historyk12
05.02.06, 21:58
Do lekarza przyszedł człowiek o wyglądzie ministerialnem
- Co panu dolega ? - zapytałabym gdybym otworzyła wcześniej przychodnię.
- Mam, pani doktor, zapędy ... - odpowiedziałby "pacjęt" gdyby było otwarte
- Chyba zapaści ! - Odpowiedziałabym mają tę złotówkę więcej.
- Nie, zapędy militarystyczne - odpowiedziałby "pacjęt" o wyglądzie jak wyżej
- A czymże to się objawia, albowiem nie znam tej jednostki chorobowej -
odpowiedziałabym z powodu, że miałam grypę galopującą w czasie omawiania
spisu jednostek.
- A więc pani doktór, jak widzę lekarza to mam go chęć umundurować ...
- A dlaczegóż to ? - zapytałabym gdybym była podpisała ...
- Albowiem, wprowadzamy program tanie Państwo, w którym oszczędzamy na
osobach z wyższym wykształceniem, celem uzyskania pieniędzy na przejazdy do
Torunia z ochroną ...
- Ach, rozumiem jest panu uzależniony od grzybka hacu.. hacy...
halucynogennego zwanego Lactarius Toruniensis. Daje on objawy widzenia wroga
w każdym kto myśli innaczej i manipulacji tam gdzie akurat jej nie ma,wymusza
też imperatyw jeżdżenia ze Stolicy 417 km do najbliższej rozgłośni ....
- Czy można coś z tym zrobić ?
- Owszem, przestroić radio ... co prawda pojawi się syndrom odstawienia
objawiający się sfilcowaniem beretu ale poza tym leczenie ma łagodny
przebieg ...
- O to dobrze, całuję rączki i wywdzięczam się na parapecie tym pięknym
patentem oficerskim na papierze czerpanym z magazynu przyborów piśmiennych w
naszym Ministerstwie ...
- Gdy "pacjęt" oddalał się po gumnie ... a co ja mówię, przecież nie
otworzyłam tego dnia przychodni i "Pacjęt" odszedł był z sinymi usty albowiem
pocałował klamkę, którą z przezorności wyde.. wydęzyn.. wyze ... przetarłam
wacikiem nasyconem nadmanganianem potasu.
Ciężkie jest życie młodej lekarki na daleko wysuniętej rubieży, którą przez
brak złotówki na "pacjęta" ominęła możliwość otrzymania "patętu", ech ...
Do usłyszenia.