Dodaj do ulubionych

Problemy podczas rekrutacji na studia

20.05.06, 15:20
Jak zwykle rozwiazaniem jest kapitalizm - sprywatyzowac szkolnictwo wyzsze i placic za edukacje. Ktos, kto bedzie placicl za studia, nie bedzie zdawal na kilka kierunkow.

Jak mawial Kisiel: socjalizm to system, ktory toczy bohaterska walke z problemami w innych ustrojach nieznanymi. Zafundowalismy sobie socjalizm, a teraz 90% czasu zajmuje nam walka z jego patologiami.
Obserwuj wątek
      • przerach Re: Problemy podczas rekrutacji na studia 25.05.06, 23:06
        Taki system na UAM działał już od dwóch lat, ale to w żadnym stopniu nie zmienia nieodpowiedzialności kandydatów. Przykłady z prac Komisji Rekrutacyjnych są liczne: kandydat dowiaduje się na kierunku (uczelni) A, że dostał się. Na kierunku (Uczelni) B po ponad tygodniu od ogłoszenia wyników (również w Internecie) zgłasza się i z radością w głosie wieści Komisji, że jako zakwalifikowany do przyjęcia ('de facto' przyjęty) rezygnuje, bo dostał się na kierunek A, o czym dowiedział się przed trzema tygodniami, a do nas zgłosił się tylko po to, by odebrać dokumenty. I w takich sytuacjach człowiekowi po prostu nóż się w kieszeni otwiera. A co jako członkowie Komisji usłyszymy od osób, którym niewiele zabrakło, ale nie dostali się z powodu samouwielbienia 'wielokierunkowców', to nasze.
          • przerach Re: dziwne, nie macie list rezerwowych? 31.05.06, 00:18
            > To jest WASZ błąd w zarządzaniu. Można przewidzieć, że zrezygnuje powiedzmy
            > średnio 5 osób i zrobić listę dla tych 10 osób, które są poniżej progu...

            To jest tylko teoria - teoria osoby, która nie zna realiów rekrutacji. Problem zasadza się generalnie na tym, że nigdy nie będziesz pewna, czy w tej 10 sytuacja nie powtórzy się - to jest tylko odwleczenie sprawy w czasie. Druga sprawa - tzw. lista rezerwowa nie jest listą, którą mógłby podpisywać Rektor, bo oficjalne procedury takich list nie przewidują - oficjalną drogą jest wyłącznie odwołanie składane w trybie, o którym każdy kandydat informowany jest w indywidualnej decyzji (to wynika z KPA). Każda tego typu decyzja jest decyzją administracyjną, podejmowaną w określonym czasie i każde odstępstwo od ustalonych procedur (w tym odwoławczych) natychmiast jest zaskarżane (skutecznie). Weszcie trzecia sprawa: czynniki ekonomiczne (wielkość dotacji budżetowej) oraz organizacyjne limitują możliwości przyjmowania określonej liczby kandydatów. I nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy mamy kierunek, na który przyjmowanych jest np. 36 osób, a dodatkowy 'limit' zapasu ustalony zostanie na 12 osób. W przypadku, gdy owa 12 nie zrezygnuje ...

            Zadowoleni z siebie kandydaci na ogół z tego nie zdają sobie sprawy i trudno o to mieć do nich pretensje, bo i skąd mają znać te uwarunkowania. Ale rzeczywistość jest taka, że w wieloletniej praktyce tacy delikwenci jasno i bezczelnie albo mówili 'co ich obchodzi, że innych czeka droga odwołań', albo 'przecież w końcu inni gdzieś się dostaną'. I wtedy zastanawiam się, w jaki sposób zgrane paczki licealistów po balu maturalnym zamieniają się w stada egoistycznych, egocentrycznych kandydatów na studia.

            • mario-radyja nie jest mi znana procedura rekrutacji, 05.06.06, 00:49
              ale oczekiwanie od maturzystów, że z próżni domyślą się jakie są konsekwencje
              ich spóźnionej rezygnacji (z którymi nigdy nie będą mieli do czynienia), jest
              absurdalne. Wybór uczelni jest dla nich najważniejszym wyborem w życiu i wielu
              będzie decyzję odkładać do ostatniej chwili.

              Procedury rekrutacyjne powinny być dopasowane do rzeczywistości, a nie na
              odwrót. Skoro studenci mają wybór, to będą z niego korzystać. Rozumiem, że
              każda uczelnia sama ustala procedury rekrutacyjne, zapewne uchwałą Senatu.

              Zastanawiam się co robicie z miejscami, z którego osoba przyjęta zrezygnowała?
              • przerach Re: nie jest mi znana procedura rekrutacji, 05.06.06, 10:46
                > ale oczekiwanie od maturzystów, że z próżni domyślą się jakie są konsekwencje
                > ich spóźnionej rezygnacji (z którymi nigdy nie będą mieli do czynienia), jest
                > absurdalne.

                Z jakiej próżni - chyba z własnej samolubności. Przecież dotyczy to osób, które już od pewnego czasu wiedzą, że dostały się na inne studia. Czy tak trudno wówczas zrozumieć, że przyjęcie na wymarzony (lub wybrany) kierunek studiów oznacza konieczność zrezygnowania z innego, na którym wiele osób niecierpliwie czeka na taki przejaw dobrej woli?

                > Wybór uczelni jest dla nich najważniejszym wyborem w życiu i wielu
                > będzie decyzję odkładać do ostatniej chwili.

                Gdy o podjęciu takiej decyzji decydują czynniki pozamerytoryczne - oczywiście.

                > Zastanawiam się co robicie z miejscami, z którego osoba przyjęta zrezygnowała?

                Miejsca te - po złożeniu rezygnacji po podpisaniu przez Rektora list osób zakwalifikowanych do przyjęcia lub po skreśleniu z list osób, które nie dotrzymały warunków (np. dostarczenie świadectwa lub (i) deklaracji o podjęciu studiów) kierowane są do wykorzystania w toku procedury odwoławczej (i tylko w ten sposób). To właśnie sprawia, że 'wielokierunkowi' kandydaci powinni zastanowić się nad swoim postępowaniem, gdyż innej drogi wykorzystania tak zwolnionych miejsc po prostu nie ma - każda inna byłaby niezgodna z prawem.

                Czy tak trudno zrozumieć, że jeżeli kandydat dostaje się na wymarzony kierunek, powinien - choćby w imię SOLIDARNOŚCI z innymi kandydatami (niekiedy kolegami ze szkoły lub z przysłowiowego podwórka) - jasno określić swój wybór i podjąć stosowne kroki w tym kierunku?

          • przerach Re: Problemy podczas rekrutacji na studia 31.05.06, 00:29
            Gość portalu: pi napisał(a):

            > Zabawne, bo 2 lata temu dostalem sie na UAM i AM. Nastepnego dnia po ogloszeniu
            >
            > wynikow na UAMie zglosilem sie do komisji rekrutacyjnej, zeby zrezygnowac i
            > co??? Przemila pani odmowila i poradzila mi, zebym po prostu nie przyniosl
            > dokumentow, w ten sposob po ok 3 tygodniach laskawie mnie wykreslili...

            Z chwilą, gdy Twoje nazwisko znalazło sie na liście podpisanej przez Rektora, jakakolwiek Twoja reakcja (złożenie rezygnacji) nie miała już wpływu na dalsze losy rekrutacji (a i rola Komisji Rekrutacyjnej w bezpośrednich, przeddecyzyjnych kontaktach z kandydatami już się skończyła. Z tego powodu Komisja (która po przedstawieniu list Rektorowi i tak ma nadal pełne ręce roboty, bo od tego np. zależą terminy odwołań lub potwierdzenie przez przyjętych woli studiowania, czynnościami zbędnymi i nie dajacymi ŻADNEGO efektu (z punktu widzenia procedury rekrutacyjnej) już się po prostu nie zajmuje. A że AM ogłasza listy wcześniej niż UAM, akurat Twój przykład dobrze ilustruje to, o czym pisałem w pierwszym liście (w drugim zresztą też).
            • Gość: pi Re: Problemy podczas rekrutacji na studia IP: *.icpnet.pl 31.05.06, 10:57
              1.Odwoływanie się do drugiego listu , który został napisany po moim wpisie jest
              po prostu nieuczciwe 2.Dlaczego w przypadku rekrutacji do LO jest możliwe
              porozumienie między szkołami ,a w przypadku szkół wyższych nie? Czyżby jakaś
              żle pojęta ambicja ,że każdy sobie sterem ,żeglarzem , okrętem... 3.Mam
              nadzieję ,że UAM przy listach przyjętych poda w tym roku punktację ,czego w
              moim roczniku na wielu wydziałach nie było, a co w przypadku odwołań miało duże
              znaczenie(nie wiadomo było czy jest sens, żeny się odwoływać, skoro nie
              wiadomo, ile zabrakło).Tłumaczono to ochroną
              danych:)
              • przerach Re: Problemy podczas rekrutacji na studia 31.05.06, 11:46
                > 1.Odwoływanie się do drugiego listu , który został napisany po moim wpisie
                > jest po prostu nieuczciwe.

                A to niby dlaczego? - przecież akurat podany przez Ciebie przykład idealnie
                ilustrował to, o czym wcześniej pisałem - dotknięty (dotknięta) nie byłeś
                (byłaś) , bowiem na forum i tak jesteś (w przeciwieństwie do mnie) całkowicie
                anonimowym gościem.

                > 2.Dlaczego w przypadku rekrutacji do LO jest możliwe
                > porozumienie między szkołami ,a w przypadku szkół wyższych nie? Czyżby jakaś
                > żle pojęta ambicja ,że każdy sobie sterem ,żeglarzem , okrętem...

                Aby tak się nie wypowiadać, drogi gościu pi, powinieneś (powinnaś) zrozumieć, że
                w przeciwieństwie do szkół średnich uczelnie dysponują (oczywiście w ramach
                zakreślonych ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym) pewną autonomią, która
                przejawiać się może np. w stosowaniu określonych procedur, a w efekcie do
                dążenia do wypracowania pewnego określonego profilu studenta i absolwenta,
                kształconego w ściśle określonym, specjalistycznym zakresie. W przeciwieństwie
                do szkół średnich w grę wchodzi jeszcze jeden czynnik - takie 'przekazywanie'
                kandydata (informacji o nim) musiałoby odbywać się między ośrodkami akademickimi
                (miastami), a tym kandydaci mogą nie być zainteresowani; całkowicie pozostawiam
                na boku sprawę ich pełnoletności i zdolności do samodzielności podejmowania
                decyzji (prawnych). Z tych powodów nie porównuj procedur stosowanych przez
                Kuratoria z rekrutacją na studia.

                > 3.Mam nadzieję ,że UAM przy listach przyjętych poda w tym roku punktację,
                > czego w moim roczniku na wielu wydziałach nie było, a co w przypadku odwołań
                > miało duże znaczenie(nie wiadomo było czy jest sens, żeny się odwoływać, skoro
                > nie wiadomo, ile zabrakło).Tłumaczono to ochroną danych:)

                Spójrz na to z drugiej strony: a dlaczego przy wynikach osób, które nie zdały
                egzaminów (lub miały bardzo mizerne wyniki z egzaminu dojrzałości) nie podać ich
                danych osobowych? Z tego powodu praktyką stosowaną np. na moim Wydziale było
                podanie szczegółowych wyników wyłącznie z numerami kandydatów i z wyraźnie
                określoną granicą przyjęć. Poza tym została wywieszona imienna lista osób
                przyjętych. Dodatkowo wszyscy kandydaci w decyzjach negatywnych otrzymali
                szczegółową informację, zawierającą również próg, przekroczenie którego było
                wymagane do przyjęcia (wzór tego zawiadomienia był zresztą stosowany na całej
                Uczelni). W naszym przypadku wszystkie te informacje dostępne były również w
                serwisie internetowym (w którym - jeśli ktoś sobie zachował linki - dostępne są
                do dnia dzisiejszego).

                Składanie odwołań przez pryzmat świadomości liczby uzyskanych punktów jest dużym
                nieporozumieniem. Przede wszystkim zawsze wielką niewiadomą jest liczba osób,
                które znajdując się na liście zakwalifikowanych do przyjęcia na studia, nie
                wypełnią wymogów i w efekcie zostaną skreślone z listy jeszcze przed
                rozpatrywaniem odwołań. Drugi powód, dla którego decyzji o składaniu odwołania
                nie należy podejmować w oparciu o informacje o liczbie otrzymanych punktów jest
                bardzo oczywisty: wśród tych, którzy nie dostali się, zapewne są też osoby,
                które w końcu dostały się na inne studia (rozrzut kierunków dla jednego
                kandydata jest niekiedy zadziwiający), w związku z czym zapewne już nie będą
                odwoływać się od negatywnej decyzji. Tak więc świadomość wyników innych (przy
                dokładnym zapoznaniu się z decyzją o nieprzyjęciu oraz dostępnymi danymi z
                rekrutacji) nie powinna mieć wpływu na najważniejszą - przynajmniej dla
                nietórych - z dotychczasowych decyzji życiowych. Jeżeli ta decyzja ma wynikać
                tylko z czystej matematyki, a nie ze świadomego wyboru i świadomości swoich
                preferencji, zainteresowań i uzdolnień, to lepiej by nie była podejmowana wcale.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka