agnissa
20.12.05, 02:32
Nie mam juz siły na mojego lekarza pierszego kontaktu. Choruje kilka razy w
ciągu roku, najczęściej są to infekcje dróg oddechowych. Wygląda to tak, ze
nie miewam grypy czy przeziębienia, ale zaczyna sie ostrym bólem gardła i
chrypką a później: zapalenie krtani, oskrzeli itp. Otóz nie zdarzyło sie żeby
lekarz pierwszego kontaktu mnie zbadał!!! Zawsze natomiast czasie wizyty u
lekarza pada magiczne pytanie: Co panią boli? Rozumiem, ze lekarz chce
wiedziec czy mam goroczkę, bóle, ale po tym pytaniu i mojej
odpowiedzi...badanie sie kończy. Nie ma juz zwyczajowego kiedyś osłuchania
pacjenta, tylko pani doktor łaskawie zagląda do mojego gardła i...wypisje
recepte na drogi antybiotyk. Bez badania, bez pytania czy jestem na coś
uczulona itp. Ręce opadają. Niedawno odnowiły się u mnie stare sprawy z
infekcją układu moczowego(dokuczliwe i bolesne), na moja prośbę o skierowanie
na badania i do specjalisty....pani doktor zapisała mi lek i kategorycznie
odmówiła skierowania. Po czym nastapiła krótka wymiana zdań, dlaczego nie mam
prawa wiedzieć co mi NAPRAWDĘ dolega i tym samym leczyć konkretną chorobe, a
nie widzimisie lekarza, który po raz kolejny testuje na mnie nowy,
nieskuteczny(jak sie okazało) i przede wszystkim drogi lek.
Poradzcie co mogę zrobić w tej sprawie, ewentulanie gdzie złożyć skargę na
lekarza. Czy warto zmienić lekarza,a jeśli juz to na kogo(jestem ubezpieczona
i nie stać mnie na to, aby dodatkowo leczyć sie prywatnie).