l.george.l
11.01.06, 09:34
Pani Musierowicz wyraźnie popularność pomieszała pod deklem. Miło, że w swych powieściach wykorzystała rzeczywiste środowisko, będące jednak dobrem wspólnym i położyć łapy prawa autorskiego na to się nie da. Nie widzę powodu, dla których urzędnicy występujący o dotację na rewitalizację kamienic mieliby pytać autorkę o zdanie czy mogą wspomnieć, że domy są słynne nie tylko z powodów architektonicznych, ale i dlatego, że stanowią tło literackie.