Dodaj do ulubionych

nocne remonty...

02.10.05, 13:35
Wiem, że tylko część mieszkańców czyta nasze forum i być może moja prośba nie
dotrze do właściwych adresatów. Niemniej, chciałem zwrócić uwagę na jeden
fakt, który doprowadza mnie do pasji ;-) WIERCENIE PO GODZINIE 22.00, a czasem
znacznie po północy. Po interwencji jednego z mieszkańców administracja
wywiesiła na drzwiach wejściowych do budynku (wieżowiec) mini-apel o
respektowanie ciszy nocnej i niewykonywanie prac remontowych (oczywiście tych
głośnych) w nocy. Niestety, nie zauważyłem znaczącej poprawy. To tyle jak na
razie w tym temacie, choc mam jeszcze coś do powiedzenia ;-) Ale liczę, że się
co poniektórzy sąsiedzi sami opamiętają :-)
Obserwuj wątek
    • fuchi Re: nocne remonty... 02.10.05, 14:02
      Witam wszystkich, jestem tu nowa ;) Podejrzewam, że ci, którzy wiercą po prostu
      jeszcze nie mieszkają i siłą rzeczy nie czytają tego forum... Dokonywanie prac
      po północy, to jest jeszcze nic. W mojej klatce w ostatni weekend prace z
      wiertarką trwały do godziny 1.30 w nocy! Od 2 miesięczy czuję się jakbym
      mieszkała na placu budowy :( Czy wykończenie niewielkiego mieszkania naprawdę
      musi trwać miesiącami? Czasem zastanawiam się co ludzie na tych kilku metrach
      wymyślają, że tak długo im to idzie... Dzisiejsza pobudka o świcie "waleniem"
      młotkiem w ścianę też nie należała do najprzyjemniejszych :(
      • fuchi Re: nocne remonty... 02.10.05, 14:04
        A pragnę przypomnieć, że jest niedziela... Czy to ma coś do rzeczy? Pozdrawiam
        serdecznie.
      • kaizen78 Re: nocne remonty... 02.10.05, 14:07
        Witam cię bardzo serdecznie!!! Fajnie, że coraz więcej nas na tym forum :-)
        Co do ostatniego weekendu i prac do 1.30 w nocy, to mam niejasne przeczucie, że
        mówimy o tym samym sprawcy ;-) Mieszkasz w wieżowcu?
        Ja też nie mam pojęcia, dlaczego ludziom tak dużo czasu to zajmuje... Mam np.
        sąsiada, który od trzech miesięcy prawie codziennie coś tam wierci, na szczęscie
        nie po nocach... Może jakis miłośnik perforowanych ścian??? ;-)))
        • fuchi Re: nocne remonty... 02.10.05, 14:13
          Hej, o forum wiedzialam od dawna, tylko że dopiero teraz postanowiłam się
          ujawnić ;P Bo poczułam, że coś mnie dotyczy ;P Najwyraźniej sprawców jest
          więcej, bo mieszkam w klatce C, no chyba że hałas wiertarki tak mocno się
          roznosi. Wczoraj odczułam na własnej skórze jak kiepsko jest w naszym bloku z
          akustyką - słyszałam każdy jęk zakochanych z góry :p Dobrze że chociaż sufit
          nie drżał, hehe.
          • kaizen78 Re: nocne remonty... 02.10.05, 14:38
            Tak, z akustyką rzeczywiście jest kiepsko. Ale i tak nic nie przebije balkonów.
            Słychać każdą rozmowę nad głową i pod nogami (z wyjatkiem cichego szeptu)...
            Dochodzi do tego, że jak chcę z kimś swobodnie porozmawiać przez telefon, to
            zamykam balkon i dopiero wybieram numer ;-)))
            W lecie dużo czasu wieczorem spędzałem na balkonie, no i byłem zmuszony dzielić
            uwagę między książki a biografię sąsiada i inne bajdury tegoż (nie dało się nie
            słyszeć) ;-)
          • gagt Re: nocne remonty... 02.10.05, 16:54
            "..mieszkam w klatce C"
            "..słyszałam każdy jęk zakochanych z góry :p Dobrze że chociaż sufit nie drżał,
            hehe.."

            Mam nadzieję, że nie mieszkasz na 5 piętrze :-)
            Pozdrawiam sąsiadkę z klatki.
            • fuchi Re: nocne remonty... 02.10.05, 19:06
              Eh.. Niektórzy to mają dobrze mając mieszkania na ostatnim piętrze ;p
              Przynajmniej nikt po suficie nie skacze :-) Żeby nie bylo - nie mam nic
              przeciwko zakochanym i nocnym ekscesom... Pozdrawiam sąsiadów bliższych i
              dalszych.
              • kaizen78 Re: nocne remonty... 02.10.05, 19:36
                No ale nadal nie wiemy, czy mieszkasz na tym piątym piętrze czy nie ;-)
                Swoją drogą ja też nie mam nic przeciwko różnym nocnym ekscesom, znoszę też
                muzykę (nie każdą - takie np. mega-głośne żałosne popisy karaoke znad malty są
                nie do przyjęcia, niestety musiałem ich wysłuchiwac na balkonie prawie co
                wieczór). Nie mam natomiast zrozumienia dla nocnego wiercenia (w ścianach rzecz
                jasna).
            • mejbi Re: nocne remonty... 02.10.05, 19:18
              No ładnie... ;) Na (nie)szczęście my nie mamy nad sobą już nikogo ;)))
              Pozdr
          • arsil Re: nocne remonty... 03.10.05, 00:41
            Ha! W 53B też było słychać tą parkę... To musiała być naprawdę upojna noc:)
            • fuchi Re: nocne remonty... 03.10.05, 15:59
              Wiesz... A może to po prostu inna parka :) I nie zazdrość, wczoraj oni, jutro
              Ty ;-)
              • jaszpa sobota, 8-ma rano.. wiertakra za sciana... ehh :( 08.10.05, 11:37
                .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka