edziakr
21.02.06, 22:06
Nie jest tak, ze kazdy facet mysli tylko o zdradzeniu zony (partnerki), ze
jest zwyklym samce. To nie tak. Żeniłem się z miłości. Ona okazała sie z
tych, ze do slubu bardzo się starała, po juz nie bardzo. Bo po co? Bielizna
dla męża mogła byc brudna, nieładna, wygnieciona. Wspólne wyjścia do teatru,
restauracji? Po co, jak można było posiedzieć w domu i oglądać w kółko TV.
Dzieci podrastały i niewiele się zmieniało. Z czasem seks raz w miesiącu był
naduzyciem z mojej strony, bo ona już urodziła i po co te głupoty jej.
Z miłej, zgrabnej i wesołej dziewczyny stała się chamską, grubą babą. Wciąż
trwałem, bo przysięgałem i chyba wciąż kochałem. Miarka się jednak przebrała.
Lata abstynencji i śmiesznej z perspektywy zmarnowanych lat,wierności
fizycznej żonie nie mają już żadnego sensu. Odchodzę od niej (duchowo
zrobiłem to juz jakiś czas temu). Będzie ktoś nowy. Odmienię swoje zycie.