Dodaj do ulubionych

Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów

IP: 188.33.15.* 12.07.10, 20:53
Dość często pojawiają się tutaj pytania o lokal na lunch, romantyczną kolację,
wesele, chrzciny itd. Proponuję odwrócić trochę sprawę i wpisywać miejsca
których stanowczo nie polecacie, oczywiście z krótkim uzasadnieniem.
Obserwuj wątek
    • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 13.07.10, 10:22
      w Da Vinci w rynku dostałam usmażone pióro w kotlecie od spodniej strony ;/
      oczywiście doliczyli kotleta do rachunku... mimo iż zjadłam tylko kęs
      ...................

      a Ambasadorze podali mi whisky w ciepłej szklance i do dzisiaj nie wiem co
      dostałam zamiast mojito, ale polędwiczkę mieli dobrą (w lokalu, nie pod parasolkami)

      Nie polecam jeść w rynku pod parasolkami - traktują klienta spod parasolek jako
      2 kategorie... lepiej wejść do środka
      Przeszłam tak wszystkie restauracje i wszystkie były na minus

      Ostoya oszukuje z winami (kiedyś pisałam o tym) mają w karcie win dobre wina
      99-400zł a przynoszą PODOBNIE brzmiące/wyglądające z nazwy (za 19.90w
      makro) i wmawiają, że to to z karty ...
      Dla mnie jest to niedopuszczalne bo jestem winoholikiem, dla mniej znających się
      wystarczy porównać ich mini etykiety z karty i butelki jaką przyniosą..
      zdecydowanie różnią się

      ja bym mogła cały dzień o tym pisać, ale nie patrze się na nazwy restauracji
      więc musiałabym przejść się pospisywać i zrobić recenzje ;]

      polecić mogę
      city wok - jadłam dwa razy, nie lubię kuchni azjatyckiej, ale ich mi smakuje.
      Porcje są za duże 1/2 by spokojnie wystarczyła, ale pewnie są bardziej głodni
      ludzie niż ja i ich to uszczęśliwia
      restauracje w Hotelu Grand
      w Czarnym Kocie też można coś wybrać z tej ich księgi potraw ... skąd pomysł na
      TYLE potraw? ;/ wybieranie jest nudne
      dworek na Hetmańskiej, ale nie wszystko
      Chilita - na codziennie jedzenie się nadaje (ale obsługa powolna i często
      jedzenie zimne)

      no i Pizzeria Pippo(niestety do końca lipca Pan ma urlop) -jedyne miejsce w
      Rzeszowie, gdzie można zjeść ze smakiem. co prawda jest to pizza, ale za to
      REWELACYJNA

      nic innego nie mogę polecić tak jak Pippo bo w rzeszowskich
      restauracjach/barach jest pasza dla hien, a nie jedzenie/potrawy
      • Gość: gosc Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rz.izeto.pl 13.07.10, 13:16
        a w jakiej szlance mieli podac whisky ? whisky, dobra whisky pije sie w temperaturze pokojowej, ewentualnie dodajac kilka kropel wody
        • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 13.07.10, 15:01
          wiesz ciepła szklanka, a szklanka mająca temperaturę pokojową to różnica
          temperatura "pokojowa" zarówno dla win jak i whisky to około 18 stopni
          a podali w szklance wręcz gorącej ... prawdopodobnie prosto ze zmywarki/wyparzarki
          • Gość: gosc Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rz.izeto.pl 13.07.10, 15:03
            a to przepraszam, bo juz myslalem ze jestes kolejna osoba dla ktorej whisky musi byc dobrze zmrozona z dodatkiem coli
            • Gość: olo Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: 217.98.81.* 13.07.10, 15:57
              whisky tylko bez coli bo droga :-)
            • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 13.07.10, 16:10
              nie, zdecydowanie nie ;]
              ale już wiem DLACZEGO raz w Klubie Grand popatrzyli się na mnie jak na świra jak
              zamówiłam sake i się zdziwiłam, że zimna i jeszcze większe oczy zrobiłam jak Pan
              chciał mi lodu dorzucić ;]

              ale ja tu widziałam jak dziewczyny piły czerwone wino z colą ........... powoli
              się przyzwyczajam do tutejszych dziwactw ;]
              • Gość: ja Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.bagu.cable.ntl.com 14.07.10, 22:40
                dziwactw?? więc zdefiniuj co nie jest dziwne....
              • Gość: dziwak Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: 38.96.137.* 15.07.10, 17:50
                W całej hipszni pije się czerwone wino z colą, żadne dziwactwo. Tak to jest co
                nie znane to dziwne
              • Gość: hycel Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.10.10, 13:48
                disa,mała prowincjonalna snobko ,zauwazyłem ze najlepiej ci wychodzi szwendanie się po pizzerniach lub knajpach.Zamoich kawalerskich czasów takie dziewczyny nazywalismy kawówkami.
                • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 05.10.10, 21:08
                  a to takie dziwne, że nie gotuje w domu tylko chodzę po lokalach?
                  Wyobraź sobie, że w aktualnych czasach jest to normalne ;]

                  rozumiem, ze jako TYPOWY zawistny polaczek już wyliczyłeś ile ta snobistyczna Disa musi wydawać na jedzenie w lokalach .... i że taniej by jej wyszło zrobić tak jak Twoja żona zapewne robi ogórkową i mielone ;]
                  rozumiem, że boli Cie fakt iż nie mam czasu gotować i jest to dla mnie niezbyt opłacalne ;]
                  Powiem krótko: szkoda mojego czasu na gotowanie i pieniędzy na produkty - zawsze zbyt dużo się wyrzuca, gdy gotuje się dla 1 lub 2 osób
                  • Gość: hycel Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.10.10, 13:30
                    u naszej miłej disy wystąpił wręcz podręcznikowy syndrom mielonego i zupy ogorkowej.Spowodowany jest zapewne wspomnieniami sprzed lat kiedyt o matula w niedziełę serwowała na obiad zalane ziemniaki kwasem z ogórków co miało być zupę ogórkową i rzeczone kotlety mielone zrobione z czerstwej bułki i śladowych ilości mięsa.Dlatego teraz widoczne są pragnienia poznania światowych potraw w postaci buły zwanej pizzą.A koszty?Jeżeli dokonaniem jest zrobienie zupki z torebki ,to gościom lepiej podać słone paluszki i piwo w butelce.
                    • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 08.10.10, 16:17
                      wiem, że Twój umysł tego nie ogarnie, ale postaraj się wyobrazić sobie, że u mnie w domu Rodzinnym obiady jada się do dnia dzisiejszego wspólnie i codziennie (Jak tylko możemy się zgrać to spotykamy się u Mamy)
                      Niedziela nigdy nie była żadnym wyjątkowym dniem ponieważ zarówno moja Mama jak i jej Córki(w tym JA) świetnie gotujemy więc na stole zawsze było smacznie.
                      Twoja analiza jest kiepska, ale wybaczam Ci
                      świetnie podsumowuje Twoje zachowanie genialny Eric Hoffer w Fanatyku (The True Believer): „ żarliwa nienawiść może dać znaczenie i cel pustemu życiu. W ten sposób ludzie, których gnębi bezcelowość ich życia mogą się odnaleźć, poświęcając się świętemu celowi."
                      pozdrawiam i życzę w życiu lepszego celu niż "opluć Disę" pod każdym jej wpisem, pod byle jakim.... nawet urojonym powodem;]
                      • Gość: hycel Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.10.10, 10:37
                        jeszcze kilka wpisów, jeszcze kilka wątków i o disie będziemy wiedziec wszystko łącznie z preferencjami seksualnymii ulubioną pozycją.toczka.Ao twoich obiadach mam wyobrażenie takie jak w scenie z Chłopów.Wszyscy z jednej michy i sztuccami nierdzewnymi-drewnianymi łychami,jedynie w święta były w użyciu łyżki aluminiowe.Przytoczony cytatmozna przetrasponować..."żarliwy snobizm moze daćcel pustemu zyciu..."
                • Gość: m Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.ip.netia.com.pl 06.10.10, 08:48
                  ha ha no i doczekałem się... myślałem że to będzie ciekawy temat do poczytania i dowiedzenia się czegoś więcej ale jak to w Polsce i ten wątek kończy się obrzucaniem kogoś błotem, ot taka polska specyfika...
      • Gość: Julek Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 12:42
        Jeżeli polecasz City Wok to na prawdę jesteś smakoszką! To co oferują to nadaje
        się tylko do zamknięcia w pudełku i niczego więcej! Jak wiem to wiele osób
        nazywa inaczej ten lokal : " Shit Wok ".
      • Gość: MP Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 05.10.10, 21:24
        Och wszedzie tak fatalnie. Tylko w CHAMBRER jest cudownie i bez zarzutu :)
      • Gość: klient Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 13:18
        Ta osoba która pisze takie ekstra opinie na temat restauracji w Rzeszowie to chyba sama powinna coś otworzyć bo wygląda na wielkiego znawcę ale chyba g... się zna pani "diso" „rodzaj motyla? Chyba wiem kim jesteś” człowiek który prowadzi „Pippo” musi zrobić sobie urlop bo cały rok zapieprza na to abyś mogła zjeść dobrą włoską pizzę i gdyby nie zamykał raz w roku i nie jechał do włoch to byś g.. a nie pizze jadła. Pod parasolami to się zgadzam beznadziejna obsługa ludzie na sezon z przypadku całkowicie nie dopilnowani jedyne Ambasador ma w miarę dobrą obsługę ale drinków to podawać nie potrafią karty obrazkowe ale to co w karcie to co przyniosą do stołu to jedna wielka porażka bez garnierki. A whisky gdyby nie wyciągali szklanek z wyparzarka to byście pisali że ich w ogóle nie myją ciesz się że była wyciągnięta ze zmywarki a temperatura pokojowa to nie 18 a 20 stopni. Podawanie tego rodzaju trunków w ciepłej szklance nie jest błędem również stock ,henessy się tak podaje jeśli chciałaś mieć podane w inny sposób trzeba było się kelnera zapytać w jakiej temp podają whiskey i powiedzieć w jaki sposób chcesz aby tobie go podali. Wszyscy ci którzy piszą na tym forum to ludzie z kompleksami nie mający innego zajęcia zrozumcie jedno jeżeli chcecie aby jakaś rzeż była podana w sposób dla was odpowiedni poinformujcie o tym kelnera a na pewno tak zrobi. JESZCZE JEDNO JEŻELI OSOBA UWARZA SIĘ ZA ZNAWCĘ A JE W „CIT YWOK” TO NIE POWINNA WYPOWIADAĆ SIĘ NA FORUM TYLKO WYBRAĆ SIĘ NA KEBAB „bo przecież w rzeszowskich
        restauracjach/barach jest pasza dla hien, a nie jedzenie czy potrawy” więc musisz się przeprowadzić do Warszawy to coś dla siebie znajdziesz
        • disa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów 18.10.10, 20:05
          Szklanka do whisky ma być w temperatury pokojowej, tak samo whisky i jest to 18stopni taką też temperaturę powinna mieć większość czerwonych win. Temperatura pokojowa dla alkoholi to coś innego niż temperatura pokojowa u Ciebie w sypialni ;/
          zresztą w whisky chodzi o to, ze picie ma Ci sprawiać przyjemność więc niech każdy pije jak lubi ;]
    • Gość: Doradca Dwór Osstoja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.10, 11:12
      ja też nie polecam dworu ostoja! tam pracują dzieci po 15-16 lat na czarno jako
      kelnerzy, nie mają książeczek sanepidu. Jak byście zobaczyli jak w w kuchni
      powstają posiłki to byście sie ożygali. Kawy, napoje to większość z biedronki,
      albo aro. tną koszty jak sie da. Piwo też jakieś byle jakie bo Kumpel. Na
      śniadaniach też oszczędzają jak mogą. Praktycznie wszystko pochodzi z wesel
      które odbyły się dzień lub dwa wcześniej. Wędliny, sałatki, soki, kawy, herbaty,
      nawet chleb. To co zebrane było ze stołów weselnych. Soki też przelewane po 10
      razy każdy. A odnośnie dzieli obsługujących wesela to chodzą oni głodni. Szefowa
      nie pozwala nic zjeść, nawet resztek z czyjegoś obiadu. Co lepsze pakuje i
      zabiera dla swojego psa. Kelnerom nic, nawet ziemniaka po obiedzie. Pracują tam
      za 6 zł na godzine, szefowa wydziera się na dzieci, najchętniej to by je zabiła.
      A sama się mizia z jakimś łysym gościem pod salą gdzie odbywa się wesele. Wstyd.
      Jej ojciec też potrafi wejść w gumofilcach na salę zobaczyć co i jak. Każda
      kromka chleba jest macana rękami i sprawdzana czy jest miękka. Jeśli tak to
      idzie na stół dla gości choćby restauracji. Jedzenie też jest zamrażane i czeka
      na następną impreze. Dlatego też stanowczo odradzam uczęszczania w tamto miejsce.
      • disa Re: Dwór Osstoja 13.07.10, 11:22
        dorzucam jeszcze do tego opisu to co widziałam w pokojach:
        zdechłe muchy na parapetach, pajęczyny, niewyprane firanki, rozwalające się
        meble i wszędobylski kurz

        znajomi raz przyjechali i tam nocowali bo blisko lotniska ... wstyd mi było jak
        zobaczyłam co tam jest "gratis" w ofercie

        brudno po prostu wszędzie było brudno
        • Gość: trzebośka Re: Dwór Ostoja IP: 109.243.61.* 13.07.10, 17:34
          Odradzam Ostoję w Jasionce.
          Za murem restauracji jest ferma kur i to co przeżyłam przeraziło mnie. Ogromny
          przerażający smród wdarł się podczas obiadu i aż zagęścił salę.
          Opanowując odruch wymiotny zostawiając posiłek i oczywiście płacąc uciekaliśmy
          daleko. Byłam tak umówiona na rozmowę w interesach i oczywiście nic z tego nie
          wyszło dowiedziałam się jednak by wybierać odpowiedniejsze miejsca.
          Popytałam wśród znajomych gości weselnych jak i tych co mieli odwagę odwiedzić
          tę restaurację i są łagodnie mówiąc mieszane uczucia, szczególnie te dzieci z
          łapanki z gastronomika w przebraniach kelnerów i kucharzy odstraszają.
          • Gość: endrju Re: Dwór Ostoja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.10, 17:39
            te dzieci to nawet nie z gastronomika tylko z okolicy, z jasionki, nienadówki,
            wólki podleśnej...
            • Gość: Prześmiewca Re: Dwór Ostoja IP: 62.233.161.* 13.07.10, 22:25
              Widzę zintegrowany napad na Ostoję, wywołany przez jednego "poszkodowanego
              przez los człowieka" a przecież jak mówi stara dewiza do wszystkiego się można
              przyzwyczaić.Nawet
              do zapachu kurzej fermy.
            • Gość: ja Re: Dwór Ostoja IP: *.bagu.cable.ntl.com 14.07.10, 22:42
              zapomniałeś o stobiernej...
      • Gość: lux dozorca Re: Dwór Osstoja IP: *.171.46.194.static.crowley.pl 14.07.10, 09:27
        ludzie prosze o info gdzie W RZESZÓW CITY lub okolice można zjeść
        porządnego steka! Niestety mam złe doświadczenia z rzeszowskich
        lokali choć nie chce wymieniać ich nazw !
        • Gość: qwerty Stek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 11:24
          Jadłem nienajgorszego steka w sajgonie. Rewelacji nie było, ale
          biorąc pod uwagę relację jakości do ceny (naprawdę niezbyt drogi) to
          przyznam ocenę dobrą. na tyle dobrą że jeszcze tam wrócę. Jadłem tez
          naprawdę niezłego steka w Sphinxie ale cena już nie tak okazyjna,
          zwłaszcza że nie był (wiele?) lepszy od tego z Sajgonu a był chyba
          ze 3 x droższy. Poza tym, pomimo że mięso było dobrze przyprawione i
          (chyba) marynowane, miałem wrażenie,że owy stek był przed wrzuceniem
          na patelnie potraktowany młotkiem. Płaski jak naleśnik. takie rzeczy
          tylko w polsce Pan uświadczy...
      • Gość: Ali Baba Re: Dwór Osstoja IP: *.ostnet.pl 14.07.10, 22:12
        Fakt, do pracy szukają tam na okrągło za grosze. Piłem tam kiedyś piwo i
        potwierdzam że lepsze siki są w hipermarketach za niecałe 2 złote.

        W Saygonie jakość/cena jest naprawdę dobra. Czasem jednak zagląda tam jakiś
        oryginalny element a obsługa nie wie co z tym fantem zrobić.
        • Gość: pikantny Bazylia- odradzam IP: 109.243.49.* 14.07.10, 22:38
          Byłem w "Bazyli" lokal przy Rejtana "Kuchnia śródziemnomorska i coś tam coś"
          byłem tam drugi raz i drugi raz się zawiodłem.
          Pracuje niedaleko i już wiem że mimo głodu nie wypada tam chodzić.
          Przychodzę, siadam, po pewnym czasie kelnereczka (pierwsza praca/staż) przynosi
          karty i kładzie na stole - bez słowa! i odchodzi, już zapala się czerwone
          światło! już wiemy że robimy jej przykrość że przyszliśmy... odkładamy karty i
          czekamy... czekamy... mija nas kilka razy... czekamy..., znajomy nie wytrzymuje
          i ją przywołuje, zamawiamy, o dziwo dostajemy co chcemy!!! tylko o sztućce
          trzeba się upomnieć... - pierwszy raz się z czymś takim spotkałem a każde danie
          ponad 20zł! Jemy, karty-menu leżą na stole, kolega śmieje się i robi zdjęcie dań
          na stole i leżących obok kart.
          Przecież jakiekolwiek szkolenie powinno się zacząć od omówienia problemu
          zabierania kart po zamówieniu, ostatecznie przed podaniem dań. Jednak to miało
          swój plus, bardzo nas to rozbawiło i w doskonałych humorach nie daliśmy napiwku.
          (brak soli w solniczce był przy tym nieistotnym szczegółem).
      • Gość: bezstronny Re: Dwór Osstoja IP: 94.42.116.* 04.10.10, 20:11
        znam lokal jestem zaszokowany tymi bzdurami
        bardzo duzo znanych gosci popatrzcie na kolekcjie zdjec od DENISA ROUSSO ,LUDZI ZE SWIATA POLITYKI I BIZNESU
        Prezydenci ,premierzy,przed ktorymi przybyciem jest oceniana kuchnia pod tym wzgledem przez lekarza rzadowego
        Na całym swiecie studenci uczniowe dorabiaja sobe i jest to trendy na topie
        w lokakalach ktore sa dobre gdzie mozna sie czegosc nauczyc na zachodzie pracuje sie nawet za darmo aby miec to w cv
        tak wiec tym co tam chca pracowac zalezy na tym aby moc napisac starajac sie o prace ze tam pracowali
        bo drzwi do kazdej pracy w tej branzy stoja dla nich otworem.wiadomo ze sa nauczeni przez Pania kierownik rzetelnosci dyscypliny -i fachowosci
        Co do jedzenia jest przepszne wszystkim moim goscia smakuje
        Robiłem tam trzy wesela,spotkania biznesowe jestem osoba publiczna
        Po weselu jedzenie tyo co zostało było spakowane i moglismy ze soba zabrac bo inaczej jak
        jak informował kierownik zostaje wyrzocone-
        sam byłem swiadkiem jak nie chciałem sałatki ladowała w koszu
        pytałem i codziłem po roznych lokalach o wesele ten lokal był najbardziej odpowiedni
        dla znanych i moich znanych gosci
        ceny nizsze niz w innych lokalach
        jedzenie i picie bez ograniczen
        sale zaliczyc mozna do najpiekniejszych w Polsce
        przestronne stylowe stylowe stroje
        lokalizacja w 5 hektarowym parku -
        nie na fosie gdzie nie ma gdzie wyjsc bo samochod rozjedzie
        nie w miescie na 5 arowej działce,lub na stacji benzynowej
        UWAZAM ZE TO JEST CZARNY PIJAR
        ZE DWOR OSTOYA NIE MA KONKURENCJI
        TO ON JEST KONKURENCJA DLA WSZYSTKICH LOKALI I NAPRAWDE POLECAM
        NIKT NIE JEST DOSKONAŁY
        SKAD TO ZNAMY
        SPIEWAC(PISAC) KAZDY MOZE JEDEN LEPIEJ LUB GORZEJ

        • Gość: bezstronny? Re: Dwór Osstoja IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.10, 22:44
          Jak jesteś "osoba publiczna". To:
          A. naucz się gramatyki
          B. czytaj czasami to co piszesz
    • Gość: leszek Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.10, 08:31
      odradzam jezz klub , nie dość że czekasz w nieskończoność to rachunek dostajesz na pare stów za obiad na dwie osoby i gratis można pogadać z pojebanym właścicielem.
      • Gość: leszek Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.10, 08:32
        literówka mi się wkradła , oczywiście mowa o jazz klub
    • Gość: Tom Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.xdsl.centertel.pl 15.07.10, 20:33
      "Czarny kot" nawet za pół ceny (promocja bodajże do 17.00) nie warto napychać
      się nieświeżym ususzonym żarciem. W zasadzie lokal powinien zmienic nazwę na
      "Czarny pies" bo zeszli na psy.
      • Gość: Tom Jeszcze wino w "Czarnym kocie" IP: *.xdsl.centertel.pl 15.07.10, 20:35
        ciepłe i skiśnięte (z tydzień po otwarciu butelki)
        • Gość: Tom Miłośnicy padliny mogą się spodziewac 1/2 IP: *.xdsl.centertel.pl 15.07.10, 20:42
          porcji tygodniowego śmierdzącego mięsa z Tesco w "Kulinarnym świecie" (pozostała
          1/2 porcji mięsa jest ok - taki mix), tamże włosy w daniach występują często.
          • Gość: sandra omijajcie Kulinarny Swiat IP: 195.158.247.* 08.10.10, 13:42
            popieram! omijajcie Kulinarny Swiat! porazka... na szczescie zamówiłam tam tylko "sałatke"...która przypominała jakies resztki zebrane z talerzy gosci, którzy nie dojedli...kilka poszrpanych płatków kapustki pekiskiej, 2 ziarna czerwonej fasolki z puszki, "dupka" z pomidora...smakowało to wszystko jak wysuszona scierka. nie zdjadłam. Osoba z która byłam zamówiłą klasyczny zestaw: W-Z-tka i kawa.. ciastko obeschniete,przelezałe, twardawe, po prostu niesmaczne.
            • Gość: marek Re: omijajcie Kulinarny Swiat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.10, 22:47
              z tym kulinarnym swiatem to prawda, w placku kiedys byl piekny wlos, nie wygldal zeby byl z glowy... po zupie pieczarkowej bylo 5 min zeby dobiec do wc !!!!!! masakra jakas!!!
            • Gość: Klient Re: omijajcie Kulinarny Swiat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.10, 12:47
              to c ty hyba nie byłaś w Kulinarnym Świecie bo tam nie ma w-zki a bar sałatkowy jest ogromny
        • Gość: coke Re: Jeszcze wino w "Czarnym kocie" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 12:49
          a ty byś wyrzucił butelke wina za 100 czy 200 zł która została otworzona raz i z
          której ulano literatke wina??
          • Gość: Tom Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się ocet IP: 89.171.192.* 05.10.10, 11:59
            i nie jest ważne ile kosztuje to wino... praktycznie po kilku dniach nie nadaje się do picia,
            dlatego w normalnych restauracjach wino otwiera się przy klientach i zostawia butelkę na stole. Co innego wino z beczki... ale gdzie można dostać w Polsce wino z beczki??
            • Gość: igloopol Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.10, 12:46
              Alhemia, Kazimerz, Krakow - Tokaj z beczki :)
            • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 05.10.10, 15:02
              Droższe wina każda restauracja powinna sprzedawać na butelki i tak jak piszesz należy tę butelkę otworzyć przy stoliku. W Polsce niestety nie ma zwyczaju popijania posiłku winem, mało ludzi lubi wina wytrawne stąd kiedy idziemy nawet w 4 osoby może być tak, że butelka zostałaby dla nas. Polacy lubią produkty winopodobne typu Carlo Rossi (abstrahujac od tego, że ohydne to jeszcze wytrawne nie jest wytrawne tylko półsłodkie).
              Dobra restauracja powinna kupić po dobrych cenach niezłe wina "do obiadu" i sprzedawać nie pod firmowa nazwą tylko jako no name (wino czerwone, białe...) na kieliszki. Kiedy otworzy się 20 butelek różnych win, z których ulano lampkę to następnego dnia lub przez 3 dni nie znajdzie się 20 amatorów. Kultury picia wina u nas nie ma wcale. W wielu lokalach personel myśli, że takiemu odkorkowanemu winu nie zaszkodzi to.
              • Gość: Stiopa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.10.10, 21:43
                Jest oczywistą sprawą,że Dwór Ostoya ma swoje lata świetności za sobą.Miałem tam parę lat temu swoje wesele i byłem bardzo zadwolony,jednakże ostatnimi czasy równia pochyła,a chamstwo właściciela jest porażające...
                • jael53 Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 07.10.10, 10:43
                  Moja osobista przykrość, że nie wytropiłam (jak dotąd) żadnej knajpki z kuchnią śródziemnomorską. O bardziej specjalistycznych (typu: "flagowe" dania kuchni bretońskiej) nie śmiem pomyśleć. Jetem wielbicielką wszelkiego morskiego "paskudztwa" tudzież roślinności; a dla takich odmieńców w mieście zwyczajnie nie ma o co kłów zahaczyć.
                  Tym mniej mozna te kły zahaczać, że i tradycyjnych polskich dań rybnych się nie znajdzie.
                  • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 08.10.10, 15:04
                    U nas sprzedaje się to, co modne czyli łosoś choćby i podbarwiany króluje. Trudno winić tylko restauracje, one dostosowują się do potrzeb. jako śródziemnomorska reklamuje się Cafe Bazylia i Da Vinci. Istotą kuchni śródziemnomorskiej jest sezonowość, a tego w tych lokalach się nie zauważa.
                    • disa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 08.10.10, 16:22
                      tu BARDZO ciężko jest zdobyć świeżą rybę żeby była świeża
                      Rynek Rzeszowski jest jeszcze przez dostawców pomijany.
                      Restauratorzy najczęściej mogą przygotowywać potrawy z mrożonek (co ciężko mi zaakceptować, a większości owoców morza moim zdaniem nie powinno się mrozić)
                      nie jest lekko, a ściąganie świeżych ciekawych owoców/ryb do Rz. jest kosztowne.
                      Często jedynym wyjściem jest podjechanie do Krk (gdzie takie dostawy są bezproblemowe), ale to już CZAS i koszty zbyt duże.
                      • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 08.10.10, 18:00
                        Jest tak jak piszesz, bo nie ma tu klienteli. U mnie po 2-3 miesiącach upadł sklep rybny. Ale nawet podrasowane kolorem łososie mimo dość wysokiej ceny mają się dobrze, wiec to raczej kwestia braku innych potrzeb (sandacz, szczupak itp. polskie ryby) niż cena. Świeże owoce morza to u nas rzecz kosztowna z racji transportu. Najadam się zawsze na zapas,ale wielu ludzi nie lubi ich. Nie ma się czemu dziwić, bo gdybym zjadła sałatkę z mrożonych owoców morza czy pizzę z owocami morza też zraziłabym się. Za małżami tęsknię, ale nie kupuję mrożonych (mam za to podwędzane w puszce i lubię do sałatki a'la nicejska zamiast tuńczyka), krewetki owszem mrożone kupuję te tygrysie i nawet ujdą. W krajach śródziemnomorskich podstawa to sezonowość. Jest to też podstawa slow food. W Rzeszowie takiej knajpy nie ma i nie było chyba. Może bierze się to z tego, że kojarzymy te kraje z wiecznym słońcem(bo większość była tam latem) i smacznymi cały rok pomidorami. A tak nie jest. I caprese w styczniu jest okropne i w północnych Włoszech sobie wtedy darują zastępując zimowymi przystawkami/sałatkami.
                        • disa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 08.10.10, 18:52
                          Anno, dla mnie po przeprowadzce do Rz. najcięższe (w kwestii jedzeniowej) było zrezygnowanie z ostryg (mój organizm przyzwyczaił się do nich) i z sushi (to co podają w Rz. nigdy bym nie nazwała sushi)

                          Nie miałam, gdzie chodzić jeść i rozpatrywałam powrót do siebie ;/ bo jako człowiek ze zdalną pracą najchętniej mi się pracuje w lokalach przy kawie/jedzeniu jak się gapię na innych ludzi :) inspirują mnie.
                          na szczęście już mam gdzie jeść i mogę zostać w Rz. ;)
                          • Gość: Prześmiewca Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.10, 21:44
                            Sranie w banie
                            Drogie Panie
                            Tak oceniam
                            Wasze gderanie.
                            Na temat wrażliwości.
                            Na kulinarne nowości.
                          • dr_psychol Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 09.10.10, 04:03
                            "Anno, dla mnie po przeprowadzce do Rz. najcięższe (w kwestii jedzeniowej) było
                            > zrezygnowanie z ostryg (mój organizm przyzwyczaił się do nich)"

                            Co za dramat ... )))))))))))))))))))))

                            Zwłaszcza tekst w nawiasie mną wstrząsnął.

                            Disa a może powinnaś się zapisać na terapię grupową, dla ludzi którzy utracili ze swego menu ostrygi - nieodzowne dla podtrzymania podstawowych funkcji życiowych, każdej wzorcowej kobity sukcesu :)
                            Prawie jak tzw. Miś Koala - gatunek endemiczny, z tą tylko różnicą że odżywiający się ostrygami i sushi. Naprawdę szczerze cię ubóstwiam :)
                            Gapienie na ludzi inspiruje cie do czego? Do zamówienia kolejnej ostrygi? A może płodzisz wiersze.

                            Np:

                            Ja jeno sushi
                            Ja ino ostrygi
                            Reszta to rzygi
                            ...

                            Ukłony do samych ciżemek :) O Boska :) Musisz być jedyna w swoim rodzaju...
                            • disa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 09.10.10, 12:35
                              poczytaj sobie jakie wartości odżywcze mają ostrygi to zrozumiesz co miałam na myśli
                          • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 09.10.10, 11:54
                            A ja mam to szczęście, że lubię bardzo dużo rzeczy. Jeśli ubolewam nad czymś w kwestii rzeszowskich knajp to jest to na pewno omijanie sezonowości, silenie się na światowość i zadęcie. Np. nadziewanie schabu śliwką kalifornijską.
                            • disa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 09.10.10, 12:32
                              nadziewany schab śliwką to już moja Babcia robiła ;] a pamiętaj, że internetu nie było
                              Przepisy na nadziewany schab suszonymi owocami (idealnie się do tego nadają) znaleźć można w staropolskich książkach kucharskich
                              • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 09.10.10, 13:45
                                Tak Disa, ale nie wyczułaś niuansów w moich 2 wpisach.
                                Chodzi o to, że to śliwki kalifornijskie królują i Babcie nie takie stosowały do schabu ze śliwkami. W czasie jednego z wyjazdów koleżanka tak rozsmakowała się w pewnym daniu mięsnym ze śliwkami, że kupiła je w owym kraju.
                                Disa, polskie suszone śliwki naprawdę różnią się od kalifornijskich:)
                                • disa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 09.10.10, 14:09
                                  wiesz co, ja się nie znam na śliwkach ;] dopiero załapałam, ze tu tu chodzi o taką śliwkę kalifornijską TYLKO z Kalifornii ;]

                                  Ja tęsknie za śliwkami od Babci :( zawsze na święta nam dawała
                                  był to taki sam rarytas jak pomarańcze na Boże Narodzenie ;]
                                  od dawna szukam smacznej hałvy (kiedyś była z Czechosłowacji) teraz jest wyrób chałwopodobny:(
                                  ach... te czasy komuny i pustych półek były urocze :)
                                  • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 09.10.10, 14:24
                                    Disa chodzi o to, że smaki produktów się różnią w zależności od miejsca pochodzenia i pory. Owszem można nawet tutaj kupić truskawki w styczniu i podać je z najdroższym szampanem. Ale to i tak będzie kicha smakowa w porównaniu z polskimi truskawkami z czerwca.
                                    Dobre , polskie suszone śliwki rzeczywiście najłatwiej kupić przed świętami. Wtedy odzywa się tęsknota za prawdziwymi smakami i śliwka kalifornijska nie wystarcza. Taka śliwka kalifornijska nie smakująca śliwką i nie wiadomo skąd.
                                    • jael53 Re: Sezonowość kulinarna 09.10.10, 18:04
                                      To była też cnota kuchni polskiej (i każdej szanującej się kuchni tradycyjnej). Cośmy stracili, to - młodzi zwłaszcza - możemy się dowiedzieć z lektury dawnych książek kucharskich. Kiedy i z czym podawać przyrządzać określony rodzaj ryb; kiedy sielawy są najsmaczniejsze; z jakich orzechów robić nadzienie do ciast; do czego użyć jabłek młodych, a do czego dojrzałych; czy każdy miód jest odpowiedni do pierników... Jagody żurawiny (podobnie jarzębiny) - jeśli mają być do musu pikantnego, winny być lekko przemrożone; a jeśli suszone. muszą być zebrane przed przymrozkami.
                                      Był czas na ryby, grzyby, mięsiwa białe i ciemne, chłodniki i krupniki, na groszek cukrowy i fasole różne; na ciasta lekkie i solidne... nie było katedr dietetyki, ale i bez nich każda szanująca się pani domu wiedziała, że najpierw "kłaść należy" (wykorzystywać) to, "czym ziemia najbliższa darzy". Nie gardząc też dobrami sprowadzanymi - ale we właściwej porze.
                                      • Gość: anna Re: Sezonowość kulinarna IP: *.rzeszow.mm.pl 09.10.10, 18:48
                                        I od mieszkańców krajów śródziemnomorskich nie umiemy się nauczyć tego od nowa. Wybieramy to co jedzą w sierpniu i chcemy jeść to samo w lutym. A oni tak nie jedzą.
                                        Tak jak piszesz i polska tradycyjna kuchnia opierała się na sezonowości.
                                        20 lat kapitalizmu zrobiło swoje. Polacy zachłysnęli się nowościami nie zważając na jakieś niuanse. Kolejne 20 lat minie zanim w sierpniu królować będą w knajpach owoce leśne i papryka, cukinie, a we wrześniu zjemy kurki.
                                        • jael53 Re: Sezonowość kulinarna 10.10.10, 00:07
                                          Złe zaczęło się już wcześniej. Kiedy ni stąd, ni zowąd poznikały rarytasy dzieciństwa; wspaniałe jabłka malinówki i ananasówki, złote renety, kronsele; gdzieś przepadły gruszki - sapieżanki, bonkretki, angulemki (duchesse d'Angouleme)... gdzieniegdzie jeszcze ocalały faworytki. Przyszły czasy jabłek, które nawet nie mają zapachu, o smaku nie wspomnę. I gruszek "uniwersalnych" tudzież śliwek "kalifornijskich", zamiast damaszek, węgierek, renklod - białej i czerwonej. Młodszym muszę tłumaczyć, co to jest morwa... a owoce tych wspaniałych morw, rosnących koło rzeszowskiego Zamku, w sezonie walają się na alejkach. I słyszałam już "mędrców", którzy radzi by te drzewa ściąć, ponieważ "śmiecą". A że te owoce są jadalne? No, przyznaję - kolejny rok je bezczelnie podkradałam - i kolejny raz usłyszałam: "co pani robi, to pani nie wie, że to trujące?"

                                          • Gość: anna Re: Sezonowość kulinarna IP: *.rzeszow.mm.pl 10.10.10, 14:45
                                            W Polsce- potędze jabłkowo-ziemniaczanej w 99% sklepów sprzedaje ziemniak odmiany ziemniak i jabłko odmiany jabłko. No cóż nie jesteśmy krajem smakoszy. Widać to nawet po kawie i herbacie znanych koncernów. Na rynek polski sprzedawane są zmiotki. I Polacy za te zmiotki płacą duże pieniądze.
                                            A knajpy kupują wypasione ekspresy do kawy. Niestety zdarzy się czasem taki klient jak ja, który nie zamówi deseru kawowego tylko zwykłe espresso i wtedy czuć tę podłą jakość. We Włoszech na każdej stacji benzynowej dostaje się o niebo lepszą.
                                            Nawet w restauracjach aspirujących i pozujących na eleganckie podaje się herbatę ze sznurkiem. Polacy zwracają uwagę na wystrój wnętrza, a nie na jedzenie, bo smak mamy trochę popsuty poprawiaczami.
                                            A propos morwy- podobnie jest z czarnym bzem. A wiosną na francuskich targach można kupić mlecz (mniszek) i młodą pokrzywę(chyba nawet w naszej w Almie jest pesto z pokrzywy do kupienia:), w lecie we Włoszech kwiaty cukinii. Do dziś pamiętam jajecznicę z młodą pokrzywą, którą podała mi koleżanka. Pycha!
                                            • jael53 Re: Sezonowość kulinarna 10.10.10, 15:28
                                              Pesto z młodych pokrzyw robię sama. Takoż syropy z mniszka i podbiału, galaretki z czarnego bzu (którego szpaler, razem z dorodnymi orzechami) zdecydował o wyborze domu. Krzewy białej i czarnej morwy sprowadziłam z Wielkopolski; może za 3 - 4 lata będą pierwsze owoce.

                                              A co do smaków: znajoma, około 35 lat, była "ogłuszona" sensacyjną informacją, że ziemniaki mogą mieć smak! Smak ziemniaków?! A mnie zastanawia, gdzie przepadły takie wczesne, o delikatnej skórce, złażącej bez trudu pod szczotką, delikatnie czerwonawe pod tą skórką i idealnie białe w środku. Idealne "w mundurkach", na koniec energicznie podsmażone. Z gęstą, kwaśną śmietaną. Ze szparagami (sezonowymi - bo występują równocześnie)... A na szybko to i z kawałkiem śledzia (byle nie w occie) pod tą śmietaną.
                                              • Gość: anna Re: Sezonowość kulinarna IP: *.rzeszow.mm.pl 10.10.10, 16:42
                                                U mojej Babci też był ten bez i pamiętam, że jesienią robiło się galaretkę.
                                                A to pesto z pokrzywy sprowadzane z zagranicy to kuriozum. Zresztą podobnie jak rukola.
                                                Póki co Polacy poczuli, że coś jest z czosnkiem nie tak i już bez problemu można kupić polski.
                                                Co do ziemniaków to jasne, że mają swój smak jak i inne warzywa, ale u nas warzywa z wody muszą być co najmniej polane masłem ( często z bułką tartą) lub zrobione na puree lub obsmażone. A wtedy smaku się nie wyczuje.
                                          • Gość: aja Re: Sezonowość kulinarna IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.10, 23:14
                                            Ja też morwy podkradam, to nic że z ołowiem, ale smak został ;)
              • takapustka Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się 20.10.10, 00:36
                Carlo Rossi faktycznie ohydne: dotrzechdych.pl/carlo-rossi-po-raz-pierwszy-i-chyba-ostatni/
                • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 20.10.10, 15:22
                  Tyle tylko, że dzięki reklamie cieszy się niezasłużoną popularnością i traktowany bywa jako stosowny "upominko-prezent"(taki nowotwór językowy, ale mam nadzieję, że wiecie o co chodzi: wielu Polaków idąc z wizytą czy w podziękowaniu za coś daje czekoladki, kawę, alkohol- kobiecie wino- prym wiodą marki reklamowane). Ludzie zlitujcie się i jeśli dowiecie się,że ktoś lubi wino nie kupujcie mu Carlo Rossi, bo to jest wyrób winopodobny. To nie jest warte nawet 1/4 ceny.
                  • Gość: Ewa Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 16:18
                    zawsze zastanawiam się nad tym kto kupuje takie coś (Carlo Rossi) za taka cene.... swego czasu w Stanach widziałam owo wino w supermarkecie w baniaczkach po 5 litrów w cenie 5 dolarów za baniaczek, wiem, wiem promocja była, regularna cena tego trunku to ok. 8 dolarów amerykanskich. Dla porównania cena owego napitku w Polsce (w tamtym czasie) to trzydzieści kilka złotych za butelkę 0.7 l. Dolar wtedy chodził po ok. 4 zł.....
                    • Gość: anna Re: Po dwóch tygodniach z wina otwartego robi się IP: *.rzeszow.mm.pl 20.10.10, 16:54
                      Gość portalu: Ewa napisał(a):

                      > zawsze zastanawiam się nad tym kto kupuje takie coś (Carlo Rossi) za taka cene.

                      Myślę, że trafną diagnozę postawił ktoś komentujący na forum zalinkowanym przez naszą forumowiczkę:



                      Opistokont pisze:
                      Październik 20, 2010 o 08:31

                      Moim zdaniem rynkiem dla Carlo są ludzie nie lubiący wina. Wino jest w pewnym stopniu umocowane w kulturze nawet w tak antywinnym kraju jak Polska. Niekiedy wypada przynieść wino na imprezę czy na obiad do cioci. Dzięki Carlo Rossi osoba nie znosząca wina może przynieść butelczynę z gwarancją, że nie będzie się musiała zmagać z nawet najmniejszym śladem smaku wina.


                      Cena jest moim zdaniem koszmarnie wysoka za takie coś. Parę razy zostałam obdarowana i choć nie piję wódki to wolałabym ją dostać- może postać i może się przydać.
                      Naprawdę szkoda kasy i nie ma się co silić jeśli się nie znamy i nie lubimy win. Nie obdarowujcie lubiących wina tym czymś.
        • Gość: Tom Przyzwoita kawa w mieście... IP: 89.171.192.* 07.10.10, 12:47
          nie występuje. Coś takiego jak Mainl czy Vergnano to kosmos który można najbliżej spotkać w Krakowie.... ale za to ceny kawy przebijają Wiedeń ...
          • disa Re: Przyzwoita kawa w mieście... 07.10.10, 13:14
            w Przemyślu i Rzeszowie można się napić bardzo dobrej włoskiej kawy: Manuel www.kawamanuel.pl/
            ale tę kawę piłam tylko w 2 Lokalach (1lokal w Przemyślu i 1 w Rzeszowie)
            Herbaty też mają rewelacyjne

            a tak to wszędzie sieciowe prawie kawy, ponieważ restauracje dostają ekspres
            jest to dla nich spora oszczędność
            • Gość: MP Re: Przyzwoita kawa w mieście... IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 08.10.10, 19:43
              Myślę że najlepsza kawa jest w Chambrer.
            • Gość: hycel Re: Przyzwoita kawa w mieście... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.10.10, 11:10
              nie posądziłbym disy o kryptoreklame.Herbata rewelacyjna ,szczegolnie ta moczona w szklance .W papirzanej torebce z pyłem herbaciany w środku, pozamiatanym z podlogi na końcu zmiany
    • Gość: moolash Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: 62.29.251.* 07.10.10, 13:36
      Odradzam "Kulinarny Świat". Cos sie tam pokopało, kiedys chodzilismy tam regularnie, ale po kilku strzałach - oczekiwanie na kelnerke dobre 25 minut, oczekiwanie na rachunek kolejne 25 minut (przy prawie pustej sali), wstrętny - absolutnie nie do przełknięcia - dressing do sałatki, zimne mięso itp. doszlismy do wniosku, ze podziękujemy. 5 minut drogi dalej jest fenomenalna Kryjówka serwujaca za połowe ceny swieze i pyszne jedzenie.
      • Gość: Stiopa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.10.10, 18:49
        A jak oceniacie kuchnię w Grotesque Pub?Ja jeszcze tam nie jadłem/ino piłem :-) /Warto zajrzeć?
        • Gość: Prześmiewca Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.adsl.inetia.pl 08.10.10, 21:36
          Jak wytrzeźwiejesz to zjedz i oceń sam.
    • Gość: mo_nikaaa Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.10, 09:28
      Ja z kolei polecam "Kryjówkę" w Rzeszowie zaglądam tam raz na jakiś czas z mężem. Mają pyszne jedzenie, porcję są odpowiednie (przynajmniej dla mnie- najadam się do syta;)) i ceny są niewygórowane. Mają pyszne sałatki, kompot, zestawy śniadaniowe i obiadowe. Deserów i Pizzy tam nie jadłam więc nie wiem jakiej są jakości. Wcześniej ten lokal był mniejszy, od jakiegoś czasu go powiększyli- może klientów przybywało:)
      Najlepiej spróbować samemu, każdy ma inny gust.
      • Gość: Prześmiewca Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.10, 19:44
        A ja polecam "Bolero" poprzednio na miejscu "Kryjówki" rewelacja.
        • Gość: mata_kari Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 10:10
          rzeszowzezem.blog.onet.pl/Sajgon,2,ID416222920,n
          • Gość: mata_kari Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 10:12
            rzeszowzezem.blog.onet.pl/Z-cyklu-Knajpy-Rzeszowskie-Dex,2,ID386852959,n
            • Gość: mata_kari Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 10:14
              rzeszowzezem.blog.onet.pl/Z-cyklu-Knajpy-Rzeszowskie-Obi,2,ID384558636,n
              • Gość: qq Re: Czarna lista rzeszowskich restauracji i barów IP: *.19.165.1.osk.enformatic.pl 25.10.10, 21:31
                świeże ostrygi można kupić w makro, najlepiej wcześniej zamówić, jedna sztuka ok 50 gr.
                tekst o uzależnieniu organizmu od ostryg - bezcenny :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka