Dodaj do ulubionych

Kasy PKP na dworcu Głównym

IP: *.investbank.com.pl 10.09.01, 16:52
Praktycznie co tydzień w piątek, ok. 18 wyjeżdżam pociągiem z Poznania do
rodzinki. I co tydzień jest to samo: kilometrowe kolejki, a na 14 kas (chyba
tyle ich jest) raptem 4 - 5 czynnych. IMNHO jest to mały skandalik! Sprawdziłem
godziny pracy kas. Wiekszośc jest otwarta do 17, ale dwie, które o 18 powinny
byc otwarte, były zamknięte! Czy nikt za to nie odpowiada?
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Kasy PKP na dworcu Głównym IP: *.math.put.poznan.pl 10.09.01, 16:59
      dworzec jest wlasnoscia PKP. nalezy sie do nich udac.
      Chcesz poczuc sie jak postac Jozefa K. z "Procesu" F.Kafki? :((

      PKP to panstwo w panstwie.
      • Gość: Kuba_Wr Re: Kasy PKP na dworcu Głównym IP: *.investbank.com.pl 10.09.01, 17:16
        We Wrocławiu, na przykład, na 24 kasy zazwyczaj ok. 18-20 jest otwartych. A
        często i wszystkie...
        • Gość: KAM Re: Kasy PKP na dworcu Głównym IP: 195.205.37.* 11.09.01, 12:19
          na podróżnych w Poznaniu czeka wiele niespodzianek. Nie będę się rozwlekal o
          przepięknym dworcu. Skoncentrujmy się na kasach: Leczy mnie dziwny zwyczaj
          robienia przerw w kasach. Ludzie (często przejezdni i nie znający miejscowych
          obyczajów) stoją pół godziny w kolejce, po czym pani zamyka im przed nosem
          kasę, bo robi sobie przerwę. Czy nie wystarczyłoby zorganizować zastępstwa? We
          wszystkich firmach się tak robi.

          Na temat znajomości języków obcych w kasach międzynarodowych też nie wspomnę.
          Nawet się nie zająknę o pewnym przeżyciu z PKP - kiedy to po wykupieniu
          przydrogiego biletu na EC chciałem zasiąść na swoim miejscu, po czym
          przekonałem się, ze jest ono najzwyczajniej mokre. Pani konduktor, która
          wiedziała, że ma skontrolowac bilety na moją uwagę odpowiedziała mi jedynie, ze
          to nie jej wina i że nie ona mi je zmoczyła. :)

          Innym razem podróżując z Łodzi do Berlina z przesiadką w Kutnie mój pociąg z
          Łodzi do Kutna (godzinka drogi) spóźnił się o ... półtorej godziny, co
          spowodowało niemożność zajęcia miejsca w EC. Pani na dworcu w Kutnie spytała
          się mnie tylko, czy rezygnuję z dalszej podróży :)

          Jakie macie doświadczenia z PKP?
          • Gość: Student Re: Kasy PKP na dworcu Głównym IP: *.aktivist.pl 11.09.01, 14:30
            Duże, oj duże.
            Najlepszy numer jaki w tej chwili przychodzi mi do głowy:
            Jedziemy sobie w parę osób. Ja i mój kumpel mieliśmy bilety na jednym
            blankiecie (ja cały, on ulgowy 50%). Bilet miałem ja. W pociągu kumpel polazł
            gdzieś do jakiegoś innego znajomka. Przychodzi kanarzyca, ja daję jej bilet, a
            ona do mnie: legitymację proszę. Ja na to, że mój jest cały bilet, ulgowy jest
            kumpla, który siedzi gdzieś dalej. Ona uparcie, że muszę pokazać legitymację bo
            na bilecie jest ulgowy. Nie pamiętam już szczegółów dyskusji, to już z 8 lat
            minęło (ja byłem w każdym bądź razie cały czas kulturalny, ona mnie straszyła
            SOK-istami i policją i powtarzała w kółko, że mam jej pokazać legitymację,
            współpasażerowie ledwo utrzymywali powagę). Sytuację uratowałem gdy pociąg
            zatrzymał się na jakiejś stacji. Kanarzyca poszła na chwilę do drzwi, w tym
            czasie wagonem przechodził jakiś przypadkowy małolat. Zatrzymałem go, pytam czy
            ma legitymację, miał. Pociąg ruszył, kanarzyca wróciła, pokazuję jej małolata,
            że to ten, małolat pokazuje legitymację. Poszła sobie coś mamrocząc pod nosem.
            Czuła, że ją kiwnąłem.
            W sumie to moja porażka, zrezygnowałem ze swoich racji, ale kto się będzie
            kopał z koniem ?
          • Gość: Marek Re: Kasy PKP na dworcu Głównym IP: *.kti.ae.poznan.pl 21.09.01, 14:36
            Mialem calkiem niedawno przygode, ktora znakomicie opisuje komfort podrozy na
            PKP. To bylo 1 stycznia A.D. 2001 godzina 23:30. Jechalem pociagiem relacji
            Torun - Inowroclaw. Pociag specjalnie sie nie wyroznial: sklad elektryczny,
            wagony brudne, a ze byla zima (oj sniegu wtedy napadalo po kolana), to szyby
            pokrywala stosunkowo gruba warstwa szronu i sniegu. Oczywiscie o ogrzewaniu nie
            moglo byc mowy. Tak wiec otulony w ciepla kurtke i szal siedzialem na
            siedzeniu, ktore ostatni raz bylo myte w XX wieku (a moze jeszcze dawniej :))).
            Az tu nagle w polowie drogi zgaslo swiatlo. W ten sposob do Inowroclawia
            dojechalem juz o ciemku. Jedynie dzieki slabej poswiacie, jaka dawal lezacy
            snieg, widzialem swoje palce u rak (a raczej rekawiczki).

            Pomyslalem sobie: I tak oto tryumfalnie wjechalem wraz z PKP (notabebe S.A. od
            01.01) w XXI wiek!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka