veritas3
11.03.05, 16:23
Jakie sa granice milosci? Jak bardzo jestesmy w stanie poswiecic dla niej
siebie? Do ktorego momentu to poswiecenie swiadczy o tym ze kogos kochamy, a
kiedy przeradza sie w naiwnosc? Ile jestesmy w stanie przetrwac, przebolec,
przecierpiec? Ile wybaczyc? Kiedy przebiera sie miarka? Czy wystarczy to ze
ktos nas kocha, czy musi to wziaz udawadniac? Co jest wazniejsze: slowa czy
czyny? Jak poznac, czy nasza milosc do kogos to nie jest tylko zludzenie, a
moze przyzwyczajenie...? No...ciekawa jestem co myslicie...Pozdrawiam :)