Dodaj do ulubionych

Metodologia z prof. Chojnickim na UAM

IP: *.sk4.am.poznan.pl 08.02.05, 13:52
Witam serdecznie !
Mam pytanie do władz UAM ? Dlaczego pozwalacie od lat na to aby pan szanowny
profesorek pastwił się nad studentami w tak drastyczny sposób. Juz na
pierwszym wykaładzie zapowiedział że za 1 podejściem przepuści tylko 2%
studentów. Czy w tym jest jakaś metoda ? Czy po prostu Pan Chojnicki
emerytowany 81 letni człowiek lubi się pastwić nad innymi. Dlaczego sie tak
dzieje ? Czy my musimy cierpieć kosztem człowieka który tak naprawde
powinnien odejść z twarzą i przestać wyładowywać swoje niepowodzenia życiowe
na studentach. Proszę o opinie !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ehh Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM IP: *.pl 08.02.05, 14:18
      U mnie na pierwszym wykładzie nic takiego nie mówił. A za pierwszym razem zdała
      wiekszość (zdecydowana) studentów. Może za tępy chłopie jesteś i się nie
      nadajesz do studiowania.
    • yashoo Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM 08.02.05, 14:31
      Zdałem o ile dobrze pamiętam na dobry. Fakt - nie był to łatwy przedmiot, ale w
      żadnym wypadku nie nazwałbym egzaminów "pastwieniem". A jeżeli piszesz
      o "życiowych niepowodzeniach" - to cóż, nie znam szczegółów życia osobistego
      prof. Chojnickiego, ale jego dorobek naukowy na pewno nie jest niepowodzeniem.
      Fakt - do dziś nie wiem czym tak naprawdę jest "koherentnie samoorganizujący
      się behawior" (cytat z jednego z art. nt. gmina jako jednostka terytorialnego
      systemu społecznego) - ale "systemowe" podejście do świata pozostaje bardzo
      głęboko w świadomości osób, które w czasie studiów na UAM choćby przelotnie
      otarły się o Instytut GSEiGP.
      • Gość: geograf prof. Chojnicki to cham IP: *.fastres.net 08.02.05, 15:38
        to normalne, ze kazdego roku pan ch zostawia nieco mniej niz polowe, no moze 30-
        40% studentow na warunku (przynajmniej u mnie tak bylo)
        mialem podobnie jak i moi znajomi ze studiow "niemile" spotkania z tym panem;
        za kazdym wrecz razem potrafil demonstrowac tylko chamstwo i prymitywizm,
        oczywiscie ubrane w piekne akademickie slowa.
        Za kazdym razem pokazywal swoja wyzszosc, tak jakby byl niedowartosciowany i
        relacja profesor-student byla dla niego okazja do dziwnego podreperowania
        swojego ego. Wykazuje przy tym zawsze pogarde w stosunku do ludzi z ktorymi sie
        spotyka.

        Pisze to na powaznie, nie dla picu. Uwazam, ze wiele osob nie zdaje, nie
        dlatego, ze nie wie lub czegos nie umie, ale dlatego, ze kryteria dobierane
        przez pana ch sa zmienne i niejasne.
        Pomijam sam sens tego przedmiotu i jego zasadnosc, ale egzamin czesto
        przypomina ruletke. Poza tym na egz.wielki pan prof. dopuszcza sie moim zdaniem
        czegos nie do przyjecia - stresuje w prymitywny sposob studentow. Chodzi,
        rozprasza, potrafi patrzec sie w kartke i powiedziec:to jest zle albo "nie zdal
        pan", ot tak po prostu. A skreslac nie mozna, na pytania trzeba odpowiadac po
        kolei i tego typu porzadki. Totalny bezsens.

        U mnie tez byla ruletka i to dwukrotnie. Nie zdaly osoby, ktore byly do egz.
        dobrze przygotowane i takie, ktore niewiele wiedzialy. Zostalismy na warunku, w
        tym osoby, ktore tak jak ja sie uczyly, ale po oblaniu egzaminu, poszly z
        prosba o wglad aby sprawdzic bledy. I tu ego prof. okazalo jego najbardziej
        prymitywna twarz. Na sile udowadnial osobom, ze sa glupie i nic nie wiedza i
        postanowil z gory je usadzic. Tak wiec zostalismy na warunku. Rowniez osoby
        lepsze ode mnie, ktore naprawde duzo wiedzialy. Zostaly tylko dlatego, ze
        poszly sie spytac co mialy zle. A przeciez to prawo kazdego studenta miec wglad
        w swoje papiery egz.!

        Jest wiec pan ch dla mnie nikim, jednym z najbardziej prymitywnych osob jakie w
        zyciu spotkalem. Na nic zda sie jego watpliwej jakosci dorobek naukowy. Jest on
        kwestionowany czasami w swiecie nauki. Sa juz doniesienia, ze obalono jego
        zyciowa teorie - teorie systemow, poza tym tak szczerze mowiac, to wszystko co
        napisal jest malo warte - to doslowne lanie wody. I to jest najgorsze: ze ten
        przedmiot jest bezwartosciowy i niepotrzebnie zabiera czas i pieniadze.
        Niestety pan ch jest z grona nietykalnych - gardzi wszystkimi ale ma zbyt
        wysoka pozycje zeby go ktos zrzucil...
        chyba, ze samo zycie go stamtad zrzuci albo pojdzie po rozum do glowy w co nie
        wierze
        pozdr
        i powodzenia
        • yashoo Re: prof. Chojnicki to cham 09.02.05, 08:03
          (...) Sa juz doniesienia, ze obalono jego zyciowa teorie - teorie systemow,
          poza tym tak szczerze mowiac, to wszystko co napisal jest malo warte - to
          doslowne lanie wody. I to jest najgorsze: ze ten przedmiot jest bezwartosciowy
          i niepotrzebnie zabiera czas i pieniadze.

          A widzisz - jednak gdybyś lepiej przyłożył się do nauki metodologii, to zapewne
          wiedziałbyś, że teorie naukowe są zbiorami twierdzeń i hipotez, a nie prawdami
          objawionymi. A to oznacza ni mniej ni więcej tylko to, że niejednokrotnie pewne
          teorie zostają zastąpione na skutek rozwoju nauki innymi -i wcale nie
          deprecjonuje to osiągnięć twórców tych pierwszych. Co więcej - często do
          sformułowania pewnych teorii konieczne jest istnienie innych - stanowiących ich
          zaprzeczenie.
          Natomiast odnośnie teorii systemów, o której piszesz, że jest kwestionowana -
          czy możesz powołać sie na jakieś konkretne źródła naukowe?
          • Gość: geograf Re: prof. Chojnicki to cham IP: *.fastres.net 09.02.05, 11:08
            nie chce pisac zbyt duzo na ten temat,

            nie Tobie oceniac moj poziom przylozenia sie do tego przedmiotu, bo byl on
            wysoki, a glupi nie jestem;

            metodologia w wydaniu pana ch to czesto stek dziwnych teorii; przejrzyj sobie
            jego wywody i wyciagnij wnioski: o czym tak naprawde rozprawia metodologia i
            jaka jest jej przydatnosc w geografii, przynajmniej w wymiarze podawanym przez
            pana ch?

            nie podam Tobie zadnych zrodel naukowych, bo tego typu problemy, nazwe je
            absurdalnymi jak ten przedmiot, nie zaprzataja mojej glowy. Jesli Cie to
            interesuje udaj sie do biblioteki, lub na Wydzial, do Instytutu Geografii
            Spolecznej i Gospodarki Przestrzennej. Ja rozdzial mojego zycia pt.:metodologia
            zamknalem i nie mam zamiaru go ponownie otwierac. Zbyt wiele kosztowaly mnie
            kaprysy tego ignoranta.
            • Gość: ehhh Ignorant? IP: *.pl 10.02.05, 11:35
              Niestety na ignoranta to niestety ty wychodzisz.Jezeli uważasz ze metodologia
              jest nauką zbędną , to twoja sprawa. Jednak wybierając Uniwersytet powinieneś
              nastawiac sie na poszerzanie horyzontów myślowych (które wybacz ale wyglądają
              na mocno zawężone).
              Próbujesz podważać dorobek powołując się na coś czego nie znasz.
              Oczywiściwe nie twierdze że Chojnicki ma łatwy charakter, ale ja sie sporo od
              niego nauczyłem.
              • Gość: geograf Re: Ignorant? IP: *.fastres.net 10.02.05, 12:16
                no wlasnie nauczyles sie od niego tego co w nim najgorsze,
                zastanawia mnie
                z jaka latwoscia oceniasz mnie jako 'glupa' (vide pan prof);

                chetnie poszerzam swoje horyzonty myslowe o rzeczy praktyczne;
                uniwersytet powinien udostepnic mi taka mozliwosc zamiast nauki lania wody;

                gdybym wybieral filozofie lub sama metodologie, to wtedy
                poszerzanie 'horyzontow' o takie przedmioty jak ten pana ch byloby uzasadnione

                nie jednak na gospodarce przestrzennej
              • yashoo Re: Ignorant? 10.02.05, 12:19
                (..) Oczywiściwe nie twierdze że Chojnicki ma łatwy charakter, ale ja sie sporo
                od niego nauczyłem.

                Jestem podobnego zdania. Charakter to jedno a wiedza i doświadczenia naukowe to
                drugie. W pracy zawodowej też spotykam się z osobami o różnych charakterach - i
                czy to oznacza, że z tymi trudniejszymi mam nie współpracować? Toż tak się
                zachowują dzieci w przedszkolu!
                Wydaje mi się, ze ostatnio bardzo nadużywa się pojęcia "mobbing". Abstrachując
                od faktycznych przypadków nadużywania pozycji, nierzadko sam fakt, że
                przełożony/profesor/nauczyciel czegoś wymaga, już jest traktowane jako
                pastwienie się... Czy to nie przesada?
                • Gość: geograf Re: Ignorant? IP: *.fastres.net 10.02.05, 12:30
                  tu nie chodzi o to

                  jesli wymaga to dobrze,
                  jesli natomiast nie traktuje ludzi rowno to zle,

                  a niestety w przypadku pana prof tak jesy
          • maumaupoz Re: prof. Chojnicki to cham 24.02.05, 21:25
            Czytam Twoje komentarze i nabieram pewności, że albo jesteś blisko spokrewniony
            z Chojnickim albo przełożeni płacą Ci za to, żebyś go bronił :)
            Nie kwestionuję, że metodologia jest potrzebnym przedmiotem i może przydać się
            w życiu każdemu, kto będzie umiał to wykorzystać. Ale metody profesora
            Chojnickiego dalekie są od nauczenia nas tego, jak z tej wiedzy praktycznie
            korzystać. Mimo całej jego paplaniny o konieczności logicznego myślenia egzamin
            zdają ci, którzy ryją na blachę, bo jeśli nie piszesz jego słowami, to już mu
            się to nie podoba. Mi akurat udało się zdać za pierwszzym razem i to dobrze,
            ale w pełni potwierdzam, że to kwestia szczęścia a nie wiedzy, bo doskonale
            wiem, że moja praca niczym się merytorycznie nie różniła od prac tych, którzy
            oblali. Może Ch. ma pewną z góry ustaloną pulę osób, które oblewa, żeby
            nie "stracić reputacji". Chociaż nie ma czego strzec. To moim zdaniem żaden
            powód do dumy, że 99% osób z którymi styka się i na wykłądach i w pracy (bo
            przecież nawet przy studentach wielu wykładowców nie omieszka nazywać go
            psychopatą i sugerować, żebyśmy jakoś zacisnęli zęby i wytrzymali "zło
            konieczne")uważa go za conajmniej psychicznie skrzywionego. Z resztą trzyma się
            go nauczelni tylko dlatego, że brakuje profesorów i szybko mobilizuje się
            szeregi żeby kogoś habilitować. Nie wiem czy ktokolwiek poza samym Ch. wierzy
            dziś jeszcze w to, że to z dzięki jego "wspaniałym" osiągnięciom. Jego książki
            to wyklejanki z cytatów, powielane co jakiś czas pod nieco zmienionym tytułem.
            Na zakończenie dodam, że w pełni zgadzam się, że jego podejście do studentów
            pozostaje w zupełnej sprzeczności z tym, co powinien sobą prezentować
            jakikolwiek pracownik uczelni wyższej! Atmosfera kpiny i ironii na wykładach,
            mentalność zupełnie niedostosowana do współczesności, a nade wszystko
            stwarzanie podczas egzaminu warunków PRZESZKADZAJĄCYCH studentom i
            NIEPORÓWNYWALNIE stresującej atmosfery powinno, potwierdzane przez tyle osób
            całymi latami - spowodować jakąś reakcję uczelni. Tymczasem ta "święta krowa"
            Chojnicki pozostaje bezkarny.
            Powodzenia tym, przed którymi egzamin, poprawka, czy warunek!
            Nie ma na to recepty ;)
    • Gość: Lucyfer Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 21:18
      Stary! Na tym przedmiocie trzeba być twardzielem, a nie mięczakiem, tak jak ty.
      Moją małżonkę tak zestresował na egzaminie, patrząc jej przez ramię mówiąc jej,
      że źle napisała, że opanował ją paraliż myślowy. I co jaki efekt końcowy ? ...
      Dostała całe 5 za pierwszym podejściem. Ja dośc słabiutko zdałem, bo dostałem
      4+. I tak mniej więcej wyglądał cały rok. Oczywiście, "warunki" też były. Ale
      pojedyncze osoby. A opisana historia miała miejsce 20 lat temu, kiedy Pan Prof.
      Chojnicki posiadał dużo więcej energii i zmysłowości w zadawaniu bólu. Wierz
      mi, to jest naprawdę miły facet. Zmień tylko nastawienie do niego.
      Indywidualności naukowe kierują się swoimi prawami, do których my musimy
      dopasowac się.

      Pozdro
      Życzę przyjemnego "dziobania" i pozytywnego wyniku na egzaminie. Wierzę, za 20
      lat podzielisz moje stanowisko. Do tego trzeba dojrzeć
      • Gość: geograf Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM IP: *.fastres.net 08.02.05, 22:30
        mojej opinii nie zmienie
        a warunki to nie sprawa sprzed lat 20 ale 2
        • Gość: guerra Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 09:47
          zdałem na 4 za pierwszym razem. I było w tym dużo szczęścia. Fakt istnienia
          tzw. "ruletki" potwierdzam. acha liczy się też chcarakter pisma i ilość
          skreśleń:)
    • gaia80 Metodologia ujawniania 09.02.05, 11:48
      Takie sprawy mozna opisywac na portalu Niezalezne Forum Akademickie jest forum
      specjalnie dla studentów
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/
      tez o mobbingu
    • Gość: mat Re: Metodologia z prof. Chojnickim na UAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 14:50
      ja na szczescie zdalem egzamin u tego prof'a za pierwszym razem - ale nie
      wspominam tego wcale najlepiej - duzo stresu wywolanego po pierwsze krążącymi
      opowieściami, jak i podejściem - niezbyt przychylnym do studentów - samego
      Chojnickiego.

      ważne jest dla mnie jednak pytanie, które ktoś już postawił - po co wszyscy
      muszą uczyć się tych jego teorii, o których i tak inni wykładowcy (w większości
      jego byli uczniowie) co chwilę wspominają, na oddzielnym przedmiocie? Czy nie
      lepiej byłoby zastąpić go nieco bardziej przydatnymi wykładami (choćby w
      przypadku gospodarki przestrzennej, którą skończyłem) dotyczącymi zagadnień
      samorządowych bądź planistycznych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka