Dodaj do ulubionych

nacięcie krocza

09.01.07, 22:14
Witajcie,
w ramach "rodzić po ludzku" dużo się mówi o prawie kobiety do informacji o
czekających ją zabiegach, np. o konieczności nacięcia krocza. Dzisiaj w
szkole rodzenia dowiedziałam się, że w szpitalu na Lutyckiej nie ma zwyczaju
informowania rodzącej o nacinaniu krocza - chyba w myśl zasady, że opinia
kobiety nikomu do niczego nie jest potrzebna, jeśli i tak trzeba (?)
naciąć... Tnie się i koniec, a kobieta i tak w ferworze walki niczego nie
zauważy, a potem się ją zszyje i już, więc o co tyle hałasu.
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń - czy w Waszym przypadku też tak było? A
czy którejś z Was w ogóle nie nacięto (szczególnie pierwiastki)? Choć trudno
mi w to uwierzyć widząc wyniki "rodzić po ludzku w Poznaniu".
Pozdrowienia dla wszystkich!
Obserwuj wątek
    • agawa5 Re: nacięcie krocza 09.01.07, 23:03
      mojej kolezanki w sw. Rodzinie nie nacieto bo....stanowczo zaprotestowała, mąż
      również. Oczywiscie nic sie jej nie stało, żadnego pekniecia. Ja bylam nacinana,
      niestety ale byłam poinformowana. Nieinformowanie o zabiegu i brak zgody
      pacjenta wg prawa jest karalne. Mozna zażądac odszkodowania droga sądową. Każdy
      człowiek sam o sobie decyduje. A Lutycka wogole ma dziwne zwyczaje.
      • arvenha_81 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 00:09
        Tzn. jakie dziwne zwyczaje ma? Ja nie jestem lekarzem, a czytałam tak skrajne
        opinie, że myślę, że warto się jednak zdać na kogoś kto ma dyplom... Są historie
        o braku nacięcia, gdzie wszystko skończyło się super, ale czytałam i taką, gdzie
        dziewczyna pod wpływem głoszonych opinii stanowczo nie zgodziła się na nacięcie
        i potem pisała, że to był straszny błąd, bo długo po porodzie nadal ma problem z
        utrzymaniem nie tylko moczu, ale i stolca... Może opowieść ekstremalna.... nie
        wiem, ale tak do końca nie czuję się też dobrze "wtrącając" się w cudze
        kompetencje, jeśli nie znam się na tym, a i środowisko lekarskie z tego co
        czytałam nie ma jedynej słusznej opinii...
        • baska2222 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 08:55
          Zgadzam sie z Toba. Chyba tez wolalabym byc nacieta niz popekac wszedzie gdzie
          sie da....
          Jednak cytujac za Wyborcza, w Szwecji wykonywane jest 40% (bodajze) naciec a u
          nas 90%.
          Czy to oznacza ze Polki sa inaczej zbudowane? Nie sadze.
          Chodzi o to zeby nie traktowali tego zabiegu tak rutynowo:(
          A tak niestety jest.
          • monika_81 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 09:32
            Mi również nacinali krocze (rodziłam na Polnej) i było to dość spore cięcie, a
            mała i tak troszkę mnie rozerwała. Fakt, że córcia urodziła się duża, bo ważyła
            4090. Wiem jednak, że gdyby mnie w ogóle nie nacinali to byłabym tak
            porozrywana, że nie wiem, jak długo musiałabym się goić. Myślę, że dużo też
            zależy od tak jak kobieta współpracuje w trakcie porodu. Nam na szkole rodzenia
            mówili, że warto powiedzieć, że chce się spróbować, bez nacięcia i jeśli ktoś
            był pilnym uczniem i umie oddychać, przeć itp. to może się udać. Oczywiście,
            wszystko zależy też od wielkości dziecka, bo wiadomo, że co innego jak dziecko
            ma np. 2300, a co innego jak moja maluda. Choć, przyznam się szczerze, że moje
            doświadczenie ze szkoły rodzenia nie za bardzo się przydało, bo mimo, że
            starałam się to chyba mi nie wychodziło do końca to oddychanie.
            Myślę, że warto powiedzieć, że chce się spróbować rodzić bez nacięcia, ale
            ostatecznie warto zdać się na lekarza i jeśli on stwierdzi, że lepiej ciąć to
            chyba warto się na to zdecydować. Uważam, że łatwiej goi się rana nacinana niż
            pęknięcie.
        • agawa5 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 09:41
          Kazda z nas ma wolny wybor i problem nie lezy w kwestii naciac czy nie ale w tym
          ze kobiete nalezy spytac o zdanie i je uszanowac bez wzgledu na konsekwencje.
          • karmeliza Re: nacięcie krocza 10.01.07, 11:33
            Mam podobne zdanie jak Agawa - niepotrzebnie mieszamy dwie sprawy ze sobą-
            medyczne wskazanie do nacięcia a prawo rodzącej do informacji gwarantowane
            kodeksem karnym (odpowiedni cytat pojawił się w wątku o szkołach rodzenia -
            dzięki!). Ja sama nie jestem fanatycznym przeciwnikiem nacinania i wiem, że są
            wskazania do wykonania tego zabiegu (moja siostra raz rodziła z nacięciem, a
            raz bez i stanowczo twierdzi, że lepiej goi się rana nacięta niż pęknięta), ale
            czym innym jest procedura, w której z góry zakłada się, że nie ma potrzeby
            informowania rodzącej o planowanym zabiegu. To właśnie taka samowola rodzi
            potem różne patologie, które mogą dotknąć każdego.
            Ponadto odsetek nacięć jest w Polsce tak potężny, że można mieć także jako laik
            bez dyplomu uzasadnione wątpliwości, że większość tych nacięć odbywa się
            rutynowo, a nie ze wskazania medycznego. Zresztą nacięcia bardzo często
            spowodowane są pozycją w II fazie porodu - krocze bardziej narażone jest na
            pęknięcie, kiedy trzeba rodzić w nienaturalnej pozycji na plecach. Więc na
            dodatek jest to zamknięty krąg - każą rodzić na plecach, a to skazuje kobietę
            na nacięcie. Przyznała to sama położna - powiedziała, że trzeba rodzić na
            plecach, bo wtedy lekarz ma lepszy dostęp i może zrobić nacięcie, a potem
            przyznała, że w sumie nie trzeba by było robić nacięcia, gdyby się rodziło w
            pozycji wertykalnej...
            Sama wybieram się nadal na Lutycką, ale przynajmniej wiem, że od początku muszę
            się domagać informacji - i nawet jeśli to tylko sztuka dla sztuki, to trzeba
            wprowadzać standardy.
            • agawa5 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 12:52
              Przyznała to sama położna - powiedziała, że trzeba rodzić na
              > plecach, bo wtedy lekarz ma lepszy dostęp i może zrobić nacięcie, a potem
              > przyznała, że w sumie nie trzeba by było robić nacięcia, gdyby się rodziło w
              > pozycji wertykalnej...

              Moze to głupie, ale chyba trzebaby jednego lekarza z drugim odsunac od porodu.
              Jak nie ma komplikacji to wynocha, po co psuc pracę położnej, ktora dobrze wie
              jak powinno sie porod prowadzic ale boi sie szanownego doktorka.
              • arvenha_81 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 13:47
                Zgadzam się, że powinnyśmy być pytane, chociaż problem na jakiej podstawie
                podejmujemy decyzję nadal pozostaje - ale to już inna bajka... Mi położna ze Św.
                rodziny powiedziała, że one nie chcą porodów wertykalnych, ponieważ nie są
                nauczone odbierać dziecko w taki sposób... I nie robią tego ze złośliwości czy
                wygody, tylko z troski o rodzącą - żeby jej nie zaszkodzić... ciekawe
                wytłumaczenie, nie?
                • agawa5 Re: nacięcie krocza 10.01.07, 14:33
                  Porod w kazdej pozycji odbiera sie tak samo! Tak mi powiedziala Pani Bozena
                  Olczak. To nie jest zadna filozofia. A szkodzi sie wlasnie w pozycji leżacej lub
                  polsiedzacej. Jak mi połozna odmowi swobody parcia to na serio powiem jej ze
                  sobie sama poradzę. Na pocieszenie powiem Wam ze moja kolezanka z pracy rodziła
                  w piatek w pozycji kucznej na dyzurze dr. Machczynskiego i nikt nie protestowal.
              • arvenha_81 DO AGAWA5 10.01.07, 13:49
                Możesz napisać co masz na myśli mówiąc "Lutycka ma dziwne zwyczaje"?... Mam tam
                rodzić za niecały miesiąc i wolę wiedzeć...

                pozdrawiam ;-)
                • agawa5 Re: DO AGAWA5 10.01.07, 14:41
                  Po pierwsze nie lubia jak przyjezdza sie za wczesnie do porodu i z tego powodu
                  czesto odsyłaja do domu. Najlepiej jak wpadasz do nich na sama koncowke.
                  Odsylali tak moja kuzynke i kolezanke z krwotokiem bo nie miala skurczy tylko
                  czuła silny bol. Prawie przez to stracila dziecko bo pani doktor stwierdziła ze
                  skoro nie ma skurczy to nie rodzi, wiec jej nie przyjmą. A ona miala odklejone
                  łożysko !!! Do sw. Rodziny np mozesz jechac z kazdym poczuciem ze cos jest nie
                  tak i zawsze cie zatrzymaja na obserwację.

                  Po drugie lezenie plackiem pod KTG podczas calego porodu. Bo inaczej nie
                  odczytają ponoc zapisu KTG. Nie wolno tez pic podczas porodu

                  Parcie na leżaco, jak nie masz siły to strasza ze dziecko udusisz.

                  Rutyna w nacinaniu krocza o czym sama dobrze wiesz no i brak zzo.

                  Generalnie opinie moich akurat znajomych sa bardzo złe o tym szpitalu. Podobne
                  jak o Polnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka