Dodaj do ulubionych

porozmawiajmy o jedzeniu :]

09.11.10, 08:09
Korzystając z okazji chętnie się dowiem co lubicie jeść.
Jakie potrawy, z jakimi dodatkami. Czego unikacie.

Jak mnie jakieś danie zainspiruje to poproszę Szefa Kuchni w Ch. żeby to przygotował i jak osoba będzie miała ochotę zaproszę ją na wino i to danie.

;]

może być też na @ disa@disa.pl

Liczę na kreatywność, brak złośliwości/agresji i dobrą zabawę
Obserwuj wątek
    • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 09.11.10, 15:56
      Lubię wiele rzeczy, prawie wszystko, jest mało tych, których nie lubię ( ryż z truskawkami na słodko, makaron na słodko brrr..., ale nawet to bym zjadła gdyby mi podano). Smakuje mi to na co wielu Polaków wybrzydza- owoce morza i podroby (flaki, wątróbka i inne). Podstawa to dla mnie sezonowość, świeżość produktów. I to zniechęca mnie do chodzenia do knajp, bo tego brakuje w nich. Owszem mogę zjeść sałatkę z kapusty pekińskiej z sosem majonezowym, kukurydzą z puszki w sierpniu, ale po co? Nie jem latem żurku i kiszonej kapusty (choć lubię) itp, a zimą caprese itp. Nie mam jednego ulubionego dania. Jesień to dla mnie czas papryki, cukinii i bakłażanów(dziś kolejny raz bakłażany z sosem pomidorowym i serem pecorino). W ciepłych porach roku króluje kuchnia śródziemnomorska- dużo warzyw, mało mięsa, zioła. W tych zimnych polska i wschodnia(blisko- i dalekowschodnia, choć tej dalekowschodniej nadal się uczę)- więcej mięsa(polska), mocniejsze przyprawy(wschodnia, arabska).
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:06
        Anno, owoce morza też lubię, ale w naszym klimacie jesteśmy skazani głównie na mrożone.

        Niedawno dowiedziałam się (co było dla mnie szokiem, ale w sumie jest logiczne) że większość "świeżych" ryb na półkach sklepowych trafia do sklepu jako mrożone, tam się powoli odmrażają i są.... świeże. W sumie musiały by kosztować majątek gdyby miały być transportowane od początku świeże.
        • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 15:45
          No właśnie pisałam, że lubię sezonowość więc najadam się na wyjazdach owocami morza. Tak jak najadam się polskimi pomidorami latem i jesienią. Z rybami dajemy się nadbijać niezle w butelkę. Począwszy od glazury na mrożonych, poprzez podbarwianie łososia, a skończywszy na tym o czym piszesz.
          Skorupiaki to również raki i z nich słynęła kuchnia staropolska. A ryby słodkowodne?
          • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 15:50
            Mnie sie marzy chociaz jedna knajpa propagujaca slow food.
            • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 16:21
              Moim zdaniem do tego bardzo daleko. Pierwszym etapem rozwoju tego ruchu są sklepy. Nasz region ma w tym ogromny, niewykorzystany potencjał. Jestem pod wrażeniem, że w większości okolicznych sklepów można kupić twaróg na wagę z maleńkich mleczarni (np. Trzebuska, nie mylić z Trzebowniskiem), ale serów owczych, kozich, dojrzewających z regionu nie widziałam w sklepach. "Wchodzę w sezon" na kiszoną kapustę i już obczajam , gdzie sprzedają z beczki, dobrą. Albigowa zrobiła sok jabłkowy, ale gdzie go kupić?
              Polacy, mieszkańcy naszego regionu są na etapie marek i reklamowanych produktów wielkich koncernów. No jak by to w menu wyglądał taki sok jabłkowo-miętowy Pektowinu. Obciach;)
              • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 18:16
                Soki z Albigowej sa we wszystkich ich punktach sprzedazy jabłek.
                • Gość: Rzeszowiak soki.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 18:25
                  www.albigowa.com.pl/content/view/51/48/
                  punkty sprzedazy..
                  • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 18:53
                    Wielkie dzięki. Ja zawsze chwalę się znajomym regionalnymi produktami i choć sama za sokami nie przepadam ten mam zamiar kupić na spotkanie z nimi.
                  • disa Re: soki.. 10.11.10, 19:43
                    ooo nawet nie wiedziałam, ze w okolicy są produkowane soki.
                    hmmm muszę ich spróbować

                    masz jeszcze jakieś równie ciekawe linki?
                    • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 19:50
                      Disa, powiem więcej, są produkowane wina w okolicy.
                      • disa Re: soki.. 10.11.10, 19:56
                        to, że wina robią to wiem :)
                        Planuje tam zabrać Dzieci (tzn. pracowników) na wycieczkę żeby mieli jakąś rozrywkę połączoną ze zdobywaniem wiedzy.
                        Produkowanych jest pełno, ale sprzedawać może chyba jedna winnica pod Rzeszowem.
                        • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 20:18
                          A tak z ciekawości jakie sery macie na desce? Nie chodzi tylko o gatunek, ale pochodzenie/producenta. Normą w Polsce jest "gorgonzola i parmezan" z Niemiec produkowany dla sieci supermarketów.
                          • Gość: gosc Re: soki.. IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 23:08
                            parmezan z Niemiec hehe dobre gdzie takie cudo mozna zobaczyc ?
                            • Gość: anna Re: podróbki żywności IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 10:33
                              Jeszcze niedawno w każdym sklepie, ale poczytaj sobie o grozbach wobec Niemiec ze strony Włoch w tej sprawie. A już ten tarty (parmezanopodobny) ze zmienioną jedna literką to głównie produkują Niemcy.

                              www.google.pl/search?client=firefox-a&rls=org.mozilla%3Apl%3Aofficial&channel=s&hl=pl&source=hp&q=parmezan+niemcy&lr=&btnG=Szukaj+w+Google
                              Ocet balsamiczny z Modeny dostępny w naszych sklepach to też głównie z Niemiec.
                              Najwiecej podróbek szynki parmeńskiej pochodzi z Chin. Chińczycy obeszli prawo w ten sposób, że miejsce, w którym powstaje nazwali Parma.
                          • disa Re: soki.. 11.11.10, 12:55
                            w czwartek zagłębię się w czeluść lodówki (dzisiaj dzień wolny od pracy ;] i obiad u Mamy) i Ci spiszę co skąd mamy.
                            ale pamiętam, że za parmezan ostatnio zapłaciłam 250zł i duży kawałek to nie był (Szef Kuchni go wybierał)
                            Na dniach rozszerzymy ofertę z serami bo znalazłam stały transport z Francji.

                            aaa i szukam sera polskiego ... słyszałam, że jest jakiś świetny długodojrzewający (chyba inny niż Bursztyn), ale w TV nie podali nazwy ;/ Zresztą raz widziałam w DDTVN Pana który miał jakąś PL szynkę też długodojrzewającą

                            ocet balsamiczny mam z Hiszpanii (ściągam z winami tak jak i przy okazji oliwę/suszone pomidory)
                            • Gość: Rzeszowiak Re: soki.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 13:01
                              Skoro jako "restauratorka" czerpiesz wiedzę o jedzeniu z TV to pogratulowac... aaa zapomniałbym jeszcze z netu... no to troszke ci podpowiem niektórym miesom mrozenie dobrze robi, zwłaszcza dziczyźnie, ale skoro ci tego nawet twoje Dziecko (upss kucharz;(...) nie powiedziało ..
                              • disa Re: soki.. 11.11.10, 18:40
                                wyobraź sobie, że codziennie rano przy DDTVN jem śniadanie i rzucam tam okiem i jak mi coś wpadnie ciekawego to zapamiętuje

                                Nie powiedział bo nie pytałam, ale dziękuję za informacje.
                            • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 13:35
                              Bez obrazy, ale może powinnaś szukać innych zródeł informacji niż DDTV.
                              Jest wiele blogów prowadzonych przez znawców kuchni, pism fachowych.
                              Czytając to nie dziwię się, że restauracje są jakie są , a kucharz nie ma pojęcia, że np. musztarda powstaje z gorczycy.
                              Mam nadzieję, że masz producenta tego parmezanu i że nie wykorzystali Waszej niewiedzy sprzedając Wam.
                              • disa Re: soki.. 11.11.10, 18:43
                                spokojnie ;]
                                DDTVN oglądam przy śniadaniu i wtedy był jakiś producent szynki która mnie zaciekawiła. Niestety nie załapałam się jak podawali nazwę, a chętnie bym spróbowała.
                                Jedzenie/produkty wybiera Szef Kuchni ja się wtrącam tylko w wina, oliwy i octy.
                    • Gość: anna Re: soki.. IP: *.rzeszow.mm.pl 13.11.10, 14:42
                      Takie soki to głównie dla tych nie posiadających w domach sokowirówek. W sezonie jabłka są dość tanie podobnie jak marchewka, a przede wszystkim mają dużo soku. Gdyby miała knajpę to na pewno kupiłabym sokowirówkę. Ludzie nawet jeśli mają sokowirówki to nie chce im się brudzić jej na zrobienie 2 porcji soku i chętnie wypiliby w knajpie. Ja skazuję siebie i rodzinę na Marwit marchewkowy lub marchewkowo-selerowy, ale tylko pozną jesienią i wczesną zimą, bo potem (zima) są pyszne, tanie cytrusy i wyciskam sama w domu- mycie wyciskarki jest prostsze niż sokowirówki.
              • mal49 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 19:20
                anna:

                > "Wchodzę w sezon" na kiszoną kapustę i już obczajam , gdzie sprzedają z beczki, dobrą.

                Jeśli kapusta - to tylko z Charsznicy. Tylko tam nie paskudzą.
                Marzy mi się, by ktoś wreszcie stamtąd dostarczał kiszoną kapustę.
                Masło podróżuje po Polsce wzdłuż i wszerz, a kapusta nie może?
                --------------
                ;-)
    • Gość: rraaddeekk Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.10, 23:26
      Nigdzie (poza domem) jeszcze nie jadłem dobrze zrobionej i świeżej wątróbki "na winie" z jabłkiem i czosnkiem.

      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:00
        dobrą wątróbkę mieli w Grandzie (chyba najlepszą jaką jadłam w życiu), ale jakiś czas temu zmienili kartę i wątróbkę robią troszkę inaczej :(

        ja już 3 tyg. szukam przepisu idealnego na wątróbkę ;/
        to nie takie proste ;/
    • Gość: klient Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: 94.42.116.* 09.11.10, 23:47
      Mi z kolei niesamowicie brakuje sałatek ze świeżych warzyw , owoców . Wiele ludzi lubi wyskoczyć na coś lekkiego , niestety miasto pachnie ciężkostrawnym fast foodem i niczym więcej .

      Jeśli to winiarnia ... to sery . Świetny gatunkowo ser + dobre wino = poezja

      I na koniec coś czego nie ma niemalże nigdzie ... dziczyzna . W Rzeszowie nie ma miejsca gdzie można byłoby dostać dajmy na to sarninę , dzika . Aby zakosztować czegoś innego muszę jeździć aż w głębokie Roztocze co osobiście wychodzi mi na zdrowie.

      Jeśli cokolwiek z powyższego dałoby się kiedyś spełnić zostaję stałym gościem .
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:16
        są 2 sałatki (mix sałat, pomidorki koktajlowe, ser, czerwona cebulka, oliwki, grillowany lub z pieca kurczak/łosoś).


        Powiem Ci, że zastanawiałam się nad dziczyzną. Ostatnio zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, że Tata znajomej zajmuje się dziczyzną. Podrzucił nam trochę kiełbaski ...i od tego czasu ten dzik siedzi mi w głowie. ;]
        Pytanie tylko czy nie skończyło by się to tak, że musiałabym zjadać go sama bo chętnych byłby brak ;)
        No i jeszcze trzeba jakoś rozwiązać kwestie przechowywania... mięso z dzika trzeba by zamrozić, a nie lubię mrożonych mięs.
        • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 09:23
          Nie lubisz mięs mrożonych??? To co jadasz na codzień???? Za kazdym razem biegniesz po kawałek miesa do rzeźni???
          • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 11:01
            Oczywiście, że codziennie nabywam świeże. Sklep firmowy Mięspol'u mam 3 minuty drogi od siebie, a mają świetne mięso, trochę droższe, a dodatkowo Panie mnie tam uwielbiają i dostaje świetne kawałki.
            • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 13:32
              Najważniejsze, ze cie panie uwielbiaja:) a to mięsko to pewnie z półtuszy co ze dwa lata w chłodni wisiała.
            • Gość: hycel Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.11.10, 11:05
              miła diso ,jestes kobitka oblatana,wszystko wieszlub prawie, wiec powiedz migdzie w Rz.mozna zjeśc nie gęsie wątrobki,nie owoce morza ,nie imitacje sushi i takie tam, ale ulubioną potrawę kazdego chłopa czyli dobrą golonkę z wody z listkiem bobkowym ,warzywami,musztardą no i oczywiście dobrze schlodzoną ,a nie zmrożoną wódeczką.Kłaniam nisko,pozdrawiam i niecierpliwie czekam bo spodziewam się odwiedzin kolesi.
            • Gość: A Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.chello.pl 12.11.10, 15:01
              Disa, ale przecież dziczyznę mrozi się specjalnie (tak jak np. hmmmm żurawinę) - to nie jest zazwyczaj kwestia "przetrzymywania mięsa".
              • Gość: anna Re: mrożenie IP: *.rzeszow.mm.pl 12.11.10, 15:52
                Tak samo jest z brukselką. Nigdy nie kupuję świeżej, bo nie mam pewności czy była przymrożona lekko. Brukselka jest najlepsza zebrana po pierwszych przymrozkach.
    • Gość: ja Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.1-4.cable.virginmedia.com 10.11.10, 01:05
      ja bym zjadła dobre lachmacun....
      • jael53 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 10.11.10, 09:14
        Galettes... oj, i jak jeszcze bym zjadła :-). Bardzo lubię surówkę z kalafiora i jabłek, z gęstą śmietaną i odrobiną świeżych orzechów, dla wydobycia smaku kalafiora. Doskonale sprawdza się przy wątróbce; ale też przy morskich rybach.
        Zwyczajne rydze, na masełku, z pietruszką + podsmażana ziemniaczki w mundurkach - to już w przyszłym roku.
        Marynowany w winie z ziołami (rozmaryn, bazylia, lubczyk) filet z kaczki - z borówkami ub żurawiną; może też być na zimno, z odrobiną sosu cumberland i świeżym grahamem. Na deser - placek figowy albo szibu (to takie ormiańskie ciasto) i mocna kawa z odrobinką likieru ziołowego (jaegermeister, benedyktynka).
    • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 09:40
      Wszystko co świerze i proste. Czyli to co trudno zjeść w knajpach. Czyli to co na świcie jest wlaśnie najmodniejsze. Produkty sezonowe i lokalne. Dla mnie idelane jest połaczenie mięsa i warzyw ,ale mącznymi potrawami tez nie pogardzę o ile nie są zapchajbrzuchami. Ale na I miejscu zawsze jarzyny.
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 15:37
        Właśnie, sezonowość i lokalność. Polska i nasz region mają wspaniałe produkty, a jakoś tego w knajpach nie widać.W sezonie na małże w Bretanii widać tylko te wielkie garnki z małżami na stołach. Odnosi się wrażenie, że nic innego wtedy nie jedzą i nie zamawiają. Ichniejszy fast food to galettes. Podawane prosto, nawet tylko z masłem (bretońskie). Wersja wypasiona zawiera plasterek szynki i dobry ser regionalny. U nas taki naleśnik zawiera wszystko to co było w lodówce, drobno posiekane (oczywiście taki farsz robi się rano i on czeka sobie , czeka na klientów) z wydziwianymi sosami.
        2 razy trafiłam na sezon kurek w Sarlat (miejscowość słynąca z gęsich wątróbek) i to był hit każdej knajpy.
        Kto trafi na porę wyciskania oliwy w krajach śródziemnomorskich na przystawkę dostaje chleb i ową oliwę do maczania, bo świeża oliwa to rarytas.
        To jasne, że małży, świeżej oliwy nie ma, ale kurki mamy i sezon na grzyby też i masę pysznych sezonowych rzeczy. I wcale tego nie widać. Wrażenie z polskich knajp jest takie jakby u nas była wieczna zima. Widział ktoś w rzeszowskich knajpach na desce serów polskie lub regionalne sery owcze, kozie, dojrzewajace?
        • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.10, 19:55
          Rada jest prosta: częsciej trzeba bywać w Bretanii.
          A skoro mowa o Bretanii to ja lubie fasokę po bretońsku;)
          • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 10.11.10, 20:12
            Ale ja nie ubolewam z powodu braku małż teraz. Najdam się na wyjazdach nie tylko w Bretanii, a jako, że lubię sporo rzeczy cieszę się na zimowe dania z polskimi kiszonkami, sałatki z buraczków.
            Nawet najpodlejsza podkarpacka kapusta kiszona jest lepsza od tej niby super ze straganów i sklepów żydowskich w Marais w Paryżu.
            • Gość: revenant Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 21:51
              Disa Ty obiłaś się o "wawę" więc chyba nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem że jako kapitalistyczny (robol fizyczny) uwielbiam gulasz, cynadry, maczankę krakowską, golonkę, flaki i inne narodowe nie zdrowe przysmaki :)
              A tak na marginesie to samouwielbienie jest nie zdrowe zwłaszcza na rzeszowskiej prowincji, bo w wawie to bywa normalne...
              • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 21:57
                Obawiam się revenant że twoje upodobania kulinarne moga spowodowac traume u disy, jeszcze sie biedactwo koszmarów nocnych nabawi, no i jak tu dobrac wino do tej maczanki PPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
                • Gość: abc Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.11.10, 22:22
                  jakie wino.......piwo moj drogi PIWO...albo wodeczke :)
                  mysle, ze disa jako osoba nie tylko swiatla ale tez swiatowa, obyta doskonale rozumie taka zwykla, przyziemna i moze troche prostacka potrzebe wypicia ZIMNEGO piwa w goracy dzien!
                  chociaz w goracy dzien to zdecydowanie SANGRIA Z owocami, lodem, w knajpce przy plazy......
                • Gość: revenant Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rz.izeto.pl 10.11.10, 22:41
                  Wiesz Rzeszowiaku pewnie masz rację. Ale prędzej traumę przejdzie moje serce i układ kwionośny bo choć już na karku lat nie naście to nasze narodowe nie zdrowe jadło jest dla mnie jak narkotyk niestety. I nawet świadomość że sam się powoli zabijam pewnie tym jadłem nie jest w stanie mnie od tego ociągnąć!!! Ale co tam lepiej żyć trochę krócej ale smacznie niż długi i na trawie:)
                  Poza tym bigos, pierogi, kopytka, placki po węgierski, rosołek z kaczki, kaczka z jabłkami, grochówa, ziemniaczana z wkładką, wszelki fast food, i.........
                  CIUĆPAJA którego umie zrobić tylko moja mama i żona. A potrawa ta została wymyślona w Rzeszowie w roku 1983 przez jednego z obecnych inżynierów jakich wykształcia PRz.
                  PRL był czasem potrzeb i wynalazków do jakich zmuszała ówczesna sytuacja gospodarcza kraju.
                  Powiem tak receptura prosta a smak kosmiczny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Jeszcze lubię pieczone skrzydełka i ziemniaczki w znanej sobie przyprawie lub kompozycji przypraw. Albo kurczaczek w ziołach prowansalskich......
                  • Gość: jagienka ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 10:51
                    Hm... Intersujące i ciekawe co to... A czemu pytam? Bo mój prywatny Ojciec wymyślił potrawę o podobnej nazwie czyli CIUĆPAJS w latach 70-tych ubiegłego wieku... Może by warto skonfrontować przepisiki...? Ten mój też żadne skomplikowanie a papu na 102! :)
                    I też lubię naszą rodzimą kuchnię... A mój szwagier rodem spod Paryża zakochał się wręcz w tych naszych kapuchach, pierogach i schabowych... Tak więc i polska kuchnia choć może ciut mało zdrowa ma swoje uroki i cudzoziemskich zwolenników... :)
                    • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 11:10
                      Nie jest taka niezdrowa szczególnie ta chłopska, bo nie zakłada objadania się tłuszczem i mięsem okrągły rok (naszych przodków nie było na to stać). Ja zimą dania kuchni polskiej uwielbiam.
                      • Gość: Rzeszowiak Re: ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 11:14
                        Kuchnia polska niezdrowa??? chyba dla chińczyka, mój kolega medyk przy okazji twierdzi, ze jak ma chleb, dobra swojska kiełbasę, dobry smalczyk i ogórki kiszone to wiecej mu do szcęścia nie potrzeba.
                        • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 11:24
                          Też uważam, że jest to przesadzone stwierdzenie. Jak dla mnie domowy, chłopski salceson jest zdrowszy niż szynka z kurczaka wyprodukowana w sztuczny sposób ze sztucznego mięsa z tysiącem E-.
                          • Gość: jagienka Re: ciućpaja...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 11:33
                            No właśnie... Kwestia wędlin... Mój szwgier nie może się nadziwić naszym domowej roboty szyneczkom... Bo to co serwuje im rodzima francuska produkcja to wszystko na jedno bez mała kopyto i bez smaku... Ja jakoś za nic nie mogę się przełamać do tych ichnich wyrobów... I tak szczerze mówiąc z kuchni obcej lubię tylko różne sery, ewentualnie sałatki [które już można sobie u nas też w sumie zrobić samemu] i makarony na różne sposoby... A naszej kapusty nie zamieniłabym na żadne cudzoziemskie frykasy... My w domu kisimy sami kapustkę jak i ogóreczki więc wiemy co jemy... :) Oststnio nawet mój Mąż kupił fantastyczną, drewnianą szatkownicę do kapusty więc już nie musimy pożyczać... :)
                            • Gość: anna Re: ciućpaja...? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.11.10, 13:16
                              Tylko przeciętny Francuz czy Włoch nie je tyle wędlin. Te sztucznie wytworzone są w plasterkach pakowane i z opisem (więc wiadomo ile E-). Przeciętny Polak kupując na wagę wędliny czy ser nie ma okazji składu przeczytać.
                              Na stoisku serowo-wędliniarskim są tylko prawdziwe sery i wędliny na wagę . Tych wędlin niewiele i drogie, ale mają one pyszny smak, choć to kwestia gustu, bo najczęściej są robione z surowego mięsa zatem słone bardzo. Ale Francuz nie kupuje ich jak Polak 30 dkg codziennie, bo nie robi sobie popularnych w Polsce kanapek na zimno i sucho.
                              Dobre pieczywo i we Francji i we Włoszech jest drogie (nie piszę o bagietkach z supermarketu, tylko o prawdziwych od piekarza i chlebie). Zresztą tam nie ma tradycji wyrzucania chleba, co jest nadal powszechne w Polsce. Włosi mają ribolitę (zupę z czerstwym chlebem), Francuzi pain perdu (grzankę z czerstwego chleba).
                              Teraz stać mnie na to by kupić bagietkę czy porządny chleb w piekarni kiedy jestem we Francji. Kiedy wiele lat temu pomieszkiwałam w Paryżu kupowałam pieczywo supermarketowe. Do dziś pamiętam,że kiedy wróciłam to przed zjedzeniem kromki prawdziwego polskiego chleba długo wwąchiwałam się w nią. Pachniało lepiej niż francuskie perfumy, no i ten smak.
                              I Włosi i Francuzi kochają to co rodzime. A my mamy na półce niemiecki "parmezan", ale kozie sery i inne dojrzewające wyprodukowane w regionie musimy kupować przez internet.
                              Domowa kiszona kapusta to jest rarytas. Ogórki kiszone robię, ale w słoikach.
                              • disa Re: ciućpaja...? 11.11.10, 19:00
                                Świetne wędliny mają w Nienadówce (jak się jedzie z Rzeszowa na Sokołów/Lublin).
                                Mała ubojnia, a jakość wędlin rewelacyjna. Ceny też rozsądne.
                                Wędzona szynka czy polędwica.... mmmm normalnie rozpływa się w ustach.
                                Być może mają jakieś stoiska w Rz. jak będę w sobotę podpytam.
                  • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 16:01
                    Revenant nie bądź taki, podziel sie z Disą przepisem na Ciucpaje, moze nazwa troszke nie ten teges na ale skoro dobre... Tylko najpierw zastrzez sobie prawa autorskie do potrawy, zeby sie nie okazało, ze w karcie u disy funkcjonuje jako potrawa autorska właścicielki -:)-:)

                    PS. po namysle........ co do praw autorskich to wystarczy pod przepisem zrobic zastrzezenie, ze kopiowanie bez zgody autora zabronione i powinno byc OK-:)
                    • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 18:47
                      czy ja prosiłam o przepis?
                      po co ta złośliwość?
                      jak masz zamiar wnosić do rozmowy tylko zacięte chamstwo to może się nie wypowiadaj ?

                      Twoje zdanie na temat tego wątku znamy "nie powiem Disie co lubię jeść" więc po co jakiekolwiek komentarze ?
                      • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 18:56
                        Ty masz jednak klopoty z pamiecia ...
                        Korzystając z okazji chętnie się dowiem co lubicie jeść.
                        Jakie potrawy, z jakimi dodatkami. Czego unikacie.

                        Jak mnie jakieś danie zainspiruje to poproszę Szefa Kuchni w Ch. żeby to przygotował i jak osoba będzie miała ochotę zaproszę ją na wino i to danie.

                        ;]

                        może być też na @ disa@disa.pl
                        • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 19:07
                          i gdzie pyta o przepis ???
                          już nawet nie chodzi mi o przepis na ćuśpaje ;]

                          Nadinterpretacja moja droga, aby się tylko przyczepić ... ROZUMIEM JEDNAK, ŻE MASZ TAKĄ WEWNĘTRZNĄ POTRZEBĘ.

                          Widzisz, nie znam dań regionalnych Rzeszowa nad czym ubolewam. Nie jestem też książką kucharską więc nie uważam za dziwne pytania się ludzi co lubią jeść.
                          Rozumiem, że Ty wiesz wszystko i o nic się nikogo nie musisz pytać. Ja niestety tak wspaniała i wszechwiedząca jak Ty nie jestem dlatego założyłam ten wątek.

                          i np. zdziwiło mnie, że kiszona kapusta ma takie branie bo do dzisiaj byłam święcie przekonana, że jestem jedną z nielicznych fanek.

                          wiesz napiszę Ci jeszcze raz
                          jeśli nie zamierzasz wnosić nić konstruktywnego do rozmowy, a Twoim jedynym celem jest czepianie się to zajmij się czymś bardziej odpowiednim dla siebie i na swoim poziomie.

                          pozdrawiam
                          • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 19:48
                            Po pierwsze gdzie sie czepiam i w czym objawia sie moje chamstwo, po drugie ciucpaja to nie danie regionalne, ale twórczośc własna kogos z bliskich reveranta, po trzecie wiecej dystansu do samej siebie, no i na koniec gratuluje "odkrycia" ze kapusta kiszona jest w powszechnym uzyciu w naszej szerokosci geograficznej.
        • jael53 Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 11.11.10, 11:36
          Nawet na przyzwoitych stoiskach z serami niektórych się nie uświadczy, co dopiero w knajpkach.
          Inna rzecz, że są takie specjały kuchni polskiej, których nie tylko nie zjem - samym ich przyrządzaniem można by mnie z domu wygonić. Ale każda kuchnia ma takie specjały - więc wybieram te zachęcające.
          • Gość: mańka ze stobiern Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl 11.11.10, 14:26
            Stobierna - wies jak kazda inna. Nie ma powodów do kompleksów.
          • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 14.11.10, 14:24
            W największych sklepach francuskich z ogromnym wyborem serów ten ogromny wybór dotyczy francuskich- włoskich znajdzie się tylko 4-5 sztandarowych. To samo dotyczy Portugalii, Hiszpanii, Włoch. W knajpach też nie mają 20 gatunków sera.
            Na deskę wystarczy 4-5 dobrze dobranych. 2 ostre, 2 łagodne i jeden jakiś ciekawy Szefa Kuchni.

            Jako jedyna w domu lubię kaszankę, salceson, watróbkę. Tzn watróbkę zjedzą, ale wysmażoną mocno, a to jak dla mnie profanacja wątróbki. Wielu Polaków nie lubi kasz, szczególnie gryczanej. Drażni ich też zapach jęczmiennej. Ja na szczęście uwielbiam.
    • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.10, 15:07
      W zyciu bym nie pomyślała, ze nie wyciagniesz wniosków z poprzedniego watku i załozysz drugi w którym wszem i wobec objawisz swoja kompletna indolencje w sprawach kulinarnych. Moje gratulacje...
      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: 88.234.52.* 11.11.10, 17:57
        to sie nazywa tupet...
    • Gość: Rzeszowiak Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 12:07
      no cóż jak tak ma wyglądac potrawa serwowana przez najlepszą restauratorkę w Rzeszowie to dno... o czym tu rozmawiac... smazony ser żurawina, ziemniory, ogórek z pomidorkiem jak za PRL-u u pani Gieni:) czyli na bogato... no ale cóż jak mawia mój kolega... kto baogatemu zabroni;)
      • Gość: Rzeszowiak upss za szybko poszło:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 12:12
        disa.pl/?p=2120
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 14.11.10, 13:53
        O gustach się nie dyskutuje, ale skoro podrzuciłeś link, a wątek jest o jedzeniu to i ja się wpiszę, bo kocham sery. To z linku wygląda na fusion;) i jak komuś smakuje taki kompletny misz masz smakowy to ok.
        Lubię żurawinę, ale do camemberta (skórka jest wystarczająca by zapiekany się nie wylał i w środku roztopił- nie panieruję). Często w lecie na kolację robię swoje fusion i podaję camemberta lub kozi ser na ciepło na rukoli z pomidorami (doprawionymi octem balsamicznymi i kroplą oliwy).
        Taki panierowany jem tylko w Czechach i Słowacji i wtedy obowiązkowo z tatarską omacką.
    • Gość: Restaurator Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.10, 10:07
      Witam wszystkich :)
      Chcialem wypowiedziec sie merytorycznie w temacie.
      Co do sezonowosci - dokladnie na to trzeba stawiac. Najlepszym rozwiazaniem jest niewielka karta stala, z dodatkiem sezonowym, a prawdziwy rarytas dnia powinien proponowac kelner (co akurat tego dnia udalo sie kupic) - tak np. robi sie w "Tradycji Polskiej". Osobiscie bardzo podoba mi sie jeszcze opcja z kilkoma kartami obowiazujacymi jednego dnia, co oznacza, ze mozemy serwowac wykwitne dania nie tylko na imprezach zamknietych (pieczone gęsi, kaczki, ryby i inne) - tak np. robi sie "U kucharzy". Niestety i w lokalach promowanych przez takie tuzy jak pan Gessler (prosze teraz nie pomylic z pania) zdarzaja sie fatalne pomylki - przyklad: ostatnio w winiarni w Hotelu Europejskim zaserwowano mi przystaweczki z marketowego, plastikowego gotowca (sic!!).

      Wiele osob pisze tu o jednym, albo drugim grana padano, wykwintnych oliwach, itd. Bardzo milo mi to przeczytac, ale 80% osob chodzacych w Rzeszowie do restauracji (mowie o tych dobrych, ktore mozna policzyc na palcach jednej reki) nie ma absolutnie pojecia o tym jak odroznic prawdziwa goude, od goudy za 15zl, a grana padano od proszkowanego "sera typu parmezan", ze nie wspomne o roznicy miedzy prosciutto di parma, a jamon serrano.
      Skad to wiem? Ano z autopsji, wiecej tlumaczyc nie bede.

      Znam kilku rzeszowskich restauratorow, ktorzy probuja "edukowac" swoich klientow, wprowadzajac do kart propozycje wyszukane, zgodne z wspolczesnymi trendami - dania z wspanialymi podrobami, rezygnujac z sztucznych przypraw, baz sosów, itp.

      Co z tego? Ano nic, bo wiekszosc gosci nie dorosla do tego. Nie mozna serwowac dan, ktore sie zwyczajnie nie sprzedaja. A nie sprzedaja sie, bo "lepiej zjesc schaboszczaka i rosół, niż krem z dyni i fillet mignon". Nawet osoby rzekomo udajace wielkich koneserow nie rozrozniaja steka z czesci odpowiedniej dla fillet mignon, a z czesci chateubriand.

      Oczywiscie, mowie z wlasnej perspektywy, gdzie staram sie znalezc zloty srodek miedzy utrzymaniem wysokiego poziomu restauracji, a relatywnie wysokim poziomem sprzedazy. Co innego, jesli ktos prowadzi restauracje dla sportu, bo otworzyli mu ja rodzice, tudziez mezunio, zeby nie gnic przed telewizorem.

      pozdrawiam
      • Gość: anna Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 18:26
        Zgoda ze wszystkim co napisałeś. Niestety wiekszość restauracji nadal stawia na wystrój, a jedzenie jest drugorzędne. I to zniechęca mnie do restauracji tych z zadęciem, bo kiedy dostaje zupę za kilkadziesiąt złotych to mam prawo oczekiwać , że płacę za wywar czyli ktoś się narobił lub napilnował. Kiedy okazuje się, że dostaję coś o realnej wartości 1 zł i prawie żadnej robociznie (bo na kostce) to wkurzyć może. To o czym piszesz wynika z uzależnienia Polaków od poprawiaczy. Nie wyobrażają sobie pizzy bez keczupu lub sosu czosnkowego. Sałatka jest wymieszana z sosem lub chociaż nim polana przez kucharza. A taki sos najczęściej na kilometr czuć glutaminianem. Nie chodzi mi o kwestie czy zdrowy czy nie, ale mnie to nie smakuje, bo lubię czyste smaki. Zdaje sobie sprawę, że jestem w mniejszości. Po prostu ludzie pewnych rzeczy nie doceniają, pewne przeceniają. Na pewno wygra aromatyzowana podła oliwa (bo aromatyzuje się zawsze tę podlejszą w smaku) z tą świeżą, która sama w sobie jest pyszna (dla niewielu). Wiele restauracji z zadęciem nie ma dobrej oliwy, zatem dlaczego nie postawić na olej rzepakowy. Polakowi wszystko co obce kojarzy się dobrze. Czyli oscypek na desce serów jest ryzykowny, podróbki gorgonzoli z Niemiec -nie.
        • Gość: Restaurator Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.d-com.pl 17.11.10, 23:02
          Droga Anno,
          mogę tylko powiedzieć, że u nas zupy są gotowane _codziennie_ świeże, niezależnie czy jest to zupa cebulowa, czy rosół. Są też częściowo sezonowe (np. krem z dyni w jesieni, w lecie krem pomidorowy, itd.). Jeśli żur, to na _własnym_ zakwasie, itd. Rzecz jasna - nie wszyscy potrafią to docenić, zresztą przez to potrawy mają odpowiednio wysoką cenę.

          pozdrawiam,
      • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.10, 22:33
        O wielki Restauratorze nasze podniebienia są niegodne aby poczuć smak potraw których nie znamy i i ch nazwy nie potrafimy powtórzyć a które Ty wymieniłeś.

        Gotowca ??? w Europejskim??? No co ty? Przełknąłeś to? Ja to chyba bym się pogniewał na kucharza i poszedł do psychoterapeuty na jakiś secik spotkań by pozbyć się traumy.

        Czytam ten wątek dla rozrywki i zachodzę w głowę czy w niektórych z was naprawę jest tyle zadęcia? Czy tylko sobie jajca robicie?

        A do rzeszowskich restauracji nie chodzę i nie będę chodził bo: 1) nie mam zaufania co mi obca osoba chce wcisnąć, 2) większość z nich jest tak zarobaczywiała, że trucie to regularnie zamawiają a niektóre nawet deratyzację, więc się nie zdiwcie jak w zupce chrupnie wam pancerzyk chitynowy karalucha a wy będziecie myśleć że to przysmażona cebulka:) (wiem co piszę bo to ja się zajmuję truciem)
    • Gość: mielman Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.womczest.edu.pl 17.11.10, 11:32
      Mielman lubi pizzę :)


      www.mielman.pl
    • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 22:21
      www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/mlekomaty-nowy-pomysl-rolnikow-na-biznes-44671.html

      jak wam sie podoba takie przedsięwzięcie, przyznam sie szczerze, ze chociaz mleko pijam tylko z kawą to bede wierna klientką, oby tylko zainstalowali ten mlekomat.
      • disa Re: porozmawiajmy o ...mleku 18.11.10, 12:05
        też chętnie kupowałabym takie mleko :)
        pomysł świetny
      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 78.173.84.* 18.11.10, 14:31
        Bedac dzieckiem zdarzylo mi sie wypic mleko prosto od krowy i wtedy mi nawet smakowalo, jednak obecnie na mleko z mlekomatu raczej sie nie skusze ;)
        • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 15:55
          Restauratorze,czy masz biznes w RZeszowie???Jak tak to dawaj adres, ale chyba czytałam wcześniej że jestes spoza naszego miasta???
          • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 15:56
            A co do mleka, to skoro to forum dla maniaków żarcia to spytam: czy czytaliście ksiażeczkę z cyklu +- nieskonczoność o mleku????Dosyć przerażająca.........
            • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:27
              nie ale chyba wiem o czym jest:) o szkodliwosci mleka krowiego dla ludzkiego organizmu tak?
              • Gość: klient Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 94.42.116.* 18.11.10, 16:36
                Mleko jest wręcz toksyczne dla organizmu ludzkiego , działa na niego zakwaszajaco . (nie wiem tego z ksiazki...wiem to z biochemii :P )
                • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:42
                  Tak, i to samo słyszłąm od osoby pracującej w firmie farmaceutycznej oraz od laborantki po rzeszowskim mleczku.
                  • Gość: Ewa Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 16:56
                    no tak tylka jak tu sobie wyobrazic kawe bez odrobiny mleka;(
                    • Gość: anna Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 17:56
                      Ja stosuję mleko tylko do naleśników. Od wielkiego dzwonu najdzie mnie na owsiankę. Za to uwielbiam kefir i piję go sporo. To mleko , o którym wspomniała Ewa chyba można przetworzyć czyli zebrać śmietanę, zrobić zsiadłe.
                      Za to sery kocham. Wszystkie. Z mleka krowiego, koziego, owczego, bawolego...
                      Dawniej też piłam kawę macchiato czyli z odrobiną spienionego mleka lub śmietanki 12%. Teraz wystarcza mi crema , która robi się na kawie. Nie ma co jednak popadać w histerię , bo ile tego mleka dodajemy do kawy? Znikomą ilosć. I mieć dystans do badań.
                      • Gość: Anka Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: 78.173.84.* 18.11.10, 18:08
                        Ja lubie mleko do kawy i do musli, czasem kakao ale bardzo rzadko, samego nie pije bo nie znosze zapachu. Co do toksycznosci to chyba przesada ale fakt, ze mleko slodkie moze miec szkodliwy wplyw dla organizmu, nie kazdy moze je pic. Jednak teoria o toksycznosci nijak sie ma do mleka kwasnego tudziez kefiru, czy jogurtow, bo te dzialaja wrecz uzdrawiajaco :). Osobiscie nie wyobrazam sobie swojej kuchni bez produktow mlecznych bo je bardzo lubie.
                        • Gość: mata_kari Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:14
                          Ja też wolą jogurty i kefiry ale mało.... A za to dzis koleżanka mi opowiadala jak jeje brat upiekł gęś:-)))))))))))))MNIAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • Gość: anna Re: porozmawiajmy o ...mleku IP: *.rzeszow.mm.pl 18.11.10, 19:04
                          A jaką maślankę polecacie? Na pewno nie chodzi mi o te owocowe, lubię kwaśność, dlatego mdłe, naturalne jogurty są dla mnie nie do przyjęcia i wybieram kefir.
    • Gość: cr Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.19.165.7.osk.enformatic.pl 18.11.10, 16:56
      a ja mam pytanie do Disy,
      czy w waszej restauracji macie jakieś typowe wina stołowe, takie podawane w litrowym dzbanku? a jeśli nie to czy planujecie wprowadzić?
      pozdrawiam
      • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 18.11.10, 19:00
        Litrowych dzbanów nie ma i raczej nie będzie ponieważ nie ma takiego zapotrzebowania.
        Jest fajne włoskie wino na lampki, oraz karafki (wchodzi tam lekko ponad 2 lampki) goście wybierają mimo wszystko na lampki, albo butelki (moje ulubione 55zł więc ceny przystępne).
        To włoskie to takie nasze stołowe, tanie i bardzo fajne. Lekkie, ale z głębią. Bardzo smakuje osobom które dopiero uczą się pić wino bo jest ciekawe, bogate, ale nie ciężkie.
        Ja je lubię pic zarówno samo jak i do kolacji. Fajnie pachnie :)

        Dzisiaj częstujemy i przekąskami i Beaujolais Nouveau :) więc zapraszam. Poszła dopiero 1 butelka, a dostałam ich 12 (wiadomo, że to prawie wino, ale skoro ma święto ... to trzeba świętować).
        Zapewne jutro po 18 też będziemy częstować BN. Może tak być, ze i cały weekend bo Ci co dzisiaj odwiedzili Ch. woleli sobie nabyć portugalskie/włoskie/hiszpańskie niż poczęstować się BN. No, ale ja im się nie dziwię BN pije co roku z ciekawości i w nadziei żeby w tym roku mnie zaskoczyło.
        Trafiło się w tym roku fajne. 40minut po otwarciu rozwinął się prawie bukiet (w BN ciężko mówić o bukiecie) i do sera dało się wypić.
        • Gość: Rzeszowiak rewelacyjny opis.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 20:38
          To włoskie to takie nasze stołowe, tanie i bardzo fajne. Lekkie, ale z głębią. Bardzo smakuje osobom które dopiero uczą się pić wino bo jest ciekawe, bogate, ale nie ciężkie.
          Ja je lubię pic zarówno samo jak i do kolacji. Fajnie pachnie :)

          jaki "znafca" taki opis...chroń nas boze od takich domorosłych "sommelieruf""
          • disa Re: rewelacyjny opis.. 18.11.10, 21:42
            słuchaj, oboje wiemy, że masz obsesje i nawet jak bym Ci wrzuciła tu skopiowany opis producenta to byś się do tego przyczepił bo to wyszło spod "disa"

            żal mi takich ludzi jak Ty, nic nie osiągnęli, nic sobą nie reprezentują i tylko latają po forum czepiając się innych o wszystko - AMBITNIE ... ale taki Twój urok
        • Gość: leszczu Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.10, 22:53
          bukiet się prawie rozwinął? To pewnie te goździki do grzańca nie były dostatecznie ususzone. Czy w Rzaeszowie ludzie chodzą wieczorem w czawrtek do restauracji? Chyba tylko studenciaki ale oni to piwo wolą a nie jakieś takie cuda na kiju. NIe dziwne że ci poszła jedna butelka.

          Mnie też smieszą takie opisy i czytam je aby sobie poprawić hunor. Uprzedzając ewentualną próbę psychoanalizy mojej osoby piszę: tak, jestem prosty, tak, moją rozywką jest czytanie forum, tak o winie wiem tyle że jest białe i czerwone i to mi wystarcza żeby powiedzieć kóre mi smakuje a kóre nie, a wina to się nauczyłem pić już w liceum, po pierwszym pawiu już wiedziałem jak to się robi.
          Pozdro
        • rowermiejski Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 19.11.10, 12:24
          Wcale mnie to nie dziwi, ze nie było zwolenników BN , nie jestesmy krajem "winnym", nie mamy tradycji produkowania win i takie swięto w 170-cio tysiecznym Rzeszowie jeszcze dłuuuugo sie nie przyjmie, podobnie jak Halloween i inna zachodnia komercha...
          • disa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] 19.11.10, 13:18
            Średnio ze zwolennikami BN, ale zwolennicy wina są.
            Zresztą napisałam, że ludzie woleli zapłacić za portugalskie/hiszpańskie/włoskie czy nawet austriackie niż pić darmowe BN. OSOBIŚCIE MNIE TO CIESZY bo to świadczy o tym, że ludzie(Rzeszowianie) lubią wino, piją wino i coraz bardziej się na winie znają.
            Poszło kilka butelek, a resztę po prostu rozdam chętnym (o ile się znajdą chętni).
    • Gość: mata-kari Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 18:26
      Disa a ty którą knajpę repreznetujesz??
      • Gość: Anka Re: lokal disy ;) IP: 78.173.84.* 18.11.10, 19:25
        forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
        polecam przeczytac od poczatku do konca...
        • Gość: Rzeszowiak Re: lokal disy ;) IP: 81.219.165.* 18.11.10, 20:24
          i tak będzie niedługo psioczyć że ta Rzeszów zły, że tu się na dobrym jedzeniu/winie nie znają.. itd. itp. a rzeczywistość jest dużo prostsza, mamy do czynienia z młodą prostą dziewczyną która uwierzyła w teorie ze szkółki a życie ją może kiedyś nauczy jak błądzi, zwłaszcza jak wykorzystuje internet. To co czytam, jej wypociny... disa słowo "fajny" jest takie fajne bo właśnie fajnie opisuje to co nie fajnie umiesz wyrazić w bardziej cywilizowany sposób. napisz sobie nad łóżkiem PROFESJONALIZM
          • Gość: Rzeszowiak imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 20:50
            nie za dużo wymagasz, ja jej wczoraj podrzuciłem słowo SUBIEKTYWIZM, ty dziś PROFESJONALIZM, to sa naprawde te, no... te..... trudne słowa..

            Jak widze słowo "fajne" podoba sie nam obydwu..
            • disa Re: imienniku drogi:) 18.11.10, 21:38
              nie wiem czy jesteście bardziej nudni czy głupi
              pozostawiam to Waszemu wyborowi
              • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 21:45
                Ten "drugi" Rzeszowiak tez ma "obsesje na punkcie disy" bo tak zdaje sie nazywa sie wg ciebie ta jednostka chorobowa czy tylko ja????
                • disa Re: imienniku drogi:) 18.11.10, 21:50
                  obaj macie BARDZO ciekawe życie osobiste i świetnie spędzacie czas wolny ... nie ma co ;]
                  miłej nocy życzę... by nie była to kolejna noc na forum ;]
                  • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 21:55
                    A co ty możesz wiedziec o naszym życiu osobistym, tradycyjnie jak nie obsesjia to zycie osobiste. moze tak merytorycznie posyskutujemy na temat twojego 'uroczego' opisu wina co??? Wszak podobno wino to twoja wielka miłośc??
                    • Gość: cre Re: imienniku drogi:) IP: *.19.165.7.osk.enformatic.pl 19.11.10, 09:42
                      dzięki za odpowiedź, mimo wszystko szkoda. moim zdaniem ceny win w rzeszowskich restauracjach są jakieś oderwane od rzeczywistości... Piszesz, że macie tak jakby stołowe wino za 55 zł za butelkę, jak dla mnie to dużo jak na przeciętne wino.
                      Jednak ciekawa jestem bardzo zupy cebulowej i pieczeni w sosie z szalotek, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się odwiedzić tę knajpkę, pozdrawiam
                      • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 10:27
                        Włoskie stołowe jest na lampki -6zł (a lampki są spore )
                        Od razu uprzedzam, że na pieczeń (jak to na pieczeń) długo się czeka ;]

                        zapraszam
                        • Gość: mata_kari Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 10:30
                          Disa, ja serio pytałam, czy prowadzisz jakąs knajpę, bo chętnie bym zjarzała na cos dobrego.
                          • Gość: Rzeszowiak Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 11:52
                            a Anka ci na serio podrzuciła linka do przeczytania zanim sie wybierzesz:)

                            forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                            polecam przeczytac od poczatku do konca...

                          • Gość: Anka mata_kari Chambrer lokal disy IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:07
                            forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                            Podalam juz tego linka wyzej. W tym watku poczytasz nt. tego miejsca, proponuje dokladna lekture od poczatku do konca...
                            • Gość: mata_kari Re: mata_kari Chambrer lokal disy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 13:11
                              No nareszcie wiem, gdzie jest Disa.Na pewno kuknę, skoro tak wychawalasz. Uważam,że pomysł z wchodzenem przedstawicieli knajp na forum jest świetny. Można zadawac pytania albo ewentulanie się pskarżyć( o ile ktos sie nie obraża na kilentów) :-)
                          • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:14
                            Jak lubisz naturalne jedzenie robione dosłownie na Twoich oczach to zapraszam.
                            chambrer.pl/
                            www.facebook.com/pages/Chambrer/114955518539163?ref=ts
                            Jak się usiądzie przy barze widać krok po kroku jak przyrządzane jest danie.
                            W Polsce jeszcze nie ma zwyczaju otwartej kuchni - nie wiem dlaczego (albo i wiem po kilku kuchniach jakie pokazali w programie M. Gessler)... ja wolałabym widzieć jak robią moje jedzenie ZWŁASZCZA po przeczytani jednej z książek Gordona Ramsaya. Dlatego w Ch. jest otwarta kuchnia i integracja z Szefem Kuchni - widzisz kto Ci robi jedzenie i jak Ci to robi. Można podejść i poprosić o zmiany w daniu, opowiedzieć jakiego się chce steka i że się chce mało/dużo sosu.
                            ;]
                            • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:17
                              Taaa a najlepiej samemu sobie zrobic:) jak kazdy klient zaznie "grzebac" w kuchni to ja dziekuje.
                              • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:21
                                tez to rozwazam...
                              • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:28
                                Goście nie zmieniają za dużo. Zawsze na zmianie jest 2 Kucharzy więc dają radę (chociaż zaczynam się rozglądać za dodatkowym bo w porze obiadowej bywa gorąco).

                                No pewnie, ze najlepiej samemu ;] Ja dobrze gotuje, ale zdecydowanie trzymam się od gotowania z daleka bo mojemu gotowaniu straszny bałagan towarzyszy ;/
                                • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:37
                                  disa napisała:
                                  Ja dobrze gotuje, ale zdecydowanie trzymam si
                                  > ę od gotowania z daleka bo mojemu gotowaniu straszny bałagan towarzyszy ;/

                                  Ponoc praktyka czyni mistrza. A gdy ZDECYDOWANIE praktyki brak...podziwiam odwage i samozachwyt ;)
                                  • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:40
                                    -:))))), ja dorzuce potrzebe "uwielbienia" ...panie w sklepie miesnym muszą "uwielbiac", pan sprzedajacy wino przez internet tudziez...
                                    • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:50
                                      a która kobieta tego nie ma?
                                      Przynajmniej nie jestem hipokrytką.
                                      • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:55
                                        niedowartosciowana?
                                      • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 14:00
                                        Ty tak na powaznie??? No cóż moze jestem hipokrytka ale nie wymagam od kazdego z kim sie spotykam hołdów uwielbienia, a od rzeżnika juz zdecydowanie nie... Mysl sobie co chcesz ale takie "łaknienie" hołdów to moim zdaniem próba dowartościowania sie... Osoba pewna siebie nie potrzebuje takich pustych gestów, bo mam wrazenie ze w przypadku osób o których pisałas sa to puste nic nie znaczace gesty, ot tak aby "podbechtac" ego klientki...
                                        • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 14:06
                                          To po pierwsze, po drugie kuriozum dla mnie jest pisanie o tym na publicznym lokalnym forum...ot zwykle uprzejmosci codzienne, ktore spotykaja kazdego pod kazda szerokoscia geograficzna. Moze masz jakas wewnetrzna potrzeba radosci z faktu tych zwyklych uprzejmosci (taka radosc z zycia codziennego i tego co nas milego w nim spotyka :)), do tego dochodzi potrzeba dzielenia sie tym z innymi, tylko z czego to wynika? ;)
                                          • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 14:18
                                            Dostrzegam małe rzeczy które dają mi DUŻO małego szczęścia - taki mój infantylny urok z którym mi jest niezmiernie dobrze.
                                            • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 14:23
                                              wiem, ze podalam na tacy prosta i najlatwiejsza, nie wymagajca zbytniego wysilku umyslowego odpowiedz, ale po cichu liczylam na cos glebszego, przeliczylam sie:)
                                  • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 13:48
                                    ja nie gotuje Gościom więc odwagę w czym?
                                    Jako osoba która przez parę lat żywiła się po lokalach wiem co chciałabym dostać, wiem jak to ma wyglądać i wiem jak smakować i za jakie pieniądze. To przekładając na "podaje to co chcę" = nie narzekam mimo, że jeszcze w tym lokalu długa droga do stabilizacji.

                                    Na razie wróciła tylko 1 sałatka bo Pani nie posmakował suszony pomidor (Pani uznała, że to świeży pomidor i tak wygląda bo leżał długo - zdarza się, zabraliśmy, nie policzyliśmy i przeprosiliśmy).
                                    Są osoby które przychodzą na lunch codziennie od 1 dnia otwarcia - to jest miernik sukcesu.
                                    • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 78.173.84.* 19.11.10, 13:53
                                      :), disa mi nie chodzilo to, że gotujesz czy nie swoim gosciom...nie zrozumialas "re" po raz kolejny. A mi sie nie chce eksplikowac jak dziecku po raz kolejny tym bardziej, ze nie mam zadnej pewnosci, ze zrozumiesz ;), sprobuj raz jeszcze prosze...
                            • Gość: hycel Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.11.10, 16:40
                              tak,tak, ta otwarta kuchnia ite zapachy,ten bukiet zjełczalego ,przypalonego tłuszczu.
                              • disa Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 17:10
                                W Ch. jest świetny wyciąg 3.200 (m3/h) i chodzi na połowę obrotów bo nie ma większej potrzeby.
                                Jak coś zaczniesz oczerniać to najpierw POMYŚL zazwyczaj jest to bezbolesny proces (chociaż u Ciebie to może być różnie).
                                Domyślam się, że zaraz napiszesz iż byłeś i osobiście wąchałeś pamiętaj jednak, ze każdy z ulicy może wejść i powąchać jak to w Ch. jest więc nie kompromituj się.
                                • Gość: hycel Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.11.10, 10:16
                                  kurzy mużdzku czy ty umiesz czytac ze zrozumienem?Cz ja napisalem,ze w tej jadłodajni śmierdzi?Pisałem ogolnie,komentując twoje wypowiedzi.Czy tak trudno zauwazyć ze od jakiegos czasu nabijam się z ciebie.
                      • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 15:29
                        Też wydaje mi się to dużo tym bardziej, że można zdobyć dobre wina do posiłku za wiele niższą cenę. W czasie podróży po dość drogich krajach Europy jem w restauracjach o podobnym lub wyższym niż Chambrer poziomie i nie ma problemów z wyborem butelki wina za max. 10 euro i jest to porządne wino. Wino stołowe w karafce kosztuje max. 5 euro. W polskich realiach 55 zł za wino to bardzo dużo. Łatwo kupić dobre tańsze wino chilijskie, mołdawskie, węgierskie i nawet po narzucie restauracji będzie to przyjazna cena dla klienta. Bo dobre nie oznacza drogie.
                        • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 21:48
                          .... jacy Wy wszyscy swiatowi i obeznani we wszystkim jestescie. gdy piszecie czy cos jest tanie czy drogie - pamietajcie o punkcie odniesienia. zawsze gdy cos jest policzalne slowa 'wiele', 'malo' i inne okreslajace ilosc MUSZA odnoscic sie do PUNKTU odniesienia. troszke niefortunnie zabrzmialo poprzednie zdanie. przepraszam za powtorzenia ! :) ... dla chinczyka zarabiajacego na budowie dwa dolary dziennie 5 euro to mnostwo kasy a dla innej osoby zamawiajacej najdrozsze wino w lokalu , w ktorym akurat je kolacje jest takie wino po prostu TANIE.
                          jezeli dla Anny dobre wino kosztuje 5 euro to .....no coz, wypada wspolczuc
                          ja wiem anno, ze z punku A do punktu B mozna pojsc pieszo.......tylko jezeli punkty te sa od siebie bardzo daleko to moze lepiej przebyc ten dystans samochodem, z klimatyzacja, wygodnym, duzym i bezpiecznym.....
                          ...bo mozna pic wino i mozna pic WINO
                          od czasu do czasu obserwuje Wasze i Disy wpisy..... przypomina mi to takie zawolanie ....KUPA, MOSCI PANOWIE! .......
                        • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 21:55
                          'po dosc drogich krajach europy'..... a ponoc to z disy wychodza kompleksy :):):):):):):):)
                          'dobre nie oznacza drogie' - w wolnym tlumaczeniu .....'nie mam kasy na to co chcialabym kupic wiec dorabiam teorie, ze TANIE jest dobre'...........tak jak stary samochod jest lepszy od nowego .... (nie mylic z oldtimerem)
                          pamietajcie o punkcie odniesienia....i nie mylic ze snobizmem, prosze
                          • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 22:05
                            Obserwujesz , ale nie doczytujesz.
                            Nie napisałam przy tym 5 euro o dobrych winach tylko o stołowych. W tych dość drogich krajach Europy jest na tyle rozwinięta kultura wina, że można kupić za 10 euro dobre wino do posiłku. I pija się je nie tylko 2 razy w roku jak w Polsce tylko właśnie do codziennego posiłku. To fakt, gdybym w tych krajach wybierała do codziennego posiłku wino za 100 euro zbankrutowałabym.
                            • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 22:17
                              Dodam tylko, ze "przebitka" na winach w Polsce jest ogromna. Bordeaux które w polskim Carrefourze kosztuje 25-30 zł widziałam we francuskim C. po 2.5 euro.
                              • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 19.11.10, 22:29
                                A jeszcze większa przebitka w restauracjach polskich.
                                Za 10 euro we Francji można kupić dobre wino w restauracji, za te samą cenę w sklepie można kupić nawet doskonałe, genialne. Cały czas piszę o winach do zwykłego użycia, a nie na okazje typu 20 lecie ślubu itp, na które trzyma się jakieś wyjątkowe (i być może wyjątkowo drogie) wina. Wpis abc mnie nie dziwi, bo w Polsce pija się często wódkę i piwo, a wino jest czymś okazjonalnym, świątecznym, sporadycznie spożywanym i traktowanym trochę jak prawdziwy szampan przez Francuzów.
                          • rowermiejski Re: imienniku drogi:) 19.11.10, 22:26
                            wybacz obrońco disy ale o ile pamietam to disa specjalizuje sie w robieniu psychoanalizy kazdemu kto sie z nia nie zgadza. to disa próbowała zrobic z nas forumowiczów malomiasteczkowych idiotów, to disa opowiada na prawo i lewo gdzie to ona nie była, czego nie jadła i jak to ona zna sie na kuchni. prawda natomiast jest taka że nie ma pojecia ani o kuchni, ani o gotowaniu, ani o winie, PR pominę głębokim milczeniem .
                            • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.11.10, 23:47
                              WYBACZAM ! :)
                              nie jestem obronca disy ani tez Was nie atakuje
                              zwracam Wam wszystkim uwage, ze wszystko zalezy od punktu odniesienia
                              bylem w wielu restauracjach w tych chyba bogatszych krajach europy i w ZADNEJ nie widzialem wina za 10 euro. zawsze byly drozsze. ale sa restauracje , w ktorych wino kosztuje jeszcze drozej niz w tych, w ktorych ja bylem.
                              chodzi mi tylko o punkt odniesienia. nie mozna kogos krytykowac bo ma inny gust/smak. patrzy z innej perspektywy, z innego poziomu doswiadczenia/przezyc wlasnych
                              pamietajcie jedynie o tym, ze GUST/SMAK nie moze byc/ nie powinien byc przedmiotem dyskusji a juz na pewno nie mOzoe byc (w przypadku odmiennych zdan) powodem do negacji kogokolwiek. kazdy ma prwo lubic to co lubi i robic to co robi....o ile nie krzywdzi to kogos innego

                              co do PR nie wypowiadam sie bo nie znam sie na tej sztuce tajemnej :)

                              moze disa naprawde byla tam gdzie napisala, ze byla i moze jadla tam rozne rzeczy. o ktorych tez napisala. ja tego nie wiem.

                              i jeszcze raz z uporem maniaka wracajac do PUNKTU ODNIESIENIA......sa ludzie, ktorzy wino do posilku wybieraja wlasnie takie jak inni na szczegoilna okazje....czyli 20 lecie slubu

                              po prostu wydaje mi sie, ze brakuje Wam tolerancji.

                              poza tym wydaje mi sie, ze disa w ktoryms z postow napisala, ze w jakims sensie jest zwiazana z ta restauracja. jezeli sie myle to mi to napiszcie

                              pomyslcie jaki swiat bylby nudny gdybysmy wszyscy byli TACY SAMI ....bez sciany miedzy nami :).....takie bez sensu skojarzenie

                              • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 12:45
                                Ale punktem odniesienia jest Polska. Nawiązałam do tych bogatszych krajów, ponieważ przeciętne zarobki są tam o niebo wyższe niż w Rzeszowie, ale w restauracjach na poziomie Chambrer (lub lepszym) można bez problemu zamówić dobre wino w cenie 10 euro. Ale są też w karcie wina za ogromne sumy (i jak dla tubylca i jak dla przybysza z biedniejszego kraju).
                                Oczywiście że są ludzie, którzy do codziennego posiłku wybierają takie wino jak inni okazjonalnie. Ale i na świecie i Polsce jest ich garstka. W Polsce jeszcze mniejsza garstka, bo Polacy piją wino rzadko. O wiele rzadziej chodzą też do restauracji.
                                Nie ja pierwsza zauważyłam, że najniższa cena 55 zł za butelkę wina (opisanego przez osobę związaną z lokalem jedynie jako przyjemne) jest spora. W stosunku do ceny dań i standardu lokalu wysoka bardzo.
                                Piszesz, że gust i smak nie może być przedmiotem dyskusji, a mnie współczułeś, że doceniłam i uznałam za dobre wina za 10 euro. Komu tu brakuje tolerancji?
                                • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 12:56
                                  abc napisał:

                                  >jezeli dla Anny dobre wino kosztuje 5 euro to .....no coz, wypada wspolczuc

                                  Anna napisała, że piła za 10 euro świetne wina. 5 euro płaciłam najczęściej za stołowe, które okazywało się o wiele lepsze niż w Polsce w nadętych restauracjach butelkowane sprzedawane za 50 zł. Po prostu restauratorzy bazują na zupełnej niewiedzy klientów i udaje się wcisnąć wina o horrendalnych cenach za marną jakość. W sklepach jest podobnie.

                                  >...bo mozna pic wino i mozna pic WINO

                                  Oceniasz jednak mój gust i smak i wykazujesz się brakiem tolerancji.
                                  Najlepiej pić i kupować wino w krajach winiarskich, bo w Polsce to rozbój w biały dzień w cenach win. W krajach o wysokiej kulturze winiarskiej kitu się nie wciśnie, bo przeciętni ludzie znają się na winie.
                                  • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:09
                                    Jak byłam w Saint-Tropez to piłam rewelacyjne wino za 2 euro. Prosto z winnicy/od producenta. Dużo bym dała żeby mieć to wino u siebie.
                                    Anno ja Ci za sprowadzenie tego wina i zaakcyzowanie zapłacę 10 euro za butelkę. Skoro uważasz, że narzut cen w Ch. jest duży i 55zł to drogo jak za butelkę dobrego wina.
                                    Tylko pamiętaj, że wszystko trzeba załatwić legalnie, mieć zezwolenia na import, sprzedaż dodatkowo odpowiedni magazyn zaklepany przez sanepid i urząd celny (a to WYOBRAŹ SOBIE kosztuje).
                                    Ty myślisz, ze sprowadza się wina za 2 euro i sprzedaje za ile się podoba? Że przewozi się 200litrów wina na głowę i szalej dusza?
                                    Niestety PL nie jest winnym krajem trzeba sprowadzać, a przepisy i wymogi nie są zbyt przyjazne. Sporo trzeba zainwestować żeby importować wino, a niestety nikt nie robi tego charytatywnie.

                                    w tajemnicy Ci zdradzę, że wodę mineralną też mamy droższą niż w Twoim osiedlowym sklepie, a za 1 herbatę w Ch. kupisz pewnie już 20torebek herbaty ;]

                                    Dla mnie sprawa jest prosta w restauracjach zawsze jest drożej niż w sklepach - więc nie rozumiem tego "zdziwienia".
                                    Nie odpowiada to trzeba sobie kupić butelkę ulubionego wina i konsumować w domu - będzie tanio i po swojemu.
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:15
                                      Ale ja ten narzut restauracji rozumiem i pisałam o nim.
                                      • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:18
                                        Cytuję siebie:

                                        >Łatwo kupić dobre tańsze wino chilijskie, mołdawskie, węgierskie i nawet po narzucie >restauracji będzie to przyjazna cena dla klienta.

                                        Może za mało jak na restaurację "winiarską" degustujecie, szukacie i dajecie się oczarowywać dostawcom?
                                        • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:35
                                          Anno, nie jest łatwo znaleźć wino które będzie "w rozsądnej cenie i smaczne".
                                          Importerzy więksi mają wymóg w ilości towaru, albo sumie jaką jednorazowo trzeba wydać u nich. Chciałabym za pół roku mieć pozałatwiane papiery i sprowadzać wina, ale to nie takie łatwe. Trzeba mieć samochód (mam), odpowiedni budynek z wymogami jako magazyn (będę miała za pół roku) wtedy pewnie poszaleję z winami, ale jeszcze długa i wyboista droga przede mną :(
                                          Mniejsi Importerzy mają ciekawsze wina, niestety troszkę droższe, ale coś za coś.

                                          Lepiej jest mieć wino które jest wszędzie w tym i w Makro czy wino które jest jeszcze w 3 innych miejscach w PL.
                                          Dla mnie 1 możliwość jest nie do przyjęcia bo w Rz. raz piłam wino za 190zł którego cena sklepowa to 47zł - to jest WIELKA przesada i pozostał niesmak, ale chętni na tamto wino są i będą.
                                          W Ch. ludzie chętnie biorą wina za 55zł (takich mamy najwięcej) mimo iż mamy wina na lampki za 6zł i wychodzi taniej, a wina równie dobre ludzie wolą butelki.

                                          Zresztą często na drzwiach jest kartka, ze w jakiś dzień lampka włoskiego wina do dania jest za darmo.
                                          Mam politykę taką, że jak coś dostaje za darmo to daje za darmo klientom- na razie się sprawdza ;]
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 14:25
                                      Disa jakbyś przeczytała to widziałabyś, że porównuję ceny w restauracjach. Ironia z tą wodą mineralną i herbatą zatem wydaje się zbyteczna.
                                      • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 14:38
                                        Anno, ale porównujesz restauracje z krajów winiarskich i PL
                                        Tam restaurator idzie na spacer kupuje od producenta wino i stawia na swój stół.
                                        w PL wygląda to duuuużo gorzej i drożej
                                        • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 16:26
                                          Ja rozumiem, że trzeba wytłumaczyć tę horrendalną cenę najtańszej butelki wina. Wierz mi, że są w Polsce restauracje na o niebo wyższym poziomie, które oferują dobre wino za połowę tej ceny. Chyba to Ty wspomniałaś gdzieś Mielżyńskiego. Nie zaprzeczysz, że łatwo wybrać butelkę za ok.30 zł u niego.
                                          • disa Re: imienniku drogi:) 20.11.10, 17:22
                                            Mielżyńscy są importerami więc mogą sobie na to pozwolić to raz, a dwa u nich ceny na wynos(sklep) są niższe niż na miejscu(lokal) +% do ceny. I co ważniejsze nadrabiają cenami jedzenia.
                                  • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 17:36
                                    nie wiem czy punktem odniesienia jest PL i koniecznie RZ
                                    napisalem, ze jezeli tanie wino uwazasz za dobre to nalezy Ci wspolczuc. tak jak disowe za dwa euro, ktore pila w ST. ale pod warunkiem, ze Wy obie uwazacie, ze to wino bylo dobre OBIEKTYWNIE.
                                    natomiast jezeli bylo dobre bo ..... byl super nastroj, mile towarzystwo, cieplo, wesolo, cudownie i rozkoszenie a do tego wino bylo dodatkiem....... TAKIE DOBRE wino rozumiem.

                                    na takiej zasadzie wspominam mojego starego garbusa, z ktorym mialem ogrom problemow a mam jeszcze wiecej WSPANIALYCH wspomnien. .... ale czy ten stary garbus byl lepszy od mojego aktualnego samochodu. NIE. ale jest od niego tanszy. i WSPANIALE CIEPLO wspominany. i te wspomninienia powoduja, ze uwielbiam ten samochod. i jest czasami wspanialszy od bentleya :):):)...nie jezdze bentleyem...zeby nie bylo !

                                    dla mnie najwspanialsze wino w zyciu to byla sangria, ktora mialem okazje pic z owczesna miloscia mojego zycia , siedzac w knajpce przy plazy. ale to jest subiektywne oczywiscie.

                                    nie oceniam Anno Twojego gustu....staram sie sprowadzic Ciebie do pozycji OBIEKTYWNEGO obserwatora !...a , ze moze czasami robie to lekkim wstrzasem....no coz..... zaznaczam jednak, ze wcale nie postawilem przed soba za cel OSIAGNIECIA W TYM SUKCESU..... ja tylko obserwuje
                                    • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 17:49
                                      Nie ma czegoś takiego jak obiektywnie dobre wino.
                                      Zakładasz, że ja piłam wino jednokrotnie (używasz liczby pojedynczej, co mnie nie dziwi, bo wino w Polsce traktuje się okazjonalnie). Tymczasem będąc w krajach winiarskich(a do takich jeżdżę najczęściej) codzienny posiłek spożywam w knajpach (standard taki sam lub wyższy niż Chambrer) wybierając wino w butelce za max. 10 euro. Codziennie inne, codziennie za kwotę nie wyższą niż 10 euro, codziennie dobre się okazywało.
                                      • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 18:01
                                        nie jestesmy w programie FAMILIADA !
                                        ja nie zakladam jak czesto pije sie w Polsce wino. ja pije prawie codziennie :)

                                        DOBRE - jest subiektywne :)
                                        ciekawe czy jakbys wybrala za 20 euro to czy byloby ono lepsze niz to za 10 ?
                                        na pewno byloby inne

                                        bo dobry jest opel za 80 tys pln ale o dziwo lepszy jest np mercedes za 200 tys
                                        ale jednym i drugim mozna dojechac do celu. czy zawsze trzeba wybierac mercedesa? NIE. bo najczesciej wystarczy opel :)
                                        • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 18:09
                                          Oprócz posiłków w knajpach w krajach winiarskich korzystam też ze sklepów i enotek tam i przywożę wino do Polski za o wiele mniej niż 10 euro i o wiele więcej niż 10 euro.
                                          10 euro za wino do posiłku w tamtejszych knajpach dostarcza mi wiele wystarczającej przyjemności, za którą w Polsce zapłaciłabym 4 razy więcej w knajpie.
                                          Nie czuję potrzeby zamawiania do codziennego posiłku w winiarskim kraju wina za 20 euro.
                              • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 88.242.52.* 21.11.10, 10:49
                                Nam brakuje tolerancji?? No nie rozsmieszaj mnie. Poczytaj co disa pisze tutaj (tudziez w innych watkach), a potem zarzuc komus brak tolerancji. Czytasz chyba bardzo wybiorczo. Poza tym to Ty, wypowiadasz sie z nutka nietolerancji, o czym (chyba anna??) juz napisala.

                                A tutaj watek do lektury:

                                forum.gazeta.pl/forum/w,69,116620603,116620603,kultura_picia_wina.html
                                Co do PR, to wyobraz sobie, ze chcac nie chcac wplatal sie ten temat bo disa nieudolnie, w sposob zenujacy probowala zareklamowac swoj biznes, stad cala dyskusja...

                                ps. bede naiwna i pomysle z nadzieja, ze piszesz neutralnie...
                                • Gość: mata_kari Re: imienniku drogi:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 10:54
                                  Jejuniu, ludkowie, nie kłóćcie się przynajmniej na tym wątku, na politycznych się uspokoiło a tu jazdy.Pomyślcie lepiej jak przyjemnie jest zaprosić przyjaciół, ugotować coś pysznego, napić się winka i pośmiać:-)))))))))) Mam nadzieję, ze nikt na mnie nie napadnie za pytanie: czy robiliście kiedykolwiek udziec koźlęcy? Pycha, polecam, w winie, z rozmarynem i tymiankiem!!!!Pycha, tylko gdzie u nas można zaopartywać się w koźlinę???
                                  • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 88.242.52.* 21.11.10, 11:25
                                    Miesna nie jestem ale tu gdzie mieszkam smakosze miesni mieliby raj na ziemi :). Pozdrawiam i zycze milej niedzieli, u mnie bardzo cieplej i slonecznej :)
                                • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.11.10, 12:19
                                  przez brak tolerancji rozumiem - brak dystansu do zycia
                                  jaki wplyw na zycie tu piszacych ma to co robi disa, ze az tak emocjonalnie reaguja?
                                  nie macie RZECZYWISTYCH problemow, radosci, rodzin, dzieci, przyjaciol, PASJI, w ktorych realizujecie sie w REALNYM ZYCIU?
                                  uwazam (ale jest to moje osobiste zdanie), ze zaangazowanie emocjonalne tu piszacych jest ....dziwne

                                  annie juz tlumaczylem na czym polegalo nieporozumienie z brakiem tolerancji z mojej strony
                                  chodzilo o punkt odniesienia

                                  na PR sie nie znam - pisalem juz o tym nie zabieralem glosu w zadnej kwestii z nim zwiazanych

                                  nie wiem czy jestes naiwna czy nie, ale TAK , pisze neutralnie
                                  czy zauwazylas jakies szczegolne EMOCJONALNE ZAANGAZOWANIE z mojej strony po ktorejs z 'WALCZACYCH' STRON?
                                  ja tego u siebie nie zauwazylem ale ja w stosunku do samego siebie nie moge byc obiektywny

                                  • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 12:33
                                    Kuchnia, wino to jedna z moich pasji, stąd tak często zabieram głos w podobnych wątkach. Przeczytaj moje wpisy w tym wątku.
                                    Kogo atakuję?
                                    To, że jako druga w wątku uznałam za wysoką cenę 55 zl za butelkę najtańszego wina w lokalu mającym propagować kulturę wina to atak?
                                    • Gość: abc Re: imienniku drogi:) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.11.10, 14:04
                                      jezeli Ciebie wzburzyla cena najtanszego wina to moze po prostu nie powinnas tam chodzic
                                      tak jak w klubach bywa selekcja tak np ceny w restauracji sa tez pewnego rodzaju selekcja
                                      co wcale nie oznacza, ze w tanszej restauracji jest gorsze jedzenie

                                      kazdy ma jakies zboczenia...ja np o ile mam wybor to nie mieszkam w hotelach ponizej pewnego poziomu
                                      ale jak musze to oczywiscie mieszkam w tanich hotelach
                                      jezeli uwazasz, ze 55 pln to jest duzo za butelke to ok, ale daj szanse takim ludziom, ktorzy uwazaja, ze 55 to za malo aby napic sie dobrego wina bo tacy sa wsrod nas
                                      zaznaczam, ze zadnej teh grupy nie neguje ani nie faworyzuje

                                      • Gość: anna Re: imienniku drogi:) IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 14:23
                                        Ale czy ja nie daję szansy takim ludziom? Komu zabraniam pójścia do Chambrer? Jedzenie w Chambrer jest tanie, a reklamowali się jako... propagatorzy kultury wina. To nie jest droga restauracja, tylko ma drogie wina (jak na taki standard lokalu). Dlaczego nie uszanowałeś mojego zdania, że w lokalu o takim standardzie 55 zł za butelkę najtańszego wina to dużo? Bardzo emocjonalne podejście z Twojej strony:)))
                                        Chyba naużywasz słów: wzburzyła?? mnie ta cena?
                                        Moja intuicja podpowiada mi, że jesteś związany z Chambrer;) (ale jazda się zacznie i ataki i zaprzeczenia;) Ale i tak już nie rozmawiamy na temat jedzenia (szkoda) od jakiegoś czasu tylko o konkretnym lokalu.
                                  • Gość: Anka Re: imienniku drogi:) IP: 88.242.52.* 21.11.10, 14:39
                                    Gość portalu: abc napisał(a):

                                    > przez brak tolerancji rozumiem - brak dystansu do zycia

                                    zatem brak tolerancji rozumiemy inaczej ;)

                                    > jaki wplyw na zycie tu piszacych ma to co robi disa, ze az tak emocjonalnie rea
                                    > guja?

                                    zaden, poprostu nie spodobalo sie wielu osobom, ze Disa zrobila z nas idiotow, i niemyslace bydlo (poczytaj sobie moje poczatkowe wpisy w watku o winie pod nickiem Anka, i pozniejsze) ale dokladnie!!! I jakos tak sie zlozylo, ze osoby te czesto sie udzielaja na tym forum i prezentuja dosc wysoki poziom intelektu tudziez kultury: wymienie chocby anne czy ewe, i jeszcze pare innych ososb;)

                                    > nie macie RZECZYWISTYCH problemow, radosci, rodzin, dzieci, przyjaciol, PASJI,
                                    > w ktorych realizujecie sie w REALNYM ZYCIU?

                                    owszem mamy, argument wyswiechtany (disa chyba tez gdzies o tym wspominala) ;), szczerze mowiac spodziewalam sie czegos mocniejszego.

                                    > uwazam (ale jest to moje osobiste zdanie), ze zaangazowanie emocjonalne tu pisz
                                    > acych jest ....dziwne

                                    co to znaczy dziwne???

                                    > na PR sie nie znam - pisalem juz o tym nie zabieralem glosu w zadnej kwestii z
                                    > nim zwiazanych

                                    nie znasz sie i stad brak Ci obiektywozmu w tej kwestii, a jest on istotnym zagadnieniem w tej dyskusji. Temat PR wplatal sie ze wzgledu na "reklame" lokalu, ktory zapodala pani D.. i jak ktos slusznie zauwazyl czarnego PR, bo disa wzgledem swoich potencjalnych klientow okazala sie nieuczciwa i sklamala
                                    >
                                    > nie wiem czy jestes naiwna czy nie, ale TAK , pisze neutralnie
                                    > czy zauwazylas jakies szczegolne EMOCJONALNE ZAANGAZOWANIE z mojej strony po kt
                                    > orejs z 'WALCZACYCH' STRON?

                                    Emocje - szczegolne pokazala nie raz disa, ktora zamiast odpowiadac jak dorosla osoba uzywala zwrotow w stylu: "masz obsesje na moim punkcie", "nie szczekaj", "uwazaj bo dostaniesz rumiencow"? Nie przypominam sobie, zeby ktos z jej oponentow pisal ze szczegolnymi emocjami, ale zeby miec pewnosc i jasnosc sprecyzuj co pod tym pojeciem rozumiesz...

                                    > ja tego u siebie nie zauwazylem ale ja w stosunku do samego siebie nie moge byc
                                    > obiektywny

                                    .

    • Gość: obserwatorka przepis na sukces... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.10, 17:06
      Disa przeczytaj cały artykuł uwaznie, ze zrozumieniem, moze nawet dwa razy i wtedy zobaczysz róznice miedzy nimi a toba, mnie najbardziej wpadły w oczy słowa , ze restauracja to nie tylko biznes, chyba w tamtym watku juz ci ktoś to napisał a ty go wysmiałas, takich "mało istotnych" szczegółów jest w tym tekście więcej..

      wyborcza.biz/Firma/1,101966,8660125,Kregliccy_opowiadaja_jak_sie_otwiera_wlasna_knajpe.html?as=1&startsz=x
      • Gość: abc Re: przepis na sukces... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 17:48
        wiem, ze napisalas do disa ale ...

        ja czytalem to rano
        mam do Ciebie pytanie.......czy Ty bylas w ktorejkolwiek restauracji nalezacej do tych Panstwa?

        bo ja bylem
        i musze Ci powiedziec jedno......opisy techniczne i opisy problemow na pewno jak najbardziej rzeczowe. laik moze przeczytac i podziwiac. ale ten caly artykul to po prostu reklama. nie zauwazylas tego? tyle, ze bardziej inteligentna niz np zdjecia, ktore robil sobie niejaki krzystof ibisz paradujac po zimnej plazy bez koszuli po to, zeby mogl go na tym procederze 'przylapac' fotoreporter z jakiejs podrzednej aczkolwiek POCZYTNEJ (szacunek!) gazety

        ps
        z czystej ciekawosci...dlaczego sadzisz, ze disa moglaby przeczytac ten artykul 'bez zrozumienia' za pierwszym razem?
        • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 17:56
          Wielkiej reklamy to Kręgliccy nie potrzebują już, ale fakt, że Agnieszka pisuje do GW zatem można odczytać ten wywiad jako promocję. W której knajpie Kręglickich byłeś ?
          • Gość: abc Re: przepis na sukces... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 18:08
            na pewno w santorini i mirador
            moze w innych ale nie do konca sie orientuje, ktore mieli, czy tez ktore maja obecnie
            to nie mi biznes i nie znam sie na tym
            ja jestem KLIENTEM jedynie
            i to malo wymagajcym :)
        • disa Re: przepis na sukces... 20.11.10, 18:03
          jak to nie wiesz?
          mam mniej od niej, mniej osiągnęłam, nic nie wiem, a w życiu sobie nie radzę
          jeszcze tego nie odkryłeś?
          Tu na forum są sami INTELIGENCI którzy wszystko wiedzą lepiej, znają się na wszystkim perfekcyjnie i 100razy lepiej niż Ty poprowadzili by firmę (każdą-bez względu na branżę)
          szkoda tylko, że nie przekładają tego na swoje życie
          Rzeszów byłby miastem specjalistów, świetnie rozwiniętych firm i samych bogatych ludzi ...

          tu nawet Einstein byłby "GŁUPSZY" OD 90% użytkowników forum bo oni są lepsi ;]
          • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 18:21
            Wystawiasz się publicznie na forum ze swoimi sprawami zawodowymi czego bądz co bądz większość forumowiczów nie robi.
            Nie grzeb się w czyimś życiu, bo to niegrzeczne.
            • disa Re: przepis na sukces... 20.11.10, 18:35
              Anno, ależ ja jej zazdroszczę wszystkiego ...
              Nie dorastam jej do pięt stąd ma gorycz na jej ocenę mojej osoby ;]
              • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 18:44
                disa napisała:

                >Tu na forum są sami INTELIGENCI którzy wszystko wiedzą lepiej, znają się na wszystkim >perfekcyjnie i 100razy lepiej niż Ty poprowadzili by firmę (każdą-bez względu na branżę)
                >.szkoda tylko, że nie przekładają tego na swoje życie

                Ten sarkazm niepotrzebny, bo to nie Ci inteligenci wystawiają się ze swoim życiem zawodowym na forum.
        • Gość: Anka Re: przepis na sukces... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 10:53
          Dlatego, ze disa czesto nie rozumie komentarzy dyskutantow, odpowiada "z kosmosu", powtarza te same argumenty, a nierzadko jak nie rozumie, lub cos wydaje jej sie niewygodne, zeby odpisac poprostu pomija komentarz ;). Wystarczy poczytac dokladnie jej wpisy, w tym watek do ktorego link juz zostal podany.
          • Gość: abc Re: przepis na sukces... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.11.10, 12:35
            Anno - i co z tego, ze ona tego nie rozumie. jezeli takie jest Twoje zdanie to moze zamiast ja atakowac powinnas chciec jej pomoc?
      • Gość: abc Re: przepis na sukces... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 17:54
        zapomnialem dodac.....
        wraz z moimi przyjaciolmi z hiszpanii bylem w restauracji ''hiszpanskiej'' prowadzonej przez panstwa K.
        moi przyjaciele powiedzieli, ze z hiszpanska kuchnia to ta restauracja ma NIEWIELE wspolnego. PRZEZ GRZECZNOSC PRZEMILCZE RESZTE KOMENTARZA.
        ale czy to oznacza, ze nie nalezy tam chodzic? nie. po prostu mozna tam chodzic. moze nam sie podobac lub nie. kazdy ma prawo do swoich wyborow i gustow. poza tym mozna tam milo spedzic czas. jak w wielu innych miejscach.
        a byc moze, inni Hiszpanie twierdza, ze jest to BARDZO hiszpanska restauracja. ja tych hiszpanow nie znam. ale NA PEWNO tacy tez sa.
        • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 20.11.10, 18:02
          Nie ma czegoś takiego jak kuchnia włoska, hiszpańska, francuska. Są kuchnie regionów tych krajów. Bretończyk nie używa oliwy, Prowansalczyk tak. Mediolańczyk nie je tego, co Neapolitańczyk. A żyją w jednym kraju.
          Kuchnia La Manchy różni się od tej z Kraju Basków...
          • Gość: abc Re: przepis na sukces... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.11.10, 18:14
            moi przyjaciele z hiszpani z racji wykonywanego zawodu musza bardzo duzo po hiszpanii podrozowac. musza tez jadac sluzbowe lunche i obiady w roznych restauracjach. ale oczywiscie NA PEWNO nie sa ekspertami w dziedzinie restauracji wiec mozna miec do nich ograniczone zaufanie, do opinii w tej dziedzinie. natomiast poza pasja do sportu i milosci do realu madryt zauwazylem u nich rowniez zainteresowanie jedzeniem - jego kultura nazwijmy to w ten sposob. moze troche zbyt gornolotnie.
            • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 13:27
              Polacy niby lubią obce kuchnie, ale niekoniecznie wydaniu oryginalnym. Wolą grecką sałatkę choriatiki ze składnikami pokrojonymi w kostkę/mniejsze kawałki, a nie na duże (pomidory w ćwiartki plus plaster fety na wierzch). To nie wina właścicieli, że w kebabach w Polsce brakuje kuminu. Polakom on śmierdzi. Żaden Włoch nie będzie zadowolony kiedy poda mu się makaron polany sosem. A taki jest zwyczaj w restauracjach polskich, bo Polacy uważają,że to ładniej się prezentuje.
              • Gość: Anka Re: przepis na sukces... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 14:12
                Gość portalu: anna napisał(a):

                > Polacy niby lubią obce kuchnie, ale niekoniecznie wydaniu oryginalnym. Wolą gre
                > cką sałatkę choriatiki ze składnikami pokrojonymi w kostkę/mniejsze kawałki, a
                > nie na duże (pomidory w ćwiartki plus plaster fety na wierzch).

                A tragedia jest kupowanie gotowych sosow do salatek m.in do greckiej :(.

                Wydaje mi sie, że te nielubiane smaki np. kuchni wschodniej wynikaja przede wszystkim z naszych rodzimych przyzwyczajen, tak juz poprostu jest ze Polacy lubia bigos, schabowego, czy ruskie. Lzejsza kuchnia, zdecydowanie zdrowsza przegrywa, do tego dochodzi niedostepnosc dobrych, nieshormonizowanych swiezych produktow, na ktore mozna sobie tylko pozwolic zyjac w kraju kuchni (np. kraje srodziemnomorskie) i chlodniejszy klimat, w ktorym w kuchni stosuje sie produkty rozgrzewajace, i czesto sa to rzeczy tluste i bardzo niepozywne. Tak jak Polak jest niechetny oryginalnemu spaghetti (bez sosow wszelakich), tak np. Grek czy Turek rzadko kiedy zje danie oplywajce w tluszcz np. popularne u nas ziemniaczane placki ;)
                • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 14:39
                  Ja jestem obrończynią polskiej kuchni. Zresztą istota dobrej kuchni to regionalizm, spożywanie tego co rośnie, co hoduje się w okolicy. Portugalczycy oprócz ryb jedzą jak Polacy dużo kapusty i ziemniaków. Ubolewam, że tak mało jemy kasz. Wyparł ją oczyszczony biały ryż.
                  Restauracje dostosowują się do naszych gustów, bo Polak niby ciekawy obcych kuchni, ale a'la jego.
                  • Gość: Anka Re: przepis na sukces... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 14:44
                    no tak, a jesli juz ryz to ugotowany, rzadko jadamy ryz jak np. Turcy pilav np. z miesem czy warzywami (notabene pilav swietnie smakuje tez na bazie kasz wszelakich), polecam :)
                    • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 14:57
                      Pamiętam pilaw robiony w dzieciństwie składający się z mięsa (takiego z tłuszczem), marchwi, cebuli, ryżu.
                      Risotto świetnie sprawdza się z kaszami i staje się kaszotto lub pęczotto:)
                      • Gość: Anka Re: przepis na sukces... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 15:02
                        Klasyczny pilav to poprostu duszony ryz na masle badz na oliwce z oliwek. W polsce nie udalo mi sie znalezc dobrego ryzu na pilav, te nasze sie ciapia, dobry pilaviv na bazie dobrego ryzu-pilaviku bedzie mial po uduszeniu oddzielne ziarenka ale przy tym miekkie. Swietnie smakuje na podsmazonej cebuli, marchewce, papryce (ja te zlubie z ostra), a jak ktos lubi miesny to najlepszy z bialym miesem :)
                        • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 15:12
                          A mnie pilaw po polsku kojarzy się z wieprzowiną z tłuszczem. Oryginalny z baraniną.
                          • Gość: Anka Re: przepis na sukces... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 15:16
                            Bo mieso wieprzowe w Polsce ciagle kroluje. Ale pilav np. po turecku to najczesciej drob, baranina tez ale rzadziej.
                            • Gość: anna Re: przepis na sukces... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 15:27
                              Anka, wieprzowina to podstawowe mięso w Polsce, bo religia tego nie zabrania . W krajach muzułmańskich wieprzowina jest nieobecna, ale akurat pilaw lubi trochę tłuszczu zwierzęcego, więc używa się baraniny. Tak mawiają Uzbecy, twórcy tej potrawy. Mówię o potrawie jednogarnkowej. Oczywiście można udusić marchewkę, cebulę i ryż i dodać do tego drób zrobiony osobno, bo uduszenie razem sprawi, że drób będzie wysuszony nieco chyba?
                              • Gość: Anka Re: pilav IP: 88.242.52.* 22.11.10, 12:46
                                Potrawy jednogrankowe to tez standard chocby w Turcji, i Turcy robia pilav na miesie w nastepujacy sposob: dusza na masle albo na oliwie z oliwek cebule, czosnek i warzywa: marchew i papryke, na koncu dodaja ryz (wczesniej kilkakrotnie umyty i namoczony na jakis czas), sola, doprawiaja i zalewaja wrzatkiem tak zeby sie przykryl. Koniecznie musi byc przykryty (nie zagladac do srodka ;)) i dusic az do miekkosci (robi sie ekspresowo), sama bardzo czesto robie, jednak rzadziej z miesem, najczesciej sam albo tylko z warzywami. Uwielbiam tez kasze robione w podobny sposob. Przyznam szczerze, ze na masle pilav smakuje mi zdecydowanie bardziej :)
                                • Gość: anna Re: pilav IP: *.rzeszow.mm.pl 22.11.10, 13:34
                                  Taki właśnie pamiętam z dzieciństwa, z tym, że na dole były kawałki dość tłustego mięsa, potem cebula, marchewka i ryż. Wszystko zalane bulionem. Bardzo dawno nie robiłam, ale przepisów na pilaw jest pewnie tyle ilu wykonawców. Kuchnia turecka jest jedną ze smaczniejszych moim zdaniem, łączy wpływy śródziemnomorskie z arabskimi. Robią i pyszne mięsa i roślinożercy mają raj (dużo strączkowych się jada i warzyw). Dla mnie odkryciem była papryka pul biber i syrop z granatów -nar eksisi- na pewno pomyliłam pisownię;) służący do doprawiania sałatek.
                                  • rowermiejski Re: pilav 22.11.10, 13:40
                                    tylko gdzie w rzeszowie kupic ryz na pilav???
                                    • Gość: anna Re: pilav IP: *.rzeszow.mm.pl 22.11.10, 13:53
                                      Myślę, że taki długoziarnisty na kilogramy może nie jest idealny, ale da radę. Dobrze, że Anka przypomniała mi o tej potrawie.
                                    • Gość: Anka Re: pilav IP: 88.242.52.* 22.11.10, 14:43
                                      niestety ja nie znalazlam odpowiedniego, a przetestowalam wiele. W Turcji jest specjalny ryz, nazywa sie pilavik, nie porzeba duzo czasu zeby zrobic pilav bo ten ryz szybko miekknie a przy tym ziarenka sa oddzielne. Poza tym ryz stosuje sie w kuchni tureckiej czesto do innych potraw i ten pilavikowy jest idealny (jedna z moich ulubionych jest biber dolmasi-nadziewane papryczki)
                                      • Gość: anna Re: kus uzumu IP: *.rzeszow.mm.pl 22.11.10, 15:03
                                        O i przypomniały mi się jeszcze kus uzumu czyli coś co Turcy dodają do ryżu, a już do ryżu jako farszu do warzyw obowiązkowo. Wygląda i smakuje jak suszona czarna porzeczka, ale oni twierdzili, że to odmiana winogron.
                                        • Gość: Anka Re: kus uzumu IP: 88.242.52.* 22.11.10, 15:21
                                          Nie przepadam choc sa bardzo zdrowe. Faktycznie dodaje sie je czesto do ryzu choc nie jest to regula, tradycje kulinarne w Turcji tez roznorodne, co region to obyczaj ;). Do tradycyjnego pilavu dodaje sie tzw. sehriye, male makaroniki ryzowe.

                                          A üzüm to po turecku winogrono.
                                          • Gość: anna Re: kus uzumu IP: *.rzeszow.mm.pl 22.11.10, 20:06
                                            Mi coś te kus uzumu też nie bardzo schodzą. Podobnie jak sumak. Teoretycznie wiem do czego, ale jakoś chyba nie polubiłam tej przyprawy.
                                            • Gość: Anka Re: kus uzumu i nie tylko IP: 88.242.25.* 23.11.10, 12:16
                                              Ja tez nie przepadam za sumak, podobnie jak za kuş üzümü (choc na tzw. gloda fajnie miec pod reka do podgryzienia i uzupelnienia glukozy). Suszki, bakalie maja swoje znamienite miejsce w kuchni tureckiej i swoich smakoszy oczywiscie, np. kuru kayısı czyli suszona morela. Wedlug Turkow te zabarwione na ciemno sa naturalne, te czysto pomaranczowo-zolte zawieraja sztuczne substancje. Sprawdzialam sklady opakowan i faktycznie okazalo sie to prawda, dlatego zawsze kupuje na bazarze, na wage.
                                              • Gość: anna Re: kus uzumu i nie tylko IP: *.rzeszow.mm.pl 23.11.10, 12:51
                                                Z tymi morelami to prawda. Te o morelowym kolorze mają składniki konserwujące, które spożywane nadmiernie szkodzą. Zresztą dotyczy to w ogóle suszonych owoców.
                                                Świeże tureckie pistacje kupowane na targu to poezja.
                                                • Gość: Anka Re: kus uzumu i nie tylko IP: 88.242.25.* 23.11.10, 12:59
                                                  Ja uwielbiam pistacje. Mam swoich faworytow: batony pistacjowe, calutkie zielone, o chalwie pistacjowej nawet nie wspomne. Fajne sa tez pistacje zmielone, ktore swietnie nadaja sie do deserow np. mlecznych.
                                                  • Gość: anna Re: kus uzumu i nie tylko IP: *.rzeszow.mm.pl 23.11.10, 13:07
                                                    A ja lubię dodawać pistacje do wytrawnych sałatek (np. ostatnio moja radosna twórczość salatkowa to bulgur, pistacje, pomidory, natka pietruszki- duuużo, do tego oliwa, balsamico lub nar eksisi i szczypta jakiejś wschodniej przyprawy).
                                                  • Gość: Anka Re: kus uzumu i nie tylko IP: 88.242.25.* 23.11.10, 13:13
                                                    A to fajny pomysl, pietruszkowo-pistacjowo czyli na zielono. Ja mam taka swoja niepisana zasade kolorow, wizualnie i smakowo sie nie gryza, do tego zawieraja podobne sklady odzywcze. A kuchnia turecka to bardzo czesto wlasnie pomaranczowo-czerwona i zielona, bo pietruszka ma swoje wysokie miejsce w drabinie produktow, ktore sie stosuje w tureckiej kuchni, zreszta wogole zieleninka.
                                                  • Gość: anna Re: kus uzumu i nie tylko IP: *.rzeszow.mm.pl 23.11.10, 13:39
                                                    Pamiętam z każdego miejsca surówkę z pomidorów, ogórków , cebuli i ogromnej ilości natki. Czasem była też papryka i mięta.
                                                    Ta moja bulgurowa radosna twórczość to wzbogacona tabule. W Polsce niby natka też popularna, ale używa się jej bardziej ozdobnikowo. Inna wymyślona sałatka to z ciecierzycą zmieszaną z ajvarem(taka pasta paprykowo-bakłażanowo-paprykowa). Do tego feta, suszone pomidory i znów duuużo natki.
                                                    Wiele dań w kuchni tureckiej jest niewyględnych (no bo jak może wyglądać dobrze zmiksowana ciecierzyca albo bakłażan:) jak w każdej kuchni. Ale nie pamiętam, by coś mi nie smakowało. Nie przepadam za słodyczami, ale w Turcji uległam. Mimo codziennego dużego wysiłku (na nogach od rana do wieczora) przybyło mi 2 kg w 3 tygodnie.
                                                  • Gość: Anka Re: kus uzumu i nie tylko IP: 88.242.25.* 23.11.10, 14:04
                                                    Kuchnia turecka nie wyglada ale za to smakuje. Ta surowka to wlasnia ichnia salata, klasyczna do wszystkiego, niestety czesto jak dla mnie przynajmniej za bardzo przesolona. Bulgur jada sie najczesciej w posatci pilavu. Co do pietruszki to o dziwo nie znalazlam korzenia, mimo ze natka jest. Odkryciem kulinarnym dla mnie jest zupa jogurtowa (zreszta turecki jogurt np. suzme jogurt to rewelacja, i najlepiej kupowany na wage) z sosem z oliwy z oliwek, cos pysznego. www.google.pl/images?hl=pl&prmdo=1&tbs=isch:1&&sa=X&ei=HbvrTP38KseD4QaL5ph8&ved=0CCIQBSgA&q=yogurt+corbasi&spell=1&biw=1280&bih=604

                                                    Slodycze sa bardzo slodkie, maja swoich zwolennikow i przeciwnikow, osobiscie zajelo mi troche czasu, zeby sie do nich przekonac ,bo bylam wsrod przeciwnikow ale z czasem zmienilam zdanie, a raczej moje kubki smakowe zaakceptowaly tureckie tatlı. Pyszene sa mleczne desery, wybor i rodzaje ogromny.
                                                  • Gość: anna Re: kus uzumu i nie tylko IP: *.rzeszow.mm.pl 23.11.10, 14:38
                                                    U nas tez coraz trudniej kupić pietruszkę korzeniową, to co sprzedaje się jako pietruszkę jest pasternakiem. Miałam we Francji problem kupić też seler korzeniowy. Co do bulguru to używam do dań w bliskowschodnim klimacie, ryżu do dalekowschodnich, ale od 2 lat pokochałam pęczak i gdzie się da tam nim zastępuję ryż. Takich jogurtów ja na Bałkanach i w Turcji nie mamy, za to mamy dobre twarogi no i kefiry.
                                                  • Gość: Anka Re: kus uzumu i nie tylko IP: 88.242.25.* 24.11.10, 10:33
                                                    Seler jest choc nie jest popularny, tak samo braczki cwiklowe, a szkoda. Co do polskich wyrobow mlecznych, to twarozki, serki zairniste, kefir czy maslanki nie maja sobie rownych. W Turcji (i nie tylko w Turcji) napojem, ktory zdecydowanie przebija chocby kefir jest ayran, robiony na bazie jogurtu i wody gazowanej, na upaly zmiksowany z lodem idealny :)
                                                  • Gość: anna Re: kus uzumu i nie tylko IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 15:47
                                                    Ayran jest faktycznie super na upały, bo jest też słony i uzupełnia wypocone minerały. To prawda, że wiele rzeczy popularnych u nas jest trudno osiągalnych w krajach europejskich, o innych nie wspominając. Może być to problemem przy dłuższym pobycie, bo przy krótszym to sama frajda dla smakoszy.
                                                    PS. Mieliśmy otworzyć nowy wątek, ale nie ma chętnego:)
                                                  • Gość: anna Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 16:00
                                                    Pobuszowałam po szafkach i znalazłam kolejne "skarby" tureckie: dżem różany, ale bardzo wodnisty i o smaku takich róż z kwiaciarni, a nie dzikich.
                                                    Olejek różany (pachnie jak konfitura różana), który mam nie wiem czy nadaje się do celów kosmetycznych (np. dolania do oleju bazowego) czy tylko do kominka. Nie zdziwiłabym się gdyby był do jedzenia:) Zatem prośba o tłumaczenie (piszę bez tureckich znaczków):
                                                    "Serin yerde ve agzi kapali olarak saklayiniz. Gunesten koruyunuz. Dikkati ilac degildir ucucu yag".
                                                  • Gość: Ewa Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 16:14
                                                    Z tym olejkiem różanym to mi tak wpadło do głowy, że mozna wódkę zrobic:) Łańcucki rosolis różany jest właśnie z dodatkiem olejku, swoja droga dla mnie obrzydlistwo, miałam wrażenie, ze pije perfumy:)
                                                  • Gość: anna Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 16:46
                                                    Akurat ten olejek pachnie spożywczo dla Polaka , bo taką różą dziką jaka znamy z nadzienia do pączków na przykład. Strasznie polubiłam olejki do twarzy i chciałabym dolać go do takiego bazowego i mam nadzieję, że się nada.
                                                    Ten dżem różany z Turcji jest natomiast właśnie taki jak z róż ozdobnych lub "perfumeryjnych". W jakimś syropie pływają sobie płatki (w kolorze beżowym więc nie poprawiany sztucznie).
                                                    Nie mam przekonania do wody różanej i z kwiatu pomarańczy dolewanych do potraw w północnej Afryce.
                                                  • Gość: Anka Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: 88.242.25.* 24.11.10, 18:06
                                                    wode rozana stosuje do przemywania twarzy, nawilza rewelacyjnie, zadnych podraznien, bardzo polecam
                                                  • Gość: anna Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 18:17
                                                    Lubię hydrolaty zamiast toników. A skoro już jesteśmy przy higienie i kosmetyce to bardzo podoba mi się zwyczaj używania "colonii" czyli zwykłej wody cytrusowej do ciała wśród Turków. To ich świetny wynalazek na upały.
                                                  • Gość: Anka Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: 88.242.25.* 24.11.10, 18:33
                                                    Uzywana najczesciej do odswiezenia rak, a nawet powietrza, w knajpach takze. W kazdym domu tureckim jest obecna ;)
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 16:53
                                                    Ewo, mimo wszystko polecam spróbować np. dżemu fiołkowego czy likieru:)
                                                  • Gość: Ewa Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 17:02
                                                    Jak tylko będe miała okazje to spróbuje. A co do konfitury z róży takiej dzikiej to uwielbiam hmmm ale się rozmarzyłam:), natomiast ten rosolis miał zdecydowanie perfumeryjny smak, kolor tez niespecjalny taki róż w typie lalki barbie:)
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 17:19
                                                    Konfitury z róży też uwielbiam. Na szczęście nie jestem deserowa więc jakoś obejdę się smakiem tej zimy. Ale jak ktoś poczęstuje to obłęd będzie. Podobnie jest z konfiturą z pigwy/pigwowca. Smak nieziemski.
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 17:26
                                                    No i jeszcze polecam kwiaty cukinii w cieście. Włoski rarytas. Zamiast hodować cukinie do monstrualnych rozmiarów warto zerwać parę kwiatków, bo i tak cukinia rośnie jak szalona.
                                                  • Gość: Ewa Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 17:42
                                                    to akurat próbowałam:) wg przepisu z ksiązki Tysiąc dni w Toskanii:) tylko juz nie pamietam czy to maja byc zeńskie czy męskie kwiaty:)
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 18:06
                                                    Teoretycznie męskie, bo z nich nie będzie cukinii, ale i żeńskie się nadadzą. To jest dostępne na każdym włoskim targu latem. Nikt mi nie powie, że to drogie w uprawie. Pamiętam u mojej Babci cukinii nie dało się przejeść. Zerwanie kwiatków nie zaszkodzi.
                                                  • Gość: Anka Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: 88.242.25.* 25.11.10, 10:41
                                                    Ja takze nie przepadam za slodkosciami rozanymi, zdecydowanie bardziej preferuje kosmetyki na bazie rozy, choc mydla mi smierdza perfumeryjnie i raczej unikam. Moja babcia robila pyszne konfiury z dzikiej rozy, a mama rogaliki drozdzowe nadziewane wlasnie ta slodycza, jako dziecko sie zajadalam.
                                                  • Gość: mata_kari Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 16:03
                                                    rzeszowzezem.blog.onet.pl/Cukiernia-Keks-Rzeszow-niechaj,2,ID417494469,n
                                                    :-)))))))))))))))))))))))
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.rzeszow.mm.pl 25.11.10, 17:28
                                                    Blog jest super!
                                                    Co do cukierni to jednak w każdej przeważają jak dla mnie słodycze zbyt udziwnione choć ostatnio kupiłam porcję szarlotki w Keksie i jabłek było za mało jak na szarlotkę, ale smak przedni. Ja po prostu nie piekę słodkości i smakują mi te najzwyklejsze: strucla makowa, sernik, szarlotka, placek ze śliwkami i kupić je dość trudno, bo przeważają jakieś dziwne twory z 5 warstw.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.234.55.* 27.11.10, 13:51
                                                    Ja rowniez lube rzeczy proste, niemasiaste: szarlotki, serniki, drozdzowki uwielbiam. Pochodze z domu gdzie wypieki byly standardem, i czesto ciasta goscily (goszcza) w moim rodzinnym domu. Mama piecze swietnie, siostra takze, ja pieke ale czesciej pod rodzinke, choc te slodkosci, ktore wymienilam takze podjadam. Co do K. to zgadzam sie, niezla cukierenka, wyroznia sie sposrod innych rzeszowskich. To chyba stamtad byl tort wisniowo-czekoladowy (tortowa nie jestem ze wzgledu na masy), ale ten mi smakowal wyjatkowo bo masa byla puszysto-smietanowa i nie za bardzo slodka. Pewnosci 100% nie mam, ze to byla akurat K. moze to byla cukiernia na literke S. (zeby nie robic nikomu reklamy;)). Smakosze beda wiedziec o jaka cukiernie mi chodzi.

                                                    ps. ktos sie skusi na zalozenie nowego watku ;)???
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 27.11.10, 14:18
                                                    U mnie w rodzinnym domu słodkie wypieki były rzadkością. Babcia i ciocia piekły ciasta drożdżowe, mama kruche. I tak pozostało w moim domu- słodkości się piecze/robi od wielkiego dzwonu lub wcale. Wyniosłam za to upodobanie do ostrych przypraw. Do tego stopnia, że nie zdarzają się wcale u mnie dania obiadowe na słodko. Naleśniki na słodko czy jabłka w cieście to danie albo na niedzielne śniadanie albo na podwieczorek.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.234.55.* 27.11.10, 14:24
                                                    U mnie w rodzinnym domu nalesniki, makarony na slodko jak najbardziej, nalesniki raczej obiadowo, choc ja na sniadania czasem robie. Jesli lubisz na ostro to kuchnia niektorych regionow tureckich bardzo by Ci spasowala ;)
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 27.11.10, 14:34
                                                    W rodzinnym domu te naleśniki na słodko czy jabłka w cieście były też na obiady. Jednak wyniosłam z rodzinnego domu takie upodobanie do ostrych potraw, że w moim domu już obiadów na słodko nie ma. Naleśniki jeśli na obiad to tylko na słono.
                                                    Turcję zachodnią muszę odwiedzić kiedyś.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.234.55.* 27.11.10, 14:41
                                                    Roznorodnosc smakow gwarantowana, mysle ze sie nie zawiedziesz ;). Nalesniki na ostro robie (crepsowate), lubie z nadzieniami rybnymi, serowymi, warzywami, akurat tutaj pomyslow jest wiele, zalezy co akurat w lodowce. Dipy do nich tez czasem. A jesli chodzi o kuchnie ostra w Turcji to niekoniecznie zachod, raczej Morze Czarne, troche poludnie, choc ta ostrosc wlasciwie przewija sie przez caly kraj, kwestia nasilenia tej ostrosci i osobistych gustow.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 27.11.10, 14:56
                                                    Na pewno się nie zawiodę. Turcję liznęłam od tej mniej popularnej strony czy od wschodu, przy granicy z Armenią, Syrią. Byłam też w Trabzon nad Morzem Czarnym.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.234.55.* 27.11.10, 18:07
                                                    Wschod i Zachod to jak dwa swiaty...roznice nieporywnywalne. Zachod jest zdecydowanie europejeski, Wschod "wschodni", rejon blisko granicy z Irakiem niebezpieczny, ja tam nie bylam, i szczerze mialabym obawy, terroryzm to nie przelewki....
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 27.11.10, 19:06
                                                    To fakt, turecka granica z Syrią wygląda dość "opancerzenie". Jednak miejsca i ludzie warci odwiedzenia. Najbardziej magiczne miejsce to Ania na granicy z Armenią.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.234.55.* 27.11.10, 19:36
                                                    Ani :). Wschod fascynuje i owszem, natura, zabytki cos pieknego, jednak zycie tam to juz inna bajka...
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 10:24
                                                    Oprócz zabytków i natury można też trochę poznać życie codzienne, bo wschód nie jest zadeptany przez turystów.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 11:31
                                                    Zgadzam sie tylko nie jestem pewna czy to zycie codzienne moglo by sie spodobac komus kto jest spoza srodowiska, dla turysty atrakcja i rodzaj egzotyki na chwile i woszem. Watpie jednak, zeby komus z zewnatrz (z Europy) latwo sie tam zylo ;) Sama Turcja dostarcza wielu wrazen, szokow (jakze dla nas odrebnych, czesto wrecz dziwnych), nawet w miejscach tych stricto europejskich, a co dopiero Wschod...
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 12:19
                                                    Na wschodzie Turcji można dostrzec różnice kulturowe, które są dla Europejczyka ciekawostką jeśli jest tam chwilowo. I z takiego punktu widzenia piszę. W knajpach zawsze posiłek podawano najpierw mężczyznom niezależnie od miejsca siedzenia przy stoliku (sprawdziliśmy za każdym razem w różny sposób siadając przy stoliku). W knajpach tych przesiadują tylko tureccy mężczyzni popijający pół dnia herbatę. Często widywaliśmy całe rodziny na piknikach lub przed domami parzących herbatę i byli oni bardzo przyjazni, zapraszali nas i częstowali oraz pozwalali robić zdjęcia (kobiety też).
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 13:05
                                                    Szanuje kulture i tradycje narodowe jakie by one nie byly nawet jesli cos mi sie nie podoba (a w Turcji nie podoba mi sie tylez samo co podoba, taki balans ;)), i nie zdecydowalabym (nie odwazylabym) sie zamieszkac na Wschodzie...Roznice sa tak ogromne, ze dla mnie nie do przeskoczenia, nawet jesli i tam zmienia sie zycie na plus to proces przemian, reform jest tak powolny, ze niemal niezauwazalny. Chwilowy pobyt w celach turystycznych to oczywiscie co innego, no i inaczej sie traktuje przelotnego turyste, jeszcze inaczej zasiedlonego na stale obcokrajowca, choc przyznaje ze Turcy sa dosc uprzejmym narodem ale tez i hipokryzja panuje wszedzie. Moze kiedys odwiedze ten skrajny Wschod...Aha i Trabzon (rejon Morza Czarnego skadinad niedaleko krolestwo tureckiej herbaty - Rize :)) to jednak co innego niz granica chocby z Irakiem, jest konserwatywnie, to prawda ale spokojnie, no i zdecydowanie bardziej cywilizowanie (mimo tego konserwatyzmu).
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 13:21
                                                    Przy granicy z Syrią i Iranem też byłam. Jechaliśmy wzdłuż granicy z Syrią, a Mardin już jest bardzo arabski. Z Vanu, który odwiedziłam chyba taka sama odległość do Iranu i Iraku. Wszędzie czułam się bezpiecznie choć pancerna granica z Syrią robi wrażenie.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 13:26
                                                    Chetnie bym odwiedzila Syrie...
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 13:37
                                                    Jestem wielką miłośniczką kultury europejskiej, ale od paru lat jednak staram się poznawać inne kultury choć fascynują mnie umiarkowanie. Co do życia codziennego to nawet w Europie różnice kulturowe są znaczne dla Polaka, co dopiero w innym kręgu kulturowym.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 13:45
                                                    oczywiscie, ale mimo tych roznic ktore moga szokowac jest w nich cos, co fascynuje i powoduje, ze chce sie zglebiac, wazne zeby umiec wyposrodkowac, nie popadac w skrajnosci i nie kierowac sie sterotypami w ocenie bo to jest bardzo zgubne i rowniez niesprawiedliwe.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 13:53
                                                    No właśnie ja nie popadam w skrajności. Co z tego, że na wschodzie Turcji nie widziałam w knajpach kobiet, a nam turystom podawano posiłek zaczynając od mężczyzn. Zdziwiło mnie, że biesiadują na piknikach całymi rodzinami, są otwarte do ludzi i wcale nie izolowane od nich, pozwalają robić sobie zdjęcia.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 14:05
                                                    Wschod jest bardzo arabski, nie dziwia takie zachowania choc tym kobietom to nie przeszkadza...przeciwnie. Sami Turcy czesto smieja sie i dziwia sie jak kobiety wlasnie na Wschodzie moga nosic sie jak ninja, czy wlasnie to jak kobiety sa tam traktowane ;), jest mnostwo roznic wsrod samego narodu tureckiego, im dalej na Wschod tym dziwniej i bardziej konserwatywnie. Zatem tak jak juz pisalam te roznice sa znaczne ale to tez przez przemieszanie i rozprzestrzenienie nacji arabskich, oraz kurdyjskich. Rdzenni Turcy bardzo nie lubia Arabow...kwestie historyczne ale nie tylko.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 14:18
                                                    Te różnice kulturowe dotyczą nie tylko ogromnej Turcji, choć ja obserwowałam to z punktu widzenia chwilowego przybysza. Różni się kulturowo i mentalnie północ i południe Włoch, środkowa Sardynia.
                                                    Skłonni jesteśmy częściej popadać w stereotypy związane z inną wiarą, wschód Turcji uchodzi za bardziej konserwatywny. Przyznam, że mnie to zupełnie nie przeszkadzało, za to coraz częściej przeszkadza mi całowanie w rękę przez Polaków zachowujących się chamsko, a próbujących załatwić braki kultury tym powierzchownym gestem.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 14:50
                                                    Mowimy o innych krajach ale przeciez w Polsce mamy tych roznic od groma, wschod rozni sie od zach., polnoc od poludnia, jednak laczy...religia ;), europejska jednolitosc religijna jest tu spojnikiem. Innosc jest trudno zaakceptowac, szczegolnie te, ktorej sie WOGOLE nie zna...
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 14:55
                                                    Czasem bawi mnie to ubolewanie na los kobiet w islamie, kiedy los polskich niewykształconych kobiet na prowincji jest pewnie o niebo gorszy.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 15:01
                                                    :) dokladnie, no ale tak to jest jak sie opinie wyrabia na podstawie czastkowych, subiektywnych informacji z mediow, nie zamienilo w zyciu jednego slowa z muzulmanka, ale nie ta w krotkiej spodnicy, i na wysokich obcasach, tylko z ta zakryta :)
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 28.11.10, 18:35
                                                    W kulturze europejskiej i amerykańskiej po 11 września 2001, a także w mediach jest tendencja do przejaskrawiania. Ekstremalne sytuacje zdarzają się i w islamie i w katolicyzmie. Eksponuje się te z islamu. To jest bardzo medialne, a poza tym utrwala nieskomplikowany obraz świata, który w rzeczywistości jest bardziej złożony. Przeciętny odbiorca kultury masowej nie przyswoi takiego złożonego obrazu.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 29.11.10, 14:50
                                                    Szkoda, ze ludzie czesto mysla jednotorowo, nie zglebiajac tego co odbieraja ze swiata mediow...A info dot. Islamu eksponuje sie z wielu powodow...Terroryzm? (czy naprawde ten terrozym jest taki jak sie go nam sprzedaje, czy jest on moze kreowany????) To kropla w morzu, bo jest to bardzo skomplikowane i jak sama slusznie napisalas, przecietny odbiorca nie jest wstanie tego ogarnac.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 29.11.10, 15:18
                                                    Ludzie nie przepuszczają tego, co podają media przez filtr samodzielnego myślenia. A media podają info w formie papki i tworzą w umysłach ludzi zakłamany obraz świata i bardzo uproszczony. Tak naprawdę większość ludzi lubi uproszczenie, schematy, zaszufladkowanie, to pozwala im mieć jakiś obraz świata, który mogą ogarnąć . Jeśli okazuje się, że to bardziej skomplikowane niż to, co zakodowali w swojej głowie albo wypierają i powielają zasłyszane slogany (większość) albo zgłębiają (mniejszość).
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 29.11.10, 15:20
                                                    Do tego dochodzi lenistwo, ludzka natura nie oszukujmy sie, latwiej przyjac papke niz samodzielnie myslec, stad tworza sie chocby stereotypy.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 29.11.10, 15:31
                                                    Media podsycają sensacje, przekłamują rzeczywistość. Teraz "najwdzięczniejszym" tematem medialnym jest chyba pedofilia.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 29.11.10, 17:50
                                                    Ludzie chlona jak gabki, widac to nawet po wpisach na forach...A media coz...taka ich rola posrednio, sensacja, podsycanie ciekawosci, podawanie kontrowersyjnych i czastkowych newsow (z czegos trzeba czerpac zyski ;)), a taka forma przekazu i reakcje odbiorcow to profit...bardzo duzy.
                                                  • Gość: anna Re: cukierniane delicje IP: *.rzeszow.mm.pl 29.11.10, 18:14
                                                    I "dzięki" temu każdy wyznawca islamu to dla przeciętnego odbiorcy masowej papki potencjalny terrorysta, ciemiężyciel kobiet.
                                                    Ostatnio dowiedziałam się o wyroku uniewinniającym B. Sobczuka oskarżonego kilka lat temu o molestowanie swojego dziecka. Teraz to podobno modny motyw dla żon chcących rozwodu. Media pomogły zniszczyć człowieka. Media kreują rzeczywistość, a ludzie wierzą, że to prawda.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 30.11.10, 10:31
                                                    Stereotypy sa obecne na kazdym kroku, chyba nic na to nie mozna poradzic (nawet w tym watku zdazyly sie juz pojawic;)). W dobie masowych mediow jeszcze bardziej sa one potegowane, to forma kontroli spoleczenstw (swiadomej zreszta).
                                                  • Gość: Ewa Re: cukierniane delicje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 13:28
                                                    Pozwolę sobie wtrącic tak troszke obok tematu, od jakiegos czasu podczytuje blog dziewczyny, która wyprowadziła sie za męzem do Pakistanu, sporo tam jest o jedzeniu, zwyczajach kulturze. Szczerze mówiąc podziwiam jej odwage.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 13:33
                                                    Kazde miejsce na ziemi moze byc do zycia, kwestia pewnego rodzaju odpornosci, rowniez ciekawosci, otwarcia na innosc i...tolerancje, choc Pakistan jednak to strefa wojny, wiec faktycznie odwaga takze jest potrzebna, a moze przede wszystkim??
                                                  • Gość: Ewa Re: cukierniane delicje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 13:40
                                                    Ona mieszka w duzym mieście w jednym mieszkaniu z teściami i kims tam jeszcze, urdu dopiero sie uczy, została rzucona na głęboka wode, do kraju o innej kultura, podejsciu do kobiety, zwyczajach. Szczerze mówiac ja bym uciekła na drugi dzień:)
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 13:46
                                                    czemu zostala rzucona? zycie sklada sie z wyborow, nie znam jej historii ale wydaje mi sie, ze ona sama dokonala takiego wyboru ;)
                                                  • Gość: Ewa Re: cukierniane delicje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 13:55
                                                    Słaby to wybór jeśli wybierasz między miłościa i przeprowadzka do obcego kulturowo kraju a rozstaniem. Z tego co pisała ze wzgledów rodzinnych jej mąz nie chciał?/ nie mógł zamieszkac poza Pakistanem. Jak sama pisała utkneła tam na lata bez perspektywy powrotu do kraju.
                                                  • Gość: Anka Re: cukierniane delicje IP: 88.236.165.* 28.11.10, 14:00
                                                    slaby ale zawsze wybor...ma juz rodzine, moge zrozumiec, ze jakies przeszkody nie pozwalaja mezowi zamieszakc w polsce (zapewne wiedzaiala o tym znacznie wczesniej). Wydaje mi sie jednak, ze gdyby bylo jej bardzo ciezko (zakladam oczywiscie, ze maz jest normalny, nie trzyma jej na uwiezi ;), wrocilaby do kraju juz dawno...zatem wybor jest.
                                                  • Gość: Ewa Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 17:33
                                                    Mata_kari mam pytanie to twój blog??? mam go w "ulubionych" i podczytuję:)
                                                  • Gość: mata_kari Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 18:04
                                                    Ano mój. O jedzeniu piszę rzadko, bo czasem jak mi coś nie smakuje, to zawsze przyjmuję możliwość, że odczucia smakowe są bardzo indywidualne i że złośliwym wpisem mogę komuś zrobić krzywdę. Ale czasem nie da się nie ponarzekać jak już knajpka ewidentnie nacina klienta, nie mówiąc o chamskiej obsłudze ( mam smakowitą historię w zanadrzu, jak się traktuje czasem klientów). Jak będę miała jutro czas, to opiszę-może właściciel się dowie ( bo pewnie nie miała pojęcia) dlaczego jego lokal miał małe obroty.
                                                    Powiem tylko, że była taka mała, ładna cukiernia w miejscu, gdzie teraz jest wejście do Grandu i Sphinxa? Pamiętacie - jakieś 8 czy 7 lat temu...
                                                  • Gość: Ewa Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 18:26
                                                    fajnie piszesz:)
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.rzeszow.mm.pl 25.11.10, 16:07
                                                    Ale w Turcji są dobre mydła np. z różnymi olejami z orzechów. Nie za ładnie pachną i nie za ładnie wyglądają, ale są super jakości.
                                                    Te tureckie konfitury różane to jak dla mnie raczej ciekawostka kulinarna (podobnie jak francuskie przetwory z fiołków).
                                                  • Gość: Anka Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: 88.242.25.* 25.11.10, 17:08
                                                    Owszem szczegolnie oliwkowe, ktore zreszta sama uzywam (natralne najlepiej z czarnej oliwki sa swietne). Pisalam o mydlach rozanych, tych nie lubie, nie pachna mi wogole, a wrecz smierdza jakimis tanimi perfumami.
                                                  • Gość: anna Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.rzeszow.mm.pl 25.11.10, 17:31
                                                    A te kremy różane we wściekle różowym kolorze to dopiero.
                                                  • Gość: mata_kari Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 18:14
                                                    Napiszcie jescze, gdzie można tą wodę różaną w Rzeszowie kupić i czy jest dobra dla alergików?
                                                  • Gość: Anka Re: kwiaty w jedzeniu, rozane konfitury IP: 88.242.25.* 25.11.10, 21:29
                                                    dla alergikow jak najbardziej, w Rzeszowie bedzie ciezko dostac jesli wogole
                                                  • Gość: Anka Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: 88.242.25.* 24.11.10, 18:04
                                                    Gość portalu: anna napisał(a):

                                                    > "Serin yerde ve agzi kapali olarak saklayiniz. Gunesten koruyunuz. Dikkati ilac
                                                    > degildir ucucu yag".

                                                    trzymac w chlodnym miejscu i zamkniete. Z dala od slonca. Uwaga to nie jest leki, substancja lotna.
                                                  • Gość: anna Re: róże nie tylko w jedzeniu/prośba do Anki IP: *.rzeszow.mm.pl 24.11.10, 18:13
                                                    Bardzo dziękuję!
                                  • Gość: Anka Re: pilav IP: 88.242.52.* 22.11.10, 14:40
                                    Kuchnia turecka jest swietna i co najwazniejsze nawet dla wybrednych (i mieso i roslinozercy sa w raju kulinarnym ;)).

                                    nar ekşisi - ja stosuje nie tylko do salatek ale tez lekkich sosow miesnych, swietny jest z pomidorami, czosnkiem, serem typu feta, nawet sam bez oliwy z oliwek. Ja dodaje do prawie kazdej salaty misz masz czyli zielenina (w Tr popularna jest tzw. salata jako dodatek do glownych dan czyli poprostu rozne odmiany zielonych salat, rukola, pietruszka, koperek, cebula i czosnek), oliwa z oliwek, ocet winny, przyprawy i gotowe. Szybka jest tylko z oliwa z oliwek. W sezonie dochodza pomidory, papryka, zielone ogorki. Rejon zachodni to niemal tylko warzywa no i ryby oczywiscie :). Straczkowe jak najbardziej: fasola, fasola szparagowa, soczewica itd.

                                    • Gość: anna Re: pilav IP: *.rzeszow.mm.pl 22.11.10, 14:59
                                      Ten nar eksisi jak piszesz można dodać zamiast octu balsamicznego, bo łączy słodycz z wytrawnością. To oprócz pul biber wielkie tureckie, kulinarne odkrycie. Ryb w Turcji chyba nie jadłam, bo byłam na wschodzie tego kraju, w miejscach z dala od wybrzeża, rzadko odwiedzanych przez turystów.
                                      • Gość: Anka Re: pilav IP: 88.242.52.* 22.11.10, 15:15
                                        Najlepiej zam kuchnie Turcji zachodniej, gdzie ryby sa wysmienite szcegolnie te lowione na otwartm morzu, troche mniej znam rejon Morza Czarnego gdzie kroluja najbardziej hamsi czyli szprotki.
    • Gość: fan ze stobiernej hehehe ale posunięcie Disa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 14:07
      Disa sie nie loguje i pisze jako abc. Dobre, naprawdę dobre, kto wie to wie że disa ma mobilny z plusa. Ludzie nie wdawajcie sie w dyskusje z abc-disa . ABC robi wam wode z mózgu, a przeciez ta disa taka dobra tylko ludzie tu zawistne, boszzzzzz.
      • Gość: Anka Re: hehehe ale posunięcie Disa... IP: 88.242.52.* 21.11.10, 14:13
        przeszlo mi przez mysl, ale poziom wypowiedzi abc nieco ;) przewyzsza in plus dise ;)
        • Gość: anna Re: hehehe ale posunięcie Disa... IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 14:29
          Wysmarowałam powyżej wpis, bo to zaangażowanie w obronę lokalu wydało mi się podejrzane. A to był taki świetny wątek. Niestety obrona interesu knajpy jest na pierwszym miejscu.
          • rowermiejski Re: hehehe ale posunięcie Disa... 21.11.10, 14:34
            Jak sie wpakowało w knajpe sporo grosza a potem ze zwykłej głupoty i braku szczypty samokrytyki zrobiło sie jej taaaką reklamę vide dwa watki na forum to teraz trzeba reanimowac trupa. Wszystkie ręce na pokład i dawaj chwalic.
    • Gość: klient Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 94.42.116.* 21.11.10, 14:46
      Disa wpadła jak śliwka w kompot , nie przyznaje się -
      • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.52.* 21.11.10, 14:57
        Jest to rodzaj przestrogi...jesli nie ufam wlascicielce, nie zaufam jakosci tego co serwuje.
      • rowermiejski Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 21.11.10, 14:59
        Pewnie ze nie ma sensu ciągnąc tego watku, ale chyba disa tego jeszcze nie zrozumiał, w "dziwny" sposób na obydu moim zdaniem kompromitujacych ja watkach zaczynaja pojawiac sie wpisy, wychwalajace Ch i krytykujace oponentów. Czytajac ostatni wpis niejakiej "pati" mam niejasne przypuszczenia, ze stoi za nia disa (ten o agresji fotumowiczów i prawdzie jak doopa). tak wiec dopóki disa tego nie zrozumie, dopóty watki beda zyły na jej własne zyczenie.
        • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.52.* 21.11.10, 15:04
          Dzieki temu wiecej osob pozna "uczciwa" dise, czyt. sama sie pograza
        • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 21.11.10, 15:05

          :-) tak bo wszyscy powinni ujadać nad Disą a jak ktoś nie jest w tej sforze i wypowiedział inne zdanie od razu impertynencje - tłuk z niego albo przyboczny Disy albo pewnie ona sama wykupiła net w UPC i pojechała do Krakowa pisac dobrze na swój temat ,
          sorry ale to jest poważne ?
          • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.52.* 21.11.10, 15:10
            ujadac nad disa...dziewczyno, jestes tak leniwa, zeby poczytac watki od poczatku do konca i napisac cos rozsadnego? Swoja droga szybko zmienilas lokal, w obu jestes na biezaco czy faktycznie disa, pat to jedno ;)?
            • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 21.11.10, 15:14
              Dokładnie o tym pisałam powyżej :-D
              kolejny post i od razu epitecik w moją strone żem leniwa no i aaa jestem disą ktora z predkością swiatła zmienia lokal :-D
            • disa Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 21.11.10, 16:49
              zasponsorować Ci wizytę u psychologa?
              poważnie pytam bo to jak rzucasz tyłkiem to już nie jest normalne
              rozumiem, ze każdy kto nie pluje jadem w moją stronę to JA?

              JUPI potrafię się teleportować w całej PL
              • Gość: Anka Re: do disy i abc IP: 88.242.52.* 22.11.10, 10:00
                disa napisała:

                > zasponsorować Ci wizytę u psychologa?
                > poważnie pytam bo to jak rzucasz tyłkiem to już nie jest normalne
                > rozumiem, ze każdy kto nie pluje jadem w moją

                Najpierw zapytam abc czy powyzszy post jest nacechowany szczegolnymi emocjami?

                A teraz do disy:

                Poki co nikt madry nie stwierdzil mani disowej, tudziez obsesji disowej czy innej dys (DIS)funkcji na Twoim tle, wiec nie bardzo jest co leczyc. Poza tym musialabys rozwazyc terapie zbiorowa bo nie tylko mnie przyszlo na mysl, ze pat i Ty to jedna i ta sama osoba. I po raz kolejny czytasz nieuwaznie (ale to juz standard;)), nie napisalam nigdzie ze Ty to pat, tylko rozwazalam taka mozliwosc, a to zmienia postac rzeczy. Reagujesz agresywnie i nerwowo, tracisz grunt pod nogami i wciaz nie potrafisz wyjsc z tego bagna z twarza...zalosne

                Po drugie, zdecydowanie jest cos, co laczy was obie: dooopa i tylek ;)

                pat napisal:

                Masz monopol na prawdę , racjonalność ?
                Pozwól że mi mieć swoje zdanie i przestań forsowac swoje w agresywny sposób
                prawda jest jak dziura w dupie każdy ma swoją , musisz z tym żyć.
                Nie muszę byc podkuchenną Disy by myślec swoje.
                Idę stąd bo to jakaś paranoja...
          • rowermiejski Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 21.11.10, 15:13
            Zapytam niesmiało umiesz czytac ze zrozumieniem, nie napisałam, ze to pisała disa, ale ze mam wrazenie, że disa ma z tym cos wspólnego. Wiesz ja tez mam rodzinę/znajomych tu i ówdzie i jakbym poprosiła w kryzysowej sytuacji to pewnie staraliby sie pomóc. Problem w tym że ty tez działasz neiudolnie i impulsywnie vide imponujacy wpis o doopie....
            • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 21.11.10, 15:25
              Disę znam z FK które czytam codziennie bo bardzo lubię , byłam na jej blogu , nigdy nie zamienilam z nią słowa nawet wirtualnie , jestem rodowitym krakusem który ma net w UPC stąd dzis nadaje w Rzeszowie jedynie bywam lecz dlatego że mam inne zdanie niż reszta sfory ładuje sie we mnie impertynencjami , że tłuk ze mnie który nie umie czytac ze zrozumieniem , żem leniwa , że w rodzinie disy o było chyba że jestem nią samą :-D Na serio urocza paranoja to tak jak ja bym zaczeła was oskarzac że jestescie konkurencją , reprezentujecie firmę z branzy gastronomicznej o nazwie "erdol wez sie pan odpie*** rdol " macie klienta w dupie a że musicie zarobic niszczycie konkurencje,wyciągając jakies pierdy z google i gazety.pl , to taki sam poziom abstrakcji mniej wiecej...
              • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.52.* 21.11.10, 15:34
                Wszystko super, i tylko dlatego ze znasz dise z netu twierdzisz, ze jest uczciwa osoba, szczera, fajna i wogole same achy i echy?? w dodatku twierdzisz, ze jest nagonka na biedna business woman ze strony forumowiczow bo uwazaja ja oni za nieuczciwa z powodu jakze "banalnego": oklamywania i robienia z nich ciemnej masy??? myslenie nie boli...
                • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 21.11.10, 15:43
                  Słuchaj nie przypominam sobie żebym sprowadzała cie do poziomu intelektualnego planktonu jak to czynisz ty za każdym razem gdy odpowiadasz na moje posty ...to raz
                  Po drugie juz wyjasniałam dlaczego mam inne zdanie niż wy i dlaczego odwiedziłabym jej lokal. Bardzo widoczna jest sraczka na punkcie tej laski , wczoraj wchodze na FK a tam posty w deseń ze kłamie ze ta knajpa to nie jej ze jakies zdjecia gdzies pokazywala kuchni ze w necie ktos cos wytropił , tu to samo mniej wiecej tylko w drugą strone - a pisala nie pisała a taki nick inny i w kółko to samo. Jest sraka bez dwóch zdań.
                  • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.25.* 23.11.10, 12:30
                    Kolejna rzecz, ktora Was laczy - znaki interpunkcyjne a dokladniej, ich brak ;)...I zastanow sie moze wreszcie skad ta jak piszesz nagonka, ludzie nie lubia jak robi sie z nich idiotow;), Wszystko co jej sie zarzuca jest prawda...
                    • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 23.11.10, 13:18
                      Ludzie jak ludzie ale Ty masz jakąś niewyobrażalną biegunkę ,
                      dlaczego tworzysz taki smród w okól Disy i jej knajpy , dlaczego zależy ci by wszyscy odwiedzający wątek na nią srali ? Nie wiem o co kaman ...ale zamiast podejrzewać mnie i wszystkich niezacietrzewionych o związki z disą może należałoby porozmawiać o twoich powiązaniach z jej osobą ,
                      ok rozumiem można wypowiedziec swoje zdanie ale w twoich wypowiedziach nie ma suchej oceny ,ty masz zwyczajnie złe intencje.
                      • disa Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 23.11.10, 14:55
                        też się nad tym zastanawiałam ;]
                        znajomych w Rz. mam mało(brak czasu, a tych co mam mam świetnych), nic nikomu nie zrobiłam więc obstawiam, albo mojego Exa z czasów liceum (blech) albo jakiegoś odrzuconego amanta z Sympatii ;]

                        chyba, że ktoś ma jakiś inny pomysł ? bo takie zacietrzewienie na obcą osobe normanle nie jest
                        • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.25.* 23.11.10, 20:37
                          disa napisała:

                          nic nikomu n
                          > ie zrobiłam więc obstawiam, albo mojego Exa z czasów liceum (blech) albo jakieg
                          > oś odrzuconego amanta z Sympatii ;]

                          jesoo dziewczyno...fobia na wlasnym tle siegnela zenitu ;)
                          • disa Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 23.11.10, 20:48
                            Anno, nie fobia ... wyślij @ do administracji GW forum i zapytaj się ILE musieli pokasować w ciągu ostatnich 2 tygodni wątków o mnie
                            jeden na forum Kuchnia się chyba jeszcze wyświetla.

                            na forum Kobieta było chyba 5 ;] nie zdążyłam żadnego przeczytać, ale pewnie było to co tu
                            nie wiem czy to jedna osoba zakładała, 2 czy 10, ale i tak podziwiam zaciętość
                            mnie by się nie chciało
                            to co zacytowałaś był żart ... rozumiem jednak, że jesteś TAK DOROSŁA, że nie potrafisz się śmiać, a Twoją jedyną rozrywką jest zaciętość ... współczuję Twojemu Mężczyźnie pewnie przez 2miesiące wypominasz mu, ze nie odniósł talerza, a jak odniósł to krzywo odstawił ;]

                            pozdrawiam ;]
                            • Gość: klient Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 20:51
                              Twoją jedyną rozrywką jest zaciętość ... współczuję Twojemu Mężczyźnie pewnie przez 2miesiące wypominasz mu, ze nie odniósł talerza, a jak odniósł to krzywo odstawił ;]


                              jakaż dogłębna psychoanaliza, ech,
                              • Gość: klient Ej kliencie nie podszywaj sie pode mnie IP: 94.42.116.* 23.11.10, 21:09
                                To pisał jakiś inny klient Diso :P
                                • disa Re: Ej kliencie nie podszywaj sie pode mnie 23.11.10, 21:28
                                  eee dla mnie większym problemem niż te dyskusje na forum jest fakt, że nikt się nie chce poświęcić i iść ze mną do kina na Zaplątani :(

                                  chyba w Rz. ludzie uważają, ze oglądanie bajek to obciach .... :(
                                  • Gość: klient Re: Ej kliencie nie podszywaj sie pode mnie IP: 94.42.116.* 23.11.10, 21:50
                                    Przecież ta bajka jest fenomenalna :) A ten kameleon bombowy :) jedna z ciekawszych jakie powstały w ostatnich latach... Dobre były też te Sowy...Legendy Sowiego Krolestwa.... miłe oderwanie od tych wszystkich siekanek , Pił i nie wiadomo co jeszcze , co nam Tarantino namiętnie tworzy :) Nie wspominajac już o Avatarze...cudo .
                                    • disa Re: Ej kliencie nie podszywaj sie pode mnie 23.11.10, 21:55
                                      nie byłam na sowach :(
                                      Moja Siostrzenica jest zbyt mała na takie bajki, a reszta znajomych zbyt "poważna" :(
                                  • Gość: abc Re: Ej kliencie nie podszywaj sie pode mnie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 23.11.10, 23:35
                                    w weekend chyba bede w rzeszowie. jak bede mial czas to odwiedze slynny lokal jeszcze slynniejszej wlascicielki/ manadzerki/ nie wiem kim jestes tam ale rozne sa teorie..............jak mi bedzie smakowalo to zapraszam w rewanzu do kina na 'zaplatanych'....o ile dojade do rzeszowa i o ile Ty bedziesz miala czas i o ile nie jestes az tak straszna jak Ciebie tutaj opisuja..... lubie czerwone wino, ryby.w ostatecznosci moze byc samo czerwone wino :) moze bede mial wreszcie okazje OBIEKTYWNIE tu napisac cos o Twoim/nie Twoim lokalu
                                    warszafka chodzi na bajki do kina..............odreagowuje w ten sposob zbyt szybkie zycie i stresu nadmiar. a epoke lodowcowa specjalnie mam na dvd. wiem , ze to oklepane ale sympatyczne :)
              • Gość: Rzeszowiak Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 15:39
                nooo skoro znasz disę z forum kuchnia to patrz co znalazłem:

                forum.gazeta.pl/forum/w,77,108683507,,Nowosc_Sensacja_.html?v=2
                • Gość: pat Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.chello.pl 21.11.10, 15:46
                  Znam ją z Forum Kobieta ;-) ale ok Disę można wyciskac z gazety.pl do woli i poznawać lub się przypierda***lać
                  • Gość: Rzeszowiak Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:14
                    Zgoda tylko dorosły człowiek powinien brac odpowiedzialnośc za swoje słowa. To co pisze disa w watku z forum kuchni nijak się ma do jej zapewnień że wszytsko swieżutkie och, ach nie mrozone zupa na drugi dzień no problem??? a przeciez wszystko tak "na oczach" robione??? No i najwazniejsze podstawa prawna, ze zupy na drugi dzień sie nie podaje :):):)
                    • disa Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 21.11.10, 17:15
                      chciałabym mieć tyle czasu co Ewa, Anna, Fan, Klient i 2 Rzeszowiaków żeby obrabiać pół forum i skupiać się na 2 wątkach o mnie (nawet ja nie mam na to czasu :( )
                      • Gość: anna Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.10, 17:22
                        "Bardzo merytoryczny" wpis o jedzeniu i winie;))
                      • rowermiejski Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? 21.11.10, 18:34
                        chciałabym mieć tyle czasu co Ewa, Anna, Fan, Klient i 2 Rzeszowiaków żeby obra
                        > biać pół forum i skupiać się na 2 wątkach o mnie (nawet ja nie mam na to czasu)


                        Odrobina statystyki na 192 posty (łącznie z tym) twoich jest 34 czyli ok. 17,% wymieniłas 6 osób którzy poza toba najczęściej sie wypowiadali, do tego było jeszcze troche pojedynczych wpisów, jak myslisz kogo było najwiecej na forum????
                        W drugim twoim watku na 214 postów twoich było 54 (chambrer+disa) czyli ponad 25 % i tu pytanie analogiczne kogo było najwiecej na forum???

                        Jeszcze raz napisze w dobrze pojetym twoim interesie byłoby, zeby te watki zniknęły z pierwszej strony i stopniowo popadły w "niebyt" ty jednak z uporem maniaka podbijasz je do góry, no cóż twoja wola.
                        • Gość: stary leszcz. Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 19:14
                          Rozpisaliście sie o tym żarciu sakrucko długo....
                          Ja czytać za wiele nie przyuczony to Wam rzekne po swojemu
                          Dobre żarcie może być tylko z dobrego surowca czyli z świniaka co se człek sam utuczy Drzewiej jak żem uszlachtował takiego to i bez przepitki też smaczny był .
                          Dzisiaj mi inwentarz w komputer wklepali i bez to w hipermarketach się zaopatruje w produkty spożywczo -podobne.
                          Jako że truje się dopiero kilka lat to jeszcze wątroba mi funkcjonuje ale na dłuższą mete czarno to widze.
                      • Gość: Anka Re: Czy jest sens ciągnąć ten wątek ?? IP: 88.242.52.* 22.11.10, 10:07
                        Nie zostalam wymieniona ale pozwole sobie odpowiedziec. Z tego co wiem, to Ty prowadzisz bloga, tudziez bawisz sie innymi zabawkami netowymi jak FB, plus inne fora itp (pewnie jest tych zabawek znacznie wiecej). Na to potrzeba czasu nieprawdaz??? Z tego co mi rowniez wiadomo nie masz zobowiazan rodzinnych ;) typu np. dzieci i zwiazane z tym obowiazki. Twoj post jest naprawde smieszny.

                        I przeginasz w komentarzach obrazajac duzo starsze i zdecydowanie bardziej doswiadczone zyciowo (i zawodowo) od Ciebie osoby...
                      • Gość: Rzeszowiak dobra rada.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.10, 13:49
                        Póki co jest to forum otwarte więc...pisac kazdy moze... To po primo o ile dobrze kojarze to piszesz na gazecie.pl na kilkunastu forach, masz dwa konta na facebooku, konto na nk.pl, blog, pisujesz na portalu luxlux.. i bóg wie gdzie jeszcze uffff. Stawaim orzechy przeciwko kamieniom, ze zaden z pozostałych forumowiczów nie ma tak 'bogatego zycia internetowego" więc "dziecie neostrady" zanim palniesz jakąś głupote dwa razy pomyśl.

                        PS. JESLI CHCESZ CENZUROWAC WPISY W WĄTKACH TO POLECAM ZAŁOZENIE FORUM PRYWATNEGO, ZAMKNIĘTEGO I CENZUROWANIE DO USRA..J ŚMIERCI..
    • Gość: bolo Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: 82.177.196.* 23.11.10, 15:40
      Aby wątek dotyczący jedzenia był typowo "jedzeniowy" i nie miał na celu kryptoreklamy jakichkolwiek lokali, proponuję nie wypowiadać się już w tym wątku (zakończyc go tym wpisem, a osoby chętne do merytorycznej dyskusji o jedzeniu zapraszam do założenia nowego bezstronnego wątku tj bez podawania nazw i oceniania lokali, jedynie subiektywne odczucia po spożyciu:)

      P.S. Zgodnie z zasadą "nie ważne co mowia byleby mówili" proponuję już nie polemizować, atakowac ani nie bronić Disy i jej lub nie jej lokalu:).
      • Gość: innoa Re: porozmawiajmy o jedzeniu :] IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.11.10, 12:37
        zenujacy sposob na promocje lokalu.
        dziewczyno!posiedz przez jakis czas cicho bo stracisz ten lokal i kase ktora w niego wlozylas.
        bo to wyglada tak, ze robisz wszystko,co tylko mozesz zeby zbankrutowac.Nie ma to jak zjednac sobie sympatie klientow Rzeszowa;°)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka