Dodaj do ulubionych

UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja

17.09.12, 20:29
Budowa "superuniwersytetu" to przejaw jakiejś niezdrowej megalomanii. Czy ci ludzie myślą, że jak połączą wszystko ze wszystkim to ilością będą konkurować z jakością Zachodu? Na razie rektor Marciniak & Cons. idzie w ilość infrastruktury budując na Morasku aleję sfinksów z budynkami dorównującymi ilością schodów jedynie świątyniom Majów! Nie wiem czy to ma przekładać się na efekty w nauce, czy tylko leczyć kompleksy oderwanych dynamitem od pługa uniwersyteckich kacyków?
Obserwuj wątek
    • aya_hartina UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja 17.09.12, 20:40
      tylko zdjęcie mogliby nowe wstawić, bo aula UAM jest teraz ładnie odnowiona
      • Gość: fotograf Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 17.09.12, 22:01
        Przecież na fotografii jest właśnie odnowiona Aula!!!
    • Gość: cehaem Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: 79.173.0.* 17.09.12, 20:48
      > Budowa "superuniwersytetu" to przejaw jakiejś niezdrowej megalomanii.

      Raczej powrotem do normalnosci. Dzielenie uniwersytetu na pomysl wczesnej wladzy ludowej. Zreszta sama nazwa "Uniwersytet Przyrodniczy" czy "Medyczny" jest groteskowa. Uniwersytetem nie moze byc cos, co z gory ogranicza sie do waskiego wycinka nauka. Albo jest sie uniwersytetem, albo jest sie wyspecjalizowana szkola wyzsza. Nie, nie zrobiono tego z powodow terminologicznych za granica, tylko z powodu kompleksu pen**a. Polibuda po polsku jest i bedzie polibuda, tylko w wersji angielskiej nazywa sie Uniwersytetem (chociaz nim nie jest, bo nie ma wydzialow humanistycznych).
    • plendz Dzięki. Ale może czas na naukę? 17.09.12, 21:26
      Podwyżki wynikają z prawa, a nie z "łaski" rektorskiej, a reszta to banały. Chciałbym usłyszeć z ust Rektora, że dopilnuje takiego podziału kasy z ministerstwa, że młodszych pracowników (niż profesorowie) zacznie byc stać na wiązanie końca z końcem. Na razie mają zniżki na zagraniczne konferencje jako "low income emplyees". Ci poniżej 35 roku życia dostają jeszcze extra-ochłapy "badawcze" Kudryckiej, ale ci, którzy mają więcej lat, a nie mają jeszcze profesury belwederskiej mogą się czuc nieźle sfrustrowani.
      Ponadto wchodzą Krajowe Ramy Kwalifikacyjne (coś co już od dawna działa w szkolnictwie powszechnym). Biurokratyczny szajs mający na celu pompowanie statystyk i zwolnienie studentów z czytania sylabusów. Rozkazem Kudryckiej wprowadzono to w całej Polsce jednocześnie z "reformą" nauki, co spowodowało, że wszyscy zrobili to byle jak, a ministerstwo i tak jest zadowolone. Ogólnie rzecz biorąc dla naukowców to, czy będzie mega-hiper-bydlę-uniwersytet nie ma znaczenia. I nie będzie miało tak długo, aż nie poczują się ważną i docenianą jego częścią. Uniwersytet nie jest po to żeby przytłaczać ogromem pustki, lecz żeby tętniło w nim życie naukowe: badania, publikacje i praca ze studentami. Od fasad ważniejsza jest jakość i atmosfera, od liczby studentów istotniejsza jest waga gatunkowa prowadzonych badań i dyskusji, udział naukowców w głównym nurcie międzynarodowego życia akademickiego. Na razie mam wrażenie, że dla "rządców" najważniejsze są statystyki...
      • Gość: hooy tasmanski Re: Dzięki. Ale może czas na naukę? IP: 46.227.241.* 17.09.12, 22:20
        Zakała pónocnej czesci Poznania UAM, blokująca wszelkie pozyteczne inicjatywy.
        Mam nadzieję ,że padną wkrótce a ich budynki przejmie kto inny.

        Tyle kasy topionej w podrzedny uniwersytet !!!!!!!!!!!
        • Gość: anatom Re: Dzięki. Ale może czas na naukę? IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 17.09.12, 23:24
          Prawdziwy z Ciebie niemerytoryczny hooy!
          • Gość: hooy tasmanski Re: Dzięki. Ale może czas na naukę? IP: 46.227.241.* 18.09.12, 12:24
            Hau hau rektorski cieciu. ;Prawda cie zabolała?
            • Gość: anatom Re: Dzięki. Ale może czas na naukę? IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 18.09.12, 19:02
              Nie, cierpię zawsze, gdy mam do czynienia z cudzą głupotą.
      • Gość: abcd Re: Dzięki. Ale może czas na naukę? IP: *.free.aero2.net.pl 18.09.12, 08:39
        Podwyżki wynikają z prawa, a nie z "łaski" rektorskiej
        - jeśli UAM tak ochoczo ogłasza podwyżki, to prawdopodobnie oznacza tyle, że mnóstwo jego pracowników "łapie" się w dolne granice dopuszczalnych wynagrodzeń i po ich podniesieniu trzeba będzie im zwiększyć pensje na mocy ogólnopolskich uregulowań prawnych.

        "Wprawdzie na Nowej Gwinei wciąż panuje kanibalizm, ale za to spożycie mięsa na głowę mieszkańca jest bardzo wysokie!" (L. Durrell)
    • Gość: ghat Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.adsl.inetia.pl 17.09.12, 23:18
      A ja wymagam tylko tego, aby niecałe 2 tygodnie przed rozpoczęciem zajęć wreszcie ułożono plac zajęć. UAM jak zawsze studentów ma głęboko gdzieś. Wszystkie inne uczelnie plany już podały. Kadrę UAMu to widocznie przerasta.
      Zacznijcie od drobnych zmian!
      • Gość: anatom Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 17.09.12, 23:28
        Plany są układane na wydziałach i w instytutach, więc zamiast tu pierd...ć, uderz do swojego prodziekana lub zainteresuj sprawa swój wydziałowy samorząd. Prawda jest taka, że następuje indywidualizacja studiów, tylko brać studencka do tego jeszcze nie dorosła i nie potrafi zdecydować się, co wybrać, a bez tego nawet noblista planu wam nie ułoży.
        • Gość: Ezekiel 25 : 17 Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.washdc.fios.verizon.net 18.09.12, 03:40
          W ciagu ostatnich 20 lat najwiekszym osiagnieciem UAM jest odkrycie , ze sol drogowa jest zdrowsza od soli spozywczej . Fakt , ze wikszosc krajow cywilizowanego Swiata nie zaakceptowala soli technicznej jako skladnik zywnosci swiadczy , ze naukoecy UAM to slugusy rezimu i zrobia wszystko aby dostac puieniadze na rozbudowe !
          • Gość: anatom Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 18.09.12, 09:06
            Trudno z idiota dyskutować merytorycznie, skoro bredzi.
            • Gość: hooy tasmanski Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: 46.227.241.* 18.09.12, 12:22
              Rektorski podnóżek szczeka ?
    • druga_tozsamosc UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja 18.09.12, 07:03
      Swego czasu, jako student UAM, wyjechałem na wymianę zagraniczną. Dyrektorka instytutu stwierdziła "ciągle ktoś od Was z UAM-u do nas przyjeżdża, może i my byśmy w końcu kogoś do Was wysłali?" i znalazła studentów chętnych na wyjazd do Polski. Niestety, do niczego nie doszło, bo maile wysłane (po polsku i po angielsku!) do kilku ważnych figur z mojego wydziału pozostało bez odpowiedzi. Dopóki nasze mierne pod względem naukowym grono profesorskie będzie nastawione, by od wszystkich brać, a od siebie nie dać nic, póki nie zauważą, że na tej uczelni panuje jeszcze PRL, mimo pięknych budynków i odrobiny nowego sprzętu, sytuacja się nie zmieni. UAM to uczelnia naprawdę marna i nie zmieni się to, póki nie wymrze obecne pokolenie profesorskie (jeśli młodsze nie uzna ich zachowań za normę i nie będzie ich powtarzać).
      • Gość: anatom Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: *.173.26.50.tesatnet.pl 18.09.12, 09:11
        Wysyłali mail'e - ja też mogę spreparować adres i wysłać list nawet do Białego Domu. A o programach międzynarodowych za granicą nie słyszeli? - no cóż, być może się do nich nie kwalifikowali. Rosnąca liczba Erasmusów przyjeżdżających i wyjeżdżających ewidentnie zadaje kłam Twojej 'prawdzie'.
        • Gość: hooy tasmanski Re: UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja IP: 46.227.241.* 18.09.12, 12:25
          Ajajaj
          Normalnie wzruszyłem sie twoją wypowiedzią.
          Jestescie mieciu prawie jak Oxford
    • rockville UAM: Będą podwyżki i międzynarodowa ekspansja 18.09.12, 07:46
      " Student z Hiszpanii lub Turcji mogglby przyjezdzac do nas , by nauczyc sie chinskiego - mowi prof. Krzysztof Krasowski ". Czy to kolejny polski kawal ??? Dlaczego ktokolwiek przyjezdzalby do UAM uczyc sie chinskiego od polskich profesorow pracujacych na uczelni dzieki powiazaniom mafijno - rodzinnym ??? Dlaczego rozbudowywac UAM ? Za 20 lat Polske bedzie zamieszkiwac 25 000 000 mieszkancow , a wiec czas na redukcjev etatow o 30 % a nie na rozbudowe i podwyzki . W ciagu najblizszych 20 lat polowa pasozytow z UAM powinna zostac zwolniona . Ten Krasowski to wyjatkowy ignorant : studenci z Hiszpanii i Turcji przyjada do Polski ! Na UAM powinni pozwolic Krasowskiemu uzyc komputer i obejrzec wykresy XU100 , IBEX oraz WIG ......
    • Gość: adiunkt 3200 brutto IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 08:39
      To mnóstwo pieniędzy, prawda? Adiunkci na UAM zarabiają poniżej średniej krajowej, a prowadzą większość zajęć dydaktycznych. Kogoś dziwi brak motywacji?
      • rockville Re: 3200 brutto 18.09.12, 08:55
        3200 dla adiunkta za bezproduktywne prowadzenie zajec dydaktycznych to zdecydowanie za duzo , proponuje obnizke do 2000 zlotych . Zajecia ze studentami , ktorych spedzono na uczelnie , aby nie zwiekszac bezrobocia to malinvestment . Wiekszosc rodzin zatrudnionych w polskich uczelniach w prywatnym sektorze nie zarobilaby nawet 30% tego , co zdzieraja od podatnikow !
        • Gość: gość Re: 3200 brutto IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 09:28
          "3200 dla adiunkta za bezproduktywne prowadzenie zajec dydaktycznych to zdecydowanie za duzo , proponuje obnizke do 2000 zlotych . Zajecia ze studentami , ktorych spedzono na uczelnie , aby nie zwiekszac bezrobocia to malinvestment . Wiekszosc rodzin zatrudnionych w polskich uczelniach w prywatnym sektorze nie zarobilaby nawet 30% tego , co zdzieraja od podatnikow !"

          To chyba jasnowidzenie, bo niespełna 1800 zł na rękę zarabia magister prowadzacy też sporo zajęć na UAM. Podwyżki nie było od wielu lat (ostatnia, przed 5 laty jakieś 100 zł na rękę), trzeba zatem fakt podwyżki ogłosić, ale to wg łaskawego prawa jest, jak już ktoś zauważył.
        • plendz Re: 3200 brutto 18.09.12, 12:58
          Masz trochę generalizujące wyobrażenia. Pewnie poparte Twoimi własnymi doświadczeniami. Przy całym moim krytycyźmie wobec systemu polskiej nauki i pracujących w nim ludzi (zwłaszcza "Grupy Trzymającej Władzę") zapewniam Cię, że płaca 3200 dla kogoś kto prawidłowo, a nierzadko wzorowo, czy wręcz fenomenalnie wypełnia swoje obowiązki to nawet nie parodia, co zwykłe chamstwo.
          W systemie, który zafundowali nam politycy, rektorzy i ich consortes - profesorowie, kopiuje się mityczne "rozwiązania z Zachodu", ale tylko te, które pozwlają eksploatować niższą kadrę i drenować kasę państwa i kieszenie studentów. Podjerzewam, że wyższe nakłady idą na skorupy gmachów niż na finansowanie badań naukowych.
          W tym systemi najmniej zarabiający, ludzie u progu kariery zawodowej, często świeżo założywszy rodziny, muszą najwięcej pracować. Asystent (grupa na wymarciu) zarabia jak ktoś pisał 1800. Doktorant, którym dzięki kolaboracji Konferencji Rektorów z prezydentem Kwaśniewskim, zastąpiono asystenta - zarabia jeszcze mniej, a jego "dochody" sa niepewne, bo co roku musi "zasłużyć" (poza dydaktyką musi jeszcze wykazać aktywnośc publikacyjną i zbierać punkciki). Nie byłoby w tym pewnie nic złego, tylko że system zakłada jeszcze, że doktorant w tym czasie zrobi badania i napisze pracę. Zatem doktorant dwoi sie i troi, żeby zasłużyc na kasę i w wielu przypadkach robi badania do d... Jesli się sprawdził w niewolniczej pracy dla swojej jednostki, to go jeszcze przepchną przez obronę i pozwolą zostać.
          Zostaje adiunktem: pensum 210h, a gdzie niegdzie w Polsce nawet 240. Oczywiście o przydziałach dowiaduje się we wrześniu i nie ma czasu przygotowac porzadnie zajęć. Zajęcia + dyżury, zebrania to około 10 h tygodniowo, tylko, że w róznych godzinach rozmaitych dni tygodnia. Oceniam, że musi spędzić w jednostce średnio 2 dni tygodniowo. Zajęcia trzeba przygotować. Przygotowanie jednych zajęć, komuś kto się przykłada, zajmuje mniej więcej tyle czasu co pisanie serii artykułów - 15x 1,5h konkretnych zajęć to kilka tygodni nieustannej pracy. Do tego dochodzi praca organizacyjna (ustawowo) przynieś, podaj, pozamiataj, zorganizuj konferencję, napisz projekt, tak żeby się szef jak najmniej namęczył. Często adiunkci muszą wyręczać pracowników administracyjnych, albo wręcz pełnić pewne funkcje. Średnio doszliśmy już do 8h dziennie, bo zajęć jest min. 5 rocznie. Do tego dochodzi prowadzenie własnych badań - w mojej nauce powinny trwać nieprzerwanie przez wiele miesięcy: uniwerek daje urlop naukowy najwyżej na miesiąc, więc niezgodnie z prawem pracy poświęcam na nie też urlop wypoczynkowy. To już powinny byc nadgodziny, ale system nie przewiduje takich fanaberii za formy inne niż dydaktyka. Masz grant, albo fajnego szefa, to może dostaniesz diety i zwrot podróży. Co prawda KP przewiduje, że Ci się należy jeśli to w ramach Twoich obowiązków, ale przecież nie pójdziesz do Sądu Pracy jak Ci odmówią. Wracasz z badań i do dydaktyki i reszty zajęć dochodzi Ci opracowanie materiałów i publikowanie wyników. Do awansu obecnie najważniejsze są artykuły, choć przecież książka też ma swoje znaczenie. W moim przypadku jeden artykuł to co najmniej arkusz wydawniczy, ale rzadko udaje się napisac tak krótki - około miesiąc siedzenia w materiałach z badań, książkach. W weekendy i po nocach, bo w dzień pozostałe obowiązki i... rodzina. Kilkaset godzin rocznie zajmuje też produkowanie raportów, wypełnianie ankiet i sylabusów (robienie ich wg nowych zasad zajęło mi 2 razy więcej czasu niż dotąd). Przez 3 lata pracowałem w zespole ds. programu studiów - właściwie napisałem go sam dla 2 stopni, ale nie miałem funkcji, więc nie dostałem za to dodatku, zniżki pensum ani nagrody - norma. Dołóż do tego podnoszenie kwalifikacji, dojazdy do pracy itd. a zobaczysz ile czasu zostaje na życie prywatne. A mamy jeszcze seminaria, laboratoria i inne formy, które wymagają sprawdzania prac zaliczeniowych, często esejów, albo artykułów. Pracujemy praktycznie za darmo jako członkowie redakcji naukowych. Jeździmy na konferencje w różne miejsca Polski i świata - to może być fajne, ale kosztuje czas i pieniądze. Często naszych instytucji nie stać na opłaty konferencyjne i noclegi, zatem niejednokrotnie jak chcemy gdzies koniecznie być to płacimy z własnej kieszeni (np. ostatnio: konferencja w Berlinie 150 EUR, w Pradze 220). Nikt nie każe mi tam jechać i się rozwijać, ale za to karze mnie jeśli tego nie robię przy ocenie mojej aktywności i dorobku. Książki od dawna kupujemy z własnej kieszeni bo biblioteki są niedoinwestowane i zbiurokratyzowane (łatwiej i szybciej pojechać do Niemiec lub Anglii i zrobić ksera albo notatki. albo i kupić książkę w zagranicznej księgarni wysyłkowej). Ok. mamy podwyższony koszt uzyskania przychodu, ale chcą nam go odebrać jako "przywilej". Same książki kosztują mnie znacznie więcej niż wynoszą korzyści z tego "przywileju", dzięki któremu nauka polska może korzystać z nowej literatury bez inwestycji w zbiory biblioteczne, bo przecież pożyczamy sobie z kolegami prywatne książki i artykuły.
          Nagrodą za to jest awans. Poddajesz dorobek i publikacje ocenie starszych kolegów, którzy Cię besztają, że tu i tam dałeś ciała bo nie czytałeś tego co oni, ale też potrafią pochwalić: "takie tam niezrozumiałe, nie moja działka, ale dobra". Po habilitacji masz podwyżkę (średnio 150-600 PLN) i jak masz szczęście to możesz zostac profesorem uczelnianym z dodatkową kaską (prof. uczelni wg moich informacji ok. 4500). Próbują Cię wmontować we władze jednostki albo dziekańskie. Jak się dasz, to często nie ma powrotu do nauki, stajesz się administratorem nauki, przechodzisz na druga stronę. Jako hab. masz pensum 180 (czasem 210) i uczestniczysz w radzie wydziału, komisjach w przewodach, recenzujesz (już za pieniązki) granty i prace, możesz mieć doktorantów (a nwet musisz, żeby awansować dalej). Grozi Ci rozmienienie się na drobne. Na szczęscie możesz część obowiązków zwalić na młodszych kolegów. I robisz to coraz częsciej.
          System jest oparty na młodszych, gorzej wynagradzanych. Dlatego wielu z nich po jakimś czasie wysiada. Albo idą zarabiać gdzies podobne pieniądze w o wiele niższym wymiarze czasu, albo w podobnym za o wiele wyższą kasę - zależy od dyscypliny, kwalifikacji i znajomości.
          Zmierzam do tego, że jeśli system ma proponować porzadne wykształcenie, to powinien uczciwie płacić pracownikom i PRZEDE WSZYSTKIM pozwolic im prowadzić porządne badania, żeby mieli co przekazywac studentom i kolegom po fachu. Obecnie tego bardzo brakuje, a za miedzą mamy kolegów, którzy zarabiają 4-5 x tyle co my i mają większe fundusze na prowadzenie badań i więcej źródeł ich pozyskiwania oraz lepszy dostęp do literatury i wiedzy fachowej, co dodatkowo nas frustruje. Nie jesteśmy chyba gorsi, ale na pewno gorzej zarządzani. "Reforma" Kudryckiej dała tyle, że nie mamy już wątpliwości, że mamy zostać szczurami;-)
          • Gość: cehaem Re: 3200 brutto IP: 79.173.0.* 18.09.12, 15:41
            Zapomniales dodac, ze nauczyciel dyplomowany zarabia tyle, co "podworkowy" :) Ale zeby nie bylo: w Niemczech gimnazjalny StR ma wyzsze dochody niz Juniorprofessor (nie znam ani jednego, ktory by nie spedzal mniej niz 60 h tygodniowo przy pracy). Ktos sie ostatnio zdenerwowal i chcial te cala sprawe zaskarzyc :)
          • Gość: Task przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 18:16
            1/4 etatu adiunkta jest z założenia dydaktyczna. Pensum ustawowe wynosi od 120 do 210 godzin. 3/4 etatu adiunkta to badania. Dydaktyka przy obecnym chaosie organizacyjnym (tak jak pisałeś) WYKLUCZA się z badaniami. Co 2 lata adiunkt jest oceniany na podstawie wyników badań to jest publikacji czy innych osiągnięć naukowych. Jak jest każdy widzi. Za gó...ane pieniądze chce się mieć wszystko.
            Druga strona medalu jest taka, że WYDZIAŁY stoją puste bo większość humanistów, matematyków, geologów, geografów czy innych dziwaków dorabia na drugim etacie bądź ciągnie jakąś firmę, biuro turystyczne albo ciągle jeździ na wycieczki. Myślisz, że nikt tego nie widzi? Natomiast przepie...ne mają Ci uczciwi, z jednym etatem i wuchtą zajęć i jeszcze z wynikami naukowymi. Tych trzeba promować, a reszcie obciąć pensyjki, niech giną.
            • plendz Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca 18.09.12, 20:58
              Gość portalu: Task napisał(a):

              > 1/4 etatu adiunkta jest z założenia dydaktyczna. Pensum ustawowe wynosi od 120
              > do 210 godzin. 3/4 etatu adiunkta to badania.

              Znowelizowano ustawę w ostanich miesiącach? Bo ostatnio było tylko, że pensum adiunkta to maksymalnie 240 godzin, przy czym bez jego zgody można mu dowalić jeszcze 30% nadgodzin. Wg mojej wiedzy nic nie ma o proporcjach między poszczególnymi zadaniami, a tylko dość ogólnie stoi, że adiunkt ma prowadzić dydatkykę, działalność naukową i barać udział w pracach organizacyjnych...

              Dydaktyka przy obecnym chaosie or
              > ganizacyjnym (tak jak pisałeś) WYKLUCZA się z badaniami. Co 2 lata adiunkt jest
              > oceniany na podstawie wyników badań to jest publikacji czy innych osiągnięć na
              > ukowych.

              To też już nie jest istotne - adiunkta zatrudnionego na mocy nowej ustawy można wylać z pracy za normalnym 2-tygodniowym wypowiedzeniem bez podania przyczyn. Ocena pracowników niemianowanych jest prowadzona z przyczyn wyłącznie statystycznych, bo nie słyszałem, aby ktoś dostawał premie za pracę lepszą niż przeciętna. A wg nowej ustawy obecnie można zostać mainowanym tylko z habilitacją. Tak zatem ci z nas, którzy pracują na kontraktach i nie mają mianowania, wylądowali na... umowach śmieciowych...

              > Jak jest każdy widzi. Za gó...ane pieniądze chce się mieć wszystko.

              Święte słowa!
              > Druga strona medalu jest taka, że WYDZIAŁY stoją puste bo większość humanistów,
              > matematyków, geologów, geografów czy innych dziwaków dorabia na drugim etacie
              > bądź ciągnie jakąś firmę, biuro turystyczne albo ciągle jeździ na wycieczki.
              I będzie jeszcze gorzej jak wszystkie pójdą na Morasko, gdzie hula wiatr i psy d... szczekają. Tam nie ma życia akademickiego, nie ma kampusu, nie ma gdzie się podziać...

              My
              > ślisz, że nikt tego nie widzi? Natomiast przepie...ne mają Ci uczciwi, z jednym
              > etatem i wuchtą zajęć i jeszcze z wynikami naukowymi. Tych trzeba promować, a
              > reszcie obciąć pensyjki, niech giną.
              To trochę łopatologiczne myślenie. Dbać należy o tych, którzy uczciwie wykonują swą pracę i ich uczciwie wynagradzać. Wtedy będą dbać o swoje podstawowe miejsce pracy i będą mieli gdzieś chałtury. Zostawiłbym możliwość "dorabiania" na grantach, czyli bycia opłacanym za dodatkową pracę, która słuzy instytucji macierzystej. Acha - nie zapominaj o PAN. Tam ludzie przymierają głodem - adiunkci na Wydziale I mają 2000 brutto... Bez dodatkowej fuchy, albo wsparcia rodziny ani rusz (co nie rusza minister Kudryckiej, która jak zeznała ma ponad 700 tys oszczędności, 3 mieszkania i dom oraz mężą adwokata i była zazwyczaj w słusznej partii, co pozwoliło jej zrobić doktorat przed 30-tką, hab przed 40-tką, a prof, przed 50-tką)
              • Gość: Task Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 21:48
                > Znowelizowano ustawę w ostanich miesiącach? Bo ostatnio było tylko, że pensum a
                > diunkta to maksymalnie 240 godzin, przy czym bez jego zgody można mu dowalić je
                > szcze 30% nadgodzin. Wg mojej wiedzy nic nie ma o proporcjach między poszczegól
                > nymi zadaniami, a tylko dość ogólnie stoi, że adiunkt ma prowadzić dydatkykę, d
                > ziałalność naukową i barać udział w pracach organizacyjnych...

                Art. 130.
                adiunkci, od 120 do 240 h.
                • Gość: p Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 23:33
                  W pytaniu o nowelizację chodziło mi o te proporcje, o których pisałeś - moim zdaniem tam tego nie ma. Jeśli jednak tam, gdzi epracujesz jest choćby taka regulacja wewnętrzna to chwała tej instytucji. Na umowach, które podpisywałem była tylko wysokość pensum i nie dostałem żadnej klauzuli z zakresem obowiązków;-) Wychodzi na to, że gdyby chcieli mnie wylać na podstawie dorobku naukowego, mógłbym ich zaskarżyć, że zatrudnili mnie tylko do dydaktyki;-) Teraz to mi nie grozi, bo dosrobek naiwnie zwiększałem, a i tak, żeby mnie obecnie wylać potrzebna jest tylko fanaberia jakiegoś psychopaty, który miałby do tego ustawowe uprawnienia.
                  I to "ludzie ludziom zgotowali ten los"...
                  • Gość: Task Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 08:16
                    > W pytaniu o nowelizację chodziło mi o te proporcje, o których pisałeś - moim zd
                    > aniem tam tego nie ma.

                    Nie ma ale kiedyś policzyłem stosunek wszystkich godzin do "pensum". Dydaktyka to mniej więcej 1/4 etatu. Reszta etatu, tak mniej więcej 3/4 to czas zadaniowy opraz rozwiązanie zagadki pustek na wydziałach. Pustek proszę Państwa. Telewizję bym wpuścił, niech chodzą po pokojach i sprawdzają pokój po pokoju.
              • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 18.09.12, 21:57
                > szcze 30% nadgodzin. Wg mojej wiedzy nic nie ma o proporcjach między poszczegól
                > nymi zadaniami, a tylko dość ogólnie stoi, że adiunkt ma prowadzić dydatkykę, d
                > ziałalność naukową i barać udział w pracach organizacyjnych...

                Przeciez doskonale wiesz, ze proporcje, to tylko fikcja. I to na calym swiecie. Jak to mawial moj kolega w D: "pol etatu to poltora etatu". Pensum jest traktowane jako fixum, reszta to czas zadaniowy.

                > To też już nie jest istotne - adiunkta zatrudnionego na mocy nowej ustawy można
                > wylać z pracy za normalnym 2-tygodniowym wypowiedzeniem bez podania przyczyn.

                W teorii tak. To skandal. Aczkolwiek w rzeczywistosci takich przypadkow bedzie niewiele.

                > ce pracy i będą mieli gdzieś chałtury. Zostawiłbym możliwość "dorabiania" na gr
                > antach, czyli bycia opłacanym za dodatkową pracę, która słuzy instytucji macier
                > zystej.

                Sa granty i granty. Dobrze ustawiony fizyk kupi sobie za rok nowy samochod osobowy typu Fiat Seicento. Socjolog bedzie miec na ksiazki i wyjazdy. Oraz nowy laptop.

                > rusz (co nie rusza minister Kudryckiej,

                A czegoz oczekujesz po pani od "prywatnych"? Wystarczylo zrobic awanture, gdy Tusk wyciagnal ja z kapelusza. Wplywowi ludzie trzymali jezyk za zebami, oportunisci dziekowali za wyzwolenie spod rezimu Sewerynskiego, a wiekszosc miala i tak wszystko w nosie.
                • Gość: p Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 18.09.12, 23:50
                  O dwutygodniowym wypowiedzeniu jeszcze nie słyszałem, za to znam już przypadki ludzi, którzy pozytywnie oceniani za dorobek i dydaktykę, nie przekroczywszy terminu na zrobienie hab. po wygaśnięciu kontraktu wylądowali na bruku (właściwie wylądują po 30.09). Bo nie ogłoszono konkursów, a zdaniem władz jednostki przedłużać kontraktów nie wolno. Jednocześnie w jednym z tych przypadków ogłoszono konkursy na inne stanowiska, w tym jeden wygrał koleś, który pierwsze miejsce pracy ma w zupełnie innym mieście położonym o 6h jazdy pociągiem;-)) Ludzie, którym "podziękowano" są po 40-tce, jeden z nich jest jedynym żywicielem rodziny, który otworzył przewód habilitacyjny... Uspokoję trochę mówiąc, że to nie UAM?
                  W każdym razie Kudrycka zręcznie doprowadziła do sytuacji, gdzie lokalne sitwy mogą kształtować politykę kadrową wg uznania, gdzie konkursy muszą się odbywać więc są ustawiane na niespotykaną dotąd skalę, gdzie zwyczajni ludzie nie mogą mieć 2 etatów, ale jeśli są "nadzwyczajni", to im koledzy pomogą. No i doprowadziła do zapaści kadrowej na Wydziale Nauk Społecznych PAN, skąd ci co jeszcze mogą gnają drzwiami i oknami, a zostają ci co już nie mają dokąd pójść, albo im wystarcza 1400 na rękę - znam parę takich osób: nie uwłaczając ich wartości, bo są to porządne badaczki, mają dzieci, dla których potrzebują czasu i dobrze zarabiających mężów. Dziękujemy Pani Minister w imieniu wszystkich adiunktów w Polsce za reformę, która uprościła ścieżkę awansu. Z akademii na bruk, wg kryterium uznaniowości i humoru szefa. Będziemy mieli świetnie wykształconych woźnych i kierowców MPK. Amerykański sen. Może Pani liczyć na mnie, że powiem o tym studentom, moi koledzy powiedzą swoim i stracicie ze 20 głosów;-))) Bo wiadomo, że nie wszyscy studenci zrozumieją co do nich mówimy. Oni są po nowej maturze;-)))
                  • Gość: Piotr Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.echostar.pl 19.09.12, 08:35
                    Jestem "dziwakiem" bo pracuję na WNGiG. Tak, dorabiam na boku gdzie indziej. Tak, na korytarzach jest pusto. W mianowaniu nie mam napisane, gdzie świadczę pracę. W mianowaniu nie mam napisane, że mam 40 godzinny tydzień pracy, tylko nienormowany czas pracy.

                    To co tu napisano - plendz - to jest właśnie 100% tego jak wygląda moja praca. Działalność charytatywna na rzecz UAM. Rzuciłbym to w cholerę gdyby... nie te kontakty międzynarodowe i nie to, że jak nie przyjdę jednego dnia do pracy, to nikt tego nie zauważy.
                    • Gość: Task Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 09:29
                      > Jestem "dziwakiem" bo pracuję na WNGiG. Tak, dorabiam na boku gdzie indziej. Ta
                      > k, na korytarzach jest pusto. W mianowaniu nie mam napisane, gdzie świadczę pra
                      > cę. W mianowaniu nie mam napisane, że mam 40 godzinny tydzień pracy, tylko nien
                      > ormowany czas pracy.

                      Dlatego na UAM nic się nie dzieje. Na Morasku? Jakby ktoś bombę wrzucił, na chwilę do pracy, a potem na obiadek i drzemkę na Różany Potok, po drodze dokarmianie łabędzi.

                      Rektor tego nie widzi bo w Minusie jest inny świat, pazie wyjeżdżają i wyjeżdżają z parkingu. W biurach rewia gwiazd, malowanie paznokci i wielkie oczy 6 identycznych "etatów", które kiedy ktoś wejdzie udają, że siedzą w stosach papierów.

                      > To co tu napisano - plendz - to jest właśnie 100% tego jak wygląda moja praca.
                      > Działalność charytatywna na rzecz UAM. Rzuciłbym to w cholerę gdyby... nie te k
                      > ontakty międzynarodowe i nie to, że jak nie przyjdę jednego dnia do pracy, to n
                      > ikt tego nie zauważy.

                      Reforma proszę Pana, reforma. Uczelnie trzeba sprywatyzować, zrobić to na wzór Amerykański. Studia powinny być płatne. Gorzej być nie może, absolwenci i tak do niczego się nie nadają.
                      • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 10:16
                        > Reforma proszę Pana, reforma. Uczelnie trzeba sprywatyzować, zrobić to na wzór
                        > Amerykański

                        Chyba mylisz pojecia. "Prywatne" uniwersytety w USA nie maja nic wspolnego z dzialalnoscia komercyjna. Po drugie, istnieje sporo dobrych uniwersytetow panstwowych (stanowych). Caly system finansowany jest w sposob mieszany, ze srodkow stanowych, poprzez czesne i wlasny majatek. Oficjalnie uczelnie nie otrzymuja srodkow federalnych, ale prowadzone przez nie projekty - tak. Oficjalnie tuition fee wynosic moze i po paredziesiat tysiecy USD p.a. W rzeczywistosci sporo osob nie placi wcale, inni maja rozmaite ulgi, dodatki, stypendia, etc.
                        Uczelnie amerykanskie maja jeszcze jedno zrodlo dochodow: absolwentow.
                  • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 09:48
                    > O dwutygodniowym wypowiedzeniu jeszcze nie słyszałem, za to znam już przypadki
                    > ludzi, którzy pozytywnie oceniani za dorobek i dydaktykę, nie przekroczywszy te
                    > rminu na zrobienie hab. po wygaśnięciu kontraktu wylądowali na bruku (właściwie
                    > wylądują po 30.09). Bo nie ogłoszono konkursów

                    Wiesz, z jednej strony moge powiedziec "widzialy galy...", z drugiej dla nauki to oczywiscie katastrofa. Dodatkowo robiac doktorat i specjalizujac sie robisz sie z czasem bezuzyteczny dla "wolnego" rynku.
                    Problemem jest, ze Polska malpuje (na sile) niektore rozwiazania (czesci) Zachodu, posiadajac zupelnie inny kontekst i warunki. Tendencja do wymuszania mobilnosci jest iluzoryczna, jesli nikt o zdrowych zmyslach nie przeniesie sie np. do Olsztyna, gdzie znalezienie pracy dla partnera graniczy z cudem. Tylko po to, zeby za cztery lata znow sie wynosic.

                    > rabiających mężów. Dziękujemy Pani Minister w imieniu wszystkich adiunktów w Po
                    > lsce za reformę, która uprościła ścieżkę awansu.

                    Ciotka Basia jest tylko jedna z wielu. Szkolnictwo wyzsze jest psute systematycznie od parunastu lat poprzez podejmowanie niespojnych i podyktowanych potrzebami chwili decyzjami. Dokladaja sie do tego rowniez i same uczelnie.
                    • plendz Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca 20.09.12, 21:59
                      Nic, jeno płakać smutnie powiesiwszy na wierzbach niepotrzebne lutnie... i się z Tobą zgodzić...
                      • cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca 20.09.12, 23:09
                        plendz napisał:

                        > Nic, jeno płakać smutnie powiesiwszy na wierzbach niepotrzebne lutnie... i się
                        > z Tobą zgodzić...

                        I z tego powodu z UAM spieprzaja obecnie ludzie w podskokach...
                • Gość: Task Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 08:21
                  Seicento z grantu? Chyba bardzo dużego grantu. Przeważnie to są ochłapy po 200-300 zł miesięcznie i mnóstwo pracy.
                  • Gość: Piotr Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.echostar.pl 19.09.12, 08:36
                    Ja chałturzę przy różnych grantach. W ciągu roku uzbierałoby się na Seicento. Ale nie z jednego grantu. To jakieś mity są o wysokości zarobków w grantach...
                    • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 09:25
                      Swiadomie nieco "przekoloryzowalem" :)
                      • Gość: Task Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 09:34
                        Wiemy to wiemy. Warto jednak lemingom wytłumaczyć, że jest druga strona medalu, że system szkolnictwa wyższego jest chory oraz, że Kudrycka nie jest w stanie oprzeć się silnemu lobbingowi. Napiszmy, że habilitacja nie jest tak efektywnym motorem postępu naukowego jak konieczność ciągłego zdobywania funduszy, pisanie projektów oraz ich rozliczanie. Polska nauka musi przejść na system konkurencyjny. Muszą być też etaty typowo dydaktyczne oraz typowo naukowe.
                        • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 10:02
                          > ie projektów oraz ich rozliczanie. Polska nauka musi przejść na system konkuren
                          > cyjny. Muszą być też etaty typowo dydaktyczne oraz typowo naukowe.

                          Nauka potrzebuje przede wszystkim stabilizacji i perspektyw. Szwedzi funkcjonuja doskonale. U nich 3/4 etatow jest bezterminowych. Chyba, ze chcemy taka sytuacje, jak w Niemczech, gdzie pracownikom w przerwach pomiedzy umowami proponuje sie przejscie na bezrobocie przy jednoczesnym kontynuowaniu pracy. Bo przeciez nie mozna wypasc z obiegu.

                          > oprzeć się silnemu lobbingowi. Napiszmy, że habilitacja nie jest tak efektywnym
                          > motorem postępu naukowego jak konieczność ciągłego zdobywania funduszy, pisan
                          > ie projektów oraz ich rozliczanie.

                          Jesli jestes z fachu, powinienes wiedziec, ze umiejetnosc sciagania funduszy nie ma nic wspolnego z jakoscia nauki, tylko z umiejetnoscia rozpoznawania trendow. W naukach humanistycznych to oczywiste. Masa waznych tematow lezy, bo akurat sypie sie kasa na inne rzeczy. W "cywilizacji" od przeprowadzania projektow jest masa "murzynow" z tytulem doktora, na dodatek rektoraty maja wyspecjalizowanych ludzi od pisania i sprawdzania wnioskow. I czyms innym jest wniosek do fundacji, o ktorym wiadomo, ze "fumfle" i "fumfle fumfli" go i tak przyklepna, a czyms innym jest wyskakiwanie o pareset tysiecy Euro do ciotki Unii. Dodatkowo zniesienie habilitacji w Polsce otworzy wrota do kompletnej degrengolady. W niektorych dziedzinach (a takie istnieja, przynajmniej miejscowo) jeszcze bierze sie ja na powaznie.
                          • Gość: Tesk Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 10:32
                            > yms innym jest wyskakiwanie o pareset tysiecy Euro do ciotki Unii. Dodatkowo zn
                            > iesienie habilitacji w Polsce otworzy wrota do kompletnej degrengolady. W niekt
                            > orych dziedzinach (a takie istnieja, przynajmniej miejscowo) jeszcze bierze sie
                            > ja na powaznie.

                            Jakoś mnie nie dziwi to co piszesz. Oczywiście masz już habilitację, prawda? Degrengolada już jest, a habilitacja to pudrowanie przysłowiowego syfa. Kraje III świata nie potrafią się bez "przymusów" obejść bo przecież pracownicy naukowi to dzieci, które trzeba ciągle poganiać i strofować. O to chodzi w nauce aby był przymus? Z całym szacunkiem ale "nauka" wymaga czegoś więcej niż bata.
                            • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 11:37
                              Jestes kolejnym przedstawicielem czegos, co nazywamy mysleniem magicznym. W USA nauka ma sie dobrze i nie ma habilitacji. Ergo, zeby bylo dobrze musimy zniesc habilitacje. Habilitacja nie rozwiazuje naszych problemow ale tu i owdzie jeszcze dziala jako ostatnia tama chroniaca nas przed "profesorami". I bez niej byloby znacznie gorzej niz i tak jest.

                              Zreszta oceniajac poziom wiedzy i umiejetnosci niektorych moich anglosaskich kolegow wlos sie mi na glowie jezy, ze im za chwile wlasnie bedzie wolno. A i tam nie jest tak, ze kazdy "professor" moze pelnic funkcje supervisora.

                              Na koniec taki maly smaczek

                              www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storycode=406519
                          • Gość: Task Aprobata pozoranctwa IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 10:36
                            Zwróć uwagę na fakt, że prawdopodobieństwo habilitowania się singla jest znikome. Zrobi może 10-15 publikacji w ciągu 8 lat i to jest za mało! Dzisiejsi profesorowie z lat 80 i 90 habilitacji by nie zrobili bo ciągle podnosi się porzeczkę i to nierówno bo wydział wydziałowi nie jest równy. Polonista napisze książkę z biografią i wystarczy. Chemik? No way. Popatrz na obecne przewody habilitacyjne w komisji do spraw tytułów naukowych, włos się jeży na głowie. Tam się habilitują kołchozy naukowe.
                          • Gość: T Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 19.09.12, 10:39
                            Jeśli masz naprawdę na względzie dobro polskiego systemu szkolnictwa wyższego to powinieneś zaakceptować fakt, że habilitacja jest główną barierą uniemożliwiającą zatrudnianie naukowców zza granicy. Ja mogę bez przeszkód pojechać do USA, Kanady, Anglii, Hiszpanii, jak by mi dobrze poszło za 5 lat byłbym profesorem, miał swój lab i doktorantów. Znam takich! A w drugą stronę? Prędzej słoń przejdzie przez ucho igielne..
                            • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 19.09.12, 11:26
                              > o powinieneś zaakceptować fakt, że habilitacja jest główną barierą uniemożliwia
                              > jącą zatrudnianie naukowców zza granicy.

                              Tak, poniewaz nasze zarobki sa konkurencyjne. Pensja podworkowego musialaby zaczynac sie w okolicach 10.000, zeby ktos Zachodu raczyl sie nie zainteresowac. Do tego dochodzi obciazenie obowiazkami. Jak to mawia niemiecki kolega mojego bylego szefa (tez profesor z wlasna katedra, ba, z wlasnym instytutem) do niego "ty to masz duzo roboty". Na Zachodzie katedry maja wlasne sekretarki (albo wspoldziela je). U nas sekretarka jest najmlodszy adiunkt.

                              > Kanady, Anglii, Hiszpanii, jak by mi dobrze poszło za 5 lat byłbym profesorem,
                              > miał swój lab i doktorantów

                              Mylisz wyjatki z reguly. Zreszta wydaje mi sie, ze nie rozumiesz, od czego jest nauka i szkolnictwo wyzsze. Na pewno nie wylacznie od "zdobywania Nobli", tylko od ksztalcenia duzej masy ludzi na przyzwoitym poziomie, aby byli przydatni spoleczenstwu. Znasz moze wyjatki (chyba tez nie do konca). I znow odniose sie do humanistyki. Prowadzenie doktorantow wymaga olbrzymiego doswiadczenia.
                              • Gość: Piotr Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 150.254.124.* 20.09.12, 09:51
                                Podsumowując, jak to mówi jeden z moich kolegów:

                                Habilitacja jest to lokalny stopień naukowy o znaczeniu towarzyskim.
                              • plendz Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca 20.09.12, 22:08
                                Gość portalu: cehaem napisał(a):

                                > Mylisz wyjatki z reguly. Zreszta wydaje mi sie, ze nie rozumiesz, od czego jest
                                > nauka i szkolnictwo wyzsze. Na pewno nie wylacznie od "zdobywania Nobli", tylk
                                > o od ksztalcenia duzej masy ludzi na przyzwoitym poziomie, aby byli przydatni s
                                > poleczenstwu. Znasz moze wyjatki (chyba tez nie do konca). I znow odniose sie d
                                > o humanistyki. Prowadzenie doktorantow wymaga olbrzymiego doswiadczenia.
                                Z większością Twoich argumentów się zgadzam, ale tu wprowadziłbym rozgranczenie: nauka i szkolnictwo wyższe powinny być rozróżniane. Nauka to jedno, a oświecanie mas to drugie. W nauce nie potrzeba mas, tylko dobrych badaczy (w skład warsztatu których powinno wchodzić rozpowszechnianie wyników badań i udział w dyskusji akademickiej). Kształcenie tych badaczy powinno się rozpoczynać od ich starannej selekcji (pozytywnej off course!), a zatem na zasadzie elitarności. Z kolei masy, na "potrzeby rynku pracy" niech kształcą wyższe szkoły zawodowe. Jeśli mają to robić naukowcy, to powinno się pamiętać o ich podstawowym obowiązku - prowadzeniu badań i tak kształtować pensum i dystrybucję pieniędzy, aby mieli czas na jedno i drugie oraz byli należnie wynagradzani.
                                • Gość: cehaem Re: przekoloryzowałeś ale nie do końca IP: 79.173.0.* 20.09.12, 23:06
                                  W latach, gdy uczelnie wyzsze musza wypuszczac setki tysiecy absolwentow, mowienie o elitarnosci jest..no wiesz jakie. Elitarnosc to kwestia jednostek. I na dlugie czasy kazdego z "geniuszy" pokupia nam uczelnie i firmy z USA, a "polgeniuszy" Zachodnia Europa. Tymczasem nam o to nie chodzi. Tylko o stworzenie warunkow dla ludzi, ktorzy beda wdrazac male innowacje, ktore wziete razem maja swoje znaczenie.

                                  Tymczasem w Polsce jestesmy zapatrzeni na nagrody, rankingi, etc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka