kiks4
17.02.24, 13:54
Niedawno kolega mocno ograniczony ruchowo przez chorobę kręgosłupa stracił żonę więc gdy poskarżył się, że marznie, bo dużo siedzi bez ruchu postanowiliśmy zawieźć mu przyczepkę suchego drewna do kominka.
Załadunek u nas był wygodny ale tam na miejscu nie było już tak wygodnie i zastanawiałem się, jak rozładować towar. I nagle, jak spod ziemi, z okolicznych domów, nie wiem skąd, przyszło kilku sąsiadów z nieoczekiwana pomocą. Któryś przed okno zauważył nas kłopot, zaalarmował innych i było po kłopocie. Nie znamy tych ludzi, ale jak widać mieszkając blisko siebie w szeregowej zabudowie, zamiast podsycać w sobie wzajemną niechęć i urazy ci ludzie stworzyli prawdziwe dobrosąsiedzkie stosunki.
Wydaje mi się, że jest to tak rzadkie, że postanowiłem to opisać ... Warto sobie pomagać bezinteresownie.