Promocja Poznania w Berlinie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 19:06
Posen to niemiecka nazwa Poznania. Nie ma żadnego uzasadnienia by Polacy
używali takiej nazwy.
    • Gość: Sebar Hmm masz racje, to nazwa z czasow IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.05.05, 19:50
      zaborow... Mozna nazywac w Niemczech Wroclaw Breslau, bo to niemieckie miasto,
      ktore po wojnie zostalo przylaczone do Polski.
      Jednakze Poznan jak wiemy byl zawsze polskim miastem, bardziej polskim niz sama
      Warszawa.

      Uzywanie takiej nazwy nawet przez wladze Urzedu Miejskiego jest zgubne w
      skutkach wsrod samych Polakow.

      Niejednokrotnie slyszalem od Warszawiakow ze:

      "Poznan nie jest typowym polskim miastem", albo ze "w Poznaniu mieszkaja
      Szwaby".

      To skutek niewiedzy na poziomie szkoly powszechnej i sterotypow utrwalanych
      swiadomie badz nieswiadomie przez sam Urzad Miejski w Poznaniu.


      Sebar
      sebar_rysiu@yahoo.co.uk

      • Gość: cdx Chyba nie do końca masz rację... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:01
        Skoro nazw miast należy używac tylko w oryginalnym ich języku, zatem powinniśmy
        mówić oraz pisać "Dresden", nie "Drezno", "Leipzig", a nie jakiś tam "Lipsk"
        albo "Regensburg" zamiast "Ratyzbona" etc. Przecież to same niemieckie miasta,
        nazwy więc także powinny pozostać niemieckie. Pozdrawiam.
        • pan.nikt Re: Chyba nie do końca masz rację... 16.05.05, 23:04
          Oczywiście.
          Podobnie Lwow, czy Kijew itd.
          A Nowy Jork?
          A wiele innych.
          Poznań po niemiecku jest Pousen i tyle
      • billy-the-kid Re: Hmm masz racje, to nazwa z czasow 16.05.05, 21:09
        Nie istnieje coś takiego jak szkoła powszechna, może podstawowa albo gimnazjum?

        A celem targów było wypromowanie Poznania wśród Niemców, innymi
        słowy "sprzedanie" miasta. W marketingu obowiązuje zasada że używa się takiego
        słownictwa i szaty graficznej aby jak najskuteczniej trafić do targetu, nie
        sądzę że używanie nazwy "Posen" było skutkiem niewiedzy lub nawiązywało do
        zaborów.

        Niektóre nazwy geograficzne mają swoje tłumaczenia w różnych językach i jeśli
        istnieje tłumaczenie nazwy Poznań na niemiecki to należy go używać. Lwów i
        Wilno były kiedyś polskimi miastami i kiedy o nich rozmawiamy używamy nazw
        polskich ponieważ są one dla nas bardziej zrozumiałe. Cała akcja w Niemczech
        była skierowana tylko i wyłącznie do Niemców więc w czym problem?
      • Gość: Zick Re: Hmm masz racje, to nazwa z czasow IP: *.icpnet.pl / 62.21.96.* 16.05.05, 22:40
        Głupstwa opowidacie !!!
      • zegmarek Re: Hmm masz racje, to nazwa z czasow 17.05.05, 08:47
        Masz rację używanie nazw niemiecki dla miast polskich jest skandalem.
        Tylko mała dygresja Wrocław jest piastowskim a nie niemieckim.
      • Gość: KT4D Re: Hmm masz racje, to nazwa z czasow IP: *.iu-bremen.de 17.05.05, 16:31
        Dobra. Robimy Poznan. A za kare Ty mowisz na niemieckie miasta Dresden, Mainz,
        Regensburg, Köln (i ladnie mi umlaucik wymawiac!!), Bremen, Hannover
        (odpowiednio to "V"!!), München, itp. itd....

        Dajcie sobie juz spokoj z tymi kretynskimi animozjami, co??

        Poznaniak z BremY :D
    • Gość: RAUBER Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 21:13
      Będę używał nazwy POSEN i tam i tu.

      Powodów nie będę wyjaśniał.
      • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 16.05.05, 22:02
        Źadne uczone wywody nie usprawiedliwią posługiwania się nazwą Posen. Ale czego można się
        spodziewać po technokratach. Pan Grobelny publicznie przestrzegał przed "nadużywaniem" herbu
        Miasta Poznania, by nie szargać "świętości". I stąd herb Poznania /nie Posen/ naklejany jest tylko... na
        przeszklonej urnie, do której zbierane są pieniądze na jakiś cel, a także na plakatach, ulotkach
        reklamujących ... 5,69% zysku gwarantowanego za obligacje Miasta Poznania, w Banku PKO SA.

        Z kolei Pan Kayser, któremu podlega promocja Miasta, przesyła mieszkańcom informację obudżecie
        Miasta Poznania na rok 2005, z... Bamberką. Cóż, trudno się dziwić potomkowi Bambrów, że ma
        sentymenty, ale Poznańczycy, to nie tylko Bambrzy, dla których Poznań to Posen. Pomijając bardzo
        nieciekawą historię z Domem Bamberskim, ze sposobem powołania jednostki wymagającej nie tylko
        pieniędzy na inwestycję, ale stałego budżetu, co roku,na działalność, pomysły w obszarze promocji
        Miasta, jakimi raczy od lat, to PYRUŚIE, PYRLANDIA, także ta z Posen w Stanach Zjednoczonych, do
        których zawoził "pomniczek", KOZIOŁKI, prymitywne motywy akcji bilbordowej, no i ten rewelacyjny
        program promocji POZNAŃ GRA FAIR. Przez lata na krawatach, parasolkach, kubkach, itp., za blisko
        milion złotych rocznie.

        I to wszystko, w imieniu Miasta, które było siedzibą pierwszego władcy, w którym siedzibę miał
        pierwszy biskup... Miasto walczące o Polskość, przed zniemczeniem, dzięki takim ludziom jak Karol
        Marcinkowski...
        • pan.nikt Re: Promocja Poznania w Berlinie 16.05.05, 23:07
          Zadne uczone wywody nie pozwalają nazywać Leipzig- Lipskiem itd itd
          Ba Moskwa powinniśmy pisać grażdanką.
        • billy-the-kid Re: Promocja Poznania w Berlinie 16.05.05, 23:08
          Twoje wywody - być może i słuszne - nie odnoszą się w żaden sposób do problemu
          poruszonego wyżej. Jeśli jesteś uczniem to powinieneś nauczyć się tego że w
          publicznej dyskusji należy starać trzymać się tematu. A co do stosowanie nazwy
          Posen i dlaczego jest ona stosowana przez Niemców to patrz mój post wyżej.
          Jeśli moje argumenty są wadliwe albo twoje są lepsze to je zaprezentuj. Z
          przyjemnością się z nimi zapoznam.

          Pozdrawiam
          • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 16.05.05, 23:56
            Pewne sprawy ma się wyssane z mlekiem Matki. Trudno na poczekaniu znaleźć naukową odpowiedź.
            Może przez porównanie.

            Kancelaria Sejmu Biuro Studiów i Ekspertyz.

            "Wyrównanie czy uprzywilejowanie? Spory dotyczące projektu ustawy o ochronie mniejszości
            narodowych /1989.2005/"


            biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_05/r-232.pdf
            "Dlatego istotnym wymiarem, który zaczął obecnie kształtować politykę państwa wobec mniejszości
            narodowych jest coraz bardziej uświadamiana społecznie konieczność zapewnienia obecności kultury
            polskiej /praw większości/ w życiu publicznym."

            Spierałbym się o to, czy uwagi są nie na temat. Jest poszerzenie informacji o działaniach promocyjnych
            decydentów wymienionych w artykule.

            Pozdrowienia
            • billy-the-kid Re: Promocja Poznania w Berlinie 17.05.05, 00:10
              Nie chodzi o to żebyś znajdował na poczekaniu naukowe odpowiedzi - od tego są
              naukowcy - chodzi o to żeby prezentować racjonalne argumenty odwołujące się do
              faktów. To co ty nazywasz wyssanym z mlekiem matki trudno nazwać argumentem.

              Jeśli reagujesz bardzo emocjonalnie na jakąś informację to nie znaczy że nie
              jest ona prawdziwa. A twoja ewentualna niechęć do Niemców czy mniejszości
              narodowych w Polsce nijak się ma do problemu używania nazwy Posen w odniesieniu
              do Poznania lub sposobu promowania miasta (być może niewłaściwych lub
              nieskutecznych) za granicą.

              Pamiętaj o tym że dyskusja ma sens tylko wtedy kiedy padają argumenty i
              kontrargumenty ale oparte na faktach a nie na czyichś subiektywnych emocjach
              lub frustracjach.

              Pozdrawiam
              • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 17.05.05, 00:14
                a co z ?

                "Dlatego istotnym wymiarem, który zaczął obecnie kształtować politykę państwa wobec mniejszości
                narodowych jest coraz bardziej uświadamiana społecznie konieczność zapewnienia obecności kultury
                polskiej /praw większości/ w życiu publicznym."
    • Gość: LMB Tym bardziej, że Niemcy jej nie używają IP: *.icpnet.pl 16.05.05, 23:21
      Młodzi Niemcy nie wiedzą co to Posen. Nie mają również problemu z używaniem nazy
      "Poznań" (ń - nie n). Widziałem i słyszałem na własne oczy.
    • Gość: HOOBI Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 16.05.05, 23:29
      Ludzie, zamiast kłócic się o nazwy i inne niepotrzebne sprawy, trzeba zająć się
      rzeczami ważniejszymi...Mnie np. interesuje, dlaczego Poznań musi pokazywac się
      w Berlinie od strony kulturowej? Czy to naprawdę wszystko, co my, poznaniacy
      mamy do zaoferowania? Oczywiście MTP jest jak najbardziej znane, ale ludzie,
      wierzcie mi, studiowałem w Berlinie przez rok na Sokratesie i wiem, jak
      multikulturowa to jest stolica i uważam, że to Berlin powinien uczyc nas
      kultury a nie odwrotnie. Wiem też, że Niemców interesują konktrety - jak i
      gdzie zainwestować najlepiej, czy jest mozliwość inwestowania w wysokie
      technologie w Poznaniu (informatyka, bioinformatyka, biotechnologia) - w końcu
      z Berlina do Poznania to tylko 3 godziny jazdy pociagiem. I te rzeczy trzeba
      zastossować, a nie Grobelny pojedzie na wycieczkę, pokaże Bambrów i inne tańce
      ludowe i mysli, że nie musi sie starać. Ale niech pokaże, jak np. wygląda plan
      przestrzennego zagospodarowania Poznania...i co?...i wtedy się okaże, że Poznań
      takiego nie posiada...I Niemcy wtedy powiedzą...DANKE SCHOEN...bynajmniej nie
      za obiad...Pozdrawiam. Proszę o komentarze...
    • Gość: HOOBI Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 16.05.05, 23:31
      Ludzie, zamiast kłócic się o nazwy i inne niepotrzebne sprawy, trzeba zająć się
      rzeczami ważniejszymi...Mnie np. interesuje, dlaczego Poznań musi pokazywac się
      w Berlinie od strony kulturowej? Czy to naprawdę wszystko, co my, poznaniacy
      mamy do zaoferowania? Oczywiście MTP jest jak najbardziej znane, ale ludzie,
      wierzcie mi, studiowałem w Berlinie przez rok na Sokratesie i wiem, jak
      multikulturowa to jest stolica i uważam, że to Berlin powinien uczyc nas
      kultury a nie odwrotnie. Wiem też, że Niemców interesują konktrety - jak i
      gdzie zainwestować najlepiej, czy jest mozliwość inwestowania w wysokie
      technologie w Poznaniu (informatyka, bioinformatyka, biotechnologia) - w końcu
      z Berlina do Poznania to tylko 3 godziny jazdy pociagiem. I te rzeczy trzeba
      zastossować, a nie Grobelny pojedzie na wycieczkę, pokaże Bambrów i inne tańce
      ludowe i mysli, że nie musi sie starać. Ale niech pokaże, jak np. wygląda plan
      przestrzennego zagospodarowania Poznania...i co?...i wtedy się okaże, że Poznań
      takiego nie posiada...I Niemcy wtedy powiedzą...DANKE SCHOEN...bynajmniej nie
      za obiad...Pozdrawiam. Proszę o komentarze
      • Gość: cia Re: Promocja Poznania w Berlinie IP: *.icpnet.pl 17.05.05, 08:37
        Ryszard G. przez 11 lat chodził do urzędu jak tepy uczeń do szkoły i mamy tego efekty brak planów zagospodarowania (najważniejsze!!!), afery ze sprzedażą nieruchomości i bezsensownie wydawane (czytaj: roztrwonione) pieniądze na promocje miasta, na fundacje, na TBS-y, na termy maltańskie na lodowisko w Parku Kasprowicza itd. Jedyny pozytyw w całej radosnej twórczości Ryszarda G. to fakt że w przyszłym roku już nie będzie dysponował nasza kasą bo nie bedzie prezydentem. Tak więc niech sobie jeździ na wycieczki bo jak jest na miejscu to głupimi pomysłami doprowadzi nas do ruiny.
    • Gość: AlfaAlfa1 Re: Nazwa Poznań - Posen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 10:25
      W dniu 18 grudnia 1942 ukazało się obwieszczenie Reichsstathalter im Reichsgau
      Wartheland (Porkurator Generalny w Kraju Warty - włączonym wtedy do Niemiec).
      Obwieszczenie oprócz tekstu niemieckiego zawiera tekst w języku polskim. Brzmi
      ten tekst następująco: "Der Strafsenat Der Oberlandsgerichts w Posen skazał
      wyrokiem z dnia 17 listopada 1942 za zbuntowanie się przeciw Rzeszy na smierć
      Smolarka Franciszka z Posen, Wasilkowskiego Edmunda z Posen, Wrzesińskiego
      Władysława z Posen - Lenzingen, Maksa Zygmunta, Maksa Włodzimierza Aleksandra,
      Jaworowskiego Zygmunta, Granatowicza Jana, Klemsporta Zenona, Górnego Józefa,
      Toporskiego Mariana Franciszka - wszyscy z Posen. Wyrok wykonano dnia 17
      grudnia 1942 r. Oto dlaczego w o f i c j a l n y c h dokumentach
      prezentowanych w Berlinie n i e w o l n o u ż y w a ć nazwy P o s e n.
      Wszystkim a głównie mądrali Grobelnemu polecam lekturę książki Czesława
      Łuczaka "Dzień po dniu w okupowanym Poznaniu". Tam mozna zobaczyć kopię plakatu
      zawierającego to obwieszczenie.
      • pan.nikt Re: Nazwa Poznań - Posen 17.05.05, 10:30
        Okupacja, to okupacja.
        A dziś to dziś.
        A dlaczego tłumaczymy nazwy miast w innych krajach?
        Przecież nie ma na mapie czegos takiego jak Rzym, (tzn jest -wioska w Polsce),
        Lipsk, Drezno, Lwów, itd itd.
        • Gość: hehehhe Re: Nazwa Poznań - Posen IP: *.media4.pl 17.05.05, 11:16
          nie nie, poznan nie był niemieckim miastem prawda?
          wrocłąw był ale poznan nie buhahahahahah
          to poczytajcie sobie wyniki spisów powszechnych z lat 1914, 1919, 1938
          i co ?mała zagadka?
          jak przedstawiał się procentowy udział mieszkańców deklarujących się jako "Polacy"
          w największych miastach ( pod zaborami ) a późniejRzeczpospolitej:
          Warszawie, Krakowie, Poznaniu,Lwowie,Wilnie?
          • pan.nikt Re: Nazwa Poznań - Posen 17.05.05, 11:22
            A Rzym kiedy był polskim miastem?
          • Gość: AlfaAlfa1 Re: Nazwa Poznań - Posen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 15:48
            Według statystyk niemieckich w końcu roku 1941 w Poznaniu mieszkało 236 tys
            Polaków i 79 tys Niemców. W procentach jest to 74,53 do 25. Było jeszcze 1582
            obywateli innych państw. Dla tych 74,53 % ogłoszenie w języku polskim o
            wykonaniu wyroku śmierci zawierało nazwę Posen. Miałem wtedy 10 lat. Miałem
            obowiązek zdjąć czapkę przed Niemcem, który nosił znaczek NSDAP lub inny. Nie
            wolno mi było wsiąść do pierwszego wagonu tramwaju bo był on tylko dla Niemców
            (nur fuer Deutsche). Nie wolno mi było usiąść na ławce bo ta też była tylko dla
            Niemców. Do dzisiejszego dnia pamiętam swój strach jakiego doznałem gdy idąc do
            babci z butelką mleka w torbie napotkałem Niemca w czarnym uniformie z trupią
            czaszką na czapce. Cały czas myślałem czy nie cieknie mleko ... Ta butelka
            mleka była wbrew zakazowi wymiany lub sprzedaży towarów spożywczych. Narażałem
            swoich rodziców. Nie mogę zaakceptować włażenia do d... jakie zademosntrował
            Grobelny i jego Bambrzy. Być może niedługo upomną się o Bamberger Vorstadt -
            tak nazywał się wtedy Dębiec. Jak słusznie zauważył jeden z korespondentów,
            Niemcy dokładnie znają nazwę Poznan, podobnie jak znają nazwę Wrocław chociaż
            czytają tę nazwę jako "Wroklaw". Nic nie stoi na przeszkodzie by Polacy mówili
            Lipsk na Leipzig ani aby Niemcy mówili Posen na Poznań. To jednak nie może
            oznaczać, że w oficjalnej, polskiej prezentacji przedstawia się Niemcom miasto
            Posen zamiast Poznań.
          • Gość: Juras Re: Nazwa Poznań - Posen IP: 150.254.124.* 17.05.05, 17:06
            W 1914 roku nie było spisu powszechnego, cymbale. Wrocław był niemieckim
            miastem, a Poznań tylko podniemczanym. W Poznaniu Niemcy NIGDY nie stanowili
            większości, a we Wrocławiu owszem.
            Eh, ciubaryku, śmiać mi się chce...
      • billy-the-kid Re: Nazwa Poznań - Posen 17.05.05, 11:38
        Wydarzenia o których piszesz aczkolwiek ważne i wstrząsające nie oznaczają że
        ktoś kto używa nazwy Posen w odniesieniu do Poznania mówiąc po niemiecku do
        Niemców bezcześci pamięć tych ludzi lub zdradza polskość.

        Kiedy mówi się lub pisze w obcym języku o naszym kraju to używa się tłumaczeń
        nazw własnych w tym języku jeśli oczywiście istnieją. Nie ma to nic wspólnego z
        brakiem szacunku dla bohaterów lub propagowaniem w tym przypadku niemieckiego
        charakteru Poznania.

        A to że faszystowskie władze III Rzeszy uważały Kraj Warty za część Rzeszy nie
        jest powodem dla nas aby teraz histerycznie reagować na użycie nazwy Posen w
        Niemczech.

        Pozdrawiam
    • Gość: HOOBI LUDZIE-POKAŻCIE COŚ INNEGO!!! IP: *.icpnet.pl 17.05.05, 11:45
      Ludzie, zamiast kłócic się o nazwy i inne niepotrzebne sprawy, trzeba zająć się
      rzeczami ważniejszymi...Mnie np. interesuje, dlaczego Poznań musi pokazywac się
      w Berlinie od strony kulturowej? Czy to naprawdę wszystko, co my, poznaniacy
      mamy do zaoferowania? Oczywiście MTP jest jak najbardziej znane, ale ludzie,
      wierzcie mi, studiowałem w Berlinie przez rok na Sokratesie i wiem, jak
      multikulturowa to jest stolica i uważam, że to Berlin powinien uczyc nas
      kultury a nie odwrotnie.
      Wiem też, że Niemców interesują konktrety - jak i gdzie zainwestować najlepiej,
      czy jest mozliwość inwestowania w wysokie technologie w Poznaniu (informatyka,
      bioinformatyka, biotechnologia) - w końcu z Berlina do Poznania to tylko 3
      godziny jazdy pociagiem. I te rzeczy trzeba
      wykorzystać + logistykę, a nie Grobelny pojedzie na wycieczkę, pokaże Bambrów i
      inne tańce
      ludowe i mysli, że nie musi sie starać. Ale niech pokaże, jak np. wygląda plan
      przestrzennego zagospodarowania Poznania...i co?...i wtedy się okaże, że Poznań
      takiego nie posiada...I Niemcy wtedy powiedzą...DANKE SCHOEN...bynajmniej nie
      za wystawny obiad...Pozdrawiam. Proszę o komentarze...
    • Gość: madrala :) Berlinowo IP: *.ipt.aol.com 17.05.05, 16:21
      Posen to pretensjonalna i roszczeniowa nazwa Poznania.
      Proponuje by na Berlin mowic Berlinek Niemiecki a na Dusseldorf: Wioska Disel
      • Gość: uczeńIP.icpnet.pl Niemcy, którzy rozklejali antypolskie plakaty IP: *.icpnet.pl 18.05.05, 03:22
        pozostaną bezkarni

        miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,2705379.html

         Michał Kokot 12-05-2005 , ostatnia aktualizacja 13-05-2005 11:47

        Niemcy, którzy latem ub. roku rozklejali antypolskie plakaty, nie będą w ogóle sądzeni - tak
        zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze

        Zarzucali Polakom masowe morderstwa na niemieckich przesiedleńcach. Kilkadziesiąt plakatów rozkleili
        w Karpaczu, Piechowicach, Szklarskiej Porębie, Bolesławcu i Jeleniej Górze. Policja złapała ich w lipcu.
        Przy sobie mieli jeszcze ponad 200 afiszy. Wszyscy są Niemcami: Robert G., Stephan R. i 27-letni
        Jürgen H.-D., radny Görlitz i organizator akcji.

        Prokuratura zarzuciła im znieważenie narodu polskiego i wzywanie do nienawiści na tle
        narodowościowym, za co grozi łącznie do trzech lat więzienia. Ale nie była w stanie przekonać
        jeleniogórskiego sądu do rozpoczęcia procesu. W lutym sąd zmienił kwalifikację prawną czynu z
        przestępstwa na wykroczenie - rozklejanie plakatów bez zgody zarządcy. Jednak sąd apelacyjny
        nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę.

        Głównym dowodem w sprawie przeciwko Niemcom była opinia trzech profesorów Uniwersytetu
        Wrocławskiego, którzy wskazali, że treści na plakatach były nieprawdziwe i szkalujące Polaków. Jednak
        sąd nie dał się przekonać i po trwającym godzinę posiedzeniu zdecydował o warunkowym umorzeniu
        sprawy na dwa lata. Niemcom kazał wpłacić po dwa tysiące złotych na dom dziecka w Jeleniej Górze i
        opłacić koszta sądowe.

        - Stopień szkodliwości społecznej czynu jest niewielki, a działanie miało charakter incydentalny -
        tłumaczył sędzia Marek Klebanowicz w uzasadnieniu wyroku.

        I choć przyznał, że działanie oskarżonych miało charakter zniewagi narodu polskiego, to nawiązując do
        ostatniego wystąpienia Aleksandra Kwaśniewskiego w Moskwie na rocznicy obchodu zakończenia II
        wojny światowej, powiedział: - Przecież nawet nasz prezydent stwierdził niedawno, że Polacy nie są
        narodem histerycznym.

        Przed posiedzeniem sądu Jürgen H.-D. twierdził, że na rozprawie będzie chciał udowodnić swoją
        niewinność i to, że "Polacy też nie mieli czystych rąk podczas II wojny światowej". Po rozprawie
        stwierdził: - Nie zgadzam się z postanowieniem sądu, uniewinnienie byłoby najlepszym wyrokiem.
Pełna wersja