belfereczka
18.07.07, 22:10
Parę słów komentarza do artykułu i wniosków jego autora.
1. Dobrze byłoby, aby autor przed wyciąganiem wniosków zapoznał się choćby tylko ze znanym wcześniej i opubikowanym harmonogramem rekrutacyjnym. Wiedziałby wówczas, że część pierwsza (zapisy na kierunki) procedury rejestracyjnej zakończyła się co prawda 6 lipca, ale do 12 lipca dano kandydatom czas na podjęcie ostatecznych decyzji o wyborze kierunków, decyzji potwierdzanych przypisaniem opłat rekrutacyjnych do wybranych kierunków. Wynika z tego, że dopiero 13 lipca komisje rekrutacyjne mogły zacząć pobierać dane i przystąpić do ich opracowywania. Czy więc zadeklarowanie początku ogłaszania wyników na 16-17 lipca było takim uchybieniem Uczelni?
2. Tak się składa, że biorę udział w rekrutacji i wiem, jakie błędy i braki zawierały elektroniczne arkusze rejestracyjne kandydatów - ich wyjaśnianie też zabrało nam sporo czasu. Szkoda, że autor osobiście nie porozmawiał z przewodniczącymi Komisji Wydziałowych lub z członkami Komisji - bardzo by się zdziwił, z jakimi 'kwiatkami' mamy do czynienia. Sprawa jest o tyle istotna, że rekrutacja w pierwszej fazie opiera się na oświadczeniach kandydatów, którzy - w co wierzę - są świadomi odpowiedzialności za swoje czyny.
3. Nie jest argumentem, że inne uczelnie już wcześniej ogłosiły wyniki (wyczytałam na jednym z forów Gazety, że niektóre zrobiły to już 6 lipca!). Autor artykułu sugeruje, że jest to wynikiem posługiwania się centralnym rejestrem matur (krem.uw.edu.pl/). Problem w tym, że nie jest to organ Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, a inicjatywa prowadzona przez Uniwersytet Warszawski, będąca kontynuacją pracy magisterskiej absolwentów jednego z wydziałów (students.mimuw.edu.pl/SR/rok05-06/kaczmarczyk.html). Tak wiec z natury rzeczy u podstaw jego funkcjonowania nie są dane bezpośrednio wprowadzane przez Okręgowe Komisje Egzaminacyjne, a dane wprowadzane pośrednio, z przygotowanych źródeł. Efektem tego jest stosunkowo spora liczba rozbieżnosci danych KREM i danych przekazywanych nam przez kandydatów, w niektórych przypadkach siegająca 5-10% ogółu podań. Nie może więc byc (i w rzeczywistosci nie jest!) KREM wiargodną podstawą do podejmowania wiążących decyzji, chyba że rekrutująca uczelnia przymyka oko na te braki i nie zważa na rażące niekiedy różnice (choćby w ocenach z poziomów rozszerzonych i w wyznaczonych współczynnikami ocenach z poziomów podstawowych, gdzie zamiana miejsc tych ocen nie jest jedynym uchybieniem). Musimy pamiętać również o tym, że baza KREM powstała niedawno i nie obejmuje wszystkich nowych matur, równiez i z tego powodu, że nie wszyscy maturzyści (nawet tegoroczni, choć wiedzieli o zasadach rekrutacji) wyrazili zgodę na przetwarzanie danych i ich udostępnianie.
4. Autor artykułu nie ma podstaw do utyskiwania na jakość pracy systemu informatycznego. Przez cały czas rekrutacji działa on bez zarzutu i jedynie wczoraj (prawdopodobnie przy masowo podejmowanych próbach sprawdzania wyników) wystąpiła 2-3 godzinna przerwa w jego działaniu. Tego akurat jestem pewna, bowiem wiele czynności związanych z rekrutacją wykonuję zdalnie, kontrolując efekty poprzez logowanie się nie do komisyjnej, a do kandydackiej części systemu rejestracyjnego - jedyna przerwa, jaka miała miejsce, wystąpiła wczoraj (wtorek) w godzinach popołudniowych.