Dodaj do ulubionych

Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia

28.09.03, 15:41
To, że mężczyźni są z Marsa wie każda z Nas...Faceci są nieobliczalni-nie
sposób przewidzieć ich rekacji, zachowania zaraz "po',ani co gorsza jak się
okazuje nie można im ufać! Miesiąc temu zakończyłam 1,5 roczny związek z
facetem,który święcie w to wierzyłam, miał być tym JEDYNYM (czy tacy w ogóle
istnieją?).Mieszkaliśmy razem przez ostatnie pół roku, przeżywaliśmy razem
różnego rodzaju kryzysy,gdyż jest to facet z tzw. doświadczeniem...Mimo to
zdarzały się nam chwile uniesienia i całkowitej radości - raj na ziemi.To
była miłość od pierwszego wejrzenia-starocie?-jednak czasem się zdarza.
Dzielnie się broniłam przed tą miłością, On ma 32 lata, dwójkę dzieci i
rozwód od 3 lat...-gdzie ja wtedy miałam głowę??(Acha,tak na marginesie, ja
mam 23 i właśnie kończę studia).Ale ileż można się opierać i walczyć z
uczuciami?Oczywiście,nie zawsze było różowo, potrafiliśmy się pokłócić, ale
nie zdarzały się nam ciche dni, nie leciały talerze, pojawiały się tylko moje
łzy...Mimo to miłość ta dodała mi skrzydeł. Czułam się kochana, czułam się
wyjątkowo, czułam się jak prawdziwa kobieta...Może się to wydawać jednym
wielkim polem bitwy - z jednej strony milość, z drugiej ból i rozpacz. Ale
byłam silna, dzielnie stawiałam czoła tej sytuacji, jakby nie było stałam się
młodą żoną i matką. Dzieci mnie zaakceptowały, a ja pokochałam je jak własne.
Ślepo wierzyłam we wszystkie zapewnienia miłości, przyszłego małżeństwa,
naszych dzieci...Może to był błąd, ale w końcu jak można nie ufać Komuś, z
Kim się jest, z Kim wiąże się przyszłość??
Pojawiła się Ona, w zasadzie była zawsze - moja przyjaciółka. Znamy się 8
lat,razem kończyłyśmy ogólniak,razem kończymy studia. Była powierniczką moich
problemów,wiedziała praktycznie wszystko,co się działo. Zawsze Jej ufałam,a
Ona zawsze zapewniała,że nie zrobiłaby nic przeciwko mnie...jak widać, myliła
się. Na początku sierpnia byliśmy na wakacjach.Ja, On i dzieci.Mieliśmy wolne
miejsce, więc wzięliśmy Ją (jaka ja byłam głupia,że się na to zgodziłam!!,
choć miała na początku opory, ale wmówiłam sobie,że przecież nie może się nic
złego stać)...Już na miejscu zauważyłam, że jest źle, że za bardzo się
spoufalają...ale było już za późno. Dzień po powrocie, zostawił mnie,
wyprowadziłam się do Rodziców, a Ona zajęła moje miejsce...Bolu,który wtedy
przeżyłam nie da się opisać, gdyby nie znajomi (podziękowania dla Asi) nie
wiem,jakbym to przeżyła. Dwa noże w serce za jednym razem!! Jaka ja byłam
ślepa, że nie widziałam nic wcześniej!! Jaka głupia, że tak Im wierzyłam...
Nasi znajomi przeżyli szok, potępili Jej zachowanie, ale niestety nic nie
pomogło. Wszyscy są na nie, bo wszyscy wiedzieli jaki był układ, Jego
Rodzina, Jego pracownicy, Jej Rodzina, Nasi znajomi. Zrezygnowała z wielu
osób tylko dlatego, że poddała się jakiemuś oczarowaniu...Dodatkowo, jak sie
dowiedzialam, pojawila sie kwestia zemsty z Jej strony na mojej osobie...brak
mi slow...Zupelnie nie moge zrozumiec Jej postepowania, musiala niezle sie
nameczyc przez te 8 lat grajac taka mila i symaptyczna dziewuszke! Teraz
pokazala pazury...A ja jakos nie lubie dwulicowych ludzi...
Od Niego uslyszalam, ze nie pasujemy do siebie,ze mamy rozne zdania i
cele. A Ona podobno jest Ta Jedyna - śmiechu warte, bo ja takich zapewnień
słyszałam setki. Powiedział mi, że rozstaje się ze mną wbrew swojemu
sumieniu, ale wie, że tak będzie lepiej (jasnowidz?)...Rezygnować z miłości?
Bezpieczeństwa? Jej zaluje - gdzie podziała sumienie? Gdzie jest Jej
moralność? Pakuje się w życie, w którym dla mnie nie było tajemnic -
Dzieci, "Mąż", sex...Nie wiem, czy można to tlumaczyć tym, że jeszcze nigdy
nie miała chlopaka? Może chce się trochę pobawić? Mnie brak już słów i
łez...zwątpiłam w uczciwość, a co gorsza w miłość...Może kiedyś, Ktoś pozwoli
mi podnieść się z tego dna...
Nie życzę Im szczęścia, bo mnie odebrali cały mój świat, poczucie wartości
i bezpieczeństwa...a co najgorsze, nie czują się winni...
Obserwuj wątek
    • Gość: Amish Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 15:46
      Chcialbym Ci cos napisac, ale nie wiem co.... Moze tylko to, ze nie wszyscy
      faceci sa tacy? Tylko do tego czuje sie uprawniony!
      • Gość: Julka Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.wasosz.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 16:10
        Szczerze ci współczuję i wiem, że nie szybko się z tego otrząśniesz ale
        postaraj sie znaleść nowych znajomych - moze gdzieś wyjedź i zapomnij o nim.
        Tacy ludzie nie potrafią kochać i jestem pewna, ze tamtą też zostawi dla
        jakiejś koleżanki lub może będzie ją po prostu zdradzał. Też miałam
        wieloletnia przyjaciółkę, która okazała sie fałszywa i oszukała mnie. Wiem jak
        to boli ale głowa do góry. Najlepiej jest ufać samemu sobie !!!!!!!!!
        • magda_paw Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia 28.09.03, 17:47
          Dzięki za wyrazy współczucia...Najśmieszniejsze jest to,że ja niestety nie mogę
          stąd wyjechać :)Kończę studia, w tym roku się bronię - a co jest jeszcze
          bardziej dołujące to to, że robię to razem z Nią...Jestem skazana na Jej widok
          i nie daj Boże uśmiechniętą twarz!!A za rok, zobaczymy...ale czy wyjazd byłby
          najwaściwszy? Od miesiąca borykam się z dylematem - poddać się i skulić
          potulnie głowę czy może odwrotnie - podnieść się z marazmu, uśmiechnąć się do
          świata, a tym samym pokazać Im, że nie skończył się dla mnie świat?? Czasem
          nawet w to wierzę, wierzę, że tak jest dobrze - wyzwoliłam się z klatki - nie
          muszę prać, sprzątać, gotować; nie muszę dźwigać toreb z zakupami, nie muszę
          się martwić, aby to Jemu było jak najlepiej; nie muszę prasować dzień w dzień
          Jego koszul, biegać po piwo; mam czas, aby wyrwać się ze znajomymi na piwo, aby
          poczytać książkę, czy po prostu nic nie robić. Chcę zapisać sią na siłownię,
          chcę coś zrobić dla siebie...Mam nowe plany, marzenia...ale czasami, kiedy
          budzę się dopada mnie żal...za ramionami, za spojrzeniem, za ciepłem skóry, za
          tym wyjątkowym dotykiem...Wtedy do oczu napływają łzy bólu, wielkiego
          potwornego bólu...Oboje mnie okłamali, bezwzględnie, bez żadnych skrupułów. On
          chyba rzeczywiście nie potrafi już kochać, nie wiem dlaczego. Może co jakiś
          czas potrzebuje urozmaicenia? Kogos, kto bedzie przytakiwał na każde Jego
          słowo, Kto będzie potulny jak baranek? Ale muszę wierzyć i być silną, bo być
          może gdzieś Ktoś czeka na Moją Miłość...
      • magda_paw Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia 28.09.03, 17:50
        Hm...pozostaje mi tylko wierzyć, że nie wszyscy faceci są tacy...To, że Ty nim
        jesteś, to że odpowiedziałeś i to, że zrobiłeś to taktownie - może mnie tylko w
        tym utwierdzić...Ale ja nie wiem, czy mam jeszcze siłę, na taki rodzaj wiary...
        • Gość: Amish Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 09:51
          Ty moze i nie wiesz. Ale zapewniam Cię, ze masz i że sie jeszcze o tym
          przekonasz. Daj SOBIE szansę. Powodzenia!
    • samowolny Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia 29.09.03, 09:45
      Boże chroń mnie przed przyjaciółmi bo z wrogami sam sobie poradze....
    • Gość: Dkenka a ja Cię podziwiam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 11:52
      i życzę takiej postawy jak najdłużej:). Zdecydowanie wystaw światu swoją
      uśmiechniętą twarz. Wiesz koniec czegoś, jest początkiem czegoś lepszego...moja
      maksyma, choć czasami zapominam o niej:)......ale taka jest prawda...
    • Gość: Kawa Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragediaDO MAGDY IP: *.zab.citynet.pl / *.citynet.pl 29.09.03, 13:04
      magda głowa do góry . otrzasnij sie jak najszybciej.zacznij żyć na nowo. Niema
      tego złego co by na dobre nie wyszło.!Twoja przyjaciólka nie zbuduje swojego
      szczęścia na twoim nieszczęsciu. Tak w zyciu bywa.Nawet nie wiesz jakie Cię
      spotkało szczęście, że nie będziesz wychowywała dzieci frajera który tak Cię
      oszukał.Szukaj szczęścia wsród rówiesników kawalerów . Zycie przed Tobą. używaj
      go rozsądniej. Pozdrawiam.
    • magda_paw Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia - cd. rozważań 29.09.03, 13:38
      A co z Nia?? - nie rozmawiałyśmy od miesiąca z kawałkiem. Nie nawidzę Jej z
      całego serca za to, że przez długi czas badała grunt, wyczuła okazję i wkradła
      się w Nasze życie...Całą 8-letnią znajomość diabli wzięli...Jak można być tak
      zaszczutym?? Wydaje mi się, że i tak dość spokojnie zareagowałam...może ktoś
      inny na moim miejscu poszedłby do niej i strzelił ją w twarz?Ale nie...może
      chociaż ja zachowam godność...
      Bardzo straciła w moich oczach, okazała się zwykłą ... (panienką lekkich
      obyczajów). Najpierw startowała do Jego pracownika, później do drugiego (jakieś
      hobby?), aż w końcu padło na Niego samego - może w grę wchodzą pieniądze...?
      Kiedyś zapewne tego pożałują, tylko wtedy cały świat zapomni o dwóch marnych
      istotkach
      • Gość: śmiało Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia - cd. rozw IP: *.acn.waw.pl 29.09.03, 13:53
        Zapomnij dziewczyno o tym dupku. Są gorsze historie. A przyjaciółki ? Ja takich
        nie znam. Baba, która nie chce konkurować z babą, usuwa się i kontakty są
        sporadyczne. Żal ci tej znajomości z koleżanką. Bez sensu. To potwór. Znała
        cię. Gdyby nie, to okey, ale tak! Nie rób sobie wyrzutów nie mogłas niczego
        przewidzieć. Trudno wiazac się z kimś i przewidywać. W życiu nie ma tak. Nie
        cierpię bab z wypracowaną strategią i tych z lamusa, pewnych swojego i siebie.
        Trzymaj się. A tego łachudrę niech kopnie w dupę twoje serce.
    • Gość: Rafał Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.kalisz.mm.pl 17.11.03, 02:05
      Magdo,przezylem pare lat temu targedie taka jak Ty(niewspolmiernie mniejsza) i
      wiem co czujesz.Jestem od Ciebie mlodszy(mam 20lat),ale bylem z dziewczyna z
      ktora planowalismy przyszlosc.Wiem,ze to w tym wieku moglo byc glupie,ale my
      bylismy jak dwie papuzki... I nagle wszystko sie zwalilo,nie bylo Jej,nie bylo
      Nas,nie bylo nic... Przez kilka meisiecy nie moglem sie otrzasnac,przed ludzmi
      bylo OK,ale jak bylem sam to byla tragedia.Do tej pory (2lata) nie znalazlem
      dziewczyny... Nie wiem czemu,mam cos takiego w sercu,ze nie
      moge..jeszcze.Jestem w miare szczesliwy,ma ludzi ktorym moge zaufac,mam
      przyjaciol,towarzystwa dziewczyn mi tez nie brakuje.Brakuje tylko tej JEDNEJ.
      Ale wychodze z zalozenia,ze znajde TA jedyna i czekam. Ty tez uwierz w siebie i
      uwierz w to,ze nie kazdy facet jest taki... Zycze Ci powodzenia z calego
      serducha!
      • sarna2003 Re:Rafal i Magda, moze wy do siebie pasujecie? 17.11.03, 04:21
        Madziu, wiesz powiem ci sekret, nie kazdy jest zdolny do milosci. sa takie
        osobniki, kobiety albo mezczyzni, co nigdy nie kochaja nikogo oprocz siebie, a
        kazda sytuacje wykorzystuja i ida tam gdzie im bedzie lepiej......

        moze w ich przypadku swoj na swego natrafil i wczesniej czy pozniej to sie
        rozwieje?/ ty jestes mloda, piekna, teraz juz doswiadczona, dlatego zycie
        przed Toba. powiedz sobie ze to bylo takie 'learning expereince' i teraz
        bedziesz madrzejsza i ten nastepny bedzie ten o ktorym marzysz, smile, :).
        • charade posiadanie przyjaciółki 17.11.03, 14:28
          Smutna prawda jest taka, że posiadanie przyjaciółki/przyjaciółek to baaardzo
          ryzykowna sprawa, zwłaszcza jak się ma fajnego faceta. I zwłaszcza jak
          przyjaciółka jest niedowartościowaną babą bez chłopa, a i są takie, co mają
          chłopa, ale i tak kokietują facetów swoich przyjaciółek. Sama mam pod nosem
          takie sytuacje, na szczęście nie biorę w nich udziału, ale zażenowanie mnie
          ogarnia, jak na to patrzę... Celowo nie daję się zbliżyć do siebie żadnej
          kobiecie, właśnie z tego powodu. Jak sobie pomyślę, że mogłabym mieć
          taką "przyjaciółkę", to wymiotować mi się chce.
          Oczywiście wiele też zależy od faceta, skoro dał się skusić, to znaczy, że nic
          nie wart. Cóż Ci mogę powiedzieć, żadne z nich nie było wiele warte, więc nie
          ma co rozpaczać. Jesteś młodziutka, niedługo skończysz studia, życie przed
          Tobą, na pewno spotkasz niejednego faceta na swojej drodze. Czas leczy wszelkie
          rany.
          • ilecka Re: posiadanie przyjaciółki 17.11.03, 14:42
            ja akurat nie musze sie obawiac przyjasiolek, bo juz je sprawdzilam, za to
            wielkie zaskoczenie pzry rodzince!! moje kuzynki tak sie mizdrzyly to mojego
            chlopaka jak go poznaly, ze az niedobrze mi sie robilo! dzieki bogu moj chlopak
            uspokoil mnie i jeszcze taka smiechawe mielismy z moich kuzynek ze szok. no ale
            przy nastepnej wizycie bede uwazac. nie wiadomo do czego moga sie posunac...
            ogolnie bardzo ci wspolczuje ze przechodzisz przez takie cos... ja przez jakis
            czas mialam tak dosc facetow, ze ich znienawidzilam wszystkich... i wlasnie
            wtedy zjawil sie moj ksiaze z bajki... tobie zycze tego samego!! glowa do
            gory...

            :)
            pozdrowka
            iwona
            • Gość: Kretilla Re: posiadanie przyjaciółki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.03, 15:11
              Wszyscy nagle się zaczęli psy wieszać na nielojalnej przyjaciółce...ale - jeśli
              w ogóle możemy tu orzekać o winie - czy nie leży ona w takim samym stopniu,
              albo nawet większym po stronie pana????? Przecież mógły pozostać nieczuły na
              urok i flirciarskie zabiegi rzeczonej przyjaciółki...W moim przekonaniu nie
              zawsze "okazja musi czynić złodzieja". Nie chcę przez to powiedzieć, że
              postępowanie tej laski jest ok, ale dlaczego tak się dzieje, że wszyscy
              dostrzegają w niej esencję zła, a kolo jest usprawiedliwiony "bo to jej wina"...
              Tak czy siak, trzymaj się, Magdo...ciesz się życiem, raduj drobiazgami i bądź
              dla siebie najważniejsza.
    • Gość: mosad Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.11.03, 15:40
      Nie zrozum mnie źle, ale w całej Twojej historii umknął Tobie i wszystkim
      doradcom jeden drobny szczegół.Jakoś nikt łącznie z Tobą nie pochylił się nad
      jego pierwszą żoną(jak zrozumiałem- ślubną) a przecież to ona miała do niego
      jako pierwsza prawo i jako pierwsza musiała przeżyć to samo co Ty w tej chwili
      przeżywasz.Jestem trochę starszy od Ciebie i od Twojego byłego i tak zwane
      doświadczenie życiowe podpowiada mi, że naiwnością jest przekonanie, iż można
      zbudować swoje szczęście na krzywdzie innej osoby. Ty chciałaś zbudować swoje,
      zapominając, że jest kobieta, którą chciałaś zastąpić jako matkę jej dzieci i
      kochankę jej męża.
      • Gość: Kretilla Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.03, 15:51
        Jakbyś uważnie przeczytał pierwszy post i powiazał pewne fakty, to wiedziałbyś,
        że to nie nasza główna bohaterka stała się kością niezgody pomiędzy gościem a
        żoną....skoro byli 1,5 roku razem a on od 3 lat był rozwiedziony, to znaczy że
        nie rozwiódł sie z żoną z jej powodu, tylko jak budował drugi związek, był już
        wolny...Zatem stwierdzenie o budowaniu związku na krzywdzie innej kobiety jest
        strzałem kulą w płot...:(
    • Gość: mosad Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.11.03, 15:44
      Nie zrozum mnie źle, ale w całej Twojej historii umknął Tobie i wszystkim
      doradcom jeden drobny szczegół.Jakoś nikt łącznie z Tobą nie pochylił się nad
      jego pierwszą żoną(jak zrozumiałem- ślubną) a przecież to ona miała do niego
      jako pierwsza prawo i jako pierwsza musiała przeżyć to samo co Ty w tej chwili
      przeżywasz.Jestem trochę starszy od Ciebie i od Twojego byłego i tak zwane
      doświadczenie życiowe podpowiada mi, że naiwnością jest przekonanie, iż można
      zbudować swoje szczęście na krzywdzie innej osoby. Ty chciałaś zbudować swoje,
      zapominając, że jest kobieta, którą chciałaś zastąpić jako matkę jej dzieci i
      kochankę jej męża.Prawda jest taka, że facet z odzysku, ma już jakąś skazę,
      złamał już raz tabu i może to już robić wielokrotnie, więc tak bardzo się nie
      dziw. A poza tym wszystkim współczuję Ci i na pocieszenie dodam banalne
      stwierdzenie, czas leczy rany.
    • Gość: Krzych Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: 62.111.250.* 19.11.03, 07:56
      Witam
      Przeczytałem dokładnie twój post.
      Są ludzie i klamki.Myślę,że o tym już wiesz ( tylko czy uświadomiłaś sobie to -
      bo to dwie różne sprawy )
      Czasami wstyd mi za swój rodzaj ( jak i czytając o takich zdarzeniach )
      Przykro także ,że oprócz Ciebie rani też własne dzieci - bo przecież też na
      pewno to przeżywają. Szkoda jeśliby przyjęły model życia jaki on reprezentuje.
      Myślę ,że bardzo ważne jest dla Ciebie teraz nabrać dystansu do sytuacji tzn
      konieczne jest szersze spojrzenie na życie i świat , twój wiek i to co jeszcze
      dobrego ( i złego ) może Cię spotkać. Może jest to cena ( wiem że wysoka, ale
      weź pod uwage ,że są wyższe ) za Twoją mądrość życiową, którą każdy z nas w
      jakimś stopniu musi przyswoić.

      pozdrawiam


      "Na tyle się znamy na ile się sprawdzimy"
    • Gość: Martyna 28 Re: Ja,On,Ona - przewidywalna tragedia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.03, 17:14
      Dziweczyno , nawet nie wiesz jaka jestes SZCZĘŚCIARĄ , po mimo tego
      wszystkiego .Masz 23 lat , konczysz studia , jesteś wolna -swiat stoi przed
      Tobą. Teraz pomyśl sobie , że to jest jego w sumie trzeci związek, i
      wierz mi napewno nie ostatni.Wiesz co dla poprawienia sobie humoru to
      powinnaś Jej podziękować z podniesioną głową i dużym usmiechem na
      twarzy , że sobie Go wzieła i dzięki temu otworzyła Ci oczy, a na
      koniec powinnas Jej rzucić , ż e skoro Ciebie zostawił dla Niej , to
      i Ją zostawi , dla jakiejś innej. I wierz mi że będzie myślała o tym
      każdego dnia . A to juz jest nawet słodka zemsta , mając świadomosć że
      Ona o tym myśli i ta myśl ją wypala .A taki znowu związek nie ma
      praktycznie szans.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka