Dodaj do ulubionych

Koniec z faworyzowaniem krewnych?

17.11.08, 10:33
Prawnicy zwoje dzieciaki na aplikacje przepychaja! Korupcja wszedzie,
kolesiostwo i uklady.
Obserwuj wątek
    • Gość: ElDraque Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.icpnet.pl 17.11.08, 11:07
      Akurat jeśli chodzi o aplikacje to od pewnego czasu mamy egzamin
      państwowy i nikt już nikogo nie przepchnie...
    • Gość: tom Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.bg.am.poznan.pl 17.11.08, 11:08
      pracuję na UM w Poznaniu. tłumaczenia prof.Wysockiego są śmieszne i dla niego
      niewykonalne. jak może walczyć z rodzinami które tak naprawdę uczyniły z niego
      rektora?
      • clepsydra Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 17.11.08, 15:00
        sorry tom, ale chyba te testy ktos sprawdza? malo wiesz jeszcze co i jak.
    • Gość: ja-albo-nie-ja Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.man.poznan.pl 17.11.08, 11:35
      zajrzyjcie na inne uczelnie - czy tam jest inaczej? mam znajomych na
      ASP - tam też duzo rodzinnych układów...
      • Gość: brembo Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: 212.67.153.* 17.11.08, 19:21
        Na ASP pewien profesor założył kilka lat temu "zupełnie nową pracownię" o
        neologistycznej nazwie i w drodze konkursu wyłonił syna na swojego asystenta.
        Myślę, że chłopak miał przewagę nad innymi kandydatami odpowiadając na pytanie
        komisji "Jak Pan myśli, co kryje się pod nazwą pracowni? Co chciałby Pan w niej
        robić?"
      • strzelajacy_ogrodnik Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 16.07.09, 15:58
        U mnie na Uniwersytecie Ekonomicznym jest podobnie. W jednej z katedr od
        makroekonomii mamy ojca i syna. Prowadzą razem wykłady. Choć przyznać trzeba, ze
        syn przynajmniej próbuje uczyć.
    • tsuranni nepotyzm w nauce 17.11.08, 12:08
      to niestety norma. Nie tylko na Un. Med.
    • pan.nikt kawałek równowagi 17.11.08, 12:22
      czy jeżeli mój ojciec jest lekarzem, ja nie mogę nim być??
      A niby dlaczego??
      Czy jeżeli ojciec pracuje na UM, ja nie mogę tam pracować???
      A niby dlaczego NIE?????
      • pan.nikt Re: kawałek równowagi 17.11.08, 12:25
        OCZYWIŚCIE
        Jestem przeciwny ciągnięciu "tępaków" "za uszy", ale przecież wiele dzieci zdolnych i mądrych ludzi są również zdolni i mądrzy.
        Prawda??
        I znów kłania się chlubny przykład Żydów (cholera a niektórzy nazywali mnie antysemitą, a ja tak Żydów chwalę i to całkiem poważnie)
      • sopherss [...] 17.11.08, 12:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • pan.nikt Re: kawałek równowagi 17.11.08, 13:09
          ale ponoć rodzice są najlepszymi mistrzami??

          ps Tak . Matka, czy ojciec lekarz nie oznacza, że dziecko będzie dobrym lekarzem (SAM TEGO PRZYKŁADEM i dlatego powiedziałem, "nie chcę być kiepskim lekarzem, wolę być dobrym inzynierem" i tak wybrałem)), ALE TEŻ NIE ZNACZY, ŻE NIE MOŻE BYĆ DOBRYM LEKARZEM (przykładem moi chwaleni w środowisku bracia lekarze).

          Choć z drugiej strony, rzeczywiście dobrze jak "młody" pozna "różne szkoły" i "pouczy sie troche u konkurencji"
        • Gość: tom Re: kawałek równowagi IP: *.bg.am.poznan.pl 17.11.08, 13:12
          > czy jeżeli mój ojciec jest lekarzem, ja nie mogę nim być??
          > A niby dlaczego??
          > Czy jeżeli ojciec pracuje na UM, ja nie mogę tam pracować???
          > A niby dlaczego NIE?????
          możesz.sam jestem zwolennikiem przekazywania sztuki zawodowej na następne
          pokolenia. zyskują na tym wszyscy, w tym Twoi pacjenci, klienci, itp.
          rozumiem rodziców którzy chcą jak najlepiej dla swoich dzieci.należy jednak
          zachować zasady przyzwoitości i mierzyć wszystkich równą miarą. okazuje się
          jednak że w rzeczywistości są równi i równiejsi i ci równiejsi bez względu na
          kwalifikacje oraz wiedzę wygrywają.
      • Gość: pan ktos Re: kawałek równowagi IP: *.adsl.interware.hu 17.11.08, 23:23
        nie kiedy na to miejsce jest wielu lepszych od Ciebie...
      • Gość: Remigiusz Re: kawałek równowagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.10, 01:51
        Dlatego, że jeżeli jesteś taki świetny, to bez problemu poradzisz sobie w klinice, której szefem nie jest twój tatuś albo krewny i znajomy królika. Ale może tylko wydaje ci się, że jesteś taki świetny? MOże w rzeczywistości tatuś popycha cię kolankiem, wysyła na kursy i sympozja zagraniczne kosztem innych - lepszych? To jest oczywiste, że dzieci lekarzy często idą w ślady rodziców. Ba, często mogą mieć predyspozycje, bo od małego przesiąkają lekarską atmosferą. Czasem to jest nawet pożyteczne - ale nad wyraz rzadko. Chcesz, abym uwierzył, że w jednej klinice muszą pracować 3 osoby z jednej rodziny i wszystkie są takie diabelnie zdolne? Profesorskie geny, co???
        Klinika okulistyki WUM - 3 osoby z jednej rodziny - 2 profesorów i docent - wiadomo, wszyscy świetni... Klinika ginekologii WUM - prof. Marianowski i jego synek. Wszystkie kliniki chirurgii - to samo. Wszystkie interny - to samo. Za komuny, to się psory chociaż dziećmi między piętrami mieniały. Teraz czasem nie starcza przyzwoitości nawet na to - gdzie będzie Zuzi lepiej niż u mamy? Zresztą tak jest w KAŻDEJ klinice. Z-d Patologii COI w Warszawie - tata konsultant krajowy i jego synek - jedyny adiunkt. Ciekawe dlaczego? Anin - ś.p. profesor Religa i zgadnij - synek o jakim nazwisku? Musi w tym samym miejscu? Nie ma innej kardiochirurgii? Mam kontynuować? Fajnie, że ktoś o tym napisał. Osobiście uważam, że to powinno zostać ucięte na poziomie ustawy, a sprawie powinno się przyjrzeć MZiOS oraz CBA (o ile to wchodzi w zakres ich uprawnień).

        Pytasz - dlaczego. Ano w imię zaufania społecznego. Lekarz to zawód zaufania społecznego. Mimo opluwoania całymi latami w tv i mediach, zawód lekarza cieszy się ogromnym prestiżem, a każda matka jest szczęśliwa, gdy jej syn / córka zostaje lekarzem. W imię tego zaufania lekarze podlegają podwójnej odpowiedzialności - ogólnej i zawodowej. W imię tego zaufania oczekuje się, że nie będą karani. Mają rozmaite powinności, których inni nie mają. Za wysokie kwalifikacje i ciężką pracę chcą (bardzo słusznie!) znakomicie zarabiać. I tu ich popieram w pełni! Ale właśnie w imię tego nie musisz pracować w klinice u tatusia. Bo sytuacja gdy tam pracujesz budzi niezdrowe podejrzenia właśnie o nepotyzm. Nawet, jeśli to nieprawda. Z tego samego powodu oczekuje się, że taka sytuacja nie będzie występowała w wymiarze sprawiedliwości, w administracji rządowej (przynajmniej na wysokich stanowiskach), itd., itp. A że przy okazji dochodzi do naruszenia pewnego prawa, które posiadasz? Trudno, ma tak być w imię wyższych interesów. Jeśli przez twoją działkę ma przebiegać autostrada, to także można cię wywłaszczyć w imię interesu społecznego i ograniczając twoje prawa obywatelskie (tzn. prawo do rozporządzania swoją własnością).
    • Gość: a Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: 150.254.126.* 17.11.08, 13:46
      a na UAM ?
    • Gość: Juliusz Zajrzyjcie do Krakowa IP: *.npg.org.uk 17.11.08, 13:53
      Na ichniejsza politechnike. Tak to dopiero hocki-klocki odchodza.
    • tuptus991 Koniec z faworyzowaniem krewnych? 17.11.08, 13:53
      TAK TAK SLYSZE TO OD 5 LAT BEZ SKUTKU PUKAM WSZEDZIE I BEZ INFO CO
      DALEJ .ZGNILIZNA I TOTALNE ZEPSUCIE TAKI PROFESOR ZA SWOJA WYPOWIEDZ
      POWINIEN WYLECIEC Z UCZELNI BEZCZELNY KLAMCA NIE MA CHETNYCH DO
      PRACY????
      CIEKAWE.
      PRZYKLADOW MNOZYC OD ZWYKLYCH PRYWATNYCH SZKOL PO RENOMOWANE
      UNIWERKI NP JAGIELONKE

      TAM PRACUJA CALE KLANE NAWET ZONY Z MGR ALE TO NIE PRZESZKADZA.
      WSZEDZIE TO SAMO

      CZAS SKONCZYC Z TYM ALE KTO SIE ODWAZY>>>>
      NIBY NOWY REKTOR SMIE WATPIC PRZECIEZ NIE ZAMIESZA W SWOIM
      TOWARZYSTWIE I NIE OTWORZY TEJ PUSZKI PANDORY......


      • pan.nikt Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 17.11.08, 14:55
        Nie krzycz, a odpowiedz rzeczowo!!!!!
      • Gość: rudzik Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:22
        Mowicie o uczelniach,a nikt nie wie jak jest w szkołach
        podstawowych, gimnazjach i liceach- małych miejscowości jedna wielka
        klika-wiem sama doświadczyłam odmowy pracy w takiej szkole...... z
        uwagi na brak wolnych etatów.
    • Gość: H Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 14:41
      Dlaczego krewni profesorów, gdy są zdolni i robią kariere sa
      traktowani jako miernoty, popychane przez rodziców.
      Może to zazdrość pozostałych.
      W każdym zawodzie można spotkać klany rodzinne.
      Ciekawe kiedy na tapetę wejdą aktorzy ? Tam też są pokolenia i nikt
      ich sie nie czepia.
      Tylko zawód księdza nie jest dziedziczny.
      Pozostałe często są.
      • pan.nikt Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 17.11.08, 14:58
        :):):):) a nawet księża. No nie koniecznie rzymsko-katoliccy :)>:):):)
    • Gość: głuchnięta Dlaczego dzieci solistów operowych nie robią karie IP: 89.174.186.* 17.11.08, 21:33
      Dlaczego dzieci solistów operowych nie robią kariery śpiewaczej?
      • Gość: ślepy ale artystów plastyków przejmują pałeczki... IP: *.icpnet.pl 17.11.08, 23:27
    • u8u8u8 Nie można generalizować... 17.11.08, 22:04
      Nie można generalizować... Sam jestem synem profesora, który jest moim szefem...
      Muszę zapie...ć za 2 by nikt z bezpośredniego otoczenia nie mógł mi nic
      zarzucić. TAK, MAM ŁATWIEJ BO OD DZIECKA W TYM SIEDZĘ. Nie twierdzę, że nie ma
      przypadków promowania leni i przygłupów...
      A chętnych tam, gdzie nie ma kasy na boku. NIE MA. Chętni są do zajęcia etatu i
      opie...nia się (przyjść do pracy wypić herbatę, odbębnić zajęcia i do drugiej
      pracy).

      Pozdrawiam
    • Gość: Andrzej Bręborwicz Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 20:38
      Myślę że jestem jednym z tych, których wiarygodna Gazeta Wyborcza szuka i atakuje. Dziwnym zbiegiem okoliczności żona byłego redaktora Gazety Wyborczej- wydania poznańskiego,poświęciła swój czas aby opisać dzieje naszej rodziny, a tak w zasadzie życie mojego Ojca, który z naszą Matką nas wychował. Jesteśmy rodziną z tradycjami lekarskimi, które tak jak wszędzie, w sposób lepszy lub mniej doskonały są przekazywane z pokolenia na pokolenie; nie ma w tym nic złego. Nie jesteśmy idealni, ale też nie jesteśmy skorumpowani, do końca źli, jak to pośrednio wynika z wyrywkowego artykułu w Gazecie Wyborczej. Moje publikacje, które są uznawane przez powszechnie stosowany wskaźnik IF, nie wynikają z moich szczególnych koneksji, co może jedynie potwierdzić każdy kto publikował w międzynarodowych naukowych periodykach naukowych. Jednym z moich doktorantów był mój bratanek Maciej Bręborowicz ( aby dodac pikanteriii i tematów dla dalszych twórczych działalności redaktorów Gazety Wyborczej, jest on moim synem chrzestnym). Pracował on w laboratorium którym kieruję począwszy od III roku studiów. Współuczestniczył w różnych tematach badawczych, a wyniki jednego z cyklów badań były podstawą jego rozprawy doktorskiej ( Parafrazując stwierdzenie jednego z autorytetów, których szanuję,(powiedz kotku o jakich badaniach mówię??).Mam opory aby o tym mówić, ale poprzedni doktoranci, a chyba i aktualni, nie są traktowani gorzej.A jeśli , ktoś ma wąpliwości to proszę sprawdzić ( tak jak każdy potrafi, a również ma odwagę)
      To make a story short, jak mówią Amerykanie, których podziwiam, a jednocześnie nie w pełni akceptuję ich kulturę, ale biorę z niej co dobre i twórcze, oceniajmy rzeczywistość w sposób bardzo ostry, ale jednocześnie badźmy obiektywni; bądźmi opieszali z nagradzaniem ale również z krytyką. Pomyśl czy wszystko co TY robisz jest OK????
      Dla jasności moje nazwisko jest: Andrzej Breborowicz; mój adres e-mail jest:abreb@ump.edu.pl,
      • tucker Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 18.11.08, 22:27
        ble ble ble - Jesteścia zakałą medycyny!! Blokujecie specjalizacje
        tylko dla swoich bliskich (marnej jakości specjalistów). Doktoraty
        robicie w tempie ekspresowym, a publikacje? Nie rozsmieszaj mnie -
        ja wiem jak to się po koleżeńsku dopisujecie do nie swoich prac i
        zaliczacie ilośc (bo jakośc jest marna! Tematyka zupełnie nie mająca
        znaczenia w praktyce). Cały Poznań to w zasadzie kilka rodzin, które
        kręca medycyną!! A już "polna" i "przybysz" to jedno wielkie
        zbiorowisko lekarskiej mafii!! Większość z was jest popychana przez
        rodziców, a tak naprawdę nie nadajecie się do tego zawodu!!
        Oczywiście pacjent jest dla was tylko dodatkiem to tego co robicie,
        bo generalnie macie go w d.... - no chyba że sypnie kasą!!
        • nocny_piter Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 18.11.08, 23:15
          Bardzo gorzkie słowa, Tucker... to aż tak źle jest w tym Poznaniu??
          • Gość: studentUMP Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.08, 22:37
            Widzisz między Tobą a Panem profesorem jest taka różnica że On
            podpisuje się pod Swoimi tekstami a Ty kolego nie masz na tyle
            honoru i odwagi. Chowasz sie wiec za ekranem komputerka i wyzywasz
            człowieka, któremu do pięt nie dorastasz. Przykre to,żal mi Ciebie
            bo zamiast pracować i próbować dorównać Panu profesorowi płaczesz i
            napinasz sie na forum. Sam się nie podpiszę, gdyż jestem studentem
            Pana profesora i nie chcę być posądzany o próbę lizusostwa. Nie mam
            powiązań rodzinnych z Panem profesorem. Pozdrawiam
            • badejka Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 22.11.08, 00:33
              Gość portalu: studentUMP napisał(a):

              > Widzisz między Tobą a Panem profesorem jest taka różnica że On
              > podpisuje się pod Swoimi tekstami a Ty kolego nie masz na tyle
              > honoru i odwagi. Chowasz sie wiec za ekranem komputerka i wyzywasz
              > człowieka, któremu do pięt nie dorastasz. Przykre to,żal mi Ciebie
              > bo zamiast pracować i próbować dorównać Panu profesorowi płaczesz i
              > napinasz sie na forum. Sam się nie podpiszę, gdyż jestem studentem
              > Pana profesora i nie chcę być posądzany o próbę lizusostwa. Nie mam
              > powiązań rodzinnych z Panem profesorem. Pozdrawiam

              ale mam wrażenie, że samopoczucie wzrosło po napisaniu tego posta ;)

              nie oceniam Pana Bręborowicza ani jego krewnych, ponieważ nie miałam do
              czynienia ani zawodowo ani studencko...

              z tego co obserwuję w pracy (a pracuję w szpitalu-dodam, że ni lekarzem ni
              pielęgniarką nie jestem coby wykluczyć się z wysoce "podejrzanych" kręgów ;) )
              wnioskuję, że nawet nie trzeba być krewnym, wystarczy być np kolegą z jednego
              roku, aby dokonać pewnej pomocy w karierze, czy zbadać pacjenta owego kolegi
              poza kolejką....

              tak więc nie więzy krwi powinny być kryterium oceny pracy lekarzy...

              z drugiej strony zadowolenie pacjentów nie zawsze jest miarodajne, ponieważ
              każdy ma swoje humory i wystarczy, że pan na portierni krzywo się spojrzy, a już
              pacjent da negatywną ocenę mimo, że poza tym prowadzony i leczony był jak
              najlepiej...

              poza tym duża część społeczeństwa idzie po najmniejszej linii oporu przy
              korzystaniu z opieki zdrowotnej - dla przykładu - idzie taka "kowalska" do
              onkologa-laryngologa bo nie potrzebuje do tego specjalisty skierowania (do
              onkologa nie trzeba mieć), a chodzi jej tylko o to, żeby uszy przepłukać...

              z drugiej strony machinę tę popychają lekarze rodzinni, którzy nie chcą dawać
              skierowań do specjalistów czy nawet na prześwietlenie "bo im się punkty kończą"....

              czyli wierzchołek góry lodowej....
              • Gość: RbR Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.bg.am.poznan.pl 22.11.08, 08:54
                Dokładnie, pewnie Pan Profesor pochwali...

                Ja pracuję na UM od dwóch lat i nie tylko na samym UM ale także w jednostkach
                "okołouczelnianych" panują rodzinne koneksje. Nieststy taka jest prawda. A i
                nawet w jednostkach administracyjnych, kiedy potrzeba pracownika, mało robi się
                rekrutacji oficjalnych, najpierw pyta się, czy nie ma kogoś chętnego do pracy
                wśród znajomych/rodziny/itp.

                To jest niestety prawda, mam nadzieję, ze te kwestie zostaną rozwiązane.

                Inną sprawą są też kwalifikacje. Mówimy tu nie o kwalifikacjach jako jedynym
                kryterium do pracy w zakładzie/katedrze, ale kwalifikacjach w połączeniu np z
                dobrym smakiem.
                Nie neguję umiejętności syna/córki/żony/bratowej itp Pana Profesora. Ale może z
                uwagi na dobrze pojętą walkę z nepotyzmem i w ramach dobrego smaku - zatrudnić
                ich w innej katedrze? Kwalifikacje i umiejętności zawodowe się obronią same. Bez
                obaw.
                • badejka Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 22.11.08, 12:54
                  ja dodam jeszcze, że też jestem studentką UM w Poznaniu (od 3 lat ) i pracuję w
                  jednym z Uniwersyteckich szpitali, także słów na wiatr nie rzucam...
                  • badejka na koniec- Koniec z faworyzowaniem krewnych? 22.11.08, 13:18
                    ale wiecie jak to jest z medycyną w ogóle na świecie?

                    moim zdaniem wszystko zaczyna się od wiedzy, która jak wiadomo jest potęgą -
                    trzeba tylko jeszcze mieć warunki, by wiedzę wykorzystać i przerobić na
                    pieniądze - to normalne - każdy się kształci, żeby iść do pracy, mieć jak
                    najlepsze stanowisko i zarabiać na życie...

                    ALE
                    spójrzmy na samą rekrutację na wydział lekarski-kandydaci piszą testy OŁÓWKIEM
                    (może to już zmienili?)
                    i dlaczego ołówkiem? jeśli chcemy aby naprawdę zdolni się dostali, to ich wiedza
                    sama się obroni...

                    idąc dalej, skoro tak trudno dostać się na lekarski, to nieliczni będą zgłębiać
                    tajemnice i "kruczki" medycyny, których jest wiele (wiedza specjalistyczna -
                    lata nauki)...
                    tak więc ogromna większość pospołu nieświadoma tych licznych tajemnic swego
                    organizmu musi polegać na lekarzach - dać im kredyt zaufania, który lekarze
                    różnie wykorzystują...

                    w naszych czasach dostęp do wiedzy jest bardzo ułatwiony poprzez to, że każdy z
                    nas obowiązkowo idzie do podstawówki by nauczyć się czytać i pisać, potem może
                    czytać w internecie lub z książki...

                    kiedyś, gdy ludzie nie umieli pisać i czytać, a te umiejętności były
                    zarezerwowane dla bogaczy lub duchownych, to sama nauka medycyny była czymś
                    jeszcze droższym i zarezerwowanym dla elit, przepaść świadomości między lekarzem
                    a pacjentem była ogromna i z tamtych czasów mamy takie podejście do lekarzy,
                    jakby byli oni czarnoksiężnikami jakimiś..
                    a lekarz, który popełni błąd w sztuce jest praktycznie nie do "ruszenia",
                    chroniony przez klan lekarski (chodzi mi o więzy zawodowe i kulturowe między
                    lekarzami)...
                    • Gość: RbR Re: na koniec- Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 00:07
                      A ja mam jeszcze zapytanie.. Tym razem do Kanclerza, Rektora,
                      Dziekanów.
                      Co dzieje się z licznym gronem absolwentów UM każdego roku? Ile osób
                      co roku kończy uczelnię? Ilu jest na nowo wykształconych w pełni
                      lekarzy kazego roku?
                      Czy ci wszyscy absolwenci "biora nogi za pas" i uciekają do Irlandii
                      gary zmywać? Chyba tak, skoro Pan Bręborowicz "NIE MA KADRY DO PRACY"
                      a może to tylko wymówka?
                      A może ludzie nie chcą pracowac za takie pieniądze?
                      A może układ blokuje wszystko?

                      A może jak już od was odejdę to zatrudnicie na moje miejsce jakiegoś
                      pociotka pani z dziekanatu lub córeczkę jakiegoś tatusia?
        • anders76 Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 22.11.08, 02:41
          Hej tucker !

          Bredzisz jak "piekarski na mekach" bez ladu i skladu. Gazeta wykonuje dzialania
          maskujace brak rzetelnych reform opieki zdrowotnej no i zawsze przy tej okazji
          zalapie sie kilku etatowych krzykaczy wykrzykujacy ta sama mantre przeciw lekarzom.
          Dla wszystkich chetnych mam pocieszenie, w Poznaniu brakuje kilkunastu
          patologow, jest wiec miejsce dla wielu nowych zatrudnionych nawet u Prof.
          Breborowicza. Za chwle i po nim i po jego malzonce pozostana tylko wspomnienia,
          bo odejda na emerytury. Pewnie by odeszli i wczesniej ale nie ma ludzi do ich
          zastapienia.
          Masz idealne warunki do wlasnej kariery zatem. Tylko skoncz studia, zrob staze i
          5 lat specjalizacji. Zachec do tego cala swoja rodzine, moze cos uratujecie, bo
          braki kadry specjalistycznej beda sie poglebiac.
    • Gość: lekarz Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.pool.einsundeins.de 23.11.08, 00:16
      Problem dotyczy nie tylko Przybysza i Polnej.Zajrzyjcie do innych
      poznanskich szpitali.Niektorzy synkowie\corki studiowali w trybie
      platnym,wiele,wiele lat(w normalnym nie mieli zadnych szans,bo
      powtarzali kazdy rok) a teraz nagle stali sie genialni-doktorat w
      rekordowym czasie,specjalizacje.Ci naj-lepsi tez nie maja
      z "nazwiskami" najmniejszych szans!!!Tak bylo 30lat temu i tak jest
      teraz.Szacunek dla Pana Rektora,tylko czy sie uda... A tak wracajac
      do artykulu,na specjalizacje z ginekologii tez nie ma u nas
      chetnych????






      • badejka Re: Koniec z faworyzowaniem krewnych? 23.11.08, 01:25
        w ogóle kiepsko jest z lekarzami, z "mojego" szpitala, odkąd pracuję, "uciekło"
        sporo specjalistów, niektórzy z pozostałych mają poza tym jeszcze 2 lub 3 inne
        "medyczne źródła dochodów" (czyli przyjmują również prywatnie)...

        nie jest trudno "zrobić" doktorat..na ile się orientuję, polega to na tym, że
        kilka osób pisze rozprawę, która jest publikowana i uzyskuje tytuł pracy
        naukowej (doktorskiej), więc nie trudno było by się podpiąć pod autorstwo i np.
        wyjustować tylko tekst przed drukiem....

        ciężko będzie panu Wysockiemu egzekwować takie regulaminy, jak ten, larum się
        podniesie w środowisku i każdy będzie mówił tak, jak pan Andrzej Bręborowicz
        napisał powyżej na forum, i jeszcze kolegom wytykać będą grzeszki...

        a wg mnie, tak naprawdę trzeba by przebudować system, od samej rekrutacji,
        nauczania, zatrudniania, leczenia, aż po finansowanie świadczeń, co chyba nie
        nastąpi :/
    • Gość: XYZ Koniec z faworyzowaniem krewnych? IP: *.zen.co.uk 16.07.09, 14:03
      Hej tucker & RbR, podpisuje sie obiema rekami pod Waszymi opioniami,
      choc moim zdaniem jest jeszcze gorzej, Ci £$%^%&% blokuja jak tyko
      moga osoby, ktore chca sie uczyc i robic specjalizacje, a ich
      rzekomy dorobek naukowy powstal dzieki umiejetnemu dopisywaniu sie
      do cudzej pracy lub zajmowanemu stanowisku, zeby sie o tym przekonac
      wystarczy wyjechac na jakakolwiek konferencje zagraniczna, gdzie z
      tych "swiatowych slaw" sie smieja

      a, do studentUMP - artykul nie jest o tuckerze, tylko o klanie
      Breborowiczow i nepotyzmie, umiejetnosc czytania ze zrozumieniem
      jest przydatna nawet dla protegowanych studentow
    • aleks0208 Koniec z nepotyzmem na Akademii Medycznej? 29.10.15, 23:08
      Z tego wynika, iż jeśli lekarz - kierownik kliniki ma zdolne dzieci - nie mogą one być zatrudnione w tejże klinice, bo - ludzie powiedzą ,że to nepotyzm. Ludzie mówią różne rzeczy, pomijając często sedno sprawy.Rektor prof Wysocki jest bardzo dobrym lekarzem ,człowiekiem o wielkiej etyce, inteligentnym , koleżeńskim i skromnym .I dlatego został rektorem.Nie dlatego , że wybrali go koledzy ' po znajomości". Klan Bręborowiczów składa się po prostu z mądrych i pracowitych lekarzy, którzy zapracowali sobie na swoje stanowiska a nie dostali ich w prezencie. Tak się rozłożyły geny w tej rodzinie. Jan i Danuta Bręborowiczowie latami ciężkiej pracy w najmniej wdzięcznej chyba w medycynie dziedzinie dorabiali się swoich stanowisk - proponuję, aby autor artykułu postał trochę przy sekcjach zwłok ( jeśli wie, co to jest patomorfologia)- nie mówiąc o jej wykonywaniu. To jest słabo płatna ( w Polsce ) specjalizacja i oczywiście wierzę, że jest zero chętnych do pracy tamże .Oczywiście,że są i mało zdolne dzieci lekarzy. Autor artykułu popełnia jednak ten błąd, że generalizuje na przykładzie żle dobranym, bo na przykładzie jednej z najzdolniejszych rodzin lekarskich w Poznaniu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka