Gość: Marek
IP: *.debica.sdi.tpnet.pl
15.04.03, 10:53
Choć nie udało mi się pojechać na ten koncert, to słyszałem
fragmenty nowej muzyki Karpińskiego, jakie zamieścił na stronie
Reportażu. Trzeba przyznać, iż jest człowiekiem niezwykle
konsekwentnym i solidnym (odwiedźcie stronę grupy Reportaż, to
będziecie wiedzieć, o co mi chodzi). Ale szkoda, że grupę
opuścili Dąbrowski i Paluch. Bez nich ten program nie jest tym,
czym mógłby być. Dla mnie to nie jest już Reportaż, to po prostu
Andrzej Karpiński solo. Jakkolwiek fragmentami ciekawa
fabularnie i brzmieniowo muzyka Karpińskiego (teksty to osobny
temat), ma się nijak do dzisiejszej rzeczywistości muzycznej,
zwłaszcza do elektronicznej awangardy. Przez to sprawia
wrażenie "niedzisiejszej". Można to rzecz jasna traktować
pozytywnie, jako próbę wypracowania dla siebie estetycznej
niepodległości, lecz nie sądzę, iż w tym przypadku był to krok
świadomy. Karpiński jest w dzisiejszym świecie muzycznym niczym
Rip Van Winkle, który obudził się po 20 latach i ze zdumieniem
ogląda dzisiejszy świat. Czyż muzyka AK nie byłaby ciekawsza,
gdyby lepiej zrozumiał zmiany, jakie zaszły w kulturze? W każdym
razie to, co AK proponuje, awangardą już od dawna nie jest.