Dodaj do ulubionych

przełożony

28.12.06, 21:50
W firmie, w której pracuję jest taki jeden menedżer... Mało umiejętności,
kłopoty z kojarzeniem, marna wiedza. Generalnie zawsze znajdzie kogoś, kto
wyręczy go w zadaniach (z którymi sobie nie poradzi)... a potem się pod tym
podpisze, a jakże by inaczej. Ludzi ma za nic. Znajdzie sobie zawsze
jakąś "ofiarę" i wyżywa się na niej. Swoje błędy zawsze zwala na kogoś
innego. Przez takie metody paru osobom podziękowano, inni sami odeszli. A
najgorsze jest to, ze zarząd uważa tę osobę za super menedżera i jakiekolwiek
uwagi pozostają bez żadnej reakcji. I co zrobić z takim przypadkiem???
Obserwuj wątek
    • xy_xy Re: przełożony 28.12.06, 21:57
      To się nazywa mobbing.
      Modne słowo, ale ludzie naprawdę nie wiedzą, jak sobie z tym radzić
      i odchodzą, albo boją się o utratę pracy i poddają się.
      praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3802524.html
    • pan.nikt Re: przełożony 29.12.06, 09:27
      I tak jest wszędzie na świecie.
      Niedawno takiego zakompleksiaka (mojego szefa, któremu powiedziałem co myślę, o
      dziwnej technologii, którą próbował wprowadzić) odczułem na "własnej skórze" i
      to w Szkocji.

      Później się uspokoiło, wprowadzono technologię, która ja proponowałem i
      spokojnie pracujemy, bo fachowców ci u nich brak. Żyjemy sobie spokojnie.

      • Gość: kiks4 Re: przełożony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 12:11
        recuerdo.r napisał:
        W firmie, w której pracuję jest taki jeden menedżer... Mało umiejętności,
        kłopoty z kojarzeniem, marna wiedza
        -----------
        Bardzo precyzyjnie opisałeś tego pana, w każdej firmie jest taki,w mojej też.
        Ostatnio oglądałem serial BBC pod tytułem : Office, jest dostepny na DVD. Tam tez jest taki typ.
        Najlepszy sposób na karaluchy - to polubic je, bo pokonac ich sie nie da.
        Trzeba ścierpieć i przeczekac, aż sam wpadnie- bo niestety jest szefem i tego nie przeskoczysz.
        • recuerdo.r Re: przełożony 30.12.06, 13:26
          Gość portalu: kiks4 napisał(a):

          > Najlepszy sposób na karaluchy - to polubic je, bo pokonac ich sie nie da.
          > Trzeba ścierpieć i przeczekac, aż sam wpadnie- bo niestety jest szefem i tego
          nie przeskoczysz.

          hmm... niezłe z tymi karaluchami... świetne porównanie. Myślę jednak, że samo
          czekanie to kiepska metoda. Czekamy już prawie 4 lata, aż wpadnie i nic. No bo
          przecież zawsze winny jest ktoś inny. Tylko zatruwa życie innym, a sam świetnie
          się ma. I nie rozumiem tylko jak to jest możliwe, że ci wyżej nie widzą jaki
          jest naprawdę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka