Dodaj do ulubionych

Ryczące balkony

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:18
Witam, co robić? Na ulicy Królewskiej od piątku rozpoczyna się
spektakl "ryczących balkonów". Bardzo głośna muzyka, wrzaski. Trudno spać.
Dużo osób wynajmuje tu mieszkania...sądzę po odmiennych, niż poznańskie
numery rejestracyjne samochodów. WIOCHA zjechała do Poznania! Jak się bronić?
jak działać?
Gdzie właściciele mieszkań? gdzie zarządzcy?
W tej chwili trwa ostra impreza...a ja jutro na 8.00 do pracy.
Dominik
Obserwuj wątek
    • Gość: ech Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:23
      raczej nic nie zrobisz - jeśli zadzwonisz na policję, przyjadą, jeśli podasz im
      wszystkie swoje dane osobowe - warto tak ryzykować? niby nie powiedzą tym
      hałasującym, ale mogą po wszystkim zadzwonić do twoich drzwi i tak wszystko się
      wyda, na policji od razu też zapytają, czy chcesz założyć sprawę w sądzie
      grodzkim, niestety, to cię skutecznie zniechęci przed złożeniem doniesienia,
      niby prawo stoi po twojej stronie, ale aż strach je egzekwować, chyba stopery
      do uszu będą najbardziej odpowiednie, to są moje doświadczenia, jeżeli ktoś
      wie, jak sobie radzić z hałasującym towarzystwem, niech napisze, tylko błagam,
      nie piszcie już o hałasach z Malty, bo to trochę wnerwiające i niezrozumiałe
      mimo wszystko
    • Gość: ulicznica Re: Ryczące balkony IP: *.icpnet.pl 13.07.05, 03:02
      Gdzie jest ta ulica?
    • Gość: znam ją Znasz Utę? IP: *.icpnet.pl 13.07.05, 03:11
      Znasz Utę M. ?
    • Gość: Gutek Re: Ryczące balkony IP: *.icpnet.pl 13.07.05, 09:45
      Policja i finito. Nie daj sie zastraszyć. U nas było podobnie, pijane 13-latki
      wyjące pod balkonami (dziwne, że mamusie nie słyszały, a gdy zwraca im się
      uwagę, głowy w kwasnych trwałych od razu wiszą za parapetami). Zawsze ktoś
      dzwonił z sąsiadów, zawsze interweniowała policja. I jest WIELKI SPOKÓJ. Od
      miesiaca mamy monitoring firmy ochroniarskiej.
      • Gość: ech Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:09
        gutek, co ty opowiadasz? kiedy ja dzwonię na policję, żądają ode mnie
        wszystkich moich danych osobowych, więc rezygnuję z interwencji, nie mam szans
        w starciu z karkami z naprzeciwka!
        • Gość: Stanisław Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 14:11
          Trzeba interweniować. Wzywanie Policji w środku nocy jest jednym ze sposobów.
          Sam robiłem to wielokrotnie - walczyłem z nocnymi imprezami raz z dołu, raz z
          góry, kiedy indziej z boku. W większości wypadków, w dłuższym okresie czasu
          dało pozytywne efekty. Ci z dołu wyprowadzili się (właścicielka im
          wypowiedziała), a z góry uspokoili się i raczej sami chodzą do kogoś niż
          zapraszają. Reszta jakoś się ułożyła. A i ja przyzwyczaiłem się do raz lub dwa
          razy w roku imprezy u sąsiadów z okazji imienin. Taka impreza już nie wkurza,
          bo jest tylko raz na pół roku, wyłącznie w sobotę, z okazji imienin - ty wiesz
          kiedy i kiedy się skończy (najpóźniej do 2.00). Taka impreza to już jakby
          tradycja domu, w którym mieszkasz.
          Ale z chamstwem trzeba BEZWZGLĘDNIE walczyć. Hałasować można, ale w swoim
          mieszkaniu. Ja się do tego nie wtrącam - niech sąsiad robi co chce.Jeśli jednak
          hałas przenika do mojego mieszkania, to jest to już ingerencja sąsiada w moje
          prywatne życie. Na to nie może być zgody. A jeśli sąsiad nie może zrobić
          imprezy tak aby nie ingerować w moje prywatne życie, to niech sobie wynajmie
          salę, albo się wyprowadzi. Nie należy zapominać do czego są przede wszystkim
          mieszkania - do ochrony przed warunkami atmosferycznymi, odpoczynku, snu, życia
          rodzinnego, spożywania posiłków, nauki, higieny - wszystkiego co jest niezbędne
          dla życia i rozwoju człowieka. Inne działania jeśli wykraczają poza ten zakres,
          są dopuszczalne tylko wtedy gdy nie są ingerencją w czyjeś życie - ich wpływ
          (np. hałas, zapachy, wibracje) nie przenika do sąsiednich mieszkań. W takim
          wypadku należy te działania przenieść do przeznaczonych do tego miejsc i
          budynków.
          Wracając do Policji, to interweniowali nawet wtedy gdy nie chciałem podać
          swoich danych, a tylko telefonicznie wskazywałem źródło hałasu.
          I jeszcze o Malcie - myślę, że nie ma się co wkurzać - to tylko raz w roku. Tak
          jak mówiłem, impreza imieninowa u sąsiadów raz na pół roku i jeszcze z
          uprzedzeniem - nie wkurza, bo to należy do kultywowania życia rodzinnego (do
          czego mieszkanie jest przeznaczone) - tak Maltę raz w roku można zaliczyć do
          tradycji i kultywowania życia miasta. Choć trzeba to robić z umiarem i b.
          rozważnie.
          • Gość: ech Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 17:18
            no fajnie, tylko w tym przypadku, kiedy nie chciałam podać swoich danych,
            trzaskali słuchawką! i nie chcieli przyjechać, przyjść właściwie, mimo że mają
            posterunek na tej samej ulicy
        • Gość: Gutek Re: Ryczące balkony IP: *.icpnet.pl 14.07.05, 17:46
          Mnie nigdy nie pytali o dane osobowe - chyba identyfikacja nr wystarczyła.
    • Gość: ech Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 17:25
      był też inny przypadek - obcy pijany facet na klatce, który w dodatku "dziwnie"
      się zachowywał, nie chcieliśmy podawać z mężem swoich danych, bo baliśmy się,
      że będą pijaka wyciągali z tej klatki i w tym samym czasie zadzwonią do drzwi i
      powiedzą z uśmiechem: "szanowni państwo, wszystko pod kontrolą...", no więc nie
      chcieliśmy podać numeru mieszkania i wyobraźcie sobie, że policja nie
      przyjechała! rano na klatce straszny syf, który ten człowiek po sobie
      pozostawił, naprawdę nie rozumiem celowości podawania danych, skoro można je
      wymyśleć i powiedzieć, że nie mieszka się w mieszkaniu x, tylko y..., bez sensu
      kompletnie
      • Gość: Stanisław Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 00:19
        Jeśli nie chcemy podać swoich danych (w trosce o własne bezpieczeństwo) a
        policjant odmawia interwencji - to należy go miłym głosem poprosić o nazwisko,
        nr służbowy i stanowisko - żeby wiedzieć na kogo złożyć skargę. Zresztą i tak
        można to zrobić następnego dnia - podając godzinę naszego telefonu - wiadomo kto
        miał dyżur. Dobrze jest mieć na klatce sprzymierzeńca - sąsiada, któremu też już
        obrzydły ryczące balkony. Takiego nacisku nie będą mogli zignorować. Ale
        wszystko należy załatwiać b. kulturalnie i spokojnie - stosować najpierw
        polubowną perswazję. Należy pamiętać, że to Policja jest dla obywatela, a nie na
        odwrót. Bez służenia obywatelom - Policja nie ma racji istnienia (zresztą tak
        samo powinno być z urzędnikami).
        Kolega opowiadał mi jak ostatnio na jego klatce, jeden z sąsiadów nie
        wytrzymując rozrabiania na klatce grupy rozwydrzonych szczunów - trzasnął
        jednego w pysk. Wkrótce pojawiła się równie rozwydrzona mamusia w towarzystwie
        dwóch policjantów - z oskarżeniem o atak na jej "niewinne" dziecko. Rozmawiali w
        korytarzu pod drzwiami mojego kolegi, który stanął obok i przysłuchiwał się.
        Policjanci spojrzeli na niego groźnie i zapytali dlaczego się wtrąca, to nie
        jego sprawa. Na to kolega odparł, że to jest jego sprawa, bo wszystko dzieje się
        pod drzwiami jego mieszkania. Rad, nie rad policjanci wraz z oskarżycielką i
        oskarżonym przenieśli się do mieszkania oskarżonego. Ale wciąż było słychać
        podniesione głosy zza drzwi. Kolega nie wytrzymał i zadzwonił do drzwi. Spotkał
        się z wrogim przyjęciem (a nawet próbą zastraszenia) ze strony policjantów. Na
        to oświadczył zdecydowanie, że to jest jego sprawa, ponieważ jest świadkiem
        całego zdarzenia, chce mieć spokój na klatce i może w sądzie występować jako
        świadek, broniąc oskarżonego (tego co walnął w pysk). Na taką postawę - rury
        zmiękły nie tylko policjantom, ale także oskarżycielce, która całą sprawę
        wycofała (może bardziej zajmie się wychowaniem dziecka), a w klatce zapanował
        spokój. Wniosek z tej historii jest taki, że nie można być obojętnym i nie
        rezygnować w obliczu zła i chamstwa.
        • Gość: ech Re: Ryczące balkony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 20:30
          dziękuję bardzo, właśnie zgrzytam zębami, bo po tym jak policja dwukrotnie
          odmówiła interwencji - mieszkam na ulicy, gdzie jest posterunek! - więcej do
          nich nie dzwoniłam, bo po co, teraz się okazuje, że mogłam jednak zdziałać
          więcej, bardzo Ci dziękuję za wpisy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka