sono_andrzej
29.04.11, 23:19
Wystarczyło 4 lata rządów Andrzeja Kosztowniaka by całkowicie zepsuć wygląd pl. Jagiellońskiego.
Jeszcze parę lat temu liczyłem, że powstanie kompleksowy plan zagospodarowania przestrzennego dla placu oraz otaczającego go terenu. Niestety przeliczyłem się.
Zabrakło jak zwykle przemyślanej koncepcji, wizji tego reprezentacyjnego miejsca.
Plac zaczął być stopniowo zabudowywany. Najwcześniej (za kadencji Marcinkowskiego) powstał pawilon kwiaciarski wyglądający z zewnątrz na przetronny i wielofunkcyjny szalet miejski.
Później na placu wyrósł budynek handlowo-biurowy, a ostatnio na rogu placu i Kelles-Krauza dziwny budynek nijak mający się do sąsiedniego gmachu teatru.
Aby psucia dość nie było Kosztowniak wraz z MZDiK (Czyż, a teraz Tkaczyk) wymyślili by dokopać jeszcze mieszkańcom Radomia i polikwidowali przejścia dla pieszych wyprowadzające ruch pieszy z placu w kierunku północnym.
Zlikwidowano trzy przejścia, ale wybudowano kładkę. To nic, że pierwotnie nie miała mieć schodów, nie było mowy o kominie z windą, a nad kładką miał rozciągać się reprezentacyjny pylon.
Nikt z władz miasta o zdanie mieszkańców nie pytał przy zmianie projektu. To nic, że powstał architektoniczny gniot. To nic, że ucięto naturalny ciąg komunikacyjny wiodący od pl. Konstytucji 3 Maja przez Focha, pl. Jagielloński na os. XV Lecia.
Jakby tego było mało u zbiegu Struga i Chrobrego powstaje handlowy parterowy gniot, niczym barak.
Wnoszę o uhonorowanie prezydenta Kosztowniaka za to dokonanie, za to, że stworzył warunki by w "nowym centrum" Radomia wyrastały wątpliwej architektonicznej jakości karzełki, które nijak się mają do starych budynków oraz nowych zabudowań w ramach Centrum Słonecznego.
Utrwalajmy nadal w Radomiu XIX wieczną niską zabudowę Radomia!