renepoznan
04.09.08, 18:53
Pisze P. Łuczak:
miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,5657019,WOKOL_PUSZCZY_ZIELONKI.html?as=1&ias=7&startsz=x
"W drodze z Dziewiczej Góry do serca Puszczy Zielonki trzeba się zatrzymać na
parkingu leśnym przy skrzyżowaniu leśnych dróg w Mielnie, bo w jego pobliżu
znajduje się tajemnicze Uroczysko Maruszka. Stoi tu otoczona drewnianym
płotkiem figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, zwana Matką Boską Leśną. Ponoć
kiedyś w tym miejscu była karczma, w której zatrzymywali się majętni podróżni.
Według przekazów, dawno temu, w czasie rozbiórki karczmy, natrafiono na beczki
pełne złotych monet.
Nieco dalej, na kolejnym rozwidleniu dróg, jest tajemnicza mogiła z prostym
krzyżem z brzozy. Do końca nie wiadomo, kogo w niej pochowano, ale krążą o tym
legendy.
LEGENDA
Mówi się, że w XIX wieku spotykała się tu para zakochanych: pruski oficer i
skromna polska wiejska dziewczyna, którą zwano Maruszką. Nie mogli się pobrać
z powodu różnic narodowościowych, więc postanowili wspólnie odebrać sobie
życie. Żołnierz najpierw zastrzelił dziewczynę, a później siebie z pożyczonej
od gajowego strzelby. Pochowano ich początkowo na rozwidleniu szlaków, ale po
przeciwnych stronach drogi, aby zaznaczyć, że ona była Polką, a on -
Prusakiem. Kilka lat temu ktoś połączył oba groby, żeby już na zawsze byli razem.
Inne podanie mówi, że jest to zbiorowy grób podróżników. W pobliżu karczmy
bowiem napadali na nich zbójcy, którzy w lesie mieli swoją kryjówkę. Zabierali
im wszystko i zabijali. To dlatego kazano w końcu karczmę zburzyć. Dzięki temu
Puszcza Zielonka cieszyła się w ubiegłych wiekach raczej złą sławą."
Mogę uzupełnić, że istnieje jeszcze inna wersja legendy tłumaczacej
pochodzenie tych mogił. Podaje ją Paulina Wilkońska:
W XVIII wieku Marysia córka kmiecia z Siekierek pod Kostrzynem i jej
narzeczony Janek Bugaj tuz po zmówinach udali się z pielgrzymką do Dąbrówki
Kościelnej. Tam pośród pielgrzymów zgromadzonych na modlitwie przed kościołem,
zauważył Marysię syn siekerkowskiego dziedzica - spodobała mu się i dał to jej
do zrozumienia. Marysia jednak wiedziała, że wiejskie dziewczyny, które
spodobały się "paniczowi" spotyka raczej nieciekawy los.
Oboje zrozpaczonych narzeczonych podczas powrotu z Pielgrzymki zatrzymało się
koło karczmy na skrzyżowaniu leśnych dróg. Tam podczas rozmowy uświadomili
sobie nieuchronna hańbę czekająca Marysię gdy dostanie się w ręce panicza.
Uznali, że lepsza jest śmierć. Jej narzeczony - Janek Bugaj zastrzelił swoją
dziewczynę i potem siebie. Pochowano ich na tym rozstaju.
W miejscu ich śmierci postawiono krzyż i Matkę Boską. Kapliczka i mogiły są
tam do tej pory. Ktoś - jak do tej pory - wymienia spróchniałe brzozowe
krzyże - nie pozwalając zapomnieć o mogiłach
Dawno tam nie byłem ale pamiętam z pierwszego mego tam pobytu, że naprawdę
robi wrażenie gdy podczas spaceru zobaczycie obok piaszczystej leśnej drogi
dwa brzozowe krzyże i kopczyki mogił. Koło kapliczki zatrzymują się wszystkie
pielgrzymki zmierzające do Dąbrówki Kościelnej - Sanktuarium Maryjnego.
Która wersja Legendy Wam odpowiada? Sami wybierzcie. I przejedzcie się tam -
naprawdę warto. Przepiękna okolica, przepiękny las - i te mogiły.
Swoją drogą w tej cholernie racjonalnej i przyziemnej Wielkopolsce miło mieć
takie opowieści - nawet jeżeli to tylko "Legendy".