Dodaj do ulubionych

Potrzebny dobry lekarz

03.01.10, 22:11
Potrzebuję jakiegoś namiaru na dobrego lekarza endokrynologa - ginekologa w Radomiu (o ile taki tu jest)bądź gdzieś niedaleko. Proszę o opinię na temat takiego lekarza. Wielkie dzięki.
Obserwuj wątek
    • Gość: o.n.a. Re: Potrzebny dobry lekarz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.10, 14:13
      W Warszawie jest dobry endokrynolog, dr. Arkadiusz Kapliński,
      dokładny i rzetelny fachowiec, ale ostrzegam, że nie jest tani.
      Przyjmuje na Gocławiu, prywatnie, tel. do gabinetu: 22 8798115.
    • Gość: 1libaba Re: Potrzebny dobry lekarz IP: *.radom.vectranet.pl 14.03.10, 12:08
      dla niektórych na forum i to taki "od śmigła"
      • Gość: Kiepski Lekarz zbędny tylko koza kaszmirska IP: *.radom.vectranet.pl 14.03.10, 12:18
        Byłem na pokazie wyrobów z wełny z owiec australijskich. Czuję się
        uzdrowiony na samą myśl o zakupie kołdry


        3 czerwca 2009 r.

        Wielbłąd za 2 zł dziennie

        Na początku zawsze jest telefon. Sympatyczny głos w słuchawce pyta,
        czy mógłby zaproponować spotkanie (jak się później okaże, nawet przy
        szampanie i kawie, za to w mało kameralnych warunkach). O dzwoniącej
        zazwyczaj wiemy tyle, że ma nad sobą tajemniczego producenta z firmy
        o nazwie, z której zapamiętujemy jedynie pierwszą literkę, a który
        za punkt honoru postawił sobie, nie wiedzieć czemu, ochronę naszego
        zdrowia.


        Rozmowie często towarzyszy krótki test potwierdzający, czy ów
        producent obrał właściwy cel w życiu i czy należycie jesteśmy
        zdeterminowani do tego, aby wesprzeć go w dołożeniu wszelkich starań
        w walce o lepsze samopoczucie. Po otrzymaniu w teście na zbieżność
        najbliższych planów maksymalnej ilości punktów, pani dzwoniąca
        oznajmia, że kwalifikujemy się do otrzymania zaproszenia. O samym
        spotkaniu wiemy tyle, że wspólnym mianownikiem pomiędzy nami a
        tajemniczym towarem są unormowane parametry życiowe.

        Na miejscu, po pierwsze, zaskakuje średnia wieku przybyłych gości,
        która oscyluje w przedziale od 65 lat do nieskończoności. Następnie
        w osłupienie wprowadza fakt, że produktem pierwszej potrzeby okazuje
        się być wełniana pościel. Oczywiście o tym, że nasze wcześniejsze
        przyzwyczajenia dotyczące posłania mogły wyrządzić w metabolizmie
        więcej złego niż dobrego, dowiadujemy się po dwugodzinnym seansie
        zachwalającym walory produktu.

        Pierwszym z nich jest materiał, z którego wykonano ową pościel.
        Swoją wełną musiał podzielić się niejeden wielbłąd, australijski
        merynos, czyli owca, czy kaszmirska koza. Wszystko to oczywiście dla
        najwyższego dobra - naszego zdrowia. A dzięki temu pościel jest
        ponoć antyalergiczna, cienka, miękka, o pięknym połysku, bardzo
        delikatna i przyjemna w dotyku, co ma zapewnić na początku
        komfortowy sen. Razem z upływem kolejnych minut trwania pokazu
        wzrasta ilość przedstawianych argumentów potwierdzających
        konieczność wejścia w posiadanie owego wynalazku. Pościel staje się
        lekarstwem niemal na wszystkie dolegliwości, między innymi choroby
        krążenia i wszelkie bóle.

        Do potwierdzenia słusznych tez pana prowadzącego pokaz zaprzęgnięci
        zostają obecni na sali widzowie, którzy taką pościel już jakiś czas
        temu nabyli. Jedna z pań z zacięciem opowiada, w jakie zadowolenie
        wprowadza ją wypełniona lateksem poduszka z gwarancją na 7 lat. Swój
        wywód o tym, jak to pod wełnianą kołdrą w lecie jest chłodno, a w
        zimie ciepło, kończy zachęcającymi do postawienia parafki na umowie
        kupna-sprzedaży słowami: „Będą państwo zadowoleni”. Do tego dochodzą
        dołączone do towaru przeróżne certyfikaty jakości podpisane przez
        autorytety w postaci lekarzy i rehabilitantów.

        Dopiero na samym końcu ekspozycji pada cena naszego nowego posłania,
        od której robi się gorąco nawet bez grama wełny. Okazuje się, że aby
        móc opatulić się w zimowe wieczory w mięciutką kołderkę z wielbłąda
        trzeba wydać, bagatela, 4 tys. zł! Dla większości przybyłych wydanie
        jednorazowo takiej kwoty jest tak samo realne jak lot w kosmos. Ale
        na wszystko przecież znajduje się rozwiązanie. Szybka kalkulacja
        pana prowadzącego i okazuje się, że przy rozłożeniu na raty dzienny
        koszt posiadania cudu włókniarstwa to jedynie 2 zł. Na taką
        rozrzutność to już swobodnie można sobie pozwolić, nawet z emeryturą
        na poziomie najniższej ustawowo pensji.

        Ale nawet szczęśliwym posiadaczom zdrowotnej pościeli nie dane jest
        zapomnieć o producencie, który do zaproszeń dołączy kolejnym razem
        tylko jeden kolczyk czy kapeć. Nic przecież nie stoi na
        przeszkodzie, żeby przyjść i odebrać drugi. Co najwyżej wystąpi się
        w roli pani opowiadającej o lateksie. Ważne, żeby wełniany interes
        się kręcił.


        Kinga Ochnio


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka