      Żeby się uczyć i czegoś nauczyć to musi być w klasie porządek , dyscyplina .
                      Jeśli jej nie ma , to nie ma nauki .
                      Ale widzę, że ci z trudem przychodzi pojmowanie tej prostej zasady .
                      • Gość: belfe(go)r Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.173.38.33.tesatnet.pl 26.06.12, 21:06
                        ależ daj z siebie wszystko i odpowiedz na pytania!
                      • pan.nikt Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie 26.06.12, 21:11
                        W pewnym liceum za siedmioma górami było dwóch matematyków.
                        Jeden z talentem, drugi bez.
                        Uczniowie w szkole mówili jaka jest między nimi różnica.
                        Bo z Panem X(tym z talentem) śmiejemy się razem, a z Pana Y ŚMIEJEMY SIE.
                        I zgadnij, który lepiej nauczył ich matematyki???
                        • angrusz1 A waść panie nikt ciągle swoje głupoty 26.06.12, 21:34
                          opowiadasz :
                          "W pewnym liceum za siedmioma górami było dwóch matematyków.
                          Jeden z talentem, drugi bez.
                          Uczniowie w szkole mówili jaka jest między nimi różnica.
                          Bo z Panem X(tym z talentem) śmiejemy się razem, a z Pana Y ŚMIEJEMY SIE.
                          I zgadnij, który lepiej nauczył ich matematyki??? "

                          Nie dociera do ciebie, że talent to rzadkość , to dar Boży ale ludzie muszą pracować i bez talentu w tym i w tamtym zawodzie .
                          Nauczycieli jest ok 600 tys. Trudno spodziewać się, że wszyscy będą utalentowani .
                          Trzeba panie.nikt trzymać się realiów .

                          A na koniec: przyzwoity uczeń nie śmieje się z nauczyciela na lekcji .
                          • pan.nikt Re: A waść panie nikt ciągle swoje głupoty 26.06.12, 21:49
                            > Trzeba panie.nikt trzymać się realiów .
                            >
                            > A na koniec: przyzwoity uczeń nie śmieje się z nauczyciela na lekcji

                            To zależy od "osiągnięć" nauczyciela. A po lekcji można nawet pokładać się ze śmiechu.

                            A realia??
                            Realia są takie, że dla ruszenia nauczyciela ze stołka potrzebna jest siekiera, albo palnik acetylenowo-tlenowy
                            Tymczasem tysiące absolwentów wyższych uczelni grzeje tyłki na bezrobociu, albo w marketach na kasach.
                            Tak, też nie wszyscy są zdolni, ale łatwo ich sprawdzić.
                            Trzeba tylko chcieć.
                            Przyjąć do szkoły na rok i ocenić. Zdolny OK. Bez talentu, albo leń?? Zielona trawka i nastepny. Po dwóch tyrzech latach mielibyśmy zupełnie inny obraz polskiej szkoły, nawet wbrew ministerstwu pieprzonym finansom
            • Gość: Patryk Re: Słabe szkoły czy uczniowie? Skąd te kiepskie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.06.12, 22:15
              A wojna w byłej Jugosławii to pies?

              Z nowszych:
              Irak i Afganistan - kto rozpętał te wojny i kto brał/bierze w nich udział?
              Jak zwykle pełna ignorancja.
    • pan.nikt Okk mała historyjka, tylko pozornie nie na temat 26.06.12, 21:27
      Otóż kilka lat temu była w Polsce moda na produkcje europalet.
      W Wielkopolsce szła kiepsko, szczególnie jak drożało drewno.
      Na wschodzie hulała.
      Jakim cudem??

      Otóż jest coś takiego jak drewno opałowe. Z paragrafu krojone na metrowe pniaki.
      Z paragrafu tak było w Wielkopolsce.
      Na wschodzie "leśnicy" cieli ją na 1,3m. (paleta ma 1,2m)
      Tą metodą wytwórcy palet mieli tani materiał i im się opłaciło.
      Skonstruowano nawet specjalne traki dla tej krócizny.

      Co to ma wspólnego z gorszymi wynikami testów w Wielkopolsce, niż na wschodzie??
      Nie powiem, sami się domyślcie.
    • angrusz1 Wciskanie kitu 26.06.12, 22:41
      to ulubione zajęcie niektórych forumowiczów na tym forum.

      Oto głos z Łodzi , niejaki antoni38

      forum.gazeta.pl/forum/w,755,136909747,136939842,Re_A_gimnazjum_na_Olechowie_jaki_ma_wynik_.html?wv.x=2
      pokazuje, że rozsądni ludzie zaniechali oczekiwań od władz szkolnych , by spacyfikować meneli , chuliganów szkolnych i inną patologię i wolą sami od tejże patologii uciekać , by ich dzieci miały lepsze warunki do nauki , by nauczyciel poświęcał czas na nauczanie a nie na pacyfikowanie patologii .

      Ale postępaki swoje .
      Niech tam.
      Ludzie - myślący i troszczący się o swoje dzieci - poradzą sobie .
    • angrusz1 Tutaj też 26.06.12, 22:46
      jest dobry tekst .
      Ale nie dla durniów ( oj sporo ich tu ) , bo oni zawsze będą swoje twierdzić :

      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,91734,12010232,Studiowac__Czy_aplikowac_wiedze_.html
      • pan.nikt Re: Tutaj też 27.06.12, 17:48
        artykuł mmądry, w przeciwieństwie do większości Twoich wpisów
    • angrusz1 Słabe wyniki 27.06.12, 17:24
      nie da się wytłumaczyć biedą , bo

      wynagrodzenia.pl/artykul.php/n.748/email.239392/wpis.2520
      zarobki są lepsze niż w innych częściach kraju .
      • pan.nikt Re: Słabe wyniki 27.06.12, 17:46
        A CO TO MA DO RZECZY??

        Jeżeli mówimy tu o pieniądzach, to nie o pensjach, ale o kasie na funkcjonowanie szkół.
        Sorry, czy w Poznaniu pojawiło się jakieś dziwne promieniowanie??
        Geory, Rauber, a teraz Ty macie jakieś odjazdy.
        Co sie dzieje??
        • angrusz1 Re: Słabe wyniki .Odjazdy 27.06.12, 19:28
          pana.nikt

          Otóż - chyba po zażyciu - pan.nikt pisze :

          "A CO TO MA DO RZECZY??

          Jeżeli mówimy tu o pieniądzach, to nie o pensjach, ale o kasie na funkcjonowanie szkół.
          Sorry, czy w Poznaniu pojawiło się jakieś dziwne promieniowanie??
          Geory, Rauber, a teraz Ty macie jakieś odjazdy.
          Co sie dzieje??"

          Taak, pensje w okolicy Poznania są niezłe - to pokazuje ten link z mapką o zarobkach .
          Skoro pensje są niezłe to i ludzi biednych , bardzo biednych winno być mniej .
          Mniej ubóstwa to i mniej patologii a więc lepsze warunki do nauki .
          A także skoro lepsze zarobki to i większe dochody gmin - w tym i Poznania - a zatem lepsze warunki finansowania oświaty - czyli mogą i zapewne jest " większa kasa na funkcjonowanie oświaty " .
          Do pana.nikt to nie dociera - on ma trudności z pojmowaniem tych prostych zasad .
          Ale mimo to wyniki egzaminów są słabsze niż w innych mniej bogatych częściach kraju .
          Mniej bogatych ale z dużym przywiązaniem do zasad religii katolickiej i do Kościoła .
          Bo to demoralizacja jest powodem słabych wyników .
          Demoralizacja uczniów przede wszystkim ale i nauczycieli także .
          Do pana.nikt to nie dociera .
          On próbuje inne teorie wciskać .
          • pan.nikt Re: Słabe wyniki .Odjazdy 27.06.12, 19:37
            > pana.nikt
            >
            > Otóż - chyba po zażyciu - pan.nikt pisze :

            daj spokój. W środku tygodnia whisky sączyć??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka