Dodaj do ulubionych

Edukacja seksualna w Polsce

19.01.09, 07:33
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6170263,Jak_naprawde_wyglada_edukacja_seksualna_.html
Jeśli czytają to forum gimnazjaliści i licealiści, to zapraszam do wzięcia
udziału w ankiecie. Wkurza mnie, że w moim kraju oczywistości wciąż są
wstydliwymi cudami. Akurat miałem szczęście chodzić do szkół w Holandii i
Niemczech. I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem. Oczywiście zdaję sobie
sprawę, że są wyjątki. Niestety wpisy na forum temu przeczą.
Obserwuj wątek
    • Gość: jp Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 19.01.09, 09:46
      Jakie jeszcze obowiązki rodzicielskie przeniesiecie na państwo i obcych ludzi, bo Wam się nie chce? Może oddajcie swoje dzieci władzy, skoro ona zrobi za Was wszystko lepiej?
      • pan.nikt Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 10:40
        D O K Ł A D N I E.

        Nic dodać nić ująć.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu ...można ująć...i to sporo IP: *.icpnet.pl 19.01.09, 17:06
          Mianowicie obowiązki rodzicielskie z jednej strony, a kompetencja w kluczowej
          sferze życia osobistego z drugiej strony. Państwo ma w Polsce wyjątkowo mało
          obowiązków, a do tego ten obowiązek nałożyło na siebie samo wiele dekad temu.
          Tylko się nie przygotowało. Zatem nie przykrywajcie pseudoliberalizmem swej
          pruderii.
      • l.george.l Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 11:06
        Gość portalu: jp napisał(a):

        > Jakie jeszcze obowiązki rodzicielskie przeniesiecie na państwo i obcych ludzi,
        [...]

        Obawiam się, że kato-ortodoksyjny rodzic nie jest w stanie w tym względzie
        wprowadzić dziecka w dorosłość. A nawet, jeśli dziecko poradzi sobie samo, to,
        niestety, z dużym prawdopodobieństwem trafi na lekarza katolika lub farmaceutę
        katolika. Tu mamy przykład, jakie brednie taki potrafi wygadywać
        www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=8787
        • pan.nikt Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 11:35
          a co Ty o tym wiesz, że skoro do Tobie katolicyzmu dalej ci niż nam wszystkim do marsa
          • pan.nikt Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 11:49
            1. Jakieś "do" za dużo.
            Przepraszam

            2. JEŻELI DLA CIEBIE ŚRODKI WCZESNOPORONNE NIE SĄ MORDERSTWEM to masz olbrzymie problemy z nauką
            Zapobieganie (nawet to niezgodne z nauką KK) to jedno, a zabijanie zarodków to drugie.

            a.... a Tobie to i tak wisi, byle "przypie...ć" katolikom.
            Masz ich tylu wkoło i wszystkich nienawidzisz. Bo Ty zwyczajnie nienawidzisz ludzi.
            WSPÓŁCZUJĘ

            PS Jestem praktykującym katolikiem i moje dzieci wiedzą np "jak to robić, żeby nie zrobić"
            I zawsze im mówię
            "mam już wiek na dziadka, nie ma sprawy, ale czy Was stać na ojcostwo???"

            prawde mówiąc masz jak stary "Łysek z pokładu.." "klapki na oczach" i znów współczuję.
            Tak samo jak współczuję chorym, na raka, na Adidasa itd, itp, bo Ty jak oni jesteś NIEULECZALNY
            • l.george.l Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 14:47
              pan.nikt napisał:

              [...]
              > PS Jestem praktykującym katolikiem i moje dzieci wiedzą np "jak to robić, żeby
              nie zrobić"
              [...]

              Czyli w grę wchodzą: handjobs, anal, oral, fingering, sex toys. Jestem pełen
              uznania.
              • drhuckenbush Re: Odpowiedzialność rodzica 20.01.09, 13:42
                Mozna jeszcze dlugo i duzo ciekawych praktyk wymieniac.
                Ale nie o to chodzi.

                Moim zdaniem znaczna czesc wpadek jest na wlasne zyczenie. Proponuje isc do
                jakiejs poradni rodzinnej czy cos i zadac odwrotne pytanie "chcemy miec dziecko,
                jak najszybciej - co z tym zrobic?" Pani oczywscie powie co zrobic - ale jeszcze
                bedzie milion warunkow, ktore musza byc spelnione, by doszlo do pelnego sukcesu.
                • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 17:21
                  Nie zrozumiałeś chyba idei wychowania seksualnego. Jest nią trwałość związków po
                  przez zrozumienie partnera, jest nią wiedza u ludzi o ewolucji seksualnej jaka
                  następuje o obu płci w ciągu życia, jest nią również zapobieganie ciążom u
                  nastolatków i przedwczesnej inicjacji, na którą wpływ ma przede wszystkim
                  tworzenie atmosfery tabu w sytuacji społecznej, w której rodzice już dawno
                  utracili realną kontrole nad dzićmi w wieku od 12-14 roku życia. Można żyć
                  iluzją. Ale jakim kosztem? Jakim społecznym kosztem są ułomne rodziny z dziećmi
                  wychowującymi dzieci? Czy to zjawisko marginesu społecznego? Polecam statystyki.
                  • Gość: gosc Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 20:08
                    Wskaż źródło wg którego w Polsce jest więcej nieletnich ciąż niż w Holandii czy
                    innych "cywilizowanych" krajach.
                  • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 26.01.09, 22:12
                    Masz jakieś argumenty, czy tylko Twoje wyobrażenie o tym przedmiocie?
              • lukask73 Fingerin' 26.01.09, 01:07
                Jestem pełen uznania za troskę o nieswoje dzieci.
                • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Fingerin' IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 17:25
                  Odprowadzam czterolatka do przedszkola i czuję sympatię wobec wszystkich dzieci.
                  Widzę płaczące dziecko na ulicy i mu pomagam, tracę swój czas. Dziwisz się, że
                  ktoś chce by następne pokolenie było mądrzejsze? Nie potrafię zrozumieć takiej
                  postawy - za moimi drzwiami wara! Mój dom - mój zamek od drzwi. Można być jak
                  taki zamek zamkniętym na myślenie, ale dla mnie myślenie kategoriami moja
                  rodzina jest jedynym dobrem na świecie jest początkiem większości patologii, z
                  którymi borykamy się we współczesnej rzeczywistości. Z korupcją włącznie.

                  Martwi Cię może, że Twoje dziecko będzie miało większą, lepiej wyedukowaną
                  konkurencję?
                  • Gość: jp Re: Fingerin' IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 26.01.09, 22:14
                    Mniej matematyki a więcej edukacji seksualnej. No rzeczywiście lepiej wyedukowana konkurencja.
                    • wlodekzpoznania Re: Fingerin' 27.01.09, 09:01
                      Jak na razie wszystko krytykujesz krótkimi wypowiedziami, bez wypowiedzenia co
                      myślisz o problemie, bez rozwinięcia poza to, że to sprawa dla rodziców. Na
                      zarzuty niekompetencji rodziców również nie odpowiadasz. Może byś się trochę
                      wysilił? Inaczej zacznę ograniczysz swoją rolę do szczekacza.

                      Zmiany w programie? Nie jestem specjalistą, ale oto kilka moich propozycji->
                      Ograniczenia w programie:
                      - fizyki
                      - chemii
                      - biologii
                      - geografii
                      Szacowałbym potrzeby wiedzy na poziomie średnim na 2/3-3/4 tego co jest
                      Wprowadzenie:
                      - prócz dyskutowanej edukacji seksualnej, jeszcze podstawy
                      makroekonomii/mikroekonomii/finansów państwa

                      Matematyka na obecnym poziomie jest być może odrobinę przesadzona, ale też nie
                      mam obiektywnego podejścia, gdyż nie pamiętam jej tak dokładnie. Po liceum
                      zrobiłem maturę międzynarodową i pechowo wybrałem matematykę na wyższym
                      poziomie. Biorąc latem korki z moim nauczycielem matematyki, stwierdził, że
                      miałem tam poziom pierwszych trzech semestrów studiów matematycznych. Za to
                      przeciętna edukacja matematyczna na Zachodzie w tych kilku krajach jest na
                      niższym od polskiego poziomie.
                  • lukask73 Re: Fingerin' 29.01.09, 22:30
                    Jasne, że jak się cudze dziecko przewróci na chodniku, to się je
                    podnosi. Ale żeby ktoś obcy wymyślał mojemu dziecku, że jest mało
                    wyedukowane seksualnie, to już przesada.

                    Ja dziecim sąsiadów też nie robię sprawdzianów z dziedzin, które
                    uważam za ważne. A jeśli widzę luki w ich edukacji, może to być
                    jedynie powodem do ubolewania. Nie mam zamiaru wyręczać rodziców w
                    ich planach na wychowanie i edukację.
        • Gość: kibic Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.09, 13:16
          l.george.l napisał:
          > Obawiam się, że kato-ortodoksyjny rodzic nie jest w stanie w tym
          względzie
          > wprowadzić dziecka w dorosłość.

          Ty to byś najchętniej wszyskie dzieciaki do tak zachwalanej przez
          Włodka Belgii czy Holandii wywiózł i tam edukował. Tylko ci Kato-
          ortodoksi nazywają to handlem żywym towarem i niepodoba im się ta
          edukacja w dzielnicach czerwonych latarni.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.icpnet.pl 19.01.09, 17:09
            Holandia i Belgia mają paskudny klimat. Ale dobry klimat intelektualny i
            liberalne myślenie tak bliskie większości Poznaniaków.
            • lili_marleen Re: Odpowiedzialność rodzica 20.01.09, 06:57
              Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

              "Holandia i Belgia mają paskudny klimat. Ale dobry klimat
              intelektualny i liberalne myślenie..."

              Może to jest jakś prawidłowośc? Paskudny klimat sprzyja myśleniu?
              • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 20.01.09, 10:59
                eee tam, bez przesady.

                taka Hiszpania, ostatnio bardziej liberalna niż Holandia. A i klimat
                super.
                • Gość: Włodek z Grunwaldu Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu i Ba IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 11:19
                  Barcelony? Wolność sprzyja myśleniu. Zrozumienie, tego faktu sprzyja otwartości,
                  sprzyja poczuciu, że wspólnota mieszkańców jest ważniejsza niż rodzinne
                  kumoterstwo. A w Polsce? Dla większości Polaków najważniejsza jest rodzina, a
                  wspólnota lokalna znacznie mniej. Możemy się podśmiechiwać z Turków, Albańczyków
                  itd, ale jesteśmy do nich bardzo podobni, w pół drogi między Europą, a Azją.
                  Wciąż. Od kilkuset już lat. Chcąc to zmienić, trzeba mieć tego świadomość i
                  codziennie nad tym pracować.
                  • renepoznan Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu 26.01.09, 18:25
                    Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

                    >
                    > sprzyja poczuciu, że wspólnota mieszkańców jest ważniejsza niż rodzinne
                    > kumoterstwo.

                    No toś mnie ubawił. I przekonał, żeś życie w zachodniej Europie czy USA poznawał
                    z seriali telewizyjnych - i to raczej kiepskich. Tylko czy ten obraz z
                    dydaktycznych historyjek nie pomylił sie Tobie z realnym zyciem?
                    Ale rozumiem. Człowiek po harówie ma już tylko ochotę na telewizorek.
                    :)
                    • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 19:13
                      Kompletne pudło! Telewizor wywaliłem z mojego życia 15 lat temu. Wiadomości mam
                      z gazet i internetu, a filmy, które bardzo lubię oglądać mam na wideo, a teraz
                      też z internetu.

                      Ale o co Ci chodziło? Co miałeś na myśli w swoim konserwatywnym spojrzeniu (to
                      aluzja do tego co pisałeś poniżej).
                      • renepoznan Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu 26.01.09, 22:26
                        Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

                        > Kompletne pudło! Telewizor wywaliłem z mojego życia 15 lat temu. Wiadomości mam
                        > z gazet i internetu, a filmy, które bardzo lubię oglądać mam na wideo, a teraz
                        > też z internetu.

                        Aaaa. Rozumiem. Tylko zauważ, że w internecie bywa też prawdziwe zycie a nie tylko bajeczki.
                        >
                        > Ale o co Ci chodziło? Co miałeś na myśli w swoim konserwatywnym spojrzeniu (to
                        > aluzja do tego co pisałeś poniżej).

                        Po prostu rozbawiło mnie Twoje przekonanie, że Europa zachodnia przeszła już do wspólnoty plemiennej podczas gdy my jeszcze jesteśmy na etapie wspólnoty rodowej.
                        Trochę tez jeździłem i z Twoją diagnozą się nie zgadzam. Ale może dlatego, że ja żyłem wśród tych ludzi i gadałem z nimi a nie tylko oglądałem filmy z internetu czy przeglądałem GW.
                        :)
                        • wlodekzpoznania Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu 27.01.09, 08:49
                          renepoznan napisał:

                          > > Kompletne pudło! Telewizor wywaliłem z mojego życia 15 lat temu.
                          > Aaaa. Rozumiem. Tylko zauważ, że w internecie bywa też prawdziwe
                          > zycie a nie tylko bajeczki.

                          Twoje słowa potrafię zinterpretować tylko tak - otwarte, może nieco lewicowe
                          bajeczki, albo konserwatywne, zamknięte prawdziwe życie. Ok, może rzeczywiście
                          mało potrafię zrozumieć. Natomiast żyję swoimi ideami i ... znam setki takich
                          ludzi, dla których ważniejsze od interesu kuzyna jest interes mieszkańców ulicy,
                          żeby to tak strywializować. W Polsce?

                          > Po prostu rozbawiło mnie Twoje przekonanie, że Europa zachodnia
                          > przeszła już do wspólnoty plemiennej podczas gdy my jeszcze
                          > jesteśmy na etapie wspólnoty rodowej.
                          > Trochę tez jeździłem i z Twoją diagnozą się nie zgadzam. Ale może
                          > dlatego, że ja żyłem wśród tych ludzi i gadałem z nimi a nie tylko
                          > oglądałem filmy z internetu czy przeglądałem GW.
                          > :)

                          Mam za dużo szacunku dla Ciebie przez kilkuletnie kontakty na tym forum, by
                          odpowiadać na takie bzdety :-) Mam prawie czterdzieści lat i na tyle zaufania do
                          swojej krytycznej oceny relacji międzyludzkich, a do tego moja praca polega na
                          nieustannych kontaktach z ludźmi i kształtowaniu relacji miedzy nimi, że to co
                          napisałeś traktuje wyłącznie jako pokpiwanie zmęczonego długim dniem człowieka.
                          Zatem odpuszczam sobie rozwijanie. Mamy radykalnie odmienne odczucia.
                  • Gość: jp Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 26.01.09, 21:58
                    No rewelacja. Ty tak na poważnie? No wybacz, że nie kocham Cię jak mojej żony, ale aż tak postępowy to ja nie jestem.
                    • wlodekzpoznania Re: Włochy? Renesans? Teraz kreatywność Mediolanu 27.01.09, 08:53
                      Wszystko można sobie obśmiać. Oczywiście rodzi się drugie pytanie, kogo to
                      śmieszy :-)

                      Ale wybacz, nie będę na to tracił więcej czasu. Jeśli chcesz mnie zapytać, co
                      przez to rozumiałem, to zinterpretuj to jeszcze raz, a ja się odniosę. Na pewno
                      jako rodzinę miałem na myśli krąg szerszy, niż bodajże jest to pierwszy stopień
                      pokrewieństwa, czyli rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, dzieci.
            • Gość: ab Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.tbcn.telia.com 20.01.09, 15:38
              "dobry klimat intelektualny i liberalne myślenie" sa pojeciami
              zupelnie obcymi mieszkancom Poznania. Zasciankowosc, ciemnogrod,
              prymitywizm, ksenofobia i megalomania - oto cechy ktore dominuja w
              miescie. I wlasnie to, takich jak ja wypedzilo stad choc bylam juz
              czwarta generacja.
              • Gość: Anka Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 15:58
                To miło, że nas oczyściłaś ze swojego elementu :)

                Nie mamy prawa być takimi jakimi jesteśmy? ;)
              • renepoznan Re: Odpowiedzialność rodzica 20.01.09, 16:07
                Gość portalu: ab napisał(a):

                > Zasciankowosc, ciemnogrod,
                > prymitywizm, ksenofobia i megalomania - oto cechy ktore dominuja w
                > miescie. I wlasnie to, takich jak ja wypedzilo stad choc bylam juz
                > czwarta generacja.

                Po pierwsze. Nie wierzę, że z takimi poglądami jesteś czwartą generacją
                Poznaniaków - jakieś obce geny tu "czuć".
                Po drugie. Cieszę się, żeś wyjechał. Takich zakompleksionych, nienawidzących
                ludzi frustratów naprawdę nam w Poznaniu nie potrzeba.
                • Gość: ab Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.tbcn.telia.com 20.01.09, 19:47
                  "Nie wierzę, że z takimi poglądami jesteś czwartą generacją
                  Poznaniaków - jakieś obce geny tu "czuć"." - no wlasnie - tak
                  powszechnie panujaca megalomania i prymitywizm; Nie mysli tak jak ja
                  wiec "obca", pewnie zyd jakis i byc moza lesbijka"
                  "Takich zakompleksionych, nienawidzących
                  ludzi frustratów naprawdę nam w Poznaniu nie potrzeba". Aha, jak
                  dotad nie spotkalam w zyciu czlowieka ktorego bym nienawidzila.
                  Gluptasami raczej sie nie przejmuje.
                  Kompleksy, frustracje - nigdy nie mialam choc to prawda, za kazdym
                  razem kiedy laduje na Lawicy czuje sie sfrustrowana - juz przy
                  wejsciu do terminalu, juz na parkingu taksowek, juz w tloku na
                  Bukowskiej. I tylko powtarzam sobie: to tylko pare dni i znow bede w
                  cywilizowanym, kulturalnym kraju. Masz racje; ogarnia mnie
                  frustracja kiedy patrze na Jezyce ktore obracaja sie w ruine, kiedy
                  probuje zjesc normalny obiad w restauracji, kiedy oczekuje od
                  urzednika rzetelnej, konkretnej informacji i pomocy w zalatwieniu
                  sprawy z ktora sie do niego zwracam, kiedy otacza mnie wstretny,
                  wulgarny jezyk, kiedy patrze na tzw. "nowa architekture", i w wielu
                  innych okolicznosciach.
                  Pamietam slowa mojej starej nauczycielki ktora mi powiedziala: co
                  bedzie z tym kraje keiedy najwartosciowsza mlodziez ucieka".
                  Niestety, dla mnie wychowanej w duchu pracy "pro publico bono", w
                  starych zasadach moralnych etc powrot do Poznania nie jest mozliwy.
                  I to nie ja na tym trace.
                  • Gość: Włodek z Grunwaldu Trochę Cię rozumiem. Ale tylko trochę. IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 11:37
                    Starałem się przeczytać Twój post z maksymalną otwartością. Ale jednak nie mogę
                    oprzeć się fali frustracji.

                    I powiem Ci szczerze - rozumiem Twoją frustrację. Mieszkałem w różnych etapach
                    życia 8 lat na Zachodzie w różnych krajach i trochę wiem co czujesz. Ale te
                    wiele lat dało mi jednak poczucie, że tu jest mój kraj i że nikt go za mnie nie
                    zmieni. Choćby mi się gdzieś łatwiej żyło. A żyło się w bogatym kraju na pewno
                    łatwiej niż w biednym. Żyje się łatwiej w kraju od dekad mającym wykształconą
                    mentalność życia w kraju osiągającym sukces również społeczny, niż w kraju
                    zrujnowanej mentalności. Ale miałem też okazję zobaczyć i posłuchać o życiu w
                    wielu krajach pozaeuropejskich, co wystarcza by uświadomić sobie, że tak
                    naprawdę Polska to i tak czubek światowej cywilizacji. Nie sam szczyt, ale jedno
                    z 30-40 najlepiej urządzonych miejsc na Ziemi. I tu wracamy do początku - kto za
                    nas ma tu posprzątać?
                    Ale jak nie chcesz, to nie musisz tu uczestniczyć. Być może za tysiąc lat nie
                    będzie już narodowości polskiej, języka polskiego. Zobaczymy. Ale bez ludzi
                    chcących przenieść tę tożsamość stworzonej kultury w przyszłość, faktycznie są
                    na to małe szansę. Dlatego lepiej by wszyscy sfrustrowani mieszkali poza krajem.
                    Zamiast zniesienia wiz do USA dla Polaków, czy Kanady, życzyłbym sobie prawa
                    azylu dla wąskiego grona słuchaczy Radia Maryja. Niestety są to głownie ludzi
                    starsi, więc pragmatyczni Amerykanie nie będą chcieli przejąć naszych zobowiązań
                    emerytalnych.
                    • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Trochę Cię rozumiem. Ale tylko trochę. IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 11:49
                      Jeszcze o frustracji, która - w mojej ocenie - przesłania Tobie, to o czym ja
                      pisałem. Czyli o odczuciu tożsamości Poznaniaków, o tym czym kierują się w
                      chwili podjęcia ważnego wyboru. Ksenofobie, zamknięcie? Tez miałem kilku takich
                      kolegów w czasach szkolnych. Ale to nie jest element dominujący. Nie patrzysz
                      też na to co można określić współczesną mentalnością poznańską (wcale już nie
                      tak porzudną, w końcu 1/4 z nas ma korzenie sięgające Wileńszczyzny), w
                      odniesieniu do innych aglomeracji miejskich. Dla mnie współczesny Poznań to
                      najbardziej romańskie miasto w Polsce. Z ogromnym potencjałem ludzkim właśnie ze
                      wzgledu na otwartość.
        • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 19.01.09, 22:40
          Odnoszę wrażenie, że jesteś megalomanem z ogromną manią wielkości i wszechwiedzy. Zajmij się lepiej swoimi dziećmi, a dzieci innych ludzi pozwól im wychować po swojemu. Nie przyszło Ci do głowy, że dla odmiennego Tobie człowieka jego wychowanie jest wzorowe, a Twoje nie? Śmieszą mnie tacy piewcy tolerancji, dla których najważniejsza jest tolerancja tylko i wyłącznie ich własnych poglądów.
      • Gość: kibic Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.09, 13:12
        Gość portalu: jp napisał(a):

        > Może oddajcie swoje dzieci władzy, skoro ona zrobi za Was
        > wszystko lepiej?

        Mam wrażenie, że im właśnie o to chodzi. By"se podupcyć" ale bez
        kłopotu bo kłopot ma na siebie wziąść Państwo.
      • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 19.01.09, 14:36
        Gość portalu: jp napisał(a):

        > Jakie jeszcze obowiązki rodzicielskie przeniesiecie na państwo i
        obcych ludzi,
        > bo Wam się nie chce? Może oddajcie swoje dzieci władzy, skoro ona
        zrobi za Was
        > wszystko lepiej?

        Populizm w czystej postaci.

        Do nauczania niektórych przedmiotów, także tego, potrzeba niekiedy
        specjalistycznej wiedzy. Nie każ0dy rodzic ją posiada. Jest też
        charakterystyczną cechą pewnego momentu w dojrzewaniu, że łatwiej
        otworzyć się przed obcym - np. psychologiem - niż przed własnymi
        rodzicami. Oczywiście, że to nie zwalnia rodziców z obowiązków, ale
        fakt jest faktem.

        W każdym razie mam nadzieję, że nawet jeśli się ze mną nie zgadzasz,
        to będziesz na tyle kosenkewntny, żeby te samo słowa napisać o
        nauczaniu religii? ;-))

        być może na tym forum sa ludzie, którym żadna taka wiedza nie jest
        potrzebna, ale chyba jednak nie ma im czego zazdrościć ;-))
        • Gość: Włodek z Grunwaldu dobre IP: *.icpnet.pl 19.01.09, 17:14
          > W każdym razie mam nadzieję, że nawet jeśli się ze mną nie zgadzasz,
          > to będziesz na tyle kosenkewntny, żeby te samo słowa napisać o
          > nauczaniu religii? ;-))
          >
          > być może na tym forum sa ludzie, którym żadna taka wiedza nie jest
          > potrzebna, ale chyba jednak nie ma im czego zazdrościć ;-))
        • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 19.01.09, 22:41
          Przykro mi, że Twoje dzieci wolą się otworzyć przed obcymi ludźmi niż przed własnymi rodzicami. Masz moje wsparcie.
          • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 20.01.09, 08:50
            Moje dzieci są w wieku, gdy tak czy owak najwazniejszy
            jest "mamatata".

            natomiast jeżeli bawi Cie wypisywanie populistycznych bredni, to
            oczywiście możemy na tym zakończyć. Niemniej jeśli ma to byc rozmowa
            uczciwa (a cały czas mam wrażenie, że w przeciwienstwie do "róznych
            takich można takową z Tobą prowadzić) to nie wypisuj mi tu frazesów.
            Jest - dla przykładu - normalna fazą rozwojowa, że w okolicach 8
            roku zycia "pani" w szkole staje się bardziej wiarygodna, niz
            rodzice. Że nastolatek buntuje się przeciwko porzadkowi rodziców i
            szuka tożsamości. To sa po prostu fakty, z którymi dyskutowac - to
            znaczy być niewolnikiem ideologii.

            Jest równie normalną rzecza, że nie każdy rodzic posiada dośc
            specjalistycznej wiedzy.

            Co oczywiście - jak juz pisałem wyżej - nie zwalnia żadnego rodzica
            od obowiązku pracy i starań na rzecz dziecka. Prosze, abyś darował
            mi tego rodzaju insynuacje nawet w formie aluzji.
            • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 20.01.09, 22:59
              Drogi Kazku,
              nie potrafię pojąć jednej sprawy. Dlaczego zmuszasz wszystkich, skoro "nie każdy rodzic posiada wiedzę"? Dlaczego ma to być obowiązek, skoro jak to ktoś napisał wcześniej, że jemu się wydaje, że inni sobie nie poradzą? No bez przesady. Nie wiesz, nie umiesz, nie potrafisz to wyślij dzieciaka do swoich rodziców lub do specjalisty, a nie tracisz cenny czas dziecka w szkole, który powienien być wykorzystany na całkiem inne rzeczy.

              I nie zgodzę się, że napisałem cokolwiek populistycznego, a tym bardziej, że to sa brednie. Szkoła powinna uczyć, a nie wychowywać.

              To ostatnie zdanie radzę sobie napisać na kartce i czytać codziennie, aż dotrze nie tylko do Ciebie, ale przede wszystkim do tych, którym nie chce się wychowywać własnych dzieciaków.

              Oczywiście masz rację, że dzieci przechodzą fazy buntu. Już dwulatek zaczyna ciągle zaprzeczać i się stawiać. Ale to wcale nie znaczy, że należy go przymusowo dać na wyprostowanie do żłobka lub na dodatkowe zajęcia z treserem.
              • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 21.01.09, 08:33
                "Zmuszasz"? A tego, to ja nie powiedziałem.

                Dopuszczam, choć z wątpliwościami, taką możliwość, by rodzic mógł
                nie wyrazic zgody na uczestnictwo w tych zajęciach.

                Dlaczego z wątpliwościami? Bo robimy w ten sposób krzywdę dzieciom
                rodziców zaściankowych, za chwilę podobne wątpliwości mogłyby się
                pojawić na lekcjach biologii (bo szanowny rodzic z lpr-u nie zgodzi
                sie, by dziecko uczyć o Darwinie). Jestem zwolennikiem tezy, że
                rodzice odpowiadaja za dzieci, ale dzieci nie sa ich własnością.
                Niemniej zaznaczam - mozliwośc odmowy akceptuję.

                N
                > ie wiesz, nie umiesz, nie potrafisz to wyślij dzieciaka do swoich
                rodziców lub
                > do specjalisty, a nie tracisz cenny czas dziecka w szkole, który
                powienien być
                > wykorzystany na całkiem inne rzeczy.

                Jestes w ogóle przeciwnikiem edukacji szkolnej? Bo tak się składa,
                że własnie jestem za tym, by dziecko wysyłac do specjalistów - w
                szkole. Podobnie jak do specjalistów od matematyki czy j.
                angielskiego, mimo, że władam nim biegle. Oczywiście - dopuszczam
                możliwośc tzw. edukacji domowej, ale to jednak ułamek procenta. I
                przy okazji - Ty jesteś pewien, że posiadasz całą wiedzę? To trochę
                większy zakres zagadnień, niż się wydaje niektórym wiernym... A
                możliwośc dyskusji w gronie rówiesników? Wymiany wątpliwości?
                Bezcenne.

                > I nie zgodzę się, że napisałem cokolwiek populistycznego, a tym
                bardziej, że to
                > sa brednie. Szkoła powinna uczyć, a nie wychowywać.

                polistyczne - tak. Brednie - oczywiście nie. Choć powołałes się na
                twierdzenia innych, które za takowe uważam. W pełni się z Tobą
                zgadzam, ze szkoła powina uczyć - wychowują i tak rodzice, ale
                wiesz, że w ten sposób bluźnisz przeciwko poglądom ludzi, których na
                co dzień popierasz? Bo to prawica od wielu lat wprowadza warstwę
                ideologiczną do szkół. W pełni się zgadzam, że w szkole powinno się
                przede wszystkim przekazywac wiedzę, a nie ideologię, własnie
                dlatego domagam się wyprowadzenia ze szkół lekcji religii
                (religioznastwo może być).

                > To ostatnie zdanie radzę sobie napisać na kartce i czytać
                codziennie, aż dotrze
                > nie tylko do Ciebie, ale przede wszystkim do tych, którym nie chce
                się wychowy
                > wać własnych dzieciaków.

                a ja prosiłbym, aby codziennie odczytywali je członkowie episkopatu
                i "rónitacy", którzy na tym forum jeszcze niedawno popierali
                ministra Giertycha.

                > Oczywiście masz rację, że dzieci przechodzą fazy buntu. Już
                dwulatek zaczyna ci
                > ągle zaprzeczać i się stawiać. Ale to wcale nie znaczy, że należy
                go przymusowo
                > dać na wyprostowanie do żłobka lub na dodatkowe zajęcia z treserem.

                Oczywiście że nie. Ale nie zmienia to faktu, że już czterolatkowi
                bardzo dobrze robi pobyt wśód grupy rówiesniczej w przedszkolu i
                kontakt z innymi dorosłymi, niż mama tata i babcia (czyli np. panią
                z przedszkola).

                Jedno w naszej dyskusji jest jakies nielogiczne - ja się z
                większościa Twoich poglądów zgadzam. Tylko że to konserwatyści w
                naszym kraju wprowadzaja od kilkunastu lat model, który tak bardzo
                krytykujesz.
                • Gość: kibic Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.09, 12:58
                  kazek100 napisał:
                  > Dlaczego z wątpliwościami? Bo robimy w ten sposób krzywdę dzieciom
                  > rodziców zaściankowych, za chwilę podobne wątpliwości mogłyby się
                  > pojawić na lekcjach biologii (bo szanowny rodzic z lpr-u nie
                  zgodzi
                  > sie, by dziecko uczyć o Darwinie). Jestem zwolennikiem tezy, że
                  > rodzice odpowiadaja za dzieci, ale dzieci nie sa ich własnością.
                  > Niemniej zaznaczam - mozliwośc odmowy akceptuję.

                  Gdybym śmiał zaczepiać forumowego orła intelektu to zapytałbym kto
                  ocenia czy rodzic jest zaściankowy czy nie. Ale nie smiem bo
                  zmiejsca coś o absurdach padnie. ;)
                  >
                  > a ja prosiłbym, aby codziennie odczytywali je członkowie
                  episkopatu
                  > i "rónitacy", którzy na tym forum jeszcze niedawno popierali
                  > ministra Giertycha.

                  Kolejny dowód na fobie i frustracje. Czy ciebie za Giertycha ze
                  szkoły wylali czy co?
                  Generalnie Kazek jestem pełen podziwu. Jak coś palniesz to tak, że
                  rozbawiasz wszystkich.
                  Ten post jest bez faktów i argumentów. Zawiera tylko oceny Twojej
                  wypowiedzi. Więc się nie wysilaj i nie odkrywaj oczywistej
                  oczywistości. :)
                  • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 21.01.09, 15:55
                    No cóz braciszku, jak zwykle nie udało Ci się przyczepić do niczego
                    innego, poza samym sformułowaniem. Można i tak, zwłaszcza, jesli
                    poza tym nie ma się nic do powiedzenia ;-)). Jednakowoż szkoda, bo t
                    m razem mogło Ci byc łatwiej - w tym drzewku akurat rozmawiałem z JP
                    o ideach, a nie konkretnych wydarzeniach. Dlaczego więc akurat tu
                    oczekujesz faktów?

                    Kibicku drogi. czyżbys zaprzeczał że Giertych żądał od szkół
                    wzmacniania funcji wychowawczych? To ty chyba na Marsie mieszkasz.
                    Delikwent mógł sie podobać lub nie (mnie oczywiście nie) ale
                    odbierając mu to, krzywdzisz faceta - bo przecież to był głowny
                    punkt jego działań.

                    Acha - czwarty miesiąc czekam na dowody na pewne tezy, które dośc
                    arogancko postawiłeś. Doczekam się jakiegoś linka albo chociaż
                    cytatu? najdrobniejszego?
                • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 24.01.09, 23:24
                  Drogi Kazku, to co napisłeś to właśnie czysty populizm. Zamiast skoncentrować się na meritum, nie tylko w tym wątku, odpływasz w bezkresne może uogólniania i szufladkowania. Wszędzie widzisz spisek prawicy, PiSowców, Giertycha i kleru. A to podobno prawicowcy są oszołomami. A może wśród obu środowisk istnieją takowi?

                  Nie wiem co chcesz osiągnąć pisząc o prawicowcach i konserwatystach? Czyżby to był zabieg mający dyskredytować moje argumenta? Powiem Ci w sekrecie, że jest mi blisko do parlamentarnej przedstawicieli tychże środowisk jak Tobie do Kaczyńskich.
                  • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 25.01.09, 14:26
                    Nie rozumiem - z jednej strony zarzut o uogólnieniach, z drugiej -
                    pretensje gdy wymieniam nazwiska konkretnego ministra (innych tez
                    mogę). W ten sposób możemy zakończyc każdy watek po pierwszym
                    poscie, bo takie zarzuty znaczą tyle, co nic. Zarzucasz innym, że
                    chcą oddac wychowanie w ręce państwa, to przywołuję niedawnego
                    ministra oświaty, który własnie ingerencję państwa w wychowanie
                    chciał posunąć do ekstremalnych granic. Nie ma w tym nic nie na
                    temat. Mnie nie bardzo interesuje, na kogo głosowałeś, chociaż nie
                    sposób nie zauwazyc przy tym, że na tym forum jeszcze nigdy nie było
                    nikogo, kto by na pis głosowal ;-)), (ja to w ogóle jeszcze nikogo
                    takiego w życiu nie spotkałem) jak i nie sposób nie pamiętać, że
                    przy najbardziej beznadziejnych decyzjach ministra Giertycha taki
                    Rene na tym forum wypisywał, że "zaczyna go lubić". Jasne, teraz mu
                    wstyd, to obraca wszystko w kiespki żart, ale co ja mu poradzę? A że
                    w wątku, w którym dyskutujemy o roli ministerstwa w wychowaniu
                    przywołuję postać niedawnego mnistra, to co w tym "niekonkretnego"?
                    W końcu chcesz dyskutować konkretnie, czy hasełkami?

                    by krótko podsumować: jeszcze raz powtarzam, że zgadzam się z
                    wieloma Twoimi poglądami. Ale zarzuty, które forumułujesz, kierujesz
                    w zupełnie mylnym kierunku. I ciekawe jest - dlaczego?
                    • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 25.01.09, 22:25
                      Już tłumaczę. W większości wątków tłumaczysz stronę przeze mnie atakowaną, że PiS, Giertych, prawica czy inne konserwatywne zło robiło tak samo lub podobnie. Otóż to argument żadny. Bo tak jak nie jest usprawiedliwieniem dla złodzieja, że inni kradną. Tak w tym przypadku Twoje porównania niczemu nie dowodzą. No może poza tym, że od 20 lat wybieramy tę samą hołotę.

                      A ponieważ poniekąd czuję się i prawicowcem i konserwatystą i co najważniejsze wolnościowcem i liberałem to zapytuję, czy to Twój celowy zabieg dyskredytujący w swym zamyślę moją osobę.

                      I na koniec wspomnę, że gdybym miał wybierać tylko pomiędzy partiami zasiadającymi w Parlamencie, to wybrałbym właśnie PiS. Pomimo, że mam do nich ogromne zarzuty i nie znoszę ich socjalizmu i populizmu. A Pan Giertych to fajny facet, który pomimo swych wad jest wierny swoim przekonaniom, chociaż sojusz z Lepperem odczuwa do dziś siedząc poza boiskiem.
                      • kazek100 Re: Odpowiedzialność rodzica 26.01.09, 13:33
                        Gość portalu: jp napisał(a):

                        > Już tłumaczę. W większości wątków tłumaczysz stronę przeze mnie
                        atakowaną,

                        Bo moim skromnym zdaniem atakujesz niecelnie i za niewłaściwe
                        sprawy. Moim zdaniem edukacja seksaualna w szkole powinna miec
                        miejsce - i o tym mówimy gdzie indziej. Ale jeżeli ktos pisze o
                        samej ingerencji państwa jako takiej, to adresata niech szuka tam,
                        gdzie on naprawdę jest.

                        > A ponieważ poniekąd czuję się i prawicowcem i konserwatystą i co
                        najważniejsze
                        > wolnościowcem i liberałem to zapytuję, czy to Twój celowy zabieg
                        dyskredytujący
                        > w swym zamyślę moją osobę.

                        Nie miałem takiego zamiaru i wybacz, jeśli się kiedykolwiek tak
                        poczułes. Faktem jest, że wśród konserwatystów polskich jest wiele
                        paskudnych osobowości i ludzi delikatnie mówiąc szkodliwych, ale
                        poziom lewicy także jest po prostu straszny, co pewnie nie jest
                        żadną pociechą.

                        Pan Giertych to najwięskzy szkodnik, jaki pojawił się w polskiej
                        oświacie, przy czym nie mam na myśli żadnego ideolo, tylko same
                        konkrety, które tu wielokrotnie podawałem. Obniżenie rangi egzaminu
                        maturalnego, rozwalanie programu nauczania z j. polskiego, dalsze
                        niszczenie (fakt, że nie on rozpoczął ten proces) sieci przedszkoli
                        w Polsce (a potem konserwatysci się dziwią, że mimo restrykcyjnej
                        ustawy antyaborcyjnej pod względem narodzin dzieci mamy 26 miejsce
                        wśód 27 krajów UE) etc etc.To nie jest fajny facet. To jest ignorant
                        i szkodnik. A sojusz z lepperem to chyba własnie dowód na brak
                        jakiejkowliek wierności swoim przekonaniom?
              • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 20:20
                > nie potrafię pojąć jednej sprawy. Dlaczego zmuszasz wszystkich,
                > skoro "nie każdy rodzic posiada wiedzę"? Dlaczego ma to być
                > obowiązek, skoro jak to ktoś napisał wcześniej, że jemu się
                > wydaje, że inni sobie nie poradzą? No bez przesady.

                Myślę, że naprawdę miesza Ci się edukacja seksualna z lekcjami biologi, które
                naukę o zapłodnieniu w gatunku homo sapiens i tak mają w programie.
                Edukacja seksualna, to z reguły przedmiot interdyscyplinarny zawierający
                elementy biologii i medycyny, ale przede wszystkim psychologii i socjologii.
                Jesteś pewien, że takiej wiedzy można oczekiwać od więcej niż 1% rodziców? Gdyż
                wytłumaczyć o co chodzi z tym, że kółeczko i kreseczka razem...i o co chodzi z
                bocianami...to na pewno by większość potrafiła. Ale potem nastolatki zachodzą w
                ciążę, młodzi ludzie wiążą się w pary, by po paru latach się rozstawać, myśląc o
                rozstaniu nie potrafią rozumieć odczuć swego partnera. To jest moim zdaniem
                problem społeczny i dlatego przyzwolenie na wyłączanie takiej edukacji jest
                niezwykle dyskusyjne, a jej niezbędność w szkole jest bezdyskusyjna.


                > Nie wiesz, nie umiesz, nie potrafisz to wyślij dzieciaka do swoich > rodziców
                lub do specjalisty

                Że tak sobie niewinnie poironizuję, do specjalistów w czarnych habitach...
                ;-)

                > a nie tracisz cenny czas dziecka w szkole, który powienien być
                > wykorzystany na całkiem inne rzeczy.

                W swoim wieku potwornie narzekałem na polską szkołę. Niestety szkoła publiczna w
                żadnym państwie, w którym byłem (D, I, NL i UK) nie spełniła moich oczekiwań.
                Chociaż w Niemczech w 3 klasie szkoły podstawowej odczułem co to znaczy szkoła z
                opieką dla dzieci, które mimo wszystko niedawno wyszły z przedszkola. Krótką
                lekcję musiałyby przejść wszystkie polskie szkoły przymierzając się do przyjęcia
                dzieci w wieku 6 lat. Dopiero program IB, matury międzynarodowej był dla mnie
                intelektualnym skokiem, gdzie uczniowie zamiast wkuwać daty na historii i ciąg
                chronologiczny, poznawali ciąg przyczynowo-skutkowy, a ćwicząc się raz w
                miesiącu w eseju na 4-8 stron A4 zachęcane były do intelektualnych ćwiczeń w
                rodzaju wyszukiwania paraleli między Napoleonem i Hitlerem. I podobnie to
                wyglądało na lekcjach angielskiego. Podobnego poziomu oczekiwano ode mnie na
                egzaminie z polskiego, do którego się dość kiepsko przygotowałem.

                Jednak jakakolwiek ta szkoła by była, odpuść sobie narzekania na nią. Dzieci nie
                tracą w niej czasu, tylko zyskują wiedzę. I to jest bezsprzeczne.

                > To ostatnie zdanie radzę sobie napisać na kartce i czytać
                > codziennie, aż dotrze nie tylko do Ciebie, ale przede wszystkim do > tych,
                którym nie chce się wychowywać własnych dzieciaków.

                Myślę, że musiałbyś sobie jednak Ty coś zapisać i powiesić na lustrze - edukacja
                seksualna, to wiedza, a nie wychowanie. Edukacja seksualna nie ma wiele
                wspólnego z wychowaniem, gdyż nie odpowiada na pytania o wiek inicjacji
                seksualnej, nie buduje ciekawości seksualnej, a - wręcz odwrotnie - kompetentnie
                ją w części zaspokaja. Edukacja seksualna powinna propagować jedną ewidentnie
                szkodliwą z punktu widzenia nauki Kościoła rzecz, czyli świadomość w kierowaniu
                swoim życiem seksualnym. I niestety obawiam się, że to jest jedyną przyczyną
                utrącania tego przedmiotu w Polsce.

                > Oczywiście masz rację, że dzieci przechodzą fazy buntu. Już
                > dwulatek zaczyna ciągle zaprzeczać i się stawiać. Ale to wcale nie > znaczy,
                że należy go przymusowo dać na wyprostowanie do żłobka lub > na dodatkowe
                zajęcia z treserem.

                Edukacja seksualna to nie wychowanie, że tylko powtórzę. A tak zastępujesz
                wiedzę o tworzeniu rodziny wiedzą z Bravo, Vivy czy innych pisemek, oraz wiedzą
                rówieśniczą, w tym taką z historyjek dla dorosłych ze wszystkimi jej
                komercyjnymi skrzywieniami publikowaną w świerszczykach. Poza tym - wychowanie
                kończy się około 10-14 roku życia. Niech Ci się nie zdaje, że Ty wychowujesz w
                tym wieku dziecko. Jedyny wpływ jaki na nie wywrzesz, to dobry przykład swoim
                codziennym postępowaniem, który jednak dziecko zacznie akceptować, gdy skończy
                fazę buntu, czyli jak obecnie oceniają socjologowie między 25 a 35 rokiem życia.

                Na marginesie - różne są szkoły i tradycje myśli politycznej. Jednak żadna z
                tradycji europejskich nie dopuszcza łączenia myśli liberalnej z konserwatywną.
                To są sprzeczności. Jako konserwatysta możesz być tolerancyjny, ale to jeszcze
                nie liberalizm.
                • Gość: jp Re: Odpowiedzialność rodzica IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 26.01.09, 22:07
                  Zacznę od końca.

                  1. Liberalizm to nie jest przyzwolenie na aborcję i małżeństwa pedałów.

                  2. To rodzic decyduje czy pozwolić dziecku czytywać Vivy, Bravo i inne pisemka. I to on ma wpływ na swoje dziecko i jakie ono ma autorytety.

                  3. Edukacja seksualna to tylko i wyłącznie wychowanie. Jak słusznie zauważyłeś wiedzę przekaazuje się na lekcji biologii.

                  4. Nie krytykowałem szkoły, a marnowanie czasu uczniów na taki twór jak edukacja seksualna. Uprasza się czytać ze zrozumieniem.

                  5. Jeśli uważasz, że wprowadzenie edukacji seksualnej w Polsce zmniejszy ilość niechcianych ciąż to jesteś naiwny jak wyborca PO domagający się reform gospodarczych, który w zamian otrzymał strażaka w każdej firmie.
                  • wlodekzpoznania cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 27.01.09, 09:27
                    Gość portalu: jp napisał(a):

                    > Zacznę od końca.
                    >
                    > 1. Liberalizm to nie jest przyzwolenie na aborcję i małżeństwa
                    > pedałów.

                    Nazywania kogoś pedałem, czyli określeniem pejoratywnym odbiera Ci prawo do
                    nazywania się jakimkolwiek określeniem z wolnością, czyli liberum w nazwie.
                    Homoseksualizm jest odstępstwem, co do którego pochodzenia genetycznego, albo
                    społecznego wciąż panują dyskusje, jednak jest tak stare jak świat, jak rak, jak
                    leworęczność itd.

                    Małżeństwa homoseksualistów? Tez nie jestem zwolennikiem. Adopcja dzieci? Nie
                    słyszałem argumentu za, z którym bym się zgodził. Natomiast homoseksualiści mają
                    pełne prawo żyć w parach, urządzać swoje życie tak jak sobie życzą, a skoro są
                    dobrymi podatnikami, a społeczeństwo (państwo) uprzywilejowuje pary zawierające
                    małżeństwa, to państwo ma obowiązek dać taki sam status materialny parom
                    homoseksualnym.
                    Oczywiście pojawia się problem, tego iż nie mogą posiadać dzieci przez co będą
                    stanowić obciążenie dla systemu emerytalnego, wyrywają się z umowy pokoleniowej
                    stanowiącej od stulecia fundament tego systemu. I być może trzeba rozważyć
                    dodatkowe obciążenia podatkowe, w zamian za ułatwienia prawne. Ale takie same
                    obciążenia powinny wtedy ponosić pary hetero, które zdecydują się na mniej niż 2
                    dzieci.

                    > 2. To rodzic decyduje czy pozwolić dziecku czytywać Vivy, Bravo i inne pisemka.

                    Jaaasne. Chłopak, czy dziewczyna obiecuje, że już nie będzie czytywać tych
                    pisemek, po czym idzie na stację benzynową i czyta co chce :-)))) Nie ośmieszaj się.

                    > I to on ma wpływ na swoje dziecko i jakie ono ma autorytety.

                    Piramidalna bzdura. Przepraszam. Wpływ ma, ale może 5, może 15%-owy. Bardzo byś
                    tak chciał być autorytetem. Niestety psychologia i socjologia są przeciw Tobie.
                    Masz szanse przekazać swemu dziecku wszystko do 8-11 roku życia. Natomiast
                    później przekazywane wzorce są przetwarzane (przyjmowane, albo odrzucane), tak
                    jak napisałem, w wieku 25-35 lat. W okresie buntu, możesz dziecko tylko do
                    czegoś zmusić, albo przekonać, gdy ono tę wiedzę zaakceptuje. Ale szanse na to,
                    że zaakceptuje to czego nie akceptuje grupa odniesienia, którą staje się grupa
                    rówieśnicza są nikłe. Prędzej pokiwa głową i zrobi swoje, niż zaakceptuje. W tym
                    wieku najskuteczniejszy rodzic, to ten o postawie coacha, ale to młody człowiek
                    podejmuje decyzje.

                    > 3. Edukacja seksualna to tylko i wyłącznie wychowanie. Jak
                    > słusznie zauważyłeś wiedzę przekaazuje się na lekcji biologii.

                    Nie doczytałeś, gdyż jest dokładnie przeciwnie. Lekcje biologii nie mówią
                    niczego o psychologicznej, socjologicznej stronie relacji seksualnych. W takim
                    razie przeczytaj rozwinięcie, które napisałem Rene. Seksualność to jedna z tych
                    rzeczy, czym człowiek różni się od zwierząt. Zwierzęta reprodukują się, ludzie
                    reprodukują się również przy okazji relacji seksualnych z partnerami. To tak w
                    mocnym uproszczeniu.

                    > 4. Nie krytykowałem szkoły, a marnowanie czasu uczniów na taki
                    > twór jak edukacja seksualna. Uprasza się czytać ze zrozumieniem.

                    Może nie jasno sformułowałeś.

                    > 5. Jeśli uważasz, że wprowadzenie edukacji seksualnej w Polsce zmniejszy ilość
                    > niechcianych ciąż to jesteś naiwny jak wyborca PO domagający się reform gospoda
                    > rczych, który w zamian otrzymał strażaka w każdej firmie.

                    Nie jestem wyborcą partii prawicowych. Spadek niechcianych ciąż nastolatków
                    wskutek edukacji seksualnej, jest doświadczeniem państw skandynawskich. I to
                    mimo wzrostu ilości alkoholu spożywanego przez nastolatków. A do tego doszło
                    zahamowanie wieku inicjacji seksualnej. Wnioski z tego wyciągane przez
                    seksuologów i socjologów są w sumie dość oczywiste - znacznie poważniejsze
                    podejście do seksu, inicjacji, wskutek posiadanej wiedzy. Moje doświadczenie
                    życiowe wskazuje, że jak cżłowiekowi wytłumaczę, jakie konsekwencje ma jego
                    niepożądane działanie, a nie ma on w nim konkretnego interesu, to w większości
                    przypadków redukuję niepożądane zachowania tylko przez ten fakt potraktowania
                    rozmówcy poważnie, a nie jak dziecko.
                    • Gość: jp Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 27.01.09, 22:59
                      Ad. 1. Mam w rzyci obłudę i polityczną poprawność. Pedał jest pedałem, czarny czarnnym, żółtek żółtym, a białas białym. Nic w tym złego i strasznego. Twierdzenie, że odbiera mi to prawo nazywania się wolnościowcem to kompletne niezrozumienie pojęć. Co ma do tego wolność? To, że nazywam sprawy po imieniu wcale nie świadczy o tym, że chciałbym zabierać komukolwiek jego prawo do wolności.

                      I wybacz, ale Twoje pomysły z nowymi podatkami jako wyrównanie za zezwolenie na małżeństwa homoseksualistów to zakrawa na dramato-komedię. Nadajesz się na polityka, bo dawno nie słyszałem takiej bzdury. Małżeństwa homosiów to przedśpiew adopcji dzieci, tylko ślepiec nie potrafi tego zauważyć.

                      2. Może i wpływ na własne dzieci to dla Ciebie piramidalna bzdura, ale moje uargumentowanie jest mocne i dla mnie wystarczające. Otóż jest nim autopsja. Jeśli większość rodziców nie ma czasu dla swoich dzieci, bo właśnie leci nowy odcinek serialu, a dzieciak ma własny komputer i tv to czemu tu się dziwić?

                      3. A ja chcę sam rozmawiać o psychologicznej i socjologicznej stronie relacji seksualnych. Powtórzę raz jeszcze, że szkoła ma uczyć, a nie wychowywać. Jeśli dla Ciebie to za dużo, to zaprowadź dzieciaka do szkoły rodzenia, tam na pewno się ktoś znajdzie, kto Ciebie wyręczy. Ale na litość boską, to że nie dajesz sobie rady z wychowaniem dzieci nie uprawnia Ciebie do tracenia czasu pozostałych, dla których rodzice mają czas. Lepiej niech się szkoły zajmą narastającym probleme wszelkich dys z dyskalkulią na czele.

                      Ad. 5. A co mówią statystyki z innych państw? Mogę prosić o źródło informacji?

                      • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 28.01.09, 11:06
                        Pozwól, że się wtrącę - to nieładnie, ale nie odpowiedziałeś na
                        kilka moich pytań gdzie indziej, a język, jakim sie własnie
                        posłużyłeś, też jest raczej poza poziomem...

                        1. Białas jest białym, czarny czarnym etc. Ale homoseksualista nie
                        jest "pedałem". Jestnim tylko w języku nienawiści.No chyba, że
                        zgodzisz sie na pisanie, że ksiądz to czarny złodziej, konserwatysta
                        to faszysta etc etc, ale chyba to nie jest ten poziom, co? Tu nie
                        chodzi o żadną polityczną poprawność tylko zwykły rozsądek.

                        mam wrażenie, że zupełnie nie zrozumiałeś, co przedmówca pisał o
                        podatkach, więc problem istnieje tylko w Twojej wypowiedzi. Pozwól,
                        że jasno wytłumaczę. Ja z żoną miałem prawo do wspólnego
                        opodatkowania, mimo że w pewnym momencie jeszcze nie mieliśmy
                        dzieci. Moi znajomi geje nie mają takowego, mimo że od lat płacą
                        wysokie podatki (to ludzie dobrze zarabiający). Uczciwe? Teraz biora
                        kredyt na budowę / remont domu i nie mogą w banku wyliczyc go
                        wspólnie (ja z żoną mogę). Mówię o parze, która jest razem od
                        kilkunastu lat, płaci takie same podatki, jak Ty i ja. Uczciwe?
                        Jeżeli mamy uzywac argumentu, że opodatkowanie powinno przynosić
                        ulgi rodzinom z dziećmi, to dlaczego rodziny bezdzietne hetero są
                        traktowane inaczej, niż związki gejowskie? Nie prezentuj mi tu
                        relatywizmu - albo jest równe prawo dla wszystkich, albo ktos ma
                        racje mówiąc o dyskryminowaniu

                        Ja akurat spotkałem się z rozsądnymi argumentami na rzecz adopcji
                        dzieci przez pary homo. Niekoniecznie się trzeba było z tymi
                        argumentami zgadzać, ale rozsądne były. Ciekawe, czemu nie mozna ich
                        przeczytac w polskiej prasie. Przeszkadza ten nasz specyficzny typ
                        politpoprawności, w której można dokopać "pedałom", ale nie wolno
                        ruszyć "wartości chrześcijańskich"? Mogę te argumenty przytoczyć,
                        ale nie chciałbym byt mocno poszerzac wątku. Ale mogę.

                        2. Już bardzo dawno pytałem Ciebie, dlaczego nie stosujesz tej samej
                        zasady wobec nauczania np. religii? Pisałem także, że jest mitem, iż
                        kiedyś "rodziny wypełniały to zadanie lepiej" - podać literaturę? A
                        może Ty mi jakoś udowodnisz to twierdzenie?

                        3. szkoła ma uczyć, więc własnie o wiedzy tu mówimy. nauczyciel na
                        tym przedmiocie nie będzie przekazywał żadnego ideolo, tylko wiedzę.
                        To co piszesz o szkole rodzenia to jest - znów- sprowadzaniem
                        sytuacji do absurdu i nakazuje wątpic, czy naprawdę jesteś
                        rodzicem ;-)). Tam się o zupełnie innych sprawach mówi. Piszesz
                        i "innych dzieciach" dla których rodzice mają czas. W szkole, w
                        której parcowałem ostatnio (kilkanascie lat) był taki przedmiot,
                        jak "życie w rodzinie" (fakt, że bardzo fasadowo traktowany, jak to
                        w państwie współrządzonym przez KK bywa. Przez kilkanascie lat 2
                        rodziców nie wyraziło zgody na uczestnictywo dziecka. Gdybym był
                        złośliwy, jak nie jestem ;-)), to bym dodał, że na udział w
                        zajęciach z religii nie wyraziła zgody o wiele większa grupa. Poza
                        tym - kto Tobie będzie przeszkadzał rozmawiać z dziecmi o etycznej
                        czy jakiekolwiek stronie tego zagadnienia? Rzetelna wiedza może w
                        tym tylko pomóc.

                        5. W innych krajach takie zajęcia są. Mozna przywołac statystyki,
                        ale pewnie by się to skończyło gdybaniem "co by było, gdyby takich
                        zajęć nie było". Dla mnie wiedza jest wartościa samą w sobie, ale
                        cóz, wiadomo - niewykształconym społeczeństwem łatwiej rządzić...
                        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: *.icpnet.pl 29.01.09, 15:52
                          Gość portalu: jp napisał(a):

                          > Ad. 1. Mam w rzyci obłudę i polityczną poprawność. Pedał jest

                          Ja też się nie kieruję poprawnością i nie znoszę obłudy. Jednak szczerość mi
                          nakazuje, ale kultura knebluje. Resztę napisał Kazek.

                          > I wybacz, ale Twoje pomysły z nowymi podatkami jako wyrównanie za > zezwolenie
                          na małżeństwa homoseksualistów to zakrawa na dramato-
                          > komedię. Nadajesz się na polityka, bo dawno nie słyszałem takiej
                          > bzdury.


                          Szczerze i otwarcie. Ani nawet odrobinkę nie interesuje mnie Twoja ocena mojego
                          pomysłu jako komediodramatu dopóki nie padnie jakiś rzeczowy argument przeciw.
                          Ani nie interesuje mnie, że myślisz, że mówię bzdury. Podszkol się w
                          krytykowaniu, można krytykować destruktywnie, albo konstruktywnie. Jeśli
                          zamierzasz sobie folgować humorom, to mogę jedynie zacząć Cię ignorować. Przejdź
                          do argumentów. To nie jest forum trolli, tylko agora, gdzie ludzie mogą
                          wymieniać się poglądami. A czujeś humory są w tym miejscu nie_na-miejscu. Ten
                          wątek dyskusji to test dla Ciebie na zrozumienie liberalnych koncepcji
                          społeczeństwa.

                          > Małżeństwa homosiów to przedśpiew adopcji dzieci, tylko ślepiec
                          > nie potrafi tego zauważyć.

                          Być może jestem ślepcem. Nie wiem tego dopóki mi tego nie wskażesz jakimś
                          argumentem.

                          > 2. Może i wpływ na własne dzieci to dla Ciebie piramidalna bzdura, > ale moje
                          uargumentowanie jest mocne i dla mnie wystarczające. Otóż > jest nim autopsja.

                          Rozumiem, że siedzisz w głowie swojego dziecka i po prostu wiesz co myśli...
                          Świetnie. I wobec tego możesz obalić wyniki prac setek psychologów i socjologów.
                          Gdzie setek, tysięcy zmanipulowanych naukowców.
                          Poświęcam dużo czasu swoim dzieciom, ale są za małe by dyskutować o tym etapie
                          doświadczeń. Ale mam tyle lat by pamiętać jak i co udawało się moim rodzicom ze
                          mną, z moim rodzeństwem oraz jak to wyglądało u moich rówieśników. I moje
                          doświadczenia mogą WYŁĄCZNIE potwierdzać skrótowe wyniki pracy naukowej, o
                          których pisałem wcześniej.

                          Aha, TV wywaliłem 15 lat temu i siłą rzeczy nie oglądam seriali.

                          > 3. A ja chcę sam rozmawiać o psychologicznej i socjologicznej
                          > stronie relacji seksualnych.

                          Wspaniale! To bardzo dobrze, że nie chcesz odłożyć wszystkiego na bok. Tak samo
                          powinieneś interesować się tym czego Twoje dziecko się uczy na historii,
                          matematyce, angielskim, polskim, itd. To jest wręcz Twój rodzicielski obowiązek
                          krytycznie oceniać program nauczania i z dziećmi o tym dyskutować, jeśli jesteś
                          antydarwinistą to wytłumaczyć dziecku, że udzy się o teorii ewolucji, ale Ty
                          uważasz, że to nie prawda i wyjaśnić dlaczego, jeśli uważasz, że w szkole źle
                          zostnie przedstawiona postać Piłsudskiego, to wytłumacz dziecku dlaczego. Polska
                          potrzebuje obywateli mających szeroką wiedzę. Jeśli rodzic jest na tym polu
                          aktywny, to tylko się cieszyć!

                          > Powtórzę raz jeszcze, że szkoła ma uczyć, a nie wychowywać. Jeśli d

                          Pomijam uszczypliwe głupotki. Wykazałem Ci co świedczy o tym, że edukacja
                          seksualna, to wiedza, a nie wychowanie. Przytocz mi w takim razie teraz proszę
                          co świadczy o tym, że to wychowanie, a nie wiedza.

                          kazek100 napisał:
                          > Pozwól, że się wtrącę - to nieładnie, ale nie odpowiedziałeś na
                          > kilka moich pytań gdzie indziej, a język, jakim sie własnie
                          > posłużyłeś, też jest raczej poza poziomem...
                          >
                          > 1. Białas jest białym, czarny czarnym etc. Ale homoseksualista nie
                          > jest "pedałem". Jestnim tylko w języku nienawiści.No chyba, że
                          > zgodzisz sie na pisanie, że ksiądz to czarny złodziej,
                          > konserwatysta to faszysta etc etc, ale chyba to nie jest ten
                          > poziom, co? Tu nie
                          > chodzi o żadną polityczną poprawność tylko zwykły rozsądek.

                          I poziom kulturowy. Ale wypowiedzi jp skojarzyły mi się z kowbojskim podejściem
                          do życia, albo też szlachciurą zagonowym. I mamy w Polsce pokłosie tej tracycji,
                          powszechny libertarianizm podlany konserwatyzmem moralnym (najbardziej dobitnym
                          przykładem jest UPR) jest NAGMINNIE mylony z liberalizmem.

                          > mam wrażenie, że zupełnie nie zrozumiałeś, co przedmówca pisał o
                          > podatkach, więc problem istnieje tylko w Twojej wypowiedzi. Pozwól,
                          > że jasno wytłumaczę. Ja z żoną miałem prawo do wspólnego

                          Dziękuję, wystarczająco reszta. Reszta już w rękach czytelnika.

                          > Ja akurat spotkałem się z rozsądnymi argumentami na rzecz adopcji
                          > dzieci przez pary homo. Niekoniecznie się trzeba było z tymi
                          > argumentami zgadzać, ale rozsądne były. Ciekawe, czemu nie mozna
                          > ich przeczytac w polskiej prasie. Przeszkadza ten nasz specyficzny

                          Załóż proszę wątek, jak będziesz miał wolną chwilę.

                          > 2. Już bardzo dawno pytałem Ciebie, dlaczego nie stosujesz tej
                          > samej zasady wobec nauczania np. religii? Pisałem także, że jest
                          > mitem, iż kiedyś "rodziny wypełniały to zadanie lepiej" - podać
                          i
                          > 3. szkoła ma uczyć, więc własnie o wiedzy tu mówimy. nauczyciel na
                          > tym przedmiocie nie będzie przekazywał żadnego ideolo, tylko

                          Porównanie z religią nie trafione. Religia ma za zadanie wychowania w wierze,
                          edukacja seksualna to przekazanie wiedzy naukowej. Skrótowo wykazałem jakie
                          elementy zawiera edukacja seksualna, które dowodzą, że to wiedza. Bardzo Cię
                          proszę JP wykaż proszę, które elementy edukacji seksualnej są przekazem
                          wychowawczym. W końcu dopuszczam, że mogłem coś przeoczyć.

                          Ja nawet nie miałbym nic przeciwko religii w szkołach, gdyby tylko
                          zagwarantowano ją w miejscach publicznych innym wyznaniom. Na przykład na cały
                          Poznań jedna klasa judaistyczna, dwie ewangelickie, jedna mułzumańska, jedna
                          zielonoświątkowców, jedna "jehowych" i dwoe prawosławnych. A za to we wschodniej
                          Polsce i na środkowym Pomorzu prawosławni mieliby znacznie większy udział
                          religii w klasach, a na południu ewangelicki.
                          • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 29.01.09, 18:44
                            Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

                            > Porównanie z religią nie trafione. Religia ma za zadanie
                            wychowania w wierze,
                            > edukacja seksualna to przekazanie wiedzy naukowej. Skrótowo
                            wykazałem jakie
                            > elementy zawiera edukacja seksualna, które dowodzą, że to wiedza.

                            ależ oczywiście. Ale logiczne w tym aspekcie, że nasz adwersarz jest
                            właśnie wrogiem "wychowywania" w szkole a zwolennikiem przekazywania
                            wiedzy. Niech nam więc to jakoś rozsądnie wyjaśni.
                            • Gość: jp Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 30.01.09, 21:36
                              Naskoczyliście na mnie jak dwa jurne buhaje. Spokojnie Panowie. Co najważniejsze, proszę nie zarzucać mi Waszych własnych zachowań.

                              Na początek chciałbym Was prosić o nie zaniżanie poziomu dyskusji argumentami ad personam i schopenhauer'owskimi próbami zdyskredytowania moich poglądów umniejszaniem mojej osoby.

                              Ale do rzeczy. Oburzyliście się sformułowaniem pedał, jednakże dopuszczacie (a przynajmniej Kazek) epitety typu klecha. Jakaż jest różnica? Trochę konsekwencji. Piszesz o języku nienawiści. Wybacz, ale śmieszy mnie to stwierdzenie. To, że ich nie kocham wcale nie znaczy, że ich nienawidzę. Świat nie jest czarno-biały. Ja po prostu chcę traktować ich normalnie, tak jak innych ludzi, nie ograniczając ich wolności i nie narzucając swojego światopoglądu. I tegoż samego wymagam od nich. Gdybym miał oceniać nienawiść, choć to bardzo mocne słowo, to raczej przypisywałbym je Twojemu nastawieniu do hierarchów Kościoła.

                              Podatki. Bardzo mnie bawi zarzucanie braku zrozumienia. I Wy macie czelność pisać, o braku argumentów? Pierwsze słyszę, że odmienne poglądy adwersarza to brak zrozumienia. Otóż moi drodzy socjaliści, bardzo łatwo jest wprowadzić nowy podatek. Bardzo łatwo także jest go uargumentować. Moje oburzenie sprowadza się do Waszych wypranych główek, które zamiast myśleć jak ulżyć Polakom to zastanawiają się komu dołożyć balastu. Co najśmieszniejsze zarzucając mi, że myślę tylko o własnej rodzinie. Czy dokładanie obciążeń finansowych jest wg Ciebie Włodku myśleniem o społeczeństwie, a nie o sobie? Socjaliści z definicji myślą o społeczeństwie, czego mieliśmy pod dostatkiem w PRL. I Kazku, wierz mi, że są banki, które udzielą kredytu Twoim znajomym.

                              Tak na poważnie, skoro państwo stawia na rodzinę, jako podstawową komórkę społeczną, to mnie jako konserwatyście nie podoba się to, że termin ten jest rozszerzany o homoseksualistów. I koniec argumentów. Jeśli chcecie coś zmieniać to likwidując ulgi i podatki. Nie mam zamiaru płacić na cudze szczęście ograniczając swoje. Mam nadzieję, że dla Ciebie Włodku jest to argument. Chociaż nie sądzę. Ale co tam. Powyzywaj mnie od trolli. Unieś się ponownie, że nie dorastam intelektem do forum agory. I niczym Adam Michnik, który ostatnio stwierdził był, że tyle lat siedział w więzieniu, że teraz zawsze ma rację, żyj w przekonaniu, że tylko Twoja prawda jest najprawdziwsza.

                              Kazku, wraca temat religii w szkołach niczym bumerang i czas go uciąć. Otóż nie jestem zwolennikiem tegoż przedmiotu. I podzielam Twój pogląd o religioznawstwie. Ciekaw jestem skąd Twoje naskakiwanie na mnie także w tym temacie. Czyżby z przyzwyczajenia?

                              Kazku napisałeś: "szkoła ma uczyć, więc właśnie o wiedzy tu mówimy. Nauczyciel na tym przedmiocie nie będzie przekazywał żadnego ideolo, tylko wiedzę." Więc poproszę Was raz jeszcze. Czy macie na to jakieś argumenty czy własne chciejstwo i wyobrażenie? Skąd przekonanie o braku przekazywania ideologii?

                              Włodku, szukasz argumentów na twierdzenie, że małżeństwa homoseksualistów to przedśpiew do adopcji. Proszę bardzo: Holandia, Belgia, Szwecja, Norwegia, Islandia, Finlandia, Niemcy, Wielka Brytania.

                              Pisząc o autopsji natomiast miałem na myśli moje dzieciństwo i wychowanie mojej skromnej osoby. Jakoś przekazano mi odpowiednią wiedzę poprzez wychowanie. Nie traktowałem kobiet przedmiotowo, nie byłem sprawcą niechcianych ciąż i nie w głowie mi usuwanie dziecka, w które w kręgach lewicowych nazywane jest aborcją. Zbyt miałki argument? I zgodzę się z Tobą, że rodzic powinien wskazywać dziecku także odmienne poglądy i spojrzenia od tych przedstawianych w szkole. Nie wyobrażam sobie bezkrytycznego podejścia do edukacji i przekazywanej wiedzy.

                              Nauka to właśnie przekazywanie wiedzy. Wychowanie seksualne, to przede wszystkim kształtowanie zachowań. Jak odmawiać, jak traktować partnera, jak się zabezpieczać, jakie są konsekwencje. Moim skromnym zdaniem nauka tolerancji i szacunku to przede wszystkim zadanie rodzica. I oczywiście dopuszczam, że można się różnić w tym poglądzie, ale żeby zaraz zostać wyzwanym i umniejszanym? Rozumiem, że macie się za tolerancyjnych postępowców.

                              Dam Ci Włodku kolejne pole do ataków personalnych. Otóż jestem wyborcą UPR i wcale się tego nie wstydzę. Ba, jestem gotów podjąć z Tobą polemikę na tematy polityczne. Chętnie poczytam argumentację Twoich wyborów i wskazówek co cenisz w partiach, na które stawiałeś przez swoje życie. Proponuję byś rozpoczął taki wątek jasno i klarownie opisując swoje poglądy.

                              Tak naprawdę ta dyskusja jest bezcelowa, bo różnimy się w założeniach i nikt nie zmieni swoich przekonań. Można tylko bić pianę i naskakiwać na adwersarza. Skończmy więc z paplaniną. Uważacie, że wychowanie seksualne ma wpływ na ilość ciąż, zachorowań na AIDS i tym podobne, to śmiało, pokażcie statystyki z Polski i z krajów, gdzie ten przedmiot działa od lat. Zamiast oceniać mnie przedstawcie dowody, że warto pieniądze podatników przekazać na ten cel. Że jest to ważniejsze niż walka z dyskalkulią, dysleksją, dysgrafią, dysortografią i innymi plagami będącymi wynikiem lenistwa rodziców. Rodziców nauczonych, że państwo ich wyręczy. Do dzieła! Jeśli argumentów nie znajdziecie to zawsze możecie zarzucić mi populizm i zbyt niski poziom jak na forum agory.
                              • Gość: ab jp - szacunek :) IP: *.icpnet.pl 30.01.09, 21:50
                                Pięknie napisane...
                                Nie jesteś sam. :)

                                Pozdrawiam

                                PS1
                                (troll bo nie chce mi się logować... rzadko piszę i potem zapominam hasła... ale
                                wszystko czytam regularnie)

                                PS2
                                (w głosowaniu każdy obywatel ma tak samo ważny głos więc chyba na forum poparcie
                                niezalogowanego też się liczy)
                              • renepoznan Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 30.01.09, 23:10
                                Gość portalu: jp napisał(a):

                                > Naskoczyliście na mnie jak dwa jurne buhaje. Spokojnie Panowie. Co najważniejs
                                > ze, proszę nie zarzucać mi Waszych własnych zachowań.
                                >
                                > Na początek chciałbym Was prosić o nie zaniżanie poziomu dyskusji argumentami a
                                > d personam i schopenhauer'owskimi próbami zdyskredytowania moich poglądów umnie
                                > jszaniem mojej osoby. .....................

                                Chapeau bas "jp". Naprawdę jestem pełen podziwu - także dla cierpliwości i zachowanej jeszcze checi podejmowania takich dyskusji. Ja - przyznam się - nie mam już tej cierpliwości. Kiedyś nawet próbowałem prowadzić taką dyskusję ale pod naporem demagogicznych i bezsensownych przepychanek i słownej szermierki o niczym, spasowałem. Do tego gdy przeciwnik posunął się do ordynarnego kwestionowania niewygodnych dla siebie faktów całkiem zrezygnowałem. Wiem, że nie powinno się rezygnować ale jakoś już nie mam tego zapału co niegdyś. Przestało mi zależeć na przekonywaniu kogokolwiek - a do tego często druga strona nie rozumie lub nie chce zrozumieć Twoich argumentów.
                                Bardzo sensownie wywiodłeś swoje poglądy i ciekawie je uzasadniłeś. Ale poczekaj i zobacz jak zostaną zrozumiane i odebrane. Obawiam się, że rozczarujesz się.
                                >

                                >
                                > Dam Ci Włodku kolejne pole do ataków personalnych. Otóż jestem wyborcą UPR i wc
                                > ale się tego nie wstydzę.

                                No to pewno usłyszysz odpowiednią porcję sloganów o oszołomstwie, o Korwinie - Be i tego typu epitety z zbioru argumentacji michnikowszczyzny. Ale na sensowną dyskusję na tematy polityczne raczej nie licz.

                                Sorry za taką "recenzję". Nie mogłem się powstrzymać - Przepraszam Cię.
                                Ale ponownie powtarzam: "Czapki z głów Panowie!" Jest forumowicz, który jeszcze potrafi sensownie wypowiedzieć się na takie tematy - bez stosownej porcji politpoprawnych znanych do znudzenia sloganów.
                                • renepoznan Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 31.01.09, 17:46
                                  renepoznan napisał:
                                  >poczekaj i zobacz jak zostaną zrozumiane i odebrane. Obawiam się, że rozczarujesz się.

                                  ...................
                                  > Gość portalu: jp napisał(a):
                                  >Naskoczyliście na mnie jak dwa jurne buhaje. Spokojnie Panowie. Co >najważniejsze, proszę nie zarzucać mi Waszych własnych zachowań.

                                  >Na początek chciałbym Was prosić o nie zaniżanie poziomu dyskusji >argumentami ad personam i schopenhauer'owskimi próbami >zdyskredytowania moich poglądów umniejszaniem mojej osoby.

                                  >Ale do rzeczy. Oburzyliście się sformułowaniem pedał, jednakże >dopuszczacie (a przynajmniej Kazek) epitety typu klecha. Jakaż jest >różnica? Trochę konsekwencji.

                                  kazek100 napisał:

                                  > ale dla ścisłości w kwestii zachowań. My nie nazywamy każdego
                                  > konserwatysty "faszystą". Ty posługujesz się nazewnictwem
                                  > typu "pedał".


                                  Teraz rozumiesz jp o co mi chodziło? Dlaczego spasowałem?
                                  • wlodekzpoznania No, tak jest wygodniej. To na pewno. 02.02.09, 15:31
                                    Na razie w gałęzi niżej zarzuciłeś mi z podśmiechiwaniem brak konkretów,
                                    niewiedzę, hasłowość, a na rozwinięcie ... to już spasowałeś. A może po prostu
                                    przeoczyłeś. Czekam nadal cierpliwie. Nade wszystko czekam na jakikolwiek
                                    argument DLACZEGO wiedza szkodzi.
                              • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 31.01.09, 11:17
                                Gość portalu: jp napisał(a):

                                > Naskoczyliście na mnie jak dwa jurne buhaje. Spokojnie Panowie. Co
                                najważniejs
                                > ze, proszę nie zarzucać mi Waszych własnych zachowań.

                                Jurne buhaje ;-)))))))) bomba ;-))))))))))

                                ale dla ścisłości w kwestii zachowań. My nie nazywamy każdego
                                konserwatysty "faszystą". Ty posługujesz się nazewnictwem
                                typu "pedał". Czy coś mi się pomyliło?

                                jako że jestem dyskutantem, który chyba najczęściej na tym forum
                                spotykał sie z argumentami ad personam, i to nawet w wykonaniu
                                najwybitniejszych tu konserwatystów typu Reniu przywołujących jakże
                                głębokie oceny typu "debil", jestem na to zjawisko wyczulony. Jeżeli
                                więc kiedykolwiek w moim pisaniu pojawiło się coś ad personam, to od
                                razu przepraszam, choć byłoby wskazane, byś napisał mi, o który
                                argument konkretnie chodziło. Jeśli był to ten akapit, gdy pisałem o
                                twojej niekosekwencjji (religia - tak, wdż - nie) to nie przyjmuję
                                krytyki (ale przyznaję, że co nieco wyjasniłeś - patrz poniżej).
                                Schopenchauera zostaw. Na tym forum o erystyce zawsze pisze sie, gdy
                                brakuje argumentów, a Ciebie stać na więcej.

                                Ja użyłem słowa "klecha"? Primo - jeśli tak, to się wstydzę
                                (trochę). secundo - kilku przedsywicieli kleru jestem skłonny tak
                                nazwać, ale nie uzywam tego okreslenia dla całości. Np. rzecznik
                                poznańskiej kurii to imho klecha i kłamca, ale innych tak raczej nie
                                nazywam, a w jego wypadku potrafię dokładnie wytłumaczyć, skąd te
                                epitety. Dalej - sam o sobie pisywałem "belfer" i to chyba podobny
                                ciężar gatunkowy. To nie to samo, co język nienawiści ("pedał"). Ale
                                OK, ja się będe wystrzegał i tego oczekuję po Tobie. Bo językiem
                                nienawiści niestety się posługujesz. Kto Ci kiedykolwiek kazał
                                homosiów kochać? Nie przypominam sobie. Przy okazji - niezwykle mnie
                                cieszy, że dostrzegasz, iż swiat nie jest "czrano - biały". Zbyt
                                wiele razy konserwtyści na tym forum przypomnali mi o biblijnym "tak
                                tak nie nie" albo o układzie "zero-jedynkowym". Jeżeli kolega
                                dostrzegł złożonośc swiata, to cudownie, jest nas więcej.

                                Oczywiście że ąa banki, które udzielą homosiom kreydtu. Ale z racji
                                normalnych procedur wyliczają im kredyt jak osobom samotnym. Poza
                                tym co innego dodatkowe obciążenia finansowe, a co innego podatkowe
                                ulgi - które jedni mają, inni nie. Ty naprawdę tej prostej
                                matematyki nie rozumiesz? Jeszcze raz powtarzam - ja z zoną miałem
                                ulgę jeszcze kiedy nie mieliśmy dzieci. Znajoma para gejów ze stażem
                                o kilkanaście lat dłużym niż my takowej nie miała. Zaniast
                                odpowiedziec na konkretne pytanie, piszesz zagmatwany akapit w
                                którym argument zastępowane sa wyzwiskami. Bo słowa "wyprane główki"
                                to oczywiście nie jest wulgarne ad pesonam ;-))

                                Tak na poważnie, skoro państwo stawia na rodzinę, jako podstawową
                                komórkę społe
                                > czną, to mnie jako konserwatyście nie podoba się to, że termin ten
                                jest rozszer
                                > zany o homoseksualistów. I koniec argumentów. Jeśli chcecie coś
                                zmieniać to lik
                                > widując ulgi i podatki.

                                Z tym ostatnim zdaniem jakoś tam się zgadzam. W tym wypadku
                                wyłozyłeś także konkretnie, skąd bierze sę Twój punkt
                                widzenia "jestem konserwatysta i koniec argumentów". Tylko proszę by
                                w takim razie żaden koncertysta nie pisał mi o "politpoprawności" i
                                kierowanie się idelogią, bo tu właśnie mieliśy przyznanie się do
                                tego. Nawiasem mówiąc - widzisz to jest tak: szanuję Twoje poglądy i
                                szanuję, jeśli żyjesz wg nich (to rzadkość). Ale w tym kraju jest
                                tez miejsce dla ludzi o innych systemach wartości. I musimy jakoś ze
                                sobą współegzystować. Dlaczego zawsze żądacie, by system prawny był
                                tworzony wg waszego systemu wartości i wszyscy musieli być mu ulegli?

                                > Kazku, wraca temat religii w szkołach niczym bumerang i czas go
                                uciąć. Otóż nie
                                > jestem zwolennikiem tegoż przedmiotu. I podzielam Twój pogląd o
                                religioznawstw
                                > ie. Ciekaw jestem skąd Twoje naskakiwanie na mnie także w tym
                                temacie. Czyżby z
                                > przyzwyczajenia?

                                Może z przyzwyczajenia, a może dlatego, że dopiero teraz to
                                przeczytałem (każdego wątku na forum nie sjestem w stanie
                                prześladzić, zresztą są w końcu inne watościowe lektury ;-)).
                                faktycznie znam wiele osób wierzących i konserwtywnie myślących,
                                które są za powrotem religii do salek katechetycznych, dla dobra
                                katechezy zresztą. OK. pzestaję Cie tym zameczac ;-)) i doceniam
                                kosenkwencję.

                                Na koniec dwie drobne uwagi:

                                1. Twoja rodzina byc może była wspaniała. Niestety - wiele rodzin, z
                                jakimi miałem do czynienia w praktyce pedagogicznej takimi nie było.
                                A równie wiele było, ale jednak takiego przedmiotu w szkole
                                oczekiwało.

                                2. Piszesz, że pozostaniemy przy swoich założeniach i nikt nokogo
                                nie przekona. To penwnie niestety prawda. Ale szkoda - bo powinniśmy
                                umieć rozmawiać i szukac porozumienia ponad podziałami. Niestety - w
                                taki kraju jak Polska kilka przemoralnych doprowadziło do sytuacji,
                                że człowiek o innych poglądach to od razu zwolenik "cywilizacji
                                śmierci" i szatan, przez to nie potafimy się do siebie uśmiechac,
                                rozmawiac z ludzmi o innych niz my poglądach, przez to na ulicy i w
                                sklepie jestesmy naburmuszeni i pełni złości. Każdy kto jeździł
                                samochodem w Polsce i np. w Holandii powie ci o tej kulturowej
                                róznicy. Pozdrawiam.
                                • Gość: z Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: 78.152.31.* 01.02.09, 14:28
                                  kazek100 napisał:

                                  > Oczywiście że ąa banki, które udzielą homosiom kreydtu. Ale z racji
                                  > normalnych procedur wyliczają im kredyt jak osobom samotnym.

                                  Banki udzielają kredytów wg swojej oceny ryzyka. A pary homoseksualne są wg tych kryteriów mało wiarygodne bo niestabilne.
                                  Czyżbyś chciał przepisem prawa zmusić banki do ponoszenia zwiększonego ryzyka tylko z względów ideologicznych - bo to para homoseksualistów?

                                  Poproszę o odpowiedź. :):)
                                  • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 01.02.09, 14:46
                                    Dokładnie o tym piszę - cieszę się, że zrozumiałeś ;-)).

                                    jeżeli geje będą mieli prawo do formalizowania swoich związków, to
                                    taki formalnie zawarty związek będzie uznany za stabilny (para,
                                    którą tu przywołałem jako przykład, to już naprawdę od lat "stare
                                    małżeństwo" ;-)). Jak to się dzieje w cywilizowanych krajach.
                                    Oczywiście jeśli ktoś z gejów nie będzie chciał związku
                                    formalizować, to będzie uznawany za "niestabilnego" z wszystkimi
                                    tego konsekwencjami. W pełni się z Tobą zgadzam ;-))
                                    • Gość: z Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: 78.152.31.* 01.02.09, 14:51
                                      kazek100 napisał:

                                      > Dokładnie o tym piszę - cieszę się, że zrozumiałeś ;-)).
                                      >
                                      > jeżeli geje będą mieli prawo do formalizowania swoich związków, to
                                      > taki formalnie zawarty związek będzie uznany za stabilny

                                      Dokładnie nic nie zrozumiałeś. Pary homoseksualne są uznawane za niestabilne nie dlatego, że nikt ich papierami nie wiąże ale dlatego, że tak naprawdę nie ma pomiędzy nimi trwalszych więzi niz erotyka, fascynacja czy coś takiego. Nieliczne wyjątki są naprawdę nieliczne.
                                      Ale nie chcesz tego zrozumieć.
                                      • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 01.02.09, 14:59
                                        Ciekaw jestem, skąd bierzesz swoje informacje o parach
                                        homoseksualnych. Szkoda czasu na stereotypy.

                                        Póki co związki homo, dzięki naszej prawicy, która rozwiazania
                                        kazdego problemu widzi w zapisach prawnych, możliwości
                                        formalizowania nie mają, i stąd możesz sobie udowadniać, co tam
                                        tylko chcesz. Ale znów mnie razi ten cynizm - nie pozwolimy ludziom
                                        na formalny związek, a potem brakiem "formalności" uzasadnimy ich
                                        niską wiarygodność.

                                • Gość: z Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: 78.152.31.* 01.02.09, 14:34
                                  kazek100 napisał:
                                  Poza
                                  > tym co innego dodatkowe obciążenia finansowe, a co innego podatkowe
                                  > ulgi - które jedni mają, inni nie. Ty naprawdę tej prostej
                                  > matematyki nie rozumiesz? Jeszcze raz powtarzam - ja z zoną miałem
                                  > ulgę jeszcze kiedy nie mieliśmy dzieci. Znajoma para gejów ze stażem
                                  > o kilkanaście lat dłużym niż my takowej nie miała.

                                  A ty nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy parą jaką tworzyliście Ty z żoną a parę gejów?
                                  Gratuluję odporności na zrozumienie prostych prawd.

                                  Czy się mylę, czy gdzieś pisałeś, żeś dzieci uczył?
                                  • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 01.02.09, 14:51
                                    Gość portalu: z napisał(a):

                                    > A ty nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy parą jaką tworzyliście Ty
                                    z żoną a par
                                    > ę gejów?
                                    > Gratuluję odporności na zrozumienie prostych prawd.

                                    Wtedy, gdy jeszcze nie mieliśmy dzieci? Nie, nie widzę różnicy. Inna
                                    orientacja seksualna, inny gust kulinarny, inny kolor oczu, poza
                                    tym, to tacy sami ludzie. Ich orientacja jest dla mnie czymś
                                    niezrozumiałym, ale to ich świat i mnie nic do tego. Żyj i daj żyć
                                    innym.

                                    Uczyłem i dalej zresztą pracuję w oświacie. Bywa różnie, ale na
                                    szczęście coraz rzadziej spotykam "nienawistników".
                                    • Gość: z Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... IP: 78.152.31.* 01.02.09, 14:57
                                      kazek100 napisał:

                                      > Wtedy, gdy jeszcze nie mieliśmy dzieci? Nie, nie widzę różnicy.

                                      A, to przepraszam. Ale teraz rozumiem dlaczego ktoś podobno o tobie napisał
                                      "debil". Ja myślałem, że jak umiesz pisać to i umiesz myśleć. "Debilem" w żadnym
                                      razie cię nie nazwę bo to obraźliwe a obrażania innych na tym forum nie brakuje,
                                      ale sensu tej dyskusji już nie widzę.
                                      Pozdrawiam.
                                      • kazek100 Re: cieszę się, że zaczynamy o konkretach... 01.02.09, 15:03
                                        Oczywiście. ktoś, kto ma inne poglądy, niż Ty, na pewno "nie umie
                                        mysleć". Coż za przekonujący argument ;-)).

                                        to już może wolę Renego i jego dziecinną szczerość ("debil") tudzież
                                        JP pokonującego mnie argumentem "jestem konserwatystą i koniec
                                        argumentacji". Oni przynajmniej swoje emocje wyrzucają na
                                        zewnątrz ;-))
    • vitka00 Re: Edukacja seksualna w Polsce 19.01.09, 16:36
      A w czym wlodek jesteś lepszy od przeciętnego Polaka?
      Szybciej nakładasz prezerwatywę? Szybciej wyliczysz owulację i PMS?
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 19.01.09, 17:14
        A jakie to ma znaczenie to co piszesz? Ścigamy się w czymś? Piszę o posiadaniu,
        albo nieposiadaniu ugruntowanej, kompetentnie przekazanej wiedzy. Wiedzy, którą
        program nauczania od dekad przewiduje, ale pruderia dziwna nie pozwala wdrożyć i
        wyćwiczyć nauczycieli w jej przekazywaniu. Do tego program z lat 80-tych jest
        okrojony i zdezaktualizowany wobec programów nauczania w innych częściach Unii
        Europejskiej, także tych w nowych krajach. Nie mam kompetencji by to oceniać, a
        jedynie cytuje poglądy.
        • vitka00 Re: Edukacja seksualna w Polsce 19.01.09, 17:29
          "I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
          normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem. Oczywiście zdaję sobie
          sprawę, że są wyjątki. Niestety wpisy na forum temu przeczą."

          Jak widać nie cytujesz poglądów tylko jednak oceniasz. :)

          Powiedz nam w końcu o czym Ty wiesz a my nie wiemy, my źle wyedukowani Polacy. :)
          • Gość: Włodek z Grunwaldu o czym Ty piszesz? IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 11:09
            Twoje pytanie jest bardzo naiwne. Jesteśmy dorośli, w komputerze możemy
            uzupełnić wszystkie braki w edukacji. Ale nie w tym rzecz, a w rozmawianiu z
            dziećmi w czasie kiedy tego najbardziej potrzebują i to publicznie o
            emocjonalnej stronie dojrzewania i rozwoju seksualnego człowieka. To zupełnie co
            innego, niż wiedza uzyskiwana chyłkiem, owoc zakazany, czy z wielkim
            skrępowaniem przekazywana przez najczęściej nieprzygotowanego merytorycznie
            rodzica. Spójrz na Skandynawię. Elementy wychowania seksualnego są wplecione w
            zajęcia biologii już od 10 roku życia. Spadła tam wiele lat temu liczba ciąż u
            niepełnoletnich oraz wiek inicjacji seksualnej wcale jest już wyższy niż w
            krajach tzw. pruderyjnych, w których wciąż się obniża. A Tobie wychowanie
            seksualne z czym się kojarzy? Z katalogiem pozycji i rodzajami upodobań seksualnych?
      • Gość: jp Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 19.01.09, 22:42
        You made my day. ;)
    • Gość: uswiadomiona Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 19.01.09, 17:31
      wlodekzpoznania napisał:

      >
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6170263,Jak_naprawde_wyglada_edukacja_seksualna_.html
      > Jeśli czytają to forum gimnazjaliści i licealiści, to zapraszam do wzięcia
      > udziału w ankiecie. Wkurza mnie, że w moim kraju oczywistości wciąż są
      > wstydliwymi cudami. Akurat miałem szczęście chodzić do szkół w Holandii i
      > Niemczech. I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
      > normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem. Oczywiście zdaję sobie
      > sprawę, że są wyjątki. Niestety wpisy na forum temu przeczą.

      Cholera... Ile klas powtarzałeś, że miałeś w szkole edukację seksualną przez 20 lat?
      • lili_marleen Re: Edukacja seksualna w Polsce 20.01.09, 07:04
        Gość portalu: uswiadomiona napisał(a):

        "Cholera... Ile klas powtarzałeś, że miałeś w szkole edukację
        seksualną przez 20 lat?"

        Sądząc po "celnosci" riposty Uswiadomionej.... hmmm...
        Czyżby wpływ dobrego klimatu - lepszego niż w Holandii, o którym
        wczesniej pisał Włodek?
        • Gość: uswiadomiona Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 14:45
          "I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
          > normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem."

          Ależ to słowa Włodka. :)

          Jeśli to była pomyłka, zapomniał słowa... Cóż, to Włodek twierdzi, że jest
          lepiej wyedukowany niż my. :)
          Włodek założył wątek ale nijak nie potrafi go obronić.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 17:17
            Ok, jak Ci bardzo to do zrozumienia sensu przeszkadza, to szczerze i ze skruchą
            przyznam, że musiało się tam znaleźć słowo "temu". Natomiast nie zgodzę się z
            brakiem zdolności obrony wątku. Jeszcze nikt mnie nie zaatakował w sposób
            wymagający obrony. Kilka osób schowało się za wartościami konserwatywnymi,
            próbując ze mnie zrobić lewaka. Ja wiem, że zwolennicy SLD, też mają
            wolnorynkowe poglądy, ale to tyle co mnie łączy z lewicowością.

            O, może jeszcze to, że uważając się za liberała w żaden sposób nie mógłbym
            poprzeć partii w Polsce za taką uważanej, gdyż wypowiedzi jej prominentnych
            przedstawicieli plasują ją na równi z partiami republikańskimi, czyli
            światopoglądowo konserwatywnymi, a gospodarczo wolnorynkowymi.
    • renepoznan Re: Edukacja seksualna w Polsce 19.01.09, 21:44
      wlodekzpoznania napisał:

      > I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
      > normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem.

      Kwestia punktu widzenia. Wielu określa to jako utopię końca lat sześćdziesiątych
      XX wieku, która do tej pory nam się czkawką odbija. Ale rozumiem, ze tego punktu
      widzenia nie przyjmiesz.
      Tylko zastanawiająca jest ta Twoja wyższość i pewność siebie. I ani cienia
      wątpliwosci.
      • Gość: uswiadomiona Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 01:57
        W dodatku nie potrafi wyjaśnić dlaczego jest lepszy. ;)
        • kazek100 Re: Edukacja seksualna w Polsce 20.01.09, 10:57
          Może dlatego, że Włodek już Ci pisał, że nie o żadne wyścigi mu
          chodzi? Jak mnie męczy czytanie dyskusji, w których "róznitacy"
          lepiej wiedzą, co ktoś chciał powiedzieć, niż sam delikwent.

          Zwracam uwagę dyskutantów na dwie rzeczy:

          1. jak pisałem już w inych wątkach - jest szkodliwym mitem uwazać,
          że kiedys edukacja domowa rozwiązywała problemy skuteczniej i
          madrzej. Jak to wyglądało w praktyce, przekonać się można czytając
          chocby literaturę z końca XIX / pocz. XX wieku. Mogę podać
          przykłady, choć głupio mi, bo niektóre od lat znajdują się w spisie
          lektur obowiązkowych;

          2. jest totalną brednią widzieć w pomyśle edukacji seksualnej jakiś
          totalitarny pomysł. Ta sfera życia dotyczy wszystkich, a chyba nikt
          nie widzi totalitarnych tendencji w powszechnym nauczaniu powiedzmy -
          mtematyki. Przekazywanie elementarnej wiedzy nie musi miec nic
          wspólnego z narzucaniem jakiejkowleik ideologii ("życiowej") - choć
          pewnie może, co wiemy, gdy spojrzymy na brednie, jakie znajdują się
          w podręcznikach z tej dziedziny tworzonych przez ludzi KK ("organ-
          sanktuarium do produkcji poczętych" ;-)), niemniej jest dość
          paskudne, gdy tego rodzaju obawy wysuwają środowiska konsewatywne
          (bo jedyną siłą społeczną, która wprost twierdzi, że jest
          depozytariuszem "jedynego pełnego systemu moralnego" nie jest żadne
          stowarzyszenie lewicowe, ale niestety Kosciół Katolicki. Nie w
          edukacji więc tkwi zagrożenie.
          • Gość: uświadomiona Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 13:50
            Zamiast być adwokatem włodka poczytaj co napisał w pierwszym poście.
            Ale widać nieważne co włodek napisał, ważne, że kolega kazek chce napisać coś
            innego... :)
            • kazek100 Re: Edukacja seksualna w Polsce 20.01.09, 16:13
              Przeczytałem raz jeszcze i nadal nie wiem, o co Tobie chodzi, więc
              może mi to wprost wyjaśnij. Bo to, że zarzucił nam w niektórych
              aspektach "XIXwieczność" to nie to samo, co wyścigi, o których Ty
              wspominasz.
              • Gość: uswiadomiona Włodek napisał: IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 16:20

                "miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6170263,Jak_naprawde_wyglada_edukacja_seksualna_.html
                Jeśli czytają to forum gimnazjaliści i licealiści, to zapraszam do wzięcia
                udziału w ankiecie. Wkurza mnie, że w moim kraju oczywistości wciąż są
                wstydliwymi cudami. Akurat miałem szczęście chodzić do szkół w Holandii i
                Niemczech. I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam normalnością,
                to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są
                wyjątki. Niestety wpisy na forum temu przeczą."

                Drogi Włodku... wyjaśnij nam czym są owe "oczywistości"? :)
                Czym wg Ciebie jest normalność i dlaczego jest lepsza od nienormalnośći? :)

                Zwyczajnie wyjaśnij nam na czym polega ta normalność, której uczyłeś się 20 lat.
                Prowadź nas Włodku! :)
                • kazek100 Re: Włodek napisał: 20.01.09, 16:40
                  No i cóż, zamiast cokolwiek mi wyjaśnić, wkleiłaś po prostu post
                  Włodka, który mogłem sobie sam przeczytać. To jest typowe
                  sprowadzanie dyskusji do absurdu - bardzo charakterystyczne przy
                  brak czegokolwiek konkretnego do powiedzenia.

                  Nie zdziwiłbym się, gdyby Włodek po prostu zlekceważył Twoje
                  pytanie, ale może ja podpowiem - np. w normalnych warunkach takich
                  podręczników nie piszą księża katoliccy zamieszczając w nich np.
                  słowa, które juz wyżej cytowałem ("sanktuarium do produkcji
                  poczętych" i swoje - przyznajmy - dość dalekie od zwykłego zycia
                  podejście np. do antykoncepcji). W normalnych krajach takowa
                  edukacja w ogóle istnieje, a nie jest fasadą, jak u nas, mimo że w
                  naszej restrykcyjnej ustawie naantyaborcyjnej jej wprowadzenie
                  zostało zadeklarowane.

                  słabo kojarzę Twój nick, ale proszę, byś nie rozpoczynała udziału w
                  zabawie od sprowadzania kwestii do absurdu, tylko operowała
                  konkretami, inaczej psuje się tylko forum. Pozdrawiam.
                  • Gość: uswiadomiona Re: Włodek napisał: IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 16:45
                    Widzisz kazek, ja też źle kojarzę twój nick. Czyżbyś był guru tego forum a ja
                    śmiałam tego nie zauważyć?

                    Post wklejam włodkowi. Niech przeczyta raz jeszcze i może mu się przypomni co
                    chciał nam przekazać.

                    A może ty wiesz lepiej?
                    • kazek100 Re: Włodek napisał: 20.01.09, 16:47
                      post wkleiłeś pod moją wypowiedzią. o byciu guru nic mi nie wiadomo.
                      Jedynym guru tu jest Dobrusia. Ale tak czy owak - sprowadzanie
                      tematu do absurdu to kiepska praktyka.
                      • Gość: uswiadomiona Re: Włodek napisał: IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 16:56
                        Ty się pierwszy do mnie dokleiłeś. :)

                        Dobrusia to dla mnie jeden z setki przeciętnych nicków tego forum. :)
                        • kazek100 Re: Włodek napisał: 20.01.09, 19:11
                          Ja się do Ciebie nie dokleiłem, tylko odpowiedzialem na Twój post.
                          Ty wklejasz mi posty Włodka, które każdy może sobie sam przeczytać
                          (zamiast odpowiedziec na pytanie). Jest to typowe zasmiecanie forum.

                          >
                          > Dobrusia to dla mnie jeden z setki przeciętnych nicków tego
                          forum. :)

                          przeciętnych? No cóz, niejeden z nas sporo mógłby się od niej
                          nauczyć.
                      • Gość: uswiadomiona Re: Włodek napisał: IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 17:12
                        kazek100 napisał:

                        > post wkleiłeś pod moją wypowiedzią.

                        WkleiłAAAAAAś...

                        Jestem kobietą i się tego nie wstydzę. :) Mój zawód kończy się na -og i nie
                        domagam się zmiany na -ożka. :)
                        • kazek100 Re: Włodek napisał: 20.01.09, 19:17
                          za niezamierzoną zmianę płci koleżankę przepraszam.


                          a ja jestem -ista (np. feminista). ale tu akurat zgadzam sie -
                          formant -ożka brzmi idiotycznie. pod tym względem jestem
                          konserwatystą. równie konserwatywnie domagam się na forum pisania na
                          temat i unikania praktyki sprowadzania wypowiedzi adwersarza do
                          absurdu.
                • renepoznan Re: Włodek napisał: 20.01.09, 17:04
                  Gość portalu: uswiadomiona napisał(a):

                  > Drogi Włodku... wyjaśnij nam czym są owe "oczywistości"? :)
                  > Czym wg Ciebie jest normalność i dlaczego jest lepsza od nienormalnośći? :)
                  >
                  > Zwyczajnie wyjaśnij nam na czym polega ta normalność, której uczyłeś się 20 lat
                  > .
                  > Prowadź nas Włodku! :)

                  Przyłączam się do pytania. Uświadom nas Włodku. Co to za "oczywistości" i co to "normalność". Może wówczas lepiej zrozumiemy i lepiej pojmiemy. Bo na razie to jak na nas zbyt ogólne hasła nam przedstawiasz.

                  PS. Obawiam się, że zadałaś Włodkowi pytanie "nokautujace" po którym albo się odsłoni i będzie łatwo go wypunktować wskazując co lepsze kwiatki albo zacznie jeszcze bardziej obraz zaciemniać i kręcić. Ale Włodek na tym forum i tak jest dość porządnym dyskutantem. Bywają tu ludzie, którzy dla przeforsowania swego kłamią jak z nut i faktom zaprzeczają a jak się na te fakty powołasz to stwierdzą, że sprowadzasz kwestię do absurdu. :) Bo przecież absurdem jest powoływanie się na prawdę - gdy ta prawda jest Twoim dyskutantom niewygodna. :)
                  • Gość: uswiadomiona Re: Włodek napisał: IP: *.icpnet.pl 20.01.09, 17:09
                    Rene... Ja na tym forum jestem od początku. Ale nie zaistniałam nickiem bo
                    głównie tylko czytam.
                    Stąd wiem, że włodki czy kaziki mnie zignorują. ;)
                    Nie jest ważna jakość pytania tylko kto je zadaje...

                    Cóż, zalogowany włodek może napisać każdą bzdurę ale wnikać nie powinni
                    nielogujący się. :)
                    (Jakby to miało znaczenie...)

                    Owszem, Włodek jest dyskutantem ale czy porządnym? Ocenę zostawię sobie.
                    • kazek100 Re: Włodek napisał: 20.01.09, 19:35
                      Na Twoje pytania odpowiedziałem już ileś postów temu, jeżeli więc
                      piszesz, że "pewnie cię zignoruję" to to już nie jest sprowadzanie
                      do absurdu - to po prostu jest absurd.

                      Nie zgadzasz się - argumentuj, będzie ciekawie.

                      Kolegi Renego to aż szkoda komentowac - kiedykolwiek mowa jest o
                      jakimś konkrecie, to facet zaraz rzuca piękne słowa typu "prawda"
                      etc etc, twierdzi, że "myśli" w przeciwieństwie do tych, co "nie
                      myslą" - argumenty w swej precyzji wprost powalające ;-)). Jakież to
                      celne argumenty podał w swoim poście, na który własnie
                      odpowiedziałaś, nasz drogi Reniu? Ja nie zauwazyłem żadnego - ani
                      celnego, ani nawet niecelnego. Szkoda, bo gdy facet pisze o historii
                      Poznania, to nawet można to poczytać.

                      Acha - myślę, że nawet Rene zgodzi się, że zalogowany dyskutant jest
                      lepszy od niezalogowanego. Źle się rozmawia z róznymi
                      jednoliterkowcami, których główną zasługą jest wprowadzanie
                      wysokiego poziomu agresji na tym forum.
                      • Gość: jp Re: Włodek napisał: IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 20.01.09, 23:05
                        Ciekawe dlaczego nie wspomniałeś o niezalogowanych dwuliterowcach. ;)))
                        • kazek100 Re: Włodek napisał: 21.01.09, 08:38
                          nie pomyślałem ;-))

                          Ale zaloguj się, co Ci szkodzi? Inna rzecz, że Ty przynajmniej
                          używasz regularnie tego samego nicka. Ale zalogowanie zwiększa
                          poziom zabezpieczeń przed głupimi dowcipami i pozwala łatwiej
                          wyszukiwac wypowiedzi, a więc i dyskutowac. Pozdrawiam.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu a kto napisał, że jestem w czymś lepszy? IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 17:31
          Co to za upiornie bzdurne twierdzenie? Podejrzewam, że Ty Uświadomiona, to
          również Vitka00, gdyż sposób myślenia ten sam. A jeśli nie to zerknij do
          odpowiedzi na jej równie dziwaczne pytanie. Przepraszam, ale dla mnie to
          śmieszna próba zrobienia z kogoś innego kogoś śmiesznego, w oparciu o śmienie
          nieudolne wypaczenie sensu wypowiedzi.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=90014840&a=90372165
      • Gość: Włodek z Grunwaldu ale o co chodzi? IP: *.icpnet.pl 26.01.09, 19:10
        renepoznan napisał:

        > wlodekzpoznania napisał:
        >
        > > I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat (temu) nazywam
        > > normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem.
        >
        > Kwestia punktu widzenia. Wielu określa to jako utopię końca lat
        > sześćdziesiątyc XX wieku, która do tej pory nam się czkawką
        > odbija. Ale rozumiem, ze tego punktu widzenia nie przyjmiesz.
        > Tylko zastanawiająca jest ta Twoja wyższość i pewność siebie. I
        > ani cienia wątpliwosci.

        Nie mam cienia wątpliwości. Owszem. A wiesz dlaczego? Dlatego, że chyba nie
        wiecie co się kryje pod pojęciem edukacji seksualnej. A próba podciągania
        pozytywnych wyników edukacji seksualnej, tak jak jest prowadzona w Zachodniej
        Europie, czy choćby Czechach, pod Rewolucję Seksualną musi budzić uśmiech.
        Przepraszam - domyślam się, że doszło z Twojej strony do przeinaczenia,
        niezrozumienia mojej wypowiedzi - ale przypominałoby mi to wyłącznie próby
        kwestionowania Teorii Darwina i próby dyskusji, czy powinna oba być składową
        programu szkolnego. Szanuję i daję pełne prawo do wyznawania swych poglądom
        ludziom o bardzo ekscentrycznych podejściach do rzeczywistości, jeśli nie
        naruszają czyjejś wolności. Ale takie poglądy jak europosła Giertycha
        pozostają...ekscentrycznymi. I nie zamierzam nawet próbować zaczynać z ludźmi o
        takich poglądach dyskusji, czy Teoria Darwina powinna, czy nie być przedmiotem
        dyskusji. Jest w tym niedemokratyczna apodyktyczność, ale czasem trzeba
        zdecydować, że na pewne rzeczy szkoda czasu. Niech wierzy w co chce, ale nie ma
        co z Amiszami dyskutować, o celowości edukacji ekonomicznej w szkołach średnich.
        Można co najwyżej rozważyć dopuszczalne wyłączenia w obowiązkowej edukacji.

        I podobnie jest z edukacją seksualną. Czy należy zastanawiać się, czy młodemu
        człowiekowi potrzebna jest rzetelna, konkretna wiedza o fazach dojrzewania, o
        fizjologi seksualnej wychodzącej poza budowę biologiczną pochwy i penisa, o
        fazach rozwoju fizycznego i psychicznego związanego z jego rozwojem płciowym, o
        związanych z nimi mechanizmach tworzenia rodziny i problemach występujących (tu
        są te pikantne zagadnienia), o metodach regulacji urodzeń, o środkach
        antykoncepcyjnych? Czy to podlega dyskusji? Czy lepiej jest wiedzieć, czy nie
        wiedzieć? Czy Ty chcesz naprawdę stawiać taki przedmiot dyskusji? W mojej ocenie
        nie ma w ogóle uzasadnienia dla takiej dyskusji. Żyję w takim przekonaniu. Ale
        jak mi podasz ciekawy i/albo logiczny argument, to bardzo chętnie się
        pogimnastykuję.

        Można dyskutować na ile taką wiedzę powinna przekazywać instytucja publiczna, a
        na ile powinno to pozostać w gestii rodziców, czy kościołów. Jednak z mojego
        przekonania wynika - i też trudno będzie mnie wyrwać z przekonania, że to jest
        oczywiste - iż może promil rodziców jest w stanie uzyskać kompetencję, jaką
        hipotetycznie mogą uzyskać nauczyciele w szkołach poprzez szkolenia na programie
        nauczania, jeśli by się do tego instytucje publiczne przyłożyły.
        W mojej ocenie dominujący w polskim społeczeństwie Kościół Katolicki próbuje jak
        przez stulecia zapanować nad sferą seksualności w imię swojej wiary i później
        ustanowionych dogmatów, przez co wychowanie seksualne w szkołach publicznych
        bywa wcale nie rzadko przydzielane Katechetom, a całkiem przeciętny, ale wcale
        nie denny program nauczania nie jest regularnie ćwiczony u nauczycieli. A potem
        rumieniące się na wspomnienie słowa prezerwatywa nauczycielki i uczniowie,
        którzy o rzeczy elementarne muszą się dopominać. Jakby ktoś nie zwuważył w mojej
        pierwszej wypowiedzi był taki link. A mam wrażenie, że wiele osób w tym wątku w
        ogóle tam nie zaglądnęło.

        Natomiast tylko nieporozumieniem mogę wytłumaczyć to dlaczego wiedzę jak ją
        opisałem wyżej możesz podciągać pod jakąkolwiek ideologię. Czy to, że młody
        człowiek dowie się, że są w ludzkim ciele sfery erogenne i dowie się jak
        pobudzać swojego partnera popsuje mu życie? Czy jak się dowie, że zboczenie
        seksualne jakim jest homoseksualizm, jest czymś naturalnym i występuje od kiedy
        istnieją gatunki u jakiegoś wcale nie małego procentu populacji będzie mu
        szkodziło? Itd. Po co tu ideologia? Jaka lewicowa ideologia? Truizm i
        upowszechnianie wiedzy vs. rząd dusz - oto w czym rzecz..

        Dzieci wychodzą współcześnie spod kurateli rodziców w wieku 12-15 lat. Zaczynają
        one w tym wieku swoje autonomiczne życie społeczne i seksualne, rozumiane jako
        okres dojrzewania. Społeczeństwa rozluźniły kontrolę nad nastolatkami i
        usankcjonowały ich samodzielność. To istotnie nastąpiło częściowo pod wpływem
        roku 68 w Europie, ale w USA już od lat 50-tych. I w mojej ocenie powrotu nie ma
        i nie powinno być. I o tym to możemy sobie w kontekście postaw ideologicznych
        sobie podyskutować. To odpowiedz mi co lepsze - dawać dzieciom wiedzę, jak się w
        życiu poruszać ze swoim ciałem, w okresie kiedy człowiek jest równie niepewny
        siebie, jak w czasie narodzin i być może w czasie śmierci, czy im tej wiedzy nie
        dawać utrzymując rzekomą i iluzoryczną kontrolę nad tym etapem życia przez
        rodziców i/albo kościoły?

        Młody człowiek jest wychowywany do 10 roku życia przez rodziców, a od tego wieku
        przez otoczenie, najczęściej rówieśników. Społeczeństwa dawniej radziły sobie z
        tym problemem w prosty sposób - dorosłymi stawali się ludzie po osiągnięciu
        dojrzałości seksualnej, a ta następowała ponoć nawet nieco wcześniej niż teraz,
        czyli między 10 a 13 rokiem życia. Od okresu oświecenia, gdy zaczęła dominować
        tendencja do kształcenia młodych ludzi, wysyłania do szkół zamiast do pracy, to
        zaczęło następować opóźnienie wchodzenia młodych ludzi w dorosłe życie. Nie chcę
        wysuwać zbyt daleko idących wniosków, ale poszło to równolegle z opóźnionym
        wejściem w życiem zawodowe. Na te tendencje nałożyły się gwałtowne wydłużenie
        życia oraz przeżywalności noworodków od czasu wprowadzenia powszechnych systemów
        kanalizacyjnych w miastach. Czy okiełznanie popędów młodych ludzi, którzy teraz
        nagle w wieku wejścia w życie seksualne przestali być dorosłymi, a zaczęli być
        traktowanie jak dzieci, miało związek z nasileniem restrykcyjności obyczajowej
        XIX i pierwszej połowy XX wieku? Nie wiem. Nie jestem historykiem by pokusić się
        na taką tezę. Natomiast w posiadaniu każdej wiedzy, które jest potrzebna
        człowiekowi do prawidłowego rozwoju nie widzę nic nienaturalnego, ani nic co
        mogłoby podlegać dyskusji. I kwestie ideologiczne są tu troszkę śmieszne, gdyż w
        społeczeństwach Zachodniej Europy konserwatystom nie przychodzi na myśl
        kwestionowanie celowości edukacji seksualnej.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu proszę o odpowiedź! IP: *.icpnet.pl 29.01.09, 15:54
          Jak rozwinąłem to temat uwiądł. Nie każcie mi myśleć, że jednak nie
          wiedzieliście co to jest edukacja seksualna, co się pod tym pojęciem kryje. A
          moze po prostu to przyznajcie, to będziemy mogli się pozastanawiać w jaką stronę
          iść pro publico bono.
          • wlodekzpoznania czas zacząć dyskusję serio 04.02.09, 10:49
            Chyba, że serio nie jest nikt zainteresowany. Na pewno poniższe nie jest
            wystarczające
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=90822247&a=90828796
    • renepoznan Re: Edukacja seksualna w Polsce 20.01.09, 16:21
      wlodekzpoznania napisał:

      > Akurat miałem szczęście chodzić do szkół w Holandii i
      > Niemczech. I to co czego uczyłem się ponad dwadzieścia lat nazywam
      > normalnością, to co teraz w Polsce jest XIX wiekiem. Oczywiście zdaję sobie
      > sprawę, że są wyjątki. Niestety wpisy na forum temu przeczą.

      Jedną z najbardziej wrednych cech XIX wiecznego "białego człowieka" było wszechmocne przekonanie, że tylko jego kultura, tylko jego obyczajowość, tylko jego wiedza jest jedyną i możliwą do zaakceptowania. Stąd ci prymitywni misjonarze przymusowo zakładający biustonosze Indiankom. Stąd ta pogarda dla ludzi żyjących na etapie organizacji plemiennych. Stąd ten pogardliwy tom gdy była mowa o murzynach, żłótych czy śniadych. Stąd to poczucie wyższości w stosunku do ludzi
      Miło to stwierdzić, że te obrzydliwe cechy przejęli ludzie, którzy z naprawdę niezbadanych przyczyn uważają się za awangardę postępu, elitę społeczeństw i jedynych oświeconych. Znaczna część tzw konserwatystów zrozumiała, że można wartościować kultury czy obyczajowości ale nie należny pogardzać czy ośmieszać ludzi tych kultur czy obyczajów. Nie nauczyli się tego lewicowi postępowcy - czy jak nazwać ludzi pokroju Włodka.
      A miło to stwierdzić bo mnie jako człowiekowi w znacznej części utożsamiającemu się z wartościami konserwatywnymi zawsze miło jest stwierdzić że moi przeciwnicy ideowi popełniają błędy o jakich ja juz zapomniałem.
      I dają tym dowód przyszłej klęski swoich poglądów.
      • kazek100 Re: Edukacja seksualna w Polsce 20.01.09, 16:46
        jeżeli środowiska konserwatywne są tak pełne szacunku dla inności (o
        jakże bym chciał, by nie były to puste słowa!), to wytłumacz mi,
        czemu żądały zakazu używania kazdego podręcznika, który nie był
        napisany z punktu widzenia wartości katolickich. Byłoby uczciwie
        tworzyć własne podręczniki, promować je,ale tu zawsze chodziło o
        zakaz prezentowania innego spojrzenia.

        To przykre kolego, ale obawiam się, że to co zarzucasz liberałom,
        jak przede wszystkim przypadłością konserwatystów.
        • Gość: jp Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 20.01.09, 23:07
          Przyznaję, że po dzisiejszej stłuczce wypiłem kilka lampek wina, ale za czorta nie widzę gdzie Renee napisał cokolwiek o liberałach. :/
          • kazek100 Re: Edukacja seksualna w Polsce 21.01.09, 08:41
            stłuczki współczuję. z Twojego ubezpieczenia czy innego delikwenta?

            Renio napisał o "lewicowych postepowcach" ale to brzmi tak durnie,
            że zamieniłem język jego projekcji na konkret, aby dyskusja wyszła
            poza przerzucanie się frazesami z XIX wieku. Byc może nie
            powinienem, ale nudzi mnie rozmowa na poziomie hasełek.
            • Gość: jp Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 24.01.09, 23:26
              Z mojego. Klasycznie wjechałem w rzyć jadąc 40km/h zmęczony, po zmroku, w deszczu. Co nie zmienia faktu, że wina moja, a auto nowe... Na szczęście nic mi i mu nie jest, a jechałem sam.
          • renepoznan Re: Edukacja seksualna w Polsce 21.01.09, 18:52
            Gość portalu: jp napisał(a):

            > Przyznaję, że po dzisiejszej stłuczce wypiłem kilka lampek wina, ale za czorta
            > nie widzę gdzie Renee napisał cokolwiek o liberałach. :/

            Nie przejmuj się. To dość typowe dla "różnych takich" :):):) zacieranie i przekształcanie znaczenia słów i określeń. Sądzą, że jak coś nazwą inaczej to stanie się to realnością. Stąd ta obśmiewana już kwestia "sprawnych inaczej", "małżeństw homoseksualnych" "rodziców A i B", itp. Myślą, że jak nazwą swoje lewactwo liberalizmem to awansują do ludzi i idei traktowanych poważnie.
            Kiedyś to chyba było charakterystyczne dla ludów pierwotnych i wyznawanego przez nie szamanizmu. Tylko, że u ludów pierwotnych to było szczere i ujmujące. U "różnych takich" to żenujące.
            :)

            Współczuję stłuczki. :(
            • Gość: jp Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 24.01.09, 23:28
              Takaż to metoda, nazywania zboczeń liberalizmem czy normalnością. Ale jakże skuteczna! :)
              • renepoznan Re: Edukacja seksualna w Polsce 25.01.09, 10:12
                Gość portalu: jp napisał(a):

                > Takaż to metoda, nazywania zboczeń liberalizmem czy normalnością. Ale jakże sku
                > teczna! :)

                Na szczęście coraz mniej skuteczna. To stało się już zbyt śmieszne w związku z
                czym co bardziej myślący już ją zarzucają. Ale zawsze zostanie iluś tam
                nawiedzonych - opóźnionych.
                • Gość: jp Re: Edukacja seksualna w Polsce IP: *.173.29.28.tesatnet.pl 25.01.09, 22:27
                  SLD w swoim punkcie kuliminacyjnym miało ponad 40% poparcia. Tyle ma dziś PO. Te iluśtam zawsze będzie wybierało partię rządzącą w Polsce.
    • vitka00 I Włodziu poległ :) 26.01.09, 23:23
      Tyle wpisów na forum a Włodziu nadal nie potrafi wytłumaczyć na czym jego
      lepsza, normalniejsza, wiedza polega. :)

      Włodziu - na jakie statystyki się powołujesz pisząc o ciążach nieletnich? :)
      • Gość: Włodek z Grunwaldu To prawda! Leżę i popłakuję ze śmiechu ;-))) IP: *.icpnet.pl 27.01.09, 10:19
        Kilka osób nie wiedzących najwyraźniej o czym piszą, zarzuca mi, że nie wiem o
        czym piszę. Do tego bronią czegoś, o czym nie wiedzą czym jest, zarzucając mi,
        że nie wiem o czym piszę
        :-)) Trudno nie zostać przez Was wprawionym w dobry humor.

        Ale oczywiście w tej powyższej ocenie co do Ciebie mogę się mylić. Na razie
        obśmiewasz, nie potrafiąc wskazać co i dlaczego. Nie prowadzisz dyskusji, więc
        nie potrafię Cię poważnie potraktować.

        Na Twoje pytanie o "wyższość" odpowiedziałem powyżej. Choć teraz zaczynam się
        jednak zastanawiać, czy aby jednak wskutek tej gdzieś tam kiedyś nabytej wiedzy
        o tym przez jakie rafy mojego małżeństwa cały czas się przedzieram, nie mam
        jednak tej wiedzy od Was więcej.

        Odnośnie pytania o statystyki, to rozczaruję Cię, nie pracuję w EUROSTAT, ani
        nie prowadziłem projektu badawczego. Usłyszałem tę informację od dwóch
        seksuologów na przestrzeni dwóch miesięcy w dwóch stacjach radiowych, Trójce i
        Tok FM. Wiem, wiem, to nie jest RM, Rzepa, czy Dziennik, więc co oni tam wiedzą
        o świecie ;-)

        Jak chciałabyś przeczytać trochę szerzej, to w odpowiedzi rozpisałem się nieco Rene.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=90014840&a=90399051
    • l.george.l Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR? 29.01.09, 16:37
      15% uczniów w klasie mojego dziecka uczęszcza na ten przedmiot. Nie są to
      zajęcia zbyt absorbujące, nie zepsują średniej, bo nie wystawia się na nich
      ocen. Jeżeli nie zapisałaś/łeś dziecka na ten przedmiot, podaj powód.
      • renepoznan Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 29.01.09, 17:43
        l.george.l napisał:

        > 15% uczniów w klasie mojego dziecka uczęszcza na ten przedmiot.

        Uważaj bo cię Twój kompan wyklnie. Kiedyś napisałem, że w niektórych klasach nikt nie chodzi na ten przedmiot bo dzieciaki stwierdziły, ze jest nudny i szkoda im czasu. To zarzucono mi kłamstwo bo przecież nieważne są fakty. Ważne jak ma być.
        Z mojego doświadczenia. Dzieciaki sa rozsądniejsze niż oszołomy. Stwierdzają,że przedmiot jest nudny i im nic nie daje więc bez względu na poglądy swoje czy rodziców olewają go totalnie i nie chcą chodzić.
        Z mojego doświadczenia: Na to "Życie ..." zapisała matka (właśnie taka nawiedzona lewicówa - sądząc po odzywkach na spotkaniach rodziców) jednego dzieciaka. Jedyny w klasie!!!! Reszta odmówiła. Potem ta matka biegała po szkole i błagała o wykreślenie dzieciaka z tych lekcji bo dzieciak jej histerie w domu zrobił, że go jak idiotę traktuje.
        • kazek100 Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 29.01.09, 18:42
          Pewnie wiele - co oczywsite - zalezy od tego, jak się przedmiot
          prowadzi.


          Jak wspomnaiłem wyżej - w mojej ostatniej szkole na ten przedmiot -
          mimo jego fasadowego traktowania - nie uczęszczało 2 dzieci (przez
          kilkanaście lat mojej pracy tam). Czyli dawałoby to % ok., bo ja
          wiem jaki? 99.99%?

          W ten sam sposób więc można zapytac, jak się czuła ta dwójka, co się
          wstydziła postrzelonej babci dedydującej w domu o wszystkim (tak
          było przynajmniej w jednym przypadku). Na szczęście dzieciaki sa
          mądzrejsze niż forumowi ideolodzy i nie zauważyłem specjalnego
          wysmiewania.

          Opisana przez mnie sytuacja tez jest faktem. Co z tych dwóch
          odmiennych przypadków wynika? 1. Przedmiot powinien w szkole być. 2.
          Powinien być prowadzony na bardzo wysokim poziomie (bo nuda może
          zabić każde zajęcia. także matematykę, aczkolwiek ta na szczęscie
          jest obowiązkowa). ;-))
        • l.george.l Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 31.01.09, 18:11
          renepoznan napisał:

          [...] zapisała matka (właśnie taka nawiedzo
          > na lewicówa - sądząc po odzywkach na spotkaniach rodziców) jednego dzieciaka.
          [...]

          A co lewicowość do tego przedmiotu?
          • renepoznan Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 31.01.09, 22:08
            l.george.l napisał:

            > A co lewicowość do tego przedmiotu?

            Właśnie. To zagadka. Czemu lewacy tak szaleją za tym przedmiotem? Nawet dla niego chcą ograniczać matematykę czy chemię!!!!!


            Ale to pewno z tego względu, że najlepszym elektoratem lewicy są kiepsko wykształceni (choć z tytułami - czyli wykształciuchy) ale świetnie wiedzący jak dawać ........ (pewną część ciała o której człowiek dobrze wychowany głośno nie mówi). Zarówno w przenośni jak i dosłownie.
            ;)
            • l.george.l Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 04.02.09, 11:10
              renepoznan napisał:


              [...] najlepszym elektoratem lewicy są kiepsko wykszt
              > ałceni (choć z tytułami - czyli wykształciuchy) ale świetnie wiedzący jak
              dawać pewną część ciała o której człowiek dobrze wychowany głośno nie mówi [...]

              Rene, poniosło Cię. Poniosło Cię na manowce. Wydaje mi się, że każdemu rodzicowi
              z prawa czy z lewa zależy na tym samym: by jego dzieci dobrze ulokowały swoje
              uczucia, kontakty seksualne rozpoczęły w odpowiednim momencie i do życia
              intymnego podchodziły z głową. WdŻwR nie jest o seksie. To jest przedmiot o
              higienie bycia z drugiem człowiekiem. Higienie psychicznej i tej czysto
              biologicznej. Takich lekcji nigdy za wiele.
          • kazek100 Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 01.02.09, 14:40
            l.george.l napisał:
            >
            > A co lewicowość do tego przedmiotu?

            Nic, oczywiście, że nic.

            paradoksalnie jednak, gdy tylko pojawia się temat tego przedmiotu,
            nie tylko że oczekiwanego przez wielu rodziców, to jeszcze
            zapisanego w prawie (został zadeklarowany w naszej restrykcyjnej
            ustawie antyaborcyjnej jako dowód na jej "kompromisowośc". Czyżby
            jak zwykle było to kłamstwo?) zaraz nasi lokalni konserwatyści
            wykazują specyficzne poddenerwowanie.

            Nasi lokalni "republikanie" nagle zapominają o pojęciu "państwa
            prawa" i o tym, że sami ustanowili istnienie tego przedmiotu jakies
            10 lat temu. Nagle "wolnościowcy" ni stąd ni zowąd zaczynają się
            domagać zakazania kolejnego podręcznika, prezentując przy okazji
            niesamowitą socjalistyczną wiarę w moc rozwiązywania problemów za
            pomoca zakazów, nagle w niektórych budzi się duch odzczędności
            budżetowej, który przy innych okazjach zastanawiająco milczy.

            Ale oczywiście odpowiedź jest taka, że nic. To kwestia zdrowego
            rozsądku. Bo wiedza zawsze daje poczucie wolności, a kto jej nie ma,
            tym łatwiej rządzić.
            • Gość: z Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR IP: 78.152.31.* 01.02.09, 14:47
              kazek100 napisał:

              > l.george.l napisał:
              > >
              > > A co lewicowość do tego przedmiotu?
              >
              > Nic, oczywiście, że nic.
              >
              > paradoksalnie jednak, gdy tylko pojawia się temat tego przedmiotu,
              > nie tylko że oczekiwanego przez wielu rodziców, to jeszcze
              > zapisanego w prawie (został zadeklarowany w naszej restrykcyjnej
              > ustawie antyaborcyjnej jako dowód na jej "kompromisowośc". Czyżby
              > jak zwykle było to kłamstwo?) zaraz nasi lokalni konserwatyści
              > wykazują specyficzne poddenerwowanie.

              To nie konserwatyści. To dzieciaki i rodzice olewają w znacznej większości ten
              przedmiot. I to lewica zdradza z tego powodu poddenerwowanie i chce wprowadzić
              ten przedmiot jako przymusowy.
              Ale to jest zgodne z jej wizją świata.
              "Za mordę zaprowadzimy ludzkość do szczęśliwego końca" - cywilizacji - jak
              doświadczenie uczy.
              • kazek100 Re: Dlaczego rodzice nie zapisują dzieci na WdŻwR 01.02.09, 15:05
                Acha, to znaczy że ta szkoła, gdzie 2 rodziców przez 10 lat odmówiło
                zgody na uczęszczanie dziecka tylko mi się przyśniła ;-))

                Pozdrawiam ;-))
                • Gość: kibic Kazek znowu ma wenę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 13:58






                  Że też wam się chce z nim dyskutować. Przecież on każdą bzdurę
                  napisze byle by mieć dyskutantów i wyładować swoje ...... to za co
                  on ma pretensja do wszystkich. Wzorem "z nie będę dosłownie
                  przytaczał. :)






                  • kazek100 e tam, od razu wenę 02.02.09, 14:30
                    Ja po prostu lubię dyksutować z ludźmi, co mają inne poglady niż ja.
                    Cóz, to może być niezrozumiałe dla tych, co potrafią rozmawiać tylko
                    z współwyznawcami ;-))

                    wybieram też wątki, o których mam jakies tam pojęcie (czyli np. zw.
                    z edukacją). Tak więc podaj bracie przykłady tych bzdur ;-)) co to
                    je niby wypisuję. Podyskutujemy.
    • l.george.l Ciekawe, czy Rene to czytał 05.02.09, 23:03
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96950,6215772,Seks__glupcze__seks___.html?as=1&ias=2&startsz=x
      Pewnie nie, bo to tekst Środy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka