Dodaj do ulubionych

Zdejmowanie butów u kogoś w domu...

29.11.05, 16:11
Do cholery mnie doprowadza jak chodzę pół dnia w butach i ktoś u siebie w
domu mi każe je zdjąć, żeby nie pobrudzić dywanu, nie nanieść błota itp. Pół
biedy jak dadzą kapcie w jako takim stanie, ale na bosaka (wcześniej zawsze
do skarpetek mi sie przylepi ten syf, który miałem pod butami, bo tuptam w
miejscu, bo właściciel patrzy, żebym broń boze nie zrobił kroku więcej do
przodu) lub w śmierdzących kapciach po kimś ktgo akurat nie ma w domu. U
siebie w domu bez względu na pogodę nalegam, by wchodzili w butach. Później
posprzątam lub luba - trudno. Teraz będę się mścił i odpłacał pięknym za
nadobne w czasie rewizyt. Boję się tylko, że smród w niektórych przypadkach
może się okazac gorszy od brudu...
Obserwuj wątek
    • Gość: Magda Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.05, 16:17
      Trudno... Jesteś u kogoś w gościnie, to dostosuj się do reguł tam panujących.
      • Gość: Popieram!!!! Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.05, 08:48
        Zadne tam reguły!!!!!! Sama tego doświadczałam i nie ukrywam, ze było mi
        strasznie głupio jak musiałam zdejmować u kogoś buty. Do wszystkich tych, którzy
        to stosują w stosunku do swoich gości: przyjmijcie do wiadomości, iż jakkolwiek
        byście nie mieli w domu urządzone: perski czy też cholera złoty
        dywan....wymaganie tego od swoich gości jest prostackie i po prostu
        niegrzeczne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Weteran Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 15:40
          Gość portalu: Popieram!!!! napisał(a):

          > Zadne tam reguły!!!!!! Sama tego doświadczałam i nie ukrywam, ze było mi
          > strasznie głupio jak musiałam zdejmować u kogoś buty. Do wszystkich tych,
          którz
          > y
          > to stosują w stosunku do swoich gości: przyjmijcie do wiadomości, iż
          jakkolwiek
          > byście nie mieli w domu urządzone: perski czy też cholera złoty
          > dywan....Gość portalu: Popieram!!!! napisał(a):

          > Zadne tam reguły!!!!!! Sama tego doświadczałam i nie ukrywam, ze było mi
          > strasznie głupio jak musiałam zdejmować u kogoś buty. Do wszystkich tych,
          którz
          > y
          > to stosują w stosunku do swoich gości: przyjmijcie do wiadomości, iż
          jakkolwiek
          > byście nie mieli w domu urządzone: perski czy też cholera złoty
          > dywan....wymaganie tego od swoich gości jest prostackie i po prostu
          > niegrzeczne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Jasne, klarowne i w 100% słuszne podsumowanie tego watku. Nic dodać nic ująć.

          - wymaganie tego od swoich gości jest prostackie i po prostu
          > niegrzeczne- brawo.
    • renepoznan Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 16:31
      Żądanie od gości by zdejmowali buty jest niegrzeczne i chamskie. Oznacza, iż
      traktuje sie gościa jak "bambra", który nie umie wytrzeć butów przed wejściem.
      Ponadto gospodarz/gospodyni sam/a przedstawia sie jako biedota, która nie może
      pozwolic sobie na srodki czystości a podławy dywan jest ich szczytowym
      dorobkiem życiowym. Jezeli masz znajomych, ktorzy od Ciebie tego żadaja to
      daruj sobie tę znajomośc. To buraki. I żadnym argumentem nie jest konieczność
      dostosowywania sie do wymagań gospodarzy. A jeżeli ćwoki karzą Tobie jeść
      rękami (w Polsce) to bedziesz jadł?
      A tak półżartem to ktoś mówił; Lepiej mieć brudny dywan niz smrodek skarpetek
      podczas wizyty.
    • l.george.l Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 16:52
      Wydaje mi się, że to przykład negatywnego wpływu Bambrów (niech mnie jakiś etnolog ewentualnie poprawi) na kulturę czy raczej jej brak poznaniaków. Zdejmowanie butów w sieni jest typowe dla ludności wiejskiej, co jest uzasdanione, bo gdy z gnoju się idzie, to trudno w walonkach na pokoje wchodzić. W mieście domaganie się zdejmowania butów może świadczyć jedynie o wieśniackim, w najgorszym tego słowa znaczeniu, pochodzeniu gospodarzy. Jedyna rada: unikać wizyt w takich domach. Dodam, że zdejmowanie butów z własnej inicjatywy też zdradza wiśniactwo.
      • renepoznan Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 17:00
        l.george.l napisał:

        > Wydaje mi się, że to przykład negatywnego wpływu Bambrów (niech mnie jakiś
        etno
        > log ewentualnie poprawi) na kulturę czy raczej jej brak

        Chyba trafiłeś w dziesiątkę. To po obu stronach przejaw wieśniactwa - i to w
        tym negatywnym znaczeniu. Ta uwaga nie ma na celu obrazy mieszkanców wsi. To
        raczej ocena pewnej mentalnosci.
        Natomiast nie pisałbym o braku kultury poznaniaków. To niestety spotyka sie w
        całym kraju.
        Ja konsekwentnie nie zauważam aluzji na temat butów i nikt już mi tego nie
        proponuje. Ludzi mozna "wychować" tylko nie trzeba sie poddawać głupstwom.
      • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 21:58
        No to jestem wieśniak:)
        • Gość: Whig Fakt. Jesteś IP: 213.17.201.* 01.12.05, 09:50
          bywa.
      • Gość: poznanianka Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.bzmw.gov.pl / *.um.warszawa.pl 12.12.05, 16:18
        jestem z poznania i nidgy nie kazalam (i nie bede kazala) swoim gosciom sciagac
        butow. wiekszosc moich znajonych ma takie samo zdanie. nie sadze, zeby byl to
        zwyczaj bambrow. pozdr!
    • caprice83 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 17:24
      Hmm... no cóż mnie wydaje się niegrzeczne wpychanie się do kogoś w butach,
      szczególnie w taka pogodę.
      Źle bym sie tez zreszta czuła gdyby ktos przeze mnie miał bałagan w domu i
      musiał przeze mnie sprzatać. Nie zdejmuje butów tylko wtedy gdy jade z wizyta
      samochodem i tylko wychodze z auta do domu. Wtedy wiem że na pewno nie
      nabrudze. W innym wypadku tak jak mówiłam byłoby mi głupio i źle bym sie czuła.
      Podobne wymagania mam w stosunku do gości.
      Co do kapciów to jestem jedynie zdecydowanie przeciwna, ale jesli ktoś do mnie
      przyjdzie to zawsze mam parę do zaoferowania, w razie gdyby on miał odmienne
      zdanie.

      Myśle ze powinienes pomyslec o innych, o tym ze nie kazdy musi za toba latac z
      miotełka czy odkurzaczem bo masz jakies urojenia, a gdyby ktoś miał jasny dywan
      to juz w ogóle.
      • biv Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 17:52
        Jakie urojenia?
        Jak mi ktoś zrobi herbatę to też raczej zostanie po mnie brudna szklanka. Na
        tej zasadzie powinienem przyjść ze swoją.
        Zastanów się co piszesz. Z jednym masz rację - z zapasowymi kapciami dla gości,
        ale powyżej 2 par to zaczyna być kłopotliwe.
        Nie pozdrawiam
        • Gość: poznaniak Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 29.11.05, 17:59
          A co zrobić jak malutkie dziecko bawi się klockami na jasnym dywanie ( biały).
          Wchodzi gość, na dworze roztopiony śnieg i błoto, prosto na biały gruby dywan
          obok małego dziecka układającego klocki.
          Doradzcie co wtedy zrobić, kiedy maluch zaczyna się bawić błotem i topniejącym
          na dywanie śniegiem??????
          • Gość: poznaniak Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 29.11.05, 18:01
            Dodam że nie stać mnie wydać ponownie po gościu kilku tysięcy na nowy dywan.
            Jestem jak ktoś wcześniej pisał biedotą, którą nie stać na nowy dywan???
            • biv Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 18:16
              A zdarza Ci się częściej niż 2 x w roku wyprać lub wytrzepać ten dywan, czy
              starasz się, żeby był czysty jak najdłużej?
              To się siada w kuchni, albo gdzieś gdzie się tego syfu nie wniesie. Wiadomo, że
              celowo nikt nie wejdzie na biały dywan w zabłoconych butach. Większość ludzi
              myśli logicznie i jest w stanie wypracować kompromis. Nikt chyba złośliwie tego
              nie robi, nie?
              Piloty trzymasz w woreczkach, nie zdzierasz folii z wyswietlacza komórki?
              Wspołczesne niewolnictwo i tyle.
              • Gość: poznaniak Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 01:09
                > Piloty trzymasz w woreczkach, nie zdzierasz folii z wyswietlacza komórki?

                Niestety nie.
                Wyświetlacze porysowane bez foli, piloty klejone lub wymieniane.

            • Gość: Andjan1 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 83.238.55.* 06.12.05, 20:38
              Jak masz w domu dywan za kilka tysięcy to raczej biedota nie jesteś i na
              Karchera Cię stać. Mnie stać na dywan tylko za kilka stówek a i tak wpuszczam
              gości w butach.
              • Gość: poznaniak Do Andjan1 IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 00:32
                Wiele nie tracisz :)
          • Gość: Pener Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 217.153.224.* 08.12.05, 18:06
            Co za idiota kupuje biały dywan mając w domu małe dziecko.
            • Gość: poznaniak Do Pener IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 00:37
              Ja osiołeczku, po to aby widzieć zabrudzenia, szczególnie przy małym dziecku.
              U mnie dziecko jada przy stole a nie na dywanie.

              > Co za idiota kupuje biały dywan mając w domu małe dziecko.
              U "idioty" dziecko bawi się na dywanie a nie jada i po to jest biały.

              Na czarnym nie widać i można czyścić raz na rok :)Duża oszczedność!!!
              Po drugie mam taki kaprys
        • caprice83 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 09:42
          Szklanke wsadzam do zmywarki a póxniej kłade na półkę, to nie to samo co
          odkurzanie po kimś kto nie umie uszanować porządku w domu, z takimi ludźmi
          można się spotykac tylko na mieście w kawiarni.
          • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 10:34
            Ludzie dziś nikt nie chodzi w obłoconych walonkach.
            • lucyferciu Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 16:11
              To były piękne czasy. Pamiętam jak w woju dostałem przydział brend new walonek,
              to całą zimę w nich chodziłem:) Lepszych butów na zimę to nie ma:)) Noo, ale to
              było .....ści lat temu:(
              • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 16:42
                ALe teraz nawet zimy są słabsze.
                Od wielu lat praktycznie całą zimę chodzę w pólbutach.
                Fakt, teraz więcej jeździ sie samochodem.
            • gadzia2 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 05.12.05, 04:36
              a ile razy byłeś na budowie?
              P.S Inspektorzy i architekci nadzoru tez tam bywają, nie tylko prosty robotnicy
              • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 05.12.05, 08:54
                Oj byłem, byłem na wielubudowch i setki razy.
                Tylko przeważnie z budowy szedłem do domu umyć buty, a dopiero później "w
                gości".
                Zresztą kiedy bywałem na budowach woziłem drugie buty w samochodzie, albo
                trzymałem je w biurze.
                Na niektórych bydowach, w niektórych porach roku wyjście z biura w półbutach
                grozi zwyczajnie ich utratą w błocie.
                Moje strarty są skromne. Tylko jedna para została w wykopie.
      • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 21:59
        caprice83 napisała:

        > Co do kapciów
        ### kapci, nie kapciów.
    • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 18:20
      Choćby nie wiem jak bolało, to zasady dobrego wychowania, których niegdyś
      uczono, a teraz niestety zaniechano, mówią jedno: nie wolno wymagać zdejmowania
      butów przez gości. Ja też mam jaśniuteńki dywan. Prawie biały. To był mój
      "genialny" pomysł, żeby go kupić. Nie pochłania światła, w przeciwieństwie do
      ciemniejszych podłóg, ale niestety wymaga wiele pracy, aby utrzymać go w
      czystości. Jeśli ktoś tego nie chce, musi kupować ciemniejsze dywany lub położyć
      parkiet. Wymóg zdejmowania butów jest nieelegancki. W ogóle chodzenie w samych
      skarpetkach jest nieeleganckie i nieestetyczne. Chciałabym zauważyć, że to, iż
      na ciemnym dywanie nie widać brudu nie świadczy wcale o tym, że go tam nie ma.
      Dopiero jasne podłogi pokazują dobitnie, ile się go zbiera w ciągu dnia.
      Ja naprawdę wolę poświęcić sporo czasu na wyczyszczenie plamy, niż wdychać czyjś
      niesympatyczny pot. Niekoniecznie musi być to winą gościa, że jego nogi mają
      nieprzyjemną woń. To zależy od wielu czynników, nie wolno jednak gości zmuszać
      do tego typu czynności. Wszystkich zwolenników zdejmowania kapci przez gości
      namawiam do zaznajomienia się z podręcznikami savoir-vivre, których, jak
      przypuszczam, powinno być sporo zarówno w księgarniach, jak i bibliotekach.
      Zwyczaj zdejmowania butów przed wejściem do domów jest charakterystyczny dla
      państw skandynawskich, ale on też wywodzi się z chłopstwa. Na ten temat było już
      w postach powyżej.
      Kiedyś moi rodzice zostali zaproszeni na poprawiny do domu rodziców synowej ich
      przyjaciela. Gdy weszli do środka okazało się, że dywany są poodwracane na lewą
      stronę, a komplet wypoczynkowy przykryty folią. To był bardzo bogaty dom, ale
      właściciele ... Lepiej nie mówić.
      • biv Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 18:27
        Świetnie napisane. Zgadzam się z Tobą w 100%.
        Pozdrawiam
      • l.george.l Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 18:47
        Jeszcze małe uzupełnienie w ramach lekcji dobrego wychowania, która niektórym
        tu się bardzo przyda. Jeśli przyjmujemy zapowiedzianego gościa i nie jest to
        wizyta kogoś bardzo zaprzyjaźnionego, niedopuszczalne jest przyjęcie go w
        laczkach czy w skarpetkach. Na takie okazje musimy mieć lekkie buty do
        chodzenia po domu.
      • Gość: poznaniak Dobrusia masz rację IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 01:04
        Moi goście jak umawiamy spotkanie towarzyskie, zawsze przynoszą własne kapcie.
        Chcą oszczdzić mi pracy i ze względu że dziecko bawi się na podłodze. Zero
        problemów. Sami zdecydowali i przyjechali z kapciami. Nawet słowo z mojej
        strony nie padło odnośnie kapci.
        • Gość: E Re: Dobrusia masz rację IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.05, 10:42
          Dokładnie tak. Przecież ze znajomymi, którzy z różnych okazji odwiedzają nasz
          dom jesteśmy raczej w takich stosunkach, że własne kapcie, czy inne buty na
          zmianę nie powinny być problemem. Moim koleżankom, które odwiedzają mnie czasem
          od razu po pracy, zdarzało się nawet poprosić o ręcznik i najzwyczajniej w
          świecie umyć nogi, które po całym dniu mogły być nieświeże (same wolały zdjąć
          buty z powodu zmęczenia nóg). I wcale nie uważam tego za niestosowne. Bez
          przesady, przecież chodzi o zdrowe przyjacielskie stosunki.

          Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie kompletnego ubrania bez butów na nogach. Ja
          zawsze mam czyste buty, bo mam jasną drewnianą podłogę w domu (na szczęście
          darowałam sobie dywany) i każdego sądzę po sobie. Nikomu nie proponuję
          zdejmowania butów w moim domu. To osobie mnie odwiedzającej pozostawiam
          decyzję. Dokładnie tak samo ja zachowuję się u znajomych. Jeszcze mi się nie
          zdarzyło, by ktoś zaoferował mi kapcie używane wcześniej przez innych gości.
          Zresztą nigdy w życiu bym ich nie nałożyła.
    • Gość: Xy Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.aster.pl 29.11.05, 18:39
      Zmuszanie gości do zdejmowania butów nie jest eleganckie, nie mówiąc już o tym,
      jak ci goście po ich zdjęciu wyglądają: pan w garniturze i w ...skarpetkach.
      Czasem nogi pocą się niezależnie od stanu higieny i co wtedy? Wdychamy zapaszek,
      który jest krępujący dla obu stron. Bleee, okropność!
      Przed drzwiami mam WYCIERACZKĘ, w którą każdy wyciera nogi. Jak jest wyjątkowo
      brzydka pogoda, a gość ma buty z podeszwą, do której wchodzą różne nieczystości
      bardziej niż w gładkiej podeszwie, to można delikatnie z uśmiechem zaproponować
      jakąś dodatkową "wycieraczkę", dla lepszego samopoczucia gościa.
      Nigdy nie przyjmuję gości w kapciach i nie pozwalam im zdejmować butów.
    • kinga39-651 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 19:01
      Właściwie to już wszystko zostało napisane ( Dobrosia , Rene ...) , ale
      rzeczywiście ja też mam problem z facetami w eleganckich garniturach ,którzy
      zdejmują mi buty w holu . Wygląda to komicznie , walory zapachowe- ..hmm też są
      różne i pomimo moich próśb aby tego nie robili , bo zwyczajnie sobie tego nie
      życzę , i specjalnie nie sprzątałam ( czyt. nie myłam podłogi ) , bo wychodze z
      założenia ,że "sprząta się po gościach " - mam problem aby powstrzymać takich
      gości przed taką niezdarną sytuacją . Kiepsko mi to wychodzi , zdejmują i już .
      Może ktoś mi podpowie co można powiedzieć , aby ten małoelegancki zwyczaj moich
      ( niektórych gości ) zlikwidować ?
      • Gość: Xy Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.aster.pl 29.11.05, 20:19
        Ja im z uśmiechem na ustach mówię, że moje mieszkanie to nie muzeum.
        Tych,z którymi jestem w większej zażyłości pytam dodatkowo, czy
        chciałby/chciałaby być eksponatem?
    • Gość: iga Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 19:09
      > wcześniej zawsze
      > do skarpetek mi sie przylepi ten syf, który miałem pod butami
      No to ja sie gospodarzom nie dziwie. I bardzo dobrze ze ci sie ten syf
      przyczepi, jak ci sie nawet nie chce porzadnie wytrzec butow przed wejsciem.
      Ja nikomu butow zdejmowac nie kaze, ale jak widze takiego chama co kilo gliny
      pod podeszwami do domu wnosi to mnie cholera trafia.
      • biv Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 19:53
        Nie rozumiesz biedaczko...
        Nie jest możliwe takie wytarcie butów, zeby nie został na nich ślad mimo, że
        wszyccy by bardzo chcieli. Paza tym i tak musisz zdjęć te buty w miejscu przez,
        które przechodzą domownicy a na pewno po każdym przejściu nie zamiatają
        podłogi, więc siłą rzeczy tam zawsze coś leży i to sie przykleja do skarpetek.
        Jak nie rozumiesz to przykro mi.
    • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 21:13
      Popieram zdanie, że mieszkanie to nie muzeum.
      Tak zdejmowanie butów, to głupota.
      Ja mimo nacisków nie zdejmuję, choćby z powodów zapachowych.
      Podobnie nigdy nikomu nie proponuję zdjęcia butów.
      A dywan?
      No trudno, po to są odkurzacze.

      Jedynym wyjatkiem kiedy zdjęcie butów ma sens, to totalna plucha na dworze, a
      mieszkanie w terenie bez dróg utwardzonych.
      Ale tych jest w miastach niewiele.


      Ps Dziś moje dzieci już nie bawią się na dywanie.
      Kiedyś, kiedy to robiły stosowaliśmy dwie metody.
      Zabawa w miejscu nieuczęszczanym (gdzies w końcu pokoju) i praktycznie zawsze
      na dodatkowym kocu, dość często pranym.
      Nie ma cudów, dywan po kilku latach użytkowania jest niezależnie od starań
      siedliskiem kurzu.
      • poika Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 01.12.05, 10:25
        nie chcialem sie tu udzielac, ale nie zdzierze. Mozesz nie rozumiec (to chyba
        najbardziej tu pasuje) albo nie podzielac punktu widzenia innych (to juz chyba
        chroniczne), ale nazywanie czegos glupota to chyba przgiecie.
        Od malego nie zdejmowalem obuwia - caly dzien w tym samym obuwiu - pomijajac
        fakt, ze toto powoduje rzeczone efekty zapachowe, jest po prostu nie zdrowe.
        Teraz zejmuje obuwie, gdziekolwiek moge - pracodawca zapewnia odpowiednie
        obuwie w pracy, w domu piersza rzecza jaka robie to zrzut tego balastu. W domu
        mam czysciej, skarpetki mi nie smierdza i stopy odpoczywaja.
        Mozna sie spierac czy wymaganie zdejmowania obuwia od gosci jest kulturalne czy
        nie, ale okreslanie kogos glupim, bo zwykl do szanowania swoich odnozy i pracy
        gospodarza? - typowy skok w konkluzje. Oczywiscie mozna rozwazac ekstrema - jak
        wchodze do kogos, kto woli gosci w butach (to czesto widac), szczegolnie jak
        wchodze na chwile, to zostaje w butach - w przeciwnym wypadku buty precz. I co
        jestem glupi, panie.nikt?
        • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 01.12.05, 18:35
          Nie napisałęm, że ktoś jest głupi, najwyżej, że wymóg zdejmowania butów to
          GŁUPOTA.
          A to jednak różnica.
          A, że nie lubisz butów?
          Twój wybór.
          ale daj wybrać innym.
          Nie każdy pracuje w sterylnym biurze, żeby pracować w kapciach.
          • poika Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 07:15
            zapewne uznasz, ze sie czepiam, ale stwierdzenie "Tak zdejmowanie butów, to
            głupota." nie ogranicza sie tylko do "wymogu zdejmowania obuwia". Mam rozumiec,
            ze to tylko niezreczne sformulowanie?
            • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 07:51
              ???
              • poika Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 08:02
                po kolei? ok.
                napisales (cytat) "Tak zdejmowanie butów, to głupota.". Oburzylo mnie to, bo
                sformulowanie wprost definiuje czynnosc zdejmowania butow (mozna np. zrozumiec,
                ze w butach sypiasz, bo przeciez "zdjemowanie butow, to glupota" :-) ). Z
                kontekstu Twojej wypowiedzi nie wynikalo, jakoby jedynie "wymog zdejmowania
                butow" okreslasz glupota. Stad moje pytanie - bylo to tylko Twoje niezreczne
                sformulowanie? Czy faktycznie jestes przeciwny zdejmowaniu obuwia ogolnie? :-)
                • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 08:10
                  uhahahaha.
                  Daj spokój. Watek jest o zdejmowaniu obuwia "w gościach", a nie idąc do łóżka.

                  Oczywiście, że nie myślałem o zdejmowaniu butów po powrocie do własnego domu.
                  To już inne warunki.

                  Ja np, kiedy wracam do domu, po dniu spedzonym w butach, owszem zdejmuję je,
                  ale też natychmiast myję nogi i zakładam nowe skarpetki.

                  Czy wyobrażasz sobie pójśie w gosci (pominąwszy ewentualną wizytę u kochanki),
                  czy jakąś kilkudniową gościną i wykonanie tych czynnosci?
                  • poika Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 08:30
                    > uhahahaha.
                    > Daj spokój. Watek jest o zdejmowaniu obuwia "w gościach", a nie idąc do łóżka.
                    >
                    > Oczywiście, że nie myślałem o zdejmowaniu butów po powrocie do własnego domu.
                    > To już inne warunki.
                    >
                    > Ja np, kiedy wracam do domu, po dniu spedzonym w butach, owszem zdejmuję je,
                    > ale też natychmiast myję nogi i zakładam nowe skarpetki.
                    >
                    > Czy wyobrażasz sobie pójśie w gosci (pominąwszy ewentualną wizytę u
                    kochanki),
                    > czy jakąś kilkudniową gościną i wykonanie tych czynnosci?

                    nie jasne, ze nie :-). Tyle, ze jak przeczytalem Twojego posta za pierwszym
                    razem, to odnioslem wrazenie ta rzekoma glupota dotyczy zarowno gospodarzy
                    stawiajacych takie wymogi (kwestia gustu, zalezy od relacji gospodarz-gosc -
                    jak sie ludziska dobrze znaja, to mozna poprosic o zdjecie obuwia, jak jakas
                    impreza czy przedstawiciel handlowy, to mozna sobie podarowac), jak i osob,
                    ktore zdejmuja obuwie automatycznie (tak jak ja - jak ktos twierdzi, ze obuwia
                    nie trzeba sie pozbywac i rzut oka na podloge, po ktorym stwierdze, ze wiecej
                    zachodu sprawi mi dopranie skarpetek, to oczywiscie zgadzam sie z gospodarzem :-
                    ) )
    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 21:57
      U mnie w domu jest OBOWIĄZEK ściągania papci, bo nie po to sprzatam, żeby co 5
      minut było błoto. Goscie dostają jakieś paputy do latania, niekoniecznie
      śmierdzące. A u misia mam swoje:)
      • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 22:10
        Straszna jesteś.
        OK u Misia, jesteś jak w domu,. on u Ciebie też. To inna sprawa.
        Ale gości wsadzać w papcie, to barbarzyństwo.
        Kurcze, a jakie masz kapcie dla swojego psa??
        • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 22:12
          aha, a propo pieska. A "tyłek" mu wycierasz??
          Bo wiesz, nie po to sprzątasz, żeby....
          • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 23:58
            Nie brudzi.
            • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:08
              uhaha, niemozliwe.
        • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 23:58
          Zawsze mogą biegac bez papci:)
          A piesek ma czyste łapki, bo mu wycieram jak wraca ze spaceru:P
          • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:05
            Buty też wycieramy.
      • renepoznan Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 22:17
        v.i.k.k.a napisała:

        > bo nie po to sprzatam,

        A co z talerzami i szklankami. Czy przynosza swoje czy też masz inna metodę.
        Ostatecznie nie po to sprzatasz by Tobie brudzili. Czym sie różni dywan od
        talerza.
        A jak siadaja na krzesłach. Ostatecznie przychodzą z dworu i sa zakurzeni. czy
        dajesz im ochraniacze??
        Sorry - to nie ma być złosliwośc. Ale czy nie uważasz, że szacunek dla Twoich
        gosci wymaga odrobiny poswiecenia?
        • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:04
          Często jest tak, że własnie przed wizytą gosci sie sprzata, więc nie po to latam
          z mopem godzinę, żeby ktoś mi w butach chodził. Zakładam również, że moi goście
          nie tarzają się po ziemi, dlatego Twoja obawa o moje krzesła jest
          nieuzasadniona. Co do talerzy-mam zmywarke, wiec kolejny problem rozwiązany:)
          Dywanów brak-jest tylko jeden, ze wzgledu na psa.
          • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:10
            Jeśli dywan nie jest problemem, to po co każesz im zdejmować buty?? Zresztą
            obuwie jest dopełnieniem stroju. Powiedz mi, jakbyś się czuła, gdybyś poszła na
            imprezę w odlotowej sukni i takich butach, a tam kazaliby Tobie je zdjąć, bo
            zabrudzisz parkiet??
            • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:13
              No przeciez napisałam wczesniej, że po to, by nie myc drugi raz podłogi.
              • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:19
                Jaja sobie robisz. To żaden powód.
                • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:22
                  Dla mnie wystarczający, bo nie lubie myc podłogi.
                  • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:31
                    Ja nienawidzę mycia naczyń, prasowania, a kontakt z kurzem, to dla mnie
                    katastrofa (jestem na niego uczulona) Jednak robię to, bo takie już jest życie.
                    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 10:53
                      Naczyń na szczęście nie muszę myć...no i nie prasuję:)
                      • Gość: alfons [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 11:54
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • lucyferciu Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 03:32
                No to po co masz myć dwa razy? Umyj tylko raz, jak pójdą sobie goście:)) A
                przed ich przyjściem to olej to:)
                • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 10:55
                  Tak nie moge-pies wnosi piasek, kłaczy itp, więc jak mają chodzić w skarpetkach
                  to musza po czystej podłodze:)
                  • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 11:16
                    Jesteś niekonsekwentna.
                    Pies wnosi piasek.
                    A goście odrobibnę na wytartych butach nie mogą??

                    Czyżby pies był dla Ciebie ważniejszy niz goście?

                    Oj, oj.
                    • lucyferciu Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 16:07
                      pan.nikt napisał:


                      > Czyżby pies był dla Ciebie ważniejszy niz goście?

                      U mnie, dla przykładu, koty są nie tylko ważniejsze od gości, ale też od
                      domowników:)))
                      • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 16:40
                        lucyferciu napisał:

                        > U mnie, dla przykładu, koty są nie tylko ważniejsze od gości, ale też od
                        > domowników:)))


                        szok!!
                    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 18:15
                      Pies nie potrafi ściągnąć papci, nie wymagaj za dużo.
      • Gość: ropa Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:37
        v.i.k.k.a napisała:

        > U mnie w domu jest OBOWIĄZEK ściągania papci, bo nie po to sprzatam, żeby co 5
        > minut było błoto. Goscie dostają jakieś paputy do latania, niekoniecznie
        > śmierdzące. A u misia mam swoje:)

        po tylu sponsorach którzy odwiedzaja cie pod poznaniem to rzeczywiscie musi byc
        syf uahahahah
        u misia masz swoje?uhahahaha a mis nie miał kolezanki w swoim wieku?uahahaha
    • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 22:07
      Gość w dom, Bóg w dom.
      To staropolskie przysłowie mówi chyba samo za siebie.
      A'propos dzieci na dywanie. Tak samo jak i Pan.Nikt. kładłam na podłodze koc. To
      najlepszy sposób, aby dzieci miały czysto. I jeszcze jedno. Jedynym sposobem
      uodpornienia się na różne zarazki jest kontakt z nimi. Nie mówię tutaj o
      totalnym brudzie, ale nie można wychowywać dzieci w sterylnych warunkach.
      • Gość: poznaniak Dobrusia o ile są zdrowe? IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 01:21
        • dobrusia_to_ja Re: Dobrusia o ile są zdrowe? 30.11.05, 01:34
          Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałam, ale chyba chodzi Tobie o to, że jeżeli
          dzieci są zdrowe. Prawda?? Ale jeśli są mocno uczulone na kurz, to w domu nie
          może być tapicerowanych mebli, dywanów, a podłoga musi być myta kilka razy
          dziennie. To bardzo złożony problem :( Ja pisałam o normalnych warunkach.
          • Gość: poznaniak Re: Dobrusia o ile są zdrowe? IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 02:33
            Nie uczulone na kurz. Pisałaś że muszą się uodparniać, czy chodziło tobie o
            uodpornienie przez brud wniesiony na dywan przez gości?, może coś nie rozumiem.
            • Gość: poznaniak Re: Dobrusia o ile są zdrowe? IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 02:35
              < Jedynym sposobem
              <uodpornienia się na różne zarazki jest kontakt z nimi. Nie mówię tutaj o
              <totalnym brudzie, ale nie można wychowywać dzieci w sterylnych warunkach.

              Niektóre muszą być tak wychowywane. Nie rozumiem uodparniania dziecka przez
              brud z butów?
              • dobrusia_to_ja Re: Dobrusia o ile są zdrowe? 30.11.05, 10:28
                Nie o to mi chodziło:) Temat sterylności wtrąciłam przy okazji. Ale prawda jest
                taka, że idealnie czystego dywanu nie ma, bo to niemożliwe. Musiałby być myty
                codziennie.
    • Gość: mag Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 29.11.05, 23:26
      Hmm macie rację nie jest ładnie zmuszać gości do zdejmowania butów,ale jeśli to
      robią z własnej woli ...ja osobiście uważam że zdejmowanie butów jest
      uszanowaniem i wyrazem szacunku dla gospodarzy dlatego sciągam, no chyba że
      gospodarz daje mi do zrozumienia, że mam tego nie robić. Cały świat arabski
      ściąga, na wschodzie europy ściągają.A co do zapachów hmmm trzeba ubierać takie
      buty i takie skarpety ażeby nie nie wydzielały zapachów, bez syntetyków, no i
      zmieniać co dzień;)) i będzie git. Pzdr
      • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 29.11.05, 23:53
        uhahah.
        Możan zmieniać codzien skarpetki (bo jak inaczej), mieć skórzane buty, i tak po
        pół dnia w butach, nogi większości mężczyzn, nie pachna perfumerią.

        Uszanowanie?
        Dziwne takie uszanowanie.
        Zdejmowanie butów, to raczej głupi obyczaj, a nie uszanowanie.
        Nie przesadzajmy, w końcu nie wchodzimy do kogoś prosto z obory.
        • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:09
          A jeszcze do do uszanowania:

          "...Trza być w butach na weselu...".

          Czyli pewnie dla uszanowania.
      • lucyferciu Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 03:43
        Gość portalu: mag napisał(a):

        > Cały świat arabski ściąga,

        Nie świat arabski, ale muzułmański. Islam to nie tylko kraje arabskie:( Ale
        zwyczaj ten to przede wszystkim ma podłoże religijne i kulturowe. Bo robią też
        tak Hindusi czy Chińczycy. Dom traktują jak świątynię. Nie raz tego
        doświadczyłem podczas podróży po Azji Południowo-wschodnej. A nas to jest
        zwykłe buractwo:(( nie podparte ani kulturą ani religią.


        > na wschodzie europy ściągają.

        No, chyba nie masz na myśli Białej Podlaskiej?:)))


        > A co do zapachów hmmm trzeba ubierać takie buty i takie skarpety ażeby
        > nie nie wydzielały zapachów

        A to już wynika tylko z kultury. Ale tej osobistej.
    • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 00:49
      Powiedzmy szczerze. Zdejmowanie butów "w gościach" to taka całkiem "buradzka"
      moda, ktorej dziwią się ludzie we wszystkich poza japonią cywilizowanych
      krajach.
      Ale w Japoni, to wynika z ich tradycji i religii.
      • l.george.l Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 01:45
        Zabawne, że na ten temat rozwinęła się tak gorąca dyskusja. Myślę, że powody, dla których jedna z podstawowych zasad savoir-vivru wzbudza kontrowersję i nie jest w niektórych domach przestrzegana są dwa. Po pierwsze nieuzasadnione trwanie przy tradycji wiejskiej, po drugie mała powierzchnia mieszkań i brak możliwości na wyznaczenie w nich strefy otwartej dla gości z podłogą odporną na zadeptanie i łatwą do sprzątnięcia i strefy prywatnej z dywanami czy wykładzinami.
        • Gość: poznaniak BRAWO l.george IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 02:38
          Wreszcie głos rozsądku!!!!
          Nie każdy z nas ma wielkie powierzchnie.
        • Gość: poznaniak Do l.george IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 02:42
          Dodaj jeszcze strefę na koc do zabawy dla dziecka.
          • pan.nikt Re: Do l.george 30.11.05, 09:42
            Bez przesady poznaniaku, chyba, że mówisz o skrajnie skromnych warunkach
            mieszkaniowych. Kocyk nie zajmuje tak dużo miejsca, a gości zazwyczj jest max
            kilku.
            • Gość: poznaniak Re: Miły panie nikt 29m kwadratowych IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 19:53
        • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 11:01
          Mam średniej wielkości dom, ale jakos nie przyszło mi do głowy go podzielic na
          strefę " dla gosci" i "nie dla gości". Goscie chodzą gdzie chcą, z wyjątkiem tak
          oczywistych miejsc jak np. sypialnia.
          • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 11:17
            Oj Ty chyba dziś masz zły dzień.
            Znów niekonsekwencja.


            v.i.k.k.a napisała:

            > Mam średniej wielkości dom, ale jakos nie przyszło mi do głowy go podzielic na
            > strefę " dla gosci" i "nie dla gości". Goscie chodzą gdzie chcą, z wyjątkiem
            ta
            > k
            > oczywistych miejsc jak np. sypialnia.


            Czyli jednak.
            Wydzielona jest jakaś strefa nie dla gości.
            • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 18:16
              Nie ma sztucznego podziału, dlatego tam gdzie chodza(prawie wszędzie), byłoby
              brudno.
              • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 18:55
                Zrozum. Gości to nie brudasy.
                Naprawdę pies wniesie więcej piasku, niż kulturalni goście.
                • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 19:31
                  I dyskusja sprowadza się do tego co wolno a co nie i w czyim domu. W każdym
                  razie ja zdania nie zmienię-moi goście wchodzą bez butów(do wyboru-w
                  skarpetkach, w paputach domowych)
                  • lucyferciu Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 20:22
                    v.i.k.k.a napisała:

                    > I dyskusja sprowadza się do tego co wolno a co nie i w czyim domu. W każdym
                    > razie ja zdania nie zmienię-moi goście wchodzą bez butów(do wyboru-w
                    > skarpetkach, w paputach domowych)

                    Czyli co? Przynoszą ze soba bambosze?:))
                    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 23:46
                      lucyferciu napisał:

                      > Czyli co? Przynoszą ze soba bambosze?:))
                      ### niekoniecznie-dostają moje:)
                  • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 22:35
                    ale Ty hetera jesteś uhahahahahahaha
                    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 23:48
                      Wiadomo:)))
                    • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 23:48
                      Porzundek musi być:P
                      • pan.nikt Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 23:57
                        Do diabła z takimi porzundkami.
                        Porzundek, to jest wtedy, jak żna sprząta, a mąż przyjmuje gości.
                        Uhahahaha
          • Gość: buuu [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.05, 16:10
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: kappi Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 30.11.05, 16:02
    • kokos1977 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 20:19
      eee tam większość społeczeństwa ściąga, ściągało ...czy oni wszyscy są burakami?
      • renepoznan Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 20:54
        kokos1977 napisał:

        > eee tam większość społeczeństwa ściąga, ściągało ...czy oni wszyscy są
        burakami

        Pytanie przewrotne ale sam na nie udzielileś odpowiedzi. Po prostu zasady
        kultury osobistej i grzeczności nie podlegaja zasadom pseudodemokracji.
        Większośc nie ustali wiążącej zasady, że chodzenie w skarpetkach jest przejawem
        kultury. A jeżeli w naszym kręgu kulturowym uznaje się za normę grzeczności
        chodzenie w butach (tak, tak, podczas wizyt nawet gospodarze)to chodzenie w
        skarpetach jest przejawem braku tej grzeczności.
        Jednak tak niektórzy gardłowali o tolerancji. Mnie nie przeszkadza, ze ktoś po
        swoim domu chodzi w skarpetach i żada tego od swych gości. Po prostu uznaję, że
        to nie dla mnie towarzystwo i tam nie chodzę. I nie mam problemu.
        • v.i.k.k.a Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 23:48
          renepoznan napisał:

          > Jednak tak niektórzy gardłowali o tolerancji. Mnie nie przeszkadza, ze ktoś po
          > swoim domu chodzi w skarpetach i żada tego od swych gości.
          ### nie w skarpetach, tylko paputach-gorylkach:)
    • albalonga Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 30.11.05, 21:47
      Zapraszam do Krakowa, tu to jest na porzadku dziennym. Jak mowie znajomym, zeby
      nie sciagali butow to patrza na mnie dziwnie.
      Jak bedziesz w Krakowie to radze sciagac buty zaraz za progiem, chyba ze
      odwiedzasz naplywowych Krakusow, to wtedy zachowuj sie wg mnie normalnie i wlaz
      w butach.
      Pozdrawiam z grodu Kraka uroczy grod "pod Koziolkami". Wspomnienie rogali mnie
      rozczula :-)
      • dobrusia_to_ja Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 01.12.05, 10:20
        Jestem zaskoczona tym, co napisałeś na temat Krakusów. Pierwszy raz słyszę o
        tym, że wchodząc do nich do domu ściąga się buty. W Krakowie mam rodzinę, moi
        rodzice znajomych, wszyscy są Krakusami z dziada pradziada i nigdy nie widziałam
        ,żeby ktokolwiek wchodząc do ich domów lub mieszkań zdejmował buty.
    • Gość: giga Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 00:04
      buractwo i tyle
    • Gość: Magda Trudno, wszyscy się wynoście! IP: *.starybrowar.pl 01.12.05, 14:10
      Jeny. Jak w "Kwoce" Brzechwy. :/
    • monika_04 Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 02.12.05, 07:48
      Zdejmowanie butów to po prostu typowo polski zwyczaj. Wiadomo przecież, że
      oznaką udanego życia rodzinnego są lśniące podłogi i nieskazitelny porządek,
      którego nie powstydziłby się żaden katalog meblowy. Dla mnie obuwie to część
      stroju, a w gościach się nie rozbieram ;) Nie wymagam też od swoich gości, ale
      niektórzy są tak wyszkoleni jak pies Pawłowa i ściągają na sam gest zapraszający
      do środka.
      • Gość: mp Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.pata.pl 04.12.05, 12:27
        ja zawsze sciagam u kogos buty- i nie uwazam sie za wiesniaka!!!
        jak czytam niektore wypowiedzi np. biv to sie zastanawiam dlaczego sie
        wzbraniacie przed zdejmowaniem butow!!!???
        ja zdejmowanie butow u kogos w domu uwazam za dobry przejaw...
        biv uwazasz ze gospodarz powinien po tobie sprzatac dywany i podlogi?!?!?!?
        a dlaczego Ty nie mozesz wyprac skarpetek po wizycie u takiego znajomego?!
        jezeli ten gospodarz daje ci smierdzace kapcie to swiadczy o nim podobnie jak o
        tobie to ze nie chcesz zdejmowac butow!
        wystarczy dbac o higiene stop i codziennie zmieniac skarpetki a przykrych
        zapachow nie bedziemy czuc.
        wymaganie zdjecia butow przez gospodarza za niekulturalne- ok zgadzam sie zupelnie.
        ale to gosc powinien zadbac o swoja higiene i zdjac buty aby uszanowac czystosc
        w czyims domu- i nie jest to wiesniactwo- wiesniactwo jest wtedy gdy masz
        dziurawe i smierdzace skarpetki.
        i niech nikt nie mowi ze trudno jest utrzymac higiene stop.
        mnie sie bardzo nogi poca ale troche checi i mozna skutecznie z tym sobie poradziec!
        bamberstwo......to tez przejaw jakiejs kultury, nieprawda???? a z tego co wiem
        to zwyczaje i zachowania wypada szanowac....
        • biv Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... 06.12.05, 19:59
          Niezłe pierdoły wypiszujesz.
      • Gość: Pener Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 217.153.224.* 08.12.05, 18:12
        Mysle, ze zdecydowanie bardziej skandynawski czy chociaz by czeski. Tam kazdy
        zdejmuje buty jeszcze przed wejsciem. A ze to nie ma nic wspolnego z
        goscinnoscia - inna sprawa.
      • Gość: michol Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 83.141.72.* 09.12.05, 21:38
        ja idác do kogokolwiek zdejmujé buty i moi goscie tez je zdejmujá. i nie uwazam
        tego za zadne wiesniactwo. u siebie w domu zawsze chodze bez butow, bo jest to
        zdrowsze dla stop i wygodne. i chyba nei znam nikogo, kto by chodzil w butach
        po wlasnym domu. jezeli ktos ma obawy o zapach swoich skarpetek, moze nie
        zdjemmowac butow, tez nie robie tego, jesli wiem, ze przed chwila mocno spocily
        mi sie nogi. a to, czy ktos w moim mieszkaniu chce zdjac buty czy nie,
        zostawiam gosciowi. no chyba, ze jest plucha, wtedy chamstwem by bylo brudzenie
        mi w mieszkaniu. ale racja- to chyba tylko polski zwyczaj-to zdejmowanie butow.
        ale uwazam, ze zdrowiej i przyjemnije jest dac odpoczac stopom niz je meczyc w
        obuwiu. mieszkaelm kiedys z 2 francuzami, ktorzy buty zdjemmowali tylko idac
        spac. paranoja.
    • Gość: nice Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 210.84.55.* 06.12.05, 03:57
      Uwazam , ze dobrze jest byc tolerancyjnym. Mieszkam w Australii i tutaj nikt
      nikogo nie wyzywa od burakow czy wiesniakow jesli chodzi o zdejmowanie butow w
      gosciach. Po prostu oczywiste jest, ze nalezy sie dostosowac do zasad
      obowiazujacych w danym domu. Wiadomo, ze odwiedzajac rodzine japonska zdejmuje
      sie buty i koniec. Sa domy w ktorych sie nie zdejmuje butow i tez dobrze.
      Pozdrawiam wszystkich forumowiczow i przesylam gorace (tutaj juz letnie)
      sloneczko. :-)
    • mankut400 u naszych południowych sąsiadów... 06.12.05, 20:13
      ...w Czechach i na Słowacji zdejmowanie obuwia PRZED drzwiami mieszkania jest
      czymś najzupełniej naturalnym i świadczy o dobrym wychowaniu.
      Trochę mnie bawią buty zostawione w bloku na klatce schodowej (!), ale "co kraj
      to obyczaj".

      Co do Poznania: u mnie w domu butów się nie zdejmuje, jak gdzieś idę po raz
      pierwszy z koleżeńską wizytą to staram się odgadnąć lokalny zwyczaj. Choć jak
      idę na wizytę "pod krawatem", to dobrowolnie ;) butów nie zdejmuję.
    • Gość: t Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 87.207.173.* 07.12.05, 12:52
      W USA też wszyscy zdejmowali buty , w przedpokoju i ja też zdjęłam,stał duży
      kosz z nowymi kapciami i każdy wybrał sobie bo są białe dywany-stałe w całym
      living-room [główny pokój]i wszyscy generalnie , w całej Californii maja takie
      dywany z dłuższym włosem niż polskie dywany.
      Mieszkam w wojewódzkim mieście , w Katowicach i też wszyscy tu zdejmują sami
      buty ,nawet dzieci,nikt ,nigdy nie wchodzi w butach na jasniutki dywan bo kantem
      buta możesz rysowac czarne kreski nie tylko na dywanie ale również na
      panelach, a przeciez buty są pastowane czarna pasta, która farbuje na trwałe
      wszystko. Wiec jak ? wejdziesz z butami i zniszczysz dywan za 500 zł?
      Noś dwugą parę skarpet w kieszeni i PERPEDES ,popryskasz buty i skarpety i nic
      nie śmierdzi.
      Myślę ,że jesteś ze wsi i masz zawsze dziurawe skarpety i nogi myte co tydzień
      i dlatego tak się pieklisz.W Hamburgu też zdejmują buty, albo unawiają się w
      kawiarni.
      Nigdzie nie byłeś i nic nie widziałeś !!!
      Mam do ciebie radę: ZAPRASZAJ DO KAWIARNI A NIE CHOĆ PO DOMACH !!!!! DOM to
      Przytulisko dla rodziny i tak jak che rodzina , tak ma być.Nie choć po domach!!!
      • Gość: poznaniak Do t MĄDRE STWIERDZENIE !!!!!!!!!!!!!! IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 00:49
    • Gość: Janek Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: 195.197.212.* 08.12.05, 11:09
      Do naturalnej inteligencji i jej zasad nalezy nie brudzic komus w ich
      pomieszczeniach. Dlatego nosze ze soba male, wlasne kapcie, ktore zakladam
      sobie bedac w goscinie. Nie czekam azeby ktos mi zwracal uwage.
      Naucz sie uzanowania drugiej wlasnosci.
      • Gość: Weteran Re: Zdejmowanie butów u kogoś w domu... IP: *.icpnet.pl 08.12.05, 16:26
        A jak to elegancko wyglada. Garnitur, biala koszula, krawat. I do tego kapcie
        albo skarpetki. No nie bo pęknę. A Wy to poważnie mówicie.
        Szczyt elegancji i kultury. Tylko bardziej pasujacej do dresu, grubego złotego
        łańcucha i sygnetu na kazdej łapie. :):):):):):)

        Ludzie, nie róbcie żenady twierdząc,że kapcie to kultura i elegancja. Chcecie
        to zakladajcie ale nie wciskajcie ze to elegancko.
        • Gość: poznaniak Do Weteran IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 01:01
          > A jak to elegancko wyglada. Garnitur, biala koszula, krawat. I do tego kapcie
          > albo skarpetki. No nie bo pęknę. A Wy to poważnie mówicie.

          Tak ubranym chodzi sie do pracy, na wesela, pogrzeby i śluby i nie trzeba
          ściągac butów.
          Może i z ciebie weteran ale czasy są inne. Jeżeli masz oficjalne spotkanie to i
          ubieraj się tak i nie musisz sciągać butów.
          Zawsze nie musisz iść do takiego domu i spoko.
          A jeżeli w zabłoconych butach wchodzisz na białe dywany, to sądzę ze nie jesteś
          mile widzianym gościem w danym domu. Zapraszanym z grzeczności lub względem
          innych osob.
          Nawet facet w <Garnitur, biala koszula, krawat ma obowiązekmycia nóg i zmiany
          skarpetek, tak często aby goście nie pousypiali!!
          • Gość: Weteran Re: Do Weteran IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 08:11
            Gość portalu: poznaniak napisał(a):

            > A jeżeli w zabłoconych butach wchodzisz na białe dywany, to sądzę ze nie
            jesteś
            >
            > mile widzianym gościem w danym domu. Zapraszanym z grzeczności lub względem
            > innych osob.
            > Nawet facet w <Garnitur, biala koszula, krawat ma obowiązekmycia nóg i zmia
            > ny
            > skarpetek, tak często aby goście nie pousypiali!!

            Jestem facetem w miarę kulturalnym i w zabłoconych butach na biały dywan (czy
            jakikolwiek inny)nie wchodzę. Od tego są wycieraczki. Poza tym - wybacz -
            jeżeli ktoś ma biały dywan w miejscu gdzie przyjmuje gości z zewnątrz to lepiej
            kogoś takiego unikać. To pożeracz pism dla kobiet i jego gust to poziom tych
            pism. Nie najwyzszy.
            Moze mam szczęscie ale wsród moich znajomych są ludzie traktujacy gosci z
            kulturą a nie jako potencjalnych "wrogów ich ukochanego dywaniku". Poza tym
            najczęsciej stac ich na wyczyszczenie dywanu - jezeli jest taka opotrzeba.
            Dywan nie jest dla nich a także dla mnie najwiekszym osiagnieciem zyciowym.

            O myciu nog i zmianie skarpetek nie dyskutuję - to sa rzeczy oczywiste.
      • Gość: poznaniak Do Janek Brawo !!! IP: *.icpnet.pl 16.12.05, 00:50
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka