historyk12
10.02.06, 22:32
W dzisiejszych wiadomościach jest wywiad z Beatą Barczak, byłą dziennikarką
Faktów, która opowiada o kulisach swojego zwolnienia. Nie chcę się do tego
odnosić, bo nie znam dokładnie sprawy, więc trudno wyrobić sobie zdanie. Ale w
wywiadzie wstrząsnęła mną inna rzecz. Okazuje się, że BB nie ma pojęcia o
prawie autorskim. Jej nieprawdziwych wypowiedzi nie prostuje Biernat, ani nie
zwrócił na nie uwagi W. Sliwczyński, który jako naczelny na pewno czytał
wywiad przed zaakceptowaniem do druku.
Co jest nieprawdziwe - BB twierdzi, że skoro Fakty zapłaciły jej za artykuł,
to przejęły do niego prawa autorskie. To absolutna bzdura. BB sama przyznaje,
że nie miała umowy o pracę, a żeby dzieło było dziełem pracowniczym (tj takim,
do którego pracodawca przejmuje prawa majątkowe autorskie - wyłącznie
majątkowe, nie osobiste) muszą zaistnieć dwie przesłanki:
1. dzieło musi stworzyć osoba pozostająca w stosunku pracy (umowa o dzieło
takiego nie tworzy)
2. Dzieło musi powstać w ramach obowiązków służbowych pracownika (przy umowie
o dzieło nie ma zakresu obowiązków)
Czyli do artykułów p. BB jedynie sama BB ma prawa autorskie, nikt inny. Poziom
znajomości prawa (w tym przypadku Ustawy o prawach autorskich i prawach
pokrewnych) jest wśród wrzesińskich dziennikarzy zatrważająco niski.
------------------------
Kaczory - kleru psy