ikozak82
25.11.07, 14:10
W artykule Pana Piotra Miękusa (Tygodnik 7 dni nr 108) z ogromnym
niesmakiem przeczytałem, że nasz magistrat zaczął już wyliczać
jakie dochody przyniesie miastu planowana strefa ograniczonego
postoju. Podobno strefa ma stać się źródłem stałego comiesięcznego
zysku , szacowanego na około 90.000 zł.
Spróbujmy policzyć komu i jakie właściwie korzyści ma przynieść tak
zorganizowana strefa.
Ponieważ punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia to i wyniki
liczenia zależą od przyjętych założeń.
W naszym przypadku należy zacząć od pytania co to jest miasto ?
Jeżeli za miasto uznamy magistrat i jego pracowników, to korzyści
stają się oczywiste
- 90.000 zł stałych dochodów
- stworzenie nowych miejsc pracy dla wysoko wykwalifikowanych
i wynagradzanych „fachowców” od wydawania zaświadczeń,
wysyłania upomnień, rozpatrywania odwołań, naliczania odsetek,
egzekwowania należności itd. itp.
- oczywiście mieszkańcy po te wszystkie papierki będą przyjeżdżać
do Urzędu, ale to tylko zwiększy przychody miasta o dodatkowe
opłaty parkingowe.
Jedynym mankamentem byłby fakt, że „fachowcy” za kilka miesięcy lub
lat dorobią się własnych samochodów, którymi będą przyjeżdżać do
pracy, ale przecież dla tych kilkunastu samochodów na pewno znajdzie
się jakiś nieduży, służbowy, bezpłatny parking,
ostatecznie „prawdziwym fachowcom” można zrekompensować koszt
abonamentów parkingowych jakąś podwyżką.
Gdybyśmy jednak (za Małym Słownikiem Języka Polskiego PWN 1985)
miastem nazywali „skupisko ludności wyróżniające się głównie
nierolniczymi funkcjami” to wyniki wyliczanki staną się nieco inne.
- miasto jako wspólnota mieszkańców będzie TRACIĆ wielokrotnie
więcej z czego ok.90.000 i tak zostanie roztrwonione na
dodatkowe biurka, komputery, papiery, pieczątki, koperty, druczki
i pensje dla nie nadających się do innej pracy „fachowców”,
a reszta trafi do konsorcjum przedsiębiorstw z trochę lepiej
zarządzanych miast Projekt & Parking Serwis z Poznania i jego
berlińskiego partnera.
- przerośnięta biurwokracja niedługo sama sobie będzie organizować
samochody służbowe do analizowania funkcjonowania strefy
i parkingi dla nich, zatrudniać konsultantów do opracowywania
metod podniesienia rentowności strefy itd. itp.
- w niedalekiej przyszłości mieszkańcy będą potrzebni tylko do
płacenia kolejnych,w trudzie i znoju wymyślonych haraczy,
a centrum Radomia i tak zostanie zablokowane przez pędzących
do pracy „specjalistów”.
Mam jednak nadzieję, że ta piiii......... uchwała zostanie
zmieniona i dlatego nieodpłatnie podpowiadam następujące
rozwiązanie :
1.Zorganizować jak największą ilość bezpłatnych parkingów
w centrum i na jego obrzeżach np. teren między ul. Witolda,
a Resursą, obrzydliwie wyglądające z pociągu tereny wzdłuż torów,
ślepa ulica Mickiewicza, ul. Słowackiego przy parku, tereny wokół
ul. Betonowej, placyk przed gimnazjum 13, ślepe ulice Batorego,
Chałubińskiego przy MOSiR, ul. Dzierzkowska na tyłach ZUS itd.
2.Na najbardziej zatłoczonych ulicach : Piłsudskiego, Moniuszki,
Żeromskiego, Nowogrodzkiej przy ZUS-ie, Focha, a nawet Zbrowskiego
przy Urzędzie Skarbowym ustawić znaki zakazu postoju powyżej 30
minut z tabliczką „nie dotyczy posiadaczy biletów parkingowych
i inwalidów”.
3.Pod żadnym pozorem nie pozwalać parkować tam urzędnikom opłacanym
z naszych podatków, którzy zajmują miejsce przez 8 godzin
(chyba, że chcą płacić tak jak reszta pospólstwa).
4.Zastosować progresję np. 1 godzina gratis, 2 godziny- 1 bilet,
3 godziny- 3 bilety, 4 godziny - 6 biletów itd.
5.Do sprawdzania zagonić strażników, którzy i tak snują się
po ulicach, albo gapią w ekrany kupionego z naszych podatków
monitoringu.
Ponieważ uważam tę piiiiii...... uchwałę za próbę sprzedania
współmieszkańców za 90.000 srebrników miesięcznie dlatego zamiast
wynagrodzenia proszę o podanie do publicznej wiadomości imion
i nazwisk autora tej piiiii..... uchwały i tych radnych,
którzy ją poparli.
Najbardziej złości mnie to, że ledwie udało nam się uratować przed
programem „taniego” państwa a tu ktoś próbuje za nasze pieniądze
zafundować nam tanie miasto.
Czy to jest głupota, czy krótkowzroczność, czy też świadome
działanie na szkodę mieszkańców (z niskich pobudek – chęci
zdobycia 90.000 zł miesięcznie i kilku nowych stołków dla starych
przyjaciół) ?