Gość: $tefan, Chicago
IP: *.CHCGILGM.covad.net
12.10.03, 21:05
Wróciłem właśnie z Maratonu Chicagoskiego - miałem numer 20-kilkutysięczy a
na mecie gdy oddawałem mój czip to okazało się,że byłem prawie
30tysięcznikiem. (Brało udział około 40 tys maratończyków.)
Wspaniała impreza prowadząca przez centrum Chicago, zawitaliśmy także do
Chinatown. Piękny doping i servis. Pomagających było prawie 8 tysięcy a na
poboczach dopingowało prawie 400tysięcy.
Do mety prawie się doczołgałem - to znaczy dobiegłem ale truchcikiem. Po
drodze Gatorade i woda źródlana a na mecie zaraz otulony przez piękną
wolontariuszkę kocem z folii aluminiowej. Wyglądałem jak zesłabnięta sardynka
w puszce.Ważyłem się w domu przed i po - w ciągu tych 4 godzin schudłem 7
funtów. Pod koniec gdy biegnie się jak w transie to pomyślałem sobie o 25
rocznicy papieskiej - Jemu jeszcze trudniej i wtedy lepiej się truchtało.
Jestem zesłabnięty ale szczęśliwy. Za tydzień - w niedzielę będziemy
wygrzewać dupki w ciepłym piasku na Santo Domingo.
Pozdrowienia dla poznańskich maratończyków
$tefan, Chicago