Dodaj do ulubionych

Czeczenofil Lisiewicz

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 14:36
Ciekawe, gdzie teraz jest ten popapraniec Lisiewicz i jak bedzie walczył
obrońca bandytów strzelajacych w plecy uciekajacym dzieciom. Powinni go
deportować do Osetii i oddać w rece rodzin, które dzieki jego
umiłowanym "bohaterom" poniosły straty w bliskich. To właśnie takie palanty
umacniaja terrorystów i oprychów w ich najdzikszych akcjach.
Dołączyłbym do wysyłki pismaków, robiących z tego poznańskiego durnia
bohatera mediów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bladyrunner Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.gazeta / *.edica.pl 03.09.04, 15:06
      Gość portalu: asia napisał(a):

      > Ciekawe, gdzie teraz jest ten popapraniec Lisiewicz i jak bedzie walczył
      > obrońca bandytów strzelajacych w plecy uciekajacym dzieciom. Powinni go
      > deportować do Osetii i oddać w rece rodzin, które dzieki jego
      > umiłowanym "bohaterom" poniosły straty w bliskich. To właśnie takie palanty
      > umacniaja terrorystów i oprychów w ich najdzikszych akcjach.
      > Dołączyłbym do wysyłki pismaków, robiących z tego poznańskiego durnia
      > bohatera mediów.

      Nie ma to jak domowi bohaterowie oglądający swoje odbiorniki TV ze skarpetkami
      na fotelu.
      Rosjanie oczywiście w Czeczeni są grzeczni i nic tam się nie dzieje bo przecież
      mój odbiornik nic o tym nie mówi.
      A o kolumnach ciężarówek pełnych ruskich kryminalistów popierdoleńców marginesu
      armi zbieranego ze wszystkich frontów napuszczanych na czeczeńców słyszała?
      O rozkazie eksterminacji narodu czeczeńskiego?
      O celowym mordowaniu czeczeńskich mężczyzn?
      Jak ruscy wjeżdżają do wiosek, każą mężczyznom zapierdalać cały dzień przy
      kopaniu wielkiego dołu a potem wszystkich związują spychają do tego dołu i
      wrzucają pomiędzy granaty. Dzieje się to na oczach ich kobiet, którym później
      rosjanie każą sprzątać resztki.
      Podoba Ci się to?
      Tortury w postaci podłączania elektrod do jąder.
      Kontrole graniczne na każdej wiosce podczas których ruski przybłęda może
      odebrać Ci życie.
      Podoba Ci się?
      NIe słyszałaś o tym?
      MOże czas skorzystać z jakiś źródeł zanim zacznie się takie oszczerstwa pisać.
      NIe mam nic wspólnego z tym Lisiewiczem ale cieszę się, że w moim mieście jest
      opór przeciwko codziennemu barbarzyństwu i rzezi w czeczeni o której
      popkulturalny świat nie może przecież wiedzieć...
      Śmiem wątpić w autentyczność tych wszystkich czeczeńskich terorystów.
      Nie wiem też czy dzieci czeczeńskie są traktowane choć odrobinę lepiej niż w
      tym specteatrzyku bo nie wiem czy jakiekolwiek czeczeńskie dziecko jeszcze żyje.
      Oprócz kilku artykułów ludzi którzy tam byli i widzieli to piekło o Czeczeni
      nie wiem nic tak jak Ty.
      • Gość: asia Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 15:40
        Rzeczywiście jesteś blady, bo pewnie to wszystko oglądałeś oczami Lisiewicza.
        Poczytaj sobie najpierw o Kaukazie, bo nigdy zapewne tam nie dojedziesz i moze
        cos zrozumiesz. A najpierw zapoznaj się z tym, co pisała zachodnia prasa po
        dwóch latach samostijnych rzadów Czeczeńców w swojej republice, gdy po pokoju w
        Chasawiurcie nie było w Czeczeni jednego rosyjskiego żołnierza.
        Gdy nasi strzelają, to tylko w obronie demokracji, gdy inni to zapewne bandyci
        i terroryści.
        A tak a propos to szkoła i dzieci nie były rosyjskie, tylko osetyjskie i
        dlatego głąbie nie zabieraj głosu, gdy nawet w swej rusofobii nie wiesz o czym
        piszesz. Osetia z tego co wiadomo zaś, była dotąd przyjazna Czeczeńcom.
        • Gość: Bladyrunner Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.gazeta / *.edica.pl 03.09.04, 15:56
          Chciałem coś odpisać ale... "głąbie" ?
          hmmm...
          Pozdrawiam. Nie mamy o czym rozmawiać.
          • Gość: Kejt Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: 193.29.205.* 04.09.04, 17:03
            Agresja, agresja, agresja....
          • venus99 Re: Czeczenofil Lisiewicz 06.09.04, 16:20
            to prawda - nie ma o czym rozmawiac!
            ktos kto popiera notorycznych bandytów mordujących dzieci jest skończonym
            bydlakiem.
            • Gość: Przemo Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.tele2.pl 06.09.04, 16:33
              Bladyruner - Mam podobne zdanie do ciebie. Ruscy mordują Czeczeńskie dzieci,
              wiec zdesperowani ludzie robią tak okrutny odwet....
              Zresztą sam łeb upier.dole z usmiechem na twarzy kiedy ktos ruszy moje dziecko.
            • Gość: Kejt Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.crowley.pl 11.09.04, 12:25
              Mówiąc o agresji - miałam na myśli Wasz sposób wymiany poglądów. Należy
              rozmawiać, a nie obrzucać się wyzwiskami. SZANUJMY SIĘ!!!Sposób komumikacji
              wiele mówi o nas samych.Nie tylko poglądy.
      • alkoholiszek Ohoho... 06.09.04, 18:45
        > Nie ma to jak domowi bohaterowie oglądający swoje odbiorniki TV ze
        skarpetkami
        > na fotelu.

        Wiesz, że mówisz w tym momencie o tym palancie Lisiewiczu również?
        Łatwo pyskować z bezpiecznej odległości. Cóż, nie mam nadziei, że zwolennik
        bandytów pospolitych położy uszy po sobie i zamknie swoją rozwrzeszczaną
        probandycką gębę.
      • Gość: Byłem w Czeczeni Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.icpnet.pl 13.09.04, 17:00
        Jeśli chcecie pisać o tym co tam się dzieje to należy na własne oczy zobaczyć
        prawdę.Pan Lisiewicz to człowiek nasycony bzdurami,i opowieściami z krainy
        fantazji jaja to nalezy mu podłączyć pod prąd
    • ajsch Re: Czeczenofil Lisiewicz 07.09.04, 09:22
      bzdura
      nie wszyscy Czeczeni to terrorysci
      zreszta tam w Bieslanie byli i Ingusze, Kozacy, Tatarzy i nawet Koreanczycy
      czy to powod zeby Rosjanie mieli zmiesc z powierzchni ziemi Koree ???
    • tomajh Re: Czeczenofil Lisiewicz 07.09.04, 17:20
      Gość portalu: asia napisał(a):

      > Ciekawe, gdzie teraz jest ten popapraniec Lisiewicz i jak bedzie walczył
      > obrońca bandytów strzelajacych w plecy uciekajacym dzieciom. Powinni go
      > deportować do Osetii i oddać w rece rodzin, które dzieki jego
      > umiłowanym "bohaterom" poniosły straty w bliskich. To właśnie takie palanty
      > umacniaja terrorystów i oprychów w ich najdzikszych akcjach.
      > Dołączyłbym do wysyłki pismaków, robiących z tego poznańskiego durnia
      > bohatera mediów.

      ty prostaczko, najlepiej wierzyć w to co powie TV. Na bank oglądasz Rozmowy w
      toku i czytasz Super Express
      • Gość: asia Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.04, 21:28
        Wyobraź sobie dupeczku, że pisałam po obejrzeniu bezposrednich relacji z
        Biesłanu nadawanych przez BBC i SKY. Gdybyś znał tamten język i słyszał tych
        komentatorów, to odróżniłbyś rzeczowy komentarz od wściekłej nagonki na Rosjan
        urządzonej przez polskojęzyczna praśę i media. Nie wmówisz mi obiektywizmu
        polskich pismaków zatrudnionych u obcych właścicieli.
        A nasi generałowie i pułkownicy, którzy nie potrafia przeprowadzić najprostszej
        akcji, vide Magdalenka i Poznań, za to pieprzący kazdą możliwą głupotę, o
        błędach popełnionych przez ruskich. Dno moralne i profesjonalne.
        Masz bardzo płaski móżdżek wierząc tym "fachowcom".
        • Gość: Bladyrunner Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.gazeta / *.edica.pl 08.09.04, 03:18
          Gość portalu: asia napisał(a):

          > Wyobraź sobie dupeczku, że pisałam po obejrzeniu bezposrednich relacji z
          > Biesłanu nadawanych przez BBC i SKY. Gdybyś znał tamten język i słyszał tych
          > komentatorów, to odróżniłbyś rzeczowy komentarz od wściekłej nagonki na
          Rosjan
          > urządzonej przez polskojęzyczna praśę i media. Nie wmówisz mi obiektywizmu
          > polskich pismaków zatrudnionych u obcych właścicieli.
          > A nasi generałowie i pułkownicy, którzy nie potrafia przeprowadzić
          najprostszej
          >
          > akcji, vide Magdalenka i Poznań, za to pieprzący kazdą możliwą głupotę, o
          > błędach popełnionych przez ruskich. Dno moralne i profesjonalne.
          > Masz bardzo płaski móżdżek wierząc tym "fachowcom".

          Jesteś naprawdę biedna dziewczyno.
          Rzucasz się na ludzi, którzy bronia praw innych a potem piszesz zupełnie na
          inny temat. Co ma jakość relacji TV, tudzież obiektywizm prasy do działalności
          Lisiewicza?
          Zapewne na podstawie Twojego wspaniałego tłumaczenia BBC i SKY :O naszemu
          bezmyślnemu narodowi należałoby zaprzeczyć takim faktom jak rzeź w Samaszkach,
          okrzyknąć ludzi broniących praw innych bandytofilami i podążyć za nieomylnym
          wodzem Putinem najlepiej z miotaczami ognia do opalania ziemi, i bronią jądrową
          do siania skażenia bo w Czeczeni nie za bardzo jest juz co burzyć.
          • Gość: radca Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: 213.25.179.* 08.09.04, 09:14
            Przecież Lisiewicz w ewidentny sposób jest psychicznie chory.
    • Gość: XXL Przeczytajcie choć to......... IP: *.tinet / 62.3.165.* 08.09.04, 07:59
      Dlaczego Rosjanie zabijają Czeczenów, dlaczego Putin zaczął tę wojnę, dlaczego
      jej nie kończy, dlaczego Czeczeni zabijają Rosjan - pytania logiczne, odpowiedź
      mniej, bo mieszczą się w niej emocje niepasujące do władzy.
      Precz z terrorem! Niech żyje terror!



      W Domu Kultury "Dubrowka" zastrzelono wszystkich terrorystów, i tych, którzy
      się bronili, i tych uśpionych. Nie dowiemy się już jednak, kto, kiedy i
      dlaczego uzbroił szahidki nie w bomby, a w atrapy ładunków wybuchowych, o czym
      większość z nich nie wiedziała, do ostatka uparcie łącząc nieaktywne przewody.
      I dlaczego niektóre z nich miały przy sobie bilety powrotne do domu?

      (C) AFP / KOROLKOV

      KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH

      Wiosną tego roku, wieczorem, nad rzeką Assa w Inguszetii siedziała przy ognisku
      grupka dzieci. Przeleciały nad nią dwa rosyjskie śmigłowce wojskowe, zawróciły,
      spuściły bombę. Ognisko się dopalało, oświetlając trzy trupy i kilkoro ciężko
      rannych. Niedługo potem patrzyłam w oczy matki jednego z zabitych chłopców.
      Patrzyłam też w oczy matki, która pochowała trzech synów, kilkunastolatków,
      przy tym - dwóch porwanych przez żołnierzy, a potem porzuconych gdzieś przy
      drodze, z wypatroszonymi wnętrznościami. Widziałam dzieci bez oczu i bez dłoni,
      okaleczone przez zabawki zrzucane na Czeczenię z rosyjskich śmigłowców.
      Widziałam dziewczynkę z dziurą w czaszce, pod którą pulsuje przykryty
      przezroczystą błoną mózg. Widziałam inną, zupełnie sparaliżowaną przez odłamek
      bomby, który utkwił gdzieś w okolicach kręgosłupa. Rozmawiałam z
      piętnastoletnim świadkiem rozpruwania brzuchów dwóm żywym chłopcom czeczeńskim,
      których wnętrzności pijani żołnierze rzucali psom...

      Te dzieci, gdy je kaleczono i zabijano, krzyczały zapewne głośniej niż dzieci
      ze szkoły nr 1 w Besłanie, ale miały mniej szczęścia: ich cierpienia to
      codzienność Czeczenii. Dzieci z Besłanu cierpią odświętnie, na oczach
      przyklejonego do telewizorów świata. Telewizor to święto terroru, jego
      konsekracja. A równocześnie - przekleństwo serwisów informacyjnych, które
      pożerają tylko świeże mięso, a wczorajsze nieszczęścia już ich nie interesują.
      I gdy jakiś konsekwentny dziennikarz będzie się upierać, że dramat Kosowa,
      Kabulu czy Groznego nie przestaje być dramatem tylko dlatego, że świeższe są
      nieszczęścia Bagdadu, usłyszy: może to i dramat, ale już nie temat.

      Kto dziś nie umiera na ekranie, ten nie umiera wcale. Więc, by umieranie było
      dostrzeżone, trzeba samemu zabijać - ot i cała filozofia terroryzmu, choć w
      czeczeńskiej wersji bywa zawodna, bo nigdy nie wiadomo do końca, kto i po co
      zabija.

      Był koniec sierpnia 2002 roku. Grozny. Upał. Czekamy na kogoś tam w rozgrzanej
      puszce samochodu. Nagle Musa, kierowca, pochyla się i szepce mi na ucho, choć
      nikogo w pobliżu nie ma: - Zmieniamy taktykę. Będziemy tak, jak Palestyńczycy,
      zabijać poprzez szahidów. Szykuje się duża akcja. W Moskwie. Zobaczysz. - Świat
      was znienawidzi, będzie wami pogardzał - mówię. - A co nam ten świat pomógł?!
      Milczy i ma gdzieś to, jak nas zabijają. Nie mamy już innego wyjścia...

      Wtedy nie uwierzyłam, a przypomniałam sobie tę rozmowę, podnosząc z błota na
      Dubrowce muzułmański różaniec, taki jaki wisiał w aucie Musy...


      Dlaczego Rosjanie zabijają Czeczenów, dlaczego Putin zaczął tę wojnę, dlaczego
      jej nie kończy, dlaczego Czeczeni zabijają Rosjan - pytania logiczne, odpowiedź
      mniej, bo mieszczą się w niej emocje niepasujące do władzy. Bo, czy nienawiść
      może być elementem strategii państwowej?

      "Pierwszą wojnę czeczeńską" (1994 - 1996) zakończył generał Aleksander Lebiedź,
      zawierając w Chasawjurcie pokój z głównodowodzącym siłami czeczeńskimi Asłanem
      Maschadowem. I choć w maju 1997 roku prezydent Jelcyn zawarł z Maschadowem
      (którego w zwariowanych od radości zwycięstwa, powszechnych wyborach naród
      wybrał na prezydenta) pakt o pokoju, rosyjscy generałowie starannie
      przygotowywali odwet. Zamienienie sympatii, jaką świat żywił do tego
      niewielkiego, bohaterskiego narodu, na niechęć to jeden z głównych punktów tego
      planu. I oto jeszcze w 1996 r. tajemnicza ręka, która - jak się później
      okazało - należała do Czeczena, agenta FSB Adama Denijewa, gotuje śmierć
      sześciu lekarzom Czerwonego Krzyża... Inny kolaborant, Arbi Barajew, w dwa lata
      później obcina głowy czterem Anglikom i Nowozelandczykowi. Któż nie pamięta
      tych głów zatkniętych w śnieg? W model porywacza szybko wpasowali się
      czeczeńscy bandyci, porywając kogo popadło, najczęściej swoich bogatych
      ziomków, cudzoziemców na ogół zostawiając moskiewskim agentom.


      Prysnął czar romantycznych, walczących o niepodległość rycerzy, ludzi honoru i
      gór. I o to chodziło. Zadanie zostało wykonane. Porwania należą już jednak do
      rzadkości. Te najgłośniejsze, jak choćby porwanie Ariana Erkla z organizacji
      Lekarze bez Granic, okazało się też akcją przeprowadzoną przez FSB, co zostało
      udowodnione...

      Codzienność Czeczenii ostatnich lat nie wzrusza, bo jej nie oglądamy. Ludzie
      porywani z domów, torturowani, gwałceni, mordowani, rozrywani dynamitem nie
      trafiają na wizję ani w eter, bo Czeczenię szczelnie odizolowano od świata.
      Dziennikarz z kamerą wpuszczany jest tam od święta (np. na wybory) i pod ścisłą
      kontrolą. Zimą tego roku rosyjski oficer zażądał ode mnie skasowania
      sfilmowanej ulicy, bo "tu wszystko jest tajne". Cudem uniknęłam zabrania
      kamery, a nawet dużo większych nieprzyjemności. Największy sukces Putina w tej
      wojnie - to sukces propagandowy: Czeczen to albo ten, który uległ procesowi
      kremlowskiej "normalizacji", albo terrorysta. Bo zeszłowieczne porwania
      zastąpiono bardziej nowoczesnym nośnikiem nienawiści - terroryzmem.


      Czeczeński terroryzm zaistniał dla świata we wrześniu 1999 roku, wraz z
      wylatującymi w powietrze domami i ówczesnym premierem Rosji Władimirem Putinem
      ścigającym Czeczenów nawet w wychodku. W komputerach pozostały daty i liczby
      ofiar, powtarzane przy każdym nowym dramacie. Pojawiające się przy nich
      wątpliwości znikają z pamięci, bo zamazują obraz.

      Gdy i nazwa Besłan spadnie na dalsze miejsca w wiadomościach, zapomnimy o tym,
      że Rusłan Auszew (cieszący się ogromnym autorytetem były prezydent Inguszetii)
      nie zobaczył ani jednego Czeczena wśród terrorystów, choć pertraktował z nimi
      długo, uwalniając dużą grupę dzieci. Zobaczył Osetyjczyków i Rosjan, a nie
      Arabów i Murzyna, o których doniosły rosyjskie media. Umknie naszej uwadze, że
      Czeczeni odcięli się od nieznanej im (i komukolwiek), a przyznającej się do
      autorstwa dramatu w Besłanie organizacji Islamabulah, sugerującej związek z Al-
      Kaidą. - Robią z nas sklonowanego bin Ladena, jesteśmy więc bezradni - głosiły
      czeczeńskie centra informacyjne, komentując zdanie Putina o interwencji
      międzynarodowego terroryzmu.

      Umknie uwadze większości nie tylko opublikowane przez Czeczenów zapewnienie, że
      człowiek o nazwisku Magomed Jewlojew i pseudonimie Magas, nazwany przez
      oficjalne źródła rosyjskie przywódcą atakujących szkołę terrorystów, w ogóle
      nie istnieje. I mało kto się dowie, że lekarzom szpitali w Besłanie FSB
      odebrało telefony komórkowe, by nie mogli przekazać na zewnątrz wiadomości o
      stanie i liczbie ofiar. A i dziennikarze - niezależni eksperci od Czeczenii:
      Andriej Babicki - zaaresztowany na moskiewskim lotnisku pod zarzutem wiezienia
      materiału wybuchowego - i Anna Politkowska - przytruta w samolocie lecącym na
      Kaukaz - znikną za obrazami nieszczęsnych dzieci ze szkoły nr 1. Zapomnimy i o
      tym, że terroryści wezwali na pośredników nieprzychylnych im obrońców praw
      człowieka (jak Kowaliow) czy polityków (jak Hakamada), ale generała FSB -
      prezydenta Inguszetii Zjazikowa, starego działacza komunistycznego - prezydenta
      Osetii Dzasochowa i związanego z FSB doktora Roszala...


      Niebawem przestanie nas dziwić i zaskakująca życzliwość dla kamer, choć
      pamiętamy, że podczas szturmu na Dubrowce nie tylko z kamerą, ale i bez niej
      przebić się przez kor
      • Gość: XXL Re: Przeczytajcie choć to......... IP: *.tinet / 62.3.165.* 08.09.04, 08:02

        Niebawem przestanie nas dziwić i zaskakująca życzliwość dla kamer, choć
        pamiętamy, że podczas szturmu na Dubrowce nie tylko z kamerą, ale i bez niej
        przebić się przez kordony wojska nie było można. Zapomnimy i o pytaniu Rosjan,
        dlaczego wtedy, gdy cały świat oglądał dramat przekazywany przez ich, rosyjskie
        telewizje, oni sami mieli na ekranach programy rozrywkowe. - Czy to był
        spektakl dla Zachodu? - pytają. I jakże to - na Kaukazie, gdzie w okolicach
        Czeczenii, a więc i w Osetii, co parę kilometrów tkwią posterunki wojskowe czy
        milicyjne, na których każdy kierowca, a często i pasażerowie okazują dokumenty,
        i gdzie sprawdzane są bagażniki - do szkoły przeniknęli bandyci z potężnymi
        bombami?

        Prawda o tym dramacie - jak i o wszystkich innych aktach terrorystycznych
        związanych z Czeczenami - to łowienie czarnego kota w ciemnym pokoju. On gdzieś
        jest i mruga ślepiami, tylko spróbuj go złapać! Wysadzenie samolotów
        pasażerskich w przededniu narzuconych Czeczenom wyborów prezydenckich wydaje
        się bardziej "czeczeńskie", niż terror w szkole, bo łatwiejsze do przygotowania
        i logiczne czasowo, podobnie jak i dramat przy metrze Ryska (chociaż nikt tak
        naprawdę nie potwierdził czeczeńskiego autorstwa terrorystów). Zaś terror w
        szkole wydaje się odpowiedzią na trącące sympatią ponowne zainteresowanie
        świata Czeczenią. Kto ją przygotował? Dla każdego, kto zna Czeczenów,
        planowanie przez nich z zimną krwią mordowania dzieci to brednia. Dziecko to
        świętość: rzadko uderzy je ojciec, matka czasem ma prawo do klapsa. Ale...
        wojna zabija w ludziach człowieczeństwo, dlaczego więc akurat Czeczeni mają być
        wyjątkiem? Lecz jeśli to w ich chorych od nienawiści głowach zrodził się ten
        najnikczemniejszy z terrorystycznych pomysłów, to dlaczego władze rosyjskie
        zakłamują tu wszystko - od przyczyny i momentu szturmu, po liczbę ofiar i
        narodowość bandytów?


        A może i w tym przypadku, podobnie jak przy przerwanym spektaklu "Nord-Ost",
        splotły się plany złoczyńców obu nacji? W Domu Kultury "Dubrowka" zastrzelono
        wszystkich terrorystów, i tych, którzy się bronili, i tych uśpionych.
        Wszystkich - z wyjątkiem dwóch, którym udało się uciec. Jeden nazywał się
        Terkibajew (zginął w dziwnym wypadku drogowym), drugi Abu Bakar, obaj od dawna
        współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Im przypisuje się zmianę
        pierwotnych planów terrorystów czeczeńskich: ich celem mieli być politycy w
        Dumie lub w Radzie Federacji (odpowiednik Senatu). Potem dopiero w roli
        zakładników pojawili się zwykli ludzie, widzowie spektaklu. Nie dowiemy się już
        jednak, kto, kiedy i dlaczego uzbroił szahidki nie w bomby, a w atrapy ładunków
        wybuchowych, o czym większość z nich nie wiedziała, do ostatka uparcie łącząc
        nieaktywne przewody. I dlaczego niektóre z nich miały przy sobie bilety
        powrotne do domu?

        Podobnie i przy haśle "9 maja 2004 - śmierć Kadyrowa" komputery wyrzucą na
        ekran hasło: terroryści czeczeńscy. Ale co zrobić z zapewnieniami ochrony
        Kadyrowa, że "federałowie", czyli Rosjanie, ich na stadion nie dopuszczali,
        twierdząc, że sami najdokładniej sprawdzili każdy centymetr? Czy można lekką
        ręką odrzucić pogłoski, że z prezydentem Czeczenii rozprawili się rosyjscy
        generałowie, którym zapowiedział odebranie kontroli nad czeczeńską ropą
        obfitującą zyskami w milionach dolarów?

        A sięgając dalej w przeszłość, do najważniejszych dla Czeczenów i Putina
        zdarzeń - wysadzania domów w Moskwie, Budionnowsku i Wołgodońsku - wątpliwości
        się mnożą. Załóżmy, że pięć lat temu rzeczywiście czeczeńscy terroryści
        postanowili podstępnie pozbawić życia śpiących spokojnie ludzi z dość biednych
        dzielnic. Pomińmy nawet ważne pytania - po co im to było i jak technicznie
        mogli to przygotować? Dlaczego jednak wszystkie procesy w tych sprawach toczyły
        się za drzwiami zamkniętymi, za drutem kolczastym łagrów (czyli kolonii
        karnych) na dalekiej prowincji? I dlaczego francuskiego filmu dokumentalnego o
        wysadzaniu domów nie wyemitował żaden rosyjski kanał telewizyjny, a
        rozprowadzanie kopii jest ścigane sądownie?


        Dlaczego cały nakład książki "FSB wysadza Rosję" autorstwa byłego oficera z
        Łubianki został zlikwidowany? Dlaczego nie udało się powołać w Dumie specjalnej
        komisji śledczej w tej sprawie, a przewodniczącego społecznej komisji -
        Siergieja Juszenkowa - zastrzelono (ponoć niedługo po otrzymaniu przez niego od
        Basajewa dowodów udziału FSB w wysadzaniu domów)? Dlaczego b. pracownika FSB,
        adwokata Siergieja Triepaszkina, prowadzącego drobiazgowe śledztwo dotyczące
        wysadzenia domu przy ulicy Gurianowa w Moskwie, zaaresztowano pod zarzutem
        przewożenia broni, którą to broń - na oczach świadków - wsadzili mu do
        samochodu funkcjonariusze drogówki? A zaaresztowano go w przeddzień rozpoczęcia
        procesu w tej sprawie...

        Z drugiej strony jednak - dlaczego odpowiedzialność za te wybuchy wzięli na
        siebie czeczeńscy komendanci polowi - Basajew i Chattab?

        Każdy akt terrorystyczny poza Rosją wydaje się prosty i czysty w rysunku: fałsz
        oddziela się tam od prawdy wyraźnym słojem, jak od drewna zmurszała farba. Ale
        nie w Rosji. Tu okazuje się, że zrozpaczone kobiety, które często musiały
        patrzeć, jak torturowano ich mężów i braci, jak zabijano ich dzieci; kobiety,
        które wielokrotnie gwałcono - nierzadko są werbowane w szeregi szahidów przez
        ludzi powiązanych i z Basajewem, i z rosyjskim MSW. Dziennikarka Julia
        Juzik "rozpracowująca" drogi werbunku szahidek zapewniała mnie, że nazwiska
        werbujących są znane rosyjskim organom ścigania.

        Jakie są po pięciu latach wojny na Kaukazie - Czeczenia, Rosja i świat?

        W Czeczenii zabito około stu tysięcy ludzi; większość mężczyzn uczyniono (w
        czasie tortur) kalekami, a wszystkich, i kobiety, i dzieci, wpędzono w ciężką
        depresję nie tylko koszmarami wojny i bezustannym strachem, ale i koszmarem
        nędzy, bezrobocia oraz życia w ruinach. Na uchodźczą poniewierkę rzucono ponad
        trzysta tysięcy ludzi.

        Rosję zubożono o miliardy dolarów idące na wojnę oraz trzynaście tysięcy
        poległych żołnierzy (w czasie trwającej 9 lat wojny w Afganistanie zginęło 15
        tysięcy Rosjan). I napełniono ją strachem. A także straszliwą, rosnącą wzajemną
        nienawiścią.

        Świat zmuszono do bezradnego asystowania cynizmowi jego politycznych liderów
        popierających ludobójstwo niewielkiego, hardego narodu.
      • yashoo Re: Przeczytajcie choć to......... 08.09.04, 10:49
        Przeczytałem. Dobrze, że wreszcie w tej dyskusji pojawia się w miarę obiektywny
        komentarz. Też podzielam to zdanie. Pamiętam pierwszą wojnę czeczeńską - byłem
        wtedy w liceum - i na lekcji wychowawczej dyskutowaliśmy gorąco na ten temat.
        Już wtedy stwierdziłem, że polityka Rosjo wobec Czeczenii doprowadzi do tego,
        że ludzie ci, zostawieni przez cały świat, sięgna po terroryzm - jako ostatni
        argument strony, której nikt nie chce wysłuchać. Niestety - tak właśni9e się
        stało. Czeczeni są narodem pozbawionym wszystkiego, a zatem niemającym niczego
        do stracenia, a na dodatek pałającym żądzą zemsty - ergo przyczyny tego, że
        dziś dokonują przerażających aktów terroru są znacznie poważniejsze i, moim
        zdaniem - celowo wywołane przez działania wojsk rosyjskich. Wprawdzie giną
        niewinne dzieci, ale Putin ma teraz juz wreszcie nie tylko argument - ale wręcz
        przyzwolenie świata na "ostateczne rozwiązanie kwestii czeczeńskich
        terrorystów" - dowodzi tego choćby to co usłyszałem wczoraj w radio - na
        pytanie czy powołana zostanie niezależna komisja do zbadania przyczyn ataku na
        szkołę w Biesłanie Putin odpowiedział: "a po co?".
        • ajsch Re: Przeczytajcie choć to......... 08.09.04, 10:59
          ja tez pamietam pierwsza wojne czeczenska
          wtedy wszyscy bilismy z Czeczenami
          dzis kiedy Putin manipuluje mediami caly swiat widzi w nim
          zbawce...
          tyle ze Czeczency musieliby byc kretynami szkodzacymi wlasnej sprawie
          a czy kretyni moga terroryzowac cala Rosje ?????
          no chyba ze to jednak nie Czeczeni...
      • ajsch Re: Przeczytajcie choć to......... 08.09.04, 10:54
        nic dodac nic ujac
        moze jeszcze to ze ta wojna jest przede wszytskim w interesie rosyjskiej armii
        i rosyjskiego przemyslu zbrojeniowego
        ale kogo to obchodzi...
        czeczenskim dzieciom nikt swieczki w oknie nie wystawi
    • Gość: pawro bez tematu IP: *.man.poznan.pl 08.09.04, 13:35
      Piotr Lisiewicz jest b.dobrym dziennikarzem.
      Te bezmyślne ataki na jego osobę przebiegają według schematu:
      wykreować jego obraz jako sympatyka terrorystów zabijających dzieci
      po czym pastwić się nad tak stworzonym wizerunkiem.
      Warto przeczytać to co rzeczywiście napisał (Gazeta Polska)
      lub zapoznać się z tym co mówił (TokFM).
      Przerasta was.

      • Gość: maciejka11 Re: bez tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 14:15
        od kiedy lisiewicz jest dziennikarzem? To przeciez chory czlowiek. Nie znam go
        osobiscie, ale duzo slyszalem o nim od ludzi, ktorzy studiowali z nim na roku.
        DNO... Robi wokol siebie duzo szumu, potrafi tylko glosno krzyczec, ale jakby
        poza tym mial cos zrobic... Dobrze ktos napisal (o lisiewiczu): latwo byc
        bohaterem w Polsce i mowic o Czeczenii. A swoja droga : nikt normalny nie
        neguje tego, ze gina dzieci czeczenskie i ze jest to, delikatnie mowiac, zle.
        Ale nie mowmy, ze skoro ginely dzieci czeczenskie to atak na kogos innego -
        nie Czeczena jest usprawiedliwiony. Wtedy stawiamy tylko = pomiedzy mordercami
        z Rosji a mordercami z Czeczenii, a jesli tak to nie mozna chwalic wszystkich
        Czeczenow tak jak robi to lisiewicz
        • yashoo Re: bez tematu 08.09.04, 14:47
          Gość portalu: maciejka11 napisał(a):

          (...) nikt normalny nie neguje tego, ze gina dzieci czeczenskie

          No nie wiem... Schroeder i Chirac ostatnio obściskiwali się z Putinem i jakoś
          nie raziła ich krew czeczeńskich dzieci na jego rękach...

          (...) i ze jest to, delikatnie mowiac, zle.

          Bardzo delikatnie. Aż nieprzyzwoicie wprost delikatnie.

          (...) Ale nie mowmy, ze skoro ginely dzieci czeczenskie to atak na kogos
          innego - nie Czeczena jest usprawiedliwiony.

          Zauważ że niektórzy w tej rozmowie wcale nie usprawiedliwiają czeczeńskich
          zamachowców - tylko próbują zgłębić przyczyny takiego stanu rzeczy.
          • Gość: maciejka11 Re: bez tematu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:19
            1.pisalem "nikt normalny" a nie schroeder i chirac
            2. chyba nie chwyciles sensu
            3. nie twierdze, ze wszyscy usprawiedliwiaja atak, bo oczywiscie tak nie jest
            fakt, ze nie powinienem napisac "ale nie mowmy..." tylko "niektorzy sugeruja"
            sorki dla obrazonych
            • yashoo Re: bez tematu 09.09.04, 07:37
              Gość portalu: maciejka11 napisał(a):

              (...) 1.pisalem "nikt normalny" a nie schroeder i chirac 2. chyba nie chwyciles
              sensu

              Faktycznie, być może nie załapałem sensu tamtej kwestii, ale widzę, że i Ty nie
              załapałeś do końca mojego przykładu z panami Sch. i Ch.
              Piszesz, że nikt normalny nie neguje faktu itd - a ja twierdzę, że podobnie jak
              było to w przypadku obozów koncentracyjnych i "rozwiązywania kwestii
              żydowskiej" przez nazistów - i negowaniu tych faktów przez aliantów, tak i
              teraz świat zachodni (jakby nie było reprezentowany przez demokratycznie
              wybranych przedstawicieli) neguje niezaprzeczalne dowody ludobójstwa
              prowadzonego na narodzie czeczeńskim.
              Czy konkretnie panowie Sch. i Ch. są normalni czy nie - nie mnie oceniać.
      • venus99 Re: bez tematu 08.09.04, 15:20
        swój obraz idioty Lisiewicz wykreował sam.jak gówniarze się wygłupiają
        publicznie to można to tolerować jak dorosły fizycznie człowiek robi z siebie
        małpę to tylko można pokiwać z politowaniem głową.ale w końcu czego można
        oczekiwać od Lenina sztyrmującego rosyjski konsulat.
        przerasta, może nie wszystkich swoją ograniczonościa.
        jest to biedny,zagubiony w rzeczywistości człowieczek wymagający troskliwej
        opieki lekarskiej.
        • Gość: XXL Re: bez tematu IP: *.echostar.pl 08.09.04, 16:02
          venus99 napisał:

          > jest to biedny,zagubiony w rzeczywistości człowieczek wymagający troskliwej
          > opieki lekarskiej.

          Noooo, bo nie śmieje się gdy każą się śmiać,
          nie protestuje gdy każą protestować,
          nie przytakuje gdy każą przytakiwać,
          i nie wierzy bezgranicznie w to co dziennik TV i
          Gazeta W. do wierzenia podała .......

          Noooo nienormalny jakiś......
          • venus99 Re: bez tematu 08.09.04, 16:03
            po prostu Lenin.
            • Gość: XXL Re: bez tematu IP: *.echostar.pl 08.09.04, 16:07
              venus99 napisał:

              > po prostu Lenin

              Tak jak ty venus......

              Blondynka ????
        • alfalfa Re: bez tematu 09.09.04, 01:32
          Chyba nie znasz Pomarańczowej Alternatywy i Majora więc nie łapiesz tego
          przekazu i formy. Ale w sumie, "Lenie" zadziałał nawet na Ciebie;))
      • Gość: Sherab Re: bez tematu IP: 217.17.46.* 13.09.04, 09:11
        Jego brat jest dziennikarzem
    • Gość: Gienia z kurii gda Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:44
      Artykuł pani Łabuszewskiej pozytywnie wyróżnia się na tle doniesień polskiej
      prasy o konflikcie czeczeńskim, notorycznie przedstawianym w czarno-białych
      barwach. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów. Mówi pani, że źródłem
      terroryzmu nie jest międzynarodówka terrorystyczna, tylko represyjna polityka
      Moskwy w Czeczenii. Trudno się z tym nie zgodzić, tylko że tak można powiedzieć
      o każdym konflikcie na świecie w którym jedną z form walki są zamachy
      terrorystyczne. W Iraku też źródłem terroryzmu nie jest międzynarodówka, tylko
      okupacja amerykańska, w Izraelu okupacja terenów palestyńskich. Tylko że nikt
      się nie ośmieli napisać prostego rozwiązania dla USA, jak skończyć z groźbą
      zamachów terrorystycznych. Przecież wystarczy przestać udzielać pomocy
      Izraelowi i wycofać swoje wojska z krajów Półwyspu Arabskiego. Proste? Tak.
      Tylko każdy wie, że takie rozwiązanie jest bzdurą i problemu terroryzmu by nie
      rozwiązało.
      Natomiast wszyscy w Polsce podzielają taką wiarę odnośnie Czeczenii. `Wolna
      Czeczenia rozwiąże wszystkie problemy na Kaukazie'. Tymczasem sprawa jest o
      wiele bardziej skomplikowana. Wystarczy spojrzeć na mapę, żeby zobaczyć że
      niepodległa Czeczenia wcale od Rosji nie ucieknie. Dla Rosji oznaczałoby to
      powstanie niepodległego państwa, które wszystkie granice ma z Rosją (Gruzja
      graniczy z Czeczenią przez góry). Państwa niestabilnego, z archaiczną strukturą
      społeczną i coraz silniejszym islamskim fundamentalizmem.
      Była przecież już próba polityki pokojowej wobec Czeczenów. Po 96 r. otrzymali
      oni faktyczną niepodległość. I okazało się, że państwo to nie jest w stanie
      samo istnieć, podobnie jak Afganistan nie jest w stanie istnieć bez
      międzynarodowego wsparcia. Czeczenia uległa podziałowi na oddzielne górskie
      doliny, w których rządzili poszczególni komendanci polowi. Władza Maschadowa
      była czysto iluzoryczna i ograniczała się do Groznego. Rozpoczęły się masowe
      porwania cudzoziemców (skąd my to znamy?). Wszystko się skończyło pamiętnym
      rajdem na Inguszetię Basajewa, który ogłosił się emirem Kaukazu. Jakie państwo
      nie opowiedziałoby na coś takiego wojną? Każde państwo tak by zareagowało.
      Napaść Basajewa na Inguszetię była główną przyczyna drugiej wojny czeczeńskiej,
      a nie wybuchy domów w Moskwie.
      Ciekawą pracę można by napisać o przedstawianiu konfliktu w Czeczenii w
      polskich mediach. Jak to się dzieje, że kiedy Talibowie wprowadzają prawo
      szariatu w Afganistanie, to Wyborcza pisze wielki artykuł na pierwszej stronie
      o absurdach i barbarzyństwie tego prawa. Kiedy Maschadow wprowadził szariat w
      Czeczenii w 99 r. napisano o tym kilka linijek gdzieś w środku numeru.
      Ciekawe jak się czuje ktoś kto pisze `bojownicy strzelali dzieciom w plecy',
      kiedy kilka dni wcześniej pisał, że `polski patrol został ostrzelany przez
      terrorystów w Iraku'. Czy nie ma nic sobie do zarzucenia? Zastanawiające jest,
      że ci publicyści, którzy najgłośniej krzyczą na Putina, że nie negocjuje z
      Czeczeńcami, najgłośniej zarzucali Hiszpanii że terrorystom ustąpiła.
      Opowiadają się za jak najtwardszą polityką w Iraku. To się akurat odnosi do
      kilku panów z `Rz'. Oczywiście można pisać na każdym kroku o farsie wyborów w
      Czeczenii, że wybrany został kandydat faktycznie naznaczony przez Kreml. A w
      Iraku jaki jest prezydent? Antyamerykański? I czy ci panowie, którzy piszą o
      kolaboracyjnych władzach w Czeczenii piszą o kolaboracyjnych władzach Iraku?
      Proamerykańskim prezydencie Iraku? Każde państwo prowadzi taką samą politykę.
      Chciałbym tylko, żeby publicyści zachowywali jakąś konsekwencję w tym co
      piszą.
      To się w małym stopniu odnosi do Tygodnika, który jest chlubnym wyjątkiem na
      tle mediów.
      • Gość: Bladyrunner Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.gazeta / *.edica.pl 09.09.04, 00:41
        Problem Czeczeni jest w tej chwili rzeczywiście nierozwiązywalny w normalny
        sposób. Chyba można tam tylko stworzyć jakąś zdemilitaryzowaną strefę na
        kształt Kosowa pod międzynarodową kontrolą przez kilkadziesiąt lat.
        Nie możemy jednak nie dostrzegać faktu barbarzyństwa Rosjan wobec czeczenów.
        Są jednak jakieś regulacje, ustalone zasady w prawie międzynarodowym
        określające jak należy sie obchodzić z cywilem podczas wojny, jak z jeńcem
        wojennym itp.
        Nic nie usprawiedliwia masowego ludobójstwa dokonywanego w Czeczeni przez
        Rosjan.
        Nic nie usprawiedliwia mediów, które sprzyjają cenzurze tego tematu.
        • tony.soprano3 Re: Czeczenofil Lisiewicz 09.09.04, 08:40
          Lisiewicz to męska kurwa i gnida.
        • venus99 Re: Czeczenofil Lisiewicz 09.09.04, 15:21
          jasne, usprawiedliwione jest tylko mordowanie dzieci przez czeczeńskich
          bandytów.
          • Gość: XXL Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.echostar.pl 09.09.04, 15:55
            venus99 napisał:

            > jasne, usprawiedliwione jest tylko mordowanie dzieci przez czeczeńskich
            > bandytów.

            A na jakiej podstawi sądzisz, że to Czeczeni byli ???
            Skoro według świadków było kilku Arabów, kilku Rosjan (słowiańskie rysy),
            jeden murzyn. Wszyscy mówili po rosyjsku.

            Podobają się mi ludzie co tak stanowcze osądy wydają, a wiedzę o faktach
            mają znikomą.
            Ofiary masmediów, niezdolne do samodzielnego myślenia.

            • venus99 Re: Czeczenofil Lisiewicz 09.09.04, 17:17
              a skąd wiesz,że byli tam Rosjanie i murzyn?
              podobaja mi się bezkrytyczni wielbiciele czeczeńskich bandytów.
              czyżby ofiary islamskiego lobbingu niezdolne do samodzielnego myslenia?
              • Gość: XXL Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.tinet / 62.3.165.* 09.09.04, 23:58
                venus99 napisał:

                > a skąd wiesz,że byli tam Rosjanie i murzyn?

                Z oficjalnych wypowiedzi.
                Wystarczy poczytać.
                I pomyśleć.
                Naprawdę to nie boli.......
      • Gość: asia Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 08:45
        Dzięki Ci za komentarz. Zaczynając ten wątek dokładnie to miałam na myśli, że
        konflikt czeczeński funkcjonuje u nas jedynie w barwach ostro czarno-białych, a
        jest on tak skomplikowany, jak Kaukaz, gdzie na powierzchni nieco większej od
        Polski, żyje ok. 200 narodów. Jednocześnie cały czas drażni mnie obłuda
        polskich pismaków, którzy są niechlubnym i przeczącym wszystkim standardom
        dziennikarstwa kreatorem obrazu sytuacji. Potępiam rosyjskie zbrodnie w tej
        republice, ale nie moge zgodzić się z prostotą rad, udzielanych przez
        wszechwiedzących pismaków. Jeśli zycie jest tak proste, to skąd b.Jugosławia,
        Afganistan, Izrael itp. Przecież wystarczyłby jeden Wildstein lub Michnik,
        byśmy żyli w raju.
        • alfalfa Re: pytanie 09.09.04, 14:02
          App. barw: czy wolno agencjom prasowym bądź pojedynczym dziennikarzom pracowac,
          zbierac informacje w Czeczenii?
    • Gość: andreas Re: Czeczenofil Lisiewicz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.04, 21:19
      malutczy jestesmy i nie możemy pojąć i zrozumiec tego całego zła na tej ziemii,
      no nie damy rady. Pogódźmy sie z tym. Niestety ludzie giną , są zniewalani,
      wypedzani i będą dla jakis interesów drugiego człowieka. A zło wyzwala zło.
      teraz pewnie nie ma ludzi tylko dobrych lub tylko złych. Gina w Czeczeni, gina
      w Iraku, giną...
      Jedni bronia Czeczenii twierdząc ze sa świetnie poinformowani co tam sie
      dzieje. Inni stoja po stronie Rosjan, bo Ci z kolei sa przekonani do swoich
      prawd o Czeczenach. Czy jest prawda? Jedna prawda, jedna racja w tym
      pokomplikowanym swiecie, który stworzyliśmy sami po społu z aniołami i diabłem.
      I bez wzgledu kto ma racje czy jej nie ma przewali sie po wszystkim walec
      przeznaczenia. Bo czy dyskusja o racjach może coś zmienić?
      Oczywiscie starajmy sie zrozumieć, a że przy okazji są to dobre tematy do
      wylansowania swojej osoby...
    • Gość: Piotr Lisiewicz Od Piotra Lisiewicza IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.09.04, 11:22
      Witam wszystkich, tu Piotr Lisiewicz. Żeby ułatwić zarówno zwolennikom jak przeciwnikom tego czym się zajmuję dyskusję wklejam poniżej oświadczenie rozesłane przez Wolny Kaukaz do mediów po ataku bandytów w Biesłanie. Jak ktoś ma więcej czasu, to w następnym okienku wkleję mój tekst na temat pojawienia się fundamentalizmu islamskiego i terroryzmu na Kaukazie. Był napisany tuż po wydarzeniach, więc pewnie wymaga aktualizacji.

      Kto chce, niech polemizuje z moimi poglądami, a nie z poglądami przypisywanymi mi przez kogoś. Jeśli ktoś chce mnie poprzeć albo mi nabluzgać:) to podaję emaila: naszosc@wp.pl

      Pozdrawiam

      Oswiadczenie

      Komitet Wolny Kaukaz walczy od lat o poszanowanie praw czlowieka w Czeczenii, sprzeciwia się rosyjskiemu ludobojstwu na Kaukazie i popiera czeczenskie dazenia niepodleglosciowe.

      Chcemy by dzis rownie glosno zabrzmial nasz sprzeciw wobec ataku terrorystycznego w Osetii, zorganizowanego przez przestepcow, podszywajacych sie pod sprawe walki o niepodleglosc Czeczenii. Nic nie moze usprawiedliwic akcji, ktorej ofiarami sa dzieci.

      Terroryzm i terror zasluguje na potepienie niezaleznie od tego, kto sie go dopuszcza. Ale zachodni swiat odszedl od tej zasady, zezwalajac rosyjskim wladzom na bezkarne zamordowanie cwierc miliona Czeczenow, w tym 40 tysiecy czeczenskich dzieci, ktore zginely bez telewizyjnej transmisji. Terror rodzi terror, zachodnia polityka podwojnych standardow w tej mierze przynosi wlasnie katastrofalne owoce.

      Wydarzenia w Osetii to kleska czeczenskiego ruchu narodowo-wyzwolenczego. Zwyciezcami politycznymi sa islamscy terrorysci, ktorzy z marginalnej grupki staja sie w medialnym odbiorze glownymi obroncami sprawy czeczenskiej.

      Wbrew wielu opiniom zwyciezca jest tez ludobojca Wladimir Putin, ktory majac za przeciwnikow porywaczy dzieci przybliza sie do swego glownego celu - uznania go przez swiat za pelnoprawnego czlonka koalicji antyterrorystycznej.

      Po stronie przegranych stoja obroncy praw czlowieka, wolny swiat oraz Aslan Maschadow - demokratycznie wybrany prozachodni prezydent Czeczenii, wrog terroryzmu.

      Nie ulega watpliwosci, ze wydarzenia w Osetii to ? nie wiemy na ile zamierzony - skutek prowadzonej od lat operacji rosyjskich sluzb specjalnych opisanej przez Ahmeda Zakajewa, zastepce prezydenta Maschadowa w ksiazce ?Wahabizm - kremlowska szczepionka przeciwko ruchowi narodowowyzwoleńczemu?.

      Pomiedzy pierwsza a druga wojna w Czeczenii Rosja wspierala marginalnych radykalnych islamistow w Czeczenii, liczac na rozpetanie w tym kraju wojny domowej. Materialy tzw. wahabitow drukowane byly w Rosji, a ich bojowkarze szkolili się na obozach szkoleniowych pod Moskwa.

      Ataki islamistow, nurtu calkowicie obcego czeczenskiej tradycji, zawsze dziwnie zgodne były z rosyjskimi celami ? czy to w przypadku rajdu na Dagestan, czy zamachu na Dubrowce, czy wreszcie ataku w Bieslanie.

      Wladimir Putin dokonujac szturmu szkoly w Bieslanie pokazal po raz kolejny, ze zycie ludzkie nie ma dla niego zadnego znaczenia, a liczy sie dla niego tylko wlasny wizerunek silnego czlowieka. Nie zamierza on zmienic swej polityki.

      W tej sytuacji Komitet Wolny Kaukaz wystapi w najblizszym czasie z inicjatywa powolania miedzynarodowej organizacji skupiajacej autorytety z roznych krajow prowadzacej lobbing na rzecz wymuszenia na stronach konfliktu przestrzegania zasady: "Nie dla terroru, nie dla terroryzmu" w Czeczenii.
    • Gość: Piotr Lisiewicz Od Piotra Lisiewicza 2 IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.09.04, 11:26
      Wklejam mój tekst z zeszłotygodniowej Gazety Polskiej. Myślę, że jest w nim sporo argumentów, których niesposób przekazać w postaci newsa czy podczas protestu na ulicy. Czekam na merytoryczne polemiki.
      Piotr Lisiewicz


      Kto podpala Czeczenię

      Jak to możliwe, że Czeczeni, którzy kojarzyli nam się do niedawna z bohaterską walką z rosyjską armią, dziś zaczynają kojarzyć się z mordowaniem dzieci i miłośników teatru? Kto stoi za zbrodniczymi zamachami terrorystycznymi, potępianymi przez czeczeńskiego prezydenta Asłana Maschadowa?


      Radykałowie schowani w górach

      Gdy podczas pierwszej wojny w Czeczenii Borys Jelcyn mówił, że walczy z islamskimi terrorystami, było to podwójne kłamstwo. Po pierwsze, Czeczeni nie organizowali zamachów terrorystycznych. Po drugie, ich walka miała nikły związek z motywacjami religijnymi. Wyznawany przez Czeczenów od dwustu lat islam (wcześniej dominowało tam chrześcijaństwo) nigdy nie miał nic wspólnego z jego radykalnymi odmianami, a szacunek dla wyznawców innych religii był jego nieodłączną cechą.

      Nie będzie przesadą stwierdzenie, że czeczeńskich bojowników z pierwszej wojny w tym samym stopniu można było nazwać islamskimi, co powstanie listopadowe rebelią radykalnych katolików - wszak nasi powstańcy modlili się o zwycięstwo do Matki Boskiej Częstochowskiej.

      W cieniu trwających w Czeczenii walk partyzanckich pojawili się jednak wyznawcy radykalnego nurtu islamu rodem z Arabii Saudyjskiej - wahabici. Wśród walczących Czeczenów cieszyli się jak najgorszą opinią. Siedzieli w górach, unikali walk z Rosjanami i skupiali się głównie na agitacji na rzecz wojującego islamu.

      W 1996 roku prezydent Czeczenii Asłan Maschadow i rosyjski generał Aleksander Lebiedź podpisali porozumienie w Chawsanjurcie, które dało Czeczenii trzy lata faktycznej, choć nie uznawanej przez świat, niepodległości.

      O latach czeczeńskiej wolności (1996-1999) zwykło mówić się głównie jako czasach przestępczości, waśni i bałaganu. Rzadko wspomina się o tym, że w kreowaniu tych negatywnych zjawisk kluczową rolę odegrała Rosja, która nie pogodziła się ani na moment z utratą zbuntowanej republiki.

      Głównym celem Rosji stało się wywołanie w Czeczenii wojny domowej, która ostatecznie skompromitowałaby jej dążenia niepodległościowe. Najważniejszym narzędziem do tego celu miał stać wahabizm, umacniany w republice przez rosyjskie służby specjalne.

      Niewinne stowarzyszenia religijne

      W latach 1996-1999, w czasach gdy zwykły Czeczen ma poważne problemy z podróżowaniem po Federacji Rosyjskiej, po kraju jeżdżą pociągi chronione przez rosyjską milicję. Jeżdżą nimi w zarezerwowanych wagonach brodaci mężczyźni.

      Wahabici podróżują do swoich baz szkoleniowych na terenie Federacji Rosyjskiej. Dwie spośród nich powstają w sąsiadującym z Czeczenią Dagestanie - w miejscowościach Karamchy i Czebermachy. Władze Dagestanu ślą do Moskwy protesty, domagając się likwidacji baz. Ówczesny rosyjski premier Siergiej Stiepaszyn odpowiada, że jako demokrata nie może zakazać działania "stowarzyszeniom religijnym".

      Inne bazy działają w podmoskiewskich miejscowościach. Odbywają się w nich półroczne kursy szkoleniowe dla wahabitów. Kieruje nimi Adam Denijew, Czeczen, pułkownik rosyjskiej służby bezpieczeństwa. Przeszkolonych wahabitów wysyła do czeczeńskich miejscowości Urus-Martan, Serżenjurt i Awtara. "Kursanci" przewożą drukowaną na najlepszym papierze wahabicką literaturę.

      Dodajmy, że członkowie "religijnych stowarzyszeń" są po zęby uzbrojeni w pochodzącą z rosyjskich źródeł broń.

      Jak Rosja produkowała wahabitów

      Zdaniem Ahmeda Zakajewa, działającego dziś na Zachodzie zastępcy Asłana Maschadowa, byłego aktora i czeczeńskiego ministra kultury, Moskwa wspiera islamskich fanatyków tylko po to, by zniszczyć dążenia niepodległościowe Czeczenów. Rosyjską operację opisuje w książce "Wahabizm - kremlowska szczepionka przeciwko ruchowi narodowowyzwoleńczemu". Pisze, jak wszyscy ci, którzy przynosili do Czeczenii islamski fundamentalizm - pułkownik Adam Denijew, bracia Chaczilajew, islamscy przywódcy z Dagestanu, czy wreszcie Biesłan Gantemirow, założyciel czeczeńskiej Partii Islamskiej - okazywali się agentami rosyjskich służb specjalnych.

      Zakajew dowodzi, że tak jest nie tylko w Czeczenii. Rosja, korzystając z sieci islamskich instytutów powstałych w latach 80., wykreowała liderów ruchów fundamentalistycznych. Po to, aby użyć ich do pacyfikowania dążeń niepodległościowych na Kaukazie. Gdy któraś z republik zbyt wysoko podnosiła głowę, aktywizowali się fundamentaliści, którzy rozbijali społeczeństwo na wrogie obozy, doprowadzali do wojny domowej, czym dawali Rosji okazję do wkroczenia do akcji. Tak było najpierw w Tadżykistanie, potem w Czeczenii i Dagestanie. Także w Uzbekistanie czy Kirgizji fundamentalizm ma być elementem umożliwiającym Rosji kontrolowanie tych państw.

      Arabowie, którzy przynosili do Czeczenii islamski fundamentalizm, zadziwiająco dobrze mówili po rosyjsku; jak przystało na wychowanków Uniwersytetu Lumumby w Moskwie, kuźni kadr KGB - konkluduje Zakajew.

      Obcięte głowy

      Uzbrojeni wahabici panoszą się w Czeczenii i kompromitują młode państwo. To oni stoją za większością słynnych porwań dla okupu. Jeden z ich liderów, Arbi Barajew, obcina głowy czterem Anglikom i Nowozelandczykowi. Inny, Adam Denijew, stoi za zabiciem sześciu lekarzy z Czerwonego Krzyża. Fakty te stają się koronnymi argumentami Rosjan przeciwko niepodległości Czeczenii, przytaczanymi przez prorosyjskich polityków na całym świecie, w tym Tadeusza Iwińskiego z SLD.

      Asłan Maschadow, demokratycznie wybrany prezydent Czeczenii, próbuje ukrócić działalność wahabitów. Ale musi jednocześnie za wszelką cenę unikać rozlewu krwi i wymarzonej przez rosyjskie służby wojny domowej.

      Z propozycją wspólnej walki z przestępcami zwraca się do rosyjskich władz. Kreml odmawia. Sejłam Beszajew, p.o. przewodniczącego parlamentu Czeczenii, współpracownik Maschadowa, relacjonuje: "Bezpośrednio po podpisaniu 12 maja 1997 roku porozumienia pokojowego Maschadow proponował władzom rosyjskim wspólną walkę z przestępczością, np. operacje przeciw porywaczom. Rosjanie nie chcieli z nami współpracować, a utrzymywali związki z przestępcami - z Barajewem, Chattabem, braćmi Achmadowymi".

      Maschadow zostaje sam. Czeczenia balansuje na pograniczu wojny domowej. W 1998 roku w Gudermesie wahabici zabijają jednego z czeczeńskich wojskowych. Ludność występuje przeciwko nim. Dochodzi do walk. Część wahabitów ginie, reszta poddaje się.

      Czeczeński list gończy za Basajewem

      Wahabitom sprzyja to, że z Maschadowem skłócony jest Szamil Basajew, jeden z największych bohaterów pierwszej wojny. Mimo swej sławy Basajew przegrywa z Maschadowem wybory prezydenckie. Czeczeni uznają, że do budowy państwa bardziej nadaje się spokojniejszy, ale także mający wojenne zasługi Maschadow.

      Rozżalony Basajew zaczyna coraz mocniej wiązać się z wahabitami. Imponuje mu ideologia islamistów, którzy mówią o zjednoczeniu i wyzwoleniu całego Kaukazu. A najłatwiej zjednoczyć się pod sztandarem Proroka. "Jeszcze w czasie wojny, tej z lat 1994-96, walczyłem pod sztandarem "Wolność albo śmierć". Dziś walczę też za wiarę" - powie Basajew w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".

      Popełnia pierwszy katastrofalny błąd - jedzie do Gruzji, by walczyć po stronie chcących się oderwać od tego kraju islamskich separatystów abchaskich. Cała awantura jest na rękę Moskwie.

      Gdy w Czeczenii Maschadow stara się nadludzkim wysiłkiem zaprowadzić porządek, Rosja szykuje się do wojny. "Rosja potrzebowała sukcesu zdolnego zmyć z armii hańbę klęski z 1995 r. i wypromować następcę prezydenta Borysa Jelcyna - Władimira Putina" - uważa Krzysztof Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich. Potrzebuje tylko pretekstu, by nie być uznaną za agresora.

      Pretekst pojawia się jak na zamówienie w sierpniu 1999. Do Dagestanu wkraczają wahabici na czele z Szamilem Basajewem. Basajewa zaprasza Nazir Chaczełajew, parlamentarzysta rosyjskiej Dumy. Namawia go, by stworz
    • Gość: Piotr Lisiewicz Od Piotr Lisiewicza 3 IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.09.04, 11:31
      Ucięło mi resztę tekstu, więc doklejam ciąg dalszy:


      Pretekst pojawia się jak na zamówienie w sierpniu 1999. Do Dagestanu wkraczają wahabici na czele z Szamilem Basajewem. Basajewa zaprasza Nazir Chaczełajew, parlamentarzysta rosyjskiej Dumy. Namawia go, by stworzył na terenie Dagestanu ruch narodowo-wyzwoleńczy. Twierdzi, że zwycięstwo jest pewne, potrzeba tylko niewielkiego wsparcia.

      Basajew przekracza granicę, Chaczełajew wsiada do samolotu i leci... do Moskwy. Władze rosyjskie ogłaszają, że został aresztowany. Miesiąc później, kiedy w Czeczenii trwa wojna, Chaczełajew odnajduje się. Pojawia się w stolicy Rosji w towarzystwie rosyjskich posłów i generałów.

      Znany rosyjski dziennikarz Aleksander Trochin twierdzi z kolei, iż wycofujące się z Dagestanu oddziały Basajewa eskortowane są przez dwa helikoptery. A helikopterami dysponują tylko Rosjanie.

      Gdy Basajew wkracza do Dagestanu, na głównym placu Groznego zbiera się 60 tysięcy ludzi. Maschadow nazywa rajd skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością. Pyta tłum, co zrobić z wahabitami. Słyszy odpowiedzi: zabić, wygnać. Za Szamilem Basajewem wydany zostaje list gończy. - Gdyby nie wojna, Basajew zostałby aresztowany - mówi Sejłam Beszajew, p. o. przewodniczącego parlamentu Czeczenii.

      Kto wysadził bloki w Rosji

      Miesiąc później, we wrześniu 1999, pojawia się kolejny pretekst do ataku na Czeczenię. W powietrze wylatują bloki mieszkalne w Moskwie, Bujnagsku i Wołgodońsku. Ginie kilkaset osób. W Rosji wrze. Putin wskazuje winnych - czeczeńscy terroryści.

      Ale 22 września 1999 dochodzi do wydarzeń, które podważają tezę o czeczeńskich terrorystach. Mieszkaniec Riazania zawiadamia milicję, że dwóch mężczyzn i kobieta wnieśli do piwnicy jego bloku worki z dziwnym proszkiem i odjechali samochodem. Milicjanci znajdują bombę i zapalnik.

      Rozpoczyna się śledztwo. Telefonistka z Riazania przechwytuje podejrzaną rozmowę z moskiewskiego numeru, który zaczyna się na 224 (centrala FSB). Trójce osób ktoś poleca opuścić Riazań pojedynczo, by nie rzucać się w oczy. Po dwóch dniach szef FSB Mikołaj Patruszew przyznaje, że w piwnicy faktycznie byli pracownicy FSB. Ale były to tylko ćwiczenia podległych mu służb, mające sprawdzić czujność obywateli.

      Skąd wzięli się terroryści

      Do nowej wojny Rosja przygotowana jest znacznie lepiej niż do poprzedniej. Czeczeni przegrywają, bojownicy idą w góry i rozpoczyna się wojna partyzancka. A Rosjanie rozpoczynają rzeź ludności cywilnej. Powstają obozy koncentracyjne, do których trafiają dziesiątki tysięcy Czeczenów. Oficjalnie odbywa się w nich "filtracja", czyli oddzielanie bojowników od cywilów. Trwają tzw. zaczystki, operacje, podczas których Rosjanie otaczają wioski i mieszkańców "filtrują" w specjalnym samochodzie.

      Powszechnie stosowane do tego sposoby to rażenie genitaliów prądem, wyłupywanie oczu, gwałty, palenie żywcem. W wyniku wojen i "filtracji" ginie jedna czwarta narodu, w tym około 42 tysiące dzieci w wielu szkolnym. Zachód milczy.

      11 września 2001 dochodzi do zamachu na World Trade Center. Rosja zostaje sojusznikiem Zachodu w operacji antyterrorystycznej.

      Islamiści czeczeńscy odkrywają broń, do użycia której nie posunęli się nigdy czeczeńscy partyzanci: terroryzm. Rzeź w Czeczenii i milczenie Zachodu sprzyja celom islamistów. Argumentują: skoro ONZ, NATO, Ameryka, Europa zezwalają Putinowi na ludobójstwo, to zawrzyjmy sojusz ze światem islamu. Do Kataru wyjeżdża Zelimchan Jandarbijew, były prezydent Czeczenii.

      Organizatorom terroryzmu sprzyja czeczeńska tradycja. Obowiązkiem każdego Czeczena jest pomścić zamordowanych krewnych. Szukający zemsty za zabitą rodzinę stają się łatwym łupem islamistów, którzy szukają chętnych do samobójczych zamachów.

      Dubrowka: zamach zorganizowany przez ludzi MSW

      Efekty świat poznaje 23 października 2002. Komando dowodzone przez Mowsara Barajewa zajmuje moskiewski teatr na Dubrowce. Telewizja nadaje wystąpienie prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa, z którego wynika, że to on jest organizatorem zamachu. Przemówienie okazuje się fałszywką zmontowaną z wcześniejszych wypowiedzi czeczeńskiego prezydenta.

      Dziś wiemy, kto uczestniczył w ataku. Formalny dowódca akcji Mowsar Barajew to siostrzeniec i bliski współpracownik wahabity Arbi Barajewa, znanego w Czeczenii organizatora porwań dla okupu (tego samego, który obciął głowy czterem Anglikom i Nowozelandczykowi). Arbi Barajew został zabity - przy zwłokach znaleziono papiery oficera rosyjskiego MSW, którymi wielokrotnie posługiwał się wcześniej, jeżdżąc swobodnie po okupowanej republice.

      W telewizyjnych relacjach obok Mowsara Barajewa siedzi mężczyzna przedstawiający się jako Abu Bakar, powszechnie uznany za prawdziwego dowódcę akcji na Dubrowce. Wiadomo o nim, że po Czeczenii poruszał się czarną wołgą i także miał papiery współpracownika rosyjskiego MSW. Po szturmie na Dubrowkę zniknął, nie odnaleziono jego ciała. Podobnie jak działających z nim dwóch kobiet, byłych współpracowniczek Szamila Basajewa.

      Materiały wybuchowe do zamachu na Dubrowce przygotowuje Arman Menkiejew, major rosyjskiego wywiadu wojskowego, komandos elitarnej dawnej radzieckiej brygady przeznaczonej do niszczenia stanowisk taktycznej broni jądrowej NATO. Materiały przygotowane przez tej klasy fachowca... nie eksplodują, w większości okazują się atrapami. Po ataku Menkiejew zostaje aresztowany przez rosyjskich komandosów. Ale prokuratura umarza postępowanie przeciwko niemu i Menkiejew znika.

      Przy okazji świat po raz pierwszy na taką skalę ogląda islamskie oblicze czeczeńskiego terroryzmu: Mowsar Barajew mówi w kółko o Allahu i telefonuje do krajów arabskich. Do zorganizowania zamachu przyznaje się Szamil Basajew.

      W Rosji histeria związana z rzekomymi atakami terrorystów rozpętywana jest na mniejszą lub większą skalę wielokrotnie. Sejłam Beszajew przypomina: "Przed ważnymi szczytami światowymi, na których ma być poruszona sprawa ludobójstwa w Czeczenii, dochodzi do głośnych aktów terrorystycznych lub porwań. W związku z przyjazdem do Moskwy Mary Robinson dokonano porwania w Soczi. Przez kilka dni nakręcano histerię. Po wyjeździe Robinson porwanych wypuszczono. Porywacze nie zostali nawet aresztowani. Ogłoszono, że to jacyś narkomani".

      Skąd wziął się Biesłan - trzy hipotezy

      O kulisach wydarzeń z zeszłego tygodnia w Biesłanie, które przerosły skalą okrucieństwa wszystkie dotychczasowe zamachy przypisywane Czeczenom, wiemy jak na razie niewiele. Nie sposób ich analizować, gdy brak nam nawet wiarygodnej informacji, kto dokonał zamachu i czy wśród zamachowców byli Czeczeni. Ani kto stał za wcześniejszymi porwaniami samolotów i wybuchami w Moskwie. Pojawiają się trzy hipotezy.

      Hipoteza pierwsza: to wszystko prowokacja

      Rosyjski dziennikarz Aleksander Trochin publicznie stawia w Rosji pytanie: jak to możliwe, że każdy rosyjski i zagraniczny dziennikarz może się bez problemu umówić z Szamilem Basajewem na rozmowę, tylko rosyjskie służby specjalne nie mogą go dopaść?

      Prowokacja to metoda znana służbom specjalnym wielu krajów, jednak eksperci zgodni są, że jej mistrzami były służby sowieckie. Anatomii sowieckiej prowokacji poświęcił swą książkę "Zwycięstwo prowokacji" Józef Mackiewicz.

      Prowokacja to inteligentne i wyrafinowane oszustwo, bo "nie wiadomo gdzie kończą się pozorne interesy osoby prowokowanej, a zaczynają interesy prowokatora". Oszustwo, które wciąga ofiarę, bo ta łudzi się nadzieją zysków. I bywa, że są to zyski prawdziwe. Ale ofiara nie potrafi zrozumieć, że dla prowokującego "waga gatunkowa korzyści na głównym torze, przeważa wagę gatunkową kompromisów na bocznych torach".

      Jeśli na zamach w Osetii spojrzymy jak na plon prowokacji, zauważymy te prawidłowości. Putin traci - nie zapewnił Rosjanom bezpieczeństwa, jest współodpowiedzialny za śmierć zakładników w wyniku nieudanej akcji ich odbicia. Ale eksperci zgodni są, że pozbawieni wolnych mediów Rosjanie wybaczą Putinowi Osetię, tak jak wybaczyli Kursk i Dubrowkę. A główna fala złości pójdzie na C
    • Gość: Piotr Lisiewicz Od Piotra Lisiewicza 4 IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.09.04, 11:34
      Już chyba nic nie utnie, doklejam ciąg dalszy
      PL


      Ale eksperci zgodni są, że pozbawieni wolnych mediów Rosjanie wybaczą Putinowi Osetię, tak jak wybaczyli Kursk i Dubrowkę. A główna fala złości pójdzie na Czeczenów - wszystkich Czeczenów, a nie tylko zamachowców, bo nikt w szczegóły wdawał się nie będzie.

      Jednocześnie Putin straty rekompensuje sobie z nawiązką. Walcząc z mordercami dzieci przybliża się do osiągnięcia najważniejszego celu swej polityki - uznania przez Zachód ludobójczej wojny w Czeczenii za operację antyterrorystyczną, a jego samego za równoprawnego partnera w antyterrorystycznej koalicji. To jego zwycięstwo "na głównym torze".

      Zyski na bocznym torze, zgodnie z regułami prowokacji, mają - jeśli to oni stoją za zamachem - islamiści: medialnie stają się najbardziej widocznymi obrońcami czeczeńskiej sprawy. I w świadomości ludzi zaczyna być ona kojarzona ze sprawą islamu. A na tym zależy tak Putinowi, jak i Basajewowi.

      Rosyjski znawca Kaukazu Wadim Dubnow zwraca uwagę na dziwne okoliczności zamachu w Biesłanie. Terroryści ubrani w czarne stroje zajmują szkołę, która znajduje się tuż obok strategicznego lotniska. Przyjeżdżają ukradzionym milicyjnym radiowozem. Pojawia się jednak dziwna informacja: zdecydowani na śmierć terroryści nie zabili milicjanta, któremu mieli ukraść radiowóz.

      Kontrargument:

      Putin nie uderzył w wielki dzwon zaraz po katastrofie rosyjskich samolotów. Przeciwnie, początkowo rosyjskie władze zaczęły zaprzeczać, że to zamach terrorystyczny, by nie osłabiać wizerunku Putina jako tego, który zapewnił Rosjanom spokój. W czasie zamachu w Biesłanie początkowo rosyjskie telewizje nie chcą pokazywać go widzom i nadają programy rozrywkowe.

      Terroryści, inaczej niż na Dubrowce, są uzbrojeni w prawdziwą broń i używają jej przeciwko zakładnikom. Wygląda więc na to, że Putin nie kontroluje sytuacji.

      Hipoteza druga: Maschadow jak Arafat

      Maschadow przyjął taktykę Arafata - z jednej strony odcina się od wszystkich zamachów islamistów, z drugiej nie przeszkadza ich organizatorom. Prasa pisała o porozumieniu zawartym pomiędzy Maschadowem i Basajewem oraz o wspólnym zdjęciu, które miało potwierdzać zawarty pomiędzy nimi - w obliczu fizycznej eksterminacji narodu - rozejm.

      Basajew publicznie deklaruje lojalność wobec Maschadowa. Po wysadzeniu w powietrze Kadyrowa ogłosił, że rzuci Maschadowowi pod nogi także Putina.

      Kontrargument:

      Deklarując lojalność Basajew jednocześnie czynem torpeduje politykę Maschadowa, w tym pokojowe wysiłki jego wysłannika Ahmeda Zakajewa.

      Tezie o tym, że Maschadow zachowuje się jak Arafat, przeczą zachowania jego współpracowników. Przebywający na Zachodzie bliscy Maschadowowi politycy, jak choćby Sejłam Beszajew, od lat mówią o Basajewie i innych politykach proislamskich z nieukrywaną wściekłością i każde spotkanie z zachodnim dziennikarzem wykorzystują do tego, by wytłumaczyć istotę podziału pomiędzy ludźmi Maschadowa i przestępcą Basajewem.

      Hipoteza trzecia: nikt nie panuje nad czeczeńskimi oddziałami

      Prezydent Maschadow, który nie zdołał spacyfikować wahabitów w czasie pokoju, nie panuje nad partyzantami także w czasie wojny. Poszczególne oddziały dowodzone przez lokalnych watażków działają na własną rękę.

      Do układanki, która każe widzieć w działalności islamistów tylko rosyjskie prowokacje, nie pasują dwa fakty: zabicie w Katarze przez rosyjskie służby związanego z islamistami byłego prezydenta Czeczenii Jandarbijewa oraz słynny zamach na stadionie w Groznym, w którym zginął człowiek Putina - marionetkowy prezydent Czeczenii Ahmad Kadyrow. Do tej ostatniej akcji przyznał się Szamil Basajew.

      Kontrargument:

      Bałagan w okupowanym kraju wielkości jednego polskiego województwa jest faktem, jednak tezie, że zamachy terrorystyczne to wynik bałaganu, przeczy ich znakomita organizacja oraz wywodzący się z MSW uczestnicy.

      ***

      Warto dodać, że pojawiły się hipotezy, że nie tylko Maschadow nie panuje nad Czeczenami, ale także Putin nad swoimi służbami, a wszelkie próby inicjatyw pokojowych niszczone są m.in. przez KGB-owskie otoczenie Putina i kompleks wojskowo-przemysłowy. Sugestie takie pojawiły się po zamachu w Osetii w paryskim "Le Monde": "Obecnie uznaje się, że to Putin ma w garści byłych członków KGB, których umieścił na wszystkich szczeblach władzy. A jeśli jest odwrotnie? Jeśli to oni trzymają prezydenta?" - pyta dziennik.
      • ajsch Re: 13.09.04, 17:35
        no coz
        niec dodac nic ujac
        pewnie masz racje
        ale swiat i tak ma to gdzies
        bo zbyt to pogmatwane
        a ludzie wola proste prawdy niestety...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka