Dodaj do ulubionych

bajka na dobranoc

IP: *.dowco.com 22.06.10, 23:29
Szczelnie okuty w tekturowa zbroje rycerz Victorrio mkna na swym
blado-siwym rumaku przez gestwine lasu. Nie zwazal na mijane lesne
ludki, paprotki I inne glebo-zyjne pierdolki. Zwlaszcza ze mlask
rodeptywanych przez jego konia wiewiorek, wprawil go w nastroj
relaksu, melancholi I blogiego spokoju. Usmiechnal sie pod wasem I
powiedzial cichutko:

"jeszcze 349 rozdeptanych rudzielcow i Krycha znowu bedzie w moich
ramionach".

W tym momenecie pod krzaczkiem diabelskiego ziola
cos zaszelescilo. To krol grzybow Plesniak Pietnasty wyrwany ze snu
wymamrotal do siebie: "... znowu ten zboczeniec Victorrio
jedzie balamucic panienke Krysie. TY PROSTACKI BURA ..." nie zdazyl
dokonczyc okrzyku." Zezowate ze zmeczenia galy kobyly blysnely
blaskiem rozpaczy. "Nie dosc ze te wiewiory to jeszcze jakies
gadajace purchawy..." - omyslala habeta, patrzac na ubabrane w
rozdeptanym grzybie kopyto.

W tym czasie panna Krysia ...
Obserwuj wątek
    • Gość: Felicjan Dulski Re: bajka na dobranoc IP: *.19.165.33.osk.enformatic.pl 23.06.10, 12:53
      ... królowała na turnusach nie od dzisiaj, a każdego roku właśnie o tej porze
      przyjeżdżała tu, do pensjonatu "Orzeł" gdzie oddawała się (a przynajmniej
      próbowała, lub jej się wydawało) uciechom - piskom - świstom i mruczandom z
      przyjezdnymi jak i autochtonicznymi przedstawicielami płci odmiennej.

      A tymczasem Victorio...
      • Gość: jagienka 2 Re: bajka na dobranoc IP: *.dowco.com 23.06.10, 20:18
        "Na kulawego Kasztelana" - zakla glosno Victorrio I zatrzymal rumaka
        delikatnym kopniakiem w potylice. Zdal sobie wlasnie sprawe z tego
        ze nie ma dla Krychy zadnego podarunku. Przyznac trzeba bylo ze
        Victorrio mimo ze byl pospolitym chamem to mial gest. Nigdy nie
        przyjezdzal do Krychy z pustymi rekami. Widac bylo ze jest na
        siebie zly. Nic dziwnego, nie dalej jak dwie niedziele na zad bedac
        w zamkowej "Cepeli" widzial przecudny swinski ryj wysadzany
        kolorowymi cekinami wart jedynie pol dukata.

        "Co robic, co tu robic", mamrotal pod nosem, lazac dookola sosny z
        Tabliczka "Krycha 9.5 km".

        Powoli zapadal zmierz i Victorrio poczul ze mozy go sen. Nakarmil
        konia garscia sple snialych kasztanow z dodatkiem witaminy C, i
        zasna kamiennym snem. W nocy snil mu sie krasnal Halabala o twarzy
        Mony Lisy.

        Nastal ranek.

        "Mam". rycerz wydarl sie z calych sil tak glosno ze wszystkie
        rozdeptane wiewiorki zerwaly sie na rowne nogi I w dwuszeregu
        uciekly tam gdzie pieprz rosnie. Victorrio w szale olsnienia
        wysciskal pukajaca sie w czolo kobyle I rzekl do niej z duma w
        glosie: "zbuduje Krysce krasnala z szyszek". Ochoczo zabral sie do
        pracy. Z wywalonym jak idiota jezorem I glupkowatym
        Usmiechem budowal dzielo swojego zycia". Nie minelo piec obrocen
        klepsydry a krasnal stal jak zywy.

        Sowa Irenka przygladajaca sie wszystkiemu z pobliskiej lipy na widok
        krasnala wywalila galy jak ping-pongi I spadla martwa na
        ziemie. "Nie ma co, robi wrazenie" usmiechnal sie do siebie
        Victorrio patrzac na sztywniejaca sowe. Nie chcac tracic czasu,
        wgramolil sie na konia I pomkna w strone grodu w ktorym mieszkala
        Krycha…

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka